Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Har Ganeth
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Nie Lis 14, 2010 13:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Uderzyłem kilkakrotnie mieczem o tarczę jednak bez przesadnego entuzjazmu... oczywiście zwycięstwo napawa mnie radością, jak długo przelana przeze mnie krew jest większa niż ta wylana ze mnie mogę być szczęśliwy....

" Jednakże po co skrytobójcy mieliby atakować garnizon ? Kto ma tyle funduszy aby wynająć tylu na tyle doświadczonych zabójców aby przeorać garnizon ? Jakie były nasze straty ? Czterech do jednego ? Może nawet pięciu ? MY nie bawimy się w wojnę jesteśmy ostrzem niosącym śmierć tam gdzie się pojawimy, a ktoś właśnie sobie z nas zakpił... Czy to na pewno jest mój problem ? "

Opieram się o blanki murów... " Teraz będziemy lizać rany, rozpocznie się nowy zaciąg, poleci przy okazji kilka głów, zacznie się węszenie... nie teraz trzeba zająć się czymś bieżącym..."

Oczyszczam miecz z krwi i zabieram się za szukanie włóczni - oczywiście ekwipunek musi by kompletny bo inaczej to moja głowa poleci. Nasłuchuje też sygnałów do zbiórki. >[/quote]
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Wto Lis 30, 2010 19:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ryzyko utraty nauki mnie ośmiela. W obliczu konieczności samouctwa postanawiam wydobyć ile moge ze spotkań z bardziej doświadczonymi czarownicami.

-Ja mam pytanie, Mistrzyni. Czy wszystkie rodzaje krwi z punktu magicznego są sobie równe? Tzn. czy krew bestii pokroju orka jest równie łatwa do zaklinania co krew Druchii?

Zachowuje spokój podczas swojej wypowiedzi, nie spoglądam też na inne uczennice. Udaje że wydarzenia ostatniej nocy w ogóle nie miały miejsca.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw Gru 02, 2010 16:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nikt nie podnosi ręki na ród De'Cados, by ujść z życiem. Może z początku byłem pełen złości, a wściekłość pozwalała przedłużyć tortury. Trzeba to zrzucić na karb młodości i niedoświadczenia. O tak... jeszcze wiele mi widać brakuje do starszych rodu skoro dałem się złapać w pułapkę zastawianą już od dłuższego czasu. Teraz jednak przyszedł czas mądrości. Zawsze potrafiłem się dostosować do sytuacji. To cecha, która mnie odróżnia od przegranych. Elastyczność umysłu.

Następnym razem jak się zjawią moje drogie, Druchii okazuję chęć współpracy. Bez zbędnej pokory. Dalej zachowuję swoją dumę i wyniosłość, której nie zdarły ze mną wraz z ubraniem.

Uwierzę w ich słowa. Dam się przekonać do ich plugawego bożka. Ba... przyjmę chrzest jeśli taki mają. W życiu potrafiłem się przekonać do wielu rzeczy, z którymi niekoniecznie mi było po drodze. Elastyczność. Niczym drzewce łuku będę się naginać do ich woli. Wystarczy jednak chwila dekoncentracji, a "powrócę". Biada wtedy Helionel i Cassinie. W głowie już mam zarezerwowane specjalne miejsce dla tych dwóch kobiet. Miejsce, które czeka na idealny plan...

Bo nikt nie podnosi ręki na ród De'Cados, by ujść z życiem.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Gru 02, 2010 22:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ast'ar

Dni, czy też tygodnie tortur, "rozmów" i przesłuchań wydoiły z Ciebie praktycznie wszystkie siły. W pewnym momencie nie pomogła nawet wrodzona zajadłość. Ciało Druchii było równie podatne na sztuki katorżnicze, jak każde inne - o czym boleśnie się przekonałeś.

I kiedy zwisałeś tak raz na strappado, złamany na ciele i prawie pokonany na duszy, podjąłeś tym chętniej decyzję o poddaństwie wobec ich plugawego bożka. Jakiś wewnętrzny głos mówi Ci, że to odwlekanie nieuniknionego. Ale cóż za inną szansę masz? Rodzina się o Ciebie nie upomni. Bo niby kto, wuj i jego synalek? A może Druchii których zapoznałeś ze sobą i swymi manierami na bankiecie? Asurska niewolnica, której przecież w tej sytuacji jesteś równy?

Podjąłeś decyzję i na następnej rozmowie wprowadziłeś ją w czyn. Masz wrażenie, że obie... ucieszyły się. Szczerze. Nie minęło pół pacierza a byłeś już poza swą celą. Odziano Cię, napojono, najedzono i opatrzono. Jeszcze tego samego wieczora przeszedłeś ceremonię inicjacyjną kultu Slaanesha.

Poczułeś się, jakbyś został obudzony. Khaine makabrycznie stracił w Twych oczach, zastąpiony przez Idealnego Boga, Księcia Ekscesów, Pana Przyjemności, Rozpusty i Pożądań.

Teraz minął od tego wydarzenia dobry tydzień. Brałeś udział w wielu "imprezach" organizowanych przez kult, swoją drogą ściśle powiązany z wieloma rodami szlacheckimi z Har Ganeth oraz tutejszą Gildią. Pokątnie, od naćpanych, naruchanych i napitych dowiedziałeś się paru interesujących faktów. Przykładowo takich, że to Gildia zainscenizowała bunt niewolników z pomocą niektórych łowców i handlarzy. Inną ciekawostką było to, że Slaaneshyci zinfiltrowali lokalną akademię magii i garnizon wojskowy.

Wkrótce jednak sielanka się skończyła. Slaaneshyci nigdy nie słynęli z umiejętności zbyt dobrego kamuflowania się, nie w społeczeństwie Druchii. Tak więc spokój i ekscesy ustąpiły miejsca serii niefortunnych zdarzeń.

Lub fortunnych, zależy jak leży...


Valandir

Od ataku Asasynów na garnizon minęło kilkanaście dni. Do tego czasu wyleczyłeś swe rany, odbyłeś wiele musztr, patroli i wart. Trwało śledztwo w sprawie tej całej kabały. Burdelu było co nie miara, nie tylko tego do uprzątnięcia. Mnóstwo pomówień, oskarżeń, samosądów i samowol. Miasto pogrążyło się w lekkiej anarchii, siłą jedynie kontrolowane przez zakony i wojsko. Straż miejska została oficjalnie rozwiązana a jej obowiązki przejął garnizon. Wiele razy ścieraliście się więc z szabrownikami, zbiegłymi niewolnikami i wszelkiego rodzaju skurwysyństwem społecznym - nie raz i nie dwa u boku Wiedźm, Katów, pachołków kościołów a nawet Czarownic z akademii.

Za sobą miałeś interesujące dni. Wielokrotnie kapitan i sierżant używali Ciebie w charakterze informatora, szpicla i inszej szaroburej szui którą za cudze pieniądze śle się na przeszpiegi. Doszło do tego, że robiłeś parę razy za zabójcę, dźgając nożem pewnych osobników za godziwe semisy i lepsze traktowanie.

Podczas jednej z samotnych, nocnych wart na murach garnizonu, przybył ten tajemniczy Druchii z którym odbyłeś rozmowę. Rozmowę, która odmieniła nieco Twój pogląd na różne sprawy... i rzuciła Ciebie na tor niebezpiecznych wydarzeń.


Morvana

- I to jest bardzo dobre pytanie, uczennico. Odpowiem na nie: i tak, i nie. - odezwała się mistrzyni - Moc zawarta we krwi pochodzi od rozumu, samoświadomości i obecności duszy. Zatem jedynie istoty posiadające te cechy, nie tylko zhańbieni Druchii, Asurscy jeńcy i ludzcy niewolnicy, mogą się do tego nadawać. Po prawdzie to prawie każda humanoidalna rasa może być zakwalifikowana pod te progi. Jest to poniekąd uwłaczające naszej rasie, ale jakże praktyczne.

Ćwiczenia w materii użytkowania krwi jako ingredientu magicznego trwały dalej. Kiedy się zakończyły, byłaś pewna, że ta wiedza nie pójdzie na marne.

Następne dni mijały szybko, ale nie były przyjemne. Za incydent w bibliotece ucierpiałaś bardzo. Twój wizerunek został splamiony, mistrzynie pomiatały Tobą niczym swym prywatnym (i nie lubianym) sługą używając niekiedy do podłych, niewolniczych prac. Nie miałaś nic w tej kwestii do powiedzenia. Listy do Twej rodziny przypłaciły jedynie tym, że ci wpłynęli do paru osób by "kara" została skrócona a Twój pobyt i dalsza nauka w akademii okazała się faktem.

W zamian kazali Ci szpiegować. W szczególności głowę akademii, wielką matronę i mistrzynię, która była de facto głównym sędzią w sprawie niefortunnej wyprawy do księgarni kilkanaście dni temu.

Podczas jednej z tajemnych wymian korespondencji między rodem Blackrose a Tobą, doszedł do Ciebie list, w którym pisują, iż to będzie ostatnia taka wymiana. Przysyłają swojego agenta, któremu musisz dopomóc w jakiejś tajnej, niebezpiecznej misji. Z narażeniem i zagrożeniem dla życia.


---

Sesja przeniesiona na WISE.
_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 17, 18, 19
Strona 19 z 19

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.