Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 651

PostWysłany: Nie Lut 10, 2019 22:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan wpatrywała się nieruchomo w Melisę , która inkantując niezrozumiałe dla niej frazy próbowała przywrócić bicie serca Beltherionowi. Powietrze w pokoju przybrała dziwny zapach. Wzięła głęboki oddech po czym zawiesiła wzrok na klatce elfiego wojownika wyczekując cudu, który obiecywała czarodziejka. Kiedy Bel złapał pierwszy oddech, a potem kolejny odczuła ulgę. To czego dokonała Melisa przywiało jej namyśl pewne wydarzenia z dawnych czasów. Mogła by się zatopić w tamtych wspomnieniach chociaż na moment ale chwilę później Klaus wparował do pokoju z kolejną złą wiadomością.>

- Cholera...Szybko nas znaleźli. Ciężko będzie nam się bronić w tym miejscu, szczególnie mi tym mieczem. Może to dobry moment żeby wydostać się z Marienburga, zanim zjawią się kolejni.Powinniśmy się z stąd wynosić i to jak najszybciej. Możemy spróbować dostać się do kanałów, tą samą drogą, którą wdarły się mutanty i wyjść poza miasto. Możemy spróbować.Jest stąd inne wyjście czy tylko do głównej sali?
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1176

PostWysłany: Wto Lut 12, 2019 01:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uciekać kanałami jak jakieś skaveny... argh. Ale wyglądało to na najsensowniejszy pomysł. Uchodząc ulicami tylko proszą się o konfrontację ze strażą miejską i jeszcze więcej problemów.

Rhunar podszedł do Melisy, aby ją przytrzymać lub aby mogła się o niego wesprzeć.

- Kanały to niestety chyba jedyna relatywnie bezpieczna droga wycofania się. - rzekł - Klaus, Tellan, jesteście w stanie nas nimi poprowadzić?
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Wto Lut 12, 2019 21:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elfka wstrzymała oddech. Słowa oraz krzątanina Klausa nie przykuła jej uwagi. W napięciu słuchała inkantacji, od której zależało teraz wszystko. Odetchnęła wraz z pierwszym oddechem Beltheriona. Zbliżyła się do niego, gdy elfka tylko zakończyła. Ujęła dłoń elfa.>

-Nie wiem, jak Ci dziękować Meliso.

<Powiedziała łagodnie. Pogładziła go po głowie uśmiechając się przy tym. Ten błogi stan nie mógł trwać. Elbereth zaczęła przyglądać się Beltherionowi słuchając towarzyszy. Westchnęła ciężko i odpięła miecz ukochanego. Wstając z podłogi odwróciła się do nich. Zatrzymała wzrok na elfiej czarodziejce.>

- Wstrzymajcie konie. <Zapięła pas na biodrach.> Uciekanie kanałami z wyczerpaną czarodziejką i nieprzytomnym, a do tego nadal rannym elfem? Jak wyobrażacie sobie przekradanie się po mieście? Wprowadzono zakaz poruszania się po zachodzie. Możemy wpaść albo na straż i przez to być może w łapy starej albo padniemy ofiarą zawodowych morderców, którzy zapewne obserwują teraz to miejsce. Opuszczanie miasta nie jest dobrym pomysłem… <Zawiesiła głos.> ...przynajmniej w chwili obecnej. Bezsensowne ryzyko.

<Elfka spojrzała na Klausa, ale mówiła do wszystkich.>

-Powiedziałeś, że dostrzegłeś jednego, ale karczmarka wspomniała o trzech. Tu możemy zabarykadować się do rana i dać odpocząć Melisie. Beltherion wymaga jeszcze opatrzenia i również odpoczynku. O ile nie planują podpalić całej karczmy to możemy tu spokojnie przeczekać. Będziemy czuwać gotowi do walki.

<Przymknęła na moment oczy by skupić się na otaczającej nas magii.>

-Nie odczuwam zmian, czy obecności zagrażającej nam magii. Pomyślcie.. Jak ciężko będzie bronić się tu a jak na zewnątrz? Mamy się sami wystawić na srebrnej tacy? <Pokręciła głową.> Jak mamy stawiać czoła potężniejszym i straszniejszym wrogom? Hmm…? Mądry i waleczny krasnolud, jedna z lepszych rycerzy po tej stronie Imperium, strzelec wyborowy i mag bitewny mają wiać przed zwykłymi mordercami? Wyrok śmierci? Pfff… też mi coś. Noszę to brzemię od wielu miesięcy, gdy groźniejsi i potężniejsi zapragnęli mojej głowy. - Wzruszyła lekko ramionami. - Nie ugnę się przed kilkoma możnymi, którzy zaganiają Nas w łapy wiedźmy. Jeśli mam umrzeć to przyjmę śmierć z godnością, ale nie będę uciekać z własnego miasta przed bandą rzezimieszków. - Położyła dłoń na rękojeści miecza i zacisnęła ją mocno.>
- Szacowna Melisa powinna wypocząć. Jej magia daje życie… - Kąciki ust drgnęły w uśmiechu. - A moja zniszczenie. Jednym prostym czarem sprawię, że pozabijają się wzajemnie, a jeśli to nie poskutkuje… to dobiję resztę… - zawiesiła głos by po chwili dodać poważnym tonem. - Ale na razie tu siedźmy. Mogę stworzyć magiczny alarm, więc nie powinni nas zaskoczyć.

<Elfka spojrzała na Klausa.>

-Powiedz mi. Jakie było Twoje pierwsze wrażenie, gdy zszedłeś na dół? Czy coś wydawało się nie na miejscu? A może jednak coś jeszcze zwróciło Twoją uwagę? Było gwarno, czy zostali ostatni maruderzy?
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 641
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Lut 13, 2019 00:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Magiczne działania Melisy wobec elfa przyjmuję w spokoju. Bardziej zwracam uwagę na to co może dziać się za drzwiami, czy na ulicach miasta. Efekty uboczne tych działań nie są jednak dla mnie obojętne. "Jak ja nienawidzę magii. Dobrze chociaż, że efekt wygląda na pozytywny. Beltherion chyba ożył. Szkoda tylko, że to tak osłabiło Melisę, bo to nam zawęża możliwości działania." Wysłuchawszy zdań towarzyszy co do dalszych działań odzywam się i ja.>

- El ma rację. Z rannymi i osłabionymi członkami kompanii ciężko będzie uciekać przez miasto, gdy wokół karczmy mogą czaić się zabójcy, a na ulicach straż, pilnująca by nikt postronny nie kręcił się w okolicy. Jeżeli nic magicznego nam nie grozi, to lepiej zostać tutaj. Przynajmniej do rana. Niech chociaż Melisa dojdzie do siebie. Szczególnie że wejście do kanałów wymaga zejścia po linie. Przynajmniej biorąc pod uwagę tę samą drogę, którą Tellan i ja dostaliśmy się do miasta. - <"Niezbyt mi się uśmiecha noc w jednym pokoju z niezrównoważoną bitewną magiczką i wojowniczką w demonicznej zbroi, ale chyba nie ma wyboru. Bo spalenie nam raczej bardziej grozi ze strony Elbereth, niż jakiegoś podpalacz. Jak ktoś nam zagrozi, to nie ma zmiłuj. Ja też lepiej sobie radzę w otwartym polu, ale cóż... Będzie trzeba improwizować.">

- Co do karczmy. Hm... Elise skończyła swój występ, więc widzowie zaczęli się rozchodzić. Zostało niewielu gości. Jeden od razu rzucił mi się w oczy. Zbyt dziwnie mi się przyglądał. Miał w tym spojrzeniu to coś, co budzi lęk i powoduje, że ręka sama sięga po broń, bądź nogi gotują się do ucieczki. Możecie nazwać to tylko przeczuciem, ale jestem gotów dać odciąć sobie moją odzyskaną rękę za to, że to nie zwykły gość karczmy i coś pewnikiem kombinował. Innych podobnych nie zauważyłem, ale nie miałem czasu się zbyt długo przyglądać. A tamtych trzech, co pytali o was, miało według karczmarki już opuścić budynek. Więc jeśli mieli podobne intencje, to mogą czekać gdzieś pod karczmą.

<Czekając na decyzję drużyna przekręcam swój miecz tak, by zwisała pod lewą ręką, a siatkę przesuwam na prawą stronę ciała. "Jak będzie trzeba walczyć w zwarciu, to muszę sobie zapewnić choć drobną przewagę. A wyroków śmierci się się boję. Listy gończe już nie raz za mną wysyłano, odkąd trafiłem w towarzystwo moich obecnych przyjaciół. Jeden więcej nie robi mi różnicy. Skoro i tak mam ruszyć na poszukiwania Iruyha, to śmierć mi jest pisana w ten, czy też inny sposób." Uśmiecham się krzywo do swoich myśli.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1176

PostWysłany: Sro Lut 13, 2019 00:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rhunar zerknął na elfkę przez moment, zastanowił się i coś rozważył.

Co do skrytobójców to plus był taki, że wysłanie ich oznaczało, iż stanowili prawdziwe zagrożenie dla planów wiedźmy i jej sykofantów. Ale to było w tej chwili małe pocieszenie, trzeba się było skupić na czym innym.

- Odpuść sobie alarm. Mam kowadło, mogę nakreślić runy, które zapieczętują wejście i okiennicę. Aby się tu dostać będą musieli złamać moc znaku i się odkryć.

- Zadziałam tak, a potem zregenerujemy swoje zasoby mocy.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Pią Lut 15, 2019 01:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<MG>
<Mężczyzna zmierzył cię wzrokiem i dałbyś głowe, że dostrzegłeś w jego szarych oczach pogardę.>
-Po pierwsze nie jesteśmy kompanami od kufla więc zwracaj się do mnie grzeczniej, a po drugie nadal nie odpowiedziałeś kto cię przysłał i się nie przedstawiłeś.


<Zapadła cisza i znów poczułeś na sobie wzrok chyba wszystkich obecnych w karczmie. Dziewczyny nie odzywały się tylko się uprzejmie uśmiechały.>


<KURT>
“A tego co ugryzło przecież na randkę się nie umawiamy, ale jak taki delikacik...”
- No tak, gdzie moje maniery. - zakasłał w kułak, wyprostował się i rzekł bardzo oficjalnie. - Kurt jestem, do usług. - powiedział uprzejmie - Z zajmuję się szeroko pojętą pomocą. Ostatnimi czasy pomagam pewnemu jegomościowi odnaleźć pewien drobiazg. - Kurt wyciągną rysunek naszyjnika który miał odszukać - Rozpytaliśmy nieco na mieście o kogoś kto mógłby słyszeć o takim drobiazgu i tak trafiliśmy tutaj.

<MG>
<Człowiek uśmiechnął się szelmowsko.>
- Więc przyszedłeś tu nie mając pojęcia gdzie i w co się pakujesz. Pewnie nawet nie wiesz jak się nazywam. Tylko te dwie białogłowy sprawiają, że jak dotąd nie posłużyłeś za tarczę strzelniczą. W ramach podzięki mógłbyś je chociaż przedstawić Kurt. Skoro nie wiesz jak się nazywam mów mi proszę “Panie Szare Oczy”.
<Mężczyzna wziął do ręki rysunek i zerknął na niego pośpiesznie.>


<KURT>
<Paser miał rację. Nie miał zielonego pojęcia w co wdepnął. W dużej mierze pozostało mu śpiewać jak inni zagrają. “Mam nadzieję że dziewczyny wyciągną z tego naukę. Jak Papcio Kąsacz mówi do roboty to ma ku temu powód. Już ja im podziękuję.” Mimo że Anika i Etelka są nieziemskie w łóżku i już prawie zapomniał jak skutecznie odciągnęły go od roboty to obecna sytuacja zdecydowanie sprowadziła go na ziemię. Obiecał też sobie solennie nie dać sobie więcej wejść dziewczyną na głowę czy też inną część ciała.>
- To jest Anika a to Etelka - wskazał ręką najpierw jedną potem drugą dziewczynę - No dziewczyny przywitajcie się z panem Szare Oczy.

<MG>
<Paser ukłonił się delikatnie obu dziewczynom a one skłoniły się niżej w odpowiedzi na powitanie.>
-Za jedną rzecz muszę ci podziękować Kurt. Za to, że przyprowadziłeś tutaj panienki Anike i Etelke. Rzadko zaglądają tutaj białogłowy. Miło mi poznać panienki.
<Obie dziewczyny zachichotały cicho i niewinnie.>
-Wracając do przedmiotu na rysunku. Dobrze usłyszałeś Kurt, że wiem gdzie on jest. Zapewne chciałbyś go dostać w swoje ręce aby oddać go temu kto go, zgubił. Pytanie ile masz do zaoferowania??
<Mężczyzna machnął lekko dłonią w powietrzu i dostrzegłeś, że strzelec z kuszą odłożył na razie broń na blat. Nadal jednak nie spuszcza z ciebie wzroku.>


<KURT>
- Cała przyjemność po mojej stronie. - odparł bo cóż innego mógł powiedzieć. - Myślę że lepiej byłoby zapytać co mam do zaoferowania. Jako że zajmuję się pomocą więc za pomoc z jednym problemem oferuję pomoc innym w rozwiązywaniu ich problemów. - Zaproponował Kurt “A jak nie to znam przynajmniej jedną elfkę która spaliła by te bude do fundamentów za informacje o swoim towarzyszu.”

<MG>
<Mężczyzna uniósł brew po czym się uśmiechnął. >
-Cóż w takim razie musisz porozmawiać z tamtym jegomościem <Paser wskazał na strzelca za barem.> -albo z karczmarzem. Ja przyszedłem tu na piwo. Swoją drogą ciekawych masz znajomków. Skoro oferujesz pomoc to w czym mógłbyś mi pomóc Kurt? Widzisz, ja nie mam żadnych kłopotów. Nie trzymają się mnie. <Człowiek od czasu do czasu przenosił na ciebie spojrzenie ale raczej wpatrywał się w Anikę i Etelkę. > - Chociaż może jest coś co panienka Etelka mogłaby dla mnie zrobić…
<Paser zawiesił głos i spojrzał ponownie na Kurta.>


<KURT>
<Kurt wiedział że prędzej czy później dojdzie do tego. Czy to w tym czy przy innym zadaniu. “Kiep” rządzi światem. A facet nie był by facetem gdyby nie poleciał na parę ładnych cycków. Nie mniej obiecał dziewczynom że u niego nie będą musiały tak pracować. >
- Jeżeli będzie to tylko w jej mocy. Inaczej będziemy musieli spróbować szczęścia z panem jegomościem.

<MG>
<Paser kiwnął porozumiewawczo głową i rzekł.> -Ma się rozumieć. To nic wielkiego. Wystarczy, że panienka zostanie tutaj dzisiaj na noc sama. Rano wyjdzie z owym przedmiotem. Tylko tyle. Jeśli to zbyt wiele to zrozumiem. <Mówiąc to mężczyzna nie patrzył już na Kurta lecz na Etelkę. Dziewczyna wyglądała jakby próbowała sobie wyobrazić jak może potoczyć się owa noc. Najpierw obrzuciła spojrzeniem Anike, potem Kurta i na koniec Pana Szare Oczy. Uśmiechając się z pewną nieśmiałością powiedziała.> -Jeśli da mi pan słowo, że żadna krzywda mnie tu nie spotka to mogę zostać. Prawda Kurt?
<Pytanie padło sugerując odpowiedź. Etelka mrugnęła ukradkiem do wojownika.>


<KURT>
<Chyba faktycznie Kurt zaczynał czuć do dziewczyn ”miętę” bo naprawde nie wiedział czy wolał by załatwić sprawę ze strzelcem czy barmanem czy też załatwić wszystko “na szybko” u pasera. Z jednej strony chciał utrzeć dziewczynom nosa że przez ich zabawy nie sprawdzili lokalu przed “akcją”. Obiecał że nie będzie kazał im zarabiać ciałem ale w sumie Etelka sama się zgodziła. No i na koniec nie chciał żeby ktoś inny spał z “jego” dziewczynami. Tyle że wydało się że one podjęły decyzję za niego. “Baby w drużynie to jednak same problemy” Miał ochotę przełożyć jedną i drugą przez kolano i tłuc w gołe tyłki powtarzając “Patrzcie co narobiłyście”. No ale nie to miejsce i czas.
- Prawda. - Teraz Kurt spojrzał na Pana Szare Oczy. - Jeżeli Pan Szare Oczy da słowo.
“Chyba jednak dam komu trzeba znać gdziesz to samotnie wędrujące elfy dostają lotkę między łopatki”

<MG>
<Paser posiedział jeszcze chwilę dumając nad czymś po czym wstał.>
-W takim razie doszliśmy do porozumienia. <Mężczyzna podniósł głos tak, żeby każdy w karczmie go słyszał.> -Daję słowo, że tej młodej pięknej dziewoi nie stanie się żadna krzywda jeśli zostanie tutaj, dzisiaj na noc sama, a rano wyjdzie z przedmiotem, który sobie zażyczyła otrzymać. <Odpowiedziała mu tylko cisza ale było wiadomo, że wszyscy usłyszeli.> - Dobrze z wami robić interesy. A teraz muszę was przeprosić, na mnie już czas.
<Człowiek skłonił się nieznacznie dziewczętom.>
- Jednak miło było cię spotkać Kurt. Kto wie, może jeszcze się spotkamy. Życzę wszystkim miłego wieczoru. <Po tych słowach mężczyzna skierował się ku wyjściu i zniknął za drzwiami. Obecni w karczmie goście wrócili do swoich poprzednich zajęć.>
-Jesteś pewna, że chcesz zostać sama kochana? Zawsze pilnowałyśmy siebie nawzajem a teraz mnie nie będzie. <zapytała cicho Etelkę Anika. Młodsza z dziewcząt skinęła twierdząco głową uśmiechając się aby was uspokoić.> -Dał słowo. Myślę, że bardzo ceni swoją reputację więc nic mi nie grozi. Poza tym zdobędziemy przedmiot.


<KURT>
“Tym razem się wam chyba upiekło, niemniej mam nadzieje że to będzie nauka na przyszłość. A my sobie o tym jeszcze porozmawiamy po robocie.”
- Interesy panem to przyjemność. - uśmiechnął się nieco wymuszenie Kurt do pasera - Niewykluczone że następnym przyjdzie pomagać Panu.
<Kurt miał podobne odczucia do pasera jak Etelka. W półświatku honor złodzieja był cenniejszy niż złoto. A opinia o najemniku ważyła więcej niż jakikolwiek list polecający. To wysoko urodzeni wierzyli w moc papieru.>
- Widzicie teraz dziewczyny jak się kończy chodzenie na akcje bez rozpoznania. Mam nadzieję że to będzie dla was jakaś nauczka. - Zaczął bardzo poważnie - Nigdy nie należy liczyć na szczęście. Ktoś mi kiedyś po pijaku powiedział “Szczęście jest dla głupich, mądry sam je sobie organizuje” Więc następnym razem jak “papcio Kąsacz” mówi zbieramy się przygotować to znaczy że czas na figle się kończy. - Mówiąc to spojrzał dziewczyną w oczy upewniając się czy aby na pewno zrozumiały. - No, tymczasem mamy jeszcze chwilę przed nastaniem nocy więc mamy jeszcze czas na jedną rundkę.
<Kurt skinął na barmana aby przyniósł jeszcze po jednym dla niego i dziewczyn>
- Nim osuszymy ten zacny trunek - zaczął z przekorą - Powiedzcie mi dziewczyny, ale tak szczerze w czym jesteście dobre, do czego macie smykałkę co robiliście zanim się spotkaliśmy. Im więcej się o was dowiem tym lepiej wykorzystam wasze talenta. No i najważniejsze. Jutro finalizujemy zadanie z tym naszyjnikiem. Nie znam się na strojach i pachnidłach ale znam się na broni. Powiedzcie mi czym chcecie walczyć. Bo jak jak same widzicie życie najemnika nie jest bezpiecznym zajęciem.
<Kurt zakończył tyradę patrząc na Etelkę wyraźnie dając znać aby zaczęła. Gdyby dziewczyna miała się rozgadać Anikę wypyta już w cztery oczy>
- Na nas pora. Nad ranem będziemy czekać w pobliżu. - rzucił na koniec bretonce siląc się na kamienny spokój.
<Po wyjściu z karczmy rozejrzał się za truchłem elfa a przynajmniej za jakimiś śladami. Co prawda nikt z karczmy nie wyszedł za długouchym ale i tak nie spodziewał się znaleźć trupa. Gdy upewnił się że nie są obserwowani poszukał śladów. Nie zamierzał wszczynać awantury tylko dowiedzieć się co się stało z ciałem.>
- Po spacerze przejdziemy się do Elise i pogadamy jeszcze raz o nauce śpiewu dla was.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3880
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sob Lut 16, 2019 23:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elbereth, Tellan, Klaus, Rhunar>

<Po przemyśleniu sytuacji w jakiej się znajdowaliście postanowiliście zostać w pokoju wynajętym przez Melisę. Elfia uzdrowicielka zebrała w sobie resztę sił i zajęła się raną Beltheriona na tyle ile mogła przemywając ją wodą i używając materiałowej chustki jako opatrunku. Po tym usiadła sobie na krześle a nieprzytomnego elfa poleciła położyć na brzuchu na łóżku czym zajął się Klaus i Tellan. Stłoczenie w jednej izbie zajęliście miejsca tak aby można było chociaż zażyć drzemki. Rhunar odprawiając runiczne modlitwy nakreślił tajne znaki na okiennicach i drzwiach, zapewniając resztę, że po cichu nikt się tutaj nie dostanie. Elbereth zajęła miejsce najbliżej Beltheriona a krasnolud tuż przy Melisie. Tellan i Klausowi pozostało miejsce najbliżej drzwi. Czas płynął i zmęczenie sprawiało, że niektórzy z was przymykali oczy. Musiało być jakoś strasznie późno kiedy w drzwi od waszego pokoju ktoś załomotał pięścią.>

-W imieniu prawa otwierać!! Próba ucieczki jest bezsensowana. Załatwmy to spokojnie a nikomu nic się nie stanie!! <Jakiś poważny męski głos odezwał się po drugiej stronie drzwi.> - Otwierać czym prędzej!! Bo wyważymy drzwi!!. <Groźba zdawała się mieć pokrycie.>


<Kurt>

<Dziewczyny na twoje uwagi zrobiły maślane oczy i minę szczeniaczka wyrzuconego na ulice podczas burzy. Nawet gdybyś chciał i tak nie mogłeś się na nie gniewać. Karczmarz przyniósł następną kolejkę i jeszcze chwilę porozmawialiście. Na pytania o umiejętności Etelka uśmiechnęła się zalotnie.>

-Cóż, każda kobieta musi mieć wiele talentów. Najbardziej to umiem rozmawiać z mężczyznami. Zresztą Anika niezgorsza. <Dziewczyny wymieniły radosne spojrzenia.>- Wiemy ile kosztuje utrzymanie i co ile jest warte. Ja sama jestem raczej cichą i niepozorną dziewczyną która jeśli nie chce być zauważona to nie jest. Od małego musiałam sobie jakoś radzić w mieście a potem spotkałam Anikę, która od razu zaopiekowała się mną jak siostrą. Był czas, że występowałyśmy w wędrownym teatrze. To chyba wszystko, resztę już znasz.
<Dziewczyna łyknęła sobie i z uśmiechem czekała na opowieść Aniki.>

-To wszystko to prawda. Mogę tylko dodać, że zanim poznałyśmy się z Etelką pomagałam mojemu ojcu w kompanii najemniczej, przynajmniej dopóki Morr go nie zabrał. Dlatego to ja jestem tą większą siostrą. <Anika protekcjonalnie pogłaskała Etelkę po głowie.> -Raczej nie miałyśmy tak ciekawego życia jak ty Kurt. A co do walki to obie wolimy inną broń niż stal. Gdyby jednak nie było wyboru to wiem jak posłużyć się zwykłym mieczem, toporem czy kuszą. Etelka raczej unika rozwiązań siłowych więc jakiś mały nożyk będzie dla niej aż nadto.

<Zakończyliście rozmowę i Etelka została a ty razem z Aniką wyszliście z karczmy. Tak jak podejrzewałeś ciała na ulicy nie było. Tylko złamany bełt bez grotu leżał wdeptany w ziemię i nieznaczne ślady krwi. Ruszyliście tropem rozglądając się bacznie za kolejnymi śladami. Wyglądało na to, że elf chyba odszedł o własnych siłach. Ślad jednak po kilku miniętych uliczkach się urwał i nie było już szans odnalezienia ciała. Darowałeś więc sobie i poszliście od razu do Śpiewającego Bażanta. Po drodze zostaliście trzykrotnie zatrzymani przez straż miejską i upomnieni, że wprowadzono stan wyjątkowy i zabronione jest chodzenie po nocy bez odpowiedniego pozwolenia. Anika jakoś przegadała strażników miejskich tłumacząc, że wracacie właśnie na nocleg do wynajętego pokoju i chyba nie zostawią was bez dachu nad głową. Gdy dotarliście na miejsce było już naprawdę późno. Wyglądało na to, że coś się dzieje bo w pobliżu było pełno straży miejskiej. Nie było już odwrotu. Albo wejść do środka albo dać się aresztować.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Nie Lut 17, 2019 11:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Wylizywaliśmy rany w gorszych warunkach, ale zrobicie jak uznacie. Może leżeć na grubym płaszczu. Ty Meliso powinnaś je zająć…

<Powiedziała, ale nie protestowała jeśli zdecydowali się położyć go na łóżku. Zajęła miejsce najbliżej Beltheriona by czuwać nad nim. Usiadła na podłodze opierając plecy o ramę mebla. Elfka utkwiła wzrok w spokojnej twarzy ukochanego.>

-Mam tego serdecznie dość. Jestem zmęczona tym ciągłym tłumaczeniem się przed wszystkimi, odpieraniem kolejnych zarzutów… - pokręciła głową. - Wrogowie czyhają po obu stronach konfliktu. Jak pomóc by ocalić tylu niewinnych skoro Ci, za których walczymy traktują Nas równie nieprzyjaźnie? Absurd. Dni spędzone w mieście mrocznych elfów są przy tym oazą spokoju i przyjemną odmianą. - westchnęła ciężko. - No nic… trzeba mieć nadzieję, że w końcu coś się zmieni i zyskamy sojuszników w szeregach władz.

<Sięgnęła do torby po kilka arkuszy pergaminu oraz pióro. Elfka zapisała kilka z nich i schowała nim zmorzył ją sen. Drgnęła, gdy załomotano w drzwi. Spojrzała po wszystkich. Wstając z podłogi powiedziała do nich szeptem.>


-Postarajmy się uniknąć walki za wszelką cenę. Rhunar...Jak długo wytrzymają drzwi?

<Zbliżyłam się do nich na wyciągnięcie ręki i oparłam dłoń na wysokości klatki piersiowej głosu. Gotowa by w każdej chwili użyć karwasza odezwała się.>

-Z jakiego to powodu zakłóca się noc? Jam jest Mistrzyni Elbereth Liranna Kelaris, Bitewny Mag Imperium w służbie Imperatorowi oraz Kolegium. Nie jestem jakimś tam podrzędnym rzezimieszkiem, czy głupią dziewką, która da się podejść i otworzy każdemu kto powie, że w imieniu prawa. O ile nie wzywa mnie armia lub bitwa nie stoi u Waszych bram to nie widzę powodów, dla których miałabym Ci otwierać. Przedstaw się i lepiej powiedz, dlaczego przerywasz mój sen?
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3880
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Lut 17, 2019 16:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Za drzwiami odezwał się drugi, równie poważny męski głos.>

- Elbereth Liranno Kelaris. Otwieraj natychmiast przed Inkwizytorskim Oddziałem pod wodzą Bertholda Blassa Templariusza Morra!!. Doszło tu do poważnego złamania prawa!! Jeśli nie otworzysz wejdziemy siłą i wyciągniemy ciebie i twoich towarzyszy żywych lub martwych. Wolimy żywych. Więcej nie będę powtarzał!!

<Za drzwiami słychać jakąś krzątaninę. Musi być tam co najmniej kilka osób. Melisa wzdrygnęła się na krześle po czym wstała.>

-Przyszli po mnie. Uprzedzałam, że ściągnę na nas kłopoty. Jeśli się poddam to nic nie powinni wam zrobić, chociaż nie wiem do końca. Nigdy mi się to nie zdarzało samej. V zawsze rozwiązywał takie sytuacje. Niemniej uważam, że lepiej otworzyć.

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1176

PostWysłany: Nie Lut 17, 2019 17:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Muszą rozbić same drzwi bo z framugi nie wypadną.

- Skoro to Templariusz Morra to możemy się powołać potem na tutejszą świątynię.

- Otworzę... Wszyscy są zgodni? Tellan nie będzie problemu? Mogą ciebie też poszukiwać.

Rhunar podszedł do drzwi. Spojrzał jeszcze raz na resztę i jeżeli nikt nie miał sprzeciwu odezwał się.

- Są zabezpieczone! - rzekł głośno - To chwilę potrwa, ale to i tak szybciej niż jakbyście mieli je wyrąbać.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Nie Lut 17, 2019 18:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elfka zwiesiła głowę. Opuściła rękę. Sapnęła odwracając się ku reszcie. Spojrzała po nich bez słowa. Ciemne, fioletowe oczy przyglądały się każdemu bez wyjątku. Nie było co przeciągać sprawy.>
-Spodziewałam się Waszej wizyty. Wybaczcie początkową opryskliwość. W dzisiejszych czasach ostrożność ponad wszystko. Wiem co masz na myśli. Nie mamy złych zamiarów.
<Elbereth odezwała się głośniej do mężczyzny za drzwiami. Zacisnęła mocno usta starając się uśmiechnąć.>
-Tam są moje listy. Wyślijcie je proszę. To niezwykle ważne. - powiedziała do nich ciszej choć normalnie, po czym dodałam głośniej. - To ja jestem tego przyczyną. - zawiesiła wzrok na elfie. - Nie mam zamiaru stawiać oporu. Wyjdę do Was. Z pewnością oczekujecie co najmniej wyjaśnień.
<Elfka odwróciła się do drzwi.>
-Byłbyś tak miły Rhunarze i otworzył je dla mnie? Postaram się naprostować sprawy. Zadbajcie o niego do mojego powrotu.
<Narzuciła na siebie płaszcz przy okazji upewniając się, czy ma przy sobie wszystkie dokumenty. Nerwowo poprawiła kilka kosmyków.
...Raz...dwa...trzy… dobieraj słowa rozważnie, spokojnie… zachowaj czujność… To nadal może być pułapka...>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 651

PostWysłany: Nie Lut 17, 2019 19:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Podczas rozmowy Elbereth prowadzonej przez zamknięte drzwi Tellan stała tuż obok niej nasłuchując tego co dzieje się za ścianą. Walka w tym miejscu nie wchodziła w grę tym bardziej, że mieli przy sobie ciężko rannego Beltheriona i osłabioną Melisę. Tellan spojrzała na Elbereth spod zmarszczonych brwi kiedy ta zdecydowała się wyjść i poddać dobrowolnie woli Tempalriusza Morra.>

- Zróbcie jak uważacie...i tak już jest za późno na inne rozwiązania. Wszyscy jesteśmy w tym bagnie po uszy... na mnie też czekają...

<Wojowniczka odsunęła się od drzwi i zajęła miejsce przy osobie Melisy gotowa bronić kobiety w każdy sposób gdyby jednak okazał się to być podstęp.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Nie Lut 17, 2019 23:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„I jak się tu na nie gniewać, ale musisz być twardy.”
<Kurt powtarzał sobie w myślach. Więc podrożył się jeszcze trochę porobił groźne miny i pomruczał niczym burzowa chmura. Słowa dziewczyn nieco rozwiały jego senne marzenie o walecznym trio stojącym zwycięsko nad stertą pokonanych wrogów. Bretonki mają zdecydowanie inne zalety. No ale skoro mają przeżyć u jego boku muszą umieć się nie tylko obronić ale też współdziałać z nim.>

- No w końcu udało mi się wydusić z was jakieś konkrety. – Uśmiechną się całkiem szczerze. – Nie mniej i tak będę musiał was uzbroić. Kłopoty mnie wręcz uwielbiają a naprawdę niewiele z nich da się rozwiązać uśmiechem. Dajcie mi pomyśleć i rano coś wam zaproponuję. A wy pomyślcie jak widzicie siebie w drużynie. No na nas czas Etelko. – Wstał z niechęcią – Anika – Podał ramię bretonce. – Do jutra.

- Wygląda na to że twardy skubaniec z tego elfa. – podsumował poszukiwania Kurt – No to czas na muzykę. – Z tymi słowami skierował się do Śpiewającego Bażanta.

<Kurt z podziwem przyglądał się jak dziewczyna uśmiechem i ciepłym słowem potrafi wyłgać się z opałów. „No umieją sobie radzić umieją”. Spacer okazał się mimo wszystko udanym zakończeniem dnia do czasu aż nie natknęli się na zbiegowisko przy karczmie.>

- No ładnie. Zdaje się że mówiłem coś o tym że kłopoty mnie lubią. –

<Kurt wpadł w swój zwykły zrzędzący ton. Nie wiedząc czemu miał wrażenie że to jakość wiąże się z jego niegdysiejszymi kompanami. Najpierw masakra nieludzi teraz zamieszanie gdzie pracuje Elise. Jeden dodać dwa… i wynik wydawał się oczywisty. Niestety nie było już gdzie się schować. Przycisną Anikę do siebie i szepną do niej. >

- Jak by się zrobiło gorąco, nie ryzykuj. Jutro masz iść po Etelkę a potem rozliczyć się z gościem w karczmie. Kiedyś tu nieco narozrabiałem, powinno się już rozejść po kościach ale jak by co, nic nas nie łączy i rano po Etelkę.

<Lawirując między gapiami i strażnikami spróbowali wejść do karczmy. Gdu w końcu ktoś ich zatrzymał to Kurt się odezwał.>

- My na kwaterę. – i ruchem głowy wskazał na karczmę.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3880
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lut 18, 2019 01:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elbereth, Tellan, Klaus, Rhunar>

<Rhunar odblokował drzwi używając swojej mocy, a te otwarto bardzo gwałtownie. Do izby weszło dwóch rycerzy zakutych w pełne zboje płytowe, jeden w czarnym, drugi w srebrnym pancerzu. Obaj uzbrojeni w buławy i osłaniający się tarczami. Rozejrzeli się szybko po izbie upewniając się czy czegoś nie szykujecie i dali znać reszcie, że można wchodzić. Zrobiło się naprawdę ciasno gdy za rycerzami do pokoju weszła jeszcze kapłanka w czanych szatach i kilku giermków. Kobieta przemówiła pokazując dłonią kolejno na zebranych w izbie.>

-Zabierzcie wszystkie trzy kobiety... oraz leżącego na łóżku. <Kapłanka chwilę się zastanawiała po czym wskazała również krasnoluda.> -Tego też zabierzcie.

<Kolejno zbrojni zakładali wskazanym na ręce kajdany, oprócz nieprzytomnego Beltheriona, zabierając przy tym ich oręż, po czym wyprowadzali aresztowanych z karczmy. Klaus stał niepocieszony i narzekał na niesprawiedliwość jak się tu odbywa ale nie śmiał zrobić nic więcej. Dziwił się, że towarzysze tak łatwo pogodzili się ze swoim losem. Jeden z rycerzy warknął na Klausa> - Nie wtrącaj się człowieku to stos cię ominie...<Po czym wyszedł zostawiając strzelca samego w izbie. Nikt z aresztowanych nie stawiał oporu, nie krzyczał, nie protestował nawet. Na chwilę kapłanka z rycerzami zatrzymała się w głównej sali kaczmy aby przyjrzeć się Beltherionowi w jaśniejszym świetle. Giermkowie poprowadzili aresztowanych do wozu czekającego na ulicy i wtedy stała się rzecz dziwna. Dowódca straży miejskiej zatrzymał pochód i wywiązała się rozmowa.>

-Przejmujemy tych złoczyńców. Są poszukiwani w mieście i powinni trafić do miejskiego więzienia.

-Nasz pan wydał inne rozkazy. Mają jechać z nami.

-Jesteście wszyscy w Marrienburgu więc podlegacie prawom miejskim dlatego więzniowie idą z nami.

<Straż miejska w czarnych kapeluszach otoczyła aresztowanych i giermków jednak woźnica nie tracąc czasu pobiegł do karczmy. Wyglądało na to, że podkomendni rycerstwa musieli oddać więźniów przytłoczeni przewagą straży. Wtedy jednak z karczmy wypadł rycerz w czarnej zbroji i niczym dziki odyniec roztrącił strażników stojących mu na drodze. Dopadł do dowódcy straży i chwycił go dłonią w stalowej rękawicy za gardło.>

-Słuchaj świński ryju!! To moi aresztanci i pojadą ze mną, tam gdzie zechce, nawet do Arabii jesli najdzie mnie ochota. A teraz zabieraj swoją zgraję i wracaj do domu zanim roztrzaskam ci łeb a mózg rzucę szczurom na ulicy!! To więźniowie Inkwizycji!! Jeśli ktoś ma coś przeciwko niech się odezwie albo się wynosi!!
<Rycerz pchnął dowódcę straży miejskiej z taką siłą, że tamten zrobił przewrót w tył. Nikt jednak nie drgnął, nikt się nie odezwał. Straż miejska odstąpiła i aresztowani zostali zapakowani do krytego drewnianego wozu bez okien. Chwilę później do tego samego wozu załadowano Beltheriona.>

<Klaus>

<Zbiegłeś za inkwizycją aby zobaczyć co się dzieje i w wejściu karczmy natrafiłeś na Kurta wchodzącego razem z jedną ze ślicznych bretonek, które przywiózł ze sobą z Courrone. Kurt był tak samo jak nie bardziej zaskoczony tym spotkaniem. Wóz z twoimi przyjaciołmi odjechał pod eskortą zbrojnych.>



<Kurt>

<Zatrzymała was straż miejska przed samym wejściem.>

-Musicie zaczekać, trwa aresztowanie.

<Stałeś tak razem z Aniką i widziałeś jak zbrojni wyprowadzają kolejno Elbereth, Tellan, Rhunara i jeszcze jakąś jedną elfkę ale nie pamiętałeś jej imienia chociaż gdzieś już ją widziałeś. Potem nastąpiła sprzeczka straży miejskiej ze zbrojnymi z karczmy i wyglądało na to, że czarne kapelusze przejmą więźniów gdy nagle z karczmy wybiegł jakiś rycerz i mało nie pobił dowódcy straży wydzierając się na niego jak na popychadło by na koniec rzucić nim o ziemię. Aresztowanych zapakowano do krytego wozu po czym wniesiono tam nieprzytomnego Beltheriona, widać jeszcze żył. Wóz odjechał razem z eskortą, kilku zbrojnych, dwóch rycerzy i jakaś kapłanka w czarnych szatach. Straż wtedy was puściła i wszedłeś do karczmy aby nie być bardziej podejrzany niż byłeś. Tam na progu wpadłeś na strzelca Klausa. Tego samego którego straciłeś z oczu w Courrone. O dziwo Klaus nie dość, że nie miał żadnej mutacji to miał obie, własne, zdrowe ręce. Skąd się tutaj wziął? Co tutaj robił?>


<Elbereth, Tellan,Rhunar>

<Zamknięci w ciemnym wozie bez okien siedzieliście zakuci w kajdany. Wóz jechał wolno ciągniony przez czwórkę siwych koni. Dokąd jechaliście? Nikt z was tego nie wiedział. Jedynie maleńki kryty otwór w dachu wozu dawał do zrozumienia, że jest środek nocy i słychać było przezeń odgłosy miasta.>



_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Pon Lut 18, 2019 09:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kurt o mało co nie przetarł oczu ze zdumienia na widok Klausa. Zdziwienie było na tyle duże że na chwilę zapomniał o całym zamieszaniu w karczmie i dopiero gdy ktoś próbujący przecisnąć się w drzwiach karczmy go potrącił ruszył w kierunku starego druha. Gdy już nieco oprzytomniał podziękował w duchu Vereni i innym bogom że po powrocie do miasta jego drogi ze „starą” drużyną się rozeszły. W przeciwnym razie i jego by wyprowadzali z karczmy pod strażą a mając w pamięci rannego elfa to miałby szczęście jak by wychodził o własnych siłach… chociaż znając reputację jaką cieszy się inkwizycja to może elf był większym szczęściarzem w końcu był najbliżej ucieczki z tego łez padołu. >

- Chłopie, jak się cieszę że cię widzę. Widzę że nie próżnowałeś. – Klepną go w zdrowe ramię jednocześnie ciągną do stolika.- Opowiadaj. – Po chwili dodał. – A co z resztą? Nie jestem pewien czy chcę wiedzieć, ale opowiadaj.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 13 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group