Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Wto Mar 05, 2019 00:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Widzę że Bretonie nie każdy będzie wspominał tak kiepsko jak Ja ale każdy ma swoje demony”

<Choć Kurt zaciekawił fragment o obietnicy nie dał po sobie nic poznać. Skoro Klaus nie wyjaśnił Kurt nie miał zamiaru ciągnąc go za język, zwłaszcza że i tak się rozgadał. >

„Ech, młody… za mało w życiu jeszcześ po łbie dostał.” – Pomyślał z nutą ironii, żalu, podziwy i może tęsknoty. Dawno temu taka przemowa może wywarła by na nim większe wrażenie. W sumie to go rozumiał i nawet podziwiał za jego entuzjazm. Niestety życie już go dopadło i oduczyło beztroskiego idealizmu.

Gdyby to był ktoś inny to pewnie zdołał by wkurzyć Kurta, Klasus co najwyżej zirytował. No ale mięśniak zapisał mu to na karb jego zapału.

- Z mojego miasta, to ty mnie nie będziesz wywalał. – odburkną mu szorstko – A na branie mnie pod włos to jesteś zdecydowanie za młody. Do twojej listy mógłbym jeszcze dodać kilka nazwisk – Teraz Kurt spojrzał Klausowi w twarz - Otto, Will, Grund, Harold. Tyle że oni polegli za to w co wierzyli i tak jak być powinno w walce. Jedni za okrągły złoty krążek jak na najemnika przystało inni za swoją ojczyznę jak na patriotę przystało, a co przeżyli dostali zapłatę. Tak, jak w naszym zasranym najemnym fachu być powinno. – Skwitował i wyprostował się na krześle.

- Zemsta? - kontynuował już swobodniej - Zemstą to przywilej bogatych, brzucha nią nie napełnisz, karczmy nie opłacisz. Żywym jestem winien więcej niż martwym. Nie powiem, jak by nadążyła się okazja stanąć naprzeciw Doriana, księcia czy coś. Czemu by nie, tyle że sami pod kosę się nie nawiną. A wyzwanie na ubitą ziemie to tylko w taniej komedii tak że nie mam szans. – zaśmiał się cicho - Towarzysze? Towarzyszami to mi nie mydl oczu. Krasnolud czy ta elfka, do nich nic nie mam. Ale powiem ci jedno od Tellan to na odległość miecza. Powiem ci. Raz poprosiłem Tellan o pomoc. Po tym jak nadstawialiśmy karku do Curone. Po tym jak pomogliśmy znaleźć, ten jej paskudny hełm. Raz, ino raz oprosiłem ją o pomoc i co? – Kury wyraźnie wzburzony zaczął jadowicie cedzić słowa - Olała nas jak bydło. Zawinęła cztery litery bez słowa. Koko, Mort, Hildred, Petra, Bruno, Axel sześciu chłopa poszło do piachu. Sprzęt za który mógłbym postawić karczmę, w piec. Obiecano złoto… zapomnij. Z Bretoni wróciłem, w pożyczonych portkach, dla czego? Dla idei, pomóc kobiecie, towarzyszowi. – Kurt zreflektował się że dał się ponieść, zrobił krótką przerwę aby przypomnieć sobie ogólny temat rozmowy - Nie stać mnie na zabawę w bohatera dla idei. Najemka to jedyna robota którą znam. Co by był ze mnie za szewc jak bym buty za darmo rozdawał, he? Nawet krasnolud jak przyszło do kucia run nie zrobił tego za dziękuję. A wojaczka to mój jedyny fach. Więc nie mam zamiary go rozdawać za darmochę. Jakbędziesz miał pod sobą ludzi, zrozumiesz. – Zakończył tyradę protekcjonalnie.

-Dziewczyną jestem winien więcej niż całej reszcie. – wskazał na śpiącą Anikę – To ona z Etelką mnie wywiozły z miasta, one załatwiły że mnie jakiś podejrzany łapiduch poskładał do kupy. – Tu wskazał bliznę na szyi – To, wież mi, to jest naprawdę skuteczny lek na idealizm.

<Gdy skończył gadać był już zupełnie spokojny.>

- Upartyś, Klaus upartyś. Wysoko mierzysz. – uśmiechną się kwaśno. - Tam jest więzienie jedno z tych co się wchodzi i już nie wychodzi. NA ten kawałek skały mówią Rijeka. Dostać się tam tylko łódką ale nie znajdziesz zbyt wielu chętnych co by cię tam zabrali. Siłą ich nie wyszarpniesz, wykupić nie zdołasz bo garnizon silny a nad nim zwykle jakiś hrabia. – westchną widząc że Klasu raczej nie odpuści - Ech... Jak byś chciał coś zdziałać to dam ci radę: chcesz im pomóc poszukaj jakiejś szychy co się za nimi wstawi tak łatwiej ich wyciągniesz niż na siłę.

_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 641
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Mar 05, 2019 23:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Wysłuchuję Kurta w spokoju. Patrzę mu prosto w oczy, jakbym starał się przemyśleć to co mówi. A może zastanawiam się nad czymś innym i to tylko pozór uważnego słuchania. "No tak. Złoto. Najważniejsze jest dla Ciebie, by móc sobie coś wsadzić do pyska i za co wynająć pokój. A do tego potrzebne złoto. Bez tego nigdzie się nie ruszysz. I niby tak ważne są dla Ciebie podopieczne, ale jak ktoś zginął pod Twoją komendą to taki los najemnika. Trudno, musiało tak być. A do tego śmiertelny uraz i żal do Tellan. Pf... No to chyba nici z jego wsparcia." Gdy Kurt kończy wypowiedź odzywam się spokojnie.>

-Przepraszam, jeśli Cię uraziłem. Nie wiedziałem, że to Twoje miasto i że jesteś z nim tak związany. Nie chcę Cię stąd przeganiać, po porostu chciałem Ci przedstawić sytuację jaka jest tutaj obecnie i w jaką stronę będzie się pewnie rozwijać. Jak przyjacielowi, którym dla mnie jesteś. Bo wiem, że jak nikt nic z wiedźmą zaraz nie zrobi, to spokoju nie będzie można tu zaznać. I to przez długi czas. - <wzdycham ciężko.>

-Przykro mi z powodu tego co zdarzyło się w Currone. Rozumiem Twój żal do Tellan. Niestety jej działania często nie są zbyt mądre, na co może wpływać ta jej zbroja, albo po prostu taka jest. Ale to, że z nią są problemy wiedzieliśmy już w Nordlandzie. A ja nie chcę byś pomógł jej czy nam dla idei, a dla pomszczenia swoich towarzyszy, podwładnych i dla ratowania współmieszkańców. - <kolejny wdech uspokaja mi oddech.>

- No ale dobrze. Nie to nie. Nie naciskam. Każdy ma jakieś motywacje jakimi się kieruje. I ja w zasadzie rozumiem też Twoje. - <miły uśmiech pojawia się na mojej twarzy, po czym lekko się krzywię.>- Niestety nie jestem w stanie zaoferować Ci złota i nie sądzę by mogli by to zrobić inni. Dziękuję jednak za radę odnośnie wstawiennictwa kogoś ważnego z miasta. Może i mam kogoś, kogo o takowe mogę poprosić. Ale muszę to przemyśleć i musi to poczekać do rana.

-A co do moich rad. Nawet jeśli Ci ubliżyły, to je przemyśl. Opuszczenie miasta i ruszenie gdzieś w głąb imperium to wcale nie taki głupi pomysł. Bo zostanie tutaj i czekanie na to co się wydarzy może być cholernie niebezpieczne. No chyba że przekonasz się jednak do stanięcia przeciwko starej wiedźmie. - <uśmiecham się, ale już przekornie, jakbym to co mówię, nie było poważne, a raczej na zasadzie lekkiego żartu, albo prośby, która i tak wiem z góry, że zostanie odrzucona.> - Mogę Ci w zamian zaoferować moje usługi trenerskie. Brzucha tym nie napełnisz, ale nikt w tym mieście nie wie tyle o strzelectwie co ja. No chyba, że przebywają w nim przypadkowo jakieś leśne elfy. - <z moich ust wydobywa się krótki, cichy przyjacielski śmiech. Po chwili macam się po przytwierdzonym do pasa ekwipunku, sięgam lewą ręką po miecz i nim lekko wywijam.> No ale najemnikom, to pewnie coś w zwarciu bardziej potrzebne. To może umiejętność walki drugą ręką? Albo korzystanie z siatki czy lassa? A może jakieś zdolności terenowe? Śledzenie, tropienie, bezgłośne przemieszczanie się? W tym też jestem całkiem niezły i mógłbym co nieco przekazać.

<Zawieszam głos, ale bez nadziei na pozytywny odzew kompana, a raczej z ciekawości co do tego co odpowie i czy przemyśli moje rady.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3880
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Mar 06, 2019 23:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Klaus, Kurt>

<Noc mijała wam na pogawędce. Nikt wam nie przeszkadzał, nikt też nie kręcił się po korytarzu. Anika słodko spała mrucząc od czasu do czasu jak kotka pogłaskana po grzbiecie. Rozprawialiście o tym co dalej aż zabrakło słów a potem obaj postanowiliście przymknąć oczy choć na chwilę. Obudziło was pianie kura i promienie słońca wpadające przez szczeliny w zamkniętych okiennicach. Anika także się obudziła, przeciągnęła się i usiadła na łóżku patrząc z zainteresowaniem na Klausa.>

-Jak się tu znalazłam? <Dziewczyna upewniła się, że jest ubrana, wstała i stanęła obok Kurta. Uśmiechając się przyjaźnie do Klausa przedstawiła się>
-Dzień dobry, mam na imię Anika. Jest pan przyjacielem Kurta?


<Elbereth>

<Templariusz na odchodne przytaknął skinieniem głowy i rzekł.> - Przekażę twoje słowa elfowi czarodziejko.
<Ponownie sama lecz tym razem opatulona w koc czułaś się lepiej. Wieści, że Beltherion żyje i ciebie także nie stracą dały ci nowe okruchy nadzei. Nie byłaś w komfortowej sytuacji ale jak na traktowanie przez inkwizycję było całkiem znośnie. Koc był gruby, wełniany i dawał dużo ciepło. Przyszło ci na myśl, że medyczka dała ci go wbrew prawom panującym w więzieniu. Może to odruch wynikający z jej profesji a może troska z głębi serca. Sam gest świadczący, że jednak twój los nie jest wszystkim obojętny prawie wywołał uśmiech na twojej twarzy. Czas mijał mozolnie i strażnik zdażył już zabrać naczynie po posiłku i przyniósł następny. Tym razem ciepła kasza z gotowaną marchwią i selerem oraz kubek wody. Żołnierz zdziwił się, że masz na sobie koc ale nie zabrał ci go ani nic nie powiedział. Pewnie słońce zdążyło już wykonać pełny obrót odkąd zostałaś tutaj zamknięta.>


<Rhunar>

<Rhunar prędko przeczytał list i zachował go dla siebie. Czas płynął mozolnie i krasnolud niecierpliwił się chodząc po celi, zastanawiając się nad tym co zrobi kiedy go wypuszczą. Po kolejnych klepsydrach zjawił się strażnik więzienny i wypuścił Rhunara na korytarz. Tam runiarzowi zwrócono jego ekwipunek oraz odzienie, po czym wyprowadzono go na dziedziniec twierdzy. Było już dawno po południu ale dzień nadal trwał. Na pobliskich szubienicach kołysały się świeże i stare trupy a na niebie kołowały czarne ptak, które kowal run podejrzewał o bycie krukami.> -Jesteś wolny krasnoludzie. Najbliższym promem odstawią cię do miasta. Jesteśmy na wyspie.
<Zbrojny wskazał przystań gdzie przybija normalnie łódź.>

- Gdzie są twoi towarzysze? Jedną czarodziejkę wypędzili, druga siedzi w lochu, kobieta rycerz została złożona w ofierze Morrowi a elf oto i elf.

<Rhunar dostrzegł jak inny zbrojny wyprowadza Beltheriona jeszcze bardzo słabego i słaniającego się na nogach ale opatrzonego i poruszającego się wolno ale o własnych siłach.>


<Tellan>

<Tellan potrzebowała przede wszystkim duchowego i cielesnego oczyszczenia. Jeśli miała podołać służbie w imieniu Pana Snów i Śmierci musiała dokonać zmiany i postawić granicę pomiędzy tym co było, a tym co będzie. Wojowniczka uklękła przed ołtarzem po czym oddając ukłon zatrzymała się w tej pozycji by oddać się modlitwie. Pierwsze myśli skierowała ku Pani Miłosierdzia dziękując za jej opatrzność i łaskę oraz prosząc o siłę do dalszej walki, którą musiała stoczyć sama ze sobą. Kolejnymi zwróciła się do Morra błagając go duchowe wsparcie w podejmowaniu dalszych decyzji i przezwyciężeniu trudności jakich przyjdzie jej pokonać w jego służbie. Przyrzekła służyć mu oddanie i kierować się drogą, którą jej wytyczy.
Naga Tellan klęczała przed ołtarzem Morra skupiona i oddana modlitwie. Krew z rozciętego barku sączyła się leniwie spływając małą strużką na lewą pierś skapując na kamienną zimną posadzkę, która sprawiała, że wojowniczkę przechodziły dreszcze. Tellan jednak nie narzekała, wiedziała że te niedogodności to mała cena za to, że jej głowa nie potoczyła się dzisiejszego dnia po placu twierdzy. Składając modły dziękczynne i błagalne rycerka całym sercem i duchem starała się oddać swój stan wewnętrzny i okazać wdzięczność bogom za szansę którą otrzymała. Mijały klepsydry i kiedy wojowniczka upadała już na twarz, kapłanka Morra mająca nad nią piecze chwyciła ją za ramię i rzekła stanowczo.>

-Już czas, Mistrz cię wzywa.

<Kapłanka przemyła ranę wojowniczki woda z solą co bardzo bolało mimo to rycerka nie grymasiła. Morrytka odziała Tellan w czarną togę nowicjusza, pomogła jej wstać i poprowadziła na niższe piętro wieży. Tam na kobiety czekał "Czarny Kruk" przechadzając się po izbie pogrążony w rozmyślaniu. Nakazał Tellan spoczać na drewnianej ławie, podszedł do okna wieży i spoglądając gdzieś na zewnątrz zapytał.>

-Tellan, co możesz mi powiedzieć o tej czarodziejce Elbereth? Kim ona dla ciebie jest? Nie opowiadaj mi prosze historii jej życia tylko kilka słów.

-Poznałam ją dawno temu i w ciężkich chwilach potrafiła podtrzymać mnie na duchu. Jest mądrą kobietą którą ryzykowała swoim życiem dla dobra sprawy. Wycierpiała wiele w dawnych czasach. Potrafi znieść wiele by ocalić tych których kocha. Nie wiele wiem o niej jako czarodzieju. Elbereth, kiedy napotyka problem nie ucieka od niego. Raczej podejmuje wysiłek aby go pokonać. Jest mi bliska że względu na łączący nas czas i wydarzenia które przyszło nam przeżyć.

<Mistrz Morrycki milczał wpatrując się w okno. Tellan dostrzegła, że w skromnej izbie znajduje się duża drewniana skrzynia i stół, Za stołem, oparty o ścianę stał miecz, który Tellan odziedziczyła po mężu.>

-Ta druga elfka, która się do wszystkiego przyznała, Melisa. Miała przy sobie bardzo ważne pismo, coś co uratowało życie wam wszystkim. To i jej zeznania na wiele tematów. Dowiedziałem się od niej, że masz bardzo trudną misję i coraz mniej czasu. Szanuję to i pochwalam, i pomogę ale najpierw ty wypełnisz moją wolę i pana mego Morra. Będziesz potrzebowała pomocy kogoś zaufanego, może nawet kilku osób. Ale muszę mieć pewność, że cię nie opuszczą w trudnej godzinie.

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Nie Mar 10, 2019 02:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nim jeszcze poszli się zdrzemnąc Kurt podsumował słowa Klausa.

- E tam, furda. – Machną teką. – Masz inne zdanie i tyla. – Powiedział pojednawczo pokazując że nie chowa urazy. - Co do wiedzmy, zawsze wszędzie się gdzieś taka paskuda znajdzie. Mend po tej ziemi dość chodzi ze dla każdego starczy, nie ta to inna. Od tego są władze, Czarne Kapelusze, inkwizycje i inne takie powiem więcej to oni za to biorą kasę. Kto Ja żeby i odpierać robotę i to jeszcze żeby mnie kto podziękował? Jak raz pomogłem krasnoludom żeby się z Iruchem nie poszlachtowali to skończyłem w lochu. Nie powiem żeby mnie cieszyło że takie kreatury chodzą po świecie ale tez nie widzę powodu żebym to akurat Ja, Ty czy dziewczyny miały się narażać i to dla… - tu zaciął się jakby szukał słowa. – …No właśnie dla czego? Przyjmą cię do tej no… palestry, zostaniesz za to komendantem? Jak się sam nie będziesz cenił to cię nie będą szanować.

Kurt pokręcił głową na Klausa.

- Na zemstę mnie nie namówisz, jak ci zależy musisz się bardziej postarać. Nie wiem czy słuchałeś czy nie ale żywym jestem winien więcej. Dziewczyną obiecałem lepsze życie niż w Curone, one za to wyniosły mnie spod bram Mora. A to cholernie wielki dług. Nie wezmę ich na nożową rozprawę. Nie teraz. Nie nadają się na taką robotę. Dlatego i bez twojego gadania zastanawiałem czy nie pojechać w głąb imperium i nadal nad tym myślę zwłaszcza że kiedyś… - W sumie nie bardzo miął ochotę zwierzać się dlaczego musiał opuścić to miasto. – No nie ważne.

- Doceniam, więcej podziwiam twój upór i ta nawet nie tak że nie chcę Ci pomóc. To kwestia o co prosisz. Zadzieranie z Inkwizycją to nie w kij dmuchną. Taka robota wymaga złota którego nie mam, sprzętu którego nie mam i ludzi których nie mam i jak sam mówisz ty też nie masz. Doceniam ofertę i warta pomyślenia. – Nagle pchnięty jakąś myślą pacną Klausa w ramie – Ty, a może razem zawiniemy się z tego miasta? Poszukamy jakiejś roboty zdala od tego całego bagna i wiedźm, he? Razem podszkolimy te dwie pannice i za rok będą z nich naprawdę bojowe babki co? – Zaproponował chociaż zdawał sobie sprawę że dla strzelca jego propozycja była równie absurdalna jak propozycja odbicia reszty z rąk inkwizycji dla Kurta.

- No ale co do współpracy z Tellan to powiem ci tak. Nie wiem czegoś się uparł ją bronić skoro sam widziż że jest z nią coś „nie te ges”. Nie wiem, kiecka ci we łbie zawróciła czy jak? – zawiesił pytanie ale nim jednak Klaus zdążył odpowiedzieć podjął dalej swój wywód - … nie ważne, twoja rzecz nie mnie oceniać ale powiem ci. Żal to ja mogę mieć jak mnie szynkarz wydutka przy płaceniu za wino. – uśmiechną się z udanego porównania – Ale numer jaki wywinęła, to nie głupota. Dla nas – miał na myśli siebie i tych co zginęli w karczmie – było to… - znów się zaciął, jak by sobie o czymś przypomniał. – Jak bym miał pomścić Koko, Morta i pozostałych to powinienem wrócić do Curone nie tylko wyrżnąć część zbirów w mieście ale również Tellan. Bo głupota, głupotą ale zostawić towarzyszy na pastę wrogów samemu im pourzynać głowy.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 641
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Mar 10, 2019 20:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Słuchając Kurta tylko kiwałem głową i uśmiechałem się pojednawczo. Widząc, że nie znajdę sposobu by przekonać go do przeciwstawienia się wiedźmie, nie miałem ochoty ciągnąć tego dalej. Na propozycję zostawienia miasta i ruszenia z nimi w świat lekko, ale wyraźnie pomachałem głową przecząco. "Niestety nie mogę sobie na to pozwolić. Nie teraz i nie tu. Nie w tych okolicznościach. Może potem, a może nie." Kolejny żal i wyrzuty skierowane wobec Tellan umocniły mnie tylko w przekonaniu, że tam gdzie jest regentka, tam na pewno Kurt się nie pojawi. "A jak już to na pewno nie po to by pomóc." Zacząłem się zastanawiać nad jakąś odpowiedzią, szczególnie na zarzut, że bronię Tellan, ale chyba wydarzenia ostatnich dni dały mi się we znaki, bo jak na chwilę zamknąłem oczy tak otworzyłem je dopiero rankiem. Widząc kobietę, jak niepewnie podnosi się z posłania i zadaje mi pytanie, wiedziałem jedno. "No, do pełnoprawnego najemnika to jej chyba jeszcze dużo brakuje.">

-Witam, miło poznać. Jestem Klaus. I tak, uważam się za przyjaciela Kurta. Mam też nadzieję, że i on może powiedzieć to samo o mnie. - <Uśmiecham się miło i serdecznie, rzucając na chwilę wzrok na najemnika i poklepując go lekko po ramieniu. Potem wracam spojrzeniem na Anikę, oceniając postawę, ruchy, wygląd i wyposażanie kobiety.>

-A teraz wybaczcie, ale na mnie już czas. A, jeszcze jedna prośba, nie wiecie czasem gdzie tu można wysłać listy? Mam kilka takowych, a nie znam zbytnio miasta, ani nawet jak działają takowe usługi. Więc jak dalibyście mi jakieś wskazówki gdzie się udać i co mam tam zrobić, to byłbym wdzięczny.

<Czekając na ewentualną odpowiedź zbieram rzeczy i gdy nie jestem zatrzymywany przez tę dwójkę, to żegnam się i schodzę na dół do głównej sali. Tam staram się zorientować u karczmarki, czy nie nikt mnie, czy też moich towarzyszy nie szukał znowu, nie pytał się o nas, ani czy nie ma dla mnie, albo dla nich jakichś wiadomości. Oraz co stało się z lekarzem, po którego miano w nocy posłać. Przy okazji rozglądam się dokładnie, czy nie ma gdzieś w pobliżu tego podejrzanego typa, którego widziałem wcześniej, czy też kogoś innego, kto by mi nie pasował, albo budził podejrzenia.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1176

PostWysłany: Nie Mar 10, 2019 20:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Chwilę Rhunar patrzył na Beltheriona po czym ruchem głowy wskazał mu miejsce gdzie ma odbijać łódź. Szedł przy nim nie pomagając, by elfiej dumy bardziej nie urazić, chyba, że ten już poważnie się zacznie chwiać.

Wiadomość o losie pozostałych w pewnym sensie ucieszyła Rhunara, acz los Tellan ją dziwował. Złożona w ofierze Morrowi. Cóż to mogło oznaczać? Cokolwiek, ważne że to spotkanie z Inkwizycją przeżyli wszyscy. Runiarza ciekawiło co teraz się stanie - czy informacje przekazane zakonnikom Morra pozwolą pchnąć koło wydarzeń w przód - czy Marienburg zaroi się od agentów zakonu i czy uda się wypędzić z miasta Wiedźmę i jej sługi.
No i pozostawało pytanie czy Melisa przypadkiem nie ściągnie całej swojej drużyny z okolicy, aby w razie frontalnej konfrontacji nie zetrzeć się z Wietrznicą.
I co z pancerzem Tharmaksonna? Czy Inkwizycja zamknie go gdzieś w przepastnych kryptach czy pozwoli go dalej nosić Tellan?
Tyle pytań... tak niewiele odpowiedzi.

Kiedy odeszli na pewną odległość od bramy zamku krasnolud odezwał się do elfa.

- Nie wiem czy ci mówili, ale twoja posiedzi jeszcze trochę w lochu, ale powinna być tutaj bezpieczna. Moją wypędzili. - powiedział bez cienia wesołości - A ty jak się czujesz?
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 651

PostWysłany: Nie Mar 10, 2019 23:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Słowa Czarnego Kruka podniosły Tellan na duchu. Jej towarzysze żyli, na ten czas i w tej sytuacji były to pokrzepiające słowa, za które w myślach podziękowała bogom. Sytuacja Tellan była skomplikowana i to pod wieloma względami. Zaskoczona wojowniczka spojrzała na Mistrza Morra zaintrygowana jego słowami o misji, którą miałaby wypełnić.

„Będziesz potrzebowała kogoś zaufanego…musisz mieć pewność, że cię nie opuszczą w trudnej godzinie…”

Oni…oni nigdy mnie nie opuścili…To ja ich opuszczałam kiedy tego potrzebowali…Czy teraz będą chcieli pójść ze mną i zaufać???

Elbereth, Rhunar, Melisa, ufam im, ale nie mogę podejmować za nich decyzji. Musiałabym z nimi porozmawiać, przedstawić sprawę. Wiem na co ich stać ale nie zmuszę ich do niczego. Nasze relacje zostały nadszarpnięte, z mojej winy… Czy będą w stanie mi zaufać na dobre i złe? Tylko oni sami mogą odpowiedzieć na to pytanie. W jaki sposób miałabym wypełnić wolę Naszego Pana Morra i Twoją Mistrzu?*

<Mężczyzna spojrzał na ciebie poważnie. Odszedł od okna i stanął przed Tobą patrząc na ciebie trochę z góry jako przewyższał cię wzrostem o ponad głowę.>
-Teraz kiedy zostałaś ofiarowana Morrowi mogę powiedzieć więcej. Jako Mistrz Zbrojnego Ramienia Zakonu Morra i pan twierdzy na Upadłych Wzgórzach noszę tytuł Valkiria III Conorth z Milagriano. Moim zadaniem jest kierowanie rycerzami Morra i twierdzą oraz podległymi jej ziemiami według woli pana Śmierci i Snów Morra. Ponad to oczywiście wykonuję i przestrzegam wszelkich przykazań oraz praw przez Pana Naszego Morra zesłanych. Od kilku tygodni twierdza jest nieprzerwanie atakowana i jasne jest, że to armie które służą czarownicy zwanej Wietrznicą. Twierdza na Upadłych Wzgórzach jest ostatnią przeszkodą do otoczenia i zajęcia Marrienburga. A teraz do sedna. Jakaś dziwna moc plugawi tereny poświęcone Morrowi i to tylko kwestia czasu aż twierdza ulegnie. Może to potrwać wiele miesięcy ale mimo wszystko zauważam, że wróg zdobywa coraz więcej pola a nasze siły się kurczą. Zupełnie jakby nie dość, że wrogie wojska są niezliczone to jeszcze jakaś potężna nieludzka moc wspiera wroga. Wiele wypadów zostało uczynionych aby przedostać się na teren wroga i sprawdzić z czym mamy do czynienia ale bezskutecznie. Nawet wróżbici i wieszcze nie otrzymują żadnych snów o Morra na ten temat. Dlatego potrzebuję ciebie rycerzu Tellan. Wiem o tobie bardzo dużo z wielu źródeł. Znam twoje możliwości bojowe, znam twój ekwipunek, poznałem nawet kiedyś twojego męża. Zdaję sobie sprawę, że misja ta będzie nad wyraz niebezpieczna, dlatego chcę abyś to ty i pewni dla ciebie kompani ją wykonali. Dowiedzieć się co się tam dzieje i w miarę możliwości przerwać to szaleństwo. Wszystkie twoje przedmioty zostaną ci zwrócone. Twoja zbroja i miecz także. Zostały poddane oczyszczeniu i dokładnie zbadane. Mam też wiadomość dla ciebie od czarodziejki Melisy.

<Mistrz zakonny sięgnął w poły swego ubrania i wydobył list.>

-Zgadzasz się rycerzu Tellan?*

<Tellan z uwagą słuchała “Czarnego Kruka”. Sytuacja, którą opisywał jej sługa Morra była kolejnym przykładem działań wiedźmy. Wietrznica skutecznie zmierzała do realizacji swojego planu niosąc po drodze śmierć i zniszczenie. Skoro misja ta miała być szansą na odkupienie czynów, wojowniczka musiała się jej podjąć. Nie tylko dlatego, by odkupić dawne występki ale przede wszystkim dlatego, by powstrzymać wiedźmę przed dalszą ekspansją jej sił. Kiedy Mistrz Morra wypowiadał się na temat tego ile wie o niej samej Tellan czuła się dziwnie, może nawet zawstydzona, jak gdyby wszystko co chciała ukryć przed światem zapisane było w księdze, którą każdy może przeczytać. Wojowniczka przełknęła ślinę i poczuła, że jej policzki zrobiły się czerwone. Mimo to dalej z uwagą słuchała Mistrza Morra, który chwilę później swymi słowami zaskoczył ją kolejny raz.>


Jestem gotowa by podjąć się zadania ale czy jesteście pewni, że mogę dalej używać zbroi?- Tellan zapytała wyraźnie zaskoczona tym co usłyszała od mistrza.*

<Morryta stojąc przed Tellan i patrząc jej w oczy śmiertelnie poważnie rzekł.>

-Jestem pewien. Gdybym miał jakiekolwiek wątpliwości nie byłoby cię tutaj. W liście wszystko jest wytłumaczone. Przeczytałem go i rozmawiałem z tą czarodziejką Melisą. Rutuały oczyszczenia powiodły się i Morr także dał mi pozwolenie aby zwrócić ci artefakt. Resztę wyczytasz z listu.

<Valkiria podał ci list.>*

<Tellan przyjęła list od Morryty i podziękowała mu skinieniem głowy.>

Czy mogę porozmawiać z tymi, którzy mieliby towarzyszyć mi w tej misji? *

<Mistrz zakonny skinął głową.>

-Oczywiście. Jeśli mają tobie pomagać to ty musisz wyjść do nich z tą propozycją. Elf i krasnolud lada chwila opuszczą wyspę, czekają na prom na nabrzeżu. Czarodziejka Elbereth siedzi w lochu. Melisa opuściła miasto według zasądzonego wyroku. Jeśli chodzi o kogoś innego to zapewne nadal jest w Marienburgu.

<Mężczyzna położył ci na ramionach dłonie i jego łagodna twarz zrobiła się na moment surowa niczym lód Kisleva w czasie zimy.>

-To musi pozostać tajemnicą. Jeśli wróg się dowie, przygotuje się na was a wtedy zapewne wszystko stracone, zapamiętaj Tellan.

<Oblicze Morryty rozpogodziło się i odstąpił od kobiety na krok.>

-Poza tym musisz więcej ćwiczyć. Jesteś zbyt słaba by wykorzystywać w pełni potencjał swojej broni.*

<Wojowniczka wpatrywała się z powagą w twarz mężczyzny i nie drgnęła nawet kiedy ten położył na jej ramionach dłonie.>

Rozumiem powagę sytuacji i zrobię wszystko co w mojej mocy aby powstrzymać Wietrznicę chociaż jest to bardzo silny i groźny przeciwnik. Jestem świadoma, że zbroja jest dla mnie wymagającym narzędziem, jeśli tak to mogę ująć. Będę ćwiczyć aby wykorzystać jej cały potencjał.- powiedziała spokojnie po czym dodała- Rozumiem, że Elbereth może opuścić lochy? Czy władze Mariennburga wiedzą o naszej sytuacji? Czy jesteśmy tam niepożądanymi gośćmi?- Tellan chciała upewnić się jak wygląda ich sytuacja w mieście aby uniknąć dalszych konfliktów z prawem i zrealizować powierzone zadanie.*

<Czarny Kruk ponownie podszedł do okna i wyjrzał przez nie.>
-Czarodziejka Elbereth opuści lochy… jeśli zgodzi się tobie pomóc. W przeciwnym razie zostanie tutaj.
<Mężczyzna zawiesił głos.>

-Władze miasta Marienburg to skorumpowane i przekupne wieprze. Dla zysku swojego i swoich rodzin zrobią wszystko. Razem z ekwipunkiem dostaniesz list żelazny. Każdy kapłan i czarodziej zejdzie ci z drogi jeśli go okażesz. Co do reszty będziesz musiała radzić sobie sama. Władze miasta wiedzą zapewne tyle ile doniosą im szpiedzy których opłacają. Większość załogi tej fortecy opłaca miasto więc ktoś na pewno nadstawia dla nich uszu. Czy wiedzą że zostałaś ułaskawiona? Myślę, że tak. Co nie znaczy, że nadal nie będą próbowali się was pozbyć. Różnica będzie taka iż nie uczynią tego oficjalnymi drogami. Dlatego uważaj na każdym kroku. Jeśli czegoś będziesz potrzebować pomódl się gorliwie do Pana Naszego Morra a on przekaże twoją prośbę mnie.*

<Tellan słuchała z uwagą po czym przytaknęła głową na ostatnie słowa Mistrza>

Rozumiem. W takim razie nie będą traciła czasu i porozmawiam z moimi towarzyszami. Gdzie mogę odebrać mój ekwipunek i zbroję?*

<Morryta podszedł do skrzyni i otworzył ją.>

-Wszystko jest tutaj, nie miałaś wielu rzeczy poza zbroją i mieczem. A tu masz ode mnie list który obiecałem.

<Mistrz wręczył tobie list żelazny z pieczęcią zakonu Morra.>*

-Jest też sakiewka ze złotem. Panują trudne czasy i nie każdy ma lub jest skory dawać coś na poczet zakonu. Na podróż powinno wystarczyć.*

<Tellan zabrała swoje rzeczy i podziękowała za sakiewkę.>

Czy mogę jeszcze liczyć na krótkie spotkanie zanim opuszczę twierdzę?-zapytała zatrzymując się przy drzwiach- Chciałam jeszcze zapytać Mistrza o jedną sprawę…*

<Morryta spojrzał na ciebie zaciekawiony.>
-Jeśli chcesz możesz pytać teraz a jeśli nie teraz to będę tutaj do zachodu słońca. I jeszcze jedno, najważniejsze.

<Mistrz zakonny podszedł do ciebie, ujął twoją głowę w swoje dłonie i pocałował cię w czoło.>

-Błogosławię cię moje dziecko. Niech Morr będzie z Tobą w każdej godzinie, a ty podążaj za głosem Jego i Shallyi.*
<Wojowniczka przyjęła błogosławieństwo i uśmiechnęła się łagodnie dodając>

-Niech Shallyia czuwa nad nami, a Pan Snów i Śmierci błogosławi nasze ścieżki.

<Tellan opuściła pomieszczenie z zamiarem powrotu do pokoju “Czarnego Kruka” po rozmowie z Elbereth. Skierowała swe kroki w poszukiwaniu pomieszczenia, w którym mogłaby na spokojnie przeczytać list, który zostawiła dla niej Melisa. Tellan na prawdę była wdzięczna losowi, że potraktował ją łagodnie. Misją, którą zlecił jej Mistrz Morra chciała odbudować wiarę w siebie. Trzymała w rękach zbroję, tą przez którą trafiła do lochów. Nie wierzyła, że teraz, po tym wszystkim co się wydarzyło,mogłaby jej znów używać. Była gotowa się jej wyrzec i odrzucić, a jednak znów trzyma ją w swoich rękach.Wojowniczka otwarła list i zagłębiła się w jego treści.*>

<Wystarczyło, że Tellan zeszła piętro niżej i usiadł na ławeczce przed wejściem do jakiejś komnaty. Była tutaj sama więc nikt jej nie przeszkadzał.>


<Tellan czytając list zrozumiała, że traktowała zbroję jako narzędzie do czynienia zła,z którego nieumiejętnie korzystała. Tymczasem Melisa, uświadomiła jej, że zbroja może być dla niej czymś więcej i traktując ją w odpowiedni sposób może osiągnąć więcej niż to, co otrzymała oddając w zamian swoją duszę. Tellan żałowała, że wcześniej nie porozmawiała z nikim na temat zbroi. Gdyby wiedziała więcej, gdyby starała się poznać zbroję tak jak poradziła jej Melisa, może nie traciłaby panowania nad nią w najmniej odpowiednich momentach. Wojowniczka zastanawiała się co takiego Melisa ofiarowała drzemiącej w zbroi Bestii ale być może nigdy się tego nie dowie. Skoro zbroja była pisana jej po grób Tellan musiała nauczyć się z nią żyć, a to stawiało przed nią wyzwanie tak samo trudne, jak misja którą właśnie otrzymała. Tellan zawinęła list i schowała do sakiewki po czym ruszyła do lochów na spotkanie z Elbereth.*
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Pon Mar 11, 2019 23:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan zeszła do lochów, w których przetrzymywana była Elbereth. Kiedy straż wpuściła ją do środka podeszła do medytującej elfki i przykucnęła obok niej.>

-Elbereth…-powiedziała łagodnie i przyglądając się elfce czekała na reakcję towarzyszki- Elbereth przyszłam cię prosić o pomoc…*

<Elfka siedziała po arabsku na sienniku. Na dźwięk znajomego głosu uśmiechnęła się łagodnie. Otwierając oczy przywitała towarzyszkę niedoli.>
-Tellan, jak dobrze, że widzę Cię w zdrowiu. Zastanawiałam się co począć w tej sytuacji. Usiądź proszę. - wskazała miejsce obok. - Jakiej pomocy potrzebujesz? *

<Wojowniczka odłożyła na bok zbroję i resztę ekwipunku i zajęła miejsce obok czarodziejki. Westchnęła głęboko po czym spojrzała w oczy El>

- Wpakowaliśmy się w kłopoty...zresztą staje się to nie miłym nawykiem ostatnimi czasy...Mam wrażenie że Ja i kłopoty “trzymamy się za dłonie”...ale jednak dobrzy Bogowie czuwają nad nami...Dali mi kolejną szansę...nam dali kolejną szansę aby się wykazać… - Tellan położyła dłoń na dłoni czarodziejki i kontynuowała spokojnie- Wiem… zdaję sobie sprawę z tego, że zawiodłam Ciebie...Pamiętam ile wycierpiałaś podczas misji u Lucasa i jak bardzo poświęciłaś się dla tej sprawy. Wiedz, że jestem Ci wdzięczna za wszystko co uczyniłaś...i chciałabym mieć szansę odwdzięczyć się Tobie...Gdybym poprosiła Ciebie tu i teraz o pomoc w spełnieniu woli mego Pana, o pomoc w powstrzymaniu Wietrznicy przed zniszczeniem tego co nam bliskie, zniszczeniem tych których kochamy...czy zdecydujesz się pójść ze mną i utrzeć nosa tej przeklętej wiedźmie albo chociaz pokrzyżować skutecznie jej podłe zamiary??? *

<Elbereth słuchała spokojnie opatulając się kocem. Milczała przez moment wpatrując się w Tellan. W końcu odezwała się łagodnie.>
-Po kolei moja droga. Kłopoty dosięgają Nas wszystkich. Bez względu na to, czy jesteśmy razem czy też osobno. Widać Nasza wędrówka pełna jest niespokojnych wód i burzy. W takich czasach przyszło Nam żyć. Nie chcę byś przepraszała mnie za coś na co nie masz wpływu. To nie książę Lucas, a stara jędza stała za torturami. Było, minęło. - Elfka wzruszyła lekko ramionami odwracając wzrok. - Jeśli też pamięć mnie nie zawodzi to właśnie byliśmy w trakcie omawiania planów. Nastąpiły pewne komplikacje, ale wierzę, że Rhunar zainicjuje działania by pokrzyżować jej plany. Później odzyskamy Iruyha. - Zacisnęła mocniej dłoń kobiety. - Ułoży się. Być może chwilowo nie będę mogła osobiście uczestniczyć w nadchodzących wydarzeniach, lecz dołączę prędzej niż później. Czyżby coś się zmieniło? - Elbereth ponownie spojrzała na Tellan marszcząc przy tym lekko brwi. - Melisa, Rhunar oraz Beltherion opuścili lub niebawem opuszczą twierdzę. Mnie mogą zatrzymać na jakiś czas z powodu… konfuzji. Ciebie jednak oszczędzili. Cóż to zatem za szansa przed nami stoi Tellan? Na czyje zlecenie?*

<Wojowniczka przykucnęła przed czarodziejką i spojrzała jej ponownie w oczy>

- Oszczędzili mnie, to prawda. Po kres mych dni służyć będę Panu Śmierci i Snów, i jego wolę muszę teraz wypełnić. Ty Elbereth możesz też odzyskać wolność jak twój ukochany i nasz towarzysz Rhunar. W imię wyższych celów są skłonni podarować Ci wolność...możesz razem ze mną opuścić mury twierdzy. Jednak, cokolwiek będzie się działo, jakkolwiek uwikłamy się w podstępną grę Wietrznicy musimy stać za sobą murem. Musimy sobie ufać cokolwiek by się nie działo...Ty najlepiej wiesz czego można spodziewać się po wiedźmie...Jak może zmanipulować naszymi umysłami i nastawić nas przeciwko sobie...Czy sądzisz że damy radę zbliżyć się do niej???- Tellan westchnęła głęboko po czym kontynuowała- Czy Ty chcesz zbliżyć się do niej, ponownie narazić na jej podłe sztuczki?

<Elbereth nie odwróciła wzroku. Siedziała bez ruchu uśmiechając się co raz szerzej z każdym słowem aż wybuchnęła radosnym śmiechem. Pokręciła głową łapiąc oddech.>
-Wyższe cele? Dobre sobie… Mogę tu siedzieć i sto lat. Nie robi to na mnie żadnego wrażenia moja droga. Różnica między Nami jest taka, że dla mnie to tylko sto lat, a dla Was trzy, cztery pokolenia. - Elfka podniosła się. - Dawno tak dobrze nie spałam, jak przez ostatnie klepsydry. Naprawdę sądzisz, że zamknięcie mnie w najnędzniejszym lochu zrobi na mnie wrażnie? I o jakich ideach niby mowa? Jak poprzednio? Będziemy narażać się za wszelką cenę aż nie aresztują Nas kolejni.
<Odwróciłam się plecami biorąc głęboki oddech.>
-Nie zrozum mnie źle Tellan. Z radością pomogę Ci odzyskać męża. Jednak moje powody, dla których dotąd walczyłam dla ludzi umarły wraz z zamknięciem w tym miejscu. Ten świat może szczeznąć. Próbowałam mówić, tłumaczyć i ostrzegać, a koniec końców więcej szacunku zaznałam od wrogów i w niewoli niż od tych wszystkich uduchowionych sprzymierzeńców. Nasze poświęcenie dla idei przynosi Nam jedynie kłopoty.
<Elfka wzruszyła ramionami odwracając się do kobiety. Widać było w jej postawie gniew, który powstrzymywała.>
-Wietrznicę dopadnę z radością kiedy tylko zechcę. Zbliżę się i osobiście odbiorę to co mi odebrała. Zostanie po niej jedynie kupka popiołu. - Powiedziała żarliwie. - I nie uczynię tego ani w imię większego dobra ani na niczyje zlecenie, a dla własnej satysfakcji i w dogodnym dla mnie czasie. Teraz może niech mądrzejsze głowy sobie zaprzątają nią myśli.
<Elbereth odchrząknęła.>
- Mnie już wszystko jedno Tellan. Inkwizycja wie lepiej, Starszyzna wie lepiej… powinnam postąpić tak, jak nakazał mi elfi Lord i przyglądać się, jak upada człowiek. Może niech oni się kłopoczą. Próbowałam. Chciałabym Ci pomóc, ale nie dam się ot tak wplątać w kolejne rozgrywki. Jeśli mam pomagać to mam swoje warunki.
<Przechyliłam głowę na bok.>
-Torturami i śmiercią nikt mnie nie przestraszy. Jeśli nagle ktoś chce czegoś ode mnie to może niech coś zaproponuje.*

<Tellan wysłuchała Elbereth, którą najwyraźniej wzburzyły słowa wojowniczki. Mimo oburzenia, którym kipiła jej wypowiedzieć Tellan nie miała zamiaru wchodzić w słowo czarodziejce i wodziła tylko wzrokiem za towarzyszką. Kiedy ta skończyła podniosła swoje rzeczy siennika, na którym jeszcze przed momentem siedziały i skierowała swe kroki do drzwi. Zatrzymała się przed nimi i nie odwracając się powiedziała równie spokojnym tonem jak na początku ich rozmowy>

- Nie przyszłam do Ciebie bo oni tego chcieli. Nie jest to ich propozycja. Byłaś pierwszą osobą, o której pomyślałam. Osobą na której mogę polegać. Nadal tak uważam. Rozumiem jednak twoje stanowisko. Nikt nie ma prawa dyktować Tobie warunków. Rozumiem twoje rozgoryczenie. Wiedz, że czuję to samo. Jednak tak jak powiedziałas...Ty masz przed sobą wiele lat...setki a może i więcej. Ja mam go mniej...a i tak każdy dzień...każda chwila jest dla mnie obecnie stracona...To co zamierzam zrobić zrobię dla siebie i dla mojego dziecka… a jeśli los będzie dla mnie łaskawy odzyskam najcenniejszą część mojego życia...Tą, która wy dawno spisaliście na straty…- wojowniczka zamilkła na moment po czym odwróciła się do Elbereth i patrząc jej prosto w oczy dodała- Żyj w zgodzie ze sobą...a będziesz szczęśliwa…

<Elfka nie zatrzymała Tellan.>
- Twoje słowa nie wzbudzą we mnie uczuć, na które być może liczysz. - Spojrzała kobiecie prosto w oczy. - Jako dowódca musisz mieć pewny i silny, a nie spokojny głos. Jak chcesz przekonać i utrzymać w ryzach indywidua to pomyśl czego chcą lub mogą chcieć. Nie odmawiam, bo spisałam na straty Iruyha, czy czuję rozgoryczenie. Możesz na mnie polegać, ale waż prośby. Jeśli dostanę żelazny list i gwarancję to zmiotę dla Ciebie z powierzchni ziemi każde miasto, które stanie na drodze. - Uśmiechnęłam się radośnie na samą myśl. - Nie licz jednak, że pójdę na śmierć w kajdanach. Jeśli nie mogę posługiwać się swoim pełnym potencjałem, bo mogą mnie o coś oskarżyć, to wolę sobie poczekać w twierdzy na rozstrzygnięcie.
<Elfka spokojnie podeszła do siennika i usiadła na nim.>
-Z pewnością są tu osoby, które taki dokument mogą przygotować. Nie mam zamiaru gnić w kolejnym lochu za parę dni, bo kto inny mnie o coś oskarży. No i bez karwasza nigdzie się nie ruszam. - Elbereth westchnęła.- A Ty Tellan… Jeśli masz mną dowodzić to musisz nauczyć się prowadzić mój potencjał. Ostatnio miewam problemy z gniewem.. Nawet wobec Beltheriona.
<Elfka uśmiechnęła się.>
-Zrobisz, jak uważasz. *

<Tellan stała nieruchomo, a z jej twarzy nie można było wyczytać żadnych emocji. Słuchała i przyglądała się Elbereth. Kiedy ta skończyła mówić skinęła jej tylko głową na pożegnanie i opuściła lochy zostawiając czarodziejką samą ze sobą.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3880
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Wto Mar 12, 2019 00:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Klaus>

<Koniec końców nie udało ci się przekonać Kurta. Kiedy przyglądałeś się Anice zauważyłeś, że jest bardzo atrakcyjną i pociągającą kobietą. Niższa od ciebie i Kurta o jakieś pół stopy, może mniej Jak na kobietę z ludu jest bardzo zadbana. Skórzane spodnie są obcisłe i podkreślają figurę dziewczyny a luźna koszula i gorset uwydatniają i tak bardzo jędrny biust. Gdy kobieta zauważyła, że się jej przyglądasz sięgnęła po grzebyk z kieszeni ubrania i poprawiła swoje blond włosy. Uśmiechnęła się do ciebie. Anika jest szczupła ale po dokładnym przyjrzeniu się widać, że ramiona ma twarde jak na kobietę swojej postury. Dłonie są jednak zadbane. Ogólnie to przyjazna osoba i chyba skora do pomocy. >
<Gdy wychodziłeś Anika pożegnała cię miłym słowem mając nadzieję, że się jeszcze spotkacie. Dziewczyna powiedziała, że w Marienburgu jeśli masz listy to najlepiej udać się do gildii gońców ale gdzie ona się tutaj mieści to musisz dowiedzieć się sam. Prawdopodobnie w dzielnicy gildyjnej. Zszedłeś na dół a karczma znowu żyła nowym dniem. Klienci już napływali a stoły i scena były już gotowe. Podszedłeś do karczmarki i wypytałeś czy ktoś was nie szukał ale okazało się, że nie. Kiedy tak stałeś i się rozglądałeś podszedł do ciebie znikąd jakiś mężczyzna w wytartym płaszczu i ze skórzanym kołnierzem pod szyją. Przywitał się z tobą uściskiem dłoni.> -Witaj przyjacielu..- <Po czym zwyczajnie odszedł. Poczułeś, że w dłoni masz zwitek pergaminu.>


< Kurt>


<Klaus wyszedł i zostaliście sami. Szybko zebrałeś się i razem z Aniką od razu wyruszyliście po Etelkę. Klaus nadal był w karczmie i chyba zamawiał wczesne śniadanie. Ledwo wyszedłeś za próg a Etelka już tam była. Właśnie miała wchodzić. Dziewczyna wyglądała na zadowoloną ale bardzo śpiącą. Była wykąpana ale włosy miała rozpuszczone i powiewały dziko na wietrze. Z uśmiechem przywitała was ,ciebie całując w policzek, a Anikę wtulając się w nią jak w matkę.>

- Jestem cała i zdrowa tylko potrzebuje snu. Mam to co obiecali dać. <Dziewczyna pokazała złoty naszyjnik dokładnie taki jak na rysunku klienta.>

<Ruszyliście od razu do karczmy Miedziana Chochla. Anika wzięła Etelkę pod ramię i tak maszerowaliście szybko przez miasto. Ruch już się robił duży a na ulicach pojawiły się tłumy. Zanim dotarliście na miejsce ranek już prawie przemieniał się w południe. Na szczęście klient był w karczmie choć wydawało się, że zbiera się do wyjścia. Usiedliście razem przy stole a Etelka oparła głowę o ramię Aniki i zasnęła. >

-Cieszę się, że znów się spotykamy. I sądząc po twojej minie dobry człowieku macie to co utraciłem. Ile kosztują wasze trudy? <zapytał mężczyzna wprost>


<Elbereth>

<Pochłonęłaś kolejny posiłek i znów zapadłaś w medytację. Czas płynął leniwie. Z koncentracji wybił cię dźwięk otwieranych drzwi. O dziwo do celi weszła Tellan, miała ze sobą pakunek. Usiadła obok cała i zdrowa chociaż jakaś chyba roztrzęsiona. Zaczęłyście rozmawiać ale coś było nie tak. Tellan tylko cię zdenerwowała. Chciała ci coś przekazać ale zachowywała się tak nieśmiało i dziwnie jakby sama nie do końca wiedziała co chce tobie przekazać. Chyba nawet przestraszyła się twojego gniewu bo urwała rozmowę w pół i opuściła celę ni to obrażona, ni spłoszona. Co się właśnie stało?>


<Rhunar>

<Elf spojrzał na ciebie ponuro. Jego codzienna zawadiacka mina zastąpiona była zasłoną bólu.>

-Bywało lepiej. <Burknął.> - Wiem, że posiedzi. Templariusz Morra przekazał mi wiadomość od niej. Mam niby spokojnie siedzieć i czekać aż wyjdzie. Bez sensu. Wiem jak znaleźć tego kto wynajął ludzi od brudnej roboty. A ty krasnoludzie. Nie obawiasz się, że cię na ten przykład odstrzelą na ulicy? Jest nagroda za twoją głowę i jestem pewien, że sama się nie cofnie. Co najmniej jedna gildia długich noży ma kontrakt na ciebie i moją kobietę. Mam zamiar odszukać typa i wycisnąć z niego kto mu rozkazał wydać zlecenie. Najgorsze, że nie da się zlecenia cofnąć chyba, że zrobi to osobiście największa kosa w mieście.

<Dostrzegłeś, że prom zbliża się do wyspy a na nim wóz z zapasami z eskortą.>


<Tellan>

<Udałaś się do Elbereth aby porozmawiać ale coś poszło nie tak. Kiedy zostałaś już z elfką sam na sam, nie potrafiłaś jasno wyrazić myśli. Twoje niezdecydowanie i obawy tylko obudziły w Elbereth gniew. A może trafiłaś na jej gorszy dzień lub na tą złą Elbereth, ponieważ od jakiegoś czasu widać, że Elfka ma skrajne wahania nastroju. W jednym momencie jest ciepła i łagodna jak owieczka a za chwilę szaleje jak pożoga w stodole pełnej słomy. Wyszłaś niezadowolona zastanawiając się czy to ty źle poprowadziłaś rozmowę czy Elbereth miała zły czas.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 129

PostWysłany: Wto Mar 12, 2019 22:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie wiedziałem ile czasu byłem w nieprzytomny, kilka godzin, dni czy miesięcy? Pobyt w lazeracie klasztoru był wspomniem które najlepiej opisywało jedno słowo - ból. To właśnie kąsając całe moje ciało ból i walka o każdy oddech - były tym co najlepiej zapamiętałem. Każdy chust powietrza kończył się atakiem kaszlu, a jakikolwiek ruch powodował że moją skórę przenikał palący ogniem ból. Co pewien czas zdawało się mi widzę unoszące w górze kruki, których krakanie przypominało mi o moim zadaniu. Jedynym pocieszenie w chwilach jasności umysłu była obecność Matthiu i moich braci i sióstr.
Młody chłopak czuwał i opiekował się mną gdy byłem nieprzytomny - co pewien czas przemywajac moje czoło czy podając wodę.
Gdy już się odzyskałem świadomość i jasność umysłu by przemówić cicho.

- Wody, wody...

Wypiwszy kilka łyków, zapytalem się o to co najbardziej mnie martwiło w tym momencie.

- Brat Cedrik... Czy żyje... I czy ten którego szukaliśmy zdołał uciec...
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 641
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Mar 14, 2019 23:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spotkanie mężczyzny w karczmie zaskakuje mnie. Ściskam mu dłoń, ale nic nie odpowiadam. Czując, że mam coś w ręku, przestaję śledzić jego postać, a skupiam się na otrzymanym przedmiocie. Gdy w końcu opanowuje się, po człowieku nie ma już śladu. Rozglądam się, ale to nic nie daje. W końcu wyrywam się z tego stanu, rozwijam pergamin i zaglądam do środka. Jednak jedyny efekt jaki osiągam, to zakłopotanie na twarzy. Lekko drapię się po głowie, po czym znowu spoglądam na karczmarkę. Upewniając się, że nikt obok nie stoi i nie podsłuchuje, pokazuję jej pergamin i zagaduję do niej. Po chwili odpowiada mi krótko i spokojnie, jakby to o czym mówiła, nie było niczym specjalnym. Jednak w odpowiedzi na jej słowa moja postać tężej. Lewa ręka opuszczona wzdłuż ciała zaciska się w pięść i zaczyna lekko drżeć. Na czole pojawiają się krople potu, a sam przecieram delikatnie czoło, ciężko oddychając. Widać, że słowa, które wypowiedziała, musiały mnie bardzo dotknąć. Opanowuję się po chwili, starając się nie budzić w niej więcej zakłopotania, po czym wskazuję znowu coś na pergaminie i zadaję kolejne pytanie. I tym razem odpowiedź jest krótka i jakby dla niej zwyczajna. Sam uśmiecham się do niej, jakby w podziękowaniu, choć mój uśmiech jest bardzo niepewny. Kręcę się jeszcze chwilę po głównej sali karczmy, jakbym czegoś szukał, by w końcu wyjść na zewnątrz. Przy wejściu do karczmy też chwilę pozostaję, kręcąc się w miejscu i dopiero potem ruszam przed siebie.>

<"Dobra, najpierw listy. Potem reszta. El mówiła, że są bardzo ważne, więc trzeba je wysłać jak najszybciej. Pewnie to nie pomoże w ich uwolnieniu z rąk inkwizycji, ale może pomoże z wiedźmą. Cholera, szkoda że Kurt nie dał się namówić na pomoc. Teraz by się przydał. Chociaż do obserwacji wyspy i kontroli, czy ich stamtąd nie wywożą. Sama ta wiedza byłaby istotna, bo łatwiej byłoby ich odbić, jakby trafili gdzieś indziej. A tak, muszę to zostawić i zająć się swoją robotą. Obym ich nie stracił z oczu. Szczególnie teraz. Niech szlag to trafi. Randala nadało z tą wiadomością. Choć to daje i tak sporo do myślenia i może nawet trochę pomóc. Ale na razie przeszkadza. No ale dobra. Komu w drogę temu w nogę, trza zrobić, co trza zrobić".>

<Ruszam szybkim krokiem do dzielnicy gildyjnej, poszukując miejsca, gdzie można wysłać listy. Staram się jednak przy tym unikać straży i innych służb, przy okazji uważnie obserwując, czy ktoś mnie nie śledzi, czy też nie zwraca na mnie zbyt dużej uwagi. Jednak poza uważnym przyjrzeniem się takim ewentualnym osobom, żadnych działań wobec nich nie podejmuję. Jeśli udaje mi się wysłać listy, wracam tą samą drogą i z tymi samymi założeniami do karczmy, zamawiam śniadanie i siadam przy pustym stole, gdzie powoli zabieram się za zabijanie głodu. Widać, że mi się nie spieszy. Może na kogoś czekam?>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1176

PostWysłany: Pon Mar 18, 2019 16:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Miałem trochę mieszany nastrój jeżeli chodzi o najbliższą przyszłość.

- Pierwsza strona jutrzejszego Posłańca Marienburdzkiego. "Krasnolud i elf zapierdoleni wiosłami przez flisaków w drodze do Marienburckiego Arcymistrza Cechu Skrytobójców.". Strona druga "Sędzia w sprawie zabójstwa krasnoluda i elfa oskarżony o przyjęcie łapówki od oskarżonych". Strona trzecia "Założenie gildii flisaków. Trwa nabór na czeladników". Strona czwarta - plotki i ploteczki "Nowa gildia flisaków to przykrywka dla gildia-córka marienburdzkiego cechu skrytobójców. Nowopowstała placówka ma szkolić zabójców specjalizujących się w działaniach nawodnych!".

Zamilkłem na chwilę patrząc ze zmęczeniem na nadpływający prom. Biorąc pod uwagę to co mówi Beltherion nie zdziwiłby się jakby jego dowcipy okazały się prawdą.

- Jeżeli mogę ci w tym jakoś pomóc, to powiedz. Ewentualnie mógłbym spróbować dogadać się z... największym nożem miasta. Ale nie wiem czy mógłbym mu podarować coś co by skłoniło do spełnienia prośby. - mruknąłem i wskazałem kciukiem na zamek - Chociaż miałem nadzieję, że jakaś szycha pośród skrytobójców pracuje dla Inkwizycji... można by wtedy się jakoś dogadać.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Wto Mar 19, 2019 03:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt ze zrezygnowaniem pokiwał głową za wychodzącym Klausem.

„Ech… chyba nic nie zrozumiał…”

- Chodźmy piękna czas na nas, ale jeszcze tu wpadniemy pogadać z Elise ale to potem. – zwrócił się do Aniki.

<Na odchodne pożegnał się z siedzącym przy stole strzelcem dodając że z dziewczynami zatrzymał się w Miedzianej Chochli.>

„Baby to mają jakiś dodatkowy zmysł czy jak?”

<Pomyślał mimo wszystko zadowolony Kurt widząc dziewczynę. Chociaż był pewien że prędzej wróci do Chochli niż pójdzie ich szukać. No ale ostatecznie nie miał co narzekać. Z resztą od kiedy był z dziewczynami w ogóle miał więcej powodów do zadowolenia niż marudzenia z czego był ogromnie rad.
W pierwszej chwili Kurt miał sobie za złe że nie zdążyli „odebrać” Etelki z pod tamtej karczmy ale widząc wszystko w porządku tylko uśmiechną się dziewczyny i razem poszli do Miedzianej Chochli. Wciąż niewielki ruch na ulicach miasta pozwolił żwawo i bezpiecznie. Kurt z nostalgią zanurzył się we wspomnieniach. Mimo że nie był mieszczuchem to jednak z tym miastem wiązała się całą masa wspomnień zwłaszcza z pracy u kupca sukiennego gdzie był u niego rękodajnym. Ciepły kąt, solidny pracodawca, i co jakiś czas okazja dać komuś w zęby. Stary miał dwie całkiem niebrzydkie córki, a że kupczył suknem zawsze dobrze ubrane przyciągały wzrok chłopaków i kłopoty. Teraz tak jak kiedyś szedł w towarzystwie dwóch pięknych dziewczyn z tą różnicą że teraz… cóż nie był w pracy, no była jeszcze perspektywa zarobku. >

<Szlachcic nie zawiódł i czekał w karczmie. Bez skrępowania usiedli naprzeciw i przywitali się. Pytanie gościa szczerze zaskoczyło najemnika. >

„Hojnie, nie hojnie wynagrodzi…" Pomyślał. "Ciekawe czy chce zaoszczędzić czy może to jakiś kolejny test." Nie lubił takich sytuacji. Jako prosty człek lubił proste sytuacje. "Z takimi ludźmi to nigdy nic nie wiadomo."
Chciał splunąć ale w sumie nie było powodu więc chwilę podumał.
"Błyskotka w sumie warta wiele nie była. Szału z niego nie zedrę, no ale… po dychu na głowę i dycha na poczet drużyny!" Postanowił.

- Cała przyjemność po naszej stronie. – Przywitał się uprzejmie - No udało się. Przyznać jednak musze że to duże miasto jak na taką błyskotkę. – Zdusił w sobie chęć pomachaniu mu naszyjnikiem przed oczyma. - Musieliśmy się sporo nabiegać. Czterdzieści Karlów.

<Szlachcic pogmerał w sakiewce końcu położył na stole woreczek z brzęczącą zawartością. Kurt wysypał z niego brzęczącą zawartość na swoja wielką łapę uśmiechną się schowa złoto. Jeszcze chwilę posiedzieli przy stoliku gdy zleceniodawca oglądał wisiorek w końcu każdy z uśmiechem poszedł w swoją stronę. Kurt z dziewczynami do pokoju a szlachcic w swoją stronę.>

<Etelka pół śpiąc pozwoliła się poprowadzić do pokoju gdy tylko zobaczyła łózko rzuciła się na nie i zwinęła w kłębek nakrywając połą pościeli i zamruczała gdy Anika przysiadał na skraju łózka i pogładziła ja po włosach.>

- To co teraz robimy? – Zapytała dziewczyna a w jej głosie była czysta ciekawość.
- Nic. - odparł automatycznie – Nic szczególnego. Dziś pozwolimy Etelce odespać do południa potem ruszany na zakupy. Niestety wisiorek był w sumie mniej warty niż się spodziewałem i mimo że robota była szybka to mogła by być bardziej dochodowa. No i teraz mamy wybór najemnika. Kupić sprzęt do roboty czy przepuścić. Mamy na nas trzech 30 kron i 10 na życie. Musimy za to kupić dla ciebie – Zwrócił się do Aniki - miecz oraz lewak, dla Etelki noże do rzucania minimum sześć cienką mocną linę oraz niewielki hak. To co ja mam to będzie dla niej za duże i w sumie nieporadne. Może bicz jak nie ta lina z hakiem. I Hełm dla mnie.

Zrobił przerwę aby dać okazję Anice na przetrawienie informacji.
- Ale spokojnie, spokojnie – uspokoił dziewczynę widząc jak jej oczy robią się wielkie jak spodki – Od ciężkiej roboty to Ja jestem. Ale w tej robocie to nigdy nic nie wiadomo a mnie niestety kłopoty chyba lubią. – uśmiechną się do dziewczyny jakby przepraszająco - Sporo myślałem jak to zorganizować. Skoro radzisz sobie z mieczem to będziemy to szlifować. No i lewak albo łamacz mieczy. Mało kto tak walczy. Więc będziesz mieć przewagę w zaskoczeniu i technice. No a jak nabierzesz wprawy za lewak może służyć płaszcz kapota czy nawet suknia. – Pacną się w łeb. – To jest myśl. Taka spódnica co by ją dało łatwo zerwać i owinąć wokół ramienia jednym ruchem. Wy dziewczyny pewnie wiecie jak się to robi lepiej niż ja. Dla Etelki wymyśliłem z kolei noże do rzucania oraz linę z hakiem albo bicz. Skoro ma nieco wprawy z zakradaniem się to może hak z liną pomoże jej się wspiąć gdyby zaszła taka potrzeba no i jako broń można wykorzystać, wroga spętać. Więc jak by doszło co do czego to na szpicy stoję Ja. Ty zapewniasz mi wsparcie a z kolei Etelka tobie. Spętać hakiem lub biczem, zranić albo odwrócić uwagę celnym rzutem.

<Wyprostował się na zydlu, przeciągną potem podją dalej.>

- No, to tle co do walki. Żeby to wcielić w życie niestety potrzebujemy sprzętu. Jak co zostanie to będzie na drobiazgi dla was. Mam nadzieję że w trójkę uda nam się dobrze potargować. Jak dobrze rozegramy to może się uda dobre ceny wytargować. Im lepiej nam pójdzie tym więcej zostanie na przyjemności, no nie? Musimy też pamiętać wieczorem do Elise się udać.
- No a teraz, dziś możecie odpocząć. Ja spróbuję nieco się rozprostować. Jak wrócę pójdziemy oskubać kupców z ich towarów hehe.


<Zadowolony z siebie zszedł do karczmarza podpytać o możliwość skorzystania z szopy czy stajni gdzie mógłby nieco poćwiczyć. Niziołek wytrzeszczył oczy zdziwiony. Zbył prośbę Kurta jakimś półsłówkiem. Gdy zaproponował nawet że tę w zamian za użyczenie porąbie mu drewno, pokazał mu w kuchni stertę drewna i odprawił z kwitkiem.
Wrócił Kurt wściekły do pokoju że się wygłupił przed karczmarzem. Zzuł z siebie koszulę i w samych portkach zaczął wypalać frustrację ćwiczeniami. Tym razem nie tylko zwykły trening fizyczny ale też zręczności. Sięgną pamięcią do czasów gdy robił jeszcze za siłacza w cyrku. Z początku wyglądało to dość pokracznie ale w całości było dość przemyślane zwłaszcza że po kilku próbach zaczął sobie przypominać co trenował cyrkowy akrobata i próbował go naśladować. A pod czujnym okiem Aniki na efekty nie trzeba było długo czekać chociaż Kurt czul że jeszcze długa droga przed nim zanim sam będzie zadowolony z efektów to ćwiczenia pozwoliły mu się solidnie spocić. Wytarł spocone ciało suchą płachtą materiału i z uśmiechem zakomunikował dziewczyną>

- No dziewczyny czas do roboty. Idziemy na zakupy. – Uśmiechną się zadowolony z efektu jakie te trzy słowa wywołały na twarzach dziewczyn. – Ale, ale, najpierw obowiązki. Anika zna plan, prawda? – kontynuował nadal z uśmiechem na gębie. – Anika będzie kupować, Ja będę wybrzydzał że za drogo, a Etelka będzie rozpraszać kupca jako zupełnie obca osoba. A po miecz i lewak… pójdziemy do starego Eryka. Stary zbereźnik na widok kiecki i pary dorodnych piersi kompletnie traci głowę. Myślę że jak go weźmiecie w obroty to jeszcze na odchodne nam dopłaci.

<Na koniec odliczył pieniądze 30 w jednej sakiewce, 4 w drugiej na wszelki wypadek i resztę zastawił „na życie”.>

<Kurt pozwolił dziewczyną pobuszować po straganach. Nigdy nie potrafił zrozumieć co może być ciekawego we włóczeniu się po straganach, ale dziewczyny odnajdywały się w tym lepiej niż Kurt na ubitej ziemi.
Po zakupach udali się na spotkanie z Elise. >
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Wto Mar 19, 2019 22:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Westchnęła ciężko, gdy zamknięto drzwi celi. Ciężar słów, decyzji oraz sytuacji zaciążył na barkach czarodziejki. Nieco przygarbiona spoglądała przed siebie. Cisza i ciemność sprzyjały skupieniu.

Czyżbym nazbyt ostro ją potraktowała? Nie...niemożliwe…to pewnie przez pośpieszne i wzburzone słowa… Tylko dlaczego tak zareagowała? O co chodzi? Właśnie… o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi? - Zadawała sobie pytania. - Nie wygląda to na oficjalną misję Inkwizycji. Jak ona to ujęła...hmm… coś o służeniu po kres jej dni… zatem jej szansa to wybór między śmiercią w tej chwili, a śmiercią, do której doprowadzi ją służba… widać nie zakładają, że to przeżyje… brzmi raczej, jak misja, w którą nie pokładają za wiele nadziei. Jeśli się uda to spiją całą śmietankę, a jeśli nie to umyją od tego wszystkiego ręce…- Sapnęła ciężko. - Tym należałoby się zająć później… trzeba ją jakoś wyciągnąć z tego bagna. Cholerne kajdany…Jak będziesz grzeczna to może Ci je niebawem zdejmą… cierpliwości.

<Elfka zawinęła się szczelnie w koc i ułożyła na boku na sienniku. Zamknęła oczy. Leżąc samotnie w ciemności nasłuchiwała dobiegających ją dźwięków.

Dlaczego próbowała mnie okłamać? Jak zaufać jej słowom skoro swą prośbę zaczyna od manipulacji? Ukrywa coś… a może bezpieczniej będzie mieć na nią baczenie? Jednak czy to nie są zbyt daleko idące podejrzenia?! To w końcu Tellan! Znasz ją, walczyłaś u jej boku... dotąd nie dała Ci powodów by tak myśleć! Zgubny to będzie dzień, gdy przestaniesz ufać towarzyszom broni… Jest młodziutka, a czas przecieka jej między palcami… być może panikuje.. Dźwiga duże brzemię.. Ostatnie miesiące wiele zmieniły… Dla dziewczyny, która raptem rok temu szukała swojego miejsca na ziemi to więcej niż dla niejednego, doświadczonego woja… Jeśli jeszcze przyjdzie to powinnam spokojniej reagować na jej słowa… może wówczas się zrozumiemy…

<Elfka zapadła w drzemkę. Bliskość morza przywołała w jej snach dawne wspomnienia. Gorące, leniwe lato, które spędzała w towarzystwie Siwrisa. Wspólne wycieczki i konne przejażdżki za miastem. Tajemnice, których nigdy nie mieli zdradzić. “...Gdybyś nie była moją siostrą to chętnie…” Elfka usiadła nagle wybudzona.>

-.. Byś mnie zabił… - wyszeptała cicho i zadrżała. - Tak…

...gdybyś teraz tu był… widział i wiedział… Już na mnie nie spojrzysz jak niegdyś… Zabijam, a to zmienia wszystko... Przed nim tego nie ukryję…

<Poprawiła włosy i wstała przeciągając się. Czas płynął nieznośnie wolno. Zaczęła chodzić dwa kroki w przód i dwa w tył by rozruszać trochę kości. Bezczynność postanowiła umilić sobie piosenką.>

W ciemności czekam całe życie,
Czekam na ciemne światło,
by pokazało mi właściwą drogę.
Ukrywam się przed światem,
uwięziona we własnych ambicjach.
Salutując dowódcom, topiąc się w strachu.
Byłbyś przerażony, gdybyś mógł poczuć mój ból,
I ujrzeć rzeczy, jakie jestem w stanie zobaczyć.

Proszę, uwolnij mnie i stań na moim miejscu,
Wyzwól i żyj moim życiem,
Pozwól odejść i zasypiaj w moim łożu cierni.

Krocząc przez kurz,
ciskając odłamkami rzeczy, które nigdy nie trwały.
Salutując swym dowódcom,
Kroczę w ciemność nie lękając się śmierci.
Byłbyś przerażony, gdybyś mógł poczuć mój ból
I ujrzeć rzeczy, jakie jestem w stanie zobaczyć.

Proszę, uwolnij mnie i stań na moim miejscu,
Wyzwól i żyj moim życiem,
Pozwól odejść i zasypiaj w moim łożu cierni.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 651

PostWysłany: Sro Mar 20, 2019 21:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan, nieco posępna i zamyślona kroczyła korytarzem w kierunku komnaty, w której ostatnio przyjął ją Mistrz Morra. Rozmowa z Elbereth potoczyła się nieco innym torem niż wojowniczka spodziewała się, ale też dała jej kilka istotnych informacji. W głębi duszy Tellan czuła, że może liczyć na Elbereth, niezależnie od tego jakie emocje przemawiały w ich rozmowie. Jeśli warunkiem czarodziejki na opuszczenie twierdzy miało być odzyskanie jej magicznego artefaktu Tellan zamierzała porozmawiać o tym z "Czarnym Krukiem". Wojowniczka zatrzymała się przed drzwiami do komnaty i zapukała dwukrotnie czekając na wezwanie Mistrza.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 15 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group