Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Pon Kwi 22, 2019 17:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Uśmiechnęłam się i bez słowa skinęłam Szarakowi. Odwróciłam się na pięcie i najzwyczajniej w świecie wyszłam. Zmieszana rewelacjami nie odezwałam się do reszty. Blada i najwyraźniej zafrapowana zastanawiałam się nad tym co właściwie zaszło. Weszłam do przydzielonego mi namiotu nie tylko zszokowana, ale i zamyślona. Gorączkowo zastanawiałam się co właściwie teraz takiego począć. ...i na co tyle poduszek…? Rozejrzałam się. Musiałam pomyśleć nad sytuacją, w której właśnie się znaleźliśmy. Na drżących nogach opadłam na poduchy. Zamknęłam oczy i skupiłam się.
Wdech i wydech. ...spokojnie...tylko spokojnie…
Pogrążyłam się w tej chwili wytchnienia. Dopiero po jakimś czasie wstałam z poduch chwyciłam kij i odchrząknęłam.>

-Czas zaplanować niemożliwe…

<Mruknęłam i wyszłam przed namiot wdychając głęboko powietrze. Rozejrzałam się. … niemal niewykonalnego… i jak ja im to powiem… Zebrałam się w sobie i ruszyłam w kierunku namiotów towarzyszy. Każdego po prostu chwytałam za rękę i wyprowadzałam prowadząc do namiotu Aniki razem z tym co przy sobie mieli. Dopiero, gdy wszyscy byliśmy razem dałam im znak by się zbliżyli i odezwałam się cicho poważnym tonem.>

-Niespodziewany obrót spraw, ale… przynajmniej nie jesteśmy więźniami i nie zabił Nas na miejscu. Wiem, że kazałam Wam czekać zapewne z mnóstwem pytań, ale musiałam trochę poukładać sobie w głowie. Zacznijmy od tego, że to co powiedziałam tam w namiocie jest prawdą. Nie chciałam byście znaleźli się ani w tym obozie ani tym bardziej podczas mojego spotkania z Szarakiem. Chciałam po raz ostatni spróbować dotrzymać danego słowa i najpewniej zginąć, ale Wasza obecność… heh.. Miałeś rację Kurt, jednak los niektórych nie jest mi tak obojętny. Obiecałam lekcje, ale czuję się też za Was odpowiedzialna. - <spojrzałam na Etelkę i odchrząknęłam. > - Naszego gospodarza poznaliśmy wcześniej. To nekromanta, z którym walczył Magnus w drodze powrotnej z zamku Lucasa. I nie jest to sobie pierwszy, lepszy czarownik tylko krwiopijca, który może pozbawić życia samym dotknięciem. Nie mam pewności, czy to on sam kontroluje całą tę armię, ale jeśli tak czyni to musi mieć coś co mu w tym pomaga. Przywołanie to jedno, ale utrzymanie takiej armii wymaga nie lada wysiłku. Nie powiem… robi wrażenie, choć to jedna z najgorszych kreatur. Nie wydaje mi się też aby oblegał tę twierdzę jedynie po to by w końcu upadła razem z miastem. Wydaje mi się Tellan, że Inkwizycja wiele przemilczała i nie chcę dywagować jakie mieli w tym intencje, ale coś jest na rzeczy. Nie zdziwiłabym się jeśli za jej murami jest coś, może artefakt, który Szarak chciałby dostać w swoje ręce. Do uczty mamy jeszcze parę klepsydr. - <Przestąpiłam z nogi na nogę. > - Jeśli chcesz ten czas Tellan wykorzystać na podjęcie próby dostania się do twierdzy to nie będę Ci bronić. Być może nawet byłoby warto podjąć ryzyko, bo mogą mieć coś co może pomóc go powalić. Pozostawię to Twojej ocenie. Sama próba wymknięcia się stąd jest zapewne możliwa, ale również bardzo niebezpieczna. No i ja się nigdzie na razie nie wybieram.. Poznał Nas i już nie odpuści. Będzie Nas ścigał aż w końcu dopadnie.
<Odpięłam płaszcz, który zsunął się na ziemię, podałam Etelce swój kij by go przytrzymała i zaczęłam zdejmować z siebie napierśnik i naplecznik.>

- Szarak ma swoje słabości i są nimi między innym piękne, młode kobiety. Ciebie Kurcie zapewne będzie chciał się pozbyć. Raczej prędzej niż później. Zakładam, że jeszcze dziś… - < uśmiechnęłam się do niego łagodnie i przyjrzałam dziewczynom, po czym podałam swój pancerz Anice.> - Włóż to moja droga. Mnie będzie tylko niepotrzebnie ciążył, a na Etelkę jest za duży. Wracając do tematu. Samą magią go nie pokonam, bo w pojedynkę zwyczajnie nie mam szans. Jednak jeśli zostaniemy z nim sam na sam to mamy szansę go powalić. Im szybciej to zrobimy tym lepiej dla nas. Nie jesteśmy tu więźniami, a mnie sobie obrał na partnerkę.. - < skrzywiłam się. > -... zatem planuje mnie poślubić, wypić moją krew i złożyć w jednym z kufrów, które ze sobą wozi. Niewesoła perspektywa, ale na chwilę obecną o tyle pomocna, że jest mną zainteresowany, więc daje mi to swego rodzaju przywilej. Jak każdej nowej zabawce. Dlatego przejdę się po obozie by rozeznać się trochę w sytuacji, która Nas otacza. Nie potrafię Was wzmocnić magicznie, czy wezwać magiczne istoty, które mogłyby Nas wspomóc. Znam się jednak na demonach i wiem, które można by zwrócić przeciw niemu, gdy zajdzie taka potrzeba. Przynajmniej te w najbliższym otoczeniu. Im więcej się dowiem z mojego spaceru tym większe będą nasze szanse później.

<Schyliłam się po płaszcz i włożyłam go ponownie po czym wzięłam swój kij od Etelki.>

-I teraz pozostaje kwestia.. Jak wy widzicie te najbliższe klepsydry swojego życia? Najlepiej by było zostać razem, ale niestety ja muszę wiedzieć, jak najwięcej o tym co Nas otacza w obozie i jakie problemy możemy napotkać. Nie mogę Was wszystkich zabrać na swój krótki spacer, bo może być to co najmniej dziwne, chyba, że Ty Tellan postanowisz pozostawić kwestię twierdzy na później. Jeśli nie, to jak pójdę tylko z Waszą czwórką to zwrócą uwagę na brak zakutej w zbroję kobiety. W szczególności ten padalec Rawderick. Dziewczyn samych też nie możemy zostawić ani Ciebie Kurcie. Całkiem sama też nie powinnam iść.. - <Przedstawienie musi trwać…> - hmmm… Na spacer wzięłabym Etelkę. Będzie ze mną bezpieczna na tyle na ile to wogóle możliwe w obecnej sytuacji. Anika niech zostanie z Tobą Kurcie. A Ty Tellan.. - <spojrzałam kobiecie prosto w oczy.> - Różnie między nami bywa, ale jednego jestem pewna. Razem tworzymy bardzo niebezpieczny duet w walce i nie znamy granic. Liczę, że i tym razem tak będzie. Sprawy nie poszły, jak zakładałyśmy, ale gówno się wylało i teraz musimy dołożyć starań by dziewczyny wróciły do miasta. Skupmy się na twierdzy, nekromancie i przetrwaniu. Rawdericka jeszcze zdążymy dorwać... Nie dajmy się pogryźć i nie traćmy dusz w tym miejscu. Mamy czas o uczty i obyśmy to my nie byli głównymi daniami. Tak wygląda rzeczywistość. Wiem, to czyste szaleństwo i właściwie samobójstwo, ale gotujmy się. Powalimy nekromantę, któremu jeszcze nikt nie dał rady. Jeśli macie pytania to teraz, bo potem może nie być okazji. - <uśmiechnęłam się do nich.> - Potrzebuję może z klepsydry by rozeznać się w sytuacji. Potem spotkajmy się tutaj i podejmiemy ostateczne decyzje. Co Wy na to?
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1176

PostWysłany: Wto Kwi 23, 2019 18:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Chwała Przodkom! - rzekłem kiedy Arkat przedstawił mi dobrą nowinę.

Szybko udałem się do lazaretu gdzie spoczywał Jordi. Widząc w jak opłakanym jest stanie szybko zabrałem się do pracy kreśląc na jego ciele uzdrawiające je runy przez które tchnąłem w ciało inżyniera moc. Kiedy zabrakło mocy, odśpiewałem runiczny kantyk i ponownie przystąpiłem do dzieła. Była to niewielkie zadośćuczynienie za to co Jordi musiał przeżyć, ale wierzyłem, że nie brakuje mu hartu ducha tak jak większości ocalałych z Wyspy Wichru i Krwi.
Rany zaczęły się goić, a sen inżyniera stał się dużo spokojniejszy. Zostawiłem więc go pod opieką uzdrowicieli i udałem się do Axerunda by i z nim podzielić się dobrymi wieściami.

Czułem ukłucie winy, bo wyglądało na to że bardziej interesowałem się Kowadłem niż życiem przyjaciela, ale taka była prawda - Kowadło Zagłady było dla mnie rzeczą o wyjątkowym znaczeniu. Powierzono mi je, a każdy Runiarz gotów był prędzej zginąć niż pozwolić aby dostało się w niepowołane ręce.

Zanim jeszcze Axerund wypowiedział słowa o lokalizacji artefaktu sprawdziłem pomieszczenie swoimi magicznymi zmysłami. Po sytuacji w karczmie i atakach asasynów zaczynałem przejawiać zachowania paranoiczne... czemu w sumie nie ma się co dziwić.

- Załatwimy to jak trzeba, dyskretnie, z pomocą Ismene i Jordiego. Problem jest taki, że elfy próbują się odciąć od tego wszystkiego, jednocześnie podejmując przygotowania do agresywnego rozwiązania sprawy. - rzekłem i opowiedziałem Axerundowi o okręcie mrocznych elfów, który wpłynął do Marienburga oraz o tym co powiedziała Elbereth - Tylko czy po wydobyciu Nautilusa z dna będziemy w stanie zachować jego obecność i Kowadła w sekrecie? Tak czy inaczej póki Jordi całkiem nie wydobrzeje nie załatwimy tej sprawy. Trzeba będzie się skupić na innych sprawach.

Na przykład na dalszym umacnianiu współpracy z różnymi frakcjami i przekonaniu do siebie elfów, by przynajmniej wiedzieć co planują albo aby ich działania nie wchodziły w naszą drogę.
Z dreszczem pomyślałem o tym, co by się stało gdyby nagle głowy całego Dyrektoriatu poleciały na podłogę.
Starsze Rasy nie powinny stać podzielone w obliczu tego co się działo.

Postanowiłem osobiście się tym zająć. Wiedząc jednak o ryzyku i niebezpieczeństwach pomodliłem się do Bogów Przodków by mi dalej pomagali w zjednoczeniu istot przeciw mrocznym siłom.
Postanowiłem zabrać ze sobą Ismere i Elise osoby które z pewnością zrobią pozytywne wrażenie na elfach.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn


Ostatnio zmieniony przez Stalowy dnia Pon Kwi 29, 2019 15:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 129

PostWysłany: Czw Kwi 25, 2019 14:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pokiwałem głową na słowa krasnolud, dzięki jego krótkiej relacji wreszcie zrozumiałem kto stał za wszystkimi wydarzeniami które działy się obecnie w mieści Marinburg jak i prawie w całym Imperium - wiedźma. Jeśli krosnolud mówił prawdę to nie było czasu do stracenia, trzeba było działać - zło nie mogło pozostać bez kary.
Zresztą pozostawała sprawa uwięzionego krasnoludzkiego towarzysza Jordiego, kościół Morra mógłby jakoś wpłynąć na wyrok rady - moja skromna osoba nie miała aż takiego autorytetu, ale inni kapłani.

-Pomogę ci mości Krasnoludzie, jeśli to co mówisz jest prawdą to miasto pozostaje w ogromnym niebezpieczństwie. Postaram się też by uwolniony został twój druh.

Wrociwszy z karczmy do klasztoru, udałem się na modlitwę po czym spozylem skromnym posiłek w refrektarzu klasztorny i udałem się do skryptorium. Zamierzałem wysłać listy do ważniejszych hierarchów kościołów Manna, Shalayi i Vareny, trzeba było poinformować ich o grożącym zagrożeniu. Do tego trzeba było udać się do Rycerzy Kruka i także przegazać im wieści.

kilka dni później...

Jak widać moje działania nie pozostały bez echa, kapłani Mann i Shallayi odpowiedzieli na wezwanie kościoła Morra - rozmowy zakończyły się położeniem sił w wspólnej sprawie. Jedyne kto nie odpowiedział na wezwanie był kościół Vereny i Haidricha, co zważywszy na fakt iż oba te świątynie miały za cel zwalczania niesprawiedliwości i bezprawia tym bardziej był to zdumiewające.
Jak zrozumiałem ktoś przekupił najwyższych kapłanów i świątynie te nie podejmował żadnych działań by zapobiec złu - zważywszy na okoliczności zmuszony byłem poszukać wsparcia u kapłanów piastujacych niższe stanowiska w hierarchii kultu - być może oni nie zostali zaślepieni chciwością.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Czw Kwi 25, 2019 22:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kurt nie widząc innego wyjścia dał się wyprowadzić i zaprowadzić do „własnego namiotu”. Gdyby był to budynek zapewne walił by głową w mur wyrzucając sobie bezmyślność. Chciał dziewczyny rzucić na głęboką wodę no i znów przesadził. Znów oddał nić własnego losu w cudze ręce. Znów... Chodził po namiocie w kółko co rusz sięgając po Kąsacza i chowając go z powrotem. Z natłoku czarnych myśli wybawiła go Elberetch. Z nieskrywaną ulgą udał się na naradę. Raz że mógł sprawdzić co z dziewczynami a dwa mógł oderwać się od gnębiących go wyrzutów.>

<Na wzmiankę o próbie pozbycia się go Kurt tylko mrukną>

- Nie nowina. Od kiedy się w to wplątałem często chcą mnie zabić. Tyle sam wydumałem.

- W sumie może miał bym jakiś pomysł – odezwał się najemnik. – Ten Radewik czy cośWydaje mi się że gdzieś tę gębę widziałem ale ni cholery wiem gdzie. No ale skoro służy pod Lukasem to pewnie był gdzieś po tej ostrej stronie miecza. Fajnie by było przed śmiercią zabrać jakiegoś bydlaka ze sobą. Skoro mają być zaślubiny… to jak moja babka mówiła co to za ślub jak sztachety nie poszły w ruch – uśmiechną się. – Może uroczystość uświetnić pojedynkiem. Że niby obiecałaś mi łupy to niech sobie złupie tego Radewika, a przecież nie chciał by poślubić „wiarołomcy…ni” – zaciął się przy próbie deklinacji – Ułomek nie jestem i ktoś go czarami nie napakuje to dam radę. Tak się przynajmniej pozbędziemy jednego. A co do niego - wskazał ruchem głowy miejsce gdzie powinien być namiot nekromanty – to ja się na tym nie znam ale Kąsacz ma runę Rhunara więc chyba się nada do walki z magicznymi nie? No i jeszcze dziewczyny, mogą zostać twoimi druhnami no nie? Może się przydzadzą.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 651

PostWysłany: Pią Kwi 26, 2019 20:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan wyczekiwała cierpliwie na znak Elbereth gotowa rzucić się do walki. Jedno jej skinienie, jakikolwiek znak...Jej ciało spięło się jeszcze bardziej gotowe wykorzystać energię, którą kumulowała od momentu wejścia do obozu. Sytuacja potoczyła się jednak inaczej, bardziej pokojowo niż się spodziewała. Ostatecznie wojowniczka pozwoliła poprowadzić się do namiotu bez większego oporu. Idąc w kierunku namiotu rozglądała się po obozowisku przypatrując się istotom, które służyły Szarakowi. Jej wiedza na temat istot tego pokroju była znikoma niestety. Kiedy wojowniczka znalazła się już w namiocie, sama z własnymi myślami postanowiła pójść za radą Melisy i "porozmawiać" ze zbroją. Chwilę po tym jak wojowniczka przerwała kontakt z Bestią pojawiła się Elbereth i poprowadziła ją do namiotu Aniki. Tam wojowniczka wysłuchała z uwagą czarodziejki.>

W takim bagnie to chyba jeszcze nie byliśmy…- wojowniczka skomentowała krótko całą sytuację opisaną przez Elebereth- Poza tym nie wiem jak zachowa się zbroja...W końcu zaklęta jest w niej istota podobna do tych...Nie wiem czy będzie moim sprzymierzeńcem czy wręcz przeciwnie- powiedziała głosem pełnym obawy i potarła ze zmartwienia czoło-Jeżeli faktycznie w twierdzy jest coś co Szarak chce zdobyć to na pewno przebywający tam wojownicy i Morryci zrobią wszystko aby mu to uniemożliwić. Nasza piątka niewiele tu zdziała. Dziewczyny trzeba stąd wydosta i to jak najprędzej tylko nie wiem jeszcze jak...Z twoją pomocą zbiorę tyle informacji ile się da i przekażę je dalej. Jeśli znasz sposób na wyeliminowanie Szaraka czy Rawdericka, a ja mogę Ci w tym pomóc to tak uczynię. Co do Rawderica...Podczas tamtej misji ktoś lub coś magicznie wzmacniało Lucasa więc tego tu pewnie też. To na pewno nie będzie prosta walka...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Nie Kwi 28, 2019 00:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spojrzałam na dziewczyny zastanawiając się. Wzięłam głęboki oddech i powoli wypuściłam powietrze.>

- Tak… jesteśmy w bagnie po same uszy, ale byłam w gorszym i to zdana sama na siebie. I choć sądziłam, że już nic gorszego niż spotkanie z Rawderickiem, czy stanięcie twarzą w twarz z demonem z Twojej zbroi, mnie nie spotka… - zamilkłam. - Myliłam się.

<Potarłam czoło odrywając wzrok od dziewczyn.>

-Mimo niewesołego położenia dziewczyny są teraz z nami względnie najbezpieczniejsze. Wyprowadzenie ich i puszczenie by wiały na trakt nie będzie najrozsądniejszym z rozwiązań. Same sobie mogą nie poradzić.. Przynajmniej póki nie oddalą się wystarczająco daleko i to niezauważone. Nasz cel to przetrwać i dołożę wszelkich starań by tak się stało. Ufff… Wiem, że sytuacja jest ciężka...wręcz przerażająca biorąc pod uwagę to co jest na zewnątrz, ale musimy zachować zimną krew. Nerwy na wodzy inaczej zdążymy raptem zamrugać dwa razy. Tak, jak powiedziałam. Musi być okazja. Musi być sam. Nie mam zamiaru rozwalać całej armii, ale też muszę brać pod uwagę najgorsze. Przejdę się po obozie, przynajmniej kawałek i rozeznam w tym co nas właściwie otacza. Akurat na tych paskudach znam się lepiej niż na ludziach. - odchrząknęłam. - Nie możemy wyjść na spacer całą grupą, ponieważ to wzbudzi podejrzenia. Sama też nie powinnam chodzić, bo jeszcze uznają, że węszę. Wezmę Etelkę. Opowiem jej o.. O… o dobieraniu rękawiczek do okazji. - zacisnęłam zęby. - Teraz moim największym zmartwieniem jesteś Ty Kurcie. Nie możesz zostać sam. Tellan.. Może zostań z nim i Aniką w szczególności, że nie jesteś pewna pancerza, który nosisz, ale o tym za chwilę. Wrócimy ze spaceru i przedstawię Wam pełniejszy obraz sytuacji. Pojedynek w ramach rozrywki to niezły pomysł, ale zobaczymy, jak rozwinie się sytuacja. Nie ma sensu niepotrzebnie ryzykować. Rawdericka poznałeś zapewne na zamku Księcia Lucasa. Okrutny, mściwy i całkiem biegły w walce. Mało przyjemny przy bliższym poznaniu. Ech… - westchnęłam - Dobrze… małymi krokami, jeden problem na raz. Kurcie. Pokaż no tę runę.

<Spojrzałam na miecz, którym władał Kurt odruchowo kładąc dłoń na rękojeści tego przy moim boku. Z uwagą przyjrzałam się jego orężowi. Pokiwałam głową.>

-Doskonała robota… Wspaniały. Dzięki niemu trafienie wroga jest pewniejsze. Będziesz miał szansę sprawdzić ją w boju o własną duszę. Warto poznać prawdziwą wartość swojej klingi. Oby Cię nie zawiodła Kurcie… Tellan - zwróciłam się do niej. - Martwią mnie Twoje słowa o zbroi. Nie możemy sobie pozwolić na taką niewiadomą. Pozwól, że sama się upewnię o co jej chodzi i na ile możesz na nią liczyć. Nie martw się.. pogadam sobie z nią tylko.

<Zdjęłam rękawiczkę i położyłam dłoń na wysokości piersi napierśnika. Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech i powoli wypuściłam powietrze przez usta. Skupiłam się na tym co kryło się w pancerzu. Na istocie, z którą stałam twarzą w twarz. Miałam wrażenie, że minęły lata odkąd gościłam w jego domenie, ale wspomnienie jego wyglądu wryło mi się w pamięć. Odezwałam się cicho.>

-Dawno się nie widzieliśmy, witaj.. Wydajesz się kapryśny. Dlaczego? Wyczuwam, że tchnięto w pancerz magię śmierci… Bestio… czego Ci trzeba?

<Zacisnęłam mocniej rękę na kiju aż pobielały mi kłykcie. Zmarszczyłam czoło, ale uśmiechnęłam się nieznacznie.>

-Nie mnie zostało przeznaczone noszenie tego pancerza. Nie potrafię też tak sprawnie władać bronią, jak rycerz, która Cię nosi. Wasze drogi się splotły i jak na razie podążają w tym samym kierunku. Może zdrada była jednym z etapów Waszej wspólnej wędrówki? Zastanawiałeś się nad tym czy tylko skupiłeś na pożerającym Cię gniewie? Wiesz to Ty i wiem to ja, że im bliższa jest Wasza współpraca tym Tellan więcej zabija. Chyba, że chcesz sam się drażnić głodówką… - westchnęłam. - Zapewne też doskonale sobie zdajesz sprawę z naszej sytuacji, więc powiedz mi Bestio… Wolisz by stanęła w pełni sił, czy przepadła, a wraz z nią tak przyjemny czas?

<Mówiłam cicho, choć otaczający mnie towarzysze mogli usłyszeć każde wypowiedziane przeze mnie słowo.>

-Widzę, że przestaje Wam się układać, a to najmniej odpowiedni moment na to. Wiadome Ci było od początku, że Tellan nie ma doświadczenia w kontaktach z bytami Twego pokroju. Błądzi, ale się uczy… Czy akurat teraz chcesz być konsekwentny? Czy może byś jednak wolałbyś doznać odrobiny przyjemności, jak dojdzie do konfrontacji? A wiesz, że dojdzie prędzej czy później. Brak mi czasu na zabawy w kotka i myszkę, choć w każdej innej sytuacji zapewne rozegrałabym z Tobą tę partię. Pytanie raczej powinno brzmieć.. czego Ty chcesz?

<Przygryzłam dolną wargę zastanawiając się chwilę w milczeniu.>

-Skąd nagle te rozważania? Nie przypominam sobie bym ja Cię nazywała złem. Krystalicznie czysty to Ty nie jesteś. Nie znam ani Twoich celów ani potrzeb i ciężko mi będzie Ci zagwarantować motywację, która Cię usatysfakcjonuje. Jeśli na tym Ci tak zależy to mogę porozmawiać z nią by bardziej skupiła się na celu. Porozmawiać i z Tobą i z nią byście doszli do jakiegoś porozumienia. Jeśli tu zginie to tym bardziej go nie osiągniesz. Próbuję wykazać dobrą wolę wobec Ciebie, ale.. ale dobra wola to jedno, a brak czasu to drugie. Zło… zło jest w każdym z Nas Bestio. Oni pewnie też mogą tak i o mnie myśleć, bo wiesz do czego jestem zdolna. Jednak są sytuacje, w których to nie ma najmniejszego znaczenia. Nie jesteśmy sobie pisani, ale to nie znaczy, że nie możemy sobie nawzajem pomóc. Pokażmy oboje na co Nas stać i zapomnijmy się w tym doznaniu, a później niech Nas wyklinają od złych. Najważniejsze to dążyć prosto do celu.

-Doskonale… uparty jesteś. Jeśli Ty byłbyś skłonny do współpracy to i ja pomogę Tellan w realizacji celu, choć muszę go poznać. Żadnych dusz Ci nie naobiecuję, bo trofea kolekcjonuję dla siebie. Swojej też Ci nie oddam.. każdy ostrzy sobie na nią zęby, a ja tak łatwo nie dam jej sobie wyszarpnąć.

<Opuściłam dłoń, uniosłam powoli powieki i spojrzałam Tellan prosto w oczy.>

-W sumie jej się nie dziwię. Noszenie jej to wielki ciężar i odpowiedzialność. Skoro je przyjęłaś to musisz się pogodzić z tym, że to jest teraz część Ciebie. Wasze drogi są na chwilę obecną nierozerwalne Tellan i Twoje zachowanie w ostatnim czasie sprawiło...heh… jest zwyczajnie konsekwentny. Może wykorzystaj dany nam teraz czas i porozmawiaj z nim. Jeśli mogę Ci coś teraz doradzić...Nie traktuj go, jak najgorszego zła by potem wymagać od niego pomocy w sytuacjach takich, jak ta. Skoro Wasz układ oznacza, że Ty dla niego coś zrobisz to powinnaś podejmować kroki w celu realizacji celu. Takie istoty mogą być cierpliwe, ale pokaż mu, udowodnij, że zrealizujesz to na co się umówiliście.

<Spojrzałam po wszystkich.>

-Dobrze..Nie mamy wieczności. Na razie ja się przejdę, a Wy tu poczekajcie. Pamiętajcie co Wam powiedziałam i ostrożnie. Wrócę możliwie, jak najszybciej i dokończymy tę rozmowę. Etelko?
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 641
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Maj 01, 2019 17:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<W trakcie napadu elfów zachowuję spokój, bo nie ma co prowokować kogokolwiek, kto trzyma Ci nóż na gardle. Choć w środku się gotuję od emocji. Gdy odzyskuję przytomność wiem jedno: "Belhterion mnie zabije. Wyłupie mi oczy, oskóruje i poćwiartuje, a potem rzuci dzikim psom na pożarcie. Albo odda El by mnie upiekła żywcem. No ale cóż... Trzeba iść dalej i skupić się na zadaniu. Póki jeszcze mogę.">

<Kręcę się w okolicach kolegium, rozglądam, rozmawiam z napotkanymi w okolicy osobnikami, starając się uzyskać jakieś sensowne informacje. Niewiele mi to jednak daje, do niczego sensownego nie prowadzi. W końcu podejmuję decyzję i kieruję się do karczmy, w której mogą przesiadywać uczniowie kolegium. Staram się dojrzeć w niej jakąś grupkę już lekko podpitych i wesołych studentów, dosiąść się do nich, zamawiając dla wszystkich kolejne napoje i zagryzkę. Młodych adeptów magii staram się zainteresować opowieściami z moich doświadczeń z ostatnich wypraw, poczynając od wydarzeń na wyspie. Nie zdradzam 'wstydliwych', czy 'kontrowersyjnych' kwestii, ale ogólnie mogę opowiadać o niezwykłych wydarzeniach, w tym o magii jaką widziałem zarówno po stronie chaosu, czy też ze strony El tudzież Magnusa, czy też krasnoludów. Mam zamiar się z nimi na tyle zakumplować, by móc rozpytać o dodatkowe kwestii, czy też móc ich wykorzystać ewentualnie do dostania się w mury kolegium.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Sro Maj 01, 2019 22:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kurt przysłuchiwał się planom i informacją elfki. >

- Tyle to ja już wiem. Chodziło mi czy jak walne nią demona to czy miecz mi się nie rozpadnie i czy zrobię mu nim krzywdę.
<Odparł z nutą rozczarowania w głosie. Niemniej pochwała połechtała jego ego a skoro Elbereth nie odpowiedziała wprost uznał że pewnie nie wie i dalej już nie dopytywał.>

<To że wdepną w gówno już wiedziała więc kolejne rewelacje nie zrobiły już na nim większego wrażenia. Jako najemnik z doświadczeniem zdawał sobie sprawę że jego własna karczma w której do końca życia będzie szczypał dziewki po tyłku jest raczej tylko pięknym snem ale szkoda było mu dziewczyn i… ich zgrabnych tyłków. „Życie. Ale może uda się wytargować od Mora jeszcze jeden dzień, a może przygodę…”>

<To że Tellan pożarła się ze swoją zbroją jakoś go nie zdziwiło. W końcu to błękitna krew więc czym że dla takiej jest obietnica. Więc całe zajście utwierdziło w nim opinię o rycerzycy. Słowa i całe zajście ze zbroją skomentował jedynie chrząknięciem. Niemniej całe zajście oglądał z zaciekawieniem. Nie rozumiał całej tej szopki ze zbroją bo to nie na jego głowę więc postanowił przyjmować fakty za pewniki nawet gdyby ktoś mu powiedział że zbroja może sama chodzić, gadać, i gwizdać jak organy.
Gdy jeszcze Tellan i Elbereth rozmawiały Kurt podszedł do dziewczyn i je przytulił licząc że je jakoś pocieszy.>

- Nie z takich tarapatów wychodziliśmy. Lekko nie będzie ale puki miecza w garści, puty możliwości. Ważne aby zrobić to co do nas należy. – Uśmiechną się. – Wkrótce zacznie się walna rozprawa. Spróbujcie się przygotować.

<Kurt nigdy nie lubił bezczynności i czekanie na nie wiadomo co strasznie go mierziło. Więc dla zabicia czasu spróbował się rozejrzeć po okolicy z wnętrza namiotu. Wyszukał szczelin w płótnie i przez nie lustrował okolice. A na koniec postanowił zrobić to co mu pozostało. Pomodlił się. Wpierw do Vereny swojej ulubionej bogini, potem Morra w końcu w jego sprawie cała ta kabała a na końcu do Randala on wydawało mu się najczęściej o nim pamiętał. >
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien


Ostatnio zmieniony przez harry dnia Nie Maj 05, 2019 09:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3880
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Maj 01, 2019 23:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



<Elbereth>

<Zabrałaś ze sobą Etelkę zostawiając w namiocie Tellan, Kurta i Anikę. Pod pozorem spaceru zataczałaś coraz większe kółka wokół namiotu aby rozeznać się w otoczeniu. Obóz był bardzo skrupulatnie rozłożony. Alejki między namiotami były równe. Nawet to, że rozstawione płótna były różnych kształtów i rozmiarów, niektóre przylegały do siebie, inne stały osobno. Przy każdym namiocie demoniczne istoty pilnowały wejścia. Trudno było zgadnąć co się w nich znajduje nie wchodząc do środka.Pogoda się nie zmieniła odkąd tu przybyliście. W powietrzu, nad ziemią unosiła się mgła ograniczając widoczność do kilkudziesięciu kroków. Wiatry magii przelewały się przez okolice a ogromna ilość demonów w pobliżu przytępiała a czasami wręcz paraliżowała twoje zmysły. Mimo to wyglądało jakby cały obóz nadal na coś czekał, może na sygnał do ataku, może na zapadniecie zmroku, a może na tę uroczystą wieczerzę. Powietrze było wilgotne i niosło ze sobą zapach śmierci. Starałaś się skupić i wyczuć jakieś specyficzne źródła magii. Zdawało ci się, że Szarak opuścił swój namiot a przynajmniej nie mogłaś go zlokalizować tam gdzie był wcześniej. Udało ci się za to wyczuć trzy wielkie demony kręcące się pojedynczo po okolicy. Nie zbliżały się do was, jakby odpoczywając sobie w miejscu. Przechadzałaś się swobodnie opowiadając Etelce o konwenansach gdy dziewczyna zwróciła tobie uwagę na tajemniczą kobietę przemieszczającą się wśród namiotów. Ubrana w ciemną dworską suknię, z czarnymi rozpuszczonymi włosami, kobieta niosła jakiś pakunek wielkości sporej szkatułki na biżuterię. To coś nakryte było ozdobną serwetą. Kobieta na pewno nie była demonem ale czy miała coś wspólnego z magią tego nie mogłaś wykluczyć ani potwierdzić w panującym dokoła kipiszu. Jeśli miała jakąś moc to niewielką. Szła pewnie wiedząc dokąd idzie i w jakim celu a jednocześnie nie spieszyła się. Nikt jej nie zaczepiał. By przyjrzeć się jej bardziej musiałabyś ją dogonić i popatrzeć z bliska. Zdziwiło cię, że taka zwyczajna istota kręci się w takim miejscu bez strachu o własne życie.>



<Tellan, Kurt>

<Zostaliście w namiocie we trójkę razem z Aniką. Nie bardzo było co robić więc Tellan zajęła się modlitwą. Anika usiadła na poduszkach niedaleko Kurta oglądając pancerz, który dała jej Elbereth a Kurt zerkał przez szczeliny w namiocie oddalając się od płótna gdy coś się zbliżało.>

-Kurt, nie chciałam tego mówić ale boję się. Tego miejsca, tych istot. Boję się, że nie wrócimy już do domu... Ten dziwny mężczyzna, Szarak sprawia że czuję się jakbym umierała od samego patrzenia na niego. Chciałam przygód ale nie aż takich... <Kobieta spojrzała smutno na Kurta.> - Byłam przy kilku bójkach, nawet brałam w jakiejś udział ale tu czuję się jak w grobie. Powiedz, że wszystko będzie dobrze.

<Płótno namiotu zaszeleściło i w wejściu stanął jakiś stwór wyglądający jak nabity mięsem minotaur ze złożonymi błoniastymi skrzydłami. Wielkie łapy zakończone były pazurami zdolnymi z łatwością szarpać zbroję. Przyglądał się wam jakby przyszedł na kolacje. Anika schowała się za Kurtem, któremu mimo wszystko trzęsły się nogi. Tellan nadal chyba się modliła bo ani drgnęła klęcząc. Potwór zbliżył się o krok a potem nagle cofnął wydając z siebie głośny pomruk niezadowolenia i wyszedł zerkając na was spode łba. Napięcie opadło, strach minął. Aż nie chcecie myśleć co by było gdybyście byli w pojedynkę. Elbereth miała rację abyście nie zostawali pojedynczo.>



<Rhunar>

<Następnego dnia po odwiedzinach Jordiego w lazarecie i rozmowie z Axerundem, spotkałeś się z żoną zbrojmistrza i bardką w sklepie Axerunda. Kobiety zgodziły się ci towarzyszyć w drodze do Miasta Elfów i pomóc w rozmowach z elfami. Udaliście się tam wozem, którym powoził opłacony krasnolud. Nastroje w mieście nie wyglądały ani dobrze, ani źle. Ot codzienne życie w dużym mieście, no może poza wzmożonymi patrolami straży miejskiej. Zatrzymaliście się
przed bramą strzeżoną przez elfy. Ismene odezwała się w imieniu was wszystkich oznajmiając, że chcecie porozmawiać z radą elfów. Straż jednoznacznie odmówiła zabraniając wam wstępu. Tylko Ismene może wejść a reszta musi pozostać na zewnątrz.>

-To dziwne, powinni nas wszystkich wpuścić skoro jesteśmy razem. Jestem za was odpowiedzialna i nic by się nie wydarzyło. <Oznajmiła wam elfka>

<Ismene próbowała przekonać straże Elfiego Miasta ale bez skutku. Tylko ona sama może wejść albo nikt.> -Nie podoba mi się to. Wróćmy lepiej do domu. Sama nie zamierzam tam teraz wchodzić.



<Klaus>

<Snułeś się po ulicach i opłotkach próbując znaleźć jakiś sposób aby dostać się do Colegium ale bezskutecznie. W końcu poszedłeś do pobliskiej karczmy gdzie często przesiadywali adepci magii i postanowiłeś się z nimi zintegrować. Postawiłeś kilka kolejek i opowiadałeś o czarach które widziałeś na własne oczy. To bardzo pomogło. Jakoś łatwiej udało ci się dzięki temu zdobyć ich uwagę a potem jakieś tam zaufanie. Czas mijał i kilka języków trochę się rozwiązało. Dowiedziałeś się, że Rufus jest arcymagiem i rektorem Colegium, członkiem Dyrektoratu a także kuzynem von dem Kuypersa. Lubi patrzeć przez swoje okna na morze i fortecę Rijeka. Lubi przesadny porządek i kiedy pada deszcz. Nie można cię wprowadzić do Colegium bo każdy jest ewidencjonowany. Tylko umówieni goście mogą odwiedzać Colegium o czym władze uczelni wiedzą zawsze z wyprzedzeniem. Karety na potrzeby Colegium przyjeżdżają z wozowni niedaleko i jak wszyscy należą do gildii. Każda profesja w Marienburgu związana jest z gildią i przyjeżdża ten kogo gildia wozaków przysyła ze swoją karetą.>


<Ecoliono>

<Mimo odmowy współpracy ze strony świątyni Vereny I Haendryka postanowiłeś nie pozostawiać tego tematu bez echa. Ponownie udałeś się do obu świątyń i próbowałeś rozmów z kapłanami i kapłankami niższego szczebla. Okazało się, że można wszcząć wobec nich śledztwo ale dopóki nie postawi się im zarzutów i nie udowodni się im winy tylko sami bogowie mogą ich ukarać i zdjąć ze stanowiska. Tak czy inaczej wyglądało na to, że sprawa może potrwać dość długo a nie wiedziałeś ile miasto ma jeszcze czasu. Oficjalnie, żadna z tych dwóch świątyń nie może się mieszać w sprawy, które przedstawiłeś. Pozostało ci jedynie liczyć na to, że ktoś prywatnie będzie z tobą chociaż wymieniał informacje. Później dowiedziałeś się, że uwolniono oskarżonego krasnoluda a Rhunar chciał porozmawiać jeszcze jakoś z morskimi elfami w Elfim Mieście. Poświęciłeś też trochę czasu na pofatygowanie się do twierdzy na wyspie Rijeka, broniącej dostępu do Marienburga, bo tam właśnie rezydowała inkwizycja Morra. Przekazałeś kapłanom wszystkie zdobyte informacje a sam dostałeś przykazanie aby poza rozmowami nie wtrącać się osobiście w sprawy miasta. Mistrz zakonny jest poza miastem i zajmuje się teraz sprawami twierdzy na upadłych wzgórzach.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 651

PostWysłany: Pią Maj 03, 2019 13:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan zdawała sobie sprawę, że Elbereth posunie się do ostateczność jeśli będzie musiała, a wtedy ani dziewczyny, ani Kurt, ani też ona sama nie uchroni się przed zniszczeniem. Było to jednak nie jedyne z możliwych zakończeń aczkolwiek bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę siłę przeciwnika. Tellan spojrzała po wystraszonych twarzach Aniki i Etelki. Kiedyś sama drżała by ze strachu jak one teraz. Jak tylko Elbereth opuściła namiot Tellan uklękła na środku namiotu i stawiając przed sobą wbity w ziemię miecz oddała się modlitwie.>

Ochroń nas Panie, przed trupem wstałym.
Niechaj zła magia straci swe moce.
Niechaj odepchnie moc Twoja mrok cały.
Ciche, spokojne niech będą noce.
Niech nie wykrada dusz z Twych ogrodów żaden nekroman, ni guślarz podły
Chroń nas, o Panie, starych i młodych,
Do Ciebie, Morrze, wznosze me modły.


<Nie przerywając skupienie wojowniczka skierowała swą modlitwę dalej, tak jak pouczył ją Czarny Kruk.>

Niech uszy sług twoich usłyszą, co moje słyszą.
Niech oczy sług twoich zobaczą, co moje widzą.
Czarny Kruku...wampir zwany Szarakiem,
Nekromata zbliża się do twierdzy, łamie wasze rytuały
i wskrzesza swoją armię,
są tu demoniczne sługi i większe demony na jego usługach.
Wielki obóz.Szykują się do ataku.
Służy mu Rawderick, wojownik Lucasa…

Morrze...nieść tę wiadomość do sługi twego...

<Kiedy Tellan skończyła modlitwę jej myśli znów powędrowały ku zbroi. Tylko szum wydychanego przez nos powietrza świadczył o tym, że kobieta żyje. Nie drgnęła nawet wtedy gdy w namiocie pojawił się potwór. Chwilę po tym jak stwór wrócił do obozu Tellan ocknęła się i rozejrzała po namiocie. Jej spojrzenie zatrzymało się na przerażonym spojrzeniu Aniki. Wojowniczka podeszła bliżej kobiety i przyklękła na moment obok niej.>

Musimy trzymać się blisko siebie...- powiedziała łagodnie kładąc dziewczynie rękę na ramieniu po czym spojrzałam na Kurta- Będę pilnowała wejścia. Jeśli będę musiała użyć zbroi do naszej obrony to tak uczynię. Proszę was o jedno. Zaufajcie mi...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 651

PostWysłany: Pią Maj 03, 2019 17:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kurt rozumiał Etelkę tak samo jak ona nie chciał kończyć żywota w takim miejscu. Zwłaszcza że najpewniej jego śmierć mogła by się przysłużyła nekromancie. Wskrzesi go jako chodzącego trupa albo nakarmi nim demony. Ryzyko było wliczone w jego zawód ale teraz, teraz to naprawdę miał ochotę przeżyć jak jeszcze nigdy wcześniej. >

- Będzie dobrze. Elbereth jest dobra w te rzeczy. A i my nie ułomki. Miało być inaczej…

<Nie zdążył dokończyć gdy demon wkroczył do namiotu Zdążył jedynie pomyśleć. „No nie zajęło mu to wiele czasu” Zerkną na Tellan klęczącą „twardo” na ziemi. „Znów zdany na siebie” pomyślał gorzko. Na szczęście demon odpuścił. Kurt nie wiedział co go skłoniło do tego, czarna zbroja czy Szary ale był wdzięczny losowi. Bo mimo że spodziewał się czegoś podobnego nogi go zawiodły. >

<Przełkną ślinę i odezwał się do Aniki.>

- Widzisz. Damy rade. – Nadrabiał miną. - Elbereth wie co mówi. Byle byśmy trzymali się razem. – Przypomniał coś sobie - Mówiłem że kłopoty się mnie trzymają więc już wiesz dlaczego nalegam na treningi. – zaśmiał się jakby powiedział żart. Objął ją opiekuńczym gestem. - A tutaj. Od walki jestem Ja. Z Etelką trzymajcie się za mną Tellan czy za Elbereth. Jak się zacznie skupcie się na prostych rzeczach. Nie myśleć, nie zastanawiać się. Liczy się tylko miecz w garści. A po takiej zaprawie to wam już wam nic nie będzie straszne.

„Vereno… pani mądra i łaskawa. Może i nie jestem twoim najulubieńszym wyznawcą ale mam miecz którym mogę ukarać tych co samym swym istnieniem cię obrażają”

<Kurt dla Aniki odgrywał pewniaka ale wiedział że tym razem Kąsacz bicepsy nie starczą i poza elfką zostali mu już tylko bogowie.>

<Mimo że nie spodziewał się wiele po Tellan był jej mimo wszystko wdzięczny za słowa otuchy. Anice potrzebna była każda odrobina nadzieji. >
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien


Ostatnio zmieniony przez harry dnia Nie Maj 05, 2019 09:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 641
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Maj 04, 2019 21:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Rozmowa z adeptami magii poszła miło i przyjemnie. Ciężko było ich przekonać do siebie, ale doświadczenia z ostatnich miesięcy, w tym widziane efekty działań różnych czarów, zdecydowanie pomogły. Choć pewnie alkohol też zrobił swoje. Parę informacji okazało się pomocnych, choć spodziewałem się dowiedzieć zdecydowanie więcej. "W sumie są skryci i starają się zbyt dużo nie powiedzieć. Naprawdę ciężko coś z nich sensownego wyciągnąć. No ale skoro nie mogą mnie wprowadzić do środka, a wejście tam zgodnie z prawem może potrwać, czy tez może w ogóle nie dojść do skutku, to trzeba wykorzystać inne opcje. Nie ma innego wyjścia.">

<Przemyślawszy wszystko na spokojnie i dokładnie, postanawiam ruszyć do portu i wyszukać kogoś, kto mógłby mnie swoją łodzią zabrać w pobliże Colegium, tak bym mógł poobserwować z odpowiedniej odległości okna, o których wspominali uczniowie magii. Gdyby to się jednak nie udało, bądź uznałbym w ostateczności ten plan za nie rokujący sukcesem, to kieruję się w okolice wozowni, by zobaczyć czy nie da się tam dostać i ewentualnie znaleźć powozu rektora.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1556

PostWysłany: Nie Maj 05, 2019 21:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ujęłam Etelkę pod ramię tak by trzymać ją jak najbliżej siebie. Spojrzałam na nią uśmiechając się ciepło by dodać jej otuchy i ruszyłam w jej towarzystwie spacerowym krokiem. Ruszyłyśmy alejką. Wzięłam głębszy oddech. Jej bezpieczeństwo było teraz dla mnie najważniejsze, ale mimo to zdobyłam się na spokój i odezwałam łagodnie.>

-Nie rozglądaj się za dużo i skup na mnie. Może to pozwoli Ci na moment zapomnieć o miejscu, w którym się znaleźliśmy. - spojrzałam na nią. - Wszystko będzie dobrze. Jak się czujesz? Jesteś młodziutka i pewnie nie zdarzyło Ci się trafiać na tak… niecodzienne sytuacje. Jeśli chcesz o coś zapytać to śmiało, a jeśli czujesz się źle to powiedz. Może uda mi się trochę pomóc.*

<Spacerowałyście pod rękę razem z Etelką i czułaś, że dziewczyna trzyma się ciebie stanowczo. Rozglądała się dokoła dopóki nie zwróciłaś jej uwagi, że ma patrzeć na ciebie. Trochę drżała, nie była wystraszona jakby miała uciekać ale wewnątrz na pewno czuła lęk. Kiedy spojarzałaś na nią a ona na ciebie na chwilę się zarumieniła. >
-Dziękuję za troskę, ale czuje się dobrze. Jesteśmy tu razem i cieszę się, że mnie pilnujesz.
<Miałaś wrażenie,że dziewczyna chce się do ciebie mocno przytulić ale wahała się jakby coś ją rozpraszało.>
-Zapytać? Dopiero się poznałyśmy kilka dni temu. Nie wiem o co mogę zapytać, nie wiem czy wcześniej cię nie uraziłam moją bezpośredniością. Czasem plotę bez sensu...przepraszam.
<Dziewczyna uśmiechała się ale czuła się nieswojo i to nie z twojego powodu. To raczej aura tego miejsca sprawiała, że Etelka błądziła gdzieś myślami.>*

<Idąc zapamiętywałam drogę. “..prosto, pierwsza w prawo, prosto...:” Nagromadzenie plugawej magii aż mnie przytłaczało, lecz starałam się skupić na jej przepływie. Zerkałam to na otoczenie to na nią by zachować czujność i móc zareagować w razie potrzeby. Zatrzymałam się i mocno przytuliłam do siebie. Pogładziłam ją po włosach.>

-Nie musisz mnie za nic przepraszać. Znam bardziej bezpośrednie osoby od Ciebie, więc się tym nie przejmuj Etelko. Każdy też czasem plecie piąte przez dziesiąte. Zapytaj kiedyś Kurta albo Tellan...czy innych. Mogą pewnie przytoczyć niejedną sytuację, w której plotłam. Czasem też mam niewyparzony język, i zamiast się w niego ugryźć, ja gadam i gadam bez oporów pyskując tym, którym winnam okazać szacunek. No.. - westchnęłam rozglądając się i obejmując dziewczynę. - I raczej miałam na myśli pytania co do tego co teraz. Coś Cię chyba męczy, a przynajmniej tak mi się wydaje. Czy to tylko przez to co widzisz dookoła? Czy coś innego? O czym tak myślisz?*

<Etelka przytuliła się do ciebie również obejmując cię ramionami. Trzymała cię tak jakby nie chciała puszczać i wtulała jakby chciała w tobie utonąć. Twoja bliskość sprawiała jej przyjemność i uspokajała ją. Oparła głowę na twoim prawym barku i czułaś lekko na szyi jak oddycha.>
-Pachniesz jakoś inaczej niż wtedy gdy jechałyśmy razem konno…<Nagle urwała w pół słowa jakby uświadomiła sobie, że mówi na głos.> -Boję się, ale nikomu nie mów. Muszę udawać, że się nie boję bo strach jest zaraźliwy. Zaraz wszyscy zaczną się o mnie martwić i jeszcze ktoś przeze mnie zginie...Elbereth czy my tu umrzemy??<Zapytała całkiem poważnie. Trzymała cię i tuliła tak mocno, że nie mogłaś zrobić ani kroku. Sama obawiałaś się co może się zdażyć w każdej chwili. Miałaś moc, byłaś czarodziejką a mimo to wiedziałaś, że nawet dla ciebie jest tutaj zbyt niebezpiecznie. Trzymając cię Etelka spojrzała ci w oczy jak mały kociak, którym trzeba się zaopiekować bo ktoś go wyrzucił z domu>*

<Postanowiłam skupić się na otoczeniu badając naturę magii tego miejsca, prowadząc przy tym rozmowę z Etelką. Nie miałam zamiaru oddalać się zanadto od reszty towarzyszy, więc krążyłam po okolicy.
Zerknęłam na kobietę, która nie pasowała do tego miejsca, lecz jak gdyby nigdy nic zawróciłam z moją młodą towarzyszką. Uśmiechnęłam się zerkając na nią. Nie mogłam ryzykować. Powoli ruszyłyśmy w drogę powrotną.

Weszłyśmy do namiotu i dopiero wtedy puściłam dziewczynę.
Spojrzałam na towarzyszy uśmiechając się pogodnie, choć mój wzrok temu przeczył. Wzdychając ciężko zrobiłam kilka kroków w głąb i usiadłam po arabsku.>

-Sądziłam, że będzie gorzej, ale pogoda dopisuje. Nieustępliwa mgła niestety sama z siebie nie zniknie. Muszę to wszystko przemyśleć. - zmarszczyłam lekko brwi. - Na zewnątrz napięcie podobne do tego tutaj.

<Zamilkłam, a uśmiech zniknął z mojej twarzy. Wbiłam wzrok w ziemię przed sobą i z zasępioną miną pogrążyłam się w rozmyślaniach. W spokoju mogłam się zastanowić nad tym co zdołałam zaobserwować. Mruknęłam pod nosem - Pięć. - Drgnęłam, jakby coś mnie tknęło po czym podniosłam się powoli. Spojrzałam na towarzyszy.>

-Przepraszam Was. Muszę pomedytować, a przy Was się nie skupię. Nie mogę popełnić błędu z wyciągania wniosków. Nie ma miejsca na błędy.

<Uśmiechnęłam się do nich, jakby chcąc podnieść ich na duchu.>

-Dajcie mi do pół klepsydry, a do mojego powrotu trzymajcie się razem. Będę obok, więc w razie potrzeby zjawię się w mgnieniu oka. Muszę to sobie jeszcze raz porządnie przemyśleć.

<Skinęłam im i wyszłam z namiotu kierując się do tego przydzielonego mojej osobie by poukładać sobie w głowie wszelkie spostrzeżenia. Nie było mnie raptem kwadrans. Podeszłam bliżej towarzyszy z dość poważnym wyrazem twarzy. Wyglądałam na zmęczoną, ale mój wzrok lśnił w półmroku namiotu.>

-Mogę Wam teraz wytłumaczyć co wiem i jak to widzę. Rozważałam wiele różnych możliwości, ale w oparciu o wiedzę i obserwację otoczenia doszłam do dość konkretnych wniosków. - odchrząknęłam i zaczęłam spokojnym, rzeczowym tonem, choć cicho. - Sam obóz jest bardzo skrupulatnie rozłożony, a alejki między namiotami są równe. Przy każdym wejściu do namiotu stoją demoniczne sługi, za to w najbliższej okolicy naliczyłam jeszcze w sumie pięć większych demonów. Zapewne jest ich więcej w całym obozie, ale nie zdążyłyśmy przejść całego wzdłuż i wszerz. Mgła ma magiczną naturę i ogarnia jedynie to miejsce oraz twierdzę. Ogranicza widoczność do kilkudziesięciu kroków i niestety nie zdołam jej rozproszyć. Zwykle można to wykorzystać na swoją korzyść, ale te istoty nie mają z tym takiego problemu, jak my. W tej części obozu jesteśmy jedynymi żywymi istotami. - spojrzałam po nich. - Stąd wniosek, że musi być jeszcze jakiś obóz, gdzie są ludzie. Szarak wspomniał, że Jilia jest niedaleko, Rawderick musi gdzieś też przebywać, a podczas spaceru dostrzegłyśmy kobietę, która przechodziła z jakimś pakunkiem. Tak po prostu... - wzruszyłam ramionami. - Nie to jest jednak najważniejsze. Odkryłam czym jest źródło. - Spojrzałam pod nogi. - Jest w tej ziemi i rozciąga się na cały ten teren. I z tym sama nic nie zrobię, ale w ostateczności sama skorzystam. Wszystkie te istoty na coś czekają i wierzcie mi nie chcemy wiedzieć na co. Coś jest jednak na rzeczy i obawiam się, że wiąże się z dzisiejszą ucztą. Nie możemy ani uciekać ani czekać. - Uśmiechnęłam się. - Nie będę czarować, że to będzie bułka z masłem, ale możemy tego dokonać. Mamy szansę tylko, gdy będzie sam, więc musimy go wywabić tak by niczego nie podejrzewał. I to przed ucztą, bo tam sami nie będziemy. To biorę na siebie. Jego pragnienia są aż nadto widoczne. - cmoknęłam. - Przyprowadzę go tutaj. Jak tylko wejdzie od razu użyję karwasza, potem zaatakujesz Ty Tellan, a zaraz potem Kurt. Bez oszczędzania się i zawahania. Musimy być szybcy, bo czas nie będzie działał na naszą korzyść. Mogę zwabić demony w momencie, w którym użyję samej magii. W pierwszej kolejności wykorzystam tylko karwasz i zacznę od tego najsilniejszego, więc musicie być na wyciągnięcie miecza Tellan. Każda kolejne nie działa obszarowo, więc Was nie zrani. Gdy użyję karwasza skupi się na mnie, więc wykorzystaj Tellan ten moment razem z Kurtem i zaatakujcie go od tyłu i boku. Tak by był przede wszystkim między naszą trójką. Atak jeden po drugim, z każdej strony. Pamiętajcie, że jest szybki i nie dajcie mu się dotknąć. Anika, Etelko. - Spojrzałam na dziewczyny. - Jak sprawnie władacie bronią? Widziałam, jak trenujecie, ale jak wy czujecie wasze umiejętności… Zapewne staniecie za moimi plecami bym mogła Was osłaniać, a Kurtowi i Tellan dać swobodę, ale może się zdarzyć, że będziecie musiały osłonić moje plecy. Chcę wiedzieć czego mogę się spodziewać i jak działać. - uśmiechnęłam się do nich serdecznie. - Jakieś uwagi? Jak Tobie Tellan poszła rozmowa z Bestią?
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471


Ostatnio zmieniony przez Ariena dnia Czw Maj 09, 2019 21:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1176

PostWysłany: Sro Maj 08, 2019 23:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Podejrzewam, że to część ich izolacji od reszty Marienburga - rzekłem niewesoło - Pewnie wpuścili by Ciebie, a potem nie pozwolili wyjść. Dla twojego dobra.

Tak czy tak ta inicjatywa wydawała się chybiona. Jednak nawet jeżeli elfy chciały się izolować to listy powinny do nich trafiać i powinny je czytać. Wszak pewnie ludzie nie trudzą się pytaniem ich o zdanie, więc przybycie pisma musiało być już pewnym znacznym gestem.

Bardzo obawiałem się natomiast tego o czym rzekła Elbereth w przypływie emocji. Mroczne Elfy do zaatakowania ludzi i obrony przed wrogiem. Świetnie... tylko że jeżeli ludzie zwęszą co się dzieje to wybuchnie w Marienburgu wojna asasynów i dopiero będzie niewesoło zarówno dla ludzi jak i elfów.

Trzeba było w listach zawrzeć właśnie takie spostrzeżenia, że działając na własną rękę przyniosą sobie więcej szkody niż pożytku, bo gdy przyjdzie armia Wiedźmy pod mury Marienburga, wtedy będzie elfów zbyt mało, aby oprzeć się rozeźlonym ludziom i magicznym bestiom.

Trzeba było też dalej szukać sojuszników... i może zacząć też szukać tych, którzy sprzyjają Wiedźmie? Jej agentów? Tylko jak?
Podejrzewałem że Arkat może mieć jakąś siatkę informatorów, lecz pewnie nie skupiają się na tego typu zadaniach. Można jednak było wypytać się Radnego odnośnie dziwnych działań co bardziej skrytych organizacji.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 129

PostWysłany: Czw Maj 09, 2019 00:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ostatnie kilka dni nie przyniosło przełomu - mimo mych starań, nieudało się mi wpłynąć na hierarchów kościoła . Zresztą dostałem wyraźne polecenie by nie mieszać się w sprawy miasta - najwyraźniej ktoś z kapitału zakonu uznał że nie jest to moje zadanie.
W obecnej sytuacji jedyne co mogłem zrobić to udać się do krasnolud i dowiedzieć jak sobie radzi - być może udało mu się zdziałać więcej. Przy okazji warto było sprawdzić umiejętności chłopca - pisanie, czytanie nie powinny sprawić mu problemu choć nauka języka klasycznego mogła być już wyzwaniem.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 20, 21, 22  Następny
Strona 21 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group