Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 21, 22, 23
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 655

PostWysłany: Sro Lip 03, 2019 01:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt wysłuchał elfki. Uśmiechną się samymi tylko ustami i potakną głową.

- Dzięki, skorzystamy. Nad resztą, pomyślim…


„No to chociaż jedno z głowy” Pomyślał najemnik. Nie stać go było na leki dlasiebie ani dla Aniki. Tak jak jeszcze niedawno był pewien że wydał by dla dziewczyn ostatnie pieniądze tak teraz nie był tego pewien. Słowa byłej prostytutki bolały bardziej niż poparzone płuca. W końcu wstał. Przed odpoczynkiem czekało go jeszcze nieco pracy. Należało rozciągnąć mięśnie które zastały się od ciągłego kulenia się w siodle i solidnie oporządzić Kąsacza na co nie miał czasu po walce.

- Etelko, świetnie wyglądasz. Czas rozprostować kości. – Po chwili przemógł się o dodał - Aniko możesz dołączyć – ale w jego głosie dało wyczuć się urazę.

Kurt miał już przygotowany i wielokrotnie przećwiczony trening na czas dochodzenia do zdrowia. Powolne, dokładne i płynne przechodzenie cięć, parad i figur szermierczych trwało akurat dość czasu jaki zwykle trzeba na przygotowanie małego posiłku. Znajome ruchy pozwoliły mu uspokoić myśli, wsłuchać się we własne ciało. Po serii ćwiczeń mógł określić równie celnie niczym medyk który ból był efektem ran a który efektem ucieczki przed burzą.

Potem siadł obok Aniki i Etelki oparł się o siodło metodycznie i w skupieniu zaczął czyść a potem ostrzyć Kąsacza.

- W mieście zatrzymamy się u elfów. Tam poratują nam zdrowie. Co dalej, to się potem zobaczy.

Dopiero potem pozwolił sobie na skromy posiłek i odpoczynek.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 653

PostWysłany: Pon Lip 08, 2019 20:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan uśmiechnęła się na widok towarzyszy chociaż jej spojrzenie pozostawało wyraźnie zmęczone. Poruszała się niezgrabnie czując ból w nadal nieuleczonym ciele. Suche, popękane usta domagały się wody.>
-Dobrze was widzieć...-odpowiedziała na przywitanie Elbereth- Nie byłam pewna czy uda nam się spotkać przed dotarciem do Marrienburga- Jesteśmy w komplecie...To dobrze. I wy macie się dobrze...- wojowniczka spojrzała po towarzyszach. Kiedy czarodziejka zaproponowała odpoczynek Tellan skinęła głową na znak zgody. Odpoczynek był potrzebny ale jeszcze bardziej potrzebowała opieki medyka. Wojowniczka pomogła czarodziejce w przygotowaniu postoju a kiedy już elfka spoczęła na kocu Tellan usiadła obok niej opierając się plecami o drzewo.>

- Czuję się jakbym miała za chwilę rozpaść się na kawałki...- westchnęła-Szarak prawie mnie wykończył...- wojowniczka wypowiadała słowa spokojnie i powoli oddychając głęboko- Co działo się z wami po opuszczeniu obozu? Dobrze wyglądacie... Może opowiesz mi o tym czego dowiedziałaś sie jeszcze w obozie? Bądź co też udało się wam wynieść z obozu...


<Tellan miała nadzieję, że czarodziejka podzieli się z nią wiedzą którą zdobyła w trakcie obserwacji obozu bądź też po zabiciu nekromanty. BYła zmęczona i pragnęła snu ale przede wszystkim chciała wiedzieć więcej o działaniach wiedźmy.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1180

PostWysłany: Sro Lip 10, 2019 20:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Nic z tych rzeczy przyjacielu. Do portu zawinęła misja dyplomatyczna z Naggaroth na elfim statku kupieckim obsadzonym przez ichnych skrytobójców.

- Mamy się nie wtrącać to nie ucierpimy. Nie wiem w jaki sposób tutejsze elfy przekonają swoich upadłych krewniaków do nie wbijania im noża w plecy, ale mam nadzieję, że mają jakieś zabezpieczenie inaczej może się skończyć tak że padną nie tylko przywódcy ludzi... ale też wszyscy przywódcy w mieście i zostanie ono podane Mrocznym na tacy.

- Poza tym reszta awanturników pod dowództwem Tellan udała się walczyć pod zamkiem na Upadłych Wzgórzach. Nie wiem czy im się powiodło czy nie, ale od ich misji miały zależeć losy oblężenia. Templariusze broniący się tam zagradzają wejście armii Wietrzycy do Marienburga.

Zasępiłem się na dłużej.

- Pociągnałem za wszystkie sznurki jakie przychodziły mi na myśl. Ecoliono, znajomy kapłan Morra spróbował przekonać duchownych. Znajoma karczmarka, część kupców i szlachty. Zasięg moich rąk się kończy. Musiałbym coś zrobić aby mieszkańcy miasta znów spojrzeli z zaufaniem na krasnoludy, ale nie wiem za bardzo jak. No i problemy Arkata. Gdyby nie te znikające statki może by miał większą siłę przebicia.

- Póki co panuje równowaga w Radzie. Modlę się do Bogów Przodków, aby wysiłki Tellan i reszty przyniosły skutek... może to przechyli szalę zwycięstwa na naszą korzyść...

- A i odwiedziła mnie Melisa. Zapytałem ją o zbroję i dowiedziałem się paru rzeczy. Z ciężkim sercem przyznaję, że wygląda na to iż popełniłem błąd. Moja Ukochana uświadomiła mi, że Tellan ma też wpływ na pancerz i ta istota która nim jest zmienia się pod jej wpływem. Nie jest już ponoć taka zła, okrutna i bezwzględna. Doradziła mi byśmy pilnowali Tellan by jak najmniej poddawała się złym wpływom i emocjom... by sama odmieniła tą rzecz. - zrobiłem kwaśną minę - Poza tym wygląda na to że historia tej rzeczy jest pełna paskudnych zwrotów, które zna naprawdę niewielu. Myślę, że Axerund wie o nim dużo więcej niż chciał mi zdradzić. Mam jakieś przeczucie że to dla niego coś osobistego.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3883
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Lip 12, 2019 15:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elbereth, Tellan, Kurt>

<Rozbiliście obóz i postanowiliście odpocząć. Etelka przywitała się w końcu należycie z Kurtem obcałowując jego policzki.>
-Kurt cieszę się, że żyjesz.

<Elbereth tłumaczyła najpierw Kurtowi a potem Tellan jak to burza ich rozdzieliła i elfka musiała prosić o pomoc jakąś inną elfią czarodziejkę aby uratować Etelkę od śmierci z powodu ran. Tellan dowiedziała się, że niewiele zdobyto na Szaraku i tak naprawdę nie było nic do podziału poza torbą pełną pyłu z Szaraka ale nie było to coś atrakcyjnego. Wychodziło na to, że poza pozbyciem się nekromanty i zrobieniu zamieszania przy oblężeniu twierdzy twierdzy Morrytów nie zyskaliście nic więcej. Chociaż wasze działania doprowadziły do pojawienia się Wietrznicy to nie jesteście pewni czy oblężenie zostało przerwane. Na pewno czarownica mocno się wściekła z powodu utraty jak można przypuszczać jednego ze swoich najsilniejszych stronników. Kurt zrobił lekki trening po czym wrócił do dziewczyn. Anika podeszłą wtedy do niego i ze smutną miną powiedziała tak, że wszyscy słyszeli.>

-Przepraszam cię Kurt, za to że cie uderzyłam. Wtedy tam w obozie, wpadłam w panikę. Myślałam, że Etelka umrze i czułam się taka wściekła i bezsilna a jednocześnie strasznie się bałam. Wiem, że to nie twoja wina co się stało. Po prostu nie byłam sobą. Przepraszam.

<Kobieta usiadła obok Etelki spoglądając na ciebie czy zaraz na nią nie nakrzyczysz. Wyglądała na zmartwioną, w niczym nie przypominała teraz tej szalonej furiatki która trzasnęła Kurta w twarz. Wieczór mijał spokojnie i mogliście odpoczywać aż wreszcie wszyscy poszli spać a Elbereth czuwała nad wami. Noc minęła bez żadnych komplikacji. Obudziliście się trochę wypoczęci chociaż ani Kurt, ani Tellan, ani nawet Anika nie czuli się zdrowsi nawet o krztę. Za to wszystkich zaskoczyło to, że przy Elbereth jest nowa młodziutka dziewczyna. Jej twarz była bardzo dziecięca i jasna. Dziewczyna była młodsza od Etelki o dobre kilka lat. Na pewno skończyła kilkanaście wiosen ale wyglądała na niewinne, drobnej postury, słabe dziecko. Ciemne włosy skryte były pod kapelusikiem z czarnego aksamitu a dłonie ubrane w białe rękawiczki. Lekkie buciki na jej stopach nie nadawały się do pokonywania szlaku na piechotę.Od razu nasunęło wam się pytanie, skąd owa dziewczynka się tutaj wzięła. Siedziała obok elfki kurczowo ściskając jej dłoń i obserwując was swoimi zielonymi oczkami jak się budzicie.>



<Klaus>


<Zrobiłeś drobne zakupy i udałeś się w pobliże karczmy Feriel. Gdy byłeś pewien, że nikogo nie ma w pobliżu oblałeś tylną ścianę budynku oliwą. Następnie oddaliłeś się i podpaliłeś budynek w dwóch miejscach za pomocą strzał. Płomienie szybko rozchodziły się po ścianie karczmy ale ty nie zostałeś aby to obserwować dalej. Czym prędzej pobiegłeś do Miedzianej Chochli aby się tam skryć. Reszta nocy minęła bez rewelacji ale rano przy śniadaniu dosiadł się do ciebie przyjaciel z nowinami i sakiewką. Nie byłeś do końca zadowolony ze wszystkiego co się dowiedziałeś. Z powodu ciasnej zabudowy ,wczorajszej nocy kilka innych budynków zajęło się ogniem od pożaru, który wywołałeś. Miasto wyznaczyło oficjalną nagrodę za wskazanie podpalacza. Poza tym ktoś albo cię widział albo zgadują ale przyjaciel powiedział ci, że teraz jest zlecenie na twoją głową i to od ludzi z Feriel. Dostałeś radę aby nie pokazywać się beztrosko na ulicach a najlepiej jakbyś zniknął z miasta na jakiś czas ale to już twoja wola co uczynisz.>


<Ecoliono.>

<Matieu zaprowadził cię do świątyni Shallayi. Miasto nadal jest targane niepokojem. Do problemów z nieludźmi doszły jeszcze plotki o tajemniczych pożarach wybuchających w mieście coraz częściej i z niewyjaśnionych powodów. W świątyni Kapłanek Miłosierdzia zostałeś powitany z entuzjazmem. Musiałeś odprawić kilka dusz w odpowiednie miejsce i pomogłeś przy pogrzebie, który odbył się poprzez zatopienie zawiniętych w płótna zwłok nieopodal miasta, na grzęzawiskach. Po powrocie zamieniłeś kilka słów z żebrakami i może dowiedziałeś się czegoś znaczącego. Otóż owi ludzie poradzili ci abyś rozmawiał z człowiekiem zwanym Nikt jakiekolwiek twoje pobudki by nie były. Lecz musisz czekać aż Nikt sam cię znajdzie, gdyż sam go nigdy nie znajdziesz.>


<Rhunar>

-Dyplomatyczna misja z Naggaroth..tfu..tfu... <Jordi aż się popluł.> Tacy z nich dyplomaci jak ze mnie zieloniec. To straszne, że przypłynęli sobie tutaj ot tak i nikt nawet nic nie zrobił. Też się tego obawiam Rhunarze. Jeśli mroczniaki wyjdą na miasto to możemy już się pakować i wracać w góry. Jaką mamy pewność że ta misja dyplomatyczna nie jest kolejną zagrywką Czarownicy? Może to ona ich tutaj sprowadziła aby łatwiej przejąć miasto? Skąd to wiesz? Mówiłeś komuś o tym??

<Inżynier podumał chwilę. > - Statki nie zniknęły ot tak. Ktos musiał znać ich trasy i czas podróży. Pewnikiem ktoś z miasta maczał w tym palce. I masz rację, Marienburg wie, że Arkat poważnie zbiedniał. A złoto otwiera wiele drzwi. Sądzę, że zrobiłeś wszystko co się dało. chyba, że potrafisz zrzucić na Marienburg deszcz złota z obwieszczeniem, że to od krasnoludów. To by pomogło...

<Jordi podrapał się po brodzie i przewrócił na drugi bok stękając.>

-Ja też mam taką nadzieję, że im się powiodło. Upadłe Wzgórza to rzut kamieniem. Można powiedzieć, że stoją już nam pod murami a w obecnej sytuacji nie jesteśmy w stanie zjednoczyć miasta do obrony. Pewnie znajdzie się wielu , którzy dobrowolnie otworzą im bramy, jeśli przybędą.

<Rewelacje o pancerzu Tarmackssona krasnolud przemilczał dodając tylko na koniec. >

-Tak może być jeśli tak podpowiada ci rozum. Każdy cech ma swoje tajemnice, szczególnie te osobiste. Wiele mi powiedziałaś przyjacielu i teraz najbardziej martwię się o te przeklęte elfiaki. Oby mroczni nie zajęli ich miejsca. Wspomniałeś o Melisie. Może ona jest w stanie to sprawdzić bardziej dokładnie? Przemówić im do rozumu, że to kiepski pomysł zanim stanie się to czego się obawiamy... Zapalił bym sobie...

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 655

PostWysłany: Wto Lip 16, 2019 02:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

KURT

„Mmm… chociaż ktoś się cieszy na mój widok”
- Ja też się cieszę – i również pocałował dziewczynę.

<Kurt wysłuchał słów Aniki nadal mrukliwy i nadąsany. Gdyby nie jej słowa wtedy w obozie zbył by jej przeprosiny jakimś głupim żartem i puścił w niepamięć, ale tamte słowa padły. >

- Dobra, było minęło.

<Przyjął przeprosiny. Nie mógł się jednak zdobyć na uśmiech. Wiedział że prędzej czy później złe słowo zatrze się w pamięci. Widział spłoszone spojrzenie Aniki. Wiedział że teraz On mógłby ją bezkarnie uderzyć słowem ale ani nie chciał sprawić przykrości drugiej bretonce która siedziała obok ani też nie czerpał przyjemności z kopania leżącego. Nie chcąc przedłużać niezręcznej sytuacji w skupieniu dokończył wieczornych powinności, życzył uprzejmie dobrej nocy i ułożył się do snu.>

<Ledwie złożył głowę na kulbace którą podłożył sobie pod głowę, zasną. W sennych majakach widział nekromantę, demony, oraz skrwawione dziewczyny, ale senna mara była jednak tak ulotna że gdy rano się obudził momentalnie zapomniał o sennych majakach. Pozwolił sobie poleżeć jeszcze dłuższą chwilę z zamkniętymi oczyma rozkoszując się ciszą poranka tak odmienną po dniach zawieruchy. Leżąc z zamkniętymi oczyma po kolei napinał kolejne mięśnie oceniając ponownie stan zdrowia. Odespał burzę piaskową, ale mięśnie i płuca dały o sobie znać. Noc przyniosła odpoczynek ale rany wymagały znacznie więcej niż koca i siodła pod głową.
W końcu otwarł oczy. Dziewczynkę zobaczył od razu. Zdziwił się chociaż w sumie nic nie powinno go już dziwić. Otaksowała dziewczynkę nadal nie podnosząc się z posłania. >

„Dzięki ci Vereno”

<Podziękował bogini za wygraną z Szarym, ocalenie przed burzą piaskową, i za to że dziewczynka nie wydawała się groźna. No dość lenistwa.”
Skarcił sam siebie i podniósł się stękając bardziej na pokaz niż z faktycznej potrzeby. >

- Dobry, jak się spał… O, aaa to kto? – kiepsko udał zaskoczenie.

<Podniósł się, wyprostował i przeciągnął rozkładając szeroko ramiona przez co wydał się jeszcze większy. Stłumił jęk bólu gdy rany zabolały. Uśmiechną się swoją pokancerowaną gębą do kruszynki ściskającej rękę Elfki.>

- My się jeszcze nie znamy – zachrypiał – Kurt - wyciągną wielką łapę w kierunku dziewczynki.

ELBERETH
<Czekałam cierpliwie aż wszyscy się obudzą. Uśmiechnęłam się szeroko wstając i prostując niczym struna. Ujęłam obie dłonie dziewczynki i pomogłam jej podnieść się z koca. Od razu przyciągnęłam ją do siebie i objęłam ramieniem przytulając do swojego boku. Widać po mnie, że jestem nieco zakłopotana.>
-Dzień dobry..hehehe… - <Spojrzałam na Kurta spłoszona oblewając się rumieńcem.> Trochę to skomplikowane i.. <Zaczęłam biorąc głębszy oddech.> I sądziłam, że będzie czekać na mnie w mieście, ale..stało się, jak się stało. To Róża.<Spojrzałam na dziewczynkę.> Spodziewałam się, że wraz z zabiciem Szaraka moja sytuacja znacznie się pogorszy, więc musiałam się na to przygotować. Gniew wiedźmy może odbić się na tych, którzy są bliscy memu sercu. Dlatego wysłałam swoją rodzinę, jak najdalej od Imperium. Niestety nie zdążyłam wcześniej sprowadzić Róży do Marienburga i plany uległy zmianie. Teraz sama muszę się nią zaopiekować. Ekhm… Różo, poznaj Kurta. Nie bój się, nie gryzie.


KURT
<Kurt wyszczerzył zęby w uśmiechu a po chwili się roześmiał.
Potem zapytał>
- Kuzynka? - zapytał przekrzywiając głowę. - To Etelka i Anika. - przedstawił dziewczyny wskazując palcem na bretonki.

ELBERETH
<Drgnęłam na słowo kuzynka i jeszcze bardziej oblałam się rumieńcem. Przygryzłam dolną wargę odwracając wzrok w bok, jakbym się za czymś rozglądała.>
-Taak.. kuzynka..<Bąknęłam cicho.> .. Ale nikt postronny nie może wiedzieć. <Odpowiedziałam.>

KURT
<Najemnik uniósł brew w niemym zdziwieniu na widok, zakłopotania elfki. Domyślił się że nie była do końca szczera ale nie miał zamiaru dopytywać.>
- Mam zamiar trochę przegonić dziewczyn, może puścisz małą, co? Się rodzice zdziwią jak Różyczka nabierze kolców - dodał głośnym teatralnym szeptem.

ELBERETCH
<Spuściłam wzrok na dziewczynkę spoglądają na nią z czułością. Uśmiechnęłam się łagodnie.> - Dzięki Kurcie, ale kiedy indziej, jak Różyczka będzie miała stosowniejszy strój. A Ty i Anika też powinniście się oszczędzać nim nie obejrzy Was medyk. <Pogładziłam ją po głowie.> Rodzice czuwają nad nią.


KURT
- Nie no. Bez przesady. To taki mój zwyczaj. Kilka ćwiczeń które pozwala mi określić moją sprawność. – Wyjaśnił. – No, jak nie, to nie.

<Podszedł do bretonek.>

- No dziewczyny czas na małą rozgrzewkę i kilka wskazówek. Nie ćwiczymy zaraz po jedzeniu. Zjemy potem. Anika ty też. – Gdy zobaczył zbolałą minę dziewczyn, dodał. - Powtarzaj na ile dasz rade.

<Anika podniosła się ciężko. Mimo że wyglądała znacznie lepiej. Przespana noc i spotkanie z Etelkę pozwoliły wypocząć, niestety tylko wypocząć.>

- Zapamiętajcie te ćwiczenia. Należy wykonać je powoli i możliwie dokładnie. Zapamiętajcie co jak się czujecie. Dla ciebie Etelko będzie to odniesienie jak powinno działać gdy odniesiesz rany. Anika im lepiej będziesz wykonywać ćwiczenia tym w tym lepszym będziesz stanie. Nauczył mnie tej metody jeden taki kislwewczyk. Mały żylasty szermierz. Był chyba nawet mniejszy niż ty –zwrócił się do Etelki - ale swoją szablą… Jak on ją nazywał… Saszka. - zastanawiał sie przez chwilę - Wywijał Saszką tak że wydawała się jakby żyła własnym życiem.

<Tak opowiadając ustawił się naprzeciw dziewczyn i powoli zademonstrował serię ćwiczeń oraz figur szermierczych. Ćwiczenia wykonywał powoli płynnie i dokładnie. Co któreś ćwiczenie twarz wykrzywiał mu grymas bólu gdy naciągał lub napinał zraniony mięsień. Gdy zakończył swoją sekwencje ćwiczeń kolejną wykonał z dziewczynami, instruując i poprawiając poszczególne figury. Choć zwykle takie zestaw ćwiczeń stanowi zwykle rozgrzewkę teraz po drugiej serii miał dość.>

- Starczy. Coś na ząb i możemy się zbierać. Anika nie zapomnij oddać Elberetch pancerza.

<Skończył poranne obowiązki. >
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1180

PostWysłany: Wto Lip 16, 2019 16:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Wiem to z dwóch źródeł. Oba elfie. Widziałem okręt którym przypłynęli i elf który mi wtedy towarzyszył rozpoznał łajbę druchii. Potem potwierdziła to znajomą czarodziejka - elfka której rodzina mieszka tu w Marienburgu. Powiedziała że jej rodzina i wiele innych się ewakuują, miasto elfów zostanie zamknięte, a Elfia Starszyzna uderzy zanim zrobią to ludzie.

- Co więcej gdy posłałem list do Elfiej Rady... Hmmm...

Wyjąłem z wewnętrznej kieszeni list od Starszyzny i przeczytałem go cicho Jordiemu.

- Wiem że z pewnością elfy mają w zanadrzu wiele asów ale nie wiem czy dość wiele by sprostać wiedźmie. Nie wiem też czy druchii by się z nią chcieli układać. Acz to że mogą chcieć zastąpić morskich elfów w Marienburgu... Mnie by to nie zdziwiło.

Wyjąłem dwie fajki i nabiłem. Potem tą runiczną rozpaliłem przy pomocy runy i szczapką drewnianą przeniosłem płomyk do fajki którą mi podarował Kargun. Pomogłem Jordiemu ostrożnie usiąść i włożyłem mu fajkę byłego Zabójcy między zęby. Sam zapaliłem fajkę runiczną którą dał mi Axerunda.

- Melisa jest niedaleko ale nie wolno jej wchodzić do Marienburgu. Rzeczywiście powiadomienie jej może coś pomóc. Może chociażby ingwarowa luba mogłaby przejrzeć tą szaradę... Czy rzeczywiście Mroczniaki bawią się w najemników... Czy też elfia Starszyzna postradała zmysły.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 644
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Lip 18, 2019 01:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Zadowolony z dobrze wykonanej roboty spędziłem noc w karczmie. Spało mi się dobrze, ufny w dobry rezultat wszystkiego czego dokonałem poprzedniego dnia i nocy. Jednakże spotkanie z przyjacielem rozwiało mój dobry humor prawie kompletnie. "No i w pizdu, no i chuj. Ktoś mnie musiał zobaczyć i teraz na mnie polują. A i jakimś cudem zajęły się inne budynki a ta cholerna speluna nie spłonęła. Ech... I jeszcze mogę mieć zaraz władze miasta na karku.">

<Rozmowa z przyjacielem trwa dłużej niż zwykle. Zadaję wiele pytań i otrzymuję tak samo wiele odpowiedzi, choć część z nich jest nad wyraz krótka. Ma twarz jest przez cały czas skupiona i ledwie na jeden, krótki moment się rozluźnia, a staję się to, gdy zaglądam do otrzymanej sakiewki. Na koniec na chwilę się zamyślam. Ręką przeczesuję kilkakrotnie brodę patrząc się w górę, jakby nieobecnie, po czym zrezygnowany odzywam się do rozmówcy.>

- No to jeśli mamy ruszyć już teraz to daj mi chwilę. Choć pewnie lepiej byłoby poczekać do nocy. No ale to nie ja decyduję. - <Spoglądam na towarzysza czekając na jego reakcję.>

<Zależnie od decyzji szykuję się do ruszenia od razu, tudzież na instrukcje co i jak. Wcześniej jednak podchodzę do szynkwasu wyszukując wzrokiem prowadzącego przybytek niziołka.>

- Karczmarzu, mała prośba. Jakby mnie poszukiwali przyjaciele. No Kurt z dziewczynami, czy reszta tej dziwnej zgrai, która tu tamtej nocy wraz ze mną przyszła, to proszę przekaż im, że musiałem wyruszyć pilnie do Altdorfu. - <Jeśli niziołek ma opory i stawia się, to wciskam mu monetę na zachętę.> - A i uważaj na siebie. Bo słyszałem, że kolejna karczma w mieście zajęła się ogniem. Podobno znowu podpalenie. No ale pewnie sam lepiej się orientujesz co tam się stało w nocy, co nie? - <Czekam, aż karczmarz podzieli się ze mną swoją wiedzą co do zdarzeń w Feriel i okolicy, po czym żegnam się z nim. Gdy tylko nadchodzi czas ruszam z przyjacielem, czy też według jego instrukcji, starając się by nie rzucać się w oczy, jak i tak by nikt mnie nie zaskoczył. "Nie mogą mnie dopaść, nie mogę im dać do tego szansy.">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 21, 22, 23
Strona 23 z 23

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.