Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3885
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Wrz 04, 2019 14:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Klaus>


<Kiedy zostałeś sam od razu zabrałeś się za przeszukiwanie pomieszczenia. Szybko znalazłeś kilka świec poważnie już zużytych ale nadal można je zapalić. Skrzesałeś ogień po czym wziąłeś się za porządkowanie tego miejsca i uszczelnianie okien przez które docierała mała ilość światła z zewnątrz. Przejrzałeś z grubsza zapasy. Niewiele tego. Ryby w beczce, trochę jabłek, kilka worków ziarna, beczka z wodą i trochę sucharów. Uprzątnąłeś trochę bałagan układając sobie z worków z piaskiem miejsce do leżenia i siedzenia i ustawiłeś krzywy stół z pozbieranych desek a potem używając porcji wody z beczki obmyłeś się a tyle na ile pozwalały mizerne warunki. stwierdzając, że czas odpocząć wyjąłeś swoje sprzęty i z namaszczeniem zacząłeś je czyścić i konserwować. Zdałeś sobie sprawę, ze powinieneś robić to każdego dnia aby uniknąć niemiłych niespodzianek. Jakby wiedząc, że o nich myślisz, szczury przestały hałasować. Zjadłeś co nieco i zacząłeś przetrząsać półki i sterty rzeczy. Są tu gałęzie, stare ubrania, kamienie, naczynia pełne kurzu i pyłu, resztki przypraw zanieczyszczone piachem i brudem, skrzynie po części wyłożone sianem, sieci rybackie i pewnie wiele innych rupieci, których odkrycie zajmie ci kolejne dni. Po pewnym czasie który zdawał się wiecznością odwiedził cię twój przyjaciel>

-Wyglądasz całkiem nieźle. Mam wieści. Możesz albo zapłacić dziesięć tysięcy sztuk złota albo ukrywać się do odwołania, możesz też wyzwać ich przywódcę ale to pewniejsza śmierć niż wyjście na ulice wykrzykując swoje imię. Sytuacja może się oczywiście zmienić i pójdą na jakąś ugodę ale nie w tej chwili. Jak ci się podoba twoja przyszła nauczycielka? Zdążyłeś się chociaż przedstawić? Swoją drogą co przyszło ci do głowy? To już lepiej jakbyś któregoś z nich puścił z prądem rzeki ale takie rzeczy to nie pomyłka. Teraz trudniej będzie nam tutaj działać. Jak nigdy ktoś się do mnie przykleił niczym poranny pierd. Narobiłeś bałaganu, szkoda że cię widziano. No ale na razie mają żal tylko do ciebie.


<Elbereth Kurt>

<Po kąpieli i śniadaniu ucięliście sobie pogawędkę. Anika i Etelka nie wtrącały się, przysłuchując tylko waszej rozmowie i zapoznając z Różyczką szepcząc i uśmiechając się od czasu do czasu. Nadszedł czas na poszukiwanie medyka więc Elbereth wyprowadziła Kurta i Anikę za bramy elfiego miasta. Dziesiątki oczu obserwowały was podczas tego krótkiego spaceru nie było jednak żadnych komplikacji.>


<Kurt>

<Idąc blisko razem z Aniką nie mówiliście wiele. Od rozmowy z elfką zrobiło ci się sucho w pysku a potem znów pojawił się kaszel i krew. Mimo iż twoje ciało jest w zasadzie znacznie silniejsze niż dziewczyny to oboje nie wyglądacie najlepiej i widać, że toczy was jakaś choroba. Ulice Marienburga tego dnia są jakieś bardziej puste a i mijani ludzie patrzą na każdego mniej przychylnie. Patrole czarnych kapeluszy wydają się liczniejsze a miasto jakby jeszcze się nie obudziło co jak na obecną porę poranka jest dziwne. Długo wlekliście się do klasztoru w którym obecnie rezyduje Ecoliono. Wstęp do kaplicy jest wolny więc nie trzeba było nikogo prosić o wpuszczenie do środka. Kilku ludzi składało modły do Pana Snów i Śmierci. Dopiero po chwili dostrzegłeś kapłana Ecoliono w towarzystwie chłopca z którym podróżuje. Podszedłeś do nich razem z Aniką i na boku zapytałeś o leczenie. Tak jak podejrzewałeś może otrzymasz tu pomoc jak tylko główna kapłanka Diromo znajdzie dla was chwilę czasu a jeśli to się nie uda będziecie musieli iść do Shayllitanek.>



<Elbereth>


<Miałaś przeczucie, bo jak tylko dwójka najemników zniknęła za bramą patrol mrocznych elfów poinformował cię, że namiestnik
Elfiego Miasta życzy sobie ciebie zobaczyć. W zasadzie nie miałaś nic lepszego do roboty a dziewczyny chwilę wytrzymają bez
ciebie więc poszłaś spokojnie za grupą mrocznych elfów do domu Elfiej Rady. Budynek szybko został przemeblowany na prywatną
rezydencję a styl morski zastąpiły ciemne motywy z Naggaroth a okna zostały zasłonięte. Trochę tutaj jak w podziemnym mieście.
Sala rozświetlana czerwonymi znakami magicznymi przyprawiała cię o niepokój. Na środku wielkiej sali obrad ustawiono eleganckie
biurko z czarnego kamienia i duży wygodny fotel, meble musiał przybyć razem z mrocznymi. Na czystej posadzce dostrzegłaś plamy
krwi a tuż przy stole siedziały oparte o niego dwa elfie ciała pozbawione oczu. Powietrze roznosiło zapach śmierci.
W fotelu siedział mroczny elf o ostrych rysach twarzy i podejrzanie świecących oczach. Ubrany w zwykły, ciemny, żeglarski
płaszcz z pieczęcią Wiedźmiego Króla, mężczyzna uśmiechnął się w sposób, który ci się nie podobał. Na stole panował porządek.

-Witaj Elbereth Telrunya .... Cieszę się, że raczyłaś się pojawić. Raffanir Haelseeth, Jestem Namiestnikiem Elfiego Miasta z ramienia Wiedźmiego Króla i do niego ono teraz należy. Dopiero w przyszłości przejdzie ono w ręce twojej pani. Co oznacza, że nie masz tutaj żadnej władzy poza możliwością swobodnego mieszkania. Mam jednak rozkaz likwidacji każdego kto mi się nie podoba czyli przede wszystkim nie elfów. Trochę się dziwię, że upodobałaś sobieludzkich niewolników. Tę dwójkę, którą wysłałaś do medyka mogła byś oddać mi od razu na podroby a te dwie delikatne dziewczątka, które czekają na ciebie w domu. Hmm za te nawet byłbym skłonny dać ci trochę złota w ramach odstępnego. Zapasy
i racje żywnościowe są dokładnie wyliczone aby starczyć dla naszej rasy. Dlatego twoi niewolnicy sami będą musieli zdobywać pożywienie.
Ale gdzie moje maniery. Usiądziesz, napijesz się?
<Wzrokiem Raffanir wskazał podłogę przy swoim fotelu.>


<Rhunar>

<Jordi także popykał fajkę i na odchodne rzucił.>

-W takim razie sam się tym zajmę jak tylko poczuję się na tyle dobrze. Do tego czasu musimy mieć wiarę, że nadal tam będzie
a co do miejsca to rzeczywiście trzeba się zastanowić. Bez pomocy Arkata nie da się go trzymać w mieście. Powodzenia z elfką przyjacielu.
<Krasnolud mrugnął do ciebie porozumiewawczo. >
<W spokoju wywołałeś swoją ukochaną za pomocą bursztynowej ozdoby wywołałeś Melisę. >

-Witaj ukochany Rhunarze... cieszę się, że jesteś w dobrym zdrowiu...

<Przekazałeś elfce informacje o przybyciu mrocznych elfów do miasta i o tym co zaobserwowałeś od czasu nieobecności eflki.>

-Od jakiegoś czasu mówiło się, że morskie elfy z Marienburga są powiązane z naszymi mrocznymi kuzynami ale żeby ich zapraszać do miasta to już przesada. Zgadzam się z tobą Rhunarze, że sytuacja wymaga zbadania. Poproszę V żeby wysłałtam Shehtar, ona na pewno rozezna sytuację i jak tylko się czegoś dowie będziemy wiedzieć co czynić dalej. W tym właśnie czasie trwa wielka bitwa o Altdorf. Coś spowodowało, że w ciągu ostatnich kilku dni wszystkie wysiłki wroga zostałyskupione na tym właśnie mieście. Zapowiadało się na długie oblężenie jednak Lucas postanowił rozstrzygnąć to w tym tygodniu.uważaj tam na siebie kochany, sytuacja może zmienić się z dnia na dzień także w Marienburgu...


<Ecoliono>

<Cień milczał przez chwilę.>

-Przekażę twoje ostrzeżenie, choć brakuje w nim konkretów. Mieszkańcy z ulic będa uważać na siebie jeszcze bardziej. Nie przejmuj się
tym, że mnie wezwałeś bo to ważny powód. Śpij spokojnie i niech twój bóg czuwa nad tobą.

<Czułeś, że obcy poszedł zostawiając cię. Dalej noc minęła już spokojnie. Rano jak zwykle spożyłeś z chłopcem skromny
posiłek i udaliście się na modły. Gdy już skończyłeś i miałeś odchodzić z kaplicy, zaczepił cię Kurt w towarzystwie jednej ze swoich
dziewczyn. Oboje mieli na sobie ślad magii śmierci prosząc o uzdrowienie. Sam nie mogłeś się tym zająć ale obiecałeś, że poprosisz
kapłankę Diromo aby na nich rzuciła okiem gdy tylko znajdzie wolą chwilę. Wiesz, że zna się na chorobach i leczeniu więc może pomoże.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 654

PostWysłany: Sob Wrz 07, 2019 20:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Po tym jak zostali wpuszczeni za mury Marienburga Tellan pożegnała na jakiś czas towarzyszy i ruszyła z wieściami do twierdzy Morytów. Obolała przemierzała uliczki miasta zaciskając zęby przy niemal każdym kroku. Nie zamierzała dać innym poznać po sobie jak bardzo pokiereszowana była tam w środku. Nie zamierzała być łatwym celem dla pomagierów wiedźmy. Żałowała tego niegdyś pięknego miasta, teraz pochłanianego przez chorą żądzę władzy,gnijącego od środka. Im więcej dowód zepsucia i podłości dostarczał jej świat tym lepiej rozumiała czarodziejkę...
Jak tylko wojowniczka dotarła do twierdzy wypytała braci o obecność Czarnego Kruka. Zanim jednak udała się na spotkanie ze sługą Morra doprowadziła do porządku siebie i zbroję.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 646
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 10, 2019 17:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- No cóż, no to nie będzie mnie stać na wykupienie się. Z resztą wolałbym wydać cały taki majątek na kurwy, albo nawet rozdać żebrakom, niż ludziom z Feriel. Gówno zobaczą, a nie złoto! - <Wstrząsają mną emocje, które uspokajam pocierając dłonie. "Mam nadzieję, że El żyje i mam nadzieję, że wróci do miasta by odnaleźć Beltheriona. A wtedy musiałbym ją tylko spotkać i zamienić kilka słów. Kilka cholernych słów i ta nędzna buda zabójców pójdzie z dymem razem z połową dzielnicy. Kamień na kamieniu nie zostanie." Trwa to moment, ale w końcu się opanowuję.>

- W każdym razie dziękuję Ci bardzo za to co dla mnie zrobiłeś. Posiedzę trochę w ukryciu tutaj, a potem postaram się rozwiązać jakoś ten problem swoimi drogami. Nie będę angażował w to już naszej organizacji, żeby nie narażać ani jej, ani tym bardzie Ciebie, na niemiłe konsekwencje. - <Uśmiecham się miło, po czym kontynuuję przyjacielskim tonem.> - A co do nauczycielki... Hm... Udało mi się poznać jej miano, ale chyba nie starczyło czasu na przedstawienie się. Z resztą wydaje mi się, że ma to głęboko w poważaniu jakie noszę imię. - <Delikatny, cichy śmiech wydobywa się z moich ust.> - Najważniejsze by zapewniła mi zajęcie przez te najbliższe klika dni. Nawet jak zamieni ze mną zaledwie kilka zdań, to nie będę miał jej tego za złe. O ile tylko okaże się dobrym nauczycielem.

- Powiedz mi jeszcze jak wygląda kwestia poszukiwania mnie przez straż miejską? Słyszałem, że ktoś sporządził jakiś portret 'podpalacza', widziałeś to może? Można mnie na tej podstawie rozpoznać? A... I najważniejsze... Siedząc tutaj niewiele mogę, a potrzebuję informacji czy moi kompanii powrócili może do miasta. Chodzi mi przede wszystkim o elfkę-magiczkę Elbereth, wojowniczkę Tellan oraz najemnika Kurta i jego podopieczne... No i o mrocznego elfa Beltheriona, choć w tym ostatnim przypadku, to i tak znalezienie czegokolwiek pewnie graniczyć będzie z cudem. Jednakże jakby ktoś mógł się rozejrzeć w Marienburgu i dowiedzieć czy są w murach miasta, a jeśli tak to gdzie, to byłbym wdzięczny. Materialnie wdzięczny oczywiście. Tylko uprzedzam, że są oni trochę... hm... przewrażliwieni na punkcie bezpieczeństwa, więc trzeba być niezwykle ostrożnym.
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 133

PostWysłany: Czw Wrz 12, 2019 15:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy cień odszedł westchnąłem, może dzięki temu kilku mieszkańców ocali życie w nadchodzących zawierusze - choć dobrze że przynajmniej udało mi się pozyskać jakiegoś sojusznika. Z tą myślą zasnąłem już bardziej spokojny, mając nadzieję na lepszy obrót spraw w mieście.

Rano po porannych modłach, spotkałem najemnika i jego towarzyski - prośbą z ich strony nie zaskoczyła mnie. Nie byłem medykiem, ale starsza kapłanka powinna pomóc. Nie czekając ruszyłem w stronę refrektarza, o tej porze większość braci i sióstr powinno spożywać posiłek. W ostateczności Siostry Miłosierdzia zawsze pomogą, a i tak miałem zamiar odwiedzić ich klasztor.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1561

PostWysłany: Pią Wrz 13, 2019 18:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Odprowadziłam Kurta i Anikę bez słowa pod bramę. Czułam wzrok innych na sobie, ale nie interesowało mnie co sobie myślą. Szłam wyprostowana, pogrążona we własnych myślach aż wyprowadziłam towarzyszy poza miasto elfów. Odwróciłam się chcąc wrócić do dziewczyn, ale oddział już na mnie czekał. Skinęłam im i bez zbędnego ociągania się ruszyłam za nimi by spotkać się z nowym Namiestnikiem. Nuciłam cicho pod nosem do chwili, gdy stanęłam przed domem Elfiej Rady. Sama nie byłam pewna, czy to z powodu wina, czy przeżyć ostatnich miesięcy, ale mimo okoliczności nie odczuwałam strachu. Może lekki niepokój spowodowany kolejnym spotkaniem, podczas którego powinnam powstrzymać się od gwałtownych reakcji. Przekroczyłam próg lekkim krokiem. Rozglądając się po urządzonej na nawo rezydencji w końcu dotarłam przed oblicze mrocznego elfa. Plamy krwi oraz ciała pozbawione oczu nie robiły na mnie wrażenia. Sama zaczynałam uświadamiać sobie ile istot zabiłam w przeciągu ostatniego roku. Zatrzymałam się przed pięknym kamiennym biurkiem, za którym siedział. Dygnęłam elegancko, skłaniając nieznacznie przy tym głowę i zamykając oczy.>

- Witaj Raffanirze Haelseeth, Namiestniku Elfiego Miasta z ramienia Wiedźmiego Króla.
< Wyprostowałam się unosząc powieki i spoglądając na niego. W moim spojrzeniu mieszały się alkohol oraz ogień.>
- Niezmiernie miło mi Cię poznać. Wybacz, że nie przyszłam wcześniej, ale nauczono mnie, że nie wypada tak bez zapowiedzi zjawiać się w progach tej rezydencji. W szczególności po nocy lub z samego rana. To dopiero byłby nietakt. <Mówiłam spokojnym tonem, acz żywym tonem.> Zjawiłam się tutaj raptem na kilka dni by odpocząć w rodzinnym domu i nie mam zamiaru nikogo kłopotać moją osobą. Potrzebuję odrobiny spokoju by zebrać myśli nim znów rzucę się w wir walki. <Uśmiechnęłam się łagodnie.> Nigdy nie miałam władzy, nie mam jej teraz i nawet nie mam zamiaru jej zdobywać.
<Obeszłam powoli biurko nie spuszczając z niego wzroku.>
- Z chęcią napiję się wina jeśli to nie kłopot. <Przystanęłam na odległość kroku od fotela, w którym siedział.> A ludzie, których mam ze sobą są mi potrzebni w konkretnym celu i… <Zawiesiłam na chwilę głos.> … dobrani ze względu na swoje unikatowe cechy. <Uśmiechnęłam się.> Mam zamiar w pełni z nich skorzystać na mojej wojennej ścieżce. Niestety nie wiedziałam, że wprowadzono rację. Przepraszam za to niedopatrzenie. Nie chcę przypadkiem nadużyć cierpliwości….
<Może to zasługa wina, które wypiłam do śniadania, a może świadomość konsekwencji dla towarzyszy, ale zachowałam spokój. Zignorowałam ciała i wdałam się w uprzejmą, acz pokrętną rozmowę z Namiestnikiem, po której wróciłam do domu by tam spędzić resztę popołudnia.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1182

PostWysłany: Sro Wrz 18, 2019 06:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Będę uważać, Słońce. Jeżeli wróg zdecydował się szturmować stolicę w której znajdują się siedziby wszystkich kolegiów to znaczy, że jest wyjątkowo pewny siebie. Albo ma jakąś tajną broń... albo idzie na stracenie.

Zapytałem jeszcze Melissę, czy zna może jakieś miejsce w Marienburgu w którym dałoby się schować Kowadło, które już nie jest bezpieczne.

Potem pożegnałem się czule i iście nie po krasnoludzku posłałem jej buziaka... mając nadzieję, że nikt tego nie widzi.

Zacząłem się zastanawiać co robić przez resztę dnia i doszedłem do wniosku, że skoro nie mogę dużo więcej zdziałać poza dzielnicą krasnoludzką udałem się kupić stal i domieszki do stopu by popracować nad dopancerzeniem się. Dodatkowa pancerna płyta w obecnych okolicznościach może decydować o życiu i śmierci.
Chciałem też zorientować się ile może kosztować dobrej jakości ubranie lub suknia na człeczą dziewczynę - chciałem odwdzięczyć się Elise za pomoc z kamuflażem i odzyskaniem Jordiego.
Przy okazji zaszedłem też do Axerunda by z nim porozmawiać na spokojnie, powiedzieć, że Jordi oprzytomniał i wraca do zdrowia...
... oraz o tym że szukamy nowego miejsca dla Kowadła.

No i pozostawała kwestia zbroi Tharmaksona... Wątpię by Axerund chciał poruszać ten temat, jednak gdyby tak było powiem mu że jestem świadom, że ta historia to nie tylko historia upadku tego rzemieślnika, ale także coś więcej, coś co z pewnością nie odbija się tylko na upadłym kowalu, ale też na nas wszystkich.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24
Strona 24 z 24

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.