Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1570

PostWysłany: Sob Lis 23, 2019 16:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Pytanie wybrzmiało i pozostało bez odpowiedzi, ponieważ ktoś zapukał do naszych drzwi. Uniosłam nieznacznie brew stojąc bez ruchu przez moment. Rozważając, czy jest sens by otwierać, lecz przemogłam się i podeszłam do drzwi. Nie wiem czego właściwie się spodziewałam. Spojrzałam na karczmarza zawiedziona jego wizytą.>

-Aż dwóch posłańców powiadasz mości karczmarzu? Czyżby armia przypomniała sobie, że powinni mnie wezwać na wojnę? <Uśmiechnęłam się blado do mężczyzny. Wyciągnęłam kilka srebrnych monet i wręczyłam za fatygę.> Przekaż im proszę, że zaraz zejdę.

<Zamknęłam drzwi. Spojrzałam na dłoń. Moje myśli wciąż gorączkowo krążyły daleko od Marienburga.>

-Nie jestem w stanie zabić tej części siebie…to nie kwestia litości i sumienia...
<Mruknęłam zrezygnowana pod nosem wzdychając. Opatrzyłam nieznaczną ranę mówiąc do dziewczyn.>
-Sprawdzę jakie wieści niesie mi aż dwóch posłańców. Kto wie.. Może to coś interesującego.

<Uśmiechnęłam się do nich, choć nie tak ciepło i serdecznie, jak dotąd. Ponownie zbliżyłam się do drzwi kładąc dłoń na klamce. Spojrzałam na nie i pokręciłam głową.>

-Nigdy nie pojmę, dlaczego nadstawia dla Was karku.

<Wyszłam zostawiając je samej sobie. Zaciekawiona zeszłam do głównej sali. Powiedziałam karczmarzowi by przyniósł mi butelkę wina i kubek do stolika. Skinęłam obu posłańcom by podeszli za mną do spokojniejszego kąta, gdzie można było porozmawiać bez dodatkowych uszu. Bacznie obserwowałam obu wysłuchując co mają do powiedzenia i popijając trunek. Kiwałam potakująco głową aż obaj nie zamilkli. Drugie posłanie wymagało chwili zastanowienia, lecz w końcu je zrozumiałam. Uśmiechnęłam się bardziej do siebie niż do nich. Spojrzałam na kapłana.>

-To jakiś żart? Już sama nie wiem, czy kieruje wami arogancja, czy też zwyczajna bezczelność. <Chłodnym wzrokiem zmierzyłam kapłana, a w moim głosie pobrzmiewała irytacja.> Gniew odbiera mi kulturę, lecz postaram się ją zachować. Na początek wyjaśnijmy coś sobie mości Kapłanie. Nie jestem ani psem na posyłki ani też nie planuję służyć w Waszych szlachetnych strukturach. Po tym, jak Nas wszystkich potraktowaliście i wymusiliście na Tellan dożywotnią służbę… zabiliście we mnie ostatnią wiarę w ludzi oraz ich dobro i szlachetność. Wcześniej jeszcze tliła się we mnie wątła nadzieja… że warto walczyć o dobro bez względu na cenę. Jednakże nasze pierwsze spotkanie utwierdziło mnie jedynie w przekonaniu, że dotychczasowe poświęcenie było bezcelowe. Pomogłam Tellan, ale nie dla większego dobra, czy zakończenia oblężenia Waszej twierdzy. Nie.. kierowały mną jedynie osobiste pobudki. <Wykrzywiłam usta.> Dostałam czego chciałam, a cała reszta była jedynie przypadkiem, który przysłużył się Waszym interesom. A teraz... Zakładam, że czegoś ode mnie chcecie. Niestety wiadomość jaką mi przynosisz jest tak skąpa i osłacha… Może, gdyby coś ciekawego się za tym kryło? <Rozważałam na głos.> Cóż… na chwilę obecną nie jestem zainteresowana ponownym spotkaniem. W szczególności, że nie znam ani jego celu ani powodu. Proszę również poinformować swego mocodawcę, że zmienię zdanie jeśli faktycznie macie coś ciekawego do zaoferowania lub chociaż kryje się za tym słone wynagrodzenie w złocie. Dzięki Wam przestałam pomagać w imię idei, czy dobra ogółu. <Uśmiechnęłam się chłodno.> Ach… I na nic zdadzą się ewentualne groźby, aresztowanie, wtrącenie do lochu, tortury, czy wyrok śmierci. Takie traktowanie to moja codzienność, więc nie robi już na mnie wrażenia. Hmmm… I chyba tyle. Proszę przekazać wszystko, słowo w słowo. Oczekuję ponownego posłania od zakonu.. W stosowniejszym tonie albo żadnego. A teraz dziękuję i do widzenia. Co do pana…
<Przeniosłam wzrok na drugiego posłańca.>
-Proszę dać mi chwilę. Wezmę coś z pokoju i możemy iść.

<Chwyciłam napoczętą butelkę i ruszyłam do pokoju.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471


Ostatnio zmieniony przez Ariena dnia Nie Lis 24, 2019 12:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 664

PostWysłany: Nie Lis 24, 2019 02:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wszystko szło dobrym torem. Zdrowie poprawiało się. Anika nabierała rumieńców a Etelka fruwała jak skowronek. Gdyby jeszcze tylko dał radę wymóc na niej posłuch.

„Oj niech ja dojdę nieco do siebie wezmę cię w obroty.”

Odgrażał się dziewczynie w myślach.

„Kiepski ze mnie kapitan skoro nawet taka smarkula mnie nie słucha”

Pokiwał z niezadowoleniem głową. Na szczęście towarzystwo Aniki na powrót coraz bardziej mu pasowało. Te kilka dni niekoniecznie słodkiego nieróbstwa przyniosło efekty w kolejnych pomysłach na wyposarzenie dziewczyn. Anika dobrze radziła sobie w obronie więc warto by to było wykorzystać. Drewniana tarcza pasowała dziewczynie jak świni siodło. Na teraz się sprawdzi ale na potem... jak nabierze wprawy, lewak albo... sukno, płaszcz który mogła by zrzucić i użyć jak sieci do uwięzienia broni lub przeciwnika albo lepiej, coś jakby spódnica, materiał wokół bioder. – nie omieszkał otaklować zgrabny tyłek bretonki - tak, coś takiego. No i wrażenie na przeciwniku… Pomysł zdecydowanie mu się spodobał. A dla Etelki walka w drugiej linii. Noże do rzucania, no w porządku ale jakaś mała kusza myśliwska, albo może lepiej lekki oścień albo dwa i z za pleców Aniki sięgnąć wroga lub rzucić…

„Ech… zaczynam się nudzić, bo ponosi mnie wyobraźnia.”

Przywołał się do porządku akurat w sam czas bo przyszedł posłaniec od moryttów z „zaproszeniem” na wyspę Rijeka.
Wkurzył się na Tellan. Dała by mu w końcu spokój. Bo co się odezwą to kończy się kłótnią. Mało jej czy jak? Zastanawiał się. Współpraca z dziewczynami pod twierdzą jakoś się udała bo schodzili sobie z drogi to raz a dwa w końcu był profesjonalistą i wiedział kiedy i na co jest czas. A może to jakaś podpucha?

- Muszę pogadać z Elberetch. – rzucił Anice.

Wyszedł z pokoju pokręcił się chwilę po korytarzu w końcu zapukał do drzwi Elberetch w sam czas aby spotkać ją wracającą z flaszką do pokoju.

- Ciężki dzień od rana, co? – Zagadał swobodnym tonem - Gdyby nie to że Etelka włóczy się z tobą to bym się martwił. Zachowuje się jak jakiś podlotek. Wiem, bo mój jeden pracodawca miał dwie córki i po to mnie miał aby nikomu nie wpadły głupie pomysły do głowy. Dziewczyną bo jestem przystojny a chłopakom… bo mam powalającą osobowość. No, ale co to, to ja chciałem… U ciebie też byli moryci z zaproszeniem? Mnie chyba się udzieliła ta cała spiskowa paranoja. Chciałem się upewnić czy to nie jakiś paskudny numer. Gdybym tylko ja dostał było by podejrzane. Nie podoba mi się pomysł bo nadal jestem kiepski Anika zresztą też. Tyle że czekam od nich na jakieś nagrodę więc pewnie i tak się stawimy o ile to nie jaki podstęp.


"Chyba mi naprawde lepiej bo się rozgadałem."
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1570

PostWysłany: Nie Lis 24, 2019 12:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Zatrzymałam się w pół kroku, spojrzałam z błyskiem w oczach na towarzysza uśmiechając się przy tym szelmowsko. Niewiele myśląc chwyciłam go za dłoń splatając swoje palce z jego i pociągnęłam energicznie za sobą do pokoju. Zatrzasnęłam za Nami drzwi. Odwróciłam się przodem do najemnika. Nie puszczając jego dłoni odstawiłam butelkę na ziemię, po czym przylgnęłam do niego napierając tak by jego plecy oparły się o drzwi. Wolną dłonią przesunęłam po piersi ku szyi. Od razu musiało mu się rzucić w oczy, że musiałam się skaleczyć, ponieważ ręka była opatrzona, a materiał nosił ślady świeżej krwi. Nie zwracałam uwagi na obecność dziewcząt. Uniosłam się na palcach i zbliżyłam twarz do Kurta jakbym chciała go pocałować, ale musnęłam wargami jedynie jego policzek i wyszeptałam cicho do ucha.>

-Obejmij mnie.. Nawet one nie mogą tego usłyszeć, więc graj. Zamiast zaskoczenia, czy szoku wolę byś mnie mocniej ścisnął. Pochyl się tak ku mojej szyi by nie widziały Twoich reakcji na twarzy. <Wzięłam głębszy oddech.> Cieszę się, że wracasz do sił. Zaczęło mi brakować Twojej powalającej osobowości. Nie masz też paranoi. Sam słyszałeś kapłana.. Nawet część świątyń przeszła na stronę wiedźmy. Mamy tylko siebie i tylko sobie możemy ufać. Poranek zaczęłam od śniadania i wizyty w Feriel, gdzie spotkałam się z przywódcą gildii zabójców. Pogroziliśmy sobie i daliśmy dobre rady na przyszłość. Nic nie zmieni ich zlecania póki nie pozbędę się zleceniodawcy, ale obecność Etelki uniemożliwia im wykonanie wyroku. Nie mogę Ci wyjawić dlaczego, bo dałam jej swoje słowo, ale jej bliskość gwarantuje Nam nietykalność z ich strony. Niestety okazało się, że Klaus narobił sobie kłopotów i stał się ich priorytetem. I teraz przejdę do kwestii dwóch posłańców, którzy przyszli do mnie. Jednego przysłali z twierdzy, ale nie wiem czego chcą i czego ma dotyczyć spotkanie, więc odprawiłam go. Jasno wyraziłam, że nie jesteśmy ich psami na posyłki. Mają wyjawić intencje i jeśli to nic ciekawego to niech chociaż będzie dobrze płatne. Za to drugiego przysłał Klaus, który musi się ze mną widzieć. Najwyraźniej nie może przyjść sam i potrzebuje pomocy.

<Mój szept na moment zamilkł. Mówiłam już długo i by nie wzbudzić niepotrzebych podejrzeń u dziewczyn pocałowałam Kurta. Namiętnie, choć krótko. Spojrzałam mu w oczy i kontynuowałam szepcząc tak by tylko on słyszał.>

-Posłaniec zaprowadzi mnie do naszego przyjaciela. Zostawiam Ci dziewczyny pod opieką. Pilnuj Róży, jak oka w głowie, bo jest ważniejsza niż myślisz. Gdybym nie wróciła…To siostra Lucasa, którą chce dorwać zarówno wiedźma, jak i każdy kto chciałby go szantażować. Nie pozwól na to. Dziewczynka nie jest niczemu winna, a ja nie pozwolę by stała się ofiarą tej głupiej wojny.
<Zamilkłam, choć nie odstąpiłam od Kurta.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 664

PostWysłany: Nie Lis 24, 2019 20:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt otwierał oczy ze zdumienia. Wstawiła się czy jak? Lubili się ale nie spodziewał się takiej poufałości. Przecież wcześniej była wierna temu elfowi prawie jak pies a teraz to? W końcu go olśniło.

„Posłańcy musieli być trefi skoro czarodziejka musiała uciec się do takich metod.”

Pozwolił się pociągnąć jeszcze na dodatek robiąc wielce z tego zadowoloną minę. Zdziwił się jednak jeszcze bardziej gdy za drzwiami przedstawienie zamiast się skończyć nabierało tempa.

„Bogowie jej chyba coś naprawdę się stało, nie to żebym się skarżył… byle by się potem w drugą nie odmieniło…”

Na całe szczęście Elberetch sama szybko wyprostowała całą sytuację. Kurt posłusznie nachylił chowając twarz w jej włosach jednoczesne drapiąc ją nieogoloną gębą w policzek ucho oraz szyję. Na wspomnienie że mają tylko siebie zamruczał niczym kot do jej ucha. Zaczynał się dobrze bawić tą sytuacją. Zgodnie z jej prośbą obcują ją w tali i przycisną do siebie.
Gdy go pocałowała, prawą ręką ujął jej skaleczoną dłoń, najpierw ją pocałował a potem położył sobie na karku.

- A to co, pamiątka po Ferielu? Sekrety przede mną? - lewą rękę przesuną na jej pośladek i ścisną aż pisnęła, i zachichotała. - Będę musiał z Etelką też sobie pogadać. Zaczekam ma ciebie z dziewczynami. Ja będę musiał na Rijekę popłynąć. Moryci są mi krewni nagrodę. Więc muszę ją sobie wychodzić. Jak ci nic nie zaproponują, pojadę sam. Zostawiając dziewczyny tobie. Jak nie wrócisz zabiorę je wszystkie tam powinny być bezpieczniejsze niż tylko ze mną, więc wróć. – Prawą rękę położył jej na karku a potem ugryzł ją w miejsc gdzie szyja przechodzi w ramię.

- Nikomu nie powiem. Dziewczyny bym nie skrzywdził. – Nie chciał się rozgadywać bo wiedział że w każdej chwili może nadejść kolejna fala kaszlu która zakończy przedstawienie.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1570

PostWysłany: Nie Lis 24, 2019 21:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Czuć było ode mnie wino i wprawne oko mogło dostrzec, że nie był to jeden kielich. Najwyraźniej byłam zadowolona z podjętej gry, a drapiący zarost nie przeszkadzał. Zachichotałam parę razy, lecz dopiero na ugryzienie zareagowałam cichym mruknięciem. Wtopiłam palce we włosy Kurta i chwyciłam mocniej.>

-Uważaj, bo jeszcze naprawdę mi się spodoba… <Wyszeptałam do Twojego ucha.> Czasem im mniej wiesz tym jesteś bezpieczniejszy. Każde z Was i bez wyjątku znienawidzi mnie jeśli zdradzę wszystkie swoje sekrety.
<Wargami delikatnie musnęłam skórę w zagłębieniu tuż pod uchem.>
Zraniłam się sama w trakcie medytacji… gorączkowo poszukuję źródła, które zwiększy moją moc na tyle bym mogła faktycznie przeciwstawić się naszym wrogom bez narażania Was na niepotrzebne ryzyko. <Przygryzłam delikatnie płatek ucha.> Jeśli Moryci wrócą i będą nalegać to płyńcie.. Nie chcę by Was zabierali stąd siłą. Będziesz chciał popłynę z Tobą. Jeśli nie to zajmę się dziewczynami. Uważaj tylko gdzie i co mówisz… Feriel obserwuje Nas bez przerwy. Przy Etelce jesteście bezpieczni, ale im mniej o nas wiedzą tym lepiej. <Spojrzałam Ci w oczy.> Nie dam się tak łatwo zabić, a jeśli ktoś spróbuje to na pewno będzie to wybuchowe widowisko.

<Uśmiechnęłam się, starając się ukryć niepewność, po czym musnęłam delikatnie Twoje usta. Puściłam Cię robiąc krok w tył. Chwyciłam butelkę i pociągnęłam łyk przelotnie spoglądając na dziewczęta, po czym oddałam Ci trunek. Narzuciłam na siebie płaszcz i wzięłam torbę. Upewniłam się, że mam przy boku miecz.>

-Wychodzę na spotkanie. Pilnujcie się i słuchajcie Kurta. Zaopiekuje się Wami wszystkimi do mojego powrotu.

<Rzuciłam krótko nie wdając się w szczegóły. Skinęłam towarzyszowi porozumiewawczo i narzuciłam kaptur na głowę.>

-Wypij, dobrze Ci zrobi.

<Minęłam Cię podchodząc do drzwi. Opuściłam pokój i zeszłam do posłańca.>

-Prowadź… najlepiej tak by nikt nas nie śledził. Pół Imperium chce mojej głowy i oby ta wycieczka nie skończyła się dla mnie jej utratą. Nie mam dziś nastroju…Wszystko od samego rana przyprawia mnie o ból głowy.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 650
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lis 25, 2019 17:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Pożegnałem przyjaciela z uśmiechem, mając nadzieję, że misja sprowadzenie elfki ostatecznie się powiedzie. Czułem jednak, że bardzo źle rozegrałem rozmowę z nim. Szczególnie jej końcówkę. "Chyba nie powinienem go naciskać, zasypywać tymi wszystkimi pytaniami. Wyszło niezręcznie, aż nabrał podejrzeń. Muszę działać mniej nerwowo. Tylko że nie mam czasu na delikatne podejście. Ech...">


<Dość szybki powrót Bruna i to bez elfki zbija mnie z pantałyku, ale słowa które wypowiada napełniają nadzieją. Choć dziwi mnie, że to nie on ma przyprowadzić El do mojej obecnej siedziby, a jakowyś posłaniec. Uśmiecham się jednak najlepiej jak potrafię.>


- Dziękuję za pomoc, przyjacielu. I do zobaczenia.


<Gdy tylko zostaję sam, zaczynam przeszukiwać piwnicę, by znaleźć jakieś pasujące na mnie ubranie, które ukryło by moją prawdziwą postać przed ewentualnymi zabójcami. "Jakby w razie się okazało, że muszę natychmiastowo opuścić to lokum, to muszę mieć na pewno co narzuć na kark. Balwierstwem zajmę się w ostatniej chwili, to długo nie powinno zająć. A odszukanie w tym bałaganie czegoś pasującego zajmie dłużej." Jeśli długo nic się nie dzieję, wracam do ćwiczeń w rzucaniu nożami. Staram się jednak w napięciu nasłuchiwać czy ktoś nie idzie. Gdyby cokolwiek na to wskazywało, szybko ukrywam się gdzieś w pomieszczeniu z łukiem gotowym do strzału. "Nigdy nie wiadomo co to za posłaniec i czy nie będzie ich ktoś śledził.">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1187

PostWysłany: Czw Lis 28, 2019 23:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uniosłem brwi do góry słysząc takie wieści. Spotkanie z Morrytami. Doskonale. Wściekła tłuszcza. Źle.

- Jeden widział jakiegoś niskiego człeka, rozpowiedział że krasnoluda widział a reszta powtórzyła. Banda baranów. - mruknąłem wycierając ręce w szmatę - Udam się do Morrytów, ale najpierw trzeba zająć się tym wściekłym tłumem. Jest gorzej, a pomyśl jakby było jakbyśmy od początku tego bałaganu siedzieli z założonymi rękami.

- Może zdołał poprosić Ecoliono by jakoś przekonał tych półgłówków do rozejścia się. Kapłana posłuchają, nawet jeżeli mają tam pośród siebie podżegacza.

Zerknąłem w wypolerowaną blachę by przyjrzeć się czy mój kamuflaż dalej trzyma się tak jak należy po czym poszedłem przywitać się z kapłanem Morra. Udałem się do wyjścia i poprosiłem strażników o to by przepuścili Ecoliono.

- Witaj braciszku. - rzekłem na przywitanie - Z jaką sprawą do mnie przychodzisz.

Słysząc wyzwiska i wrzawę tłumu skrzywiłem się.

- Założę się, że ktoś ostro sypnął złotem by tych ludzi podburzyć.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1570

PostWysłany: Pią Lis 29, 2019 21:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ELBERETH

<Bez słowa udałam się za posłańcem godząc się na warunki, które postawił by doprowadzić mnie na spotkanie z Klausem. Nie zaprotestowałam, gdy oznajmił, że mam włożyć worek na głowę i przez resztę drogi zdać się jedynie na niego. Odczuwałam rosnącą ekscytację, choć przeszło mi przez głowę, że równie dobrze może mnie prowadzić na egzekucję. Nie wiem jak długo to trwało, bowiem straciłam poczucie czasu, lecz w końcu wprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenia i zatrzymał. Ściągnęłam worek biorąc głębszy oddech i rozglądając się po zagraconym miejscu. Zrobiłam krok do przodu poprawiając stargane nieco włosy i zatrzymałam na środku. Ciemnobordowy płaszcz z kapturem sięga niemal ziemi. Odruchowo położyłam dłoń na rękojeści miecza i obróciłam wokół własnej osi. W półmroku błysnęły niewielkie kolczyki w kształcie klepsydr.>

-Jesteś tutaj, czy też dałam się zwieść i właśnie zostałam uwięziona?

<Odezwałam się, a w moim tonie pobrzmiewało rozbawienie.>

-Wyjechałam raptem na parę dni, a Ty narobiłeś sobie takich kłopotów. W Feriel aż kipią z wściekłości… Co też takiego zrobiłeś?

KLAUS

<Przeczesuję graty gdy nagle słyszę zbliżające się kroki. “Czyżby to była elfka z posłańcem?” Zgodnie z planem cofam się w kąt i tak ciemnego pomieszczenia, którego jedynym źródłem światła pozostaje to jedno przy zaimprowizowanym stoliku. Niewielkie okna piwnicy są szczelnie pozakrywane szmatami i innymi materiałami, więc z zewnątrz nie dociera tu zupełnie nic. Z łukiem wstępnie przygotowanym do przycelowania obserwuję osoby wchodzące do środka, nadal pozostając w półcieniu, gotowy na każde możliwe wrogie działanie. Gdy upewniam się w tym, że jedną z wchodzących osób jest magiczka, lekko rozluźniam mięśnie. Jednak wspomnienia ze zdarzeń w spalonej karczmie choć niechciane, powracają do mojej głowy. Przez to trwa to dłuższą chwilę, niż powinno, zanim postanawiam się odezwać i pokazać dawnej towarzyszce, a mój głos na początku nie jest zbyt pewny.>

- Witaj Elbereth, miło Cię widzieć i to z tego co widzę w całkiem dobrym zdrowiu.

<Spoglądam na posłańca i uśmiechając się miło krótko stwierdzam.>

-Przyjacielu, proszę zostaw nas samych. Obiecuję, że moja przyjaciółka zachowa się tak jak powinna. A jak będzie wychodzić wezwę Cię, byś mógł ją odprowadzić.

<Wracam wzrokiem do elfki, obserwując jej postawę i wygląd. Podchodzę do niej spokojnie, odwieszając łuk na plecy. Jej wystrzelenie z tekstem o Feriel zaskakuje mnie, co uważna osoba jest w stanie wyczuć z mojej postawy i zawieszenie głosu, przed kolejną wypowiedzią.
Dobra, ona wie. Nie wiem skąd, ale wie. Pfuuu.. Muszę to inaczej rozegrać”>

-Hm… Chciałem im odpłacić za to co zrobili Beltherionowi. No ale jak widać nie do końca mi tak wyszło jak zakładałem i teraz na mnie polują. Stąd ta cała szopka z moim ukrywaniem się. A Ty skąd to niby wiesz?


<Zostaliśmy sami w ciemnej, zagraconej piwnicy. Oboje mieliśmy sobie wiele do wyjaśnienia i opowiedzenia. Napięcie wisiało w powietrzu, ale każde trzymało kotłujące się emocje na wodzy. Oczyściliśmy atmosferę, wyraziliśmy swoje skrajne opinie na niektóre z tematów i koniec końców rozluźniliśmy we własnym towarzystwie. Mogło nas różnić wszystko, ale mieliśmy jeden cel. Czas płynął, a rozmowa trwała i trwała. Chyba nigdy nie mieliśmy okazji porozmawiać na spokojnie, w cztery oczy i od serca, choć znaliśmy się od wielu miesięcy i nie raz walczyliśmy u swego boku. W końcu wyczerpaliśmy wszystkie tematy, nadszedł czas pożegnania.>

-Liczę, że niebawem się zobaczymy. Uważaj na siebie Klausie.
- Do rychłego spotkania Elbereth.

<Gdy posłaniec przyszedł ponownie założyłam worek na głowę. Ruszyłam z przewodnikiem na powrót do karczmy.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Orthan
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 139

PostWysłany: Nie Gru 01, 2019 21:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uśmiechnąłem się na słysząc slowa krasnolud i odpowiedziałem.

-Witajcie, mości krasnoludzie - można powiedzieć że szukam rady, może ktoś z twej rasy kogo w darzycie szacunkiem za wiek i mądrość.
Wiem że te słowa mogą być dość enigmatyczne, ale ostatni mam wizję które tyczą się twego ludu krasnoludzie - rozmawiałem już z starszym kapłanem, lecz niezbyt mógł mi pomóc. A co tyczy się ostatnich wydarzeń to są one niepokojące - pogłoski o upadku Altdorfu i do tego rada elfów nie sprawuje już władzy. Nie mówiąc o wichrzycielach, co nastawiaja przeciwko sobie ludzi i starsze rasy - co do tego zaraz przypomnę im co znaczy sojusz między ludźmi a krasnolud ami, mam wrażenie że niektórzy zapominają kto jest ich największym wrogiem w tej walce - brak zgody.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1187

PostWysłany: Wto Gru 03, 2019 08:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Chętnie pomogę zinterpretować zesłaną ci wizję. I dziękuję za wsparcie, pamiętaj jednak że to nie Imperium. Tutaj mają inne podejście do krasnoludów. - rzekłem i wyjąłem spod ubrania cienki łańcuch z kilkoma metalowymi płytkami na których wyryto runy - Proszę załóż to pod szatę. Jeżeli w tłumie jest prowodyr może próbować zrobić coś szalonego. Te runy powinny ochronić cię przed ewentualną strzałą i wzmocnić twe ciało. Chciałbym pójść z tobą, ale obawiam się, że tym łatwiej byłoby rozwścieczyć tłum.

- Będę w pobliżu by w razie czego cię osłonić. - dodałem po chwili namysłu.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 139

PostWysłany: Wto Gru 03, 2019 22:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pokiwalem głową, krasnolud miał rację - trzeba uważać, Marinburg od dawna nie był częścią lmperium.

-Dziękuję, miejmy nadzieję że to pomoże - choc miejmy nadzieję że nikt nie wpadnie na jakiś szalony pomysł.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 664

PostWysłany: Czw Gru 05, 2019 02:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt został sam w pokoju z Etelką i Różyczką. Tak jak się spodziewał fala kaszlu nadeszła prawie natychmiast gdy Elberetch zniknęła z pola widzenia. Ciało faceta działało w dziwaczny sposób jak tylko pojawiała się okazja żeby zaliczyć nawet starzec potrafił się spiąć i brykać niczym młodzik. Potem oczywiście płacił za to ale swoje zrobił. Tak samo było z Kurtem. Gdy dziewczyna zniknęła z pola widzenia kaszel zgiął go w pół. W sumie to i dobrze bo gdy został sam z dziewczynami nastała bardzo krępująca cisza. Zwłaszcza Różyczka wpatrywała się w niego szerokimi niczym złote Karle oczyma. Wcześniej tłumiony kaszel teraz wybuchł ze zdwojoną siłą aż dziewczyny w pokoju się zaniepokoiły.

W końcu się opanował otarł usta rękawem.
- Będę żył, hehe. – roześmiał się.
„Teraz wasza kolej”
Pomyślał. Wolał jednak tak nie żartować . Różyczka… No ale jak będą w dwóch pokojach nie będzie mógł mieć jej na oku więc…
- No moja pannico… – zwrócił się do Etelki - … Jednak nic Cię dziś nie ominie. Wracamy do pokoju. Różyczko chodź z nami. Elberetch na pewno nie chciała by byś została sama.

Etelka zrobiła zbolałą minę ale nie za bardzo miała wyjścia. Różyczka natomiast zgodziła się gdy zdała sobie sprawę że miała by zostać sama w pokoju.

- Już wróciłaś? – Zdziwiła się Anika – O i mamy gości. – Skrzywiła się na Kurta że przyprowadził gościa bez uprzedzenia. Omiotła spojrzeniem pokój i westchnęła. – Zapraszam.

Mimo ściągniętych brwi oczy jej się śmiały.

- A tak, na czym to myśmy stanęli… - Zwrócił się do Etelki. Wyciągną sztylet i wskazał słomianą tarczę. – Raz, raz.

- A dla ciebie też zaleziemy jakieś zajęcie. Z Elberetch sobie czasem pomagamy. Używałaś kiedyś tego? – Podał dziewczynie sztylet trzymając go za ostrze. – Nie bój się nie gryzie i od samego trzymania nikomu krzywdy nie zrobi. – Dodał widząc że dziewczyna nie bardzo wie co zrobić. – Wyszczerzył się w czymś co przy dużej dozie dobrej woli mogło by uchodzić za uśmiech.

- Oj, nie strasz jej. – Uśmiechnęła się przyjaźnie Anika – potraktuj to tak samo jak igłę i tamburynek.

W końcu Różyczka się przemogła i ujęła nóż. W drobnych dłoniach dziewczyny wyglądał dość niezgrabnie.

- No, każda dziewczyna powinna umieć się bronić – Różyczka zrobiła oczy wielkie jak spodki i przygarbiła się. – Nie, hehe. Nie przede mną. – Uspokoił ją najemnik. – Kiedyś robiłem jako ochroniarz dla takich panienek jak ty czy one. – wskazał ruchem głowy na bretonki. – To jest tylko narzędziem. Najważniejsze to to co jest tu – Popukał się w skroń. – Podjąć decyzję że się nie jest ofiarą. No dość gadania. Nie trzymaj oburącz, bo wtedy możesz trzymać go tylko przed sobą i nic więcej ani zamachnąć ani nic. Trzymając jedną ręką możesz chwytać na dwa sposoby. Po pierwsze chwyt ostrzem do góry. Dobrze się sprawdza jak jest ciasno niestety daje złudzenie bezpieczeństwa. Masz ostrze przed sobą. Możesz pchnąć i uderzać na boki. Ale według mnie to trudniejszy sposób. Trzeba dużej wprawy by w ten sposób skutecznie walczyć. No i jest jeszcze pokusa chwycić to maleństwo w dwie ręce co zmniejsza pole ruchu. Lepiej chwycić ostrzem w dół. Daje to wiele korzyści. Raz przeciwnik nie wie co masz w ręce bo łatwo ostrze ukryć za sobą. Można uderzyć z zamachu i ciąć albo na powrocie i dźgnąć uderzając z góry przez co uderzasz mocniej. – na potwierdzenie uderzył z prawej na lewo i z lewa na prawo. - No i łatwo zmienić chwyt górny na dolny i odwrotnie. Etelka zaraz skończy swoje to spróbujesz powalczyć z tarczą. A na razie jeszcze coś opowiem. – Wskazał krzesło – Jak możesz unikaj walki. Lepiej wezwać pomoc. Więc nie krzycz „pomocy” zwłaszcza jak okolica jest podejrzana. Lepiej krzyczeć „pali się, gore” albo nawet „złodziej”. Jak będzie źle to nawet go zaprószyć. Wywrócić świecznik. Nawet największe zakapiory boją się ognia a w zamieszaniu łatwiej dać nogę. Jak w tłumie by cię kto obłapiał nie ma się co płonić. Każdy zbereźnik boi się odkrycia. Jak w tłumie zwiedzą się że ktoś cię obłapia to mu gębę obiją w twoim imieniu. No tera gość gadania. Popróbuj się z tarczą. Poznasz swoją siłę i zobaczysz że to to gryzie tylko z tej ostrej strony.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1570

PostWysłany: Pią Gru 06, 2019 21:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Bez słowa wróciłam do karczmy. W drodze pogrążyłam się we własnych myślach ufając, że nieznajomy bezpiecznie odprowadzi mnie na powrót do towarzyszy.

...zabawne, jak wszystko się układa… z łatwością sięgnę po moc, której potrzebujemy… Najwyższy czas zapomnieć o litości… Nam nikt jej nie okaże… Ciekawe co też porabia Raffanir...

Odpłynęłam ku wyuzdanym fantazjom o niedawno poznanym elfie. Dopiero ściągnięcie z głowy worka rozwiało przyjemne wyobrażenia Namiestnika. Poprawiłam włosy, skinęłam przewodnikowi, po czym weszłam do karczmy. Nim jednak udałam się na górę zatrzymałam się przy szynkwasie kupując u karczmarza kolejną butelkę wina. Wzięłam ze sobą dwa kubki do kompletu i pomaszerowałam schodami na piętro. Niestety w moim pokoju było pusto, więc zamknęłam go na klucz i stanęłam przed drzwiami pokoju towarzyszy. Zapukałam.>

-To ja.. Wciągać porcięta na tyłki…

<Odczekałam chwilę aż usłyszałam “wejść”. Otworzyłam drzwi wchodząc z szerokim uśmiechem na ustach.>

-No, no, no… Aniko cieszę się, że czujesz się lepiej. Jedliście coś?

<Zamknęłam za sobą. Wyglądałam na wyczerpaną i podekscytowaną jednocześnie. Nieco rozgorączkowaną. Podeszłam do Kurta niemal wciskając mu kubek w rękę, po czym otworzyłam butelkę. Nalałam jemu, sobie, ale samej butelki nie odłożyłam. Wypiłam pół kubka niemal duszkiem.>

-Ach...tego mi trzeba było! Rozmowy od serca… aż mi zaschło w gardle, a jedyne co miałam to wodę.

<Dolałam sobie.>

-A co wy porabialiście w tym czasie?
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca.

Skype : irmellin
GG : 42662471
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 657

PostWysłany: Nie Gru 08, 2019 22:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Tellan spojrzała na Czarnego Kruka nie mogąc ukryć zaskoczenia jego szybkim i stanowczym działaniem w kwestii sprowadzenia Iruyha. Nie spodziewała się, że Moryta zaangażuje się w jej sprawę tak gorliwie. >

- Zaskoczyłeś mnie Mistrzu tak szybkim działaniem...Szczerze mówiąc spodziewałam się, że będziesz chciał mnie odwieźć od tych działań...- patrzyła mu głęboko w oczy wzrokiem pełnym nadziei- a jednak Ty chcesz zrobić więcej niż miałabym odwagę prosić. Dziękuję... Jakkolwiek to się miałaby zakończyć. W jaki sposób mam przygotować swój umysł? Czy znasz kogoś kto może mnie choć trochę przygotować na spotkanie z nimi? Moja wiedza na ich temat jest bardzo ograniczona. Wiem niewiele ale zdaję sobie sprawę, że spotkanie chociażby jednego i przeżycie, może graniczyć z cudem... A ja mam wyzwać jednego z nich na pojedynek...- wojowniczka wzięła głęboki oddech przypominając sobie chwilę kiedy Iruyh został wciągnięty do domeny demonów przez jednego z nich

Thifirgath... - wyszeptała cicho

Co może zranić taką istotę? Jaka broń? Jaka moc? Sama wiara nie pomoże, prawda?- powiedziała z przekonaniem, że z na odpowiedź na to pytanie.

Mówisz, że muszę udać się tam sama? A gdyby ktoś zdecydował się z własnej woli udać się tam ze mną? Czy jest to możliwe?
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 664

PostWysłany: Pon Gru 09, 2019 02:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Dziewczyna wydawała się łapać o co chodzi. Po pierwszych nieśmiałych pchnięciach gdzie próbowała sprawdzić to co mówił najemnik w końcu z tarczy poleciały pierwsze wiurki. Kurt wielokrotnie widział to u ludzi którzy brali pierwszy raz broń do ręki. Nie znali własnej siły, nie znali siły broni. Mieli w głowie zakodowane przeświadczenie że broń w rękach to już śmierć. Różyczka właśnie odbierała tę pierwszą naukę. Kurt uśmiechną się pod nosem. Do prawdziwej walki było jeszcze daleko ale jak Verena pozwoli się ktoś kiedyś zdziwi. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Ręka momentalnie powędrowała do obecnie pustej pochwy gdzie powinien być sztylet. Nie zdążył zrobić nic więcej gdy zza drzwi dobiegł głos Elbereth. Mimo wszystko przesuną się w pobliże drzwi i skiną na Anikę.>

- Proszę, wejdź. – Zaprosiła melodyjnym głosem bretonka.
Elfka momentalnie „rozgościła” się w pokoju. Kurt podsuną jej też kubki dla dziewczyn.

- Widzę że wróciłaś w dobrym nastroju. – Przywitał się kurt. – Wiesz, Ja jak to Ja dałem dziewczynie zmacać mojego sztyleta. – Wyszczerzył się. - I chyba się Różyczce spodobało. – Wskazał kawałki słomy które udało się dziewczynie wypruć z tarczy. – Nie od razu ale będą z niej ludzie. – Skomentował dzisiejszą lekcję. – Może dziewczyny skoczą po jakiś obiad a my pogadamy sobie od serca co? – zaproponował.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26
Strona 26 z 26

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.