Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Imperium - Middenland i Nordland
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24, 25  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Vae Victis
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sob Sie 30, 2008 13:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Podczas wędrówki do Mosiężnej Twierdzy zajmuję się medytacją i pracą nad zaklęciami - specjalnie na okazję pojedynku z Vendomem i w ostatecznosci na wojnę z renegatami Konkordatu i całą tą zawszoną Ligą. Prosze także Zir'a aby znalazł trochę czasu na rozmowę, mam do niego kilka ważnych pytań. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Sob Sie 30, 2008 13:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozmawiam z Volkerem. Czy to w trasie, czy w trakcie postoju.
- Słucham patriarcho... Niedługo, jeśli nasz plan się powiedzie, zjednoczymy Imperium...
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Sob Sie 30, 2008 18:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Jak już wkroczę do lasu obrzucam się serią wszelkich zaklęć ochronnych i wzmacniających... Nakazuje mojej armii zabijać każdego elfa jakiego spotkają, plądrować... Ja sam nie włączam się do walki, jeżeli już to poszukuję Delvona, a tak to wskrzeszam poległych >
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sob Sie 30, 2008 22:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

VALTHARYS

Ze swoją znacznie poszerzoną po Middenheim armią, wkroczyłeś do Lasu Laurelorn i zacząłeś swój atak.

Liga wie o twoich czynach i próbowała wezwać na pomoc siły z Westlandu, jednakże są one zbyt skąpe a zagrożenie ze strony Morza Szponów nadal istnieje. Pozostałe wojska Ligi są zajęte Czarną Twierdzą Chaosu.

Oznacza to że jesteś bezkarny, a twój jedyny wróg to Asrai. Mimo twojego ataku, wydają się być pewni siebie. Wykorzystują teren i wciągają twoje wojska w mordercze zasadzki, samemu pozostając nienaruszonymi. Zadają ci duże straty bezpowrotne, ale rozmiar twojej armii sprawia, że masz trochę czasu zanim ci się wyczerpie.

Daes w końcu zlokalizował wrogi obóz uchodźców. Są tam elfie kobiety, dzieci, "starcy", chorzy oraz ranni. Przed tym obozem Delvon i jego Asrai zapewne stawią ci czoło w ostatniej bitwie.

VOLKER/ZIR

Po ustalaniu planów w trakcie marszu, dotarliście do Mosiężnej Fortecy gdzie czekał już na was pokaźny garnizon z Księstwa Stir.

W tym czasie doszły was wieści o bliskiej bitwie Valtharysa z Delvonem, zaś pozostałe siły Ligi zdobyły Czarną Twierdzę. Niestety, z tego co wiadomo, Vardek Crom uciekł na Północne Pustkowia Chaosu za pomocą portalu stworzonego przez Goro Kasahara.

Obecnie wojska Ligi są zaangażowane w oczyszczanie Twierdzy z oznak Chaosu, ale zgodziły się na pokojowe spotkanie które odbyć się ma na ich ziemiach - co pewnie oznacza Nordland lub Westland.

VENDOM

Po krwawo okupionym zwycięstwie w Czarnej Twierdzy, ucieczce Goro i Croma oraz śmierci Zygfryda, zajęliście się mozolnym oczyszczaniem tego miejsca z oznak Chaosu.

Asrai są w zasadzie już pokonani.

Teraz pozostaje określić miejsce spotkania z wodzami południa... i zobaczyć, do czego to doprowadzi.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Nie Sie 31, 2008 00:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stacjonuję pod Mosiężną Twierdzą. Wysyłam gońca do Ligi, że jestem już gotów się spotkać się z Vendomem i jego oficerami. Czekam, aż wyjdą z gór, a za miejsce spotkania proponuję mój obóz pod Mosiężną Twierdzą. Gwarantuję im nietykalność podczas narady jak i w drodze. Nie zamierzam występować na razie w roli agresora. Zaznaczam, że nie mam wesołych wieści, z którymi zmierzyć się musi całe Imperium.
Przed wyruszeniem jednak posyłam list do Ismeny. Ma wydać odpowiednie rozkazy, by wszystkie ziemie będące pod kontrolą Stiru zaczęły zbierać żywność. Pozyskiwaniem pomocy z zewnątrz zajmę się później. Piszę także jestem zdrów i niedługo powrócę do domu. Dopisuję także, że niedługo nastaną złe czasy.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Nie Sie 31, 2008 00:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nim podejmę działanie zasiadam w ustrojnym miejscu i piszę list.

„Do Patriarchy Volkera i Adriana von Zira

Witajcie panowie, chciałem was poinformować o miejscu spotkania oraz warunkach na jakich mają odbyć się nasze rozmowy.
Proponuję byśmy się spotkali pod Czarną Twierdzą. Chciałem się spotkać z Wami w Marienburgu, lecz widzę, iż zależy Wam na czasie.
Miejcie na uwadze, panowie, iż, jeśli się zgodzicie na to miejsce, wkraczacie na teren kontrolowany przez Ligę. Jeśli dopuścicie się ataku na członków Ligi zaatakujecie również mą osobę, a to się równoważy z wypowiedzeniem wojny.
Aby mieć pewność, że nasze rozmowy będą odbywały się w sposób kulturalny i spokojny chcę waszego zapewnienia o tym, iż nie będziecie chcieli wpłynąć na me życie przed i po spotkaniu. Jako Feldmarszałek Ligi Odnowy Imperium mogę was zapewnić, iż Liga nie wypowie wojny żadnemu z byłych Imperialnych obywateli, dlatego apeluję o zachowanie kultury na tymże spotkaniu.

Wolę się spotkać na terenach Ligi z obawy na me bezpieczeństwo. Wiem, że Patriarcha Volker pragnie mej śmierci.

Z góry zaznaczam, iż wszelakie pojedynki zostaną przeze mnie odrzucone. Okazałbym się tchórzem i nie rozsądnym człowiekiem ryzykując swoje życie w idiotycznym akcie impulsu któregoś z was, ponieważ ja reprezentuję Ligę, której zadaniem jest zapewnienie godnego życia każdemu z jej członków.

Proszę o szybką odpowiedź i do zobaczenia.

Z Imperialnym pozdrowieniem, Feldmarszałek Vendom Tarsatir”


Oby to ostudziło ich barbarzyńskie żądze. W zasadzie wiem o czym chcą ze mną rozmawiać. To spotkanie tylko zmarnuje mój czas, lecz niech Patriarcha Ognia pokaże swoje dzikie zachowanie i wyzwie mnie na pojedynek. Udowodni tym samym, że bliżej mu do nierozważnego człowieka i przeciwnika przyszłego Imperium, niż tego za kogo się podaje.

Każę nie przerywać prac. Twierdza ma być stale oczyszczana. Duże kłębowiska magii Dhar unicestwiam osobiście w towarzystwie Anona.
Wyznaczam jednak namiot, w którym odbędzie się spotkanie. Ma być przygotowanie w nim jadło oraz napitek. Do tego straż oraz służący.

Posyłam gońca z listem.
Stanąłem w miejscu gdzie będę sam. Zbieram myśli i analizuje je w mojej głowie. Przywołuję do siebie paru członków Hammerfist. Nakazuję im jak najszybsze przygotowanie paru kamertonów oraz kamieni księżycowych. Ufam, iż posiadają takie rzeczy na stanie. Ów kruszce winny być nieoszlifowane, nienaruszone przez jakąkolwiek magię.

Kolejnym krokiem jest przygotowanie drzewca, który będzie podstawą tego artefaktu. Nakazuję paru wolnym ludziom udać się do lasu i ściąć młody dąb. To potężne i mocne drzewo mają dostarczyć do utalentowanego cieśli, który, z samego środka drzewa, wyciosa pięknie zdobioną laskę. Drzewiec musi być niesamowicie gładki, najlepiej gdyby cieśla nałożył na niego odrobinę żywicy, która nada blask lasce. Loża, w której będzie znajdował się drogi kamień, powinna być wyciosana na kształt korony. Po tych czynnościach cieśla winien hartować drzewo by to nabrało odpowiedniej twardości. Tak przygotowany drzewiec niechaj cieśla przekaże następnemu rzemieślnikowi, który dobierze odpowiedni kamień.

Rzemieślnik ten, powinien wybrać najszlachetniejszy kamień jaki posiada na stanie. Na jego umyśle powinna świtać informacja, iż dobiera jeden z najważniejszych elementów tego, w przyszłości, magicznego przedmiotu. Drogi klejnot koniecznie musi być oszlifowany. Jego zaostrzony czubek niechaj połyskuje w świetle słonecznego poranka, a zadziwiająco gładkie ściany powinny być śliskie. Kiedy kamień zostanie dobrany i odpowiednio przygotowany, specjalista przymocuje kamień w środku loży. Bardzo starannie. Będzie powtarzał tą czynność dopóki nie będzie w pełni usatysfakcjonowany. Kiedy te czynności dobiegną końca, rzemieślnik przekaże laskę kowalowi, który w swoim fachu jest mistrzem.

Kowal zadba o to by strategiczne elementy laski były okute najlepszym stopem żelaza. Koniec laski musi posiadać ciężką końcówkę, a co jakiś czas na samym drzewcu mają występować żelazne paski pomalowane na niebiesko. Loża ma zostać okuta żelazem, lecz musi być w pewnej odległości od ostatniego żelaznego paska.

Tak przygotowany, i oczyszczony z brudu, przedmiot ma trafić w moje ręce. W ten czas przywołuję Anona Gala i paru magów, informuję ich, iż będę odprawiał rytuał, dzięki któremu będę mógł bronić się przed nieprzyjaciółmi Ligi oraz przyszłego Imperium. Chciałbym by obserwowali moje poczynania.

Każdej nocy wpatruję się w gwiazdy, chcę przewidzieć kiedy nadejdzie burza.

Gdy burza odwiedzi te ziemie przywołuję magów oraz samego Gala.

- Witajcie bracia! – Rzekłem do nich. – Mam nadzieję, że ubraliście się ciepło bowiem zanosi się na deszcz. Zapewne zachodzicie w głowę dlaczego pragnę byście obserwowali przebieg rytuału... Mam w tym tylko jeden cel. Chcę wam pokazać, iż mag winien walczyć umagicznioną bronią, którą stworzył sam! A teraz do pracy...

Odwracam się do wcześniej przygotowanego stołu, na którym znajduje się laska, wiadro czystej, górskiej wody, parę małych, srebrnych młoteczków, kropidło, kamienie księżycowe, kamertony oraz moździerz wraz z miseczką.

Me długie, za łopatki, białe włosy spiąłem do tyłu by nie przeszkadzały mi w tej pracy, ciężką togę odrzuciłem, pozostałem w swoich zwiewnych szatach. W momencie gdy usłyszę pierwsze uderzenie pioruna chwytam za moździerz i miseczkę. Do miski wrzucam pierwszy kamień księżycowy, a moździerzem zaczynam go zamieniać w proch. Wkładam w to całą swą siłę, serce, zaangażowanie oraz myśli. Nie liczy się teraz wojna, ból, cierpienie, zdrady w Konkordacie... Liczy się to co tu i teraz. Kiedy pierwszy kamień zamieni się w proch czynię z pozostałymi to samo.

Do wiadra z czystą wodą wrzucam proszek oraz kamertony. W tym samym momencie odmawiam odpowiednie regułki. Woda powinna zaświecić seledynowym blaskiem... Kiedy tak się stanie sięgam po kropidło i napełniam go magiczną wodą. Czuję jak wiatr Azyr wypełnia me ciało...

- Ego vindicavi baculi livus! Ego vindicavi baculi livus! – Krzyczę kropiąc kropidłem laskę.

Wszyscy zebrani magowie powinni odczuć teraz, iż magia napływa do tego miejsca. Ja sam jestem pogrążony w głębokim transie, co chwila splatam magię by mieć pewność, iż rytuał zakończy się powodzeniem.

Drogi kamień powinien zaświecić niebieskim blaskiem, który delikatnie oświetla teren.

Nadszedł czas by nadać temu artefaktowi właściwości defensywnych. Rzucam czar „rozproszenie magii” trzy razy na ten przedmiot używając srebrnych młoteczków. Czuję opór jaki stawia wiatr Azyr... To dobrze, to dobrze... Opracowany przeze mnie rytuał wymaga wielu sił, lecz warto.

Po zakończeniu rytuału padam na kolana ciężko dysząc. Dwie godziny katorgi... Powoli dochodzę do siebie patrząc na swe dzieło...

Pora doprowadzić się do porządku i wyczekiwać na gości.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Nie Sie 31, 2008 21:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Nakierowuję moją całą armię poza 500 ożywieńców na obóz - oni mają zaatakować od boku...
Daes idzie ze mną.
Rozkaz jest prosty: NIE BRAĆ JEŃCÓW. ZABIĆ WSZYSTKO I WSZYSTKICH.
Gdy dojdzie do walki, pierw wskrzeszam poległych i "nasyłam" ich na ich braci, siostry, matki ... Szukam wzrokiem Delvona.... >
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 00:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Raczej nie opuszczam swojej komnaty i na przemian medytuję i notuję coś na pergaminach. Wyznaczeni dowódcy i sierżanci mają mnie informować o ewentualnych problemach armii Konkordatu, a właściwie to cienia tego co było kiedyś armią.

Czekam na ustalenia miejsca i czasu spotkania z Vendomem, a także na odpowiedź Zira w pewnej ważnej sprawie. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 00:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

VENDOM

Próba oczyszczenia Czarnej Twierdzy z Chaosu okazała się kompletnym fiaskiem. To miejsce zostało stworzone z esencji Dhar i Eteru. Nie da się go oczyścić, a obecnie nie macie środków na jego zniszczenie. Po tym, jak jeden mag Światła i jeden mag Niebios oszaleli oraz sześciu żołnierzy zmutowało się (i po ich egzekucji), opuściliście Twierdzę i zablokowaliście ją, obozując poza jej murami.

Wybyliście z Gór Środkowych z powrotem na ziemie Nordlandu, a w końcu Westlandu i Marienburga.

Ledwo rozdysponowałeś wojska, kiedy otrzymałeś pomyślne raporty. Mimo neutralności ludu z Ostermarku, Ostlandu i Hochlandu są jakieś dobre wieści. Między innymi: siły morskie Chaosu próbowały opanować ponownie Morze Chaosu, Morze Krakena, Morze Środkowe i Wielki Ocean Zachodni (zwany Wielkim Morzem). Wszędzie zostali odparci, okrojeni w liczbie i zmuszeni do przebywania na Morzu Szponów. Floty Kislevu i Albionu już się połączyły i zamierzają wydać wrogom bitwę o ten akwen. Chcą wsparcia od floty Westlandu... a flota Westlandu nie posiada dostatecznej liczby oficerów i żołnierzy okrętowych. Ktoś z lądu będzie musiał iść na tą bitwę. Od tego zależy przyszłość Starego Świata i klęska Chaosu.

Szkolenie armii Westlandu i wywiadu Ligi idzie pomyślnie. Mimo nadwyrężenia dziewiczego w zasadzie skarbca Ligi przez twoje stworzenie laski Azyr, nie narzekacie na brak pieniędzy. Handel w Marienburgu ożywa z Bretonnią, Estalią i Tileą. Otwierane są szlaki handlowe do Cesarstwa Południa, Arabii i państwa Asurów. Jeśli uda się odzyskać Morze Szponów, to wznowiony zostanie handel z Kislevem i Albionem.

Przybyli goście. Adrian von Zir, Książę Stir, oraz Volker von Schaffer, Patriarcha Kolegium Ognia, wraz z niewielką świtą i obstawą. Chcą rozmów z władzami Ligi, zgodnie z umową, w Marienburgu.

VOLKER/ZIR

W drodze do Czarnej Twierdzy, dotarł do was list od Vendoma Tarsatira, nakazujący wam stawić się pokojowo w Marienburgu. Tak też uczyniliście i dotarliście na miejsce po pewnym czasie. Liga, mimo iż młodym jest tworem, zaczyna szybko stawać na nogi i rozwijać się. Wciąż jednakże ma problem w postaci Chaosytów na Morzu Szponów, jednakże to kwestia kilku dni kiedy zostanie on rozwiązany ostatecznie.

VALTHARYS

Siły które zostawiłeś z tyłu szybko zaginęły bez wieści w partyzantce elfów. Ty zaś wpadłeś w doskonałą zasadzkę. Ostrzelany ze wszystkich stron, wpędzony w pułapki, szczuty zwierzętami, mitycznymi bestiami oraz magią, straciłeś kontrolę nad swoją armią. Daes ledwo broni siebie i ciebie przed hordami pomocników elfich.

Twoja armia jest dziesiątkowana w tej chwili, bez szans na konkretny opór. Wyczuwasz, że Delvon dowodzi tym atakiem, ale czeka aż będzie miał pewność co do losu twoich sił. Rakan bezgłośnie przeklina twoją głupotę że wlazłeś im prosto w sidła, i swoją - że temu nie zapobiegł.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 01:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Oczy szeroko otwarte - mówię do Wuert idąc korytarzami siedziby Ligi.

Kieruję się tam, gdzie ma się odbyć 'narada'. Gdy wchodzę do sali, moi ochroniarze bez rozkazu zajmują miejsce przy drzwiach. Natomiast ja wchodzę na środek sali i patrzę po zebranych. Zanim się odezwę analizuję kto jest obecny. W końcu mój wzrok spoczywa na Vendomie. Ręce trzymam schowane pod płaszczem.

- Witajcie zebrani. Nie widzę tu Devlona. Szkoda, gdyż chciałbym i z nim porozmawiać. - uśmiecham się ponuro - Zdrada! To słowo wypełnia każdą moją myśl związaną z waszą Ligą. Zarówno ja, jak i Volker... jak i święty Malek - imię bohatera wymawiam dobitnie i patrzę w oczy Kriegera - poczuliśmy się zdradzeni, gdy usłyszeliśmy jakimi epitetami określacie nasze osoby.

Zaczynam przechadzać się po sali.

- Sojusznicy nieumarłych! - wypowiadam te słowa głośno i czekam aż przebrzmią echem - Oskarżacie ród Zirów o bratanie się z umarlakami! Podczas gdy ten sam ród zmiótł z powierzchni ziemi ostatnią ostoję Lahmii w Sylvanii. Ten sam ród który pobił w bitwie Leopolda von Mecklenberga, prawdziwego sojusznika wampirów. Wy ośmielacie się nazywać mnie zdrajcą!

Zatrzymuję się zbierając myśli, po czym idę dalej.

- Nie ukrywam że w bitwie o Middenheim skorzystałem z pomocy lisza i jego armii. Nie można tego jednak nazwać sojuszem. Działaliśmy na określonych warunkach. Żadne ciało imperialnego żołnierza nie zostało zbezczeszczone... i do takiej współpracy się przyznaję.

Zatrzymuję się i odwracam się do Vendoma, a w moje oczy iskrzą od wspomnień.

- TRZEBA BYŁO TAM BYĆ! Trzeba było stanąć z nami w pierwszym szeregu, gdy podejmowaliśmy beznadziejne próby uratowania Imperium. Gdy walczyliśmy o każdą piędź murów i o każdy krok na ulicy. Trzeba było obserwować jak wasi żołnierze umierają pod butami demonów, o istnieniu których nawet nie wiecie. Tam umierali nasi ludzie! Imperialni obywatele! Walczyli o przyszłość tego kraju, a wy ich nazwaliście zdrajcami. Trzeba było widzieć ich miny, gdy nagle bracia miecza rzucali się na siebie pod wpływem podszeptów Slaneesha. Trzeba było być na placu, który spływał krwią gdy próbowaliśmy stawać pola wysłannikom Khornea. Nawet nie wyobrażacie sobie jak upada morale gdy towarzysz obok Ciebie pokrywa się wrzodami, a jego oczy i nozdrza ropieją pod wpływem przekleństwa Nurglea.

Teraz już mówię do całej sali co rusz utrzymując kontakt wzrokowy z innymi zebranymi.

- Trzeba było widzieć wtedy, jak rolę ofiar bitwy przejmują istoty zrodzone ponownie do życia. Tak! Wtedy to Valtharys pomógł nam posyłając na rzeź swoją armię, dając ulgę śmiertelnikom i dając nam przede wszystkim szansę na wygraną. Ja również z chęcią bym powitał w tej współpracy kogokolwiek służącego Prawu... - uśmiecham się znowu ponuro - ale tych akurat zabrakło. Po Middenheim, umowa między mną i Valtharysem wygasła, a on odszedł.

- W takcie gdy my umieraliśmy, wy rozpowszechnialiście plotki jakoby jesteśmy zdrajcami. Tak Vendomie... dotarły do mnie wieści z moich prowincji... Dziękuję za zbudowanie mi na świecie wizerunku zła ucieleśnionego. Mi... waszemu obrońcy.

Odwracam się znowu do Vendoma i patrzę prosto na niego.

- Nie zamierzam się mścić. Choć niektórzy z radykalniejszych doradców właśnie tego ode mnie oczekują. Pozostanę wierny naukom Maleka i idei odrodzenia Imperium, której byłem wierny od samego początku. Zdaję sobie sprawę, że każda kolejna ofiara po obu stronach tej barykady osłabia cały kraj.

- Dlatego pomimo burzliwego wstępu, nie przychodzę tu w gniewie, lecz z propozycją. Wspólna rekonstrukcja Imperium. Niech Liga i Księstwo Stiru połączą siły. Zamierzałem odrodzić ten kraj jako jedność, po wygnaniu Chaosu i teraz ten czas nadszedł.

- Nie widzę tu jednak nikogo kto mógłby unieść Imperatorską koronę. Ja sam też nie jestem łasy na tak potężną władzę. Wiem co to znaczy martwić się o swoich podwładnych w już i tak potężnym Księstwie Stiru. Dlatego współczuję przyszłemu władcy. Tymczasem stwórzmy radę regencką, w której zasiądą odpowiedzialne i kompetentne osoby.

- Dodam jeszcze, że mój wywiad doniósł o istnieniu prawowitego spadkobiercy tronu imperialnego. Żyje w Nipponie. Jest to syn kuzynki Imperatora i w jego żyłach płynie krew władcy. Myślę, że to odpowiedni człowiek na to stanowisko.

Spuszczam głowę i pozwalam by poły płaszcza odsłoniły złowieszczo wyglądającą protezę. Teraz już mówię cicho.

- Zastanówcie się dobrze przed udzieleniem mi odpowiedzi. Od tego co teraz zadecydujecie zależą losy Imperium. Odmówcie, a kraj znów pogrąży się w wojnie. Mało nam było krwi? Aby przeżyć Wielką Zimę Ulryka musimy działać razem i nie pozwolić by zastała naszych żołnierzy na polu bitwy.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 07:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Do sali wchodzę w towarzystwie Arthura von Kriegera, Anona Gala oraz Michaiła Entropova. Dodatkowo parę strażników. Ubrany jestem w mą ciężką togę, przy lewym boku mam nowy miecz, a prawej dłoni dzierżę mój niedawny twór - magiczną laskę.

Puszczam bokiem obelgi, które zostały wysłane w mą stronę. Wiedziałem, że panowie będą musieli się wyżalić i tak dalej.

- Ech... - Westchnąłem. - Jak sposobem mogłem być z wami pod Middenheim, kiedy w tym samym czasie złamałem desant barbarzyńców? To ci zagadka, prawda?

Powstałem.

- Proszę wyrażać się choć z odrobiną szacunku o Lidze - rzekłem. - Przyświecają jej te same ideały co, być może, wam. Nie musimy się lubić, szanujmy się po prostu. Z całego serca żałuje, iż nie mogłem z wami być, lecz ja u swego boku nie zdzierżę kogoś kto włada plugawą magią! Czy to tak trudno zrozumieć, iż jestem wierny dawnym ideałom?

Robię przerwę i biorę głęboki oddech. Mimo ogromnego żalu w sercu nie daję po sobie poznać tych uczuć.

- Wiem, iż uważacie mnie za zwykłego buntownika, który pragnie władzy. Jeśli nie widzieli panowie dokumentu, który przygotowałem, proszę o zapoznanie się z jego treścią. Dodatkowo pytam wprost ludność prowincji czy chcą należeć do Ligi czy nie - powiedziałem ze skromnym uśmiechem na twarzy. - To decyzja ludu.

Znalazłem się koło swojego miejsca i wyraźnie posmutniałem.

- Devlon nie żyje. Moi zwiadowcy donoszą, iż został zamordowany przez siły Valtharysa - rzekłem. - Tyle z mojej strony. Przejdźmy do dyplomacji. Pomysł o nieagresji bardzo mi się podoba, każda ze stron posiada sojuszników gotowych im pomóc. O dziedzicu tronu słyszałem również i także podzielam zdanie, iż to on winien zasiąść na tronie po wygnaniu Chaosu z tych ziem, wtedy Liga rozpadnie się, a ziemie, które kontrolowała, przejmie pod swe panowanie Imperator.

Swą przemowę zakończyłem ponownie skromnym uśmiechem.

- Dodatkowo chciałbym omówić dwie sprawy - zacząłem i pogładziłem się po brodzie. - Pierwszą sprawą jest walka o Morze Szponów, moi sojusznicy oswobodzili pozostałe wody od ich panowania. Pragnę udać się osobiście na tę bitwę. W tym czasie Ligia będzie ścigać Valtharysa i jego popleczników. On zasłużył na śmierć. Tyle, proszę o skomentowanie mych słów i wysunięcie wniosków.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 09:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Skupiam się przez chwilę i rozkazuję moim wojskom się trochę wycofać.
Wraz z Daesem podpalam las, teraz te zielonousze malutkie skurwiele sami przyjdą. Sprawiam by pożoga posuwała się w stronę obozu.... Niech oni mają więcej do stracenia niż ja
Przygotowuję kontrnatarcie....
Staram sie za pomocą magii, zlokalizować Delvona. Czas to zakończyć.
Uderzam Kulami Shanga w te elfie postacie co się pojawią na horyzoncie, Daes niech osłania moje plecy.
Gdy już zlokalizuję Delvona, przekazuję Daesowi jego pozycję i wraz nim za pomocą przeskoku udaję się tam >
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste


Ostatnio zmieniony przez kain dnia Pon Wrz 01, 2008 12:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 10:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Do sali wchodzę powoli, wspierając się na kosturze, w towarzystwie dwóch adiutantów, zajmują oni miejsce przy drzwiach. Siadam na swoim miejscu i po wysłuchaniu słów Zir'a i paplania Vendoma odzywam się tymi słowami:>

- Szybko zmieniasz tematy mości Vendomie, wydaje mi się, że ta twoja 'Liga' ma jednak coś na sumieniu. Co powiesz na masakrę magów bitewnych dokonaną rękami elfów, twoich sojuszników? Nawet nie wiesz ile to przyniosło to szkody Konkordatowi, którego jako mag jesteś integralną częścią i Twoim obowiązkiem jest zadbanie o jego przetrwanie.

<Obserwuję Vendoma i Anona ciekawe co powiedzą na to... biorę głęboki wdech po czym kontynuuję>

- Poświęcenie i bohaterska śmierć Balthasara Gelta postawiły nas w trudnej sytuacji, dlatego czasowo przyjąłem tytuł Wielkiego Patriarchy. Zapewne macie do tego pewne zastrzeżenia, ale tak maja się sprawy na wojnie. <robię krótką pauzę > Na mocy moich obecnych praw wzywam więc ciebie Vendomie Tarsatir i ciebie Anonie Galu do powrotu na łono Konkordatu. Skoro jesteście tak bardzo prawi to pamiętajcie, że w Imperium tylko kolegia magii maja prawo do szkolenia nowych magów.

<wzdycham teatralnie>

- Tylko nie zasłaniajcie się interesami Ligii bo to jest odrobinę śmieszne, dobrze się zastanówcie komu w pierwszej linii jesteście zobowiązani służyć - przysięgi nie wygasają i trzeba egzekwować ich wykonanie.

< ' deklarują się jako prawi i sprawiedliwi, a rządy zaczęli od zdrady... upadną jeśli nie naprawia błędu' >

- Na zakończenie dodam, że widziałem ten dokument Ligi, i jak na razie są to dla mnie piękne słowa w ustach buntowników.
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 12:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Widzę, że pan Volker dalej prowadzi politykę obrażania i poniżana... Nic dziwnego - powiedziałem. - W sprawie magów bitewnych. Posłałem im list, w odpowiedzi otrzymałem tylko strzępki papieru. Uznałem to jako pogardę Ligi i jej praw. Wtargnęli na teren Ligi i zostali wyeliminowani z inicjatywy elfów, którzy zostali teraz zabici za sprawą waszego byłego sojusznika nekromanty.

Uśmiecham się. Widzę, że Volker broni się jak może. Niczym dziecko, które próbuje zdobyć łakoć od swej matki...

- Cieszę się, że wspomniał pan o Kokordacie, Patriarcho - zacząłem poważnym głosem. - Po tym spotkaniu skieruję pozew do Konkordatu o odwołanie obecnego Wielkiego Patriarchy i wybranie nowego, który w żaden sposób nie bratał się z siłami Chaosu oraz użytkownikami magii czarnoksięskiej.

Urywam teraz spoważniałem.

- Myślałem, że jest pan dorosłym człowiekiem - rzekłem. - Traktuję pana poważnie, pańskie czyny również. Myślałem, iż mój sprzeciw wobec tych uczynków również zostanie potraktowany poważnie. Nie chcę teraz o tym rozmawiać. W imieniu mojego Kolegium jak i przedstawicieli innych mi przyjaznych nie uznaję pana zwierzchnictwa. Tę sprawę rozstrzygnie sąd kolegialny. Nie mam czasu na wysłuchiwanie gróźb, oskarżeń i zniewag w czasie kiedy możemy, wspólnymy siłami, obalić Chaos, który pali nasze ziemie. Proponuję by zabrał głos Anon Gal oraz pan Kirieger.

Spoglądam na Patriarche Volkera przewracając oczami. Co on sobie myśli? Ma pozycje oraz ludzi to może dyrygować wszystkim wedle swojej woli? Niedoczekanie...
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 13:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< ' Tego się spodziewałem... maska sprawiedliwości a pod nią zwykły prostak o imperialnych zapędach.'>

- Z przyjemnością poznam zdanie pozostałych magów w kwestii mojego dowodzenia podczas naszego następnego spotkania w Altdorfie, poinformuję waszmościów o tym zebraniu abyście mogli przybyć i wyrazić swoje opinie.

<wzdycham zażenowany.>

- Nie wiem kto tu kogo obraża, ale powinien pan panie Vendomie pomyśleć o tym co sam mówi. Valtharys był naszym sojusznikiem z przymusu i teraz jest moim wrogiem tak samo jak waszym, a elfowie zabili magów za twoim przyzwoleniem i gdzie jest tutaj przyjaźń i pokojowe nastawienie Ligii? Ja nie mordowałem ludzi którzy są pod twoimi rozkazami. a o tym co było w tym liście porozmawiamy na spotkaniu w Altdorfie w obecności Marianne Kessler, która szczęśliwie uratowała się od rzezi.

< ogień błysnał w moich oczach podniosłem także głos.>

- Sugerujesz mi bratanie się z siłami chaosu? Nazywasz mnie zdrajcą, tymczasem sam zdradziłeś Konkordat i przestań pieprzyć o ideałach bo w Twoich ustach brzmi to co najmniej komicznie. <uspokajam głos...> Musisz nauczyć się na starość czegoś bardzo ważnego, świat nie jest czarno-biały tylko skąpany w szarości. Musimy szukać drwa do rozpalenia wielkiego ognia by rozświetlić jego mroki, czasami jednak poza dobrym drewnem trzeba wrzucić trochę suchego chrustu i właśnie tym był sojusz z nekromatną.

< ' Ta rozmowa zaczynie powoli wkurzać,' stukam palcami o blat stołu. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Vae Victis Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 22, 23, 24, 25  Następny
Strona 23 z 25

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.