Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Har Ganeth
Idź do strony 1, 2, 3 ... 17, 18, 19  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sob Gru 27, 2008 22:51    Temat postu: Har Ganeth Odpowiedz z cytatem

HAR GANETH - Jedno z sześciu wielkich miast Mrocznych Elfów w Naggaroth (Ziemi Chłodu). Główne centrum sekty Khaela Mensha Khaine'a (zwanego skrótowo Khaine). Mieszczą się tutaj główne kwatery kapłaństwa tego boga, jak i jego zakonów: Wiedźm, Apostołów i Katów. Terror jaki roztaczają Wiedźmy jest wszechobecny, a nad całym miastem "opiekę" roztacza ich przywódczyni - Hellebron.

ZEPHON WYKLĘTY

Minął rok od twej klęski.

Rok, od kiedy twoja arogancja osiągnęła apogeum. Eksperymenty jakie prowadziłeś z Magią Chaosu były niebezpieczne. Lecz nie zwracałeś uwagi na niebezpieczeństwo. Zawsze pragnąłeś więcej mocy.

Jednak tego pamiętnego dnia, zostałeś złamany.

Eksperyment okazał się katastrofą. Nie mogłeś opanować wymykającej się spod kontroli mocy Chaosu. Nie pomogły manipulacje Eterem, pomoc twoich współpracowników i sługusów, pakty z nieczystymi siłami, zabezpieczenia i czary ochronne.

Ty zostałeś naznaczony fizycznie poprzez deformacje i psychicznie poprzez częściowe, samoistne i niepełne Wygaszenie.

Większość twojej mocy została utracona, a ty sam o mało co nie zginąłeś. Skończyło się "jedynie" na degradacji do stopnia ucznia oraz ogłuszeniu. Gorzej było z twoimi towarzyszami i pracownią. Wielu zginęło, wielu zostało rannych, a cała posesja została zrujnowana.

Czarodziejki i Wiedźmy szybko odnalazły to miejsce. Wyrżnęły tych co się bronili, resztę posłali na ofiary dla Khaine'a. Ruiny zburzono magią, a trupy spalono.

Twój jednak cudem podczas burzenia wpadł do... rynsztoku.

Po wyjściu, większość twego dobytku nie była przy tobie - zapewne zabrana przez zwyciężców, a szaty były w opłakanym stanie. Szybko je wymieniłeś na nowe. Ironicznie, na szaty męskiego Adepta.

Teraz, rok po tej tragedii, odzyskałeś stabilność mentalną. Wiesz, że możesz odzyskać to co utraciłeś. Ba... klęska jedynie cię wzmocniła. Wiesz, że możesz stać się potężniejszy niż kiedykolwiek.

Tylko jak?

Przesiadujesz właśnie w portowej karczmie w Har Ganeth. "Miecz Korsarza" - tak się właśnie nazywa.

Luksusy są tu wielkie. Zamtuz, przednie jadło, przednie napitki, kopalnia informacji i czarny rynek na zapleczu. Wszystko to, jeśli masz pieniądze.

SERPENTES

Mashroon właśnie zabrał Fergoo na tortury. Stary Oprawca już się nim należycie zajmie.

Zasiadłeś ponownie na swoim miejscu Strażnika Więziennego. Lochy Głównej Świątyni Khaine'a są jednak bardzo dobrym miejscem. A rola głównego wartownika równie dobrą fuchą.

Tym bardziej pod okiem Vespidy, twojej ciotki i Arcykapłanki Khaine'a w Har Ganeth. Nad nią chyba jest tylko przywódczyni kultu Khaine'a i zakonu Wiedźm - niejaka Hellebron, oraz wódz zakonu Katów i władca miasta - niejaki Tullaris.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Raziel
Starszy Prochowy
Starszy Prochowy


Dołączył: 27 Paź 2005
Posty: 284
Skąd: Sylvania

PostWysłany: Sob Gru 27, 2008 23:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zephon siedział pochylony nad kieliszkiem wina, powoli obracał go w palcach, palcach bladych i kościstych, nienaturalnie bladych i kościstych. Skutek dawnego zaklęcia. Głębokie czarne szaty zakrywały całe jego zniszczone ciało.
Utracił prawie wszystko.
Majątek, uczniów, tajemne księgi, artefakty i nawet własną moc.
Ale zachował życie.
A to oznaczało że może odzyskać dawną potęgę.

I tym razem nie popełni tego samego błędu.

Wciąż się zastanawiał jaki błąd popełnił podczas odprawiania Większego Rytuału Wchłonięcia Pierwotnej Mocy. Doskonale pamiętał jak dbał żeby wszystko było tak jak należy. Pentakl Therakizsasha był narysowany poprawnie, sprawdził to dziesięć razy. Świece zostały starannie stworzone podczas najdłuższej nocy w roku. Sprowadzeni niewolnicy oddali życie dobrowolnie, wiedział to dzięki zapuszczonym sondom umysłowym. Inkantacje też wypowiedział poprawnie! To dziś pamiętał jej słowa, do dziś czasem je szeptem powtarzał.

A pomimo to coś poszło nie tak.
Były dwa wyjaśnienia, albo T'here-kenzakl demon który wyjawił mu ten rytuał go oszukał, na co były małe szanse ponieważ ryt związania demona i panowania nad nim był tak silny jak chyba żaden inny odprawiony w ciągu tysiąca lat. Albo sam Tzeentch zmienił działanie magicznej formuły żeby upokorzyć Zephona.

Popełnione błędy zostały zapamiętane, nauka została wyniesiona. Teraz wystarczy tylko odzyskać dawną, nieograniczoną potęgę...

Na drodze stała tylko jedna przeszkoda. Brak środków, żeby odzyskać moc musi niestety odzyskać majątek a to nie będzie takie łatwe biorąc pod uwagę jego stan fizyczny.
_________________
Per mortis ad gloria!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Sob Gru 27, 2008 23:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Rozglądam się nieprzytomnie...Tak i to by było na tyle. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to że nie ma końca. Zawsze jest ciąg dalszy. Wszystko zależy tylko od woli Pana. A on chce dużo i nie blokuje możliwości. Bycie mieczem w jego dłoniach to jest dopiero przywilej. Może kiedyś go dostąpię. Ale okazja puka cicho i trzeba ją samemu stworzyć. Upajanie się tymi jękami jest niesamowitym doznaniem. Spoglądam na rejestry więźniów. Kogo tutaj jeszcze mamy? Może jest ktoś interesujący wart odwiedzin. Muszę zapytać Mashroona kto idzie następny na męki. Na pewno będzie chciał ze mną porozmawiać. Po pewnym czasie idę na obchód cel. Napajam się widokiem więźniów. Słucham ich krzyków tłumaczeń i jęków. Tak to dopiero początek a już tak emanują strachem. To uczucie jest najciekawszym moim zdaniem. Jedyne prawdziwe czyste. Tak destruktywne a również motywujące. Ale bać należy się tylko Pana. On ostatecznie jest naszym sędzią i katem. Nigdy mnie nie interesowały opowieści więźniów. Ciekawił mnie tylko sposób w jaki to mówili. Jak plątali się w zeznaniach. Jak błagali o wsparcie czy pomoc. Tak właśnie tym się tutaj zajmuję. Daję nadzieję którą potem odbieram z czystą przyjemnością. Rozmowy które prowadzę sprawiają że osoby bez nadziei zaczynają wierzyć że ich los się odmieni. Jakie to nielogiczne podejście. Nie długo koniec pracy. Będę mógł poświęcić się przyjemnościom i udać się do Katowni. A tam odrobina edukacji i cierpień fizycznych. Coś dla ciała coś dla ducha. Nie można żadnego zaniedbywać! Swoją drogą bardzo dobrze mi idzie pojmowanie tych zasad torturowania. Mam do tego talent. Pora nakolejną lekcję.>
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Nie Gru 28, 2008 18:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ZEPHON

Z zadumy wyrwał cię głos kobiety. Głos przesiąknięty strachem... niepewnością... pokorą... obcym akcentem...

Obcym akcentem?

Wzniosłeś wzrok i spojrzałeś na nieco zaniedbaną, źle traktowaną ludzką niewolnicę. Mówi w Druchir dość biegle, lecz czuć mocno akcent... chyba to Imperialny Reikspiel.

Swoją drogą, pod tą warstwą zaniedbania widać całkiem niezłe ciało. Szkoda tylko, że ludzkie... mimo to, pewnie nie od parady jest tak wyeksponowane. Zapewne za nędznego Semisa karczmarz ją udostępnia do grupowego gwałtu, połączonego z biciem...

- Witajcie, możny panie. Czym ten skromny przybytek może usłużyć dzisiaj panu?

SERPENTES

Idąc przez korytarze, napawasz się zadowoleniem. Podtrzymujesz płonne nadzieje skazańców i zaraz potem je rujnujesz. Sprawia ci to słodką satysfakcję.

Widzisz tu wielu. Zdrajcy, osoby niewygodne kultowi, zwykli niewolnicy na ofiary, przestępcy. Winni... niewinni... nieznani... przypadkowi... celowi...

Jedna osoba cię całkowicie zaskoczyła. Z tego co widnieje w spisie, jest to sekciarz Chaosu, niskiej rangi.

Obity, raniony, toczony chorobami. Najwidoczniej siedział na garnuszku Wiedźm, bo go nieźle obrobiły. A teraz na przesłuchanie, a potem na ołtarz.

Patrzy na ciebie, ale mimo ran i wycieńczenia, jest to wzrok... ciekawski. Bez cienia cierpienia ani nadziei.

- Czerpiesz przyjemność z zabawy nadzieją skazanych? Interesujące. Skoro takim rzeczom potrafisz się poświęcić, to zdziałać mógłbyś niezwykłości w mojej sekcie...

MORVANA

Nie wiedziałaś, że te przeklęte studia magiczne będą tak ciężkie.

Już dziesięć godzin jesteście na nogach. Zbliża się zmierzch, a wy, Adeptki, nadal słuchacie wykładów lub prowadzicie bezsensowne eksperymenty.

Wiele próbowało protestować, ale szybko zostały ukarane. Gniew i frustracja obu stron sięga zenitu.

Chyba jako jedyna zauważyłaś, że z tego powodu wszędzie wokół aż kipi od Dhar. Dlatego tak łatwo ci idzie splatanie magii, mimo zmęczenia.

W końcu jednak dla twojej klasy zakończyły się lekcje. Otrzymałyście dwie godziny przepustki i wolnego czasu. Większość z twoich rówieśniczek spożytkowuje to na upiększanie swej urody lub wyjścia na miasto.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy


Ostatnio zmieniony przez Ethereal dnia Nie Gru 28, 2008 20:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Nie Gru 28, 2008 19:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Przystaje na chwilę przy celi. Spoglądam spokojnie na kultystę.>
- Twojej sekcie? A czymże ona się zajmuje? Jakie ma cele? I co najważniejsze, ile mógłbym osiągnąć?
<Czekam spokojnie aż zacznie mówić. Udaję zainteresowanego jeśli podaje mi propozycje. Może poda mi jakieś ciekawe informacje lub wyjawi jakiś sekret. Wszak jestem prostym strażnikiem. To ścierwo nawet nie zdaje sobie sprawy z mojego oddania Panu. Tym lepiej. Przyjaciół trzymaj blisko ale wrogów jeszcze bliżej. Może nawet uda mu się mnie przekupić. To by było wyjątkowo interesujące. Szkoda że jest tylko pomniejszym śmieciem. Z jakimś wysokim rangą kultystą chętniej bym się zabawił. Słucham uważnie co ma mi pokraka do powiedzenia. Staram się by mój spokój udzielił się rozmówcy. Reaguje jak osoba zainteresowana ewentualną współpracą. Ciekawe co ten wymoczek ma do zaoferowania mojej osobie. Złoto? Władzę? Potęgę? Przychylność jakiegoś gorszego bożka? A może coś bardziej interesującego wymyśli? Może postara się mnie naprawdę zaintrygować. To może być pouczająca rozmowa. Wszak Pan ceni tylko najlepszych z nas a każde doświadczenie mnie wzmacnia. Każda informacja i umiejętność sprawia iż jestem cenniejszy w Jego oczach.>
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Raziel
Starszy Prochowy
Starszy Prochowy


Dołączył: 27 Paź 2005
Posty: 284
Skąd: Sylvania

PostWysłany: Nie Gru 28, 2008 20:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Upadły czarnoksiężnik przez chwilę nie reagował na słowa niewolnicy. Nie chodzi o pogardę czy coś w tym stylu. Był zbyt głęboko pogrążony w rozmyślaniach żeby od razu zareagować. Przyłapał się nawet na tym że rozlał resztki wina z kieliszka i zaczął rysować jeden z mistycznych symboli który doprowadził go do upadku.
Kiedy zorientował się że ktoś do niego mówi szybko zmazał symbol i spojrzał na niewolnice. Człowiek. Podręczna rasa. Przekrzywił głowę, w zasadzie ludzie byli prawie jak zwierzęta, nie zdolni do wytworzenia wyższej kultury i cywilizacji, wciąż taplający się w błocie.
Westchnął i sięgnął do sakwy skąd wydobył parę miedzianych monet, przyjrzał im sie i rzucił niewolnicy.
- Jeszcze trochę wina przynieś. I zejdź mi z oczu.
_________________
Per mortis ad gloria!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Nie Gru 28, 2008 20:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widać różnie sie od moich rówieśniczek, interesuje mnie tylko zdobycie większej potęgi. Zasiadam nad księgami pisanymi krwią i zgłębiam dalszą wiedze.

Przywołuje do siebie niewolnika i rozkazuje mu przynieść mi wina. Kiedy wróci sprawdzam na nim to czego sie nauczyłam uwazajac jednak by go nie zabić. Jesli bedzie bliski śmierci daje mu spokoj i popijając wino z kieliszka kaze innym go wynieść.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Nie Gru 28, 2008 23:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

SERPENTES

Widzisz to. Nadzieję na to, że pomożesz mu się wydostać. Nadzieję na to, iż dołączysz do ich sekty, przyjmiesz jej bogactwa i tytuły...

I ta nadzieja prysła, kiedy kultysta szczerze się roześmiał, klepiąc ręką w pryczę.

- Hahaha! Ale ty jesteś naiwny! Wybacz, nie będę płaszczył się przed strażnikiem lochu. Ja i tak zdechnę, a moja dusza dołączy do mocy wszechpotężnego Księcia Rozkoszy w Wymiarze Chaosu.

Ułożył się na pryczy, zakładając ręce za głowę i nogę na nogę.

- Ale jeśli mówisz poważnie, to mamy do zaoferowania: dużo ruchania, dużo żarcia, dużo wina, dużo ruchania, dużo przyjemności i dużo ruchania. Wspominałem już o ruchaniu? -rzekł rozbawionym tonem.

"Książę Rozkoszy"... kojarzysz ten tytuł. Jest on, razem z innymi, nadawany Slaaneshowi. Kult Slaanesha jest w Naggaroth głównym wrogiem kultu Khaine'a i skazą na społeczeństwie Druchii.

ZEPHON

Niewolnica pospiesznie skinęła głową i odeszła. Masz wrażenie że ulżyło jej.

Wkrótce, wróciła z kolejnym sporym kielichem wina. Nie jest jakieś kosmicznie dobre, ale za byle śmieciowe monety z miedzi się nada...

Po chwili zostałeś sam.

No tak nie do końca. Karczma zapełnia się powoli gośćmi różnego, acz wysokiego, sortu.

Słychać jakieś pohukiwania i okrzyki z twardych, męskich gardeł. Słychać chrzęst kolczug i płyt pancerza.

- No i ja ci mówię: biorę tą Asurską dziwkę i nasadzam na kutasa! Jaaa... ale ona cipę miała boską. Mmm, mówię ci bracie. A jak wrzeszczała o litość, wygrażała mi, chciała się wyrwać.

- No i, no i?

- No i co? Spuściłem się... i zajebałem ją!

Mężczyźni zaczęli się śmiać jak z dobrego żartu.

Śmiechy ucichły. Słychać, że ochroniarze coś do nich mówią. Na co ten gwałciciel odpowiedział:

- Jesteśmy Korsarzami, kmieciu! Gówno nas interesuje, czy tu można włazić z bronią czy nie! Nie oddam ci moich szabel do "depozytu". Przejście zrobić przed Pany Mórz y Wagin Dziewek!

Słychać jakiś huk i do środka weszło trzech Korsarzy. Dyfi od nich mocnymi ziołami. Chyba są naćpani.

- Wina, kurważ mać!

MORVANA

Niewolnikiem okazał się być jakiś stary Halfling, facet. O mało co go nie zabiłaś mrocznymi mocami osłabiającymi mięśnie i serce. Szybko zakończyłaś pokazówę i nakazałaś innym niewolnikom wynieść nieprzytomnego karła.

Wracasz do studiów nad tymi księgami. Niewiele ich ci dano z biblioteki. Same podstawy. Czary Powszechne, Magia Prosta Chaosu... znasz to wszystko. Teorie magii, opis Dhar i Wiatrów, Chaosu...

VARANDIL

Zbudził was sierżant waszego oddziału. Akurat leżysz na swojej pryczy w koszarach wojskowych Har Ganeth.

- Wstawać pędraki! Rozgrzewka, mycie, kolacja i ubiór! Macie stawić mi się na placu za pół godziny. Koniec odsypiania, czas na nocny patrol.

Faktycznie, za oknem już zmierzcha. Tak szybko minęły cztery godziny snu. Teraz od zmierzchu aż po poranek łazić będziecie po ulicach miasta.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Pon Gru 29, 2008 00:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< " Znowu my, kurwa mać nienawidzę tych nocnych patroli... jedyna nadzieja w tym, że może przyjdzie nam skopać tyłki kilku krnąbrnych półgłówków. Kiedy w końcu wydadzą nam ten żołd i dadzą wolny czas aby się schlać i zerżnąć jakąś dziwkę...ehhh każda wojna jest lepsza niż taka gówniana miejska służba."

Wstaję i ociągając się lekko przystępuje do rozgrzewki: głowa, ramiona, ręce, nadgarstki, potem biodra i nogi. Na koniec podskakuję kilka krotonie i wyprowadzam kilka uderzeń pięściami w powietrze. Potem idę za resztą, przemywam twarz, zmywam brud z ciała, wycieram się i zakładam mundur. Ze stołówki zabieram kawałek mięsa i chleba, jem w drodze do zbrojowni - nienawidzę tego stołówkowego gwaru i kiepskich żartów tych pospolitych śmieci. O wyznaczonej porze staję na placu i czekam na dalsze rozkazy. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Raziel
Starszy Prochowy
Starszy Prochowy


Dołączył: 27 Paź 2005
Posty: 284
Skąd: Sylvania

PostWysłany: Pon Gru 29, 2008 12:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zephon spoglądał na naćpanych korsarzy, spoglądał z pogardą. Używali narkotyków do niskich pobudek, żeby się zadowolić na chwilę a to było głupie. Osłabiali się tylko.
Jednakże wizyta korsarzy dała mu pewną nadzieję, być może zawita tu także ich kapitan lub przynajmniej jeden z oficerów. Takiej osoby szuka do realizacji swych planów, o wysokiej pozycji społecznej, powszechnym szacunku i majątku.
I słabym umyśle.
Tak jak kiedyś, pewnie będzie tylko wystarczyło obiecać nieskończoną potęgę...
_________________
Per mortis ad gloria!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Pon Gru 29, 2008 12:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spoglądam na kultystę jak na bardzo interesującego karalucha. Czy on naprawdę myśli że mnie zdenerwuje? No to już jest głupota. Zaczynam odchodzić>
- Nie chcesz rozmawiać poważnie to Twoja sprawa. Właśnie jedyna okazja Ci przeszła koło nosa.
<Tak te słowa zabolą. Będzie teraz myślał czy naprawdę spieprzył sprawę czy znów gram. Ale zawszę będzie ta męcząca ciekawość, paląca od wewnątrz. Zawsze jak zawsze pewnie parę dni jeszcze ale za to jak dotkliwie będzie go to ranić. Muszę się postarać aby wyjątkowo cierpiał na torturach. Chyba że jemu się to podoba... A jak tak to jak damy mu odczuć nasz gniew? O nie... Ja tego nie wiem... Muszę znaleźć Mashroona... Muszę... Jak się męczy kogoś kto lubi być męczony... Myśl myśl myśl.... Jak by tu.... Chodzę i poddaję się ciężkim rozmyślaniom. Sprawdzam kiedy egzekucja i tortury kultysty się odbędą.>
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek


Ostatnio zmieniony przez Fratus dnia Pon Gru 29, 2008 14:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Pon Gru 29, 2008 13:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Parszywe bibliotekarki, zaslużyły na wybebeszenie... ale to potem.

Ide do swojej komnaty i zostawiam tam zdobyte ksiegi, moze zauwaze cos co wczesniej przeoczylam. Podchodze do lustra by sprawdzić czy trzeba coś poprawić w wyglądzie. Kiedy uznam ze jestem gotowa by pokazać się w mieście wychodze z budynku.

Udaje się do najlepszej karczmy w mieście. Czas dowiedzieć co sie dzieje poza miastem oraz... znaleźć jakiegoś bogatego samca, na tyle głupiego by dał sie omotać.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Pon Gru 29, 2008 13:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ZEPHON/MORVANA

Morvana, postanowiłaś opuścić kompleks akademicki i ruszyć w miasto. Wybrałaś jedną z najbardziej znanych, a tym samym najlepszych karczm: "Miecz Korsarza" w porcie.

Po dość krótkiej przechadzce, podczas której mężczyźni oglądali się za tobą, dotarłaś do karczmy. Ma tu miejsce niezła draka. Ochroniarz przy depozycie broni leży ogłuszony, a do środka wlazło właśnie trzech głośnych Korsarzy. Podpici albo naćpani.

Weszłaś do środka a jeden cię przyuważył. Już chciał coś powiedzieć sprośnego, oczarowany twoimi walorami, kiedy drugi huknął go pięścią w ramię.

- Bacz na słowa idioto. To czarownica, oślepłeś od tego towaru?

Amant pokręcił nosem, puścił oko do ciebie i odwrócił się.

Zephon, do sali wkroczyła jakaś bardzo młoda uczennica z lokalnej akademii magii. Przyszła czarownica. Oczywiście skąpo i wyzywająco ubrana. Zabawne... swego czasu parę takich rozszarpałeś na kawałki jednym ruchem palca i jednym słowem mocy.

Kobiety nie nadają się do magii. Nigdy nie prześcigną w tej dziedzinie mężczyzn. Malekith jest tego żywym przykładem.

Oboje, widzicie całkiem ciekawą sytuację. Głośny szef Korsarzy krzyknął do jakiejś innej skąpo ubranej kobiety która rozmawia właśnie w głębi karczmy z właścicielem. Krzyczy jakieś sprośne rzeczy, najwidoczniej pomylił ją z kurtyzaną.

Ta się odwróciła i z uśmiechem oraz ponętnym krokiem ruszyła w jego stronę.

- Tak, chodź tu! -krzyknął Korsarz.

Co ciekawe, jego towarzysze aż cofnęli się pod ścianę z przerażenia.

- Ty idioto, to Wiedźma!

- Co? Jaka... Wiedźma... -odpowiedział krzykacz i od razu zmiękła mu rura.

Wiedźma podeszła do niego. Nie ma przy sobie broni. Zbliżyła się bardzo do roztrzęsionego ze strachu chama. Oplotła jego nogi swoimi i przywarła do niego prawie całym ciałem, ocierając się rytmicznie.

- Nadal chcesz się ze mną zabawić, korsarzyku? -powiedziała zmysłowym tonem.

- Nie... to była pomyłka! Proszę, błagam...

Wiedźma obeszła go i przywarła do jego pleców, przejeżdżając rękoma po jego ciele i zatrzymując się na krótko w okolicach przyrodzenia.

- Twoje ciało mówi inaczej...

- Brałem narkotyki... to... to normalne. Wybacz mi, wielka...

- To znaczy, że nie podobam ci się i potrzebujesz narkotyków by ci stwardniał na mój widok?

- Tak... to znaczy... nie... ja.

Wszyscy w karczmie z mieszaniną uczuć spoglądają na całą sytuację. Gwar ucichł.

SERPENTES

Sekciarz prychnął na twoje słowa i wrócił do odpoczynku.

Zerkasz do księgi. Tortury Sauraka, kultysy Slaanesha, wyznaczone są na kwadrans po zakończeniu prac nad Fergoo.

Czyli za jakąś godzinę.

VARANDIL

Po posiłku, ubiorze i rozgrzewce, stawiłeś się razem z resztą na placu przed koszarami.

Jest was dwudziestu jeden. Dziesięciu kuszników i dziesięciu włóczników oraz dowódca oddziału.

Zarządzono wymarsz za mury garnizonu.

Wyszliście na ulicę. Nocą, nawet w tak niebezpiecznym mieście jak Har Ganeth, życie nie ustaje na ulicach. Ba, staje się nawet żywsze... i bardziej groźne. Dlatego od czasu do czasu wypuszczane są silne patrole wojskowe.

Nie tyle by ganiać przestępców, tylko wrogów kultu Khaine'a.

Ta suka Hellebron, która rządzi Wiedźmami jest perfidna. Nie chce jej się używać do tego celu własnych pionków tylko musi ganiać was. Porządnych trepów.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Pon Gru 29, 2008 14:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kontynuuje patrol. Nie zwracam na kultystę uwagi. Bawię się dokładnie tak jak bawiłem. Czekam na koniec służby. Staram się aby tuż przed czasem zabrania kultysty moja osoba znalazła się w pobliżu jego celi. Ostatni czas spędzam z nim wpatrując się w niego z kamiennym wyrazem twarzy.>
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Pon Gru 29, 2008 15:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Omiatam sale wzrokiem poszukując osobnika który odpowiadałby moim wymaganiom. Musze wiedzieć czy mam tu po co siedzieć, poza ogladaniem tego przedstawienia z idiotą w roli głównej. Jesli bedzie miał szczęście to zginie szybko...

Po ustaleniu czy jest tutaj ktos interesujacy wracam wzrokiem do Korsarzy. Zwracam sporą uwage na zachowanie osobnika który zawołał Wiedźme. Przerażenie w jego oczach. Strach samca przed kobietą... rozkosz dla mych oczu. Tak, chocby dla tego warto było tutaj przyjść. Dawno nie widziałam czegoś równie przyjemnego.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 17, 18, 19  Następny
Strona 1 z 19

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.