Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Har Ganeth
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18, 19  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Sob Sie 07, 2010 09:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiwam spokojnie głową. Zamyślam się na parę sekund.

- Szpiedzy są mi potrzebni do wzbudzania zaufania. Będą twarzą naszego oddziału. Przykładem może być para kochanków którzy chcą wzbogacić swoje doznania. Taka role dla nich mam. Żołnierze to szermierz i kusznik. Morderca truciciel potrzebny mi jest na zasadzie nagłego przypadku i mogę się tym zając sam. A mamy jakiś kontakt w syndykacie?
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon Sie 09, 2010 23:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiwam dłonią na niewolnicę by ruszyła się z przystawkami.

- Gierki? Och, Helionel - kręcę głową z nieukrywanym uśmieszkiem - cóż ja ci będę wyjaśniać? Po prostu podejrzewam, że Cassina lubi czytać. Z braku zaś porządnej literatury sięga do cudzej korespondencji. Szczególnie listów swojej ukochanej siostrzyczki. Czy już mogę powiedzieć, jak wspaniale dziś wyglądasz?

Podnoszę kielich czekając, aż służba go napełni.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Sie 12, 2010 16:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Serpentes

- W sekcie nie ma żadnych wtyk, a Gildia jest dopiero od niedawna. Moi ludzie pracują nad tym by wkraść się w jej łaski. Jeśli się to uda, zostaniesz powiadomiony natychmiast w pierwszej kolejności, siostrzeńcze. Na razie nie chcę narażać potencjalnych kretów którzy dobrze sobie radzą.

Uśmiechnęła się i odstawiła pusty kielich.

- Dobrze rozumujecie, Serpentesie... Roześlę gońców którzy przyjrzą się odpowiednim kandydatom spośród żołnierzy garnizonu. Jeszcze dziś otrzymasz wyniki. Możesz wracać do lochu.

Tymi słowami, Twoja ciotka dała Ci do zrozumienia byś już sobie poszedł. Jakże to łaskawe z jej strony...


Valandir

Pobrałeś swój sprzęt z szafki i nie spiesząc się, przyodziałeś zbroję, nasadziłeś hełm na łeb, pochwyciłeś tarczę i włócznię Drannach w dłonie okryte rękawicami i ruszyłeś na wartę.

Wkrótce zostałeś przeniesiony rozkazem jakiegoś sierżanta do patrolu. Kręcisz się po murach garnizonu, wsłuchując się w dźwięki miasta, szmery garnizonowego życia i chrzęst swojego pancerza.

Nagle usłyszałeś ciche stęknięcie. Potem kolejne. I szuranie. I dźwięk czegoś wbijanego w kamień. Zerknąłeś za blanki muru.

Jakaś zakapturzona postać wspinała się po nim kilkadziesiąt metrów na lewo i robiła to z zadziwiającą sprawnością. Wątpisz, by bełt z kuszy doleciał, nie mówiąc o trafieniu. Nikogo teraz innego nie ma na murze, tylko ty. Może ktoś siedzi w wieży...


Morvana

Spędziłaś sporo czasu w komnatach biblioteki i repozytorium, zgłębiając księgi w Mrocznej Mowie (głównie spisane przez ludzkich czarnoksiężników od Niepodzielnego Chaosu, pochodzących ze Starego Świata) i tomiszcza które wyszły spod rąk mistrzyń magii z Konwentu Czarownic - w większości pochodzących z Akademii Har Ganeth. Dowiedziałaś się wielu rzeczy i spisałaś kluczowe fakty w formie notatek, by przyswoić je sobie później na spokojnie. Jesteś pewna, że dadzą Ci znaczne atuty podczas egzaminów na Wędrowczynię.

Do przeszukiwania repozytorium nie przykładałaś się zbytnio, toteż nic tajemnego nie odnalazłaś. Może te opowiastki to tylko bajki dla naiwniaków?

Księgi demoniczne jednakże sprawiły Ci za dużo problemów. Nie dość, że trudno było je odczytać to jeszcze trudniej odeprzeć nieczyste myśli i odpowiednio zinterpretować to co było tam napisane. Tobie się najwidoczniej nie udało. Tzeentch zarzucił na Ciebie dwukrotnie swe plugawe Przekleństwa, w wersji poważniejszej. Najpierw poczułaś się strasznie zmęczona, aż Ci się w głowie zakręciło. Zaraz potem, wszystkie klamry, zapinki i paski w Twych szatach i ekwipunku odpięły się z trzaskiem i... spadły na podłogę, odsłaniając Twoje nagie ciało.

Akurat do biblioteki wchodziło dwóch strażników. Kiedy tylko Ciebie zobaczyli, aż podskoczyli z wrażenia, widząc Twą nagość i trzymane r w ręku demoniczne arkana. Nie mogłaś wydusić słowa przez te krytyczne przemęczenie, a oni wzięli to chyba jako trans albo ekstazę. Wpatrywali się przez chwilę z mieszaniną zdumienia, pożądania i strachu. Wreszcie jeden oprzytomniał i krzyknął:

- Alaaarm! Kultyści Chaosu w bibliotece! Slaaneshyci!

Po czym obaj wybiegli na korytarz. W oddali zagrzmiał alarmowy dzwon i rozległy się okrzyki, tupot nóg, chrzęst pancerzy, trzaskanie drzwiami.


Ast'ar

Słuchała Ciebie uważnie, mrużąc powieki podejrzliwie. Po chwili dołączył do nich krzywy uśmiech.

- Tak, siostrzyczka zawsze była wścibska. Rozumiem już chyba twój plan, mój drogi. Sprytnie.

Sprawiłeś jej komplement, a ona znów się uśmiechnęła, sięgając po przystawki przyniesione przez niewolnicę.

- Jeszcze nie, Astar. Najpierw powiedz mi coś więcej o swoich zamysłach. Widzę w tym jakąś rolę dla mnie. Rolę pokrzywdzonej, wściekłej, byłej przyjaciółki która zostaje sama gdy jej zaufany postanowił zmienić strony.

Udała zrozpaczenie i pociągnęła nosem. Oczy jej się zaszkliły.

- I co ja teraz biedna pocznę...

Znów spojrzała na Ciebie. Tym razem w jej krzywym uśmiechu i błysku w oku dostrzegłeś nadchodzący tryumf, zemstę, satysfakcję. Do wyboru do koloru. Między nią a Cassiną musi być sporo żółci.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Pią Sie 13, 2010 22:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Tak się stanie ...

Lekko kłaniam się i wychodzę. Poza salą zwalniam kroku i koncentruję się na zadaniu. Muszę wszystko zaplanować i rozpisać. Wracam do lochu i rozpoczynam pisanie. Tak plan musi być dokładny. Dzięki niemu Khaine mnie zauważy. A to będzie wspaniały dzień.

_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon Sie 16, 2010 21:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wprawnym okiem dostrzegam także zagrożenie. Ona doskonale zdaje sobie sprawę, że mogę próbować jej zaszkodzić. Może podjąć odpowiednie środki żeby mnie wrobić. Jednak to ja muszę uderzyć pierwszy. Okolicznościami zmuszę ją do małżeństwa. Zabiję Tarika, a potem ją zniewolę. Zabijać nie warto. Ma niesamowite ciało.

Uśmiecham się.

- Widzę, że rozumiemy się bez słów. Doprawdy jesteśmy dla siebie stworzeni - wybucham śmiechem - Do knucia intryg i czynienia innym krzywdy - dodaję po chwili - do tego jesteśmy stworzeni idealnie. Cassina już otrzymała ode mnie podarunek. Gdy wyjdziesz dziś ode mnie staniemy się oficjalnie największymi wrogami. Gdy przyjdę na bal, publicznie poprosisz mnie o opuszczenie domostwa. Konflikt się zaogni gdy odpowiem, że jestem tu w gościach u Cassiny. Nie odmówi sobie uczynienia Ci szkody i przytaknie. Od tego momentu będę ją miał w garści. Przyprowadzę też na bal niespodziankę. Jeśli nikt nie poczuje się nią na tyle urażony by mnie obrazić i doprowadzić do pojedynku, pokieruj jakimś młodym zapaleńcem by do tego doszło. Musi zostać rozlana krew tego dnia, bym zyskał w oczach Cassiny - upijam kolejny łyk wina i zagryzam przekąską - ufam, że dasz radę coś takiego uczynić?
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Wto Sie 17, 2010 11:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< w miarę szybkim krokiem ale tak aby za bardzo nie chrzęścić zbroją kieruję się do miejsca gdzie postać przejedzie przez blanki. Muszę tam być przed nią, to jedyna szansa aby ją zaskoczyć i unieszkodliwić za nim się zorientuje. Biorąc pod uwagę o jak się porusza nie jest to zwykły złodziej... trzeba założyć, że może to być jakiś zabójca, więc pełna ostrożność... złapać najlepiej żywego.

Na razie nie podnoszę alarmu, niech się znajdzie na naszym terenie, wtedy to będzie jej koniec. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ninerl
Starszy Szabrownik
Starszy Szabrownik


Dołączył: 25 Mar 2009
Posty: 26

PostWysłany: Sob Sie 21, 2010 17:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Łowcy w mieście....Na Łowcę w Pustce, znowu będzie trzeba uciekac. Przez kilka dni planowała i myślałam. Ale w pewnym momencie przyszło mi na myśl - a może "uciec", a tak naprawdę wrócic do miasta? Gdyby się udało, miałabym na trochę spokój. Ale jak to zrobic?
Najlepiej byłoby wyjechac, ale tak by mieli możliwośc obserwacji. A potem zgubi ich i skorzystac z jakiej karawany. Gdyby jeszcze tak móc się przebrac z niewolnika - mało który z naszych krewniaków zwraca na nich uwagę. I wszyscy wyglądają tak samo - brudni, przerażeni, śmierdzący. Tylko nieliczni stają się pupilkami swoich panów.
Tylko jak to zrobi , by po wyjściu z miasta nie mieli możliwości mnie zaskoczyc? Westchnęłam ciężko. Szkoda, że nie mam ciemnowłosej niewolnicy - wystarczyłoby teraz zrobic jej bliznę, a później przebrac w swoje ubranie. I skierowac na pustkowie. Tak czy inaczej, na razie mam czas na przygotowanie. Nie mogę nagle okazac paniki- tylko dac się odszukac. W mieście raczej nie zaryzykują - ale poza nim...
I poznac dobrze dachy tego miasta - to może by świetna droga ucieczki. No to będę miec co robi nocami.
Przez najbliższe dni, trzeba zbierac informacje. No i skompletowac zapasy - iluzja musi byc doskonała.
A jeśli przekupią Abhara? To warto rozważyc - trzeba mu podsunąc myśl, ze zastanawiam się nad ucieczką. Jeśli stanie się szpiegiem, to do nich dotrze ta wiadomośc bezpośrednio. Poczułam ukłucie żalu, ale nie ma się co roztkliwiac. Ścigane zwierzę nie ma przyjaciół.
_________________
Ziemie Chłodu- Ninarhainth
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Nie Sie 22, 2010 12:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedy moja odzież opadła byłam niesłychanie zdziwiona. Moje oczy się rozwarły a ja sama niemal spanikowałam, wystarczyło jednak kilka sekund bym ponownie zapanowała nad swoimi nerwami i zaczęła myśleć logicznie.

Kiedy strażnicy zaczęli się drzeć j najzwyczajniej schyliłam się po swoje ubrania i zaczęłam się ubierać. W moich ruchach nie dało się wyczytać ani pośpiechu, ani strachu - ubieram się jak zawsze.

Nie mam zbyt dużo do ubrania więc prawdopodobnie uda mi się zdążyć przed przybyciem tych prymitywów. Oczekuje ich w spokoju z rękoma skrzyżowanymi na piersiach.

To będzie trudne...
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Pon Sie 23, 2010 22:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Serpentes

Zdajesz sobie sprawę z tego, że powierzono Tobie zadanie najwyższej wagi. Kult Władcy Nierządnic w samym Har Ganeth, Mieście Khaine'a, Mieście Katów, musi być zaiste ostrożny. Musi mieć poparcie, plecy i agentów. Musi być silny. Ale został wykryty. To była kwestia czasu. Nie można ukryć się między głowami hydr przed samą hydrą. Nie można być niezauważonym przez harpie, będąc na szczerym polu. Nie można prześcignąć statku korsarzy na pełnym morzu.

Jedna rzecz to zauważyć, inną jest zareagować. W grę musiała wchodzić groźna, tajemna polityka, skoro kościół nie chciał angażować ani nawet powiadamiać zakonów Wiedźm, Katów i Asasynów ani nawet Akademii Czarownic. Nie zmobilizował do tego wojska z garnizonu, podupadłej straży miejskiej ani nawet rządnych krwi i złota Korsarzy. Żaden ród szlachecki nie miał wziąć udziału w obławie. Kapłani i straże kościoła mieli pozostać tam gdzie są. Tylko Ty i Twoja drużyna, którą musisz skompletować.

Przed sobą masz iście mordercze zadanie. Rozpracować sektę Slaanesha. Wyszczególnić jej możliwe kontakty z rodami i Gildią, a być może i z inną grupą. Jeśli mają jakiś szczególny cel - to go poznać. Jeśli mają jakieś plany - to je powstrzymać. Jeśli nie zdążą pierzchnąć z Har Ganeth - przygotować grunt pod żniwa śmierci.

Wróciłeś do lochu i odesłałeś służącego. Panował tu chłód i spokój. Ostatnio miałeś mało "gości", a poprzedni w większości poszli na ołtarz ku czci Krwaworękiego Boga. Mogłeś w spokoju sformułować plan.


Valandir

Starałeś się iść powoli i w miarę cicho, by zasadzić się na nieproszonego gościa. Zaczekałeś... ale nic się nie działo. Dźwięki i sapanie ustały. Ostrożnie zerknąłeś za blanki, tracąc cierpliwość i zaciskając dłonie nerwowo na rękojeściach tarczy i drzewcu włóczni. Wspinająca się postać zniknęła.

Coś zaszurało za Twoimi plecami. Spiąłeś się do obrotu i zastawy tarczą. Za późno. Trzask okutej pałki po potylicy. Ukłucie bólu... padłeś na blanki, rozbijając sobie wargę o śliskie, czarne kamienie. Nie straciłeś przytomności, ale upuściłeś włócznię. Zaparłeś się tarczą by nie zwalić się jeszcze na podłogę. Słyszysz syk wściekłości za sobą i tupot nóg.

Z wieży wypadł kusznik zwabiony chrzęstem pancerza przy Twoim upadku.

- Intruz! Alarm! - wrzasnął i wypalił z kuszy pojedynczym bełtem. Zaraz jednak zacharczał wściekle. Z pewnością wściekał się na nóż który tkwił mu w grdyce. Nieproszony gość doskoczył i obalił go ciosem rękojeści krótkiego miecza. Dobił go szybkim sztychem. Wstałeś i ująłeś ponownie ostrze. Z wieży wypadł kolejny żołnierz, tym razem tarczownik jak i Ty.

- Żywcem go! - krzyknął kusznik na szczycie wieży, starając się trzema bełtami trafić mroczną postać w kończyny, ale ta uniknęła ich zręcznie. W jej drugim ręku zaświecił długi, bojowy nóż. Przyjrzałeś się mu (mu, gdyż to był mężczyzna). Miał na sobie ćwiekowaną skórznię z metalowymi płytkami, wzmocnieniami i dodatkami. Wszystkie te elementy pokryte były sadzą by nie błyszczały. Skóra i płaszcz były koloru ciemnej szarości, by lepiej zlewać się z miejskim krajobrazem. Przy pasach na biodrze i klatce piersiowej miał przytroczone ostrza do rzucania, jakieś fiolki i sakwy.

Kolejni dwaj żołnierze, tym razem miecznicy, biegli od Twojej strony muru. Nagle, wrzask. Jeden z mieczników padł z bełtem w plecach. Kolejny zabójca wdarł się na mury za ich plecami. Miał jakąś maczetę i pistoletową kuszę. Z innego miejsca na murach dobiegł dźwięk alarmowego dzwonu i krzyki. Świst bełtów, brzęk oręża. Garnizon był atakowany przez bandę skrytobójców.


Ast'ar

Słuchała uważnie Twoich słów, a z jej ust nie znikał morderczy uśmieszek. Z oczu nie znikał zabójczy błysk. Wiedziała to już. Wiedziała, że jej plany się ziszczą, że osiągnie swój cel.

- Twoja intryga mi się podoba, mój drogi. Mamy Cassinę w garści. Jeśli żaden fircyk nie będzie czuł się śmiertelnie obrażony tą niespodzianką, to ja już napuszczę takowego na ciebie. Mam swoje sposoby. A przy okazji, cóż to za niespodzianka?

Wzięła kolejną przystawkę, tym razem owoc nadziewany jakimś rodzajem lukru. Rozkoszowała się nim przez chwilę. Nie musiała nic mówić. Kunszt Twojej ludzkiej niewolnicy tym razem dał o sobie znać. Może nagrodzić tą usłużną sucz? A może nie, jeszcze sobie co pomyśli.


Ninarhainth

Następny dzień po służbie w straży spędziłaś na obserwowaniu swoich prześladowców, ale ci szybko znikli z okolic bram miejskich i wtopili się w tłum. Z trudem opanowałaś swój umysł i nie zatraciłaś się w panice. Wysłali porządnych hycli. Specjalnie uwidocznili się na początku, byś wiedziała, kto na Ciebie poluje... aż wreszcie znikli. Zaczęli polować. Węszyć w miejskim smrodzie, by znaleźć swój cel. Chcieli, żebyś spanikowała, żebyś zrobiła zły ruch. Nie panikujesz, lecz błąd nadal można popełnić. Śmiertelny błąd.

Za część uzbieranych semisów zakupiłaś zapasy - suchy prowiant, wodę, spiryt, rzemienie, linę oraz inne podróżne ingredienta tudzież przedmioty, gotując się na wybycie lub coś poważniejszego. Zastanawiasz się nad jakimś znaczniejszym zakupem...

Rozmówiłaś się wieczorem z Abharnaehem. Był szczerze zdziwiony, ale nie z tego powodu, że Ciebie ktoś ścigał. Ten chłopak nie był wcale głupi, domyślił się pewnie, że z pewnych powodów ktoś Ciebie nie lubiał i zmuszona byłaś do ukrycia się w mieście - podczas gdy Twój dom to dzicz. Nie, nie był zdziwiony z powodu tego, że byłaś ścigana. Był zdziwiony, że już Ciebie wywęszyli. Że to "już". I że chcesz uciekać, zamiast ukryć się głębiej albo szukać protekcji (co sam doradził).

- Zwolnij się ze straży. Nie będzie to podejrzane, płaca coraz marniejsza, robota gówniana, urząd lada moment rozwiążą i wojsko zacznie pilnować ulic. - mówił - Ja chciałem się zwolnić, ale zjawiłaś się ty i... zostałem. No, ale co tam. Przecież jesteśmy razem, no nie? Mogę ci pomóc. Ukryjemy się. Mam znajomych. Mam siostrę w lazarecie garnizonowym. Może ona pomoże... albo moi znajomi.


Morvana

Nie musiałaś wcale specjalnie powoli się ubierać. Twoje ospałe od Przekleństwa ruchy same to wymusiły na Twoim ciele. Mimo to, zdążyłaś się odziać na powrót i zacisnąć porządnie wszelkie klamki, zapinki, spinki i sprzączki. Masz wrażenie, że trwało to wieczność. Kilka razy o mało co nie upadłaś z przemęczenia.

Nie próbowałaś uciekać. To byłoby bez sensu. Do sali wpadła ciżba strażników dzierżących szable oraz kusze, a z nimi dwie starsze uczennice magii ze sztyletami i pełnoprawna czarownica, wachtowa. W rękach miała poskręcany, czarny kostur z przezroczystym klejnotem u zwieńczenia. Przemówiła władczym głosem:

- To ona?

- Tak, pani! - odparł jeden ze strażników którego widziałaś przedtem.

- I nie ma nikogo więcej?

- Tylko ją widzieliśmy pani, z tym plugawym grimuarem! I na waleta!

Czarownica zignorowała nieformalny język stróża i spojrzała na Ciebie.

- Znam cię! Ty się tu uczysz w jednej z grup nowicjuszek. Masz coś na swoje usprawiedliwienie?! Nic nie kombinuj, bo zginiesz!

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Wto Sie 24, 2010 20:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Niespodzianka nie byłaby niespodzianką gdybym ci ją zdradził przedwcześnie.

Przypominam sobie w duchu, że to ludzka niewolnica... ludzie wszak to bezrozumne zwierzęta. A do zwierząt trzeba kija i marchewki. Zanim pójdę spać, dam jej marchewkę.

- Powiedz mi moja droga - zmieniam temat - Jakie jest Twoje największe marzenie?
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sro Sie 25, 2010 00:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Nie ma co szukać włóczni... szkoda czasu. Dobywam miecza i ruszam do przodu zasłaniając się tarczą.

Najpierw wyprowadzam pchniecie tarczą aby wytrącić go z równowagi a następnie ukośne cięcie mieczem.

' Co do cholery robią tu skrytobójcy??! To nie jakiś dom rodowy tylko koszary! Czyżby dostali zlecenia na dowódce ? To profesjonaliści... '

Walkę prowadzę w milczeniu. Nie ma strzępić gardła bez potrzeby... >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Sro Wrz 01, 2010 19:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Najważniejszym punktem mojej obrony, Mistrzyni, jest to, że nie wyznaje plugawych bóstw. Nigdy nic mnie z nimi nie łączyło ani nie łączy, a wydarzenia dzisiejszej nocy są tylko olbrzymim nieporozumieniem. Z chęcią udzielę szerszych informacji, proszę jedynie o krzesło.

Ledwo trzymam się na nogach ze zmęczenia ale staram się tego nie okazywać. Za wszelką cenę staram się utrzymać dumną i wyprostowaną postawę, mimo uczucia, że zaraz upadnę na twarz.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Pon Wrz 06, 2010 12:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Siedzę i stukam palcami o blat stołu. Gdzie ta cholerna lista... Ile można czekać. Muszę dobrą obstawę wybrać. Bez szpiegów do mojej dyspozycji ta misja jest o wiele cięższa. Trzeba dostać się do syndykatu. Tylko jak. Potrzebne będą fundusze na parę nielegalnych robót. Bądź samemu się z drużyną zatrudnić. Co do trafienia w szlachtę nie ma co liczyć. To jak szukać igły w stogu siana. Co z tą listą. Marnuje cenny czas tu siedząc. Tak jakby sam Khaine chciał mi utrudnić życie. Zrządzenie losu Ci opieszali gońcy... Ale ja jeszcze udowodnię że sobie poradzę. Pomimo przeciwności i kłód pod nogami!

Spoglądam wymownie na sufit. I wracam do bębnienia palcami po blacie.

_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Wrz 09, 2010 14:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ast'ar

To pytanie trochę ją zdziwiło, może nawet wytrąciło z równowagi. Uśmiechnęła się, i to był uśmiech szczery.

- Moim marzeniem Ast'ar, jest zrealizować swoje marzenia. Swoje plany. - cmoknęła - Chyba nie będziesz pytał kobiety o jej tajemnice?


Morvana

Wachtowa spojrzała na Ciebie, świdrując wzrokiem i mrużąc powieki. Wyszukiwała kłamstwa. Być może zarzuciła do tego jakieś subtelne, telepatyczne zaklęcie, lecz tego nie wiesz.

Odwróciła szybko głowę do strażników.

- Zostawcie nas. Pilnujcie korytarzy.

Bez słowa wyszli z biblioteki, zamykając drzwi. Zostały tylko uczennice i mistrzyni. Wskazała Ci krzesło przy jednym z biurek. Zasiadłaś na nim.

- Mów. - rozkazała, a był to głos nie znoszący sprzeciwu ni krętactw.


Valandir

Wzięliście w kleszcze jednego ze skrytobójców. Chlasnął sztyletem w tył, ten brzęknął o tarczę. Z przodu natarł na niego miecznik. Zabójca uniknął zwinnie ciosu mieczem i sam wepchnął swój idealnie w szczelinę między otwartym hełmem a skrajem tarczy. Żołnierz skonał od razu, ale Ty osiągnąłeś sukces - cios tarczą wytrącił go z równowagi. Padł na ścianę, gubiąc miecz. Chlasnąłeś go mieczem. Chciał zblokować, lecz źle wymierzył kąt i ostrze rozrąbało mu bark. Padł, brocząc krwią i sapiąc, na bruk muru.

Poczułeś wtem ostrą igłę bólu na plecach i ciepłą krew spływającą po lewej łopatce. Ręka z tarczą zdrętwiała. Odwróciłeś się. Drugi zabójca biegł na Ciebie z maczetą, repetując kuszę. Na bruku leżał bełt, nadłamany po uderzeniu w naplecznik, z wygiętym grotem. Wbił w Twoje ciało kawałek pancerza, ale sam odpadł.


Serpentes

Wreszcie, trafiła do Ciebie wiadomość od Vespidy. Złajałeś na odchodnym zziajanego gońca za opieszałość i odczytałeś list, łamiąc pieczęć:

"Serpentes,

Zgodnie z tym co mówiłam, przesyłam listę potencjalnych agentów. Są oddani kultowi Khaine'a i najlepiej nadają się do Twojej pracy.

Arcykapłanka Vespida"

Następnie, doczytałeś ową listę. Była w niej para szpiegów - Zinathel Nerkhar i Tarek Anthan - kobieta i mężczyzna którzy byli świetnie wyszkolonymi szpiegami pracującymi od lat dla kościoła (a dokładniej dla Vespidy). Skontaktować się z nimi można było poprzez mistrza tortur, Mashroona. Co ciekawe, oni faktycznie byli kochankami - więc nie będą musieli specjalnie udawać.

Zager z Domu Jazzel, miecznik, sierżant i nisko położony w hierarchii szlachetka z Domu Jazzel był pierwszym żołnierzem. Drugim był kusznik Yorel, jeden z lepszych strzelców z garnizonu. Można ich było odnaleźć właśnie tam.

Mordercy nie ma - Kościół takowych nie posiada (lub Vespida ich nie chce ujawniać nikomu) i nie chce angażować zakonu Asasynów. Skrytobójcę musisz zatrudnić we własnym zakresie.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon Wrz 13, 2010 16:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pokręciłem głową.

- Nie... nie będę.

Wszak już je znam. A przynajmniej domyślam się.

- Jeśli wszystko pójdzie z planem oboje zrealizujemy swoje marzenia. Zastanawiam się nad opuszczeniem tego miasta. Wiedźmy mają tu zbyt duże wpływy. Stanowczo zbyt duże. Mogą mi przeszkadzać, a z czarownicami ciężko walczyć nożem i trucizną.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 16, 17, 18, 19  Następny
Strona 17 z 19

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.