Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Har Ganeth
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 17, 18, 19  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ninerl
Starszy Szabrownik
Starszy Szabrownik


Dołączył: 25 Mar 2009
Posty: 26

PostWysłany: Nie Wrz 19, 2010 15:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- To będzie podejrzane - odparłam - Przynajmniej dla nich. Ale jak dla mnie nie ma to różnicy, najwyżej wcześniej będą musieli uderzyć.
Przy następnych słowach spojrzałam uważniej na niego - jeśli mówił prawdę, to cieszy mnie to. Ale lepiej się obecnie nie przyzwyczajać do tego.
- Ukryjemy się. Gdzie? - powiedziałam z dezaprobatą - Uwierz mi oni mają bardzo dużo czasu i równie dużo środków. Nie opuszczą miasta, jeśli nie uznają że uciekłam lub ze mną martwą lub żywą. A jakich masz znajomych? Wiesz, że tutaj jestem nikim. Wątpię, by komuś by się chciało otoczyć mnie opieką - dodałam, zastanawiając się jak potężni i wpływowi musieliby być ci znajomi, a w to nie chciało mi się jakoś wierzyć.
- Masz siostrę? W lazarecie? A to ciekawe - uśmiechnęłam się nikle. Siostra w lazarecie....na pewno ma dostęp do środków, jakie mogą być mi potrzebne, a nie muszą być to trucizny.
- To może najpierw ta straż - zdecydowałam - Ale to już rano. Twoi znajomi biegają przypadkiem po dachach? - gdyby zajmowali się czymś mniej legalnych, to byłoby przydatne. Można by wtedy upozorować ucieczkę i to być może przekonująco.
_________________
Ziemie Chłodu- Ninarhainth
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Nie Wrz 19, 2010 15:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< ignoruję ból, opuszczam rękę z tarczą aby tak aby nie przeszkadzała mi w poruszaniu się i ataku oraz ruszam do przodu aby związać go walką wręcz zanim zdąrzy przeładować kuszę.

Obracam uchwyt na mieczu i kiedy będę już blisko przeciwnika zadaję cięcie od dołu po skosie ( od prawej do lewej ) a potem 'zawijając' miecz na głową zmieniam chwyt i zadaje uderzenie z po skosie z góry (od prawej do lewej). >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Nie Wrz 19, 2010 23:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Usiadłam z ukrywaną, ale wielką ulgą.

- Miałam wolny czas, o Mistrzyni, dlatego stwierdziłam, że nie chce go zmarnować. Przyszłam do biblioteki by kontynuować swoje studia nad sztuką kontrolowania magii. Nie przyniosłam nic własnego, przeszukałam jedynie uważnie regały, znajdując wiele wszelakich zapisków i notatek. Postanowiłam przejrzeć je wszystkie - nie sądziłam, że znajdą się wśród nich tak przeklęte pergaminy. W swojej głupocie chciałam spróbować zrozumieć zapiski prowadzone w języku, który okazał się demonicznym. Ci parszywi bogowie zadrwili ze mnie zsyłając na mnie swe przekleństwa: opadła ze mnie odzież oraz poczułam się nienaturalnie zmęczona. Wtedy weszli strażnicy.

Patrze w oczy Mistrzyni, nie stawiam żadnych oporów jeśli będzie chciała sprawdzić magicznie czy mowie prawdę. Czekam jedynie na wyrok i karę.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sro Wrz 22, 2010 12:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ast'ar

Rozmawialiście jeszcze trochę. Okazało się, że Helionel podziela Twoje obawy w kwestii kultu Khaine'a. Kiedy kościół i zakony stwierdzą, że mają już dość przekomarzań Gildii, łowców i handlarzy niewolników oraz rodów szlacheckich, zrobią w mieście krwawe czystki.

Kiedy opuściła Twe domostwo, zająłeś się czym prędzej przygotowaniami do nadchodzącego przyjęcia. W międzyczasie otrzymałeś oficjalne zaproszenie, jako w zasadzie dopełnienie formalności. Przygotowałeś także swoją niewolnicę do nowej roli.

Wreszcie, nadszedł czas...


Ninarhainth

- A masz wyjście? Wolisz siedzieć na niepewnym stołku, na odstrzał, a i tak zostaniesz wyrzucona na bruk lada chwila? - skomentował twardym głosem Twoje wątpliwości odnośnie straży.

- Moi znajomi są na tyle silni by ukryć ciebie skutecznie, skarbie. Tylko trzeba być z nimi ostrożnym. To... hm... półświatek. Ty może jesteś nikim w Har Ganeth, ale ja mam z nimi układy. - powiedział znacznie ciszej, właściwie szepcząc - I... tak, moi znajomi biegają po dachach.

Udaliście się z powrotem do mieszkania Abhara. Jest położone w jednej z kamienic w dzielnicy mieszczańskiej. Urządzone skromnie, wręcz po spartańsku, ale nikomu to specjalnie nie przeszkadzało. Tylko ciasne, za ciasne. Ledwo korytarzyk i dwa pokoiki.


Valandir

Ruszyłeś w jego stronę. Faktycznie, nie zdążył przeładować kuszy. Cisnął ją na bruk muru i dobył miecza oraz lewaka. Rzucił się na Ciebie z tymi ostrzami. Przyjąłeś cięcie miecza na tarczę, ale lewak chlasnął po Twojej prawicy, zostawiając krwawą szramę.

Atak ten zaskoczył Ciebie. Skurwiel jest szybki, za szybki. Musisz wymyślić jakiś fortel i to szybko. Cięcie z dołu, wróg w mgnieniu oka odskakuje. Twój miecz tnie powietrze. Krok do przodu, zawinięcie z góry, przeciwnik zbija cios lewakiem.


Morvana

Mistrzyni wysłuchała tego, co masz do powiedzenia i wysondowała Twój umysł subtelną magią, którą ledwo poczułaś. Kiwnęła głową.

- Mówisz prawdę, dlatego nie zginiesz. Jesteś odważna, ale jednocześnie głupia. Niepotrzebne nam takie Czarownice. Nie jestem od wymierzania kar, zrobi to za mnie przełożona akademii. Wszystko co się tu wydarzyło zostanie spisane w raporcie. Możesz iść.

Czarodziejki opuściły bibliotekę. Słychać, jak one i strażnicy rozchodzą się z powrotem na swoje stanowiska.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Sro Wrz 22, 2010 17:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kiedy wyszły wreszcie mogłam porzucić swoją maskę uległości. Pieprzona idiotka! Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa! Dobrze ze chociaż posiadłam wiedzę z części zapisków, bo inaczej wpadłabym przez to wszystko w furię.

Zebrałam wszystkie swoje pozostałe rzeczy i siadłam przy stoliku gdzie zostawiłam te wszystkie zwoje. Nie mam siły zastanawiać się nad znaczeniem tych cholernych demonicznych znaczków... nie mam siły powrócić też do swojej komnaty. Spisuje tylko najważniejsze wnioski z tego co przeczytałam. Jeśli mnie wyrzucą to mogą być mi bardzo potrzebne.

Pewnie będę musiała napisać list do swojego rodu by użyli swoich wpływów i spróbowali przedłużyć moją obecność tutaj. Ciekawe czego będą chcieli w zamian...

Kiedy skończę i odzyskam nieco sił zbieram notatki i idę do siebie.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pon Wrz 27, 2010 21:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ubieram się w najdoskonalsze ubranie. Czarna koszula z koronkowymi szerokimi mankietami i wysokim kołnierzem skrywającym metalowe usztywnienie. Spodnie z najprzedniejszej skóry a na to rozpięta szata sięgająca kolan. Wszystko utrzymane w ciemno - zielonym kolorze, ze złotymi ornamentami. Do tego niedawno zakupiona jedwabna szarfa przewiązana w pasie. Ozdób zwyczajowo wkładam niewiele. Pierścień rodowy z wyobrażeniem modliszki. Całości dopełnia przypięty przy pasie rapier, oraz nóż w delikatnej pochwie, oba skrywające na ostrzach zaschniętą truciznę.

Podjadę pod dom Helionel wozem. Niech ludzki niewolnik się tym zajmie. Upewniam się po raz ostatni, że elfka zrozumiała swoją rolę w szykowanym przedstawieniu i kierujemy się na bal.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Pią Paź 01, 2010 11:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Zaciskam zęby ignorując ból, z mojego gardła wydobywa się syk, wymieszanie bólu i gniewu to jest to co mnie teraz napędza. Każda walka to ból, to jest pewne, ale jeśli tej walki nie skończę szybko to ból przerodzi się w bolesną śmierć.

Robię nieznaczny krok do tyłu prawą nogą i wykonuję coś jakby zamach mieczem ale w chwili kiedy zauważę jakaś reakcje defensywną i ofensywną ze strony przeciwnika wybijając się z prawej nogi rusza do przodu aby trzasnąć przeciwnika tarczą i wbić miecz w jego bebechy.

Jeśli nie wykona żadnego ruchu wykonuję pełny krok wznoszę rękę uzbrojoną w miecz na wysokość ramienia samo ostrze równolegle to podłoża, zasłaniając się tarczą ruszam na przeciwnika. Sekwencja ataku to pchnięcie mieczem, uderzenie tarczą - ale nie bezpośrednio w niego, raczej w broń aby ją zblokować - następnie mam nadzieję kończące cięcie mieczem. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Nie Paź 03, 2010 14:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ostatnia zmiana w lochu i pora zacząć działaś. Pierwsze kroki skieruje do Mashroona. Oni są kluczem do tej intrygi. Od nich należy zacząć. Muszę ich przepytać o umiejętności. Szpieg szpiegowi nie jest równy. A mamy przed sobą niesamowicie trudne zadanie. Nie mogą zawieść. Nie gdy ja dowodzę. Każdy krok musi byś wykonany z niesamowitą perfekcją. Żołnierze mogą zaczekać a na koniec zajmę się kontaktami z syndykatem.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sro Paź 06, 2010 13:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Morvana

Spisałaś wszelkie notatki, również ze swojej porażki - wizje Przekleństwa Tzeentcha które aż dwukrotnie naznaczyło Ciebie po próbie przeczytania demonicznego tomiszcza.

Odstawiłaś księgi na swe miejsce i chwiejnym krokiem udałaś się z powrotem do swoich komnat. Dzięki bogom, nikt nie zatrzymywał Ciebie po drodze w tym stanie.

Kiedy tylko się ogarnęłaś, przysłano do Ciebie posłańca-niewolnika z wiadomościami.

Pierwsza była od przełożonej akademii. Chciała się z Tobą widzieć dziś po zajęciach, późnym wieczorem, celem dyscyplinarki. Druga była z lazaretu, gdzie niejaki Moebius, jeden z Katów, chciał z Tobą porozmawiać prywatnie.


Ast'ar

Przygotowałeś się należycie. Sformułowałeś plan. Nie zapomniałeś o żadnym z jego elementów. Pamiętałeś o dwóch sakwach z monetami. Przećwiczyłeś z Asurką jeszcze raz jej rolę. Teraz miałeś nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z zamierzeniami, że Helionel odwali swoją robotę porządnie. Wyszedłeś.

Po krótkiej przejażdżce wozem dotarliście pod rezydencję Rodu Quinnar. Wysiedliście i skierowaliście się do bram. Straże wpuściły was po okazaniu zaproszenia, ale bardzo krzywym wzrokiem patrzeli na blond włosą elfkę.

Kiedy tylko otwarto przed wami drzwi, owiała was feeria kolorów, świateł, zapachów i dźwięków. Niezwykła mieszanka która dla Twojego umysłu znaczyła od razu szacunek. Na ten bal wydano duże pieniądze i poruszono najgrubsze ze strun. Na sali była sama śmietanka Har Ganeth. Członkowie najprzeróżniejszych rodów szlacheckich miasta, wysocy przedstawiciele kościoła (wysocy kapłani i wysokie kapłanki kultów Bóstw Podziemia, jedna czy dwie Wiedźmy Śmierci, jakiś starszy Mistrz Draich z zakonu Katów a nawet starszy Apostoł) i urzędów (takich jak chociażby komendant straży miejskiej, zastępczyni przełożonej aka czy generał garnizonu).

Usługiwali tylko najpiękniejsi i najbystrzejsi niewolnicy oraz słudzy. Podawano tylko najlepsze przekąski, na zimno i na ciepło oraz najlepsze gatunki alkoholi z Naggaroth a nawet Ulthuanu i Starego Świata. W tle przygrywała muzyka jakiejś doświadczonej kapeli.

Co ciekawe, wychwyciłeś chyba arcykapłankę kultu Atharti, druchirskiej bogini przyjemności - czasem ledwo tolerowanej przez Khainitów, co było widać nawet teraz po nieprzychylnych spojrzeniach.

Wciągnąłeś powietrze i przybrałeś właściwą twarz. Pod bokiem miałeś Asurkę, która wyraźnie była zestresowana. Zapowiedziano was. Oczy wielu Druchii zwróciły się najpierw na Wysoką Elfkę, potem na Ciebie. Niektóre wyrażały zainteresowanie, inne zdegustowanie, jeszcze inne bardzo wyraźne "co kurwa?"


Valandir

Twoja finta podziałała. Poza tym, przeciwnik bez tarczy stojący naprzeciwko wroga który ją posiada, jest na trudniejszej pozycji - bez względu na to czy ma w jedną czy też dwie bronie. Oberwał mocno w pysk, zalał się krwią. Zaraz potem w jego flakach zagościła Twoja klinga. Jęknął, próbował coś zrobić ale kopnięciem zsunąłeś go ze swego ostrza. Spadł prosto z muru na bruk.

Walki nadal trwały. Kolejny skrytobójca wypadł z wieży przed Tobą, jakieś trzydzieści kroków. Goni go trzech żołnierzy - włócznik, miecznik i kusznik.


Serpentes

Opuściłeś swój loch i skierowałeś się do sali tortur, gdzie zwykle przebywa Mashroon, mistrz małodobry i główny Oprawca dla kościoła Khaine'a w Har Ganeth.

Wkroczyłeś do jego królestwa, natykając się po raz kolejny na wymieszany odór potu, krwi, fekaliów, szczyn, spalenizny i wielu innych smrodów. Była to iście zabójcza dla powonienia mieszanka, zdolna zwalić z nóg słabsze osoby - ale nie Ciebie. Ani prawie żadnego innego Druchii. Bowiem z tych wszystkich odorów wybijał się jeden, który Mroczne Elfy cenią sobie - smród cudzego strachu.

- Co jest Serpentes, znalazła się jakaś robota? - odparł Mashroon który właśnie wszedł do przedsionka przez uchylone drzwi. Cuchnął alkoholem. Po ostatnich czystkach w lochu najwidoczniej miał niedobór pracy.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Czw Paź 07, 2010 20:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Zinathel Nerkhar i Tarek Anthan. Wszystko co o nich wiesz. Dodatkowo muszę się z nimi zobaczyć wkrótce.

Opieram się lekko o ścianę i skwapliwie zapamiętuje każde słowo Mashroona. Chce wiedzieć wszystko. Muszę poznać ich mocne i słabe strony. Opracowywać konkretne punkty planu mam zamiar już z nimi. Co, kto, jak i dlaczego. To musimy wiedzieć w pierwszej kolejności. Działać z ukrycia niczym skorpion. Śmiertelnie atakować za każdym razem.


_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Nie Paź 17, 2010 18:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odpowiadam Moebiusowi pospiesznie, że nasze spotkanie będzie musiało zaczekać, bo 'wydarzenia, które miały ostatnio miejsce na terenie akademii ograniczają moją swobodę'. Perfumuje arkusz, pieczętuje cały list i posyłam go tym samym niewolnikiem który go tutaj przyniósł.

Nie mam ochoty teraz na spotkania. Nie mam na nic ochoty. To co sie stało nie powinno mieć miejsca! Khaine jeden wie co się teraz ze mną stanie. Jedno jest jednak pewne - nie poddam sie bez walki!

Czekam na zajęcia a kiedy wybije odpowiednia godzina udaje się na nie bezzwłocznie.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ninerl
Starszy Szabrownik
Starszy Szabrownik


Dołączył: 25 Mar 2009
Posty: 26

PostWysłany: Wto Paź 19, 2010 18:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mieszkanie przytłaczało mnie swa ciasnotą, zupełnie jak klatka. Nieświadomie obnażyłam zęby w grymasie.
Ale z drugiej strony nie było niepotrzebnych bzdur bez których nie mogą żyć miastowi słabiacy.
- To powiedz mi więcej o swych..znajomych.- powiedziałam, siadając na podłodze - Czego mogliby ode mnie chcieć i czego mogę się mniej więcej spodziewać.
- No a potem... - rozebrałam wzrokiem swojego strażnika i oblizałam wargi - Możemy zajmiemy się czymś przyjemniejszym...
_________________
Ziemie Chłodu- Ninarhainth
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Wto Paź 19, 2010 18:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Odwracam się i zasłaniam się tarczą. >

- Odciąć mu drogę!

< ruszam szybkim krokiem lekko pochylony i zgarbiony aby tarcza mogła mnie zasłonić w jak największym stopniu. Kto wie czy i ten nie ma jakiejś kuszy... Mając przeciwników przed i za sobą będzie musiał wybrać drogę ucieczki. Zapewne padnie na mnie gdyż jestem jeden.

Jego pierwszy cios zamierzam przyjąć na tarczę a następnie wyprowadzić kontrę. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pią Paź 22, 2010 20:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uśmiecham się jak gdyby nic. Jakby to był po prostu kolejny bal i spotkanie nadętych znajomych z tego samego szczebla arystokracji.

Robię kilka kroków do przodu i jakby dopiero teraz zauważając spojrzenia wszystkich, robię teatralnie zdumioną minę, po czym uśmiecham się podle i wykonuję szeroki zamach ręką, jakbym chciał objąć całą salę.

- Witajcie! Skorzystam z poświęconej mi uwagi by złożyć wyrazy szacunku naszej gospodyni. Pięknej Helionel.

Po czym ujmuję niewolnicę za łokieć i wskazuję ledwo dostrzegalnym gestem, którąś grupkę szlachciców i szlachcianek, gdzie dostrzegam znajome twarze. Tam też się kieruję. Czas porozmawiać i poegzystować na balu. Staram się uważnym wzrokiem wyłuskać z tłumu zgromadzonych siostrę mej przyjaciółki.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sob Paź 23, 2010 01:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Valandir

Tak jak się spodziewałeś, zabójca spróbował salwować się ucieczką. Zaatakował Ciebie, jednocześnie próbując obrzucić swój pościg miotanymi ostrzami. Ostatecznie zranił Ciebie głęboko w prawicę i zmęczył srodze oraz poranił pozostałych troje żołnierzy, ale zasiekliście go - głównie dzięki bełtom z kuszy należącej do strzelca, którą się okazała kobieta.

Wspólnie zeszliście z muru na dziedziniec, gdzie trwała dalsza walka. Cofnąłeś się po swą włócznię Drannach. Starliście się u boku innych żołnierzy z wrogami. Kobieta-kusznik została bardzo ciężko raniona, włócznik zginął. Ty i miecznik odnieśliście kolejne, lżejsze rany. W zamian zarąbaliście jeszcze jednego skrytobójcę. Innymi zajęła się reszta - tracąc przy tym sporo stanu osobowego. W boju padł jeden z głównych oficerów garnizonu, piastujący urząd komendanta wart.

Wkrótce, odgłosy walki ucichły. Czysty dźwięk rogu poniósł się ponad fortem. Dołączyły do niego okrzyki i walenie ostrzami w tarcze. Zwyciężyliście... ledwo. Straty są koszmarnie wysokie jak na tylu przeciwników.


Serpentes

Mashroon pokiwał głową i spoważniał. Kiwnął niedbale ręką, byś poszedł za nim. Chwycił za swój ciężki pęk żelaznych kluczy i otworzył okratowane, mocarne odrzwia, ukazując schody w dół. Zeszliście tam, a oprawca wziął ze sobą jedną z pochodni. Drugą dłonią trzymał się wilgotnych cegieł ściany, starając się nie spaść na dół.

Weszliście przez kolejne masywne drzwi do sporego pomieszczenia, służącego do najpoważniejszych, najbardziej rozwlekłych w czasie i najgłośniejszych tortur. Nigdy w tym miejscu nie byłeś, ale słyszałeś o nim co nieco. Była to chluba Mashroona, którą naprawdę rzadko odwiedzał ktokolwiek. Nawet ten sekciarz Slaanesha, mimo iż ważny więzień dla kościoła, nie trafił do tych tajemnych kazamatów. Przepełniająca to pomieszczenie aura strachu i tortury była wręcz magiczna. Służyła oprawcom kościoła setki lat przed Mashroonem, Tobą czy nawet Twoją ciotką. Łamano tutaj najtęższych odstępców od wiary w Bogów Podświata i najpoważniejszych wrogów społeczeństwa Har Ganeth i, prawdopodobnie, całego Naggaroth. Aura tego miejsca przepełniała nawet Twoje okrutne i skamieniałe serce nabożnym niepokojem i czcią, graniczącymi z lękiem.

Kiedy Ty przyglądałeś się śladom dziesiątek lat tortur, wżartym w ściany tego miejsca i strukturę najokrutniejszych narzędzi do zdobywania informacji jakie wymyśliły ludy tego świata, Mashroon łyknął jakiś eliksir i w parę chwil wytrzeźwiał. Zamknął drzwi za wami.

- To pomieszczenie jest wyciszone kapłańską magią. Twoja ciotka wysłała do mnie znak, że będziesz oczekiwał takich informacji, więc słuchaj. Nie będę pieprzył o życiu prywatnym tej parki szpiegów, bo to nieistotne. Powiedzmy, że chędożą się odkąd spotkali się, jakieś piętnaście lat temu podczas pierwszej misji dla kościoła. W życiu nie spotkałem drugiej takiej pary Druchii. Zawsze działają wspólnie, planują wspólnie i dbają o siebie nawzajem jak prawdziwie kochająca się para, jak u Słabych. Fenomen. Paru próbowało im to wypomnieć od słabości, ale skończyli w wodach portowych, twarzą do dołu. Teraz tak... są obeznani w fałszerstwie, psychologii, mimice, szpiegostwie ogółem, ciskaniu ostrymi przedmiotami i dźganiu nimi. Nie wiem na czym polega praca szpiega dokładnie, ale oni są najlepszymi spośród tych nielicznych agentów kościoła. Mogę z nimi zaaranżować spotkanie na dowolny dzień tygodnia, nawet dzisiejszą noc, bo sprawa jest zaiste poważna, skoro Vespida chce ich fatygować, mam rację?


Morvana

Szybko spisałaś list i dałaś go niewolnemu, który natychmiast opuścił Twą komnatę i udał się do adresata. Zostałaś sama ze swoim niepokojem, notatkami i wolnym czasem - który szybko przeciekł Ci przez palce. Nadszedł czas na wieczorne zajęcia. Przygotowałaś się więc należycie i szybko opuściłaś swoje komnaty, udając się na miejsce zbiórki grupy. Byłaś przed czasem. Żadna z pozostałych uczennic które się zbierały nie poświęciła Ci więcej uwagi niż zazwyczaj. Najwidoczniej nie wiedzą jeszcze o wydarzeniach w bibliotece... i po prawdzie, lepiej żeby się nie dowiedziały. Takie plotki ściągają zły rodzaj uwagi na poszkodowanego.

Wkrótce przybyła pełnoprawna Czarownica i otwarła salę. Uczennice zajęły swe miejsca, Ty również.

- Przez ostatni czas, moje drogie, uczyłyście się teorii i rozwijałyście swoje cechy fizyczne. Muszę wam zakomunikować, że wszystkie zdałyście ten etap nauki mniej lub bardziej pomyślnie i przechodzimy do następnego. Przed miesiącem bodajże rozmawiałyśmy na temat roli krwi w zaklęciach Druchii. Teraz pomówimy o tym szerzej i zastosujemy to w praktyce. Musicie wiedzieć, że każda pełnoprawna Czarownica zna rytuały pozwalające na spreparowanie i konserwację krwi celem użycia ich jako składników do dowolnego zaklęcia naszej mrocznej sztuki. Jest to rytuał stosunkowo łatwy do nauczenia, jednakże uciążliwy do przeprowadzenia z powodu niełatwo dostępnych składników, dużej ilości wymaganego czasu oraz delikatności samego przedmiotu rytuału. Jeden fałszywy ruch i cała praca oraz krew idą na marne, a nierzadko również pozostałe rzeczy użyte w rytuale - ale tak jest wszędzie, tego mówić wam chyba nie musiałam. Jednakże, zdobyta w ten sposób krew wytrzymuje naprawdę wiele, w tym lata leżenia odłogiem w fiolce, zachowując swe właściwości. Krew taka może zostać natchniona Dhar w różnym stopniu natężenia. Należy nadmienić, że słabiej natchniona fiolka rytualnej krwi nie będzie nadawała się do czarów potężniejszych i na odwrót. Taka jest cena za uniwersalny i niezawodny składnik. Teoretycznie można również pozyskać krew świeżą z otwartej rany - przykładowo niewolnika, sługi, wroga czy też siebie. Takowy zastrzyk mocy może zostać przemieniony we wprawną Czarownicę w podobny lub taki sam składnik jak rytualna krew, jednakże to wymaga wprawy, jak już wspomniałam. Ten sposób pozyskiwania mocy jest po prawdzie bardzo podobny do tego, w jaki Apostołowie naszego potężnego bóstwa zdobywają "esencję" - czyli dosłownie siłę życiową wroga. Oni mogą ją zamykać jeśli są wystarczająco sprawni i szybcy, ale dzieje się to na polu bitwy i może zdekoncentrować bardziej Apostoła niźli to wszystko warte. Aczkolwiek, bez owych "dusz" nie rzucą swoich potężnych zaklęć uzdrawiających. My możemy obejść się bez krwi, tak rytualnej jak i świeżej, aczkolwiek mądra Czarownica zawsze trzyma przy sobie co najmniej jedną fiolkę rytualnej krwi każdego typu, na wszelki wypadek.

Mistrzyni odchrząknęła po długiej przemowie i przepłukała usta wodą ze szklanki.

- Mam przygotowane dla was manuskrypty z rytuałem natchnienia krwi oraz składniki niezbędne dla dzisiejszych ćwiczeń. Jakieś pytania zanim zaczniemy?


Ninarhainth

- Jest to gałąź Gildii, organizacji przestępczej działającej we wszystkich miastach Druchii. Zajmują się głównie czarnym rynkiem, szmuglerstwem, kontrabandą, przemytem, nielegalnym handlem - zwał jak zwał. Czasem dochodzą do tego narkotyki, broń, niewolnicy i... usługi. Dopiero niedawno pojawili się w Har Ganeth i potrzebują dobrych fachowców. Takich jak na przykład my. W zamian za pracę zaoferują nam zapłatę w monecie i ochronę przed twoimi prześladowcami... jeśli okażemy się przydatni. A spodziewać się możemy, że w najgorszym przypadku mogą nas zdradzić. Nie ma honoru wśród tych przestępców... ale czy mamy jakieś wyjście?

Twoje gesty i ostatnie słowa zbiły go całkiem z pantałyku. Parsknął śmiechem i poderwał Ciebie z podłogi, zanosząc w stronę łóżka.

- Nigdy nie masz dość?


Ast'ar

Od kiedy tylko przekroczyłeś próg wnętrza rezydencji Rodu Quinnar, wzbudziłeś swą postawą całą gamę uczuć i odczuć. Od zdziwienia, poprzez zdegustowanie, gniew, zaintrygowanie aż po rozbawienie. Nie pozostałeś nikomu obojętny i nie musiałeś długo się wysilać swym aroganckim zachowaniem, by przysporzyć sobie chętnych do pojedynku. To, plus parę osobistych obelg sprawiło, że były to starcia na śmierć i życie.

Pośrodku sali zebrał się tłum Druchii tworzących publiczność dla starć. Najpierw przyszło Ci do pojedynku z jakimś młodym, niewydarzonym szlachcicem z jakiegoś rodu z Karond Kar. Nic nie znaczący przybłęda, ale dobrze robił lewakiem i mieczem. Miałeś trudności, ranił Ciebie solidnie po nogach, ale wykończyłeś go nielichym podstępem i ciosem sztyletu w gardło. Drugim przeciwnikiem był dworzanin Rodu Quinnar który z "polecenia" Helionel (z którą ostentacyjnie "pokłóciłeś" się przedtem na oczach wszystkich) starł się z Tobą za pomocą rapiera. Dobra stal, kuta przez przednich rzemieślników ze Starego Świata, zagrabiona na wyprawie łupieżczej. Przebódł Cię nią przez lewe ramię, ale sam dorobił się dwóch dziur w brzuchu i skonał w męczarniach.

Po prowizorycznym opatrzeniu ran i ogłoszeniu zwycięzcą w pojedynkach, nikt nie miał zamiaru pchać się pod Twoje brzytwy. Zdybałeś wkrótce Cassinę której wyraźnie zaimponowałeś swymi niecodziennymi wyczynami. Po dość krótkiej rozmowie wystosowałeś propozycję nie do odrzucenia dla młodej, atrakcyjnej i rozwiązłej szlachcianki z bajecznie bogatego rodu.

Nie dalej jak pół pacierza potem, baraszkowaliście sobie w najlepsze w alkowie Cassiny, tworząc całkiem zgrany trójkąt. Cassina, w przeciwieństwie do wciąż pruderyjnej i nieco zawstydzonej Asurki, była istnym wampem i demonem seksu. Bez problemu dominowała nad wami w łożnicy, zapewniając sobie i wam niewysłowioną rozkosz cielesną.

Zanim jednak zdołałeś zrealizować swój zabójczy plan, Cassina wykonała swój zdradziecki ruch. Sięgając podczas waszych ekscesów pod łóżko, wyjęła jakąś drewnianą różdżkę, którą aktywowała słowem w obcym, plugawym języku. Mroczna Mowa Chaosu.

Natychmiast Ty i Twoja niewolnica zostaliście powaleni przez potężne spazmy i wizje niosące ze sobą mieszaninę bólu i przyjemności, zlewającą się w jedno i niosącą ze sobą różowy blask Slaanesha - bluźnierczego bożka, wroga społeczeństwa Druchii i przeciwnika Khaine'a. Wreszcie, straciłeś od tego przytomność.

Zbudziłeś się tylko po to, by odkryć, że trafiłeś do jakiejś przestronnej celi w lochach, przykuty za członki do podłogi i sufitu żelaznymi łańcuchami. Przez następne chwile, godziny, dni byłeś wykorzystywany. Przez Helionel i Cassinę, działające wspólnie. Ta pierwsza zdradziła Ciebie. One nigdy nie były przeciw sobie. Co więcej, wyjawiły Ci niektóre sekrety ich małej "organizacji" - sekty Slaaneshytów w sercu Har Ganeth, Miasta Khaine'a. Chcą byś do nich dołączył i pomógł objąć Ród De'Cados "błogosławieństwem" Księcia Ekscesów. Jak na razie wytrzymujesz ich tortury, lecz nie wiesz, jak długo pociągniesz...

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy


Ostatnio zmieniony przez Ethereal dnia Sro Lis 24, 2010 01:32, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 17, 18, 19  Następny
Strona 18 z 19

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.