Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Wichry Północy - Rozdział Trzeci
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 38, 39, 40  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Wichry Północy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 14:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Usiadłem na krześle, wciąż się lekko uśmiechając. Wskazałem otwartą dłonią na krasnoluda:

- To jest pan Khazdin, podróżnik jak i z pewnością tęgi wojownik, skoro tu przybył. Poznaliśmy się na statku- i jak na razie nasze drogi się zeszły.

I spojrzałem na krasnoluda, wskazując na Ezehiela:

- A to jest Ojciec Ezehiel, kapłan Morra i mój przyjaciel sprzed wieeeeelu lat. Jak widać- bogini jest niezmiernie łaskawa, że natykam się na osoby... z którymi można jeszcze porozmawiać.

Westchnąłem, opierając miecz o stół. Na moim torsie błyszczała pozłacany napierśnik, zdobiony symbolami Myrmidii. Z tyłu zwisywała czarna peleryna z symbolem płonącego słońca.

- Pytasz się co tu robię? No cóż- ma to spory związek z moimi podróżami po świecie i awansem na Kapłana, a następnie Rycerza Płonącego Słońca. Zgodnie z zasadami zakonu- każdy nowo pasowany Rycerz Myrmidii musi ruszyć na dwa lata w świat, by dowieść swojego męstwa i zdolności przywódczych. Od pewnego podróżnego w Wissenburgu dowiedziałem się o siedliska chaosu na tych ziemiach. Ruszyłem więc ku północy- ale nie sam. Zabrała się ze mną grupa zbrojnych- moi dawni podkomendni w Wissenburgu.

Zrobiłem sobie chwilę wytchnienia, by złapać nieco zimnego powietrza. Opatuliłem się w płaszcz.

- Nazwali to małą krucjatą. Jaka będzie prawda- nie wiem. Może nie wrócę- lecz chcę przynajmniej zadać jeden mały cios chaosowi, nim skończę w Królestwie Morra.

Zakończyłem swój wywód, poprawiając nieco ubranie.

- Opowiedziałem ci o swoich celach. Teraz- zadam ci to samo, co ty mi.
_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 14:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wysłuchałem Manfreda. Co jakiś czas kiwałem głową. Kiedy lały się kolejki naturalnie opróżniałem naczynko do dna.

- Moja historia nie niesie za sobą światła sukcesów - powiedziałem uśmiechając się.

Myśl została urwana. Uśmiech utrzymywał się na twarzy krótką chwilę, zagapiłem się na blat stołu i bawiłem się naczynkiem przesiąkniętym zapachem alkoholu. Przetarłem oczy.

- Do Norski przybyłem ponieważ chcę aby moje grzechy zostały wybaczone przez bogów. Chłód tego miejsca ma wymrozić w mej duszy osobę, którą kiedyś byłem - odpowiedziałem.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 14:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy to tylko powiedział, mój uśmiech nieco przybladł- lecz nie z powodu tego, że zacząłem się nim brzydzić. Ze smutku, że porządny człowiek musiał zjeść na chwilę ze ścieżki prawości. Czy odkupi grzechy? Czas pokaże...

- Iście filozoficzna sentencja. Bogowie wiedzą co nas czeka na tych ziemiach. Macie na chwilę obecną jakieś plany?

Spojrzałem na obu panów, wciąż polewając. Wszak byłem z nich wszystkich najmłodszych, zaś mój cel- najbardziej konkretny.
_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 15:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ja nie - odpowiedziałem. - Niedawno przybyłem do tej karczmy i muszę przyznać jestem stale zaskakiwany. Spodziewałem się Norsów, rudych z warkoczami, pijanych i szorstkich... A tu patrz. Kislevici. Nie narzekam przynajmniej z nimi będzie można porozmawiać.

O tak, podróże na wschód i nauka ichnego świszczącego języka przydała się.

- Poza tym, zajęcie by się przydało. Masz jakieś propozycje?
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 16:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Witam, witam, siadajcie jak rzekł Manfred Khazdin jestem.

< wyciągnąłem prawicę aby uścisnąć dłoń kapłana, przysłuchiwałem się krótkiej rozmowie pykając fajką, po chwili odezwałem się rozbawionym głosem >

- Krucjaty, wyprawy pokutne... no no ale mi się kompania trafiła... a wy tak od razu do interesów spraw wielkich. Dobrze powiadajcie mości Manfredzie jakie macie plany i w jakie strony rzuci was ta mała krucjata, zdarzyć się może, że w te same strony co mnie, wtedy możemy sobie wzajemnie pomóc.
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 17:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- No to jesteśmy w domu... Witamy w kompani, mości krasnoludzie i mam nadzieję, że zagrzejesz u nas miejsca. A i łupów będzie nie mało, a czerepów chaotystów będzie bez liku. I nie podlegasz pode mnie. Jesteś wolnym poszukiwaczem przygód. Choć w grupie raźniej i... bezpieczniej.

Wyszczerzyłem się w stronę krasnoluda i w stronę Ezehiela spojrzałem. Polałem każdemu z nich. Odchrząknąłem:

- No cóż, Ezehielu. Jeśli chcesz- możesz podróżować z nami- to jest Khazdinem, moją kompanią zbrojnych i mną. Myślę, że zwalczając wyznawców chaosu odkupisz swoje winy. Co więcej- w sprawozdaniu umieścić mogę twoje nazwisko za pomoc Rycerzowi- Kapłanowi w jego misji. A i myślę, że z łupów możesz być zadowolony. Jak w przypadku krasnoluda- nie podlegasz pode mnie i w każdej chwili możesz się oddalić.


Podsunąłem mu kielich, uśmiechając się pod nosem:

- Wybór jednak należy do ciebie. Czy sięgniesz po miecz i będziesz w ramię w ramię z nami walczył?
_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 18:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Manfred robi grunt pod interesy. Stwarza całkiem dobre wrażenie - pogodnego i otwartego dowódcy. Takich się już nie spotyka, nie w tych czasach.

- Sam będę wiedział kiedy me winy zostaną wybaczone - mruknąłem. - Mowy o mnie nigdzie nie masz prawić, ani w raportach ani w karczmach, w których będziesz rezydował w przyszłości bowiem mi sława nie potrzebna. Łupy? Zachłanność i żądza materii wpychają w głębokie odmęty piekieł. Stamtąd nie ma ucieczki. Pieniędzy pragnę tyle bym mógł wypić czasami, co w gębę bym miał włożyć, a i zabawić się kiedy ochota najdzie. No, i gdyby lepszy bastard się odnalazł wśród potyczek. Jeno przyjmę z ochotą.

Wypiłem kielich, który podsunął Manfred.

- Jestem z wami.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Pią Mar 05, 2010 18:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- A więc witamy w drużynie, ojcze Ezehielu. Niech słońce bogini zaświeci nad nami i nad tą misją.

Stuknąłem się kieliszkami z towarzyszami i wypiłem. Następnie westchnąłem. Ezehiel, dowcipny kapłan, którego poznałem w Nuln, będący dla mnie przykładem przez jakiś okres czasu, zmienił się. Pogrążony w smutku. Coś go dręczyło. Grzechy, o których nie chcę pytać. Czy jest człowiekiem godnym zaufania? Raczej tak- sądząc po jego otwartości. Z pewnością jednak nie stracił krzepy w ręce.

- Tak więc za trzy godziny spotykam się z moimi ludźmi na molo. Rozmówię się z nimi, przydzielę obowiązki jak i was również przedstawię. A na razie... porozmawiajmy.

Zacząłem pytać krasnoluda o oddziały tarczowników z górskich twierdz, o szacunku dla ich rasy i zdolności przywódczych. Z Ezehielem zacząłem delikatny temat o jego stosunku względem, czy zgadza się ze świątynią w Marggricie, że Myrmidia jest córką Vereny i Morra, czy też z dogmatami Imperialnymi o śmiertelnej wojowniczce, która została- jak Sigmar- uznana za boga lata po śmierci.
_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Sob Mar 06, 2010 12:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aderus

Wychodząc, zdążyłeś jeszcze ujrzeć zdziwione miny zebranych wyrażające jedną myśl: Kobieta i to w dodatku obca, ma sprawować władzę w grodzie?
Już w drodze do komnat zacząłeś sobie przypominać niektóre raporty, które dostarczyli gońcy:

Bran Żeglarz z Vargstadu, powinien być pod koniec tego dnia w Stormstadzie prowadząc pięć snekk i stu dwudziestu wojowników.
Ze Stormstadu możesz wyruszyć wraz z czterema snekkami i jednym drakkarem, zabierając również stu dwudziestu wojowników.
Heid Wysoki z Bjoernlingburgu dysponuje trzema snekkami i sześćdziesiątką wojowników.
Gdy dotrzecie do Rotundvig, Eryk Promiennooki wesprze Ciebie czterema snekkami i osiemdziesiątką wojowników.
W Birkastad, fjordzie Helma Groźnego możesz się spodziewać pięciu snekk i kolejnych stu dwudziestu wojowników.
Gustav Czarnoręki z Tongurstadu już powinien wypływać na Morkurburga na czterech snekkach wraz ze stu dwudziestoma wojownikami.
Sam Morkurburg zaś jest siedzibą Gnigora Mocnego władającego sześcioma snekkami i stu sześćdziesięcioma wojownikami.
Do tego dochodzi dwustu jeźdzców z Albionu i dwustu piechurów. Konnica będzie musiała popłynąć na łodziach do statków zakotwiczonych niedaleko brzegu. Zwiększy to czas podróży. Drugą możliwością jest przejście przez przełęcz w górach Piekielnego Szczytu. W ten sposób powinni szybciej dotrzeć do Tongurstaadu i potem w dół rzeki do Morkurburgu. Piechurów będziecie mogli zabrać na łodziach.

Dotarłeś do swojej komnaty. Jest południe. Przez okno widzisz, jak zbrojni śpieszą w stronę brzegu, a z plaż wodowane są długie łodzie, w tym drakkar. Smoczy statek, godzien królów. Możesz dostrzec odbijającą promienie słoneczne złotą głowę smoka umieszczoną na dziobie. Wojownicy zaczynają zawieszać tarcze na burtach snekk. Utrzymuje się dobra pogoda. Nie widać zachmurzenia, które mogłoby zwiastować ostatnie tchnienie zimy, jak mają tu w zwyczaju nazywać okres ostatnich śnieżyc. Niedługo śniegi całkowicie stopnieją...

---------------------------------

Kain

Marynarze ryknęli śmiechem w odpowiedzi na Twoją uwagę. Karczmarz rzucił poleceniami w stronę kuchni i po dłuższej chwili obok trzech kufli obiecująco wyglądającego piwa stały misy z gulaszem i podpłomyki.

- Spokojnie - karczarz skończył liczyć pieniądze ostatnich gości - dziewki powinny się zjawić najdalej jutro jak usłyszą, że goście do portu zawitali. Zwykle pocowane w norach, bo i muszę przyznać, wy i tamta trójka - wskazał towarzystwo krasnoluda - jesteście pierwszymi tej wiosny. Całą zimę nie było podróżnych. Powiedzcie no co tam w świecie.

Nie możesz dokładnie stwierdzić kim są kislevici. Najoczywistszym strzałem byliby najemnicy albo żołnierze. Praktycznie każdy ma za pasem schowany długi, groźnie wyglądajacy nóż. Siedzą natomiast w zwykłych koszulach i co niektórzy w skórzniach. Nie są tak pijani jakby się zdawało po zachowaniu.
Wygląd krasnoluda natomiast od razu mówi o jego fachu. Zarabia na chleb wojaczką. Nie widzisz jednak żadnych herbów, prócz wytartego symbolu smoka na płaszczu. Jest odwrócony do Ciebie plecami, ale masz okazję przyjrzeć jego tobołkowi ułożonemu zaraz obok ławy. Topór, młot i tarcza. Do tego pękaty plecak świadczący o tym że podróżuje.
Pierwszy z towarzyszy krasnoluda jest jeszcze bardziej ponury niż Ty gdy miewasz złe humory. W cieple karczmy, gdy zdjął wierzchnie zimowe okrycie, możesz dostrzec czarne ciuchy. Z szyi zwisa medalion przedstawiający kruka. Przy stole ułożył tobołek w którym możesz łatwo wyróżnić dwa miecze.
Drugi z towarzyszy jest młodszy i znacznie bardziej gadatliwy od pozostałych. Wśród pozostawionych na ziemi rzeczach dostrzegasz tarczę z wymalowanym symbolem słońca.

--------------------------------

Ezehiel, Kazdin, Manfred

Pogrążyliście się w rozmowie nie zauważając upływu czasu, ani faktu, że w sali pojawiła się trójka nowych gości. Zauważyliście natomiast, że jesteście już lekko podpici, zwłaszcza Manfred. Zaczęliście nawet rozmawiać z niektórymi kozakami, pomiędzy których się wcisnęliście szukając miejsca. Okazuje się, że rzeczywiście są z chorągwi niejakiego Ivana Vladka. Kislevskiego możnowładcy i szlachcica, który przybył tu wraz z niejakim Michałem Czartoryskim by bić się w lokalnej wojence domowej. Niestety, jak mówią, ich dowódca zniknął dwa tygodnie temu i jescze nie powrócił, więc czekają tu na nowe rozkazy.
Dowiedzieliście się także co nieco o konlifkcie. Oczami rozbawionych kislevitów wygląda to następująco.

- To jest tak... Razu jednego żył sobie władca Norski. Jeszcze rok temu podobno dychał. Miał w ręku wszystkich tutaj szlachetków co to jarlami się każą nazywać. Zbieranina dzikusów i berserkerów moim zdaniem nie była mocno zadowolna z władzy. Ubili więc jak psa. Powstał szum. Każdy pytał: Co się stało, co się stało!? To nie ja! To on! I tak zaczęła się rąbanina. Że nie warto się bić ze wszystkimi, to podzielili się po równo na dwie strony. Tak więc mamy Eryka Czarnorękiego i Aderusa Kowala. Oto cała historia moim zdaniem. Pewnie rok w rok jest to samo. Żrą się między sobą, warczą, ganiają, a potem wsiadają na te swoje łodzie i płyną grabić wasze brzegi. Kiedyś chcieli Erengardu, aleśmy im nie dali. Zdrowie!

_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Sob Mar 06, 2010 15:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A mówiono mi, bym nie pił z Kisleviatami. Niech to szlag. Pociągnąłem nosem, słuchając opowieści mieszkańców północy. Dziwne te imiona swoja drogą. Michał, Ivan. A nie to co nasze- Rudigar, Magnus czy Eryk. Ale w końcu to Kislev- dziki kraj, o ludziach o sercach na właściwym miejscu. Spojrzałem na kielich i jęknąłem. Nie dość, że już mi alkohol szumi w głowie- to jeszcze chcą mnie upić. Wziąłem więc kielich i powiedziałem:

- Na strzemiennego. Obowiązki wzywają, szanowni państwo. Ale myślę, że do was jeszcze wrócę. Ezehielu, Kazdinie- czy chcecie iść ze mną?


Łyknąłem jeszcze wódki i spojrzałem w stronę moich towarzyszy. Lecz wzrok następnie przeniósł się w stronę drzwi. Poczekałem tylko na odpowiedź towarzyszy. Jeśli jednak się nie ruszają- wracam sam na molo, sprawdzając przy tym jak się ma mój koń.
_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sob Mar 06, 2010 17:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Zdrowie!

< słuchałem Kislevitów i innych z zaciekawieniem ale raczej się nie wtrącałem się do rozmowy, nic mi nie wiadomo o lokalnych problemów wiec po co miałbym się odzywać ?

Na słowa Manfreda zdziwiłem się nieco >

- Przerywać taka dobrą zabawę ? Nie godzi się powiadam... jeśli jednak obowiązki wzywają to idź, poślij jeno pachołka jakiegoś abym wiedział, że już ruszacie. A co może mi powiedzieć o tutejszych krasnoludach, są tu jacyś jeszcze ? Poza tymi których jak mnie przywiało tu Imperium?
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sob Mar 06, 2010 20:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ulfir patrzał na Aesirvig i odczuwał przypływ nostalgii. Dumę ze swego ludu i swego dziedzictwa. Gdyby ktokolwiek dał mu możliwość wyboru, kim miał być w życiu - wybrałby nadal bycie Norsem.

- Zaprowadźcie sanie i kuca do stodoły. - powiedział do Oskara i Falkiego, przekrzykując wichurę - I dołączajcie szybko!

Zbliżył się do solidnych drzwi na których pląsały się misterne drzeworyty i zastukał potężną kołatą. Nawet pięść Norsa nie wydałaby zbyt wyraźnego dźwięku przy takiej zamieci. Po to był ten żelazny okrąg.

- Ludzie? Otwórzcie! Olric się obudził! - krzyknął.

Po kilku chwilach, drzwi rozwarły się trochę. Na tyle, by ktoś z wewnątrz mógł rzucić okiem. Potem, rozwarły się szerzej i Ulfir wszedł do środka.

- Panicz Ulfir! - krzyknął stary Thrall znany jako Guillaume. Rodowity Bretończyk, prawie tak stary jak Egill, ojciec Ulfira. Towarzyszył rodzinie od kiedy Egill stał się Bondsmanem Morkanta.

- Witaj, Guillaume. Gdzie rodzina?

- Zaraz będą! Mości Egillu! Syn przybył!
_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3927
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 11:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Przywołuje do siebie Elwirę. Patrze jej prosto w oczy i zapamiętuje jej rysy.>

-Dziś vyruszam moja droga. Zostaviam miasto pod Tvoją opieką. Najvażniejsi są ludzie. Zrób vszystko by ochronic kobiety i dzieci. Lepiej oddac miasto niz stracic ludzi. Starcy niech valczą jeśli bedzie taka potrzeba. Jeśli został v nich jakis duch to napevno bedą chcieli zginać z mieczem v dloni. Zostaviam Tobie miasto dlatego, że ktokolviek inny mogł by vpaść na pomysł utrzymania go za vszelka cene. Vroce najszybciej jak sie da lub pośle po Ciebie. Viem , że chciala byś jechać ze mną ale teraz nie jest odpoviedni czas...

<Polecam służbie przygotować mój ekwipunek i pożytkuje czas na odpowiednie pożegnanie z Elwira>
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Nie Mar 07, 2010 22:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Walki dzikich psów zawsze były widowiskowe, a ziemia pod nimi nasiąknięta krwią.

- Tak, tak zdrowie - powiedziałem i wypiłem. - Ja także zostaję. W Kislevie dawnom nie był, a gorzałki warto napić się z ludźmi, którzy strzegą Imperium przed skurwysyństwem z północy. Panowie, polewajcie i o żadnych strzemiennych póki co nie powiadajcie.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pon Mar 08, 2010 10:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spojrzałem uważnie na krasnoluda a mój wzrok zatrzymał się przez chwilę na jego orężu. Pokręciłem delikatnie głową, gdyż wiedziałem że krasnoludy to kłopoty. Zawsze chętne do bitki, i zawsze w słusznej sprawie..
Lecz gdy ujrzałem dwóch jegomości z tymi emblematami, krew skoczyła mi momentalnie. Aż złapałem się na tym że ręka sama poszła w dół, tam gdzie broń schowana spoczywała. O ile kruk mnie nie zmroził tak bardzo, to jednak symbol tarczy ze słońcem, sprawił iż moje oczy zmieniły się na zielono...

Dopiero pytanie karczmarza wybiło mnie z zamyśleń:

- To zależy waćpan gdzie patrzeć. W Imperium to jak zwykle handel rośnie, biedni pozostają biednymi, coraz więcej heretyków.. W Bretoni postanowiono rozprawić się z paroma piratami.. Człowiekowi coraz ciężej zarobić - mówię spokojnie a następnie ściszam głos
- Karczmarzu szukam ludzi, do ciężkiej pracy na morzu - wskazuję okiem na Kislevitów - nadadzą się czy wolą siedzieć i zalewać mordy?

Gdy już odpowie ściszam jeszcze bardziej i kładę kilka srebrników na ladzie:

- Ci tam - wskazując krasnoluda i ich towarzyszy, lecz robię to bardzo profesjonalnie - od dawna tutaj są? Coś o nich wiecie więcej ?
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Wichry Północy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 38, 39, 40  Następny
Strona 3 z 40

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.