Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Ghrond
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pią Sie 27, 2010 15:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wziąłem głęboki oddech i spokojnie otworzyłem drzwi. Wszedłem bez cienia strachu czy wątpliwości. Khaine mnie prowadzi, to on nadaje cel mojemu życiu więc jeśli ma mi go odebrać to taka jego wola.
Rozejrzałem się uważnie po zebranych i rzekłem:

- Lord Sekar rzekł żeście Kosy. Podobno jesteście największą bandą skurwysynów w tym mieście, więc to zaszczyt będzie wami dowodzić - robię pauzę obserwując ich twarze - jestem Xynthos, sługa i akolita Khaine'a. Nim postanowicie bym wylądował w rynsztoku jak ostatni wasz dowódca, uzgodnijmy sobie coś. Jeśli macie coś przeciwko mnie mówcie mi to prosto w twarz, druga sprawa to to, że szykuje się walka z Hungami więc z oceną mojej osoby poczekajcie do tego. Być może to co potrafię przyda wam się i ocali wam życie.... A teraz jak macie na imię lub jak się do was zwracają inni ?

Czekam na ich reakcje....
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Pon Sie 30, 2010 19:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xynthos

Wparadowałeś do środka baraku i zastałeś tam niezły syf. Najwidoczniej Kosy nie dbają o czystość i nie pozwalają nikomu innemu o nią dbać za nich. Byli tu wszyscy. Oderwali się od swoich prac by spojrzeć na swojego nowego dowódcę i wysłuchać jego słów.

Najbliżej, w pustej przestrzeni z której poodsuwano meble i zrobiono z niej treningowy "ring", było dwóch Druchii. Jeden miał na sobie pancerz zwyczajnego Wojownika składający się z lekkiej kolczugi, kirysu, otwartego hełmu i ciężkiej sukni bojowej. W rękach ściskał włócznię o długim ostrzu zwaną Drannach oraz dużą, metalową tarczę. Przerwałeś mu sparing z podobnie opancerzonym mężczyzną - odjąć należy jedynie tarczę i sukno, w zamian dając pelerynę z wyprawionej skóry i łuski Morskiego Smoka. W rękach ściskał najeżony ostrzami pistoletowy repeter oraz korsarską szablę.

- Jestem Sym, najlepszy pirat w Ghrond. - powiedział niechętnym tonem Korsarz - A ten nieporadny z którym przerwaliście mi sparing to Nalhak, podrzędny żołnierzyk i syn kurwy...

Tu właśnie wściekły żołnierz pchnął Drannachem prosto w szyję Korsarza, ale ten zbił szybko cios szablą, rechocząc szyderczo.

- Tam w głębi masz Vidanel, najtwardszą dziewkę po tej stronie Naggaroth. - wycelował ręczną kuszą w wysoką, smukłą elfkę w ubraniu przywodzącym na myśl Cienia lub innego zwiadowcę. Miała długie czarne włosy, ale tylko z prawej strony głowy, zaplecione w warkoczyki obciążone pierścionkami. Lewą połowę czaszki miała jakiś czas temu wygoloną i teraz powoli jej odrastały. Włosy były teraz męskiej długości - ale ufarbowane na platynę. Ponadto, prawą połowę twarzy pokrywał jej jakiś misterny tatuaż. Nogi trzymała założone jedna na drugą i czyściła właśnie jeden ze swoich noży, kiedy Korsarz wystrzelił z kuszy. Bełt wbił się w poduszkę pryczy, o palec od jej twarzy. Podniosła zirytowany, koci wzrok na Korsarza.

- Wybacz, następnym razem trafię. No, a tam dalej to macie Gronka, naszego załogowego mięśniaka i pożeracza zapasów.

Wskazał na potężnego Ogra. Większość łba miał wygoloną do cna, zostawiając sobie jedynie kucyk czarnych włosów który dobrze komponował się z sumiastymi wąsami i kozią bródką tego samego koloru. Spoglądał na was spod przymrużonych, skośnych powiek. Wygląda jak wielki Hung. Na opasłym brzuchu nosi kawał "pancerza" w formie zdobionego żelaznego gongu. Resztę gołej klaty i ramion zdobią mu prymitywne kolczyki i tatuaże. Uśmiechnął się szczerbatą szczęką, zajadając w międzyczasie udo... czegoś. Obok leżała jego potężna maczuga którą chyba wyjęto z rąk jakiegoś posągu, bo była cała z poczernianej stali.

- No a na końcu Hartan Krwawa Mgła, nasz przydziałowy berzerker, wyznawca Khorne'a, Chaosyta, Kurghan i przydupas Gronka. Obaj nie lubią Hungów bardziej niż naszych mistrzów niewolników.

- Stul pysk elfiaku. - warknął wściekle Khornista w łamanym Druchirze - Bo twoja czaszka też się spodoba mojemu bogu.

Przyjrzałeś się mu. Siedział pod ścianą na jakimś zydlu i próbował rozpalić w piecu. Nosił skórzane spodnie i buty, podbite futrem. Na gołą klatkę piersiową która składała się wyłącznie z mięśni zarzucił futrzaną kamizelkę z symbolami Chaosu, Khorne'a i jakiegoś plemienia. Długie, płowe włosy nosił spięte z tyłu klamrą, a twarz miał dokładnie wygoloną. Na wszystkich fragmentach ciała które widziałeś, miał masę paskudnych, niezszywanych blizn.

- Dobra dobra. A na koniec...

- Mogę mówić za siebie Sym. - powiedział szlachcic w porządnym, zdobionym ubraniu podróżnym na który narzucono czarny płaszcz z kapturem. Przy pasie miał wrednie wykrzywiony, postrzępiony rapier oraz ząbkowany, bardzo solidny lewak zwany "łamaczem mieczy". Spoglądał na Ciebie z nienawiścią spod wypielęgnowanej grzywy długich, rozpuszczonych czarnych włosów. Wyglądał jak każdy jeden wymuskany paniczyk ze szlacheckiego rodu.

- Jestem Lavandrel z Domu Tarekuron. I nie będzie mi tu jakiś chędożony albinos rozkazywał. Wypieprzaj do swojego generała i powiedz, że musisz służyć z takimi samymi pizdami jak ty sam. A co mi się w tobie nie podoba? Ty. Masz krzywy ryj, gówniane oczy i włosy jak szczota.

Wyszczerzył się i splunął przez zęby Tobie pod nogi. Korsarz i Wojownik odsunęli się, z ciekawością zerkając na całą scenę. Zaczęli szeptać, komentować. Chyba zakładają się o coś. Vidanel przestała czyścić nóż i spogląda na całą sytuację, unosząc jedną brew. Hartan i Gronk z uwagą obserwują Ciebie, a w ich wzroku widzisz pogardę.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pon Sie 30, 2010 22:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pokręciłem głową nieznacznie i krzywo się uśmiechnąłem.

"Jak zwykle znajdzie się jeden który musi coś spieprzyć. No dobra, niech Khaine ma mnie w swojej opiece lub jego, bowiem służe Jemu w Jego imię"

Stanąłem spokojnie i spuściłem tylko głowę, lecz moje oczy wciąż patrzyły bezlitośnie na Lavandrela. Jednak uśmiechnąłem się tylko i zrobiłem dwa kroki do przodu tak by znaleźć się bardzo blisko "szlachcica". Gdy podchodziłem mówiłem spokojnie:

- Ależ Lavandrelu, nie ma potrzeby - i w tym momencie, bowiem powinienem być już tam gdzie zamierzałem, chwyta go szybko za fraki i uderzam w niego ciałem wraz z kolanem wycelowanym w jego krocze, nawet jeśli trafię ponawiam atak dwukrotnie, jednocześnie opierając się na nim swoim ciałem. Jeżeli dostanie, a licze iż zareaguje odruchowo czyli obie ręce zostaną skierowane ku "przyrodzeniu" uderzam go łokciem w twarzoczaszkę i następnie poprawiam mu z kolana w nos. Może być zwinny i szybki lecz trzymam go mocno, jakby od tego zależało moje życie, a siła moich uderzeń zadawana jest z furią i złością. Bowiem jestem Akolitą, sługą Khaina i żaden, ale to żaden szlachcic nie będzie mną pomiatał.. Jeżeli mój plan się powiódł Lavandrel powinien upaść na ziemię, wtedy to klękam nad nim tak by kontrolować jego dłonie a kolanem leżeć na jego krtani i wtedy dokańczam - nie ma potrzeby się denerwować. Jedyną pizdą jaką widzę jesteś Ty, a dokładnie jesteś wyganym szlachciem który zamiast kutasa będzie miał za moment pizdę - kończę

Jednocześnie wyjmuję sztylet i rzucam krótką inkantację na Sztylet Khaina

- Khaine ussta Yah lu' Senger jous nindol unfaithfull nindel Usstan tlun dosst wanre lu' ussta rah mir Dosst sarol

Spoglądam już tym razem nienawistnie na szlachcica, ukazując mu błyszczący od magii sztylet...


Gdyby jednak mój atak nie wyszedł i elf by się obronił za żadną cenę nie puszczam go tylko uderzam kolanami oraz próbuję podciąć. Gdyby jednak trzymał się mocno na nogach, jedną ręką łapię go za włosy pociągając w tył a drugą ręką uderzam go w krtań i w nos.
Gdyby miał mi się zerwać chwytam go w pół i unoszę do góry, zjeżdżając rękoma na wysokość kolan i rzucam się z nim na ziemię. Tam uderzam go po oczach, nosie, krtani...
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sro Wrz 01, 2010 16:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xynthos

Spiął się kiedy podchodziłeś. Dłonie były blisko rękojeści. Idiota. Nie zdążyłby wyciągnąć ostrza i skutecznie zamachnąć się nim na takiej odległości. Najwidoczniej poprzednich przeciwników trzymał na dystans i gówno wiedział o walce wręcz.

Kiedy tylko ruszyłeś do ataku, okazał się być szybki. Za szybki jak na Twój gust. Dobył łamacza mieczy i zastawił się w okolicach krocza. Twoje kolano boleśnie trzasnęło w jelec sztyletu, prawie stęknąłeś z bólu. Dalsze próby przebicia tej gardy były bez sensu, zwarcie zaczęło przypominać obejmowanie się dwóch męskich kochanków.

Wolną ręką złapał Twój łokieć i trzasnął Ciebie czołem w nos. Najwidoczniej był nieprzywykły do tego i delikatny, bo wam obu pociekła krewka.

Wyrwałeś łokieć z jego dłoni i złapałeś go uwolnioną ręką za włosy, szarpiąc do tyłu, co Ci średnio wyszło. Drugą trzasnąłeś go w nos i w krtań. Zacharczał wściekle, ale szarpnął się w ostatniej chwili nim Twój drugi cios sięgnął dokładnie środka szyi. Zachował na tyle przytomności by trzasnąć Ciebie rękojeścią lewaka w brzuch, aż Ciebie zgięło. Odtoczyliście się obaj od siebie, on charcząc, Ty trzymając za brzuch.

- Nieźle, jeden jeden. - powiedział Korsarz, szturchając się z Wojownikiem, obaj zadowoleni z widowiska.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Sro Wrz 01, 2010 16:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uśmiechnąłem się widząc iż przeciwnik cierpi. Ruszyłem szybko do przodu wymierzając cios w krocze nogą, szybki ale lekki gdyż liczę się z tym iż zasłoni się lewakiem. Druga ręka też powinna pójść na dół, ze względu że to odruch bezwarunkowy i każda istota chroni swoje przyrodzenie za wszelką cenę.

Gdy to zrobi wpadam w niego całym ciałem z wymierzonym łokciem w jego szczękę lub twarzoczaszkę. Poprawiam uderzając go czołem w nos lub usta. Gdyby chciał użyć łamacza mieczy robię tak: kieruję rękę ku łamaczowi, w momencie gdy będzie chciał mnie uderzyć. Łapię ją i pociągam ku sobie jednocześnie uginając się na kolanach a drugą ręką łapię go za nogi w okolicy kostek i podnoszę go do góry by sekundę potem upaść wraz z nim, tak by znaleźć się na nim. Wtedy łapię go za czaszkę i uderzam nią o ziemię

Gdyby jednak zdecydował się na inny wariant próbował się oswobodzić przyciągam go mocno do siebie i uderzam krótkim podbródkowym a potem w brzuch. Jeżeli się zgiął chwytam go rękoma za szyję, opierając się na nim łokciami i ciągnę w dół idąc wraz z nim. Wtedy uderzam go w potylicę...
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Wrz 02, 2010 11:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xynthos

Po raz kolejny przeliczyłeś się. Twój przeciwnik gołym okiem był bardziej doświadczony w boju od Ciebie i po raz kolejny z góry założyłeś reakcję. Opuścił tylko jedną rękę do obrony przyrodzenia, tą z lewakiem. Ale zamiast zastawy, rzucił się do przodu i pchnął ostrzem w myśl zasady - najlepszą obroną jest atak. Ciął przez Twoje kolano mocno. Eksplozja bólu o mało co nie zwaliła Ciebie na deski. Wpadłeś na niego w zasadzie tylko siłą rozpędu.

Jednocześnie, oberwał Twoim łokciem w zęby, prychnął strużką krwi. Znów chciał pchnąć ostrzem, ale tym razem byłeś gotowy. Złapałeś go za rękę, szarpnąłeś. Nie dałeś rady ugiąć kolan i z bolesnym jękiem przyklęknąłeś na jednym, drugie wystawiając na bok, krwawiące i wyprostowane. To trwało za wolno. Chciałeś go złapać i przerzucić, ale wywinął się. Zdążyłeś go złapać za pasek i pociągnąć ku sobie, po czym wyprężyłeś się w górę jak struna (ignorując wrzeszczący ból w kolanie) i grzmotnąłeś mu potężnie podbródkowym, potem w brzuch. Pociągnąłeś go ku podłodze, upadliście razem. Zawyłeś z bólu, gdy jego stalowa klamra od pasa przez przypadek wżarła się w rozwaloną rzepkę. Zaciskając zęby i warcząc, byle tylko powstrzymać cierpienie, pieprznąłeś go mocno w potylicę, aż zarył nosem w podłogę. Oklapł Ci w rękach. Zemdlał.

W baraku zapadła cisza. Przerwał ją Korsarz, gwiżdżąc cicho i bijąc brawo z chrzęstem pancernych rękawic. Dołączył do niego Wojownik. Cień wróciła do czyszczenia swojego noża a Ogr do zajadania się udem. Khornista rozpalił już w piecu i dokładał opału, kręcąc głową z szyderczym uśmieszkiem.

Teraz, kiedy opadła adrenalina, ból w prawym kolanie o mało co Ciebie nie sparaliżował. To musi obejrzeć medyk.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Czw Wrz 02, 2010 12:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spojrzałem na nieprzytomnego szlachcica, choć jego stan mało mnie teraz obchodził. Próbuję wstać zaciskając zęby. Rozejrzałem się po zebranych i rzekłem krótko:

- Zabierzcie go do medyka i niech opatrzy to ścierwo - plunąłem krwią na podłogę - Khaine tak chciał bym zwyciężył więc uszanujcie jego wolę. Jestem jego głosem, jego oczyma i jego ręką. Skoro uznał że jestem godny pokonać, tego fircyka to jestem i godny iść z wami w szeregu

Zaczynam kuśtykać do medyka, czas opatrzyć się. Ból, całe życie do niego mnie przyzwyczajano. Czuję jednak że ta lekcja pozostanie w mej pamięci. Ból.. przenika me ciało, lecz umysł pozostaje twardy i niewzruszony niczym skała. A to umysł rządzi mym ciałem, to moja wola, moja wiara.. Czas się uleczyć. Opasuję nogę kawałkiem jakiejś szmaty, bądź też ubrania...
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Pią Wrz 03, 2010 13:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xynthos

Nikt nic nie odpowiedział. Wytoczyłeś się z baraku i opatrzyłeś. Przynajmniej nie zostawiałeś za sobą krwawego śladu. Trafiłeś do garnizonowego lazaretu, gdzie w milczeniu kurowali Ciebie medycy i pielęgniarki.

Tydzień później mogłeś już się ruszyć. Nasączone magią maści i bandaże były zbawieniem w tej sytuacji. Podobno były przeznaczone dla znaczniejszych rannych którzy musieli szybko zdrowieć. Głównie dla oficerów. Ba... w końcu Ty jesteś teraz jednym z nich.

Wydostałeś się ze szpitala w samą porę. Do Ghrond wróciły drużyny Cieni wysłane z misją obserwacji wroga. Sekar Miażdżypięść zażądał wsparcia od Konwentu Czarownic i szlachty miasta. Zarządził pełną mobilizację armii Ghrond.

Miała się ona zakończyć za dwa dni, a dzień później miał nastąpić wymarsz.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Sro Wrz 08, 2010 11:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wracam do koszar mojego oddziału. Gdy wchodzę mówię wprost i bez ogródek:

- Za dwa dni wymarsz, o czym pewnie wiecie. Chciałbym zobaczyć co jesteście warci.. i nauczyć się czegoś...od was - spojrzałem na nich z szacunkiem, lecz nie ma strachu

Gdyby szlachcic znów coś się rzucam, w pierwszych jego słowach obelgi zaczynam inkantować czar...
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Wrz 09, 2010 13:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xynthos

Wszedłeś do baraku. W środku była jedynie trójka Druchii - Cień, Korsarz i Wojownik. Ogr i Khornista nie byli obecni, podobnie jak szlachcic.

- O, nasz nowy szef. Słuchaj, stary szlachciur jeszcze się kuruje w lazarecie. On zawsze był delikatny.

- Może go wypuszczą na czas wymarszu. - prychnął młody woj.

- Może. Ale bez niego będzie przyjemniej. Dość już się nasłuchałem jego wiecznego pierdolenia. Ej, szefie, dzięki!

Korsarz uniósł dłoń w podziękowaniu i kiwnął głową, zaciskając usta.

- Dawaj kości. Chcę twoje miedziaki.

- Ja ci dam kosę w brzuch, nie miedziaki.

Woj i Korsarz zamarli na chwilę, mierząc się wzrokiem... po czym rzucili się na siebie z pięściami, staczając z prycz na podłogę.

- Nie zwracaj na nich uwagi, Apostole. - powiedziała Vidanel, kobieta-Cień, wstając z pryczy i szukając czegoś w torbie. - Jeśli przeżyjesz, nauczysz się wielu rzeczy. Nauczysz się zabijać, czarować, walczyć, dowodzić, tropić i służyć komukolwiek ty służysz.

Wyjęła z torby jakieś zawiniątko, które okazało się być smarem do ostrza. Zaczęła polerować swoje noże do rzucania.

- Bo na razie, to ty nie wiesz nic. - dodała ciszej, jakby do siebie.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pon Wrz 13, 2010 15:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spojrzałem na Korsarza i Woja i tylko uśmiechnąłem się. Słowa Vidanel dały mi dużo do myślenia, lecz nic odpowiedziałem. Spokojnie czekam aż tamta dwójka się uspokoi a gdy skończyli rzekłem z pełną powagą:

- No to skoro dzieci już się wybawiły może czas zająć się czymś bardziej kreatywnym - wstałem spokojnie z krzesła na którym wcześniej siedziałem - Byliście w prawdziwej walce nie raz, więc oświećcie mnie bowiem chciałbym trochę pożyć i nauczyć się czegoś od was..

Gdy już skończą mówić, proszę o lekcję walki wręcz, walki mieczem czy czym tak umieją. Niech mnie posiniaczą jak trzeba, sponiewierają lecz nauczą... Życie to jedna wielka lekcja a ja chcę ją zdać celująco...
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Pon Wrz 13, 2010 19:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xynthos

Spojrzeli na Ciebie jakoś tak dziwnie. Nawet Vidanel zerknęła z zainteresowaniem, odrywając się od swojej roboty.

- No nie wiem. - odparł Sym, Korsarz - Ja nie uznaję czegoś takiego jak "nauka". Uczysz się sam. Słuchaj szefie, szkolili was na Apostoła od małego nie? No. No to umiesz walczyć. Zabijać. Czarować. Nie słuchaj tej lafiryndy co świata nie widzi poza swoimi nożami. Ona ma jakieś halucynacje.

Cień warknęła, ale Sym kontynuował:

- Sprawa jest prosta. Jesteś wyszkolony. Te świry z kościoła o to zadbały. To teraz se pójdziesz i se pomordujesz trochę. Sprawdzisz się. Jeśli jesteś pizda, jak szlachciur mówił, zdechniesz. Albo szybko i brutalnie, albo powoli i boleśnie. A jeśli będziesz dobry, wyjdziesz z paroma zadrapaniami, góra z urwaną ręką. I przeżyjesz. Uczyć się można tylko dzięki jednej rzeczy: bólowi. Bólu nie sposób zignorować. Nic nie skupia umysłu bardziej niż zagrożenie śmiercią. Te treningi i musztry są tylko po to, żeby ci dupa nie zgniła od siedzenia na zydlu. I tyle. I chuj.

- Idź zagotuj wody, Sym, kobieto. - powiedział Nalhak, młody Wojownik. W czasie krótszym niż zdmuchnięcie świecy, uchylił się przed ciosem zakrzywionego kindżału którym pchnął znienacka Korsarz. Uśmiechnął się szyderczo i poklepał go po plecach. Sym z kwaśną miną poszedł na tyły.

Wojownik obwiązał pięści wytartymi kawałkami lnu. Tobie rzucił podobne szmaty.

- Walka wręcz. Na ostrza nie pora i miejsce. Jak trafisz znowu do lazaretu to będzie krzyk i rozpacz. Dobra, stawaj w polu.

Stanęliście w przeciwległych narożnikach pustego miejsca w baraku.

- Pokaż mi swoje chwyty Apostole. Zasady jak przy sparingu. Bez łamania, bez witalnych punktów, bez morderstw. Gotowy? Już.

Wyskoczył na środek i zastawił się wypracowaną gardą.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Wto Wrz 14, 2010 11:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zrzuciłem płaszcz i rozprostowałem swoje ciało. Założyłem bandaże na dłonie i wyszedłem na przeciw niego. Bacznie obserwując jego postawę i mowę ciała. Nie patrzę mu w oczy bowiem one mogą zwodzić, liczy się ustawienie stóp, bioder. Zaczynam krążyć wokół wojownika i pierw uderzam szybkim lewym prostym, dwa razy potem dodając prawy prosty. Gdyby wojownik skrócił dystans chwytam go za szyję oburącz i uderzam kolanami. Jeżeli bym miała miejsce wchodzę w niego łokciem lub też kolanem wybijam się w górę na korpus.

W momencie gdyby przeciwnik w stójce był o niebo lepszy, skracam dystans u łapię go za kolana schodząc z nim do parteru, podcinając go..
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Wrz 16, 2010 15:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Xynthos

Uderzyłeś szybko, ale przeciwnik był równie szybki. Zbił Twoje proste, trzymając dystans. Wykorzystał ułamek sekundy kiedy wytrąciłeś się z równowagi i poczułeś jego pięść na swoim nosie. Kolejny fragment sekundy później krew na ustach spływającą z nosa i ucisk jego dłoni na karku. Zbiłeś łokciem jego kolano lecące ku Twoim żebrom. Siłą rozpędu grzmotnąłeś go podbródkowym i odepchnąłeś frontalnym kopem. Trzymał się na nogach, ciosy były słabe.

Grzmotnął niskim kopnięciem prosto w Twoje udo. Poczułeś tępy ból. Wiesz, że będziesz miał tam siniaka. Zaraz potem wykonał potężny acz niemrawy kop w podbrzusze, z wypadem. To wystarczyło. Byłeś lepszy technicznie, szkolony przez całe swoje życie i nierzadko walcząc o nie na macie. Zszedłeś z drogi ciosu i znalazłeś się za nim, szybko sprowadzając go do parteru. Parę ciosów, dźwignia na prawe ramię... i poczułeś to. Kilka klepnięć na nodze. Puściłeś. Wstaliście, cali poobijani.

Powtórzyliście akcję jeszcze parę razy, wykorzystując różne ruchy w stójce i w parterze. Na pięć pojedynków wygrałeś cztery razy, ale tylko dlatego, że byłeś lepszy technicznie i korzystałeś z walki wręcz w prawdziwym starciu na śmierć i życie. On miał dobrą zaprawę, był co najmniej równie szybki, dobrze kombinował - ale nie miał doświadczenia w realnej walce. Nie ufał swojemu ciału. Ufał tarczy, włóczni i zbroi, bo tylko tym do tej pory zabijał wrogów.

- Jesteś... dobry... kurwa, czego was tam uczą... - wychrypiał wreszcie, siadając na swojej pryczy.

- Bo go uczyli od niemowlaka, młocie. - odparł Sym - Jakbyście się rzucili na siebie z włóczniami, to zrobiłbyś z niego sito zanim by zawinął drzewcem dwa razy.

_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Czw Wrz 16, 2010 15:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Usiadłem sam na pryczy ciężko oddychając. Zacząłem zdejmować kawałki lnu, którymi wcześniej obwiązałem sobie dłonie. Spoglądam z uwagą na wszystkich i przysłuchuję się im. Ich słowa o tym że w walce bronią zrobiłby wojownik przekąskę nawet mnie nie obrażają. Czasem poza dumą i honorem w życiu ważna jest logika. Tak więc wtrącam się:

- Wiesz Sym, właściwie masz rację. Każdego z was szkolono w różnych formach walki, każdy z was umiałby w swojej specjalizacji przerobić mnie na kiełbaskę i nie wstydzę się tego przyznać. Jednak mimo iż umiecie zabijać bez wahania, wasze ruchy są perfekcyjne, doprowadziliście swoje ciała do idealnego stanu, strach przed przeciwnikiem który krwawi jest wam obcy. Lecz uświadomcie sobie i zrozumcie że nie jestem tu po to by was szkolić, czy rządzić wami bo to pierwsze to wy możecie mnie czegoś nauczyć ale po to że gdy staniecie przeciwko przeciwnikowi który stali się nie obawia to moja pomoc może okazać się niezbędna. Dla was nauka, wiedza to coś niepotrzebnego. Wy też krwawicie, ja uzdrawiam. Nie wszystko można brutalną, jakże potrzebną siłą uzyskać..czasem trzeba delikatności, obycia a w tym nie przodujcie. Vidanel ma rację: jak przeżyję kilka starć dowiem się czegoś. To jest moja nauka i lekcja życia. Khaine tak chciał, a skoro połączył nasze drogi sprzeciwienie się Bogu to bluźnierstwo. Szefem waszym nie jestem, będę nim gdy zasłużę. Na razie jestem jednym z was, i tym który reprezentuje wasze interesy, potrzeby przed Tymi którzy stoją wyżej w hierarchii - zrobiłem głęboki wdech

Spojrzałem się na nich i wstałem:

- Możemy się tak do usranej śmierci przepychać, obrażać. Lepszy od was się nie czuję, jestem tu bo tak mój Bóg chciał. Możemy się wiele od siebie nauczyć, chyba że uważacie że wiecie już wszystko. Ja mogę wam dać mój szacunek, respekt i zaufanie. Od was chcę tego samego, macie większe..nie, nie... źle to powiedziałem - kręcę głową i poprawiam się - macie o niebo większe doświadczenie w boju, ja natomiast mam zdolności które wspomogą was w boju. Więc sami zdecydujcie.. osobiście uważam, i nalegam byśmy sobie zaufali..

Uśmiechnąłem się tylko. Oni muszą mnie zaakceptować jeśli mam przeżyć. W końcu oddział musi na sobie polegać. Zaufanie... śmieszne... ironiczne..ale jakże potrzebne podczas walki...
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ziemie Chłodu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.