Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Obóz
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe!
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Wto Sty 31, 2012 18:11    Temat postu: Obóz Odpowiedz z cytatem

Rikki

Twoje zęby z pewnością są twardsze niż zęby panów, którym do tej pory miałeś przyjemność obić mordę. Zastanawiające jak wiele zęby mówią o hardości oponenta. Wszak tym słabszym zęby z mordy jak obecnie liście z drzew, a nieco mocniejszym dopiero po kilu ciosach. Ale czymże był by ten wniosek bez porównania? Po osadzeniu cię w wolfenburdzkim loszku strażnicy wywiedzieli się o twych niezwykłych zdolnościach. Na nocnej zmianie kilku z nich postanowiło spróbować się z tobą. Gdy trzeci przytomnie stwierdził, iżby miał czym gryźć lepiej by nie stawał z tobą w szranki. I gdy zawiodła jedna para pięści zebrali się kupą i obkładali cię tak długo aż nie omdlałeś.
Gdzieś, między świadomością a nieświadomością, mówiono by umieścić cię w obozie pracy. Tyle pamiętasz. Zbudził cię potworny ból głowy. Musieli cię kopać jeszcze chwile nim omdlałeś. Po wejrzeniu w wiadro wody stojące w loszku stwierdziłeś, że zamienili twoją twarz w bezkształtną kupę mięsa. Chwilę potem drzwi od loszku otworzono i – słusznie z resztą – założono ci okowy na przeguby.
Za to zęby – posiadasz wszystkie. I dobrze bowiem doskwiera ci męczący głód.



Janosz

Gdyby tylko Kondrat nie okazał się takim skurwysynem wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Pierwszej osadzono cię w piwnicy kamienicy, która należała do szlachetnego Antona Kondrata. Karmiono cię chlebem o konsystencji kamienia a świeżości tego, co zwykło po posiłku zostawać. A zostawało tu gdzie odbywałeś karę. Miast wody podawano ocet (bo jak uzasadniano chłop winien octem się raczyć). Zrozumiałeś swój błąd, wszak to waszmość lepszy od ciebie bowiem lepiej urodzony. Mógł tak powiedzieć. Miał prawo. Jesteś tylko chłopem bez obycia i twe miejsce pośród świń w chlewie lub kłosów na polu. Tak ci mówiono. Aż w końcu zacząłeś to przyznawać sam. I tak minął ośmiodzień gdy drzwi od klitki, w której siedziałeś, otworzyły się, a ciebie oślepił blask świec niewidzianych od, zdawałoby się, wieków. Jak potem dowiedziałeś się w drzwiach klitki stał dziesiętnik ze straży miejskiej. Odwrócił głowę i żachnął coś o ohydnym capie i gównie na nim. Zaraz po tym obezwładniono i bito tak byś nie mógł poruszyć żadnym ze członków. Rozbito ci policzek i brew. Do tej pory sączy się z nich krew.



Willhelm

Skała powiedział ci ongiś, że każdy ma swoją cenę. Nie każdy jednak zdołał ją poznać. Chcąc nie chcąc ty poznałeś swoją bowiem gdy wywlekli cię z celi to między twoimi krzykami sprzeciwu posłyszałeś, że Skała wydał wszelakie ciekawostki (podobno nawet te nieprzyzwoite!) straży miejskiej w zamian za… złotą koronę. Ot, los to parszywy i nisko ceniący nawet tak wykwalifikowanych ślusarzy. A potem jakoby szlag cię trafił godząc w sam żołądek. Uszła ci jucha z gęby tak jak uszło to uwadze strażników. Gdy z bólu wspomnianego osunąłeś się na kolana otrzymałeś zachęcającego kopa w wątrobę. Niestety ból uniemożliwił ci przyjęcie zaproszenia i wkrótce leżałeś zwinięty w kłębek oddychając ciężko. Ku twojemu zaskoczeniu strażnicy pofatygowali się po miejskiego cyrulika. Ten orzekł, iż krew ci się struła i upuści jej nieco, a dla pewności poda napar kojący. I przeszło. Choć nie na długo. Zew Taala wzywa, a jak mówią mniej życzliwi, Nurgl prosi o złożenie ofiary.



Zebedeusz

Nazwanie Wielkiego Elektora tchórzliwą łajzą nie podziałało. Chędogim obkurwieńcem też. Zasiadłeś zatem w pobliskiej tawernie by zmyślić kolejną obelgę, która udowodniłaby wolfenburgczykom, iż człek z ciebie odważny, o poglądach politycznych wręcz rewolucyjnych. Z tymże miast za rewolucjonistę wzięto cię za miejskiego przygłupa drącego ryja bez umiaru i zrozumiałej intencji. Elokwentnych wywodów nie zrozumiano, czyny zostały zignorowane, groźby i ostrzeżenia puszczono mimo uszu. Wydając pensy w tawernie rozmawiałeś ze stałym bywalcem o polityce. Tak naprawdę zmyśliłeś bajeczkę o grancie otrzymanym od samego arcykapłana Ulryka z Middenheim na budowę nowej katedry, a co dalej, który to dodatek w efekcie zdefraudowało…A tym bywalcem, któż by pomyślał, okazał się sam koniuszy księcia elektora. Cóż za zrządzenie losu, no kto by pomyślał. I tak, po utracie dwóch zębów, konkretnie kłów (miało to symbolizować karę jaka spotyka tych, którzy pragną „wygryźć” rządzących) rozpocząłeś mimowolną głodówkę w loszku miejskim. W końcu jednak władze więzienne zadecydowały do czego najlepiej się przydasz…



Wszyscy

Potem zamknęli was w klatce przymocowanej do wozu transportowego. Wieźli was lasem, bodaj na północ choć trakt był kręty i zapewne mało używany. Gęsta dębina okalała was zewsząd, rzucając mało optymistyczne spojrzenie na waszą sytuację. Drzewa, jakoby złośliwie, swoją nagością przypominały wam o waszym stanie materialnym. Zachowując wszelakie środki ostrożności każdemu z siedmiu strażników wręczono kuszę, a ich torsy chroniły kolczugi. Skuto wam także przeguby i kostki byście mniej ruchawi byli. Choć z drugiej strony po co? Klatka jest mosiężna i zapewne nieludzko ciężka. Z Wolfenburga wywieźli was nim świt rozjaśnił Ostland i jechali póki nie uznali, że konie potrzebują odpoczynku, ich pęcherze opróżnienia, a trzeźwość potraktowania kislevską okowitą. Rozbili skromny obóz na skraju drogi i posilali się przy ogniu zerkając na was od czasu do czasu. Żaden ze strażników nie zechciał was wypuścić z klatki byście mogli rozprostować obolałe kości. Miast tego rzucili wam do wozu to, co ostało się z ich strawy. Na waszą czwórkę przypadł obgryziony udziec, zimny i nie przyprawiony.
Zerwał się zimny wicher. Póki co nie możecie liczyć na choćby stęchłe koce. W więzieniu odarto was z szat i dano łachmany. Na domiar złego jest zimno i wydaje się wam, że zanosi się na deszcz. Spadające z dębów liście zatańczyły tak jak wiatr im zagrał a wy wejrzeliście w swe umęczone i brudne od więziennego syfu oblicza.

_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred


Ostatnio zmieniony przez Xsary dnia Pią Lut 03, 2012 18:13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 679
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Sty 31, 2012 23:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Bolą mnie chyba wszystkie mięśnie i kości, jest mi zimno, a krew spływająca po policzku zaczyna się już chyba zsychać. Każdy ruch tylko powiększa odczucie bólu, ale gdy się nie ruszam to wszystko mi drętwiej i boli jeszcze bardziej. I tak źle, i tak niedobrze. Strasznie tu śmierdzi, ale nawet nie wiem czy to tylko ja, czy to moi towarzysze niedoli. Poza tym to i tak lepszy zapach niż w tej ciemnicy, gdzie spędziłem ostatni czas.>

<Chce mi się jeść, ale nie miałbym chyba siły przeżuwać tego ochłapu, który rzucili. Chce mi się pić, cholernie pić, ale nie widzę nic co by się nadawało do tego. Gardło mam całkowicie zaschnięte. Przełykam ślinę tak często jak tylko mogę.>

<Milcząc, rozglądam się powoli po klatce. Przypatruję każdemu ze współwięźniów - chcę ocenić, czy mogą stanowić dla mnie jakieś zagrożenie czy nie. Przypatruję się też klatce i temu co widać poza nią. Wozowi, strażnikom i koniom. Przede wszystkim koniom.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3914
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Lut 01, 2012 00:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Nie ma co wybrzydzać. Skoro dali udziec chcą żebym go zjadł. Szkoda,że nie ma ogniska, rożna i posypki. Jestem nie wyspany i cholernie wkurwiony biegiem wypadków. Najpierw te fałszywe zeznania, potem zasrani tchórze strażnicy. Dziesięciu, szkoda że całe miasto nie przyszło, maminsynki, gównojady miejskie. W zasadzie lubie wozy ale nie takie z klatką. Rodzina napewno już mnie szuka. Rodzina rzecz święta. Nie lubię siedzieć w jednym miejscu. Chociaż mam pokaleczoną gębę to z podniesioną głową oglądam reszte umieszczonych w wozie ludzi. Ciekawe za co ich targają. Pewnie jakieś oszusty ,złodzieje i lewusy. Nawet jeśli ta klatka jest otwarta to siedmiu strzelców to za dużo jak na mnie jednego. Żeby mieli pałki to bym z nimi porozmawiał a tak to trzeba do nich krzyczeć z dwustu, ba nawet trzystu kroków. Leże sobie dostosowując moje zachowanie do wyglądu. W końcu jestem ciężko pobity co nie. >
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Sro Lut 01, 2012 10:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zebedeusz siedział z obitym pyskiem, chcąc coś powiedzieć lecz za każdym razem miał zbyt sucho w gardle. Cała ta sytuacja nie podobała mu się wcale a wcale, lecz nie miał wyjścia. Wolnomyśliciel jak o sobie mawiał Zebedeusz trząsł się z zimna, zmęczony i obolały. Towarzysze niedoli spoglądali po sobie w milczeniu, nie pewni, nie ufni. Cóż, nic dziwnego. Postanowił że to on się pierwszy odezwie. W końcu wrodzona skromność, pewność siebie którą emanował nie pozwalała mu milczeć. Gdy tylko strażnik oddalił się, zostawiając tą namiastkę jedzenia Zebedeusz rzekł:

- Normalnie czeka nas taka uczta, że pies by porzygał się z radości. Zebedeusz, a jak was Waszmościowie zwą?


Zimno dawało coraz bardziej o sobie znać, choć Zebedeusz czerpał z tej pogody niejaką przyjemność. Ciało to ciało, a umysł rządzi się innymi prawami.
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 679
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Lut 02, 2012 13:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spoglądam na tego co się odezwał, a następnie rozglądam się dookoła>

<A ten czego chce? Gdzie on tu jakowych waszmościów widzi, przecież tu same skazańce. Same obite mordy. – myślę – Jak chce zeżreć to ścierwo to niech se bierze i szamie na zdrowie, ale niech mi tu z waszmośczeniem nie wyskakuje. Znalazł się następny szlachciura, co to mocny w gębie a słaby w łapach. I kto mu te miano nadał? Zebaduasz, Zabedeusz, Zubadeasz? Kuwa, toż tego nawet powtórzyć nie można>

<Uśmiecham się pod nosem złośliwie i bez słowa wracam do oglądania klatki i otoczenia. Poprawiam pozycję i staram się stwierdzić, jak mocno osadzone są kraty klatki i jak zachowują się strażnicy>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3914
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Lut 02, 2012 14:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Patrze chwilę na tego co się odezwał. Piesek salonowy, inteligencja a może poprostu podżegacz polityczny. Skoro nazywa mnie waszmością niech mi zapłaci to się przedstawię. Szkoda się oddzywać jak tak chłodno. Zresztą geba mnie boli a jak się je to się nic nie mówi. Tego mnie matka nauczyła. Pilnuj żebyś miał co jeść a gadać to zawsze można. Szkoda czasu. Zerknąłem na strażników. Co za chamy, ruszcie ten wóz. Już wole jak jedziemy i podskakuje na kamieniach niż jak nic się nie dzieje. Kiedy zjem resztkę udźca której nikt inny nie chce rozgrzewam sobie palce u nóg i rąk.>
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Czw Lut 02, 2012 15:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Skała... a więc Skała to kawał skurwiela. Zapisać sobie w głowie, że jak przyjdzie co do czego, to pierwszą osobę, jaką trzeba zabić będzie skała. Ale z drugiej strony... ja nikogo nie zabiłem. Ot co, poturbowałem nieco co niektórych, ale jeszcze nikogo nie zabiłem? Ciekawe jak to smakuje? Czy dobrze czy też rzuca się na psychikę? A nie wiem... może kogoś trzeba się będzie po prostu zapytać czy coś. W każdym razie, Skała jest jednym z pierwszych na liście. By sprzedać mnie za koronę? Rozumiem, za dwadzieścia, trzydzieści. Ale korona?! Phi!

Spojrzałem na swoich towarzyszy. Jeden z nich wyglądał jakby go wóz kołem przejechał. Drugi zdawał się być względnie normalny. No i trzeci... trzeci jakiś idiota, którego życie nie nauczyło, że jak się siedzi raczej z mętami Imperium, to się nie zwraca per waszmościowie. Co my, szlachta czy jak? Ale cóż... jakaś tam ktura... kulmura... kugu... o, kultura nakazuje coś powiedzieć. A inni niech sobie milczą:

- Ee... za długie. Trochę cię rodzice skrzywdzili, ale cóż... niech będzie Zeb. Mnie zaś zwijcie Will lub jak tam wolicie, Ślusarz, bo tym się parałem, nim mnie do bardziej publicznych robót wygonili. I was chyba też...


Lubię igrać z ogniem... oj lubię. Sam potem wziąłem nieco udźca. W końcu nie można wybrzydzać, gdy ktoś w ogóle cię karmi. Słyszałem o czymś takim, że w wiezieniach w ogóle nie karmią...
_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 679
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Lut 03, 2012 15:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Matuli dali Janosz, więc tak do mnie mówta. Janosz i tyle.

<Jako że wszytkie się przedstawiają to i mnie wypada. Niech se nie myślą, że jak ze wsi to i języka w gębie ni ma, i zachować się wśród ludziów nie potrafi. – myślę>

<Jako, że inni jedzą, to i mnie nachodzi chęć na choć kawałek mięsa, więc jeśli coś zostaje biorę do ust i delikatnie rozgryzam. A potem powoli przeżuwam.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3914
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Lut 03, 2012 17:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Rikkardo...

<Jest jeden udziec i nie mam zamiaru dawać komuś kto przed chwilą patrzył na jedzenie z obrzydzeniem. Jak stwierdze ,że się najadłem albo ,że jest tak obrzydliwe ,że już nie dam rady przełknąć wtedy moge im odstąpić. No dobra zostawie kilka strzępów ale tylko tyle żeby nie zdechli. Lepiej niech już żyją bo nie mam zamiaru jechać z trzema trupami. A już napewno nie będę za nich robił.>
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Lut 03, 2012 19:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rikki

Z powodu wykręcającego kiszki głodu pieczołowicie obgryzłeś udziec zostawiając nań zaledwie parę skórek i rzecz jasna kość. Kto by pomyślał, że potrafisz tak dokładnie obgryzać kostki? Wprawdzie twoim towarzyszom zostało nieco mięsiwa, lecz zdecydowanie za mało. Tak, gęba boli, ale przecież ból minie, a teraz można go znieść. Inaczej z głodem, który zabiera siły. Czujesz, że dobrze zrobiłeś chwytając udziec jako pierwszy.



Janosz

Dla takiego chłopa jak ty te mizerne strzępki mięsa z całą pewnością nie wystarczą. Ba! Gdybyś wiedział, że pobudzą jeno twój apetyt w ogóle nie pchał byś ich do gęby.
Zaprawdę śmierdzą wszyscy. Jednakowo czy nie – to bez różnicy. Pot, uryna i smród stęchlizny łączą się w odrażającą mieszankę. Wóz nie wygląda na solidną robotę – inaczej jest z klatką. Nie potrafisz opiniować takiejże roboty więc jest to dla ciebie ot zwykła przegroda od wolności. Strażnicy rozbili obóz napoili konie i dali im jeść. Po tym zasiedli dookoła ogniska i śmiejąc się rubasznie popijali okowitę. Co do koni to takie już widziałeś, na polach, na zaprzęgach, przy orce lub żniwach. Ot, zwykłe to kobyły do robót. Zerkając w oblicza towarzyszy niedoli twą uwagę przykuł ten cały Zebedeusz. Dziwny typ. Gapi się na ciebie i uśmiecha z ukradła głupkowato.



Zebedeusz

No, kiepski start. Przynajmniej zrazu wiesz, że z chamami przyszło ci dzielić niedole. Wyglądają całkiem jakby wyszli z karczmy „Mętny Wzrok”, najlepszej melinie w stolicy. Zwłaszcza ten jeden z rozbitą brwią i policzkiem. Wygląda niczym kolos, potężny i twardy, który miałby się jakoby zaraz rozpłakać. Niech cię diabli jeśli ten olbrzym zaraz nie będzie ronił krwawych łez! Na dodatek coś mu z kieszeni wystaje… Czyżby żółta chusteczka, którą będzie ocierał bolesne łzy? Ech! Choć nieco rozrywki w tejże fatalnej sytuacji…



Willhelm

Pomimo chłodu jaki panuje zacząłeś się pocić. Srać ci się chce na potęgę i najwidoczniej długo nie wytrzymasz. Ten, który przedstawił się jako Rikkardo (i swoją drogą ma twarz przypominającą bezkształtną materię) w swej zapalczywości zostawił mały ochłap mięsa. I co z tego? Twoim zmartwieniem jest teraz wydalenie a nie przyjęcie strawy.



Wszyscy

- I myślał warchoł jeden, że ktoś go wykupi! – Gardłował strażnik o aparycji buca. – Na wszystkich dobrych bogów, tak naiwnego durnia dawno żem nie słyszał! Pierwej żyje taki jakby świat mu miał ino wszystek przewinień wybaczyć abo chociaż nie zerkać nań gdy grzeszy. Już się tam z nimi chłopaki z obozu policzą! Ech, kurważ mać! Zobaczycie, płakać będą po tygodniu i piszczeć jak młoda Gunterówna gdy ją dwóch bierze po robocie w karczmie.
- Ano że i my tam zostać nie możemy, dziesiętniku – westchnął inny, młodszy nieco.
- Kiep z ciebie więc stul dziub młody – warknął od niechcenia strażnik. – W obozie żryć mało dają nawet nam bo administracja i oficjele szczędzą na czym się da. Toż to ino złe czasy, jak powiadają, i trzeba oszczędzać. Na wszystkich! Na obkurwieńcach prawych i lewych! W tym na was, Rutwald! Mówię wam chłopaki złe czasy idą. Podajże tu któryś tej kiełbasy... Ech! Zaraza! Flak i kamień? Yż, psia krew. A wracając do tego obserańca, co mu się wyzwoliciel złoty marzy…

Strażnicy posilają się i nie żałują sobie okowity. Zgromadzeni wokół ogniska opowiadają sobie proste anegdoty głównie z ichniej pracy. Prócz tego naśmiewają się z młodego Rutwalda, który jakoby miał mieć szlachetne pochodzenie, ale z powodu swej chłopolubności ojciec wydziedziczył go i dając kopa w zad wyrzucił z domu. Młodzian znosi to cierpliwie, nie zdobywając się na riposty. Od lasu odgradza ich gęsty krzak dzikiej róży. Mimo braku zieleni stanowi swoistą zagrodę od leśnej głuszy. Gdyby jednak ktoś chciał ich zaskoczyć (a pierwej wytropić) nie miałby z tym żadnego problemu. Strażnicy sieją hałas i zwykłe chamstwo.
Aura pogodowa prędko się zmienia bowiem powoli się wypogadza. Wiatr ustąpił i chyba zrobiło się nawet cieplej. Tegoroczna kapryśna jesień zaskoczy zapewne wielu. W tym was. Nie macie pojęcia jakie powinności czekają na was w obozie, a raczej do czego będą was zmuszać. Niewiadomą jest także ile spędzicie tam czasu…

_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 679
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Lut 03, 2012 21:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ej, Zeb! Chceta co ode mnie to powiedzta, a nie sie gapita... Bo ja nie lubie, jak się kto tak na mnie paczy i podśmiewuje pod nosem. A jak czego nie lubie, to...

<Tu staram sie podnieść i oprzeć łapy na biodrach oraz pochylić się w kierunku cwaniaczka, co by wzbudzić poważanie własnym wyglądem u tego "waszmościka". Nie będzie się ze mnie żaden chudzielec naśmiewał. Potem odwracam się ku ognisku>

- Ej, panowie strażniki! Wody byście dali! Pić się chce!

<Krzyczę w kierunku strażników a potem sadzam tyłek z powrotem na wozie. Nadal wszystko boli, więc ni ma co za długo nóg staniem męczyć>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Sob Lut 04, 2012 15:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Panowie strażnicy!

Krzyknąłem do tłumu gadających ze sobą "stróżów prawa", wiercąc się nieco w miejscu z powodów wydalania. Starałem się ciągle wytrzymać. Oj... może być ciężko. Zaczęły mi się również ręce trząść. Jednak wciąż miałem uśmiech przerażenia i częściowego zadowolenia:

- Jaki kubeł pusty też przynieście, bo odchodami może tu zaraz śmierdzieć, co będzie również i na waszą psychikę źle wpływało!

Cholera, Randallu, czemu nie czuwasz nade mną. Wszakoż jak wydalę się, to i odnajdą najpewniej mój skarb. A grzebać w odchodach tak publicznie to nie mam zamiaru. Z wielu względów, ot co!
_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3914
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sob Lut 04, 2012 23:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Chciałem wybuchnąć śmiechem na słowa wołającego o wiaderko. To ci dopiero. Tego jeszcze brakowało. Kim byli rodziciele tego człeka,że nie wie jak się pozbyć zbędnego balastu. Jak mi się zesra w klatce to chyba go utopie w tch jego odchodach. Jakby obesrańców było za mało na świecie. Trochę się ożywiłem ale nie drgnąłem nawet. Ciekawe co zrobią strażnicy. Zostawią go samemu sobie, obiją go a może stanie się cud i rzeczywiście ktoś mu przyniesie wiadro czy jaki inny pojemnik. Zobaczymy. >
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pon Lut 06, 2012 17:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zebedeusz milczał początkowo, nawet gdy ten, który kazał się zwać Janosz, coś do niego powiedział. Zebedeusz po prostu był w swoim świecie, gdzieś daleko.. Nie zamierzał się więcej odzywać bowiem z chamstwem nie przywykł rozmawiać, toteż nie widział sensu podejmowania z nimi jakiejkolwiek dysputy.

Zimno mu było, lecz najmniej mu to przeszkadzało. W końcu doszedł do wniosku że lać mu się chce, więc po prostu stanął przodem do klatki. Przysunął się do niej i wyjął ptaka i się odlał. Więc jak z chamami ma się zadawać niech i chamem się stanie. Lał sobie radośnie i podśpiewywał:


- Szła dzieweczka do laseczka, do zielonego
Lej lej do zielonego
A ja sobie właśnie leję.. ciurkiem leje se.. Oj oj


Jak już się odlał, wrócił na miejsce. Znów zamilkł i myślami powędrował daleko.. daleko..
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 679
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Lut 07, 2012 13:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Oj matulo. Co to za dziwaki mnie się do komapnij trafili. Jeden nic nie mówi, jeno się dziwnie przypatruje. Drugi za to rozgadany i rozśpiewany, ale cham i prostak. Najpierw wypowiada się jako jaki szlachciura, a potem zachowuje się jak spod karcmy – gapi się, podśmiewuje i odlewa, nie bacząc na towazysy. Dobze ino, że nie musiałech go po mordzie prać, co by rezonu do mnie nabrał, bo pewnie by mnie się od panów strażników oberwało niepotrzebnie. No i jest jeszcze tzeci – jakowy obesraniec. Oby tam gdzie jadziemy więcej takowych nie było>

<Wkładam rękę do kieszeni i miętolę chustkę skłaniając moje myśli ku najbliższym>

< Oj kochane moje, jesli mnie słysycie i widzicie, to płacecie nad tym, kim żem się stał i gdzie żem trafił. Mnie tez ocy łazwiom, leć twardy muszę być, coby jak najszybciej na ojcowizne powrócić.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Nie czyń bliźniemu, co tobie niemiłe! Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.