Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Ciężkie jest życie na morzu
Idź do strony 1, 2, 3 ... 15, 16, 17  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ciężkie jest życie na morzu
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Nie Mar 25, 2012 23:48    Temat postu: Ciężkie jest życie na morzu Odpowiedz z cytatem

Wszyscy

Znaleźliście się w Marienbergu, każdy z innych powodów, jedni szukając załogi a inni szukając zatrudnienia. Miasto to bowiem ściągało do swych bram kupców, rzezimieszków, włóczykijów, złodziei, zabójców, najemników, kurwy… a przepraszam, te są na miejscu. W jakiś sposób nie sposób byłoby rozróżnić przyjezdne od miejscowych, zawsze wydają się znać to miasto lepiej niż ktokolwiek inny, jakby… od właściwej strony. To tutaj do portów przybywały statki załadowane po brzegi, gdzie merchanci próbowali dobić jak najkorzystniejszych targów, czy puste krypy chcące kupić tanio, by potem ,gdzieś na odległych lądach sprzedać z kilkukrotnym zyskiem. Właśnie w Marienbergu kwitł handel legalny i ten pod stołem, jednak pod czujnym okiem wszystkowiedzących szpiegów Gildii.
Chodziliście od karczmy do karczmy, szukając informacji, załogi, pracy .. aż w końcu znaleźliście się w przybytku o wdzięcznej nazwie „Pod cycatą dziewoją”. I faktycznie za ladą stała kobieta, której walory były olbrzymie, a chętnych na „piwo” było wielu.



Isabell bo tak się zwała dziewczyna uśmiechała się miło i grzecznie, aczkolwiek odrzucała wszelkie zaloty. Blond włose dziewcze było skupione wyłącznie na pracy, nalewaniu piwa albowiem gości było co nie miara.
Karczma mimo dwóch skrzydeł na parterze była całkowicie oblężona klientami. Przy jednych stołach siedzieli kupcy dobijający targów, przy innym siedzieli Norsmeni śpiewając gromko pieśni o północnych krainach, a jeszcze inne były zajęte przez marynarzy, którzy po kilku miesięcznym poście obściskiwali miejscowe kurwy.
„Pod cycatą dziewoją” miała także dwa piętra, gdzie mieściły się pokoje gościnne, z których dochodziły głosy „uprawianej miłości”
Porządku pilnowało trzech wykidajłów, których lepiej było nie wkurzać. Goście, którzy na zbyt wiele sobie pozwalali, byli automatycznie wyrzucani na zbity ryj poza obszar tego „świętego” przybytku. Co dało się zauważyć gołym okiem, przybytek ten jest wolny od gości w postaci straży miejskiej, co znacznie ułatwia dobijanie targów.

Nie minęła minuta a w karczmie rozległa się kolejna pieśń Norsmenów i dźwięk uderzających o siebie kufli.

Wybierz liny z całych sił
Czarne niebo już nad nami
Już się ręce rwą do lin
Wreszcie wanty zaśpiewały
Gdy nad nami chmury gnają
Czarne niebo już nad nami
Niechaj w linach nam zagrają
Wreszcie wanty zaśpiewały

I uderzył wielki szkwał
Czarne niebo już nad nami
Białej piany nabrał jacht
Wreszcie wanty zaśpiewały

Złap za reling trzymaj się
Popłyniemy byle gdzie
A wiatr ciska wielkie fale
Z ich wierzchołków ścina pianę

I uderzył wielki szkwał
Czarne niebo już nad nami
Białej piany nabrał jacht
Wreszcie wanty zaśpiewały
…..


A kurwy widząc nową klientelę już zaczęły się ku wam zbliżać, chcąc zaoferować wam wypoczynek w ich ramionach, czy też zaprosić was na łóżkowe harce które być może skończą się załapaniem jakiegoś trypla, grzyba czy innej przyjemnej choroby wenerycznej ale już po tym jak dacie ujście swoim męskim rządzą czy niespełnionym fantazjom.

_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3929
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 00:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Dziś zakupiłem własny statek. Jest już po inspekcji. Kupowałem od szwagra bo jedna z niewielu osób którym moge w pełni zaufać w interesach. Powiedziałem mu ile mam złota a on wyszykował statek. Czysty handel bez ulg ale i bez kantów. Statek stoi na kotwicy częściowo już załadowany. Pilnują go zaufani ludzie. Dobrze jest mieszkać na miejscu. >
<Czwórka klientów przekroczyła próg karczmy. Nawet gdybyśmy się ukrywali i tak rzucaliśmy się w oczy. Przodem szedł wielki murzyn torując drogę. Zaraz za nim elegancko ubrana elfia postać chyba kobieta sądząc po delikatnych rysach, długich włosach i drobnej budowie. Za postacią blisko szedł norsmen a za nim krasnolud. Widać było,że jesteśmy razem. To nie był nasz pierwszy raz zarówno w tej jak i innych karczmach. Poprosiliśmy cycatą kobiete o stolik, jeśli nie było wolnego sprawiliśmy aby stał się dla nas wolny. Zakomunikowaliśmy ,że szukamy załogi i że chętni mają zgłaszać się do naszego stolika. Zamówiliśmy dla mnie wino a dla reszty to co chciała. Moje bystre oczy rozejrzały się po karczmie zanim jeszcze zasiedliśmy przy stoliku.>

-Wiecie po co tu jesteśmy. Potrzeba nam załogi na statek. Uzbierajmy choć z dwie dziesiątki to na początek wystarczy, będą trzy dobrze. Zawsze braki moge uzupełnić ale za wyższą cenę. Jak się uwiniemy możecie bawić się do rana z kim chcecie, ale najpierw robota. Cenię was wszystkich i wasze zdanie bo służycie pode mną już dłuższy <spoglądam na krasnoluda i norsmena> a czasem krótszy <teraz na murzyna> czas. Wasze uwagi co do kandydatów wezmę pod uwagę. Od dziś pływamy nowym statkiem, pracujemy sami na siebie nie jak wcześniej na statkach gildii.
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 702

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 01:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Siedziałem w karczmie i słuchałem pieśni norsmenów. Moja lutnia cierpliwie czeka w futerale oparta o nogę stołu.>
"Co za barbażynski śpiew. Żadnych wykwintnych melodii, żadnych piszczałek, fletni żadnej lutni ba żadnych bębnów w których tak lubuje się krasnoludy. Tylko rytm wybujany kuflem o blat stołu lub nogą o deski podłogi… A jednak ma coś w sobie. Pierwotną dzikość, siłę, odwagę. Wszystko to wypływające z potrzeby jedności, wspólna praca, wspólna zdobycz wspólny okręt a jak trzeba to i wspólna śmierć… Założę się o wszystkie pieniądze. Ba nawet o moją lutnie że żaden z nich nigdy nie słyszał o lekcjach śpiewu dykcji o pracy głosem. A śpiew mają harmonijny jak chór pod wprawną reką dyrygenta."
<Wsłuchiwałem się w te pieśni sącząc powoli cienkie tutejsze wino. Moją uwagę zwrócił nagle tumult taki sprawiła czwórka gości.>
"Co za dziwna kompania. Elf Krasnolud Norsmen i Murzyn… Jakaś hulajpartia zapewne. Z takimi indywiduami się zaokrętować na jednym okręcie pewnie dało by początek wielu balladą. Tymczasem Ja już 3 tydzień zapuszczam korzenie w tym mieście i nie trafiłem na przyzwoitą łajbę lub załogę. Co prawda był jeden taki …Bretończyk… ale prędzej mi uszy się zaokrągla niż popłynę z bretońskim kapitanem. Jak wkrótce czegoś nie znajdę to chyba w zaciągnę się do norsmenów na okręt… Chociaż dla nich ktoś bez klaty niczym kowadło i ramion niczym koń pociągowy nie nadaje się nawet na balast. Na szczęście nie jestem aż tak zdesperowany."

<Uśmiechnąłem się do własnych myśli i zamówiłem jeszcze jedna porcje tutejszego wyśmienitego cienkusza>
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1227

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 13:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Karczma. Oto jesteśmy. Elfiak w końcu kupił swój statek i teraz będzie rekrutował ludzi. Jak na moje oko... hmm... łajba znośna. Widziałem i robiłem na lepszych, ale jeżeli dobrze pójdzie Kapitan Panienka za parę lat dorobi się trochę i będziemy mieli lepszą krypę. Hyhy...

Uśmiechnąłem się szeroko do panny o kształtach którymi przypominała młode krasnoludzkie panny. Zamówiłem u niej dzban pełen ciemnego, najlepszego jakie mają piwa. W końcu Kapitan stawia. Pochwyciłem naczynie, udałem się do stolika, zasiadłem i nalałem do swojego kufla.

Dzisiaj byłem ubrany w swoje inżynierskie ciuchy. Byliśmy na lądzie, więc nie musiałem się bać że od cholernej soli mi ubranie zesztywnieje. Wzmacniana skórzana kurta na koszuli, ochraniacze, spodnie spięte potężnym pasem i buciory. Na głowie mam zawiązaną chustę.

Podkręciłem sobie wąsa. Biała, długa jak cholera broda zatknięta za pas, splątana w kilka warkoczy, spływa mi prawie do kolan. Gdyby nie warkocze sunąłbym ją po ziemi. Każdy z nich zaś jest zakończony ozdobą z każdego z lądów na jakich byłem. Arabii, Estalia, Albion, Bretonia, Tilea... Lustruję wszystko uważnie swoimi ciemnoniebieskimi oczami. Wokół prawego mam wytatuowaną siatkę celowniczą. Strój co prawda przesłania moje bardziej okazałe tatuaże, jednak nie przejmuję się tym. Nie jestem tutaj na pokaz.

Za pas mam zatknięty topór oraz pistolet wraz z rogiem prochowym i woreczkiem kul. Na sporym łańcuchu spoczywa opasła księga krasnoludzkiego wykonania. Z niewielkiej torby zawieszonej również do pasa wyjąłem przybory do pisania.

Zerknąłem na Kapitana Panienkę. Otwieram książkę, która jest moją osobistą Księgą Uraz i przewracam na jedną z wydzielonych stron. Odwracam ją do elfa.
Na stronie, w języku ludzi spisana jest umowa o pracę oraz porobione miejsce na podpisy.

- Tutaj jest umowa, tak jak prosiłeś, skipper. Bla bla bla, zobowiązuję się do służby na okręcie na najbliższy rejs... trutu trutututu... brak kompetencji będzie surowo karany i takie tam i takie tam. Wszystko co chciałeś.

Wyrwałem elegancko stronę i ułożyłem ją na blacie.

- Krasnoludzkie rzemiosło. Raz podpisane nawet zalane, nie zmyje się. Kilkunastu moich poprzednich kapitanów mówiło, że podpisanie umowy z kapitanem statku to tak jak podpisanie umowy ze Śmiercią. Pomyślałem, że tak będzie... zabawniej.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn


Ostatnio zmieniony przez Stalowy dnia Pon Mar 26, 2012 18:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 697
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 15:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Kolejny dzień spędzam w tej samej karczmie, przy tej samej ławie, obłapiając te same dwie dziewoje – rudaska i czarnulkę, popijając tego samego sikacza, którego raczą tu zwać ‘przednim piwem’ i rozmawiając z gośćmi tego przybytku. Nie żeby było mi źle, ale zaczynają mnie już nachodzić nieciekawe myśli. Bo to już z trzydzieści dni gdy pałętam się po karczmach i nabrzeżach Marienburga szukając miejsca na zaokrętowanie. Wiem, że podróż morska to jedyna metoda, by zrealizować własne plany, no przynajmniej część z nich, a jednak odsuwam to na potem. Kasa się kończy, a ja albo jestem zbyt wybredny co do wyboru załogi i okrętu, albo zbyt mi się tu podoba.”

Rozglądam się uważnie po sali i przysłuchuję się rozmowom.

„Norsmeni? Nie, z norsmenami nie chcę pływać. Ich porty nie są mi po drodze.”
„Marynarze z tamtego stolika? Nie.. Oni dopiero zeszli na ląd i chcą się zabawić z kurewkami, więc ja nie jestem dla nich obiektem zainteresowania”

Uśmiecham się pod nosem i klepie dziewuszki po ich krągłych tyłkach, dostając w zamian koncert udawanego popiskiwania i złości. Wtedy zauważam wchodzącą do karczmy nową grupkę.

„Mhmm… A Ci to kto? Dziwna ta kompanija. Elfka z krasnoludem, a do tego czarny z norsmenem… Kurcze, takiego połączenia to ja jeszcze jak żyję nie widziałem.”

Uśmiecham się szeroko, a gromki śmiech wydziera się z mego gardła. Przytulam mocno dzierlatki do siebie, a twarz tulę w ich małych piersiach. Jednak gdy tylko słyszę, że nowi szykują nabór na statek poważnieje i odpycham na bok obie panny.

„To chyba ten moment, lepszych kandydatów na towarzyszy morskiej podróży nie znajdę. Poza tym, diabli wiedzą, gdzie oni się wybierają, a to dla mnie duuuuża zaleta. Z takim składem to i na Nowy Świat gotowi ruszyć… A w to mi graj…”

- Przepraszam słoneczka, ale muszę was opuścić. Kocham was obie, ale nie jestem w stanie wybrać którą bardziej. Więc muszę ruszyć w długą podróż, by to dogłębnie przemyśleć – tu uśmiecham się niedwuznacznie do obu panienek i obdarzam je soczystym całusem.

- Panowie – zwracam się do towarzyszy rozmowy – czuję, że tym razem znalazłem ludzi gotowych przyjąć mnie na swój statek, więc przepraszam bardzo, ale zostawiam was z moimi kształtnymi skarbami.

Wstaję i zabieram swój ciężki tobołek spod ławy. Pełna kolczuga trochę waży, ale nie lubię się w niej obnosić w miejscach publicznych, więc zazwyczaj noszę ją w tobołku. Z drabami w ciemnych uliczkach jestem w stanie poradzić sobie i bez niej. Poza tym mój skórzany strój jest wystarczającą ochroną, a wypalony na środku brązowej kurty wielki, czarny łeb wilka, z wyszczerzonymi kłami działa zdecydowanie odstraszająco. Na plecy zarzucam moja tarczę – deski zbite w trójkąt, obite skórą i wzmocnione po bokach metalowymi okuciami. No i oczywiście z malunkiem czarnego wilka wyjącego na tle żółtego pola. Do pasa przytraczam morgenstern.
Gdyby nie zbroja i broń można by mnie uznać za podrywacza ze wschodu Imperium – jestem w końcu wysoki i przystojny. Krótkie blond włosy utrzymywane w idealnym stanie oraz krótki zarost w formie bródki i wąsów w tym samym kolorze, delikatne rysy twarzy oraz błękitne oczy sprawiają piorunujące wrażenie na większości kobiet. Wyglądam na jakieś 26 -28 lat, czyli o ok. 5 mniej niż faktycznie mam.

Spokojnym krokiem ruszam w kierunku stolika, przy którym zasiadła ta dziwna kompania. Po dojściu kłaniam się grzecznie – cóż, nie jestem w stanie rozpoznać czy to elf czy elfka, ale słyszałem, że te istoty bez względu na płeć cenią ogładę, więc musze być grzeczny. Witam się po bretońsku i tileańsku, a następnie kontynuuję w staroświatowym nadal stojąc, by wywrzeć lepsze wrażenie.

- Pieter Schwarzwolf, zwany Czarnym Wilkiem – przedstawiam się – Poszukuje kapitana, który chciałby przyjąć do załogi weterana walk z zielonoskórymi i Chaosem, a jednocześnie kucharza potrafiącego zadowolić podniebienia nie tylko gromady zawsze głodnych żołnierzy – tu spoglądam na otaczających nas w karczmie marynarzy – ale też osoby z wykwintniejszym gustem – tu lekko skłaniam się do moich słuchaczy. - Zapewniam, że nikt jeszcze nie narzekał na moje usługi, czy to bojowe, czy kucharskie.

Robie chwile przerwy i oceniam jakie wrażenie wywarłem na tej czwórce. Nie wiem czy wszyscy rozumieją to co mówię, ale kontynuuję.

- Widzę przed sobą ciekawą kompaniję, z którą mogę przeżyć niezwykłe przygody i zarobić nieco złota – uśmiecham się delikatnie – więc myślę, przystąpienie do waszmościów może być najlepszą rzeczą, jako mnie w życiu spotka.
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 17:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Otworzyłem drzwi do karczmy następnie przekroczyliśmy jej próg...

Torowałem drogę przez karczmę odsuwając i odpychając przeszkadzające robaki które się w tej knajpie zebrały.

Marienburg niby taki światowy jednak czułem ciekawskie spojrzenia, przez kolor mojej skóry i słuszny wzrost.



Na sobie mam swój standardowy strój, wysokie buty, skórzane czarne spodnie oraz biała koszula zawiązywana pod szyja na rzemienie z bufiastymi rękawami.
Na wskroś korpusu przewieszony pas do na którym znajduję się pistolet oraz kule do niego.
Drugi pas znajduje się na biodrach do którego przytroczony jest róg z prochem, mieszek, czarny gruby bicz oraz miecz którego rękojeść jest bogato zdobiona ekstrawaganckimi motywami smoczymi.Widać że to bardzo lekka i poręczną broń idealna do abordażu.



Uśmiechnąłem niewybrednie się do dziwki która poczuła wchodzący grosz wraz ze świeżym wiatrem jaki wpuściliśmy do tej speluny i zaczęła się przede mną wdzięczyć. To był mój typ długie kruczoczarne włosy, spojrzenie pełne żaru oraz szelmowski uśmieszek na ustach.
Szczuplutka chociaż zaokrąglona na biodrach więc było w co klepnąć a cyc sterczący.

"Oh suczko zajęczysz dzisiaj jak cie nadzieję na mojego poganiacza..."

- Najpierw obowiązki...potem - rzuciłem przechodząc koło niej

Siadłem przy stole...zamówiłem garniec rumu.Następnie wysłuchałem co ma do powiedzenia kapitan. Następnie krasnolud zaczął swoją litanię.
Widząc jakieś papiery i umowy przewróciłem ostentacyjnie oczami.

- Kosmaty... słyszałem że u was słowo droższe monet...więc po co ci ten papier? Co on ci da? - spoglądam na krasnoluda

Widząc jak wydziera kartkę ze swojej...ja pierdole...epopeji...mówię śmiejąc się...

- Nie rwij...zostaw przyda się na podtarcie dupy w dramatycznych chwilach
- śmieje się ukazując moje rząd bielutkich zębów

Następnie biorę łyk z garńca...i stawiam koło krasnoludzkiego kufla...spoglądając to na jego mały kufel to na mój garniec rumu,który jest przynajmniej dwa razy większy...
Szturcham Kosmatego mówiąc...

- Starzejesz się Kosmaty czasem zastanawiam się kto z nas jest prawdziwym krasnoludem, gdzie moje obiecane zawody w piciu?
- szczerzę się szeroko

Lubie kosmatego, jest dobrym kompanem do picia i przede wszystkim uwielbiam się z nim przekomarzać...

Rozejrzałem się po tawernie, gdy skończyli pierdolić się z papierkami, zwracam się do kapitana.

- Nędzne okazy na pierwszy rzut oka, kapitanie, nie wielu się nada, ale od czego jest bosman? By zrobić z karaluchów mężczyzn...


Miałem dokończyć gdy przerwał mi jakiś chętny który przedstawił się imieniem Pieter...

Gdy usłyszałem słowo "waszmościów" prawie zadławiłem się rumem patrząc jak na odmieńca na tego człowieka, następnie wybuchłem śmiechem

- Z tak gładkim językiem winienś zostać kurtyzaną z lutnią a nie maruderem - rechoczę lekko

- Jednakoż....osoba która potrafi zadbać o nasze żołądki jak i o własny zad zaiste mogła by być nader przydatna,kapitanie. - zwracam się do kapitana

- Pływałżeś kiedyś ? Co by się nie okazało że po jednym malutkim sztormie będziesz wyglądać jak moje żygi po paru dzbańcach rumu...

_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek


Ostatnio zmieniony przez Warmlotek dnia Pon Mar 26, 2012 19:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3929
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 19:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elfia postać jest szczupła ,wysoka o łagodnym licu. Powabna twarz o delikatnych rysach i długie proste ciemno brązowe włosy oraz piękne kasztanowe oczy sugerują ,że ma się do czynienia z kobietą. Na zewnątrz obnosi się w purpurowym płaszczu zapinanym na mosiężne guziki a za plecami spływa karmazynowa peleryna na mosiężnym łańcuszku. Wysokie skórzane buty są zadbane,dopasowane i również zapinane na mosiężne guziki. Ubranie postaci jest bardzo schludne i zadbane. Z pod płaszcza wyziera wypolerowany kaftan kolczy na lakierowanej czerwonej skórzni ,oraz spodnie z karmazynowego aksamitu okrywające pas biodra i nogi. Na ramieniu spoczywa przewieszony długi zdobiony łuk. Piękny melodyjny głos sprawił ,że elfia postać absolutnie musiała zostać uznana przez obcych za niewiaste.>

-Dziękuję Dumtechu, umowa to świetny pomysł i prawnie poparty zapisami magistrów praw Imperium. Dzięki temu wiadomo kogo można powiesić...

-Panie bosman, jest pan dziś wyjątkowo dowcipny...choć pana humor jest czarny jak wasza skóra.

<Mój wzrok powędrował na milczącego norsmena. Chyba jest jakiś ospały dzisiaj albo czegoś mu brak.
Na końcu moje piękne kasztanowe oczy wlepiły się w Pietera "Czarnego Wilka"... ładnie wygląda, dba o siebie i umie rozmawiać ale czy naprawdę potrafi gotować i walczyć?? >

-Panie Szwartzwolf. Gdzie pan walczył,czy pan pływał, co pan umie przygotować na posiłek oraz jak widzi się pan przy zakupie prowiantu.??

<Słowa wypowiadam jakby z namaszczeniem. Nie za głośno żeby sprawdzić jak dobrze mnie słucha ale wystarczająco wyraźnie aby przebić się przez panujący w karczmie hałas. Ton głosu jest uprzejmy ale też stanowczy,prawie rozkazujący. >
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1227

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 19:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Schowałem księgę, pozostawiłem jednak przybory do pisania. Nie spojrzałem na murzyna.

- Rekompensujesz wielkimi naczyniami do picia swoje braki w przyrodzeniu? - odparłem wygodniej rozpierając się na krześle, wypijając trochę piwa.

Wygładzam kartę. Dolewam sobie piwa z dzbana do kufla.

- Nie... to nie to... wielką masz. Latasz z drągalem na wierzchu co ranek podczas każdego rejsu i straszysz nim załogantów, że ich bunga bunga jeżeli będą się źle zachowywać. Tak tak... widzę jak na niego patrzysz. - wskazałem głową nadchodzącego mężczyznę z czarnym wilkiem na żółtym polu.

Kiedy podszedł zlustrowałem go. Oto mamy przed sobą hardego woja. Tak wygląda.

- I najważniejsze... czy słyszeliście co nienasyceni, czarnoskórzy bosmanowie robią z tymi którzy nie wywiązują się ze swoich obowiązków? - spytałem nagle kandydata.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 19:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po pytaniu Dumnara uśmiecham się tajemniczo i wyjmuję czarny gruby bicz zwinięty w kłębek następnie kładę go na stole

- ...Bo ciężkie jest życie na morzu... a niesubordynacja jest bardzo nie mile widziana. Wielu już się o tym przekonało - mówię spokojnie z zimnym wyrachowaniem

- Zaiste kapitanie, nadchodząca noc poprawia mi nastrój w znacznym stopniu, jednak jeszcze nie czas na to - chrząkam przenosząc wzrok na Pietera

- A wracając do naszego ochotnika...wysłuchajmy co ma do powiedzenia. Wiedz Pieter iż walka na morzu różni się od walki na lądzie i to znacznie masz jakieś doświadczenie w tej sferze?. Poza tym im więcej pancerza będziesz miał na sobie tym szybciej pójdziesz na dno...To nie miejsce dla rycerzyków... - kończe czekając na jego słowa
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3929
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 20:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Znowu moje usta wypowiedziały słowa z namaszczeniem, tym razem jednak było słychać przede wszystkim ton rozkazujący. Łagodność gdzieś się rozpłynęła>

-Wystarczy pytań i żartów. Ograniczymy się do minimum. Niech ludzie mówią a my posłuchamy. W przeciwnym razie zastanie nas ranek i nie będziecie mieć czasu na zabawy... <Moje oczy zwróciły się na moment na murzyna, potem na krasnoluda i dla pewności na norsmena, szukając próby podważenia moich słów.>... Mów Czarny Wilku!! Odpowiedź na każde pytanie po kolei. Ale nie ociągaj się, Czas nagli...

<Piękne kasztanowe oczy spojrzały teraz na człowieka z jakąś wewnętrzną wyższością a delikatne usta zetknęły się z brzegiem pucharu i skosztowały znajdującego się w naczyniu napoju.>
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 22:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Norsmen siedział i milczał. Kapitan co jakiś czas zerkał na niego, lecz chyba zapomniał że on w staroświatowym to nie mówi. Bo nie było co wspominać o czytaniu i pisaniu. Herger, bo tak się zwracali wszyscy do Norsmena, pił spokojnie piwo co jakiś czas głaszcząc topór, niczym kochanek kochankę.

- Idag är bra dag att dö, min kapten (Dziś jest dobry dzień by umrzeć mój kapitanie) - rzekł w Norsmeńskim
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 697
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Mar 26, 2012 23:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Dziwna ta banda”- myślę przyglądając się jak się między sobą przekomarzają. „W sumie to w ogóle do siebie nie pasują – wyniosła i dystyngowana elfka, zawadiacki murzyn, dziwaczny krasnolud i milczący norsmen. Ale w takich kompaniach jest najprzyjemniej”

- Pozwólcie, że będę mówił po kolei, bo zarzucacie mnie pytaniami jak z jakichś karsnoludzkich wynalazków, co to strzelają kulami bez konieczności przeładowywania – tu spoglądam na kranslouda i uśmiecham się przyjacielsko

- Pani… - na chwile przerywam i skłaniam się delikatnie. Z obserwacji zrozumiałem, że to ona jest tutaj najważniejsza, więc zaczynam odpowiadać na jej pytania najpierw

- Po pierwsze, jeśli chodzi o me doświadczenie bojowe, to mam za sobą kilkuletnią służbę u księcia Enrico Medoniego ze Speranzy na terenie zwanym Księstwami Granicznymi, a dokładniej na samym południu, tuż nad Rzeką Krwi. A służba ta upływała na ciągłych utarczkach z zielonoskórymi wszelkiego rodzaju, starającymi się odbić zajęte przez nas terytorium, i bandytami, którzy chcieli uszczuplić bogactwo nowego księcia. No a potem to już była bitwa z siłami Chaosu pod Middenheim, ale o tym raczej nie muszę opowiadać

Tu lekko kiwam głową i rozglądam się na boki, szukając potwierdzania w minach innych.

- Po drugie, na pytanie co do pływania mam krótką odpowiedź. Pływać potrafię, ale żadnych dalekich wojaży nie odbywałem. Jednakże tyle już w Imperium i okolicach widziałem, że jedynie w zamorskich podróżach czegoś nowego doświadczyć mogę. A więc na wszelkie niewygody gotów jestem.

Nabieram lekko powietrza i uśmiecham lekko, gdy mam zacząć mówić o jedzeniu

- Po trzecie, pytanie powinno brzmieć droga Pani czego to ja nie gotowałem. Bo w Speranzie nie przelewało się ze służbą, więc poza walką, jako posiadający już jakieś doświadczenie w pichceniu, zajmowałem się karmieniem całej wygłodniałej hałastry wojów z różnych stron świata. Nigdy nie narzekali, choć jak się rozumie wielkie gary zup z wszelkiej maści warzyw i mięsiwa, opalane nad ogniem upolowane zwierzęta, czy michy kasz i inszych dodatków ze skwarkami do najlepszego sortu nie należały. Dla lepszych gości potrafię jednak zrobić cuda – od kuropatw i kapłonów w gęstych sosach, przez jesiotry i leszcze w lekkich polewach, dziki z jabłkami, sarny w wiśniach, po dania przeznaczone dla jaroszów, którzy to jedynie warzywami i owocami zapełniają swoje żołądki. Znam chyba większość jadalnych produktów naszego świata i jestem w stanie z nich wykrzesać zarówno dania dla zgłodniałych marynarzy, jak i bogatych kupców o delikatnym podniebieniu.

Na chwilę przerywam, bo rozmowa o jedzeniu spowodowała, że straciłem wątek. Uśmiech się więc do elfki, by po chwili kontynuować

- A co do zakupów… Mhm… Kupcem nie jestem, handlarzem również nie. Aczkolwiek wieloletnie doświadczenie w kucharzeniu na pewno pozwala mi z wprawą ocenić jakość prowiantu, jak i wartość, jaką sobą w monetach reprezentuje. A i potargować się potrafię jak trzeba, więc od biedy i tą sferą zajmować się potrafię. A że nie obca mi sztuka pisania i czytania, i to zarówno w staroświatowym jak i bretońskim czy tileańskim, więc i za granicami Imperium pożytek ze mnie być może. Ze smutkiem stwierdzić tylko muszę, że norsmeńskiego ni w ząb nie rozumiem

Tu spojrzenie miłe i przyjacielskie rzucam na norsmena, który właśnie rzucił coś w swojej mowie, jak podejrzewam.

- Jeśli Pani pozwoli odpowiem teraz kompanom waszmościny

Odwracam się do murzyna, opieram rękoma o ławę i uśmiechając się od ucha do ucha i podśmiechując z lekka rzucam słowa:

- Przyjacielu zza mórz. Powiem Ci szczerze, że nawet chciałem zostać kurtyzaną, ale jak mi w spodzień zajrzeli, to nijak nie potrafiłem wyjaśnić że to tylko mój flet, na którym pragnę nauczyć grać koleżanki po fachu. Więc nie zostało nic innego jak maruderem zostać i z takowymi jak wy się bratać.

Z rąk przechodzącej karczmarki zwijam szybko kufel piwa, a ją podszczypuję po tyłku, odwracając jej uwagę i protesty. Następnie stukam w kufel krasnoluda i z uśmiechem dodaję

- Każda walka jest do siebie podobna mości krasnoludzie. Na statku czy na lądzie trza walnąć drugiego zanim ten nas przydybie. Może i na pokładzie najlepszy ze mnie wój nie będzie, ale jak będzie trza zejść na ląd i zmierzyć się z mocniejszym przeciwnikiem, to wiedz że możesz na mnie liczyć. Nie jednemu już orkowi czaszkę moją ‘gwiazdką’ rozbiłem. Nie jeden na mej tarczy swój topór poszczerbił i pewnie nie jednemu się to jeszcze zdarzy. Toteż wypij ze mną za pomyślność waszej wyprawy, a i może miejsce dla mnie na waszym zacnym statku i znajdzie się.

Moje oczy śmieją się podobnie jak usta. Spoglądam na norsmena i podnoszę kufel do góry w geście toastu, a następnie wychylam kufel do dna. Przecieram rękawem kurty usta i spoglądam na tą dziwną czwórkę z nieukrywaną sympatią.

„Coś czuję, że mój los jest teraz ze mną.”
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3929
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Wto Mar 27, 2012 14:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ten człowiek jest świetny, podoba mi się. Spoglądam porozumiewawczo na moją załogę. Jeśli zaczną się teraz z niego śmiać albo robić coś równie głupiego lub gadać coś czego nie powinni zdziele ich ostrzem rapiera przez pysk.
Przeszedł mój test. Jest człowiekiem i jest normalny na umyśle. Żeglarz pewnie z niego żaden ale jak mu się wyda rozkaz: "ciągnij za tę linę" albo "podnieść kotwicę" to tyle powinien zrozumieć tym bardziej ,że umie czytać i pisać. Tak myślę ,że ten człowiek w razie potrzeby może pełnić każdą funkcję którą mu wymyśle. Uśmiecham się w duchu ale moja twarz tego nie pokazuje. Mimo to kieruję uprzejmy uśmiech w kierunku Czarnego Wilka. Łagodny głos tym razem wyraża zadowolenie.>

-Podobasz mi się Pieter. Jeśli walczysz i gotujesz tak dobrze jak mówisz i się zachowujesz będziesz miał pewne miejsce na moim statku przez długi czas.

<W głowie zabłysnął mi okrutny żart ale szybko się rozwiał. Dziś mu darują za jego nienaganne zachowanie. Biorę od Dumtecha pióro i podaje Pietrowi wskazując na kartkę i umowę na niej sporządzoną.>

-Podpisz tutaj i zgłoś się jutro rano do portu na statek "Sur thal galen" Myślę ,że będzie z ciebie dobry marynarz...Kiedy już podpiszesz baw się dalej do rana. Kiedy wypłyniemy zatęsknisz za tą karczmą i przyjemnościami.

<Wracam do popijania wina i rozglądaniem się za "ciekawymi sztukami".>

-No to jest pierwszy...
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Wto Mar 27, 2012 15:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hektor / Dumtech / Athertil

Nim Czarny Wilk odszedł od was, przypałętała się kolejna postać ku wam. Waliło od niej na kilometr gorzałą, smrodem i mnóstwem innych rzeczy, których nie chcielibyście nawet rozpoznawać albowiem nie spieszno wam było do zwracania waszych śniadań. Mężczyzna, mocno opalony z turbanem na głowie, chwiejnym krokiem podszedł do waszego stolika i zaczął mówić w języku Arabskim

- Efendim, ben İbn Kazul Sahim Lajb size kadar ödünç almak istiyorum Abud. (Szanowny Panie Kapitanie, widzę że szukasz załogi na swoją łajbę. Chcę się zaciągnąć. Mów mi Sahin Lajb Abud al Kazul.) - beknięcie mocne że aż wam pociemniało bowiem opary jakie wydobyły się z głębi tego człowieka mogły by uśpić nawet nurglinga - Ben cesurum ve herhangi bir sorun işleyebilir ... Hatta yıkama - (Jestem dzielny i dam radę każdemu wyzwaniu... Nawet się umyję. Jestem szybki niczym pantera a oczy mam bystre niczym sokół)



Dostrzegliście jak nogi i ręce Sahina delikatnie trzęsą się. Poza szablą którą miał przy pasie nie dostrzegliście żeby miał inną broń. Stopy miał bose, zniszczone a paznokcie całe czarne.

Widać od razu że człowiek raczej nie zna staroświatowego, i uważa że każdy powinien go rozumieć. Co jakiś czas spogląda na Czarnego Wilka z ukosa, jak na kogoś gorszego, albo może po prostu nie rozumieć jak taka czysta osoba chce zaciągnąć się na okręt.

_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Wto Mar 27, 2012 15:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krzywię się z niesmakiem spoglądając na turbana.

-sah jal kza? co do kurwy nędzy? Mówże po ludzku człowieku... wystarczy że Norsmen kaleczy mi uszy swoim narzeczem. Skąd wyście się urwali? Staroświatowego nie znać, kurwa goblin więcej potrafi zrozumieć i powiedzieć niż wy dwaj razem wzięci. Kapitanie to przesada... jak mam rozkazywać ludziom którzy kurwa nic nie rozumieją?... Wali od niego tak że Troll by się za nos złapał i zajęczał, jeszcze jaką zarazę przyniesie nam na pokład.Załoga sama go za burte po godzinie wyrzuci albo bedzie spał na bocianim gniezdzie. Zresztą my potrzebujemy żeglarzy, a nie pierdolonych niedorajdów których będę musiał uczyć jak węzeł zrobić...Szukamy załogi na statek czy kurwa cyrk objezdny urządzamy?

Biorę solidny łyk rumu coby znieczulić zmysły powonienia...krzywię się z niesmakiem.

- Zresztą po co ja się pocę...i wysilam ten jełop i tak ni w ząb nic nie rozumie - odchylam głowę do tyłu spoglądając w sufit i prosząc o cierpliwość wszystkich bogów jacy istnieją
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Ciężkie jest życie na morzu Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 1 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.