Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt IV Cz2 Strach w każdym z nas
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 41, 42, 43  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Czw Lip 24, 2014 13:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krasnolud zdaje się nie posiadać zdrowego rozsądku ani zaadoptować się do nowej sytuacji. Nauczyciele powiadali, że ta niegdyś potężna rasa, zmaga się z wymarciem, a krasnoludowie wychowywani w wielkich miastach Imperium, są jeno namiastką dumy, honoru, kunsztu i swoistej społeczności. Coś mi Ingwar nie pasuje do tego opisu...

Czeka mnie niezwykle trudne zadanie.

Obawy człowieka, który mi się nie przedstawił są słuszne. Wierzę, że każda społeczność musi posiadać zbiór etykietek, które przyczepia się określonym profilom osobowości. Jednakże ja zabójcą?! Ha! Dobre sobie!

- Kim jestem i czym się zajmuję, na te pytania nie mogę odpowiedzieć, gdyż gdybym sam o nich opowiedział mógłbym swą frywolność przypłacić otwartym gardłem. I tak, któregoś ranka, zachodzilibyście w głowę dlaczego ja, miły i grzeczny młodzieniec, oddycham nie tą dziura co trzeba - uśmiechnąłem się parszywie. - Możecie się domyślać. Pracuję dla instytucji, która oficjalnie nie istnieje, jednakże posiada siatkę informacyjną tak szeroką, że wierzę, iż moi przełożeni już jutro będą znali treść naszych rozmów. Wiem, że brzmi to zdumiewająco i budzi sceptycyzm, ale...

Westchnąłem ciężko i pokręciłem powoli głową.

- ... ale skoro hrabina zgodziła się na mój udział w tej misji, moi przełożeni również przystali na nią. Moją rzeczą jest wypełnianie rozkazów, a gdyby moja lojalność nie była wypróbowana spotkałaby mnie kara o wiele sroższa, aniżeli mogę sobie to wyobrazić. Służę zatem instytucji. Niekoniecznie publicznej.

Dla uspokojenia atmosfery uśmiechnąłem się. Tym razem ciepło.

- Musicie spojrzeć na siebie i zacząć myśleć perspektywicznie. Po pierwsze, wyglądacie niezwykle. Nawet jeśli mielibyśmy uchodzić za trupę cyrkową to stanowimy novum, o jakim świat nie słyszał. Po drugie, przed nami mnogość mil, podczas których nasza cierpliwość zostanie wystawiona na próbę. A jeśli wszyscy zaczniemy reagować tak jak pan hm... Krasnolud... To nie wróżę nam starości.

Podrapałem się po podbrudku.

- Teraz ja mam pytanie. Powiedzcie mi dlaczego hrabinie zależy na kompanii mutantów.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Czw Lip 24, 2014 14:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Prychnąłem pogardliwie

- Wróż się znalazł chędożony... Nasza przeszłość jest naszą sprawą w życi mam w jakiej instytucji pracujesz ani przed kim odpowiadasz, nie będę ci się spowiadał w szczególności że ty przed nami masz same tajemnice. Ty wystawiasz moją cierpliwość zdecydowanie za długo... Jakby Hrabina chciała byś znał powody sama by ci o nich rzekła, proste. Widocznie ta wiedza jest ci zbyteczna, zresztą jak i obecność twoja tutaj.

- Nazwij mnie jeszcze raz mutantem a bogowie mi świadkiem że przytnę cie do właściwych rozmiarów...i twoi przełożeni i ich kary będą jeno namiastką tego co z tobą zrobię.

Następnie spojrzałem wrogo na Tellan

- Tellan przytnij swojemu pieskowi język albo nie ręcze za siebie jak obrazi mnie po raz wtóry i on z tego lasu nie wyjedzie. Niech zamknie ryj i siedzi na dupie jak już jesteśmy skazani na jego obecność.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 697
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Lip 24, 2014 15:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Już miałem rozpocząć miłą rozmowę z Kurtem i najemnikami, gdy głos postanowił zabrać ‘nowy’. Im dłużej mówił tym moja głowa bardziej odwracała się w jego kierunku, a na twarzy można było dojrzeć coraz większe zdumienie. „Doradzałeś zabicie nas? Z litości? Czy ty się z koniem na łby pozamieniałeś kolego? I jeszcze mówisz to nam otwarcie, będąc tu sam, samiusieńki, otoczony grupą dobrych znajomków? Alboś niesamowicie odważny, albo tak samo bezkreśnie głupi. Albo jedno i drugie, bo i tak może być. A wsadź sobie w rzyć tą chęć odpowiedzi na pytania.”>

<Już mam zamiar coś odpowiedzieć, ale jestem w zbyt wielkim szoku, by cokolwiek przeszło mi przez gardło. Na szczęście Ingwar niezawodny jest i tym razem, wyrażając słowami to co i ja myślę. Przysłuchuję się, więc tylko wściekłości krasnoluda wobec bezczelności ‘nowego’. W końcu odchrząkuję i sam zabieram głos.>

- Ej, kolego. Może waż słowa. Na razie to Ty wystawiasz naszą cierpliwość na próbę. A biorąc pod uwagę to, że w zasadzie dopiero co zabrałeś głos, to wygląda na to, że jesteś w tym mistrzem. A skoro nie nazywasz się ‘Frank’, to może będziemy na ciebie mówić per ‘Trup’, co? Bo jak nadal będziesz do nas kierował takie słowa i w taki sposób, to w końcu naprawdę zaczniesz oddychać nie tą dziurką co trzeba, a twoi mocodawcy nie będą mieli z tym nic a nic wspólnego.

<Rzucam spojrzenie na Ingwara, Tellan i resztę ‘mutantów’>

- Toteż najlepiej będzie jak będziesz trzymał język za zębami, skoro masz pierdolić takie głupoty. Rób co masz robić, podróżuj wygodnie na koźle, ale po prostu się nie odzywaj. Chędoży mnie to dla kogo pracujesz, co robisz i jakie masz zadanie w tej chwili. Bądź grzeczny to może dożyjesz powrotu do domu w Zweedorfie. Bo jak nie to po prostu zostawimy Cię w lesie i będziesz prowadził dysputy z wilkami. A te okoliczne akurat nie są zbyt rozmowne.
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Czw Lip 24, 2014 16:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Postanowiłam odprowadzić kawałek Elbereth aby zabrać jej szaty i w razie czego wiedzieć mniej więcej w którym kierunku się udała. Po niedługim czasie miarowym krokiem powróciłam do obozowiska. Nastrój jaki tam zastałam nie zwiastował niczego dobrego. Ta cała scena wyglądała jak jedna wielka walka na słowa, o to kto kogo bardziej zastraszy.Kiedy zorientowałam się o co chodzi, co jest powodem takiego stanu rzeczy zwróciłam się spokojnie w stronę Franka, bo tak zamierzałam się do niego zwracać niezależnie od tego jakie było jego prawdziwe imię>

- Słuchaj Frank...- mówiłam spokojnie do mężczyzny jednocześnie oporządzając konia- Nie wiem jak bardzo znasz się na ludziach...ile lat doświadczenia masz za sobą ale podróżując z nami musisz zapamiętać jedno...Tym co zdradza nas najczęściej nie są ani wrogowie ani przyjaciele ale nasz własny język...Waż więc na to co i do kogo mówisz... Co prawda ruszyłeś z nami z polecenia hrabiny ale pamiętaj, że za twoja glowę nie odpowiadamy... Potraktuj to jako dobrą radę...- spojrzałam na Franka a z mojej twarzy można było wyczytać szczerość przesłania- Niestety...nasz obecny stan nie był kwestią wyboru to też nie powinieneś dziwić się, że panują wsród nas takie czy inne nastroje...

<Po krótkim wywodzie zwróciłam się do pozostałych>

- Rozpalmy ognisko ... Jak powiedziałam zatrzymujemy się tutaj do powrotu El... Rankiem powinniśmy ruszyć dalej. Zjedzmy coś...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1226

PostWysłany: Czw Lip 24, 2014 18:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podróż w wozie nie była specjalnie męcząca. Nie jeżeli ma się dużo rzeczy do rozmyślania, przemedytowania i w ogóle. Z pomocą Elise Magnus wysiadł z wozu i rozejrzał się próbując rozczytać aury zgromadzonych wokół osób. O proszę - pojawił się najemnik Klaus i jego kamraci. Tam są krasnoludy... tam elfy. Przydałyby się jeszcze niziołki. Na twarzy czarodzieja zagościł uśmiech.

- Elise... usiądźmy gdzieś na uboczu.

Po tym jak z bardką znaleźli odpowiednie miejsce, Magnus uniósł lekko opaskę i zlustrował jak wiele mają miejsca. Przeciągnął się, aż mu kości zatrzeszczały. Założył opaskę znów i uśmiechnął się do Elise łagodnie. Zwrócił głowę w stronę pozostałych - wyglądało na to że odbywało się tam jakieś ustalenie hierarchii.

Dla czarodzieja jasne było, że "Nowy" jest osobą której nie można określić w pełni. Mówił bardzo dużo, próbował gmatwać i plątać, ale odpowiedź, aż sama się nasuwała - był najzwyklejszym szpiegiem i robił dla Imperatora. Jednak czy na pewno? Gdyby jego słowa były prawdą przecież nie pozwolono by żeby na ziemi Imperium wyrosło coś takiego jak ta herezja jednego z książąt. Tajna loża? Sekretne bractwo? Cokolwiek to było nie trzeba już dodawać więcej słów do lawiny jaką przysypano Nowego. Ba! Zaczął tyradę z grubej rury, więc pewnie też co najwyżej wzruszy ramionami i "będzie robił swoje". Czy to jednak ważne? W dziczy, na morzu, w lesie tytuły traciły swoje znaczenie. Tytuły i znajomości nie uchronią cię jeżeli wkurzysz pozbawionego wyobraźni chłopa z widłami od gnoju. Z resztą takiego z wyobraźnią też nie zastraszysz bez zbrojnej kupy...

- Mam nadzieję, że jednak wszyscy się dogadają. - powiedział cicho do ukochanej - Ach... pamiętasz Wolfenburg...? Tam po prostu mieliśmy swój własny mały wóz, swoją trupę i chęć zrobienia czegoś dobrego...
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 702

PostWysłany: Pią Lip 25, 2014 00:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Gdy chłopaki wyprowadzili wierzchowce ze stajni roześmiałem się na całe gardło i pogroziłem im pięścią>

- O wy szelmy. A ja już szukałem dal was miejsca na wozie. Nie mówiliście że zostały wam konie.

<Gdy wyruszyliśmy o ile Tellan nie wydała innego polecenia pilnowałem by jedna para jeźdźców była za wozem a druga z przodu. Gdy nadarzyła się okazja gadałem z Klausem o tym co komu się przytrafiło>

- Nie wiem co to za cuda ale odzyskałeś łape. Gratulacje. Znów łuk a nie kusza. Ja się też wzbogaciłem i kilka pukawek. – odsłoniłem zdobyczne pistolety – łup wojenny. No i Rhunar wzmocnił mi Kąsacza. – To już dodałem nachylając się do strzelca. Była rzeźnia na tej bitwie. I cholera Lukas ma za sobą jakiś parszywych magów. Narobili takiej chryji że szkoda gadać. A jak wam się wiodło? Musiało być kiepsko, nie? I co to was tak wiela? I co z tymi habitami?

<Gdy stanęliśmy w lesie rozmawiałem z najemnikami o rozbijaniu obozu gdy podszedł do nas Klaus a potem rewelacje wysypały się z worka albo raczej z wozu.>

- Dziś Tellan pł… - nie zdążyłem dokończyć gdy zaczęła się pyskówka.
- Cholera wiedziałem że w tym jakiś knyf siedzi. Hrabinia nie daje łatwych zadań. Udajemy że nic nie widzimy i działamy dalej. – zwróciłem się do Koko i Morta. Siląc się na spokój.– Dobra pilnujcie koni i wozu. Muszę pogadać z Regent.

- No talent to zjednwania sobie towarzycha to, to masz.

<Rzuciłem kpiąco przechodząc koło „Franka”, Podszedłęm do Tellan i odciągnąłem ją trochę na bok.>

- No to znowu wrzuciła ciebie – po chwili sprostowałem – nas na beczkę prochu. Bym wiedział to bym się lepiej targował – mrugnąłem jej porozumiewawczo. – jest jakiś plan odnośnie co dalej? Jakiś statek, zaufany kapitan? Z takim nastawieniem – ruchem głowy wskazałem na krasnoluda i nowego – gotowi spalić każdą przykrywkę. Masz może jakiś plan awaryjny?
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pią Lip 25, 2014 19:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Już miałam zamiar przysiąść gdzieś na uboczu kiedy to podszedł do mnie Kurt. Spojrzałam na niego i westchnęłam głęboko>

- No...tym razem nie sprawa hrabiny... To znaczy nie bezpośrednio...Dużo było by tu opowiadać ale ma to związek z naszym ostatnim zadaniem...W zasadzie to całkiem dobrze by nam poszło gdyby nie ...hm... magia... Jak zwykle....to coś potrafi ułatwiać i zarazem cholernie komplikować życie... Wyglada na to ze większość z nas ma jakąś mutacje...mniej lub bardziej widoczną...nie wiemy czy na tym się skończy...Dlatego z sugestii Hrabiny wyruszyliśmy do Courone po ratunek.....Tak więc cześć z nas udaje nowicjuszy Shalyi, którzy zmierzają do Courone po oczyszczenie i błogosławieństwo...Ci, których mutacje nie są widoczne robią za ochroniarzy i przewodników... Podróż statkiem skróci nam drogę...Mam nadzieje, że złoto pomoże nam wejśc na pokład jednego z nich... Ale zobaczymy...Hm...plan awaryjny... nie ma żadnego planu awaryjnego... W ten czy inny sposób musimy się tam dostać...- spoglądając na Ingwara i Franka dodałam- Też mam nadzieję, że ta dwójka nie skoczy sobie do gardeł...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3929
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sob Lip 26, 2014 17:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ecoliono>

<Mija już któryś miesiąc kiedy jesteś w podróży. Ostatni list który otrzymałeś z zakonu wzywał cię do natychmiastowego wyruszenia do Nordlandu. W związku z toczącymi się tam działaniami wojennymi, śmiertelnymi napadami na wioski i miasteczka oraz stwierdzone praktyki nekromantyczne, twoim zadaniem jest zaprowadzenie tam porządku przynajmniej w takim stopniu aby jak najwięcej dusz mogło zaznać spokoju i przejść przez bramy pana snów i wiecznego odpoczynku. Wyruszyłeś niezwłocznie z wioski Bokel znajdującej się na granicy z Middenlandem. Ktoś jednak ci źle życzył bo poradzono ci skrót do Norldlandu przez lasy i wzgórza wzdłuż rzeki Demst. Ten ktoś zapomniał ci jednak powiedzieć o Bagnach Rozpaczy i o tym, że owa rzeka biegnie przez Las Laurelorn. Tygodniami błąkałeś się po bagnach modląc się o bezpieczne odnalezienie drogi i o to by nie skończyć w topieli jak wielu innych przed tobą. Nie widziałeś ich ale czułeś. Czułeś rozpacz wszystkich tych którzy potopili się tam lub zabłądzili i zginęli z głodu. "Czarny Kruk" jednak zachował cię od złego i pozwolił wydostać się na Mgliste Wzgórza. Żywiąc się szyszkami, robakami, korą i pędami roślin które musiałeś wygrzebywać z zamarzniętej ziemi dotarłęś wreszcie do Lasu Laurelorn. Tam pogoda była dla ciebie łaskawa, ziemia była miękka, las zdawał się być zielony mimo zimy. Jednak czułeś, że w każdej chwili obserwują cię zawistne spojrzenia dziesiątek oczu. Nie odzywałeś się, nie zbaczałeś z drogi, wolno maszerowałeś w dół rzeki. Łaska Pana Twego Morra sprawiła , że martwe zwierzęta same pojawiały się na twej drodze. Dzięki temu mogłeś najeść się wreszcie do syta. Woda z rzeki służyła ci za napój. To i codzienna modlitwa wystarczyło aby przebyć las bezpiecznie. Nie liczyłeś dni, nie miało to dla ciebie znaczenia. W końcu dotarłeś do miasteczka zwanego Shalghugel. Tam wypytałeś mieszkańców o zmarłych i groby w okolicy którymi powinieneś się zająć. Zrobiłeś na wszystkich ogromne wrażenie. Brudny, ślepy, w podartym ubraniu, bez broni, bez przewodnika , bez zapasów prowiantu, przebyłeś drogę której żaden człowiek nie przebył. Nikt nie był na tyle szalony aby to robić. Dowiedziałeś się, że w okolicy panuje spokój. Po tym jak w bitwie zniszczono fort najemników znajdujący się około pięćdziesięciu mil od miasteczka nic więcej się w okolicy nie działo. Odwiedziłeś tamtejszy cmentarz stwierdzając, że wszystko jest na swoim miejscu. Spędziłeś w miasteczku jeden dzień po czym wyruszyłeś dalej do owego miejsca bitwy. Wieśniak imieniem Dool zaofiarował się i podwiózł cię saniami połowę drogi zaoszczędząjąc ci kilka dni marszu. Otrzymałeś od niego wskazówki jak iść aby natrafić na fort i ruszyłeś z torbą pełną prowiantu od wieśniaków. Owe miejsce bitwy odnalazłeś bez trudu. Zapach śmierci roznosił się z daleka. O dziwo ktoś zadał sobie trud aby pozbierać ciała , ułożyć w stosy i spalić je na tyle ile się dało. Część zakopano w zbiorowych mogiłach. Jednak ziemia nie była poświęcona. Spędziłeś tam tydzień na modlitwach i święceniu pozostałości zabitych oraz zakopywaniu tego co uważałeś za słuszne. Gdy byłeś pewien, że zrobiłeś już wszystko ruszyłeś dalej na wschód tam kierunek wskazywał ci twój duchowy przewodnik. Dwa dni później gdzieś pośród lasu usłyszałeś głosy. Jacyś ludzie sprzeczali się o coś. Postanowiłeś to sprawdzić, w końcu od dwóch tygodni nie widziałeś żywej duszy. Wyszedłeś ,żeby ich powitać ale kiedy byłeś już na tyle blisko ,że na pewno cię zauważyli zatrzymałeś się. Gdziekolwiek teraz byłeś i kimkolwiek byli owi "podróżnicy", przed twoimi oczami pojawiły się kruki. Całe stado czarnych kruków. Krążyły nad tym miejscem jakby się zastanawiając na kim usiąść.>



<Tellan, Ingwar, Klaus, Kurt, Viktor, Magnus, Frank>

<Elbereth porzuciła swoje ubranie i obleczona tylko w swoją niebieską łuskę zniknęła gdzieś w lesie. Tellan podniosła jej szatę nowicjuszki Shalayi i wróciła do rozbijanego obozowiska. Tam gorąca dyskusja między "tajemniczym" Frankiem a resztą kompani zdawała się rosnąć do miary sprawy za którą ktoś kogoś zabije. Tellan stanowczo przedstawiła swój punkt widzenia i zaczęła rozkładać swoje rzeczy w miejscu gdzie zamierzała spać. Ingwar był wkurwiony na Franka, Viktor i Klaus conajmniej źli a reszta? Trudno powiedzieć bo nie oddzywali się za bardzo. Krasnolud Rhunar zszedł z wozu, wyprzegł konie i przywiązał je do drzewa. >

-On was poznaje. Sprawdza jacy jesteście ile macie zimnej krwi. <Rzucił kowal Run i zaczął pomagać układać drewno na ognisko, razem z Kargunem. >

<Ingrid i Asta stały cały czas przy wozie jakby czekając na rozwój sytuacji. Ingrid musiała być nie w humorze bo kiedy Ingwar zaczął sobie z niej żartować warknęła groźnie.>

-Jak dalej będziesz mnie wkurwiał Ingwar to użyję tego człeka< Tutaj kobieta jasno wskazała na Tira, który kręcił się niespokojnie między drzewami> żeby upiec twoje jaja a może i parówkę.

<Malutka Asta chciała coś powiedzieć ale wśród krzyków nikt poza Ingrid nie był w stanie jej usłyszeć. Magnus usiadł razem z bardką Elise na ośnieżonym pniu wielkiego zwalonego drzewa pokrytego mchem. Czarodziej zauważył krasnoluda Rhunara, a potem zdał sobie sprawę, że mimo światła gwiazd i księżyca jakie padało na polanę, postać nowego towarzysza zdawała się rzucać dłuższy cień niż powinna. Dla czarodzieja nie ulegało wątpliwości, że wszyscy noszący białe szaty byli, przeklęci, nawet on sam. Kurt i jego dwaj pomocnicy, zwalisty i tęgi Koko, oraz drobny i wręcz chuderlawy Morte byli zdrowi a przynajmniej nie promieniowali chaosem. Kowal run był kowalem run i w jego przypadku również nie było nic do dodania. Na pytanie Franka czy też Freda jak zaczął nazywać go Ingwar, odpowiedział tylko Tir przypatrując się wyzywającemu towarzyszowi podróży zza drzewa.>

-Nie przyszło ci do głowy , że nas wszystkich kocha? <Po tych słowach Frank na chwilę zamilkł. Chyba nie do końca spodziewał się takiej odpowiedzi.>

<Każdy szukał sobie miejsca do noclegu aby nie było zbyt odległe od ogniska a jednocześnie by było wystarczająco daleko od osób których się nie lubiło. Dwaj najemnicy pilnowali koni i wozu zgodnie z rozkazem Kurta.>

<Elise przytuliła się do Magnusa i szepnęła pomijając całkowicie zaistniałą na miejscu postoju sytuację.> -Tak , oczywiście ,że pamiętam. To były czasy..Śpiewy, tańce, występy dla dzieci i wieśniaków. Zabawianie sztuczkami i talentami bogatych panów na zamku. Tropienie zagadek...Wtedy nie wydawało się to aż tak fascynujące, tym bardziej, że mój tato był w pobliżu... A ci nasi towarzysze ależ oni byli zabawni...


<Magnus słuchał melodyjnego ,nadal dziewczęcego głosu Elise gdy wzdrygnął się i poczuł, że przyszła do nich śmierć. Czarodziej wstał nerwowo i wpatrywał się teraz w postać która wyszła z pomiędzy drzew. Szybko reszta także dostrzegła tajemniczego osobnika nieopodal miejsca obozowiska. Zakapturzona i ubrana w ciemne szaty postać był raczej szczupła, z daleka wydawała się bardzo wysoka. Twarz jej była skryta w cieniu kaptura a oczy nie odbijały żadnego światła. Trzymając w dłoni mokry, zbutwiały kij, postać stała jakby zahipnotyzowana patrząc na was. Gdzieś na szyi postaci pobłyskiwał srebrny metal a na wysokości piersi spoczywał teraz nieruchomo jakiś znak.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 702

PostWysłany: Sob Lip 26, 2014 19:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Wszyscy? – Zdziwiłem się - nawet Klaus i Ty. To dupa blada. Jak by się mieli pozabijać to może lepiej tu he? – odpowiedziałem z uśmiechem – Tak se myśle że za mało nas z chopakami do ochrony wozu. Teraz to ok nas trzech Ty i Klaus ale jak i wam się pogorszy tak jak reszcie to nas trzech na całą tą pielgrzymke to mało. Byłby kiepski ka..mu..fa..laż – zająkną się – no przebranie gdyby nagle dobrotliwi uczniowie Shayli wyskoczyli z wozu i zaczęli walczyć. Tsza by nam jeszcze trzech może czterech ochroniarzy żeby samą liczbą odstraszać. Ino wtedy ważne bedzie by zachować tajemnice. Ja i chopaki jesteśmy po waszej stronie ale jak weźmiemy takich z łapanki to będziemy musieli się pilnować całą drogę do Curone. Na razie to nie je pilna sprawa no i mniej osób by wsadzić na statek ale w Bretoni to będzie o tym na poważnie pomyśleć. Tak mnie się coś widzi.

<Potem rozeszliśmy się do swoich zadań. Gdy pojawił się nowy przybysz spiąłem się w sobie i położyłem rękę na rękojeści miecza>

- Kij czort?

<Spróbowałem się ustawić między „pielgrzymami” a przybyszem>
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Sob Lip 26, 2014 20:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zarechotałem lekko na słowa Ingrid i podszedłem do niej przyjacielsko

- No już spokojnie spokojnie... Ingrid... nie unoś się tak tylko żartowałem. Będzie dobrze zobaczysz. Jak na razie nie zawiodłaś się na moim słowie, więc zaufaj i tym razem.

Objąlem ramieniem Ingrid przyjacielsko pocieszając.

Gdy rozsiadłem się wśród krasnoludów wylazł jakiś dziwny typ z lasu a zaraz Kurt wybiegł do niego jak oparzony

Odgrywając nasza przykrywkę po prostu siedziałem i nie zwracałem na neigo specjalnej uwagi.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 175

PostWysłany: Sob Lip 26, 2014 22:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy zobaczyłem kruki przystanąłem na chwilę i zamyśliłem głęboko się na moment.
czy jest to kolejna wizja mojego pana i cóż może ona oznaczać , kruk jest symbolem śmierci jak i mego boga, co pan snów może mieć mi do przekazanie
Potem zwróciłem się do wszystkich słyszanych głosów głośnym a czy wyraźnym głosem -Niech chwała będzie Morrowi. Jestem jego sługą , czy mogę prosić nieznajomi o to a bym mógł ogrzać się przy waszym ognisku w zamian za to mogę podzielić się tym co mam choć jestem tylko ubogim sługą Morra. Jeżeli nieznajomi pozwolą mi się ogrzać podchodzę do źródła ciepła. Po czym zwracam się do najbliższego głosu -Proszę wędrowcze czy mi możesz mi udzielić informacji ile stąd znajduję się od najbliższego miasta i czy tam też odbywają się walki. Wypytuję też tą osobę kim są i czy w ostatnim czasie coś się wydarzyło. Wypytuję ją też czy w ostatnim czasie było coś słychać o nekromanckich praktykach w okolicy.

Ecolino d'Elhyare - Przyjaciel czy Wróg?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Sob Lip 26, 2014 22:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sytuacja wydała mi się niezwykle klarowna. Ongiś, pewien rybak, opowiedział mi w jaki sposób rozpoznaje branie leszcza: "Pierwej trąca przynętę, tak że znacznik, inaczej spławik, idzie ku górze. Potem, skubaniec, chwyta robaki. Wówczas ty zacinasz mocno. Ku górze, tak by rybka nabiła się na haczyk"

Niektórzy chwycili przynętę.

Ingwar połknął ją, jak dziewka z zamtuza nasienie. Będzie niezwykle trudno wyciągnąć zeń haczyk. Ale wszystko, jak powiadają, da się zrobić.

Widok pielgrzyma zaniepokoił mnie. Wyskoczył, jak przysłowiowy Filip z pola konopijnego, i zaczął zadawać pytania. To dość typowe, jednakże stan moich towarzyszy może wzbudzić pewne... kontrowersje.

- Witaj dobry człowieku - rzekłem ściągając kaptur z głowy. - Niech dobrzy bogowie równo nas błogosławią. O ileś dobry człowiek, znajdziesz miejsce przy naszym palenisku. Nie wiem jak daleko stąd do najbliższego miasta. Być może któryś z naszej oryginalnej kompanyji zechce ci to powiedzieć.

A jeśliś zły, to o ile dobrzy bogowie istnieją, wykorzystam złość napalonego krasnoludka na tobie.

Uśmiechnąłem się. Pogodnie. Ciepło.

A potem spoglądam na nieznajomego przez pryzmat magii. Delikatnie strużki magiczne powinne stanąć przede mną otworem.

- O walkach w okolicy niewiele nam wiadomo. Ta oto grupa jest poświęcona bogini Miłosierdzia. Daj pokój ich zmęczeniu, gdyż nie przywykli do długich wędrówek i są znużeni trasą. Wierzę, że odnajdujesz w mych słowach zrozumienie. Walki, nieznajomy, odbywają się wszędzie, bez względu na miasto, wieś czy inny rodzaj miejscowości - urwałem na chwilę by wędrowiec mógł rozejrzeć się. - Zadajesz, wędrowcze, ciekawe pytania, które sugerują pewną, swoistą wręcz, aktywność. Zdradź nam naprzód swe imię, a także miejsce docelowe swej tułaczki. Nosisz także, wędrowcze, symbol, który widziałem onegdaj gdzieś...

Wyraz gęby mam znośny. Nie widzę powodu bym miał markować tudzież udawać agresję w stosunku do naszego nieznajomego. Staram się modulować głos tak, abym intonował niskie dźwięki, bez wysokobrzmiących wycieczek. Niech wędrowiec wie, że nic mu tu nie grozi... Chyba.

Umysł mam wyciszony, a przynajmniej dokładam wszelkich starań by taki pozostał.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 175

PostWysłany: Sob Lip 26, 2014 23:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zwracam się głosu , ale mówię tak aby słyszeli mnie wszyscy którzy nie śpią.
-Przepraszam wędrowcze za nieuprzejmość jak mówiłem jestem sługą pana śmierci Morra i symbol który widzisz to kruk znak Morra , nazywam się Ecolini d'Elhyare , obecnie wędruję po nordlandzie w poszukiwaniu tych co przerywają sen umarłym i bezczeszczą zwłoki umarłych, także w tych strasznych czasach przynoszę ukojenie tym co stracili bliskich a także chowam ciała tych co odeszli do krainy Morra , niedawno chowałem i modliłem się za poległych w bitwie , która wydarzyła się w okolicy . jak słyszałem jesteście sługami bogini miłosierdzia córki pana Śmierci czy w takim razie mogę wiedzieć czy w okolicy znajduję się jakieś opactwo służek miłosierdzia i czy można dostać tam schronienie? Jeżeli usłyszę odpowiedz zapytuję się wszystkich obecnych - Dobrzy pielgrzymi czy pozwolicie mi przenocować wokół waszego ogniska i przez krótki moment z wami podróżować gdyż mimo łaski mego boga zło czyha na traktach i gościńcach i wędrówka z wami była by bezpieczniejsza.

Ecolino d'Elhyare - Przyjaciel czy Wróg?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Nie Lip 27, 2014 09:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odrzekłem spod kaptura który zasłania moje oblicze

- Nigdy nie odmawiamy pomocy potrzebującym jeżeli przybywasz w pokojowych zamiarach - mój glos jest bardzo spokojny

- Jednakoż nasz kierunek podróży jest przeciwny twojemu. Twoim celem jest Zweedorf gdzie winieneś prosić o audiencję u Hrabiny ona dopomoże ci w twych poszukiwaniach a być może i otoczy protektoratem ma ku temu odpowiednią wiedzę i możliwości. Do Zweedorfu masz ze 4 dni drogi marszem mniej więcej w kierunku z którego my zmierzamy, możesz ruszać śladami wozu na drodze, w tych rejonach powinno być w miarę bezpiecznie.

kontynuuje dalej powoli miarowym tonem

- Na tych ziemiach nie ma żadnej siedziby naszej pani, my oddalamy się z tych ziem gdyż posługa nas do tego zmusza i mamy także swoje obowiązki.

Spoglądam niezauważenie na resztę drużyny znącząco jednak dalej jestem plecami odwrócony do przybysza.

-A teraz wybacz ale ja i moim bracia i siostry musimy udać sie i odprawić modły. Pozostawiamy cię w rękach Kurta. Bywaj przybyszu.

Wstałem opierając się na moim "kosturze" i znącząco spojrzałem na wszystkich "przemienionych" by nie kusili losu i udali się ze mną do wozu. Lepiej dmuchać na zimne a nasza przykrywka na samym początku nie zostanie spalona. Swoją drogą dobry czas by ja przetestować, jeżeli kapłan Morra nic nie zauważy tym bardziej reszta na statku.

Wchodzę do wozu jeżeli reszta ruszyła za mną po ostatnim który wejdzie zamykam drzwi rozkładam hamak układając się na nim.

Uśmiechając lekko do zgromadzonych.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Nie Lip 27, 2014 11:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słuchając słów hrabiny nagle do mnie dotarło, zaczęła powracać pamięć.

[Nieumarli! Dlatego tak nagle przybywało wroga. To tylko dowodzi, że Lucas współpracuje z nieczystymi siłami. Tak. Teraz gdy mamy już dowód - świadków kim lub czym jest Lucas pomoc dla nas powinna nadejść na pewno.]

Słysząc słowa o udanej misji drugiej drużyny pytanie cisnęło się samo na mój jeżyk.

- Ma przypadłość nie minęła, lecz chyba wydaje się pod kontrolą. Chciałbym powiedzieć, że przykro mi pani z powodu twojego regenta ale proszę powiedzieć czy może udało się uwolnić poprzedniego władcę Nordlandu?


Jak tylko uzyskałem odpowiedz żegnam się z hrabiną słowami, iż wyczekuje jej rozkazów, a następnie ruszam aby przywitać się z trzema tęskniącymi za mną kobietami.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 41, 42, 43  Następny
Strona 3 z 43

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.