Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 27, 28, 29 ... 36, 37, 38  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3927
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Sty 05, 2020 14:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elbereth, Klaus>

<Medyk wyciągnął mały flakonik z torby. Lekko odkorkował i podstawił Klausowi pod nos. Zapach był nieprzyjemnie medyczny.>

-Wdychaj jeśli chcesz poczuć ulgę..

<Rany wyglądają na bardzo skomplikowane. Mężczyzna oglądał Klausa ostrożnie obmacując okolice ran a nawet obwąchując. Czystym płótnem nasączonym alkoholem medyk przetarł okolice ran i położył na nich luźno bandaże.>

-Jeśli nie chcecie operacji to mogę zrobić tylko tyle. Nie tamujecie krwawienia bo krew zaleje go wtedy szybciej od środka. Mogę też życzyć wam tego cudu który potrzebujecie. Gdybyście jednak zmienili zdanie to wiecie gdzie mnie szukać.

<Podejrzane typy przyglądały się wam i przysłuchiwały. Widać było od razu, że czekają aż Etelka odejdzie albo wy wykonacie jakiś ruch. Elbereth zapłaciła medykowi trzy złote monety i karczmarzowi jedną za wypożyczenie wozu z woźnicą. Anika i Róża Przygotowały się do podróży według zaleceń elfki i przyniosły jej torbę. Pachołkowie zapakowali Klausa na wóz. Strzelec czuł jak zimno powoli przenika jego ciało z zewnątrz. Środek podany przez medyka zaczął działać w zależności ot tego jak wiele Klaus nabrał w płuca. Obserwowani i śledzeni opuściliście karczmę Skórzany Rzemień i zawieziono was na przystań skąd prom zabrał was na wyspę Rijeka. Woźnica razem z wozem od razu wrócił skąd przyjechał. Wioślarza na promie przyglądali wam się niczym ekipie cyrkowej. Ciężko ranny mężczyzna w towarzystwie elfki i trzech młodych kobiet, wszyscy płyną do twierdzy więzienia... Zimny wiatr i wilgoć ciągnąca od wody sprawiły że Klaus zaczął dygotać jakby był co najmniej środek zimy. Prom dobił do przystani, wioślarze ściągnęli strzelca na ląd po czym ruszyli w drogę powrotną. Elbereth dostrzegła w mroku kilka postaci na placu wisielców. Jedną z nich na pewno była Tellan sadząc po rozmiarach
jej oręża. Postacie debatowały nad czymś.>



<Rhunar, Tellan, Kurt, Ecoliono>

<Zanim jeszcze Berthold Blass zdążył odpowiedzieć Kurtowi pojawiła się Tellan zaciekawiona co się tutaj dzieje. Templariusz poważnie rzekł.>

-Mistrz zakonny polecił mi spytać kto chce pomóc w naszej sprawie. Rhunar i Ecoliono zgodzili się bez zadawania niepotrzebnych pytań. Kurt
ma wątpliwości ale to zrozumiałem, gdyż najemnicy w większości to ludzie słabej wiary. Całe to przedsięwzięcie jest tajemnicą więc im mniej wiecie do ostatniej chwili, poza tym że pomagacie Tellan, tym mniejsza szansa że ktoś nam przeszkodzi. Kurt, to raczej zadanie za łaskę Morra i wszystko dobre co może spotkać cię później ze strony przyjaciół. Zakon Morra nie oferuje za to co ma się dokonać żadnego wynagrodzenia materialnego. Jednak za twój udział w akcji na Upadłych Wzgórzach czeka na ciebie honorarium. Jeśli przyszedłeś tutaj tylko po złoto możesz odebrać nagrodę i iść swoją drogą. W tej chwili mogę jedynie powiedzieć abyście nie opuszczali miasta w najbliższych dniach i oszczędzali swoje siły najbardziej jak to możliwe.


_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1608

PostWysłany: Pon Sty 06, 2020 17:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Atmosfera, która zapanowała w karczemnej sali gęstniała z każdą chwilą. Impas. Ja musiałam pohamować swój gniew, a oni mogli jedynie obserwować i wyczekiwać. Zarządziłam przygotowania, a sama zostałam przy Klausie. Raptem parę razy spojrzałam w kierunku mężczyzn.

...mimo wszystko trzymają się zasady… ciekawe kim dokładnie jest jej ojciec

Dzięki obecności Etelki mogłam skupić uwagę na poczynaniach medyka. Może i czekali na okazję, ale póki dziewczyna była z nami nie mogli nic zrobić.

..Teoria sprawdzona w praktyce… mhm… wygląda na to, że zna się na rzeczy i wie co robi…

Wysłuchałam zaleceń, po czym skinęłam głową, że rozumiem.>

-Dziękuję za pomoc. Będę pamiętać by nie uciskać mu rany. W najgorszym wypadku zawitamy do Pana za kilka klepsydr.

<Zapłaciłam mężczyźnie. Nie byłam przekonana o słuszności decyzji, ale nie było czasu na rozważania. Ostatni raz zerknęłam na podejrzanych zakładając rękawiczki.

...Będzie trochę niezręcznie po ostatnim… jeśli nie cud to mają jeszcze medyka…

Wzięłam swoją i Klausa torbę, po czym opuściliśmy karczmę. Całą drogę do przystani milczałam pogrążona we własnych myślach. Nawet nie musiałam się specjalnie rozglądać by mieć pewność, że jesteśmy obserwowani i śledzeni. Nie przejmowałam się tym zbytnio, tak samo, jak spojrzeniami wioślarzy, gdy już ruszyliśmy ku twierdzy. Zdziwiłby mnie brak reakcji z ich strony. Nocne, chłodne powietrze zaczęło dawać się we znaki niemal natychmiast po odbiciu od brzegu. Nam wystarczyły płaszcze, ale gdy tylko Klaus zaczął dygotać wyszeptałam cicho : - “calor aream geritur”. I przenikające do szpiku kości zimno ustąpiło.>

-Wytrzymaj jeszcze trochę. Niebawem dotrzemy na miejsce.



-Za dnia wygląda nieco lepiej…

<Mruknęłam pod nosem i wysiadłam z łodzi. Księżyc może nie dawał zbyt wiele światła, ale wystarczjąco bym dostrzegła kilka postaci. Nie miałam pewności kim są i nad czym debatują, ale jedna z nich wyraźnie się wyróżniała.>

-Tellan! <Zawołałam machając przy tym ręką i robiąc dwa kroki w przód.> Tellan, to ja! Z Klausa zrobili przynętę! Umiera i przydałby się cud albo pomoc!

<Odwróciłam się do Aniki oraz Róży.>

-Idźcie już w tamtym kierunku. Ty zostań jeszcze ze mną Etelko na wypadek, gdyby Feriel jednak za nami popłynęło.

<Przykucnęłam przy rannym towarzyszu.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 681

PostWysłany: Pon Sty 06, 2020 19:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Dziękuję, że jesteście gotowi pomóc mimo wszystko…- zwróciła się do Rhunara i kapłana Morra po tym jak Templariusz wyjaśnił okoliczności ich spotkania. Chwilę później chciała szepnąć coś do najemnika ale ledwo otworzyła usta kiedy to usłyszała znajomy głos.

El…- wyszeptała zaskoczona kiedy ujrzała czarodziejkę w towarzystwie trzech innych kobiet. Wieść o rannym Klausie potrzebującym pomocy momentalnie pognała wojowniczkę w kierunku łodzi.

- Co się stało?- zapytała czarodziejki patrząc na poważnie rannego towarzysza- Zabierzmy go do środka, tam mu pomogą...- dodała podnosząc ostrożnie mężczyznę i przenosząc go na brzeg- Długo jest już w takim stanie?

- Trzymaj się Klausie...- powiedziała do towarzysza słysząc jego słaby, ledwo wyczuwalny oddech.
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1608

PostWysłany: Pon Sty 06, 2020 22:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Wyprostowałam się widząc zbliżającą się Tellan.>

-Klaus stał się głównym wrogiem gildii i chcą by cierpiał przed śmiercią. Czemu więc nie upiec dwóch pieczeni? Pomyśleli sobie i tak Feriel zrobiło sobie z niego przynętę na czarodziejkę. <Skrzywiłam się.> Dopadli go, ranili i zostawili w zaułku karczmy licząc, że wpadnę w pułapkę. Byłam na tyle przytomna by zlecić karczmarzowi wysłanie pachołków zarówno po medyka, jak i naszego przyjaciela. <Ruszyłam za Tobą.> Ale, gdy go zobaczyłam… <Pokręciłam głową.> Miałam ochotę policzyć się z nimi natychmiast, ale musiałabym zostawić bez opieki dziewczyny z rannym. Czas też nie działał na naszą korzyść, więc nie było mowy o zabawie. Na medyka długo nie czekaliśmy. Już po wstępnych oględzinach orzekł, że pomoże mu operacja lub cud.
<Odchrząknęłam.> Nie umiałam zaufać temu człowiekowi. Tylko go opatrzył i podał jakiś środek na ból. Niemal natychmiast po tym jak skończył ruszyliśmy w kierunku twierdzy. Tyle się działo, że aż ciężko mi stwierdzić. Minęła klepsydra? Może trochę dłużej…

<Spojrzałam w kierunku dziewcząt by upewnić się, że wszystkie są z nami.>

-Medyk mówił coś, że może wytrwać do rana w tym stanie. Mam tylko nie uciskać rany by krew nie zalała go... od środka. <Mój głos drżał, łamiąc się.> To się musi skończyć...
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 694
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Sty 06, 2020 22:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Obecność elfki w karczmie, jej uspokajające słowa i bijące od niej ciepło wpływają na mnie kojąco. Nie jestem jednak w stanie reagować na działania które podejmuje. Nie jestem w stanie tak szybko myśleć. W sumie w ogóle nie jestem chyba w stanie logicznie myśleć. Ból jest zbyt oszałamiający. Pozwalam jednak by zrobiono ze mną co tylko Elbereth zarządzi. I to mimo że nadchodząca podróż na pewno sprawi mi mnóstwo cierpienia. Mimo tej świadomości staram się nie zaciągać podsuniętym przez medyka środkiem. "Może i nie jestem przydatny, ale wolałbym nie stracić znowu świadomości. Chociaż mogę obserwować otoczenie i w razie czego uprzedzić o zagrożeniu." Staram się przygotować i zaciskam mocno zęby na kołnierzu kurty, gdy tylko mam zostać przenoszony na wóz. Jest źle. Każda zmiana pozycji mego ciała sprawia ból. Każda nierówność drogi gdy jestem na wozie. Przechylanie się łodzi. A do tego chłód, a w zasadzie obejmujące mnie powoli zimno. Jednak staram się nie wydawać z siebie żadnych dźwięków, skupić się na wewnętrznej modlitwie do Myrmidii i zachowaniu świadomości tak długo, jak to jest możliwe. Pomaga w tym zdecydowanie obejmujące mnie powoli ciepło po tych paru dziwnych słowach wypowiedzianych do mnie przez magiczkę. Gdy w końcu dopływamy na miejsce pozwalam po raz kolejny się przenieść i pozostawić na lądzie. Znowu moment trwa, nim jestem w stanie dojść do siebie na tyle, by łapanie powietrza i powstrzymywanie się od syczenia z bólu nie zajmowały mi w całości głowy. Słyszę słowa Elbereth, a potem widzę i słyszę nadchodzącą Tellan.


- Jeszcze żyję, ale nie jest dobrze. - <To jedyne co jestem w stanie wysyczeć walcząc z bólem w odpowiedzi na słowa regentki. Chcę podać wyjaśnienia, nakreślić sytuację, przedstawić historię, ale nie jestem w stanie. Wciągam i wypuszczam tylko kilka razy głośno powietrze, po czym zaciskam usta. "Niech El powie. Ona wie wszystko. Muszę pozwolić jej mówić, bo ja nie dam rady." Skupiam się na oddychaniu i obserwacji otoczenia, tak by próbować zapomnieć o bólu. Poddaje się też wszelkim działaniom, jakie moi towarzysze chcą podjąć z moją osobą.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 173

PostWysłany: Wto Sty 07, 2020 01:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pokiwalem tylko głowę, słowa templariuszy wydawał się zagadkowe - jednakże postanowiłem nie zadawać więcej pytań i cierpliwie poczekać na wyjaśnienia mistrza zakonu.
Słysząc że podziękowania, delikatnie uśmiechnęłam się smutno i skinąłem głową.

***

Słysząc głos elfki skrzywilem się, niezbyt podobała mi się że przybyła do twierdzy - ale jeśli przybyła tu na zaproszenie mych braci i mistrza zakonu należało uszanować ich wolę.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 700

PostWysłany: Wto Sty 07, 2020 02:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdyby to było możliwe przetarł by uszy ze zdumienia słysząc templariusza.
- Teraz już rozumiem czemu Elbereth darzy was taką sympatią. Niby poproszą o pomoc ale albo lecisz na łeb na szyje albo cię obrażają. Na Upadłe Wzgórza wysłali nas bez żadnej informacji i pojechaliśmy z dziewczynami przeciw demonom. Więc skończ mi tu z głodnymi kawałkami. Mam ludzi pod sobą i winienem im lojalność, muszę wiedzieć na co je zabieram. Zawsze miałem wysokie mniemanie o sługach Pana Snów, w końcu najlepiej wiecie że koniec końców wszyscy przechodzimy przez jego bramę, nie?

Nim templariusz zdążył odpowiedzieć zjawiła się Elbereth z dziewczynami i rannym Klausem.

- W coś ty się wpakował – Kurt poszedł do przyjaciela i położył mu rękę na ramieniu. Gdy elfka wyjaśniła co się stało Kurt nachylił się nad ranny i powiedział mu do ucha. – Popłynąłeś jak Ja w Curone ugryzłeś więcej niż dało się przeżuć. Jak będę będziesz potem potrzebował pomocy daj znać coś pomyślimy. A teraz oszczędzaj siły.
Potem odezwałem się do Elberetch.

- I skończymy… - Kurt chwilę się jakby wahał potem delikatnie ją objął.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 694
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Sty 07, 2020 19:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Pojawienie się Kurta w pobliżu podnosi mnie na duchu, choć gdy kładzie mi rękę na ramieniu słychać mój głośny syk bólu. Krzywię się i chwilę staram złapać oddech. "Może kurna trzeba było skorzystać z tego medykamentu w karczmie. Może by mnie mniej bolało i nie był to żaden podstęp.">


- Niech tylko dojdę do siebie to zabiję ich wszystkich przyjacielu. Jednego... po... drugim... - <Słowa powoli i z trudem wydobywają się z moich ściśniętych ust. Czuję jednak w końcu, że mogę odpłynąć. Moje oczy przymykają się delikatnie i już nie staram się za wszelką cenę utrzymać świadomości. "W tym towarzystwie i w tym miejscu już mi nic gorszego nie grozi. Ani El. Tutaj już żaden ich podstęp nie zdziała, szczególnie że jak widzę elfka dokładnie zdaje sobie sprawę z roli Etelki i wykorzystuje jej obecność tak jak powinna. A z resztą też trzeba się liczyć. Cholera. To ja teraz powinienem pomagać im, w końcu wrócili z piekielnie niebezpiecznej wyprawy. Dokonali cudu i jak widzę wyszli z tego w zasadzie bez szwanku. A ja co? Zostałem w mieście i takie tego skutki, że umieram im na rękach. Ech...">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1224

PostWysłany: Wto Sty 07, 2020 22:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wiedząc ze paplanina i wesołe szczebiotanie ani nie wiele dadzą, a w oczach Blassa tylko bardziej zdyskredytują tą grupę postanowiłem przejść do działania.

Nie witając się, czy mieląc ozorem po prostu podszedłem do Klausa.

Poszli na wojnę z gildią asasynów. Ciekawe.

- Spróbuję coś zrobić by dotrwał do udzielenia pomocy.

Nakreśliłem na ciele Klausa znak i przyłożyłem dłonie szeptając kilka słów i napełniając runę uzdrowienia mocą.
Cokolwiek mu się stało może być to za mało...
... ale może być dostatecznie dużo by kapłani Morra nie musieli zająć się jego pochówkiem.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3927
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Sty 08, 2020 23:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elbereth, Ecoliono, Tellan , Klaus, Kurt, Rhunar>

<Los sprawił, że spotkaliście się wszyscy na wyspie Rijeka. Może okoliczności nie były najbardziej sprzyjające patrząc chociażby na dogorywającego Klausa, ale jednak po raz kolejny byliście w komplecie. Przynajmniej przez chwilę. Rhunar bez zbędnej gadaniny nakreślił jakiś tajemniczy znak na ciele Klausa i strzelec przez moment poczuł odrobinę nadzei wlewającą się w jego serce. Nadzieję, że może przeżyje nadchodzącą noc. Templariusz Morra Berthold Blass widząc Klausa przywołał dwóch żołnierzy, ci zawinęli płaszcze na kształt nosidła i zabrali rannego w kierunku twierdzy.>

-Wygląda na to, że będę musiał popracować nad waszym przyjacielem z pomocą Pana naszego Morra. Was tymczasem zapraszam na rozmowę z Mistrzem Zakonnym w kaplicy. Tellan zna drogę. Mam powody twierdzić, że dowiecie się ciekawych rzeczy. Część z was już wyraziła zainteresowanie sprawą. Poza tym ofiarujcie swe modły do Morra za waszego przyjaciela, bardzo się przydadzą.

<Templariusz skłonił się lekko szczególnie żeńskiej części towarzystwa. Jego siwe włosy kontrastowały z czernią odzienia i mrokiem zapadającej nocy.>

-A co do ciebie Kurt, tak doświadczony najemnik jak ty powinien wiedzieć, że każda misja dla Morra bardzo blisko wiąże się ze śmiercią. <Rzucił na odchodne Blass>

<Elbereth, Ecoliono, Tellan , Kurt, Rhunar>

<Odprowadziliście templariusza wzrokiem. Bez zbędnych dywagacji ruszyliście za Tellan. Elbereth i Kurt zabrali ze sobą wszystkie dziewczyny. W tej chwili owe miejsce wydawało się najrozsądniejszym wyborem. Przeszliście przez cały plac pełen szubienic ku samotnie stojącej wieży. Anika , Etelka i Róża były bardzo niespokojne rozglądając się dokoła i oczekując najgorszego. Nic się jednak nie wydarzyło. Wspięliście się po schodach na pierwszą kondygnację i stanęliście w kaplicy przed znakomicie wykutym w kamieniu posągiem Morra i ołtarzem na którym paliły się liczne świece. Tańczące płomienie sprawiały wrażenie jakby Morr z towarzyszącym mu krukiem naprawdę byli żywi i obecni w tym miejscu. Tuż przed ołtarzem klęczał mężczyzna okryty białym płaszczem z wyhaftowanym wielkim czarnym krukiem. Ecoliono mimo braku zmysłu wzroku ponownie widział tutaj wszystko jakim było w rzeczywistości. Dla niego to miejsce było prawdziwie poświęcone. Klęczący słysząc wasze kroki na kamiennej posadzce wstał, uczynił dłonią znak bramy i odwrócił się do was. W powietrzu unosił się zapach kadzidła i świec. Mężczyzna był bardzo wysoki i do tego dobrze zbudowany. Miał krótkie,bardzo starannie uczesane blond włosy, gładką i łagodną twarz niczym dziecko choć na pewno był starszy od większości obecnych. Jego oczy koloru soczystej zieleni mimo światła
wielu płomieni ukazywały pustkę śmierci.>

-Witajcie moi mili, niewiasty i mężowie... Mam wiele imion i tytułów le nie są one tutaj potrzebne dlatego miło mi będzie jeśli będziecie się do mnie zwracać Czarny Kruku. Dziękuję, że pojawiacie się tutaj tak licznie. W pierwszej kolejności chciałem gorąco podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do uwolnienia twierdzy na Upadłych Wzgórzach od oblężenia. Pan nasz Morr widzi co czynicie i jest wdzięczny, my również. Zostaniecie nagrodzeni za swe uczynki. Teraz jednak pragnę poruszyć inną sprawę. Mianowicie pomoc rycerzowi Tellan w odzyskaniu tego co utraciła. Mimo iż część z was wyraziła chęć pomocy daję wam możliwość zmiany zdania. Będzie to bardzo ryzykowne przedsięwzięcie dlatego jeśli się wahacie, boicie lub nie chcecie pomóc możecie opuścić to miejsce teraz bez żadnych złych myśli z mojej strony. Jeśli zostaniecie i wysłuchacie co mam do powiedzenia, nie dam wam już możliwości wycofania się. Zastanówcie się tu i teraz czy chcecie narażać życie dla Tellan i jej skarbu ponieważ to co na pewno otrzymacie to jej wdzięczność i nie gwarantuję nic więcej. Niech Morr pomoże wam wybrać słusznie. <Głos mężczyzny był miły dla ucha i uprzejmy lecz emanowała z niego powaga.>



<Klaus>

<Zabrany przez żołnierzy nie miałeś wiele do powiedzenia. Ponownie zostałeś rozdzielony z Elbereth. Nieznane korytarze, nieznani ludzie. I ten przeklęty ból wstrząsający twoim ciałem, na przemian jakby twoje mięśnie rwane były na sztuki od środka po czym palone były żywym ogniem lub wyżerane kwasem pozbawiając cię kontroli nad twoim ciałem. Nawet oddech i bicie serca nie były ci
ani trochę posłuszne. Nie jesteś do końca pewien jak znalazłeś się w białej izbie pełnej parawanów i prześcieradeł. Nie pamiętasz też kiedy położono cię na stole i mężczyzna o siwych włosach, którego widziałeś na placu szubienic, zaczął rozdzierać kolejno warstwy twojego ubrania. >

-Synu pomódl się do Morra bo dziś albo przejdziesz jego bramy albo zostaniesz odprawiony z niczym.

<Morryta dobył rzeźnickiego noża a ty poczułeś się jak krowa w rzeźni. Gdy zimna stal cięła twoje ciało a człowiek recytował jakąś formułę postanowiłeś odpocząć...>

<Z rozmyślań wytraciło cię gwałtowne szturchnięcie.>

-Hej łajzo, zapisujesz się czy nie. Nie mamy całego dnia. Nie jesteś jedynym który przyszedł na turniej. Imię , pochodzenie i opłata wpisowa.

<Spojrzałeś dookoła. Ciemne ponure miejsce pełne było brudnych, raczej biednych podróżnych. Każdy jednak miał łuk, każdy chciał udowodnić że jest najlepszy. Przed tobą za stolikiem siedział przygarbiony skryba zbierający monety i prowadzący rejestrację udziału w turnieju strzeleckim.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1608

PostWysłany: Czw Sty 09, 2020 23:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<W pierwszym momencie zastygłam nieco zaskoczona, ale po chwili przytuliłam się. To jednak nie był ani czas ani miejsce. Wyszeptałam :
“- Teraz to bym się napiła. Dziękuję...”, po czym wysunęłam się z objęć i stanęłam po Twojej prawicy. W milczeniu odprowadziłam wzrokiem żołnierzy, którzy nieśli Klausa.

… oby to była dobra decyzja.. Przekonamy się niebawem...

Skłoniłam się lekko templariuszowi nim poszedł ich śladem. Jego ostatnie słowa skierowane do Kurta wyraźnie mnie poruszyły, więc zerknęłam na najemnika.>

-Wszystko co robimy wiąże się ze śmiercią..

<Powiedziałam cicho. Spojrzałam na Tellan odchrząkując.>

-Skoro już tu jestem to mogę posłuchać o jakiej sprawie mowa. Prowadź.

<Skinęłam Kurtowi i ruszyłam za nią. Ponura twierdza nie robiła na mnie takiego wrażenia, jak na dziewczynach. W ostatnim czasie widziałam ją po zmroku po raz wtóry, choć tym razem nie prowadzono mnie w magicznych łańcuchach. Ujęłam dłoń Róży by dodać jej otuchy. Jęknęłam cicho na widok schodów. Miałam już dość chodzenia, jak na jeden dzień …Oby nie na sam szczyt... Na szczęście zatrzymaliśmy się na pierwszej kondygnacji. Weszłam do kaplicy rozglądając się aż mój wzrok spoczął na mężczyźnie. Puściłam dziewczynkę i skłoniłam się lekko, lecz nie zamierzałam mu wchodzić w słowo. … Cóż… Słuchałam Czarnego Kruka nie odrywając od niego wzroku.
spodziewałam się kogoś starszego… ale to spojrzenie… martwe jak szary...
Uśmiechnęłam się nieznacznie pod nosem. … zaraz… o czym on mówi?... Zerknęłam na Tellan.
…Dlaczego posłaniec o tym nie wspomniał?... Mhm.. tylko bez kolejnych uszczypliwości…
Zaległa cisza. Ciężka woń kadzidła pogłębiała dojmującą atmosferę.>

-Witaj Czarny Kruku, zwą mnie El. - <Ponownie skłoniłam się lekko.> - Upadłe Wzgórza Nas zaskoczyły, ale i wiele nauczyły. <Wyprostowałam się.> Ta mała wyprawa z pewnością przygotowała Nas do skoku na głęboką wodę, choć sama myśl o tym to czyste szaleństwo. <Spojrzałam Mistrzowi w oczy.> I tylko głupiec by się nie zawahał. <Uśmiechnęłam się pod nosem.> Ciekawość przysłania strach, a szaleństwo racjonalne decyzje. <Zerknęłam na dziewczyny.> Nie wiem, jak Anika i Etelka, ale Róża absolutnie nie weźmie udziału w spotkaniu. Jeśli to nie będzie problemem to chciałabym by poczekała w twierdzy na mój powrót.

<Westchnęłam.>

-Obiecałam Tellan pomoc i nie mam zamiaru złamać danego słowa.

<Odwróciłam się w jej kierunku uśmiechając się przyjaźnie.>

-Brakuje mi jego poczucia humoru, więc chętnie posłucham planu.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 700

PostWysłany: Sob Sty 11, 2020 11:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt tylko prychnął na słowa templariusza. Przez chwilę bał się że zacznie się targować o Klausa ale w tej materii pozytywnie go zaskoczył.

Gdy zabrali rannego poszedł za wszystkimi.

"A więc ruszamy" Pomyślał gdy Elfka pomimo niechęci do Korytów się zgodziła.

- Tą. Mnie też możecie policzyć. - uśmiechną się do Elbereth. Potem dodał. - Dziewczyny poczekajcie z Różyczką. Jak by miało być podobnie jak na Pustkowiach wolał bym was w to nie mieszać
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1224

PostWysłany: Nie Sty 12, 2020 21:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widok Mistrza Zakonu pocieszył mnie. Wdzięczność Tellan, ale to jak się zachowamy też pokaże temu człowiekowi z kim ma do czynienia.

Skinąłem głową mu na przywitanie. Nakreśliłem na piersi uproszczoną runę Gazula co było czymś na kształt przeżegnania się tak jak to czynił Kruk.

- Jestem Rhunar, syn Ragniego z Gór Szarych. Jestem zdecydowany pomóc Tellan najlepiej jak będę umiał. - rzekłem spokojnie i z pełną powagą.

Dość jej problemów narobiłem, ale dzięki nim zarówno ona zyskała nowe powołanie jak i dowiedziałem się dużo więcej o całej sytuacji zarówno z pancerzem jak i z Marienburgiem.
Na Wzgórza nie wyruszyłem woląc pilnować miasta i coś zdziałać w kontrze do Wiedźmy. Teraz jednak już wiele więcej nie będę w stanie uczynić, dlatego ten czas będzie dobry dla zrewanżowania się... jak i zawiązania sojuszu z Morrytami.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3927
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Sty 12, 2020 22:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



<Elbereth, Ecoliono, Tellan , Kurt, Rhunar>

<Czarny Kruk skinął głową ze zrozumieniem.>

-Miło mi was poznać, panie i panowie... Młode Panny udadzą się do głównego budynku twierdzy i zapytają o siostrę Alice Dunn. Ona się wami zaopiekuję przez te kilka chwil. <Mężczyzna zwrócił się do Aniki , Etelki i Różyczki. Kiedy dziewczyny opuściły kaplicę Mistrz Morrytów podjął rozmowę.>

-Jeszcze niedawno wiedziałem niewiele na temat całego przedsięwzięcia. Nawet kilka chwil temu nie byłem w stanie potwierdzić Tellan czegokolwiek ale...
Właśnie dostałem wiadomość od waszej przyjaciółki Melisy... Za dwa dni od dziś stawcie się tutaj gotowi. Czarodziejka ma plan jak odzyskać Iruyha, męża Tellal. Aby go zrealizować potrzeba jak najwięcej zaufanych i doświadczonych osób. Czarodziejka Melisa otworzy przejście dla Tellan do miejsca gdzie znajduje się Iruyh. To ta najłatwiejsza część. Naszym zadaniem będzie stabilizacja i utrzymanie owego przejścia do czasu aż Tellan wróci z Iruyhem. Może dla wielu brzmi to całkiem prosto jednak jak długo to potrwa i co może się przedostać na naszą stronę, tego nikt nie może przewidzieć. Oczywiście zostaną zastosowane wszelkie możliwe środki ostrożności ale obawiam się, że to będzie za mało. Musicie być gotowi na wszystko. Kompletnie na wszystko.Nie możemy tego odłożyć w czasie. Dlatego cieszę się, że jest was aż tylu. Nie robię tego bezinteresownie, nie myślcie że pomagam w tym z dobroci serca. Od powodzenia naszej akcji zależeć będzie bardzo wiele. Przygotujcie się przez następne dwa dni najlepiej jak potraficie. Duchowo, fizycznie, zaopatrzeniowo. Wszystko dokona się tutaj. Gdyby okazało się, że nie jesteśmy w stanie utrzymać przejścia dla Tellan, wtedy rycerka zostanie zdana całkiem na siebie. Zrobimy jednak wszystko aby do tego nie doszło. Niemniej jednak Tellan ma największe szanse powodzenia przechodząc sama po swojego męża.
Jeśli macie pytania postaram się odpowiedzieć na tyle na ile pozwala moja wiedza.

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 694
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Sty 13, 2020 12:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<W zasadzie nie jestem w stanie już nawet rejestrować tego co dzieje się wokół mnie. Chcę spać. Odpocząć. Odpłynąć. Szczególnie gdy krasnolud przekazuje mi trochę swej magicznej energii. Pozwalam się więc bez słowa skargi zabrać przez żołnierzy i chyba tylko cudem utrzymuję wciąż świadomość. Choć w sumie to pewnie nie zasługa cudu, a tego ogarniającego mnie wciąż z nową mocą bólu. Wciąż i wciąż. Ciągle zaskakującego, choć tak przecież spodziewanego. Widok białej sali i gościa z rzeźnickim nożem wcale mnie nie uspokaja, choć wiem, że nie mogę nic zrobić. Pozostaje mi to, do czego jestem nakłaniany, czyli modlitwa. Zatracam się w niej, czekając na kolejne fale bólu, tym razem przychodzące z zewnątrz.>

<Więc tym dziwniejsze jest to, że z tego stanu wybudza mnie nagłe szturchnięcie. Otwieram oczy i szybko rozglądam się dookoła, starając się zbytnio nie poruszać. O dziwo nie czuję bólu, więc delikatnie sprawdzam rękoma swoje ciało. "Co jest? Nie wygląda na to żebym był ranny, ani tym bardziej bym umierał. Co to za czary? Jak ja cholernie nienawidzę magii!" Trwa chwilę, zanim myśli zaczynają układać się w mojej głowie. Rozglądam się wokoło i przetrawiam to co widzę, jak i też to jak się czuję i wyglądam. Rzucam spojrzenie na mój zwykły ubiór, prosty myśliwski łuk i ludzi mi towarzyszących. Potem rzucam wzrok na skrybę i jeszcze przez chwilę milczę, wydając się całkowicie zagubionym. "To sen. To musiał być jakiś chory sen. Przecież jestem młody i zdrowy. Przede mną szansa na bogactwo i sławę. Gdzie mi tam do tej umierającej postaci. I jeszcze to towarzystwo. Na Myrmidię nikt nie zmusiłby mnie do przyjaźnienia się z krasnoludem. Te pokurcze do niczego się nie nadają, nawet prosto łuku nie potrafią trzymać. Niech siedzą w górskich kopalniach gdzie ich miejsce. A elfka? Hm... Jakby była leśną przedstawicielką swego gatunku to rozumiem, ale jakaś morska wiedźma. Łee.... Nie. Od magii z daleka. Tak tatko gadał i tego muszę się trzymać. Niech się Ci magowie sami pozabijają najlepiej i dadzą nam zwykłym ludziom spokój. No i co miałbym robić z takimi rębajłami jak tamta kolejna dwójka? Tosz to zero finezji. Wielkie miecze, wielkie mięśnie. A jak przyjdzie co do czego to jedna strzała między o czy i po sprawie." Cichy śmiech wydobywa się z moich zamkniętych ust. Widząc zniecierpliwienie na twarzy skryby odzywam się w końcu.>

- Już, już. Jam jest Klaus. Klaus Jurgiel. Hm... Pochodzenie... Hm... No z Lasu Cieni jestem. - <Nie mając w sumie pojęcia gdzie się znajduję, postanawiam jeszcze dodać krótko.> - No to w Ostlandzie jest panie piszący. A tego wpisowego to ila się należy?

<Przygotowuję potrzebną kwotę i przekazuję. Gdy te formalności są już za mną kieruję się w stronę, gdzie idą inni zapisujący się na turniej. Po drodze dokładnie sprawdzam swoje wyposażenie, a szczególnie łuk i strzały. Jeśli jestem w stanie znaleźć jakieś miejsce, gdzie mogę przysiąść i mam na to czas, to staram się dokładnie zająć nimi, przygotowując do użycia w trakcie turnieju.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 27, 28, 29 ... 36, 37, 38  Następny
Strona 28 z 38

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.