Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt V "W drodze do Celu".
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 35, 36, 37, 38  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 172

PostWysłany: Pon Kwi 20, 2020 21:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Obudziwszy się że snu, skrzywilem się - nadal czułem ból poparzeń choć już nieco mniejszy, jak widać maść musiała pomagać.
Pogrążyłem się w myślach, sena wizja była jak zawsze zagadką która wymagała namysłu i wiedzy.
Opuściłem kaplicę i skierowałem swe kroki przystani klasztornej, być może morskie powietrze dobrze mi zrobi, po za tym zawsze mogłem skorzystać z pomocy mych braci lub tutejszej armarium i skorzystać z wiedzy klasztornych ksiąg.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 700

PostWysłany: Czw Kwi 23, 2020 00:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zmęczenie stawało się nieznośne. Kurt coraz słabiej pamiętał że poprosił czarodziejkę aby przyprowadziła dziewczyny nie pamiętał też po co. Gdy je zobaczył uśmiechną ciesząc się że są całe. Potem przestał pamiętać czy z jakiego powodu miałby by nie być całe. Potem z ulga przyjął zapadającą ciemność.

W ciemności było miło, spokojnie, a przede wszystkim nic nie bolało. W sumie mógłby w tej ciemności jeszcze trochę poleżeć ale najpierw poczuł specyficzne ciągnięte strupów na świeżej ranie. Potem ciemność zaczęły wypełniać wspomnienia ostatniej walki. Ciemność przestała być już tak wygodnym schronieniem.

„Strupy. Skoro są strupy znaczy że się goję. To znaczy że przeżyłem. Czyli będzie boleć, ale to nie nowina. Skoro boli i się goi to znaczy że wyjdę z tego. A to znaczy że będzie dobrze.”

Trzymając się tych w sumie pozytywnych myśli przygotował się na powrót rzeczywistości oraz na to że walne go w gębę z całą mocą wczorajszych atrakcji.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3926
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Kwi 26, 2020 09:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ecoliono>

<Opuściłeś kaplicę wychodząc na zewnątrz twierdzy-więzienia. Usiadłeś na brzegu przystani i czując chłód nocnego morskiego powietrza rozmyślałeś. Źródło oświetlane słońcem mogło oznaczać miejsce dobrobytu, miasto może nawet chodziło o sam Marrienburg. Chmury oczywiście oznaczały nieprzyjazne okoliczności, a wielkie kamienie to trudności, których raczej nie da się przezwyciężyć. Wygląda na to, że wkrótce stanie się coś co prawdopodobnie pochłonie Marrienburg. Oczywiście nie jesteś do końca przekonany o trafności tych wniosków ale to może być to. Ten sen upewnił cię w przekonaniu, że poprzedni musiał dotyczyć upadku jakiegoś innego miasta, może Altdorfu, o którym niedawno rozeszły się podobno fałszywe wieści o jego zdobyciu przez wojska Księcia Lucasa. Myślałeś nad snem aż do rana. Po czym wróciłeś do kaplicy na poranne modły wchodząc tam tuż za Czarnym Krukiem.>


<Tellan>

<Podczas wspólnej kąpieli z Iruyhem dowiedziałaś się o swoim pochodzeniu, o spotkaniu i przystąpieniu do bandy najemników Doriana Blade'a. Tam dostałaś się pod "opiekę" Iruyha, który wziął cię na ucznia i zaczął trenować bardzo intensywnie. Mężczyzna ztreścił ci konflikt między
Księciem Lucasem z Salzenmund a Księciem Tassenick z Wolfenburga. Wplątani w te walki terytorialne trafiliscie razem do Zweedorfu, miasta hrabiny Eleny von Spee, waszej dobrodziejki, która adoptowała cię jako córkę a także dała ślub tobie i Iruyhowi. W Zweedorfie przyszło ci poznać bliżej osoby, które są tutaj z wami w twierdzy. Między innymi elfkę Elbereth, która broniła cię i starał się dotrzymywać ci towarzystwa już od pierwszego spotkania w obozie Doriana. Poznałaś Rhunara krasnoludzkiego kowala run, Klausa strzelca, Kurta dowódcę najemników, jeszcze kilka innych osób, których nie ma już z wami, a kapłana Ecoliono spotkałaś później w drodze do Bretońskiego miasta Couronne... Trudno było opowiedzieć wszystko w jeden wieczór więc gdy poczułaś się znużona, po kąpieli Iruyh zaniósł cię do łóżka, do celi gdzie mieliście przydzielone miejsce. Zasnęłaś jak kamień. Kiedy się obudziłaś mężczyzna siedział na krześle obok łóżka, twarzą zwrócony do drzwi. Wyglądał jakby spał.>


<Kurt>

<W nocnych majakach bólu gojących się raz śniło ci się, że Elbereth zrywa się słysząc krzyk w środku nocy i gdzieś biegnie. Nie widziałeś jej ale to była ona, tylko ona została razem z tobą na noc w izbie szpitalnej chociaż dzielił was parawan, który ktoś musiał ustawić kiedy spałeś. Do pełni zmysłów przywołał cię ból i tarmoszenie. Otwierając oczy zobaczyłeś nad sobą przejęta Anikę i Etelkę.>

-Kurt obudź się, żyjesz? Widziałeś Elbereth? Róża zniknęła. Spałyśmy w sąsiednich celach dla zakonników a kiedy dziś rano poszłam ją obudzić, nie było jej. Nie zabrała wszystkich swoich rzeczy więc szukałyśmy jej w rożnych miejscach ale Elbereth też nigdzie nie ma.


<Rhunar, Klaus>

<Pogrążeni w modlitwach i medytacji bezwiednie przyjęliście zesłany na was przez Morra regenerujący sen. Gdy otworzyliście oczy w kaplicy, wstawał już świt. Mag w czerwonym palcie, oraz Meelee gdzieś musieli pójść. Melisa siedziała naprzeciw Rhunara uśmiechając się.>

-Dziękuję, że nade mną czuwałeś Rhunarze. <elfka pochyliła się do krasnoluda i pocałowała go w policzek.>

<W kaplicy dostrzegliście jeszcze kapłankę Alice Dunn, która zdawała się mieć na was baczenie w czasie swoich całonocnych modłów. Chwilę później do kaplicy zawitał Czarny Kruk. Pokłonił się Morrowi i podszedł do was. Mimo iż tym razem miał na sobie tylko biały płaszcz narzucony na czarny habit wyglądał równie poważnie jak wtedy gdy nosił pancerz. Zaraz za nim jak cień pojawił się kapłan Ecoliono.>

-Przyjaciele, chciałem wam bardzo podziękować za to czego dokonaliśmy wczoraj lecz czas i okoliczności nie pozwalają na dłuższe rozprawy. Zwiadowcy donieśli o wielkich siłach zbliżających się do Marienburga od strony Altdorfu. Już teraz są nie dalej jak dzień, może dwa, drogi stąd. Jest jednak jeszcze jedna bardziej niepokojąca wieść. Czarodziejka Elbereth wraz ze swoją podopieczną zniknęła. Nie opuściła tej wyspy a jednocześnie nigdzie nie można jej znaleźć. Straże patrolowały wyspę cały czas. Nikt nie mógł odpłynać ani nawet odlecieć stąd niezauważony..

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 681

PostWysłany: Sro Kwi 29, 2020 17:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Słuchałam opowieści Iruyha o mym dotychczasowym życiu, jednak żadna ze wspomnianych przez niego chwil nie odbijała się echem w mej pamięci. W końcu przytłoczona nadmiarem informacji oraz ostatnimi wydarzeniami zasnęłam twardo na łóżku w przydzielonej nam celi.

Gdy otwarłam oczy pierwsze promienie słońca wdzierały się do naszej celi. Wstałam powoli z łóżka zawinięta w szorstki pled i przechodząc po cichu obok śpiącego Iryha podeszłam do do stolika na którym leżały należące do mnie przedmioty. Przeczytałam uważnie list ciekawa czego dotyczy ów pismo. Oglądnęłam uważnie złoty pierścień, pieczęć herbową oraz srebrny naszyjnik z liliami.

Hrabina Elena von Spee...

Próbowałam przypomnieć sobie osobę, która podarowała mi tak wiele. Twarz...głos...zapach...Bezskutecznie.

Wsunęłam na palec pierścień i założyłam naszyjnik po czym otwierając po cichu drzwi opuściłam cele w poszukiwaniu ubrania. Nim zamknęłam za sobą drzwi spojrzałam jeszcze przez moment na śpiącego rycerza.
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 700

PostWysłany: Czw Kwi 30, 2020 01:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kurt powoli sobie wracał „Do świata żywych” gdy słowa dziewczyn spadły na niego niczym kubeł lodowatej wody. >

- Że jak? – Skrzywił się w grymasie ale całą jego gębę przeszył spazm bólu który wywołał kolejny. – Arrrr…. – Warkną i siłą zmusił się do spokoju.

<Przez chwilę oddychał przywołując spokój. W końcu gdy był pewien że kontroluje swoje odruchy. Usiadł na posłaniu. >

- Mam wrażenie że nawet spokojnie zdechnąć by mi nie dali. – mrukną niezadowolony. – Pomóżcie mi się ubrać. Mam jeden pomysł gdzie zacząć jej szukać. A przy okazji dokończyć wczorajsze mordobicie.

<Dziewczyny pomogły mu się ubrać. Gdyby nie bandaże ściskające mu głowę oraz tkliwość ran był by wykorzystał tą sytuację w zupełnie innym celu.
Czół że nie bardzo nadawał się do walki. Wszystko ko bolało. Na szczęście i o dziwo nie miał połamanych kości, głębokich ran ciętych. Niemniej gdy pierwszy raz wstał z pryczy zakręciło mu się w głowie. >

- Cóż. Powoli. – mrukną pod nosem. Bretonki podbiegły do niego zaniepokojone. – Spokojnie. Po prostu pójdziemy tam, powoli.

<Nienawidził być zależny od kogokolwiek ale dziewczyny od czasu Curone tyle się nim zajmowały że mógł przejść nad tym do porządku dziennego nie ponosząc uszczerbku na swym ego. Schodzimy do kazamatów. Rozejrzyjcie się za jakim płótnem i może jakimiś patykami. Być może przyjdzie nam się w czymś babrać. Zejdziemy na dół wypatrujcie jakiś śladów które mogą wskazywać na elfkę z dziewczynką.>

<Kurt poprowadził dziewczyny w dół do lochów. Nie wiedział czego się spodziewać albo raczej czego szukać. Nie znał się na magii poza tym co sam zaobserwował. Domyślał się tylko że być może portal magiczny mógł zostawić swojego rodzaju magiczny kilwater. Skoro otwarto go z tej strony może ktoś to namierzył. W sumie, liczył że jeżeli coś takiego miało miejsce znajdzie jakieś urwane ślady stóp lub coś w tym rodzaju a nie otwarty portal. No i jeżeli się pomylił to miał nadzieje na swoje trofeum. >
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1223

PostWysłany: Czw Kwi 30, 2020 11:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na wieści przyniesione przez Czarnego Kruka otworzyłem szerzej oczy. Chwila spokoju i przyjemności jaką był pocałunek czarodziejki i jej widok musiała ustąpić po raz kolejny problemom dnia codziennego.

Zamknąłem oczy aby się zastanowić, po czym rzekłem.

- Musi więc to być sprawa magiczna, bo wątpię, aby próbowały się skradać po twierdzy. Coś się musiało wydarzyć.

Odetchnąłem i przeszedłem do drugiej sprawy.

- Jeżeli to armia księcia Lucasa to przeniesienie krasnoludzkiej dzielnicy staje się tym ważniejsze. Jego agenci znów spróbują podburzyć przeciw nieludziom mieszkańców po czym oskarżą ich o wszystkie bolączki miasta. Bogowie Przodkowie... to będzie rzeź...

Spojrzałem na posąg Morra. Nie czas na użalanie się. Bogowie sprzyjali tym którzy działali i się nie poddawali. Spojrzałem z powrotem na Czarnego Kruka.

- Jeżeli dobrze pamiętam Upadłe Wzgórza są na trasie Marienburg - Middenheim. Trasa z Altdorfu przechodzi obok nich. Gdyby zaprzęgnąć odpowiednie zasoby udałoby się exodusem wyminąć idącą armię.

Przełknąłem ślinę. Spojrzałem na Melisę, Ecoliono, Klausa i Alice, a na koniec na Czarnego Kruka.

- Chciałbym pomóc w szukaniu Elbereth, lecz muszę zadbać o swoich ziomków. Jest coś jeszcze. Wraz z krasnoludami na Upadłe Wzgórza chcę ewakuować pewien ważny dla mnie i dla wszystkich dawi przedmiot, źródło mojej magii. By to zrobić szybko będę potrzebować twojej pomocy Meliso, jak i asysty Morrytów. Gdyby udało się przewieźć to do twierdzy mógłbym potężnie wspomóc wasz Zakon, szczególnie w walce z demonami i nieumarłymi.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn


Ostatnio zmieniony przez Stalowy dnia Czw Kwi 30, 2020 12:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 172

PostWysłany: Czw Kwi 30, 2020 11:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zamarłem na słowa Mistrza, Altdorf zdobyty... Trudno było mi sobie wyobrazić, jak potężne musiały być siły które zmierzały teraz w stronę Marinburg. Pokiwalem na słowa krasnolud, rozumiałem jego obawy i jego troskę o swoich pobratymców.

- Nie wiem czy to bezpieczne Mistrzu Run, ale upadłe wzgórza w najbliższym czasie mogą znów stać się świadkami krwawych wydarzeń. Co zaś tyczy się stolicy Imperium Altdorfu, to jak potężne musiały być siły by zmusić miasto do kapitulacji? To że upadł jest pewne, miałem wizję upadku miasta - ale jak głupiec skupiłem swe myśli na jednym miejscu.

Zwróciłem się do Czarnego Kruka.

- Wiem że zakon jest osłabiony, jednak powinniśmy bronić miasta nie możemy dopuścić by zło zatriumfowało. Jednak pytanie które jest najważniejsze to jak potężne są siły które zmierzają w stronę Marinburga?
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 693
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Kwi 30, 2020 17:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Modlitwy w kaplicy uspokoiły mój umysł. Pozwalały w spokoju i powoli dojść memu duchowi do równowagi po tych wszystkich zdarzeniach w lochu. Nawet nie zauważyłem kiedy zasnąłem, ale za to przy pobudce zdałem sobie sprawę z tego, że tak dobrego i zdrowotnego snu nie miałem okazji mieć od naprawdę długiego czasu. Wiem, że coś mi się śniło, wiem, że to było coś przyjemnego i uspokajającego, ale nawet nie byłem zły, że nie mogłem sobie nic z tego przypomnieć. Czułem, że wszelkie moje troski odpłynęły wraz z nocą i mogę nowy dzień zacząć pełen energii i nadziei. Błogi uśmiech pojawił się na mojej twarzy i tkwił na niej tak długo, aż zakonnik nie wpadł z odwiedzinami i nie zakończył swej wypowiedzi. Błogość i spokój przepełniające moje serce spowodowały, że przekazywane przez niego informacje długo docierały do mojego mózgu, więc zanim zdążyłem się odezwać wszyscy już powiedzieli to, co mieli do powiedzenia. Wcześniej zdążyłem na zwolnionych obrotach przeanalizować wszystko to co w ostatnich dniach słyszałem, widziałem, czy też byłem świadkiem, a co mogło być użyteczne w obecnej sytuacji. Moja mina więc zmieniła się. Błogi uśmiech zszedł jak niepyszny z mojej twarzy, a pojawił się na niej wyraz zaniepokojenia i troski.>

<W końcu zawracam się w kierunku Ecoliono> - Przyjacielu. Nie wydaje mi się, że jest co bronić. Nie obraźcie się. Nie chodzi o to, że uważam, iż to miasto nie zasługuje na to, by wspomóc je w walce z siłami zła. Każde miasto na to zasługuje. Jednak to miasto nie będzie się chciało bronić. Nie udało się bowiem wyeliminować agentów Wietrznicy i Lucasa we władzach miejskich. - <Rzucam wzrokiem w kierunku krasnoluda.> - W ludzkich władzach oczywiście. Choć z drugiej strony, z tego co mi wiadomo, na elfy też już nie ma co liczyć. No ale skoro ludzkie władze są pod wpływem Wietrznicy, to o ile zmierza tutaj jej armia, czy tam Lucasa, czy innego jej dowódcy, bez różnicy. No to jeśli to są jej siły, to nikt nie stawi jej czoła. Bramy zostaną otwarte i tyle. Może nie od razu. Może dojdzie do udawanego oblężenia, pozornych negocjacji, ale ostatecznie tak się skończy. I tutaj Rhunar ma rację. Może to zostać poprzedzone przez sprowokowane akty anty-nieludzkie. Wietrznica jest strasznie cięta na nieludzi i uwielbia wykorzystywać konflikty na linii ludzie - nieludzie do swoich celów. Według mnie to miasto jest stracone. Nie udało się nam. Von dem Kuypers i jego kompani, którzy sprzedali się Wietrznicy, nadal rządzą. W dzień, dwa nie zmienimy tego. Nie ma szans. - <Na chwilę milknę, przecierając ręką czoło.>

- No ale to potem. Jak wiecie coś, co jednak daje szanse na odparcie sił Wietrznicy, o ile to są jej siły, a nie armia Imperium, przychodząca nam z pomocą, to jestem otwarty na sugestie. Ale to potem. Teraz Elbereth. Jak to kurna zniknęła!?! - <Mój głos unosi się w irytacji i strachu. Z błogostanu, spokoju i opanowania już nic nie zostaje.> - Wyraźnie dała do zrozumienia, że chce przeczekać na wyspie noc. I raczej nie zdecydowała by się na jej opuszczenie bez Kurta, czy beze mnie. Nie w naszej obecnej sytuacji. A już najpewniej bez poinformowania nas o tym. A ja rozumiem, że Kurt też nic o tym nie wie, tak? Musiało stać się coś strasznego. - <Rośnie we mnie niepewność i strach. Chwilę trwa nim uspokajam oddech i mogę znowu się odezwać.> - Hm... Skoro nie opuściła terenu w sposób konwencjonalny to pozostają dwie możliwości. Albo tak jak mówi Rhunar to magia, albo nadal tutaj gdzieś jest. Co do magii to nie znam się na niej zupełnie, ale mamy tutaj sporo przedstawicieli tej profesji. - <Rozglądam się niepewnie.> - Czy nikt by tego nie wyczuł? A może teraz ktoś mógłby to sprawdzić? Jest taka w ogóle możliwość? Da się? - <Czekam chwilę na odpowiedź.> - Bo jeśli to ta druga ewentualność, to... To może ukryła się gdzieś tutaj z dziewczyną. Pamiętajmy, że na elfkę jest wystawione zlecenie zabójstwa. Podobnie jak na Ciebie Rhunarze i jak na mnie. Jeżeli El została zaskoczona, to może próbowała gdzieś się schować z podopieczną i nadal pozostaje w ukryciu. Może być też ranna ona, albo obie. Trzeba przeszukać wszystkie dziury. Tylko nie w pojedynkę, bo jeśli tu rzeczywiście jest zabójca, to nie będzie się wahał w chwili zagrożenia, by zabić kogoś jeszcze. Może magia by w tym jakoś pomogła, w końcu ona jest czarodziejką i posiada jakieś tam magiczne przedmioty? Nie znam tego terenu... Może macie jakieś pomysły gdzie i jak zacząć poszukiwania?

<Jestem zagubiony. Myśli krążą po mojej głowie, nie pozwalając się mi skupić. "Dlaczego miała by stąd uciec? Tutaj w towarzystwie Etelki była w pełni bezpieczna. Tylko tutaj. To musiało być coś nagłego, niespodziewanego i niebezpiecznego. Bo inaczej dała by komuś chociaż znać. Przynajmniej mnie i Kurtowi. Więc to albo zabójca, albo jakieś jej elfie sprawy, o których tak niechętnie chciała mówić. Albo jakieś magiczne sztuczki Wietrznicy, tudzież coś jednak przeszło przez ten portal, czego nie zauważyliśmy. A może to Bestia? Iruyh, demon ze zbroi, Tellan? Gdzie oni są i co się z nimi dzieje? Czemu nie było Tellan u medyczki? Co się dzieje z Iruyhem i czemu nadal się nam nie pokazał w swojej normalnej postaci? Cholera, trzeba ją znaleźć. Trzeba stwierdzić co się w nocy zdarzyło. I to jak najszybciej. Kurna, nie mogę dać jej teraz zginąć, nie teraz!">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 172

PostWysłany: Sob Maj 02, 2020 20:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wysłuchałem słów Klausa, być może miał rację i wszyscy mieszkańcy morskiego miasta skazani są na zagładę. Ale jeśli nawet, to nie należy trącić nadzieji.

-Być może masz rację przyjacielu, Marinburg już dawno uległ podstępnym knowaniom sług wiedźmy. Jednak nie traćmy nadzieji, nawet jeśli wszystko wydaje się stracone. Być może zostało mało czasu, ale musimy działać - armia nie jest jeszcze u bram Marinburga. Jak wszyscy wiemy Marinburg otoczony jest z jednej strony morze, zaś z drugiej strony bagniskami i trzęsawiskami - stąd łatwiej dostać się do miasta morzem i rzeką Reik. Mistrzu czy mamy gdzieś mapę Imperium i krain ościennych?

Przerwałem na moment i zamysliłem się.

- Nie jestem człowiekiem wojny, ale nawet ja wiem ze łatwiej się bronić niż atakować. Gdyby niewielkimi siłami powstrzymać armie wroga przed wkroczeniem na teren Jałowej Krainy, nawet jeśli nie zdołamy ich pokonać to z pewnością opóźnimy ich marsz ku miastu . Wiem że nie mamy wystarczających sił, a ostatnie wydarzenia jeszcze bardziej osłabiły zakon Rycerzy Morra. Lecz jeśli nie powstrzymamy przeklęte wiedźmy, to nikt tego nie uczyni - to nasza ostatnia szansa. Zresztą nawet jeśli schronimy się w twierdzy na wzgórzach to i tak czeka nas oblężenie i walka, wietrznica na pewno będzie chciała zająć twierdzę - to dla niej za duże niebezpieczeństwo, do tego mogła by ostatecznie rozprawić się z swymi wrogami.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 693
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Maj 08, 2020 02:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spoglądam zdziwiony na słowa Ecoliono.>

- Przyjacielu, może nie wyraziłem się jasno i wprost, więc podsumuję to co wiem na temat obecnej sytuacji tego miasta. Krasnoludy zaraz opuszczą jego mury. Elfy... Hm... Elfy zamknęły się na świat zewnętrzny i nie wesprą w żaden sposób ludzi ani krasnoludów. A ten kto spróbuje wejść do ich dzielnicy zostanie tam na wieki. A ludzkie władze są pod złym urokiem Wietrznicy i same otworzą bramy miasta jej wojskom. Wcześniej pewnie prowokując zamieszki skierowany przeciw nieludziom. Kim Ty w tej sytuacji chcesz wychodzić naprzeciw wrogim wojskom? I jak ewentualnie chcesz bronić miasta, które nie będzie chciało się bronić? Siłami zakonników w tej twierdzy? Bo zdaje się, że to jedyne realne miejsce, który można w tym mieście bronić. No chyba, że chcesz się przenieść do opuszczonej dzielnicy krasnoludów, no ale jest nas tutaj za mało, by nawet obsadzić jej mury. Więc pozostaje ta twierdza. Pytanie tylko, czy ma to jakikolwiek sens?

<Ciężko wzdycham, czując, że znowu zamiast przynieść dobre wiadomości, dzielę się tylko tymi złymi. Czekam na jakiekolwiek informacje odnośnie wojsk, Elbereth, magii, czy innych poruszonych aspektów, gdy nagle czuję jakiś przebłysk w głowie. Po mojej minie widać, że próbuję się skupić, skoncentrować, że nad czymś mocno się zastanawiam. Mój wzrok błądzi, mina jest nietęga, widać, że muszę się czuć zagubiony i niepewny. Że proces myślowy jest trudny, bądź coś go blokuje. Opieram się w końcu dłońmi na czole.>

<"Ta dziewczyna. Ta która przybyła tu razem z El i pannami Kurta. Ta niby jej podopieczna. Ja ją skądś znam. Ciężko mi się skupić. Jak tylko wracam do tamtych wydarzeń, to od razu zaczynam czuć ten ból. Ból umierania. Ból walki o każdy oddech i każdą chwilę. I ten ból, to cierpienie, ta walka o życie musiały spowodować, że nie potrafiłem zdać sobie sprawy, kim tak naprawdę jest. Ale teraz. Nie wiem, czy to kwestia czasu. Kwestia spokojnie przespanej nocy. Kwestia emocji związanych ze zniknięciem Elbereth. A może kwestia modlitw zanoszonych do Myrmidii i Morra. Ale coś sprawia, że zaczynam widzieć jej twarz coraz bardziej wyraźnie. Zaczynam ją rozpoznawać. Czy to możliwe? Czy to naprawdę może być ona? Przecież to szaleństwo! Ale nie mogę się mylić. Nie w tej kwestii. Nie w tej sytuacji. To musi być prawda. Tylko jak to się mogło stać i co to oznacza?" Prostuję w końcu swoja postawę i spoglądając na innych ludzi w pomieszczeniu i odzywam się uniesionym głosem.>

- I jeszcze jedno moi drodzy. Co do kurwy nędzy robiła tutaj siostra Lucasa!? - <Prawie że wybucham złością wypowiadając te słowa.> - Jak to się do cholery stało, że Jilia znalazła się pod opieką Elbereth? O ile dobrze pamięta, to ostatnio widzieliśmy ją w Nordlandzie, zaraz po tym jak uwolniliśmy ją z lochów w zamku jej brata. Zaginęła w dość burzliwych okolicznościach. I ślad po niej zaginął. I nagle okazuje się, że jest podopieczną naszej wybuchowej elfki... Jak to się do kurwy nędzy stało? - <Mój głos zawiesza się na chwilę i uspokaja. Trwa to chwilę, robię kilka głośnych oddechów, po czym już spokojniej odzywam się po raz kolejny.> - Może zniknięcie El jest spowodowane tym, że zniknęła też Jilia? Jeśli tak, to w to musiała być zamieszana ta cholerna wiedźma. A to by oznaczało, że to kwestia silnej i cholernie mrocznej magii.
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 172

PostWysłany: Pią Maj 08, 2020 12:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zamysliłem się na słowa Klausa, gdy wybuchł złością zmarszczyłem brwi i odpowiedziałem chłodno.

- Nie przystoi plugawić języka w kaplicy Pana Śmierci - chyba że chce się go stracić. Być może losem miasta jest upadek, jednak to od nas zależy czy tak się stanie czy nie. Co do twierdzy na wzgórzu mury jak i siły jej obrońców są osłabione po ostatnich wydarzeniach. Zresztą nie potrafię sobie wyobrazić jak byśmy mieli przetrwać oblężenie twierdzy, jeśli nie miecz wroga to pokona nas tam głód i pragnienie. Dlatego musimy mieć jak najwięcej czasu by się przygotować, zebrać obrońców pocznić zapasy i naprawić mury twierdzy - dla tego musimy kupić sobie czas i próbować powstrzymać zmierzająca w tą stronę armie wiedźmy.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3926
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Maj 08, 2020 20:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem



<Tellan>

<Wstałaś z łóżka i próbowałaś przeczytać list ale był zapisany w jakimś dziwnym języku którego nie potrafiłaś rozczytać jednocześnie wiedząc, że to język uczonych. Złoty pierścień i naszyjnik nosiły te same wygrawerowane znaki,trzy lilie Pieczęć herbowa była bardziej skomplikowana, zawierając główny motyw z pierścienia ozdobiona była dodatkowymi grawerami i literami T,v i S. Założyłaś pierścień i naszyjnik zostawiając pieczęć na stole. Przeszłaś cicho przez komnatę i gdy zamykałaś drzwi zatrzymałaś się by popatrzeć na mężczyznę. Kiedy tak siedział śpiąc otulony tylko kocem złapałaś się na lubieżnych myślach. Bardzo ci się podobał i pociągał. Był nieznany a jednocześnie miałaś wrażenie, że jednak znasz go bardzo dobrze. Z rozmyślania wyrwał cię widok dwóch potężnych mieczy, które mężczyzna przyciskał do siebie obejmując je ramionami. Jeden był złoty, wysadzany drogimi kamieniami, wyglądał bardziej jak dzieło sztuki niż broń a mimo to budził w tobie lęk. Drugi miecz, wielka sztaba metalu szeroka na stopę i długa na około siedem z licznymi złotymi żyłkami i drobinami jakby uzupełniającymi jakieś dawne ubytki, wydawała się znajoma, to chyba był kiedyś twój miecz. Zimno bijące od podłogi skierowało cię jednak na poszukiwanie ubrania. Spacerując korytarzem minęłaś kilku strażników tego miejsca gapiących się na ciebie bardzo wymownie jakby oczami wyobraźni widzieli co też ukrywasz pod pledem narzuconym na siebie. Jakoś nie miałaś ochoty pytać ich o ubranie. Sama nie wiesz jak trafiłaś do izby szpitalnej, chyba wiedziona jakimiś ukrytymi wspomnieniami. Tam spotkałaś medyczkę imieniem Eva. Kobieta w białym fartuchu narzuconym na ubranie od razu cię rozpoznała.>

-Tellan, w czym ci mogę pomóc? Ubranie? Proszę, to nic specjalnego ale mam zawsze pod ręką coś na zapas.

<Medyczka przyniosła ci prostą lnianą koszulę, pantalony i długą spódnice.>


<Kurt>

<Dziewczyny pomogły ci się ubrać i razem we trójkę zeszliście do lochów zabierając po drodze prześcieradło z łóżka. Niestety nie było żadnych kawałków drewna do zebrania. Normalnie zejście na dół zabrało by wam kilka minut ale z powodu ran i bólu jaki ci doskwierał, nawet z pomocą zejście zajęło ci ponad kwadrans. Pochodnie nadal były zapalone więc rozejrzałeś się razem z Aniką i Etelką. Poza śladami ostatniej walki nie znaleźliście nic ciekawego. Resztki pobitych potworów zgarnięto na jedną stertę przegotowując wszystko do zniszczenia. Podłogę zamieciono i z grubsza przemyto. Nadpalone truchła mantykor, wielkie cielsko hydry, resztki gryfona i stworów imitujących ludzi rzucono ot tak w jedno miejsce. Jeśli chcesz coś z tego odzyskać rzeczywiście będziesz musiał się nieźle ubrudzić. Nie ma tutaj jednak ani śladu po Elbereth czy też Różyczce.>


<Rhunar, Ecoliono, Klaus>

<Czarny Kruk starał się odpowiedzieć na wszystkie pytania po kolei.>

-Tak Rhunarze, to armia pod wodzą Księcia Lucasa. O tym przynajmniej świadczą sztandary, które niosą. Dobrze myślisz. Jeśli krasnoludy wyruszą na Upadłe Wzgórza wystarczająco szybko wyminiecie nadchodzące siły.Słyszałem, że krasnoludy mają kilka okrętów, to też może pomóc w opuszczeniu miasta o ile fort morski wypuści okręty. Jak najbardziej rozumiem, że musisz się zając swoimi pobratymcami Rhunarze. Postaramy się jakoś znaleźć Elbereth i jej podopieczną.

<Melisa spojrzała serdecznie na kowala run.> -Pomogę ci Rhunarze jak będę mogła. Shehtar powinna przynieść dzisiaj wieści, wtedy będziemy mogli zaplanować odzyskanie
artefaktu mój drogi.

<Czarny Kruk spojrzał na Ecoliono i gdyby kapłan nie był ślepcem widział by uśmiech na twarzy mistrza zakonu.>

-Bracie Ecoliono, Twierdza na Upadłych Wzgórzach może bronić się długo, znacznie dłużej niż ktokolwiek sądzi. Szczególnie teraz kiedy nie ma już wśród naszych przeciwników tego okropnego nekromanty. A o naprawy murów i zapasy nie musisz się troskać. Wszystko jest tam jak należy. Chciałbym wysłać rycerzy aby powstrzymać natarcie na Marienburg ale nie licząc duchownych jest nas tu zaledwie dziesiątka włączając w to giermków nowicjuszy. Dwudziestu ludzi to żołnierze miejscy więc ich lojalność stoi pod znakiem zapytania. Zwiadowcy donieśli, że siły Lucasa idące ze strony Altdorfu to około czterech tysięcy jazdy z piechotą. Marienburg posiada około trzystu zawodowych żołnierzy ale po której stronie staną tego nie będziemy wiedzieć do samego końca. Wierzę w cuda bracie, jednak Morr nie ujmie się za Marienburgiem aż tak bardzo.

<Morryta spojrzał poważnie po wszystkich.> - Osobiście uważam, że miasto Marienburg jest nie do ocalenia. Nawet jeśli część wojska stanie po naszej stronie , reszta wraz z mieszkańcami narobi takiego zamieszania, że nie da się tego opanować. Przychylam się do pomysłu Rhunara i opuszczenia miasta czym prędzej. Poszukamy jakiegoś sposobu aby opóźnić księcia i jego siły ale to prawie niemożliwe w zaistniałych okolicznościach...

<Czarny Kruk zamyślił się na chwilę.>

-Rozkazałem już przeszukać każdy kąt i zakamarek tej twierdzy. Obawiam się jednak, że nie znajdziemy tych panien. Gdyby były gdzieś tutaj martwe wiedział bym o tym a gdyby żyły sądzę, że już by się nam pokazały. Uważam, że jest to jak najbardziej związane ze zbliżającą się armią. A jeśli Klaus ma rację i dziewczynka jest siostrą księcia to albo obie zostały porwane albo dziewczynka wprowadziła elfkę w pułapkę. Widzę dwie możliwości. Przekupiono wszystkich strażników z nocnej warty albo,rzeczywiście użyto tajemnych mocy aby elfka zniknęła.

<Melisa uprzejmie zabrała głos.> - Jeśli użyto magii mogę spróbować je znaleźć ale czas gra na naszą niekorzyść i gdybym znała dokładne miejsce to także by pomogło. Nie wyczuwam mocy Elbereth,a jeśli Czarny Kruk jest pewien swego znaczy to, że Elbereth nie ma na tej wyspie.

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 172

PostWysłany: Pią Maj 08, 2020 22:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Skinąłem głową, na słowa Mistrza Zakonu - czułem rozgoryczenie, czyli los miasta był już przesądzony.

- Rozumiem Mistrzu, niech zatem twierdza na wzgórzu będzie zatem naszym schronieniem. Pozwól mi zadać Mistrzu jednak pytanie - co z innymi Świątyniami, czy nie powinniśmy ich ostrzec? A co z bezpieczeństwem tutejszego klasztoru i ogrodem Morra?

Przerwałem na moment, po czym uśmiechnąłem się smutno.

-Jeśli Mistrzu pozwolicie, jeśli nie możemy powstrzymać wroga to czy nie powinniśmy go osłabić - wie że nie ma honoru w takiej walce, lecz czy walka szarpana mocno dał by się we znaki naszmu wrogowi.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg


Ostatnio zmieniony przez Orthan dnia Sob Maj 09, 2020 00:09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 693
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Maj 08, 2020 23:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Karcącą uwagę Ecoliono oraz jego kolejne spostrzeżenia, co do konieczności obrony Marienburga, zbywam milczeniem. Jednak moja mina wskazuje, że raczej je lekceważę. "Nie jest żołnierzem. Nie sądzę, by brał udział w jakichkolwiek działaniach wojennych. Nie mogę od niego oczekiwać więc, że spojrzy na obecne okoliczności strategicznym okiem. W tej kwestii musi się zdać na bardziej doświadczonych." Z ulgą więc przyjmuję słowa Czarnego Kruka, który przekazuje podobne argumenty do moich, nie upierając się przy pozostaniu w mieście i opóźnianiu armii Lucasa, a wskazuje na konieczność szybkiej ewakuacji. "No to jest najbardziej rozsądne rozwiązanie. Wolałbym zostać w murach i przy wsparciu krasnoludów, elfów i sił ludzkich odpierać kolejne fale ataków, ale na to nie ma nawet najmniejszych szans. Nie tutaj i nie teraz." Czuję z jednej strony, że nasz ślepy przyjaciel może czuć rozgoryczenie z tak przekazanych wytycznych, jednak z drugiej strony wiem dobrze, że nie ma innego wyjścia. Skupiam się więc raczej na słowach dotyczących zaginionej elfki i jej podopiecznej.>

- To była siostra Lucasa. Jestem tego pewien. Zresztą potwierdzić to może... - <Mój wzrok zawiesza się na krasnoludzie, po czym widać na mej twarzy zakłopotanie. Wygląda też, jakbym próbował sobie coś przypomnieć. Po chwili w końcu odzywam się ponownie.> - Zresztą możecie spytać Tellan. Była tam z nami. Ze mną i Elbereth. I grupą innych osób, ale to długa i nieistotna w obecnej sytuacji historia. - <Zawieszam na chwilę głos, jakby szukając odpowiednich słów do kontynuowania konwersacji.>

- Poza tym nie sądzę, by Jillia wciągnęła elfkę w pułapkę. Nie znam się zupełnie na magii, urokach, czy podobnych rzeczach. Ale ufam w tej kwestii moim magicznie uzdolnionym przyjaciołom. I pamiętam, że księżniczka była więziona w lochach zamku swego brata właśnie dlatego, że nie poddano jej żadnemu urokowi, czy klątwie. Była raczej zakładniczką. Uwalniając ją z niewoli i wywożąc stamtąd mieliśmy nawet nadzieję, że stanie się kartą przetargową w relacjach z Lucasem. Jednak w dość burzliwych okolicznościach straciliśmy ją z oczu. Oczywiście można zawsze uznać, że wtedy to był o wtedy, a teraz to jest teraz. I teraz mogła być nasłana przez Wietrznicę do wyrównania porachunków z Elbereth. No ale... No ale nie sądzę, by El dała się na coś takiego nabrać. Nie wiem skąd wytrzasnęła dziewczynę, ale widać, że nie zakuła jej w kajdany, nie prowadziła na postronku, a traktowała jak zwykłą podopieczną. A więc była pewna, że tamta jest nadal tą niewinną księżniczką, którą była w Nordlandzie. - <Przerywam na chwilę wypowiedź, by złapać trochę powietrza.>

- Aczkolwiek w jednej kwestii się zgodzę. To zaginięcie musi mieć wiele wspólnego z nadchodzącymi siłami jej brata. Pozostawanie jej po naszej stronie zagrażałoby bowiem sytuacji w obozie wroga. Moglibyśmy użyć jej jak klucza, w kwestii dostania się do Lucasa. Moglibyśmy spróbować wykorzystać ją, by skłonić Lucasa do odstąpienia od ataku, czy nawet w celu odwrócenia uroku, jaki utrzymuje na nim ta stara raszpla. Jak mówiłem, nie znam się na magii, ale Elbereth miała zapewne jakieś plany na to, jak zrobić użytek z dziewczyny. A to oznacza, że cholernie istotne jest by ją... by JE jak najszybciej odnaleźć. - <Na chwilę zamyślam się po raz kolejny.>

- Jak już wspomniałem, nie sądzę, by elfka opuściła wyspę z własnej woli, bez informowania nas o taki zamiarze. Nie sądzę też, by ktoś był w stanie zmusić ją do tego siłą i bez użycia magii. Spodziewałbym się w takim przypadku nie mniejszych fajerwerków jak te, które pokazała przy obronie portalu. A to rzeczywiście musi oznaczać, że w zaginięcie jej i księżniczki musiano zaangażować potężną magię. - <Spoglądam na Melisę, a mój wzrok wyraża nadzieję.> - Proponowałbym więc nie tracić czasu i spróbować znaleźć je magicznie. Jeśli jest rzeczywiście taka szansa, to nie powinniśmy tracić ani chwili. Czy ktoś wie gdzie dokładnie była ostatnio widziana? Albo dziewczyna? Ja zostawiłem ją w sali szpitalnej, więc może Kurt, albo medyczka wiedzą gdzie planowała spędzić tę noc. Tam bym rozpoczął poszukiwania.
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 681

PostWysłany: Nie Maj 10, 2020 18:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Byłam wyraźnie zaskoczona faktem, że kobieta znała mnie z imienia, jednak jej uprzejmość sprawiła, że bez skrępowania przyjęłam od niej ubrania nie dopytując o szczegóły znajomości.>

- Jeszcze raz dziękuje za te rzeczy...- powiedziałam z wdzięcznością wychodząc przebrana zza parawanu - Nie mam zupełnie co na siebie włożyć... Jak tylko opuszczę to miejsce kupię kilka ubrań i zwrócę Ci wszystko- uśmiechnęłam się do kobiety po czym spojrzałam na bose stopy- Jeszcze tylko muszę znaleźć jakieś buty... Dopiero przybyłam tu wczoraj z rycerzem Iruyhem i nie wiem co stało się z moimi rzeczami. Nie mam kompletnie nic... - wzięłam pled w który byłam owinięta i złożyłam go w kostkę.

- Co to w ogóle za miejsce?- zapytałam zaciekawiona kobietę- Mam na myśli ten cały budynek... Jestem tu chyba pierwszy raz. Jest tu tyle korytarzy i różnych pomieszczeń... Budynek musi być bardzo duży...

<Czekając na odpowiedź kobiety poczułam jak głód daje o sobie znać. Głośne burczenie z pewnością dotarło do uszu kobiety>

- Przepraszam...- odparłam krótko uśmiechając się do kobiety- Chyba pora abym coś zjadła. Gdzie znajdę salę jadalną?
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 35, 36, 37, 38  Następny
Strona 36 z 38

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.