Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Wichry Północy - Rozdział I
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Wichry Północy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3914
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Kwi 12, 2007 13:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Otrząsam się z tego odrętwienia i postanawiam wyjść tą samą drogą , którą tu przyszedem. Wchodze we wnękę odzrucając myśli o jakiejkolwiek innej drodze..>
-Za mną towarzysze!!! Niech ktoś oświetla droge co by łatwiej było bo tam ciemno.
<Ruszam korytarzem którym wcześniej tutaj się dostałem. Uważam żeby nie wadzić włócznią o ściany i aby się nie przewrócić... No to połowa drogi za nami... Teraz tylko wrócić- myśle sobie.>
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Kwi 12, 2007 14:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Czekajże chwilę!

Zawieszam miecz na plecach i podbiegam do Kastora, pomagam mu wstać i oprzeć się na moim ramieniu jeśli trzeba. Prowadzę go do wyjścia. Przechodząc obok ścierw wrogów spluwam na ich ciała i wolną ręką wykonuję gest Morra.
_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Czw Kwi 12, 2007 18:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rzucacie się do ucieczki bocznym korytarzem, który wyprowadza was na zewnątrz. Wyłaniacie się spod ziemi obok potrójnego, powykręcanego drzewa. Kastor kaszle krwią... ale chyba przeżyje. Jesteście pełni nadziei. Dookoła jest ciemno... i cicho. Chyba uciekliście... tak... chyba udało się...

Niestety...
Nie

Zza jednego z drzew, spokojnym, opanowanym krokiem, wychodzi wysoka postać. Światło jakie daje pochodnia w ciemnościach nocy, odkrywa czarno-zieloną szatę, połyskującą złotymi insygniami kultu Morra, oraz ukrywa twarz przybysza w cieniu, jaki daje spiczasty kaptur. Mimo symboli wyszywanych złotymi nićmi, instynktownie rozpoznajecie że nie możecie się czuć bezpiecznie.
- Dantes - odzywa się tubalnym głosem postać (w której rozpoznajesz Holście swojego przełożonego) - Nie sądziłem, że aż tak bardzo zalazłem im za skórę... - niemal widzicie szyderczy uśmiech czający się głęboko w kapturze - Przyłącz się do mej świty... Pozwolę ci nawet zachować twą śmiertelną powłokę... Och... niemal czytam w twych myślach. Nie pokonasz mnie - Holst, czujesz jak zwraca na ciebie swój wzrok - Holst... Młodzieńcze... zabij tego fałszywego kapłana i wyznawcę mrocznych bogów.

Słychać klekot kości i z mroku za Donhardem wyłaniają się ożywieńcy. Wpierw kilku... potem kilkunastu... coraz więcej... na razie około dwudziestu. Stają o krok za swoim panem i obserwują was martwymi oczodołami... Wasze nadzieje na bezpieczny powrót do domu rozwiewają się wraz z kolejnymi podmuchami zimnego wiatru, który dopiero teraz poczuliście... gdzieś niedaleko słyszycie wycie wilków.

_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Czw Kwi 12, 2007 18:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Ty psi synu! Jak śmiałeś zdradzić Morra! I ty śmiałeś mnie pouczać! BLUŹNIERCA! HERETYK! ŚMIEĆ! STRACH NA STARE BABY! TY KURWO!

Zdejmuję i ujmuję pewnie miecz z pleców. Czekam na ataki wrogów i zbieram myśli do rzucenia Odrętwienia. Uważam na ewentualny atak magiczny Donharda.

Zastanawiam się nad konfrontacją. Dochodzę do wniosku że nie mam absolutnie żadnych szans z Donhardem. Mój zasób czarów jest minimalny, umiejętności w walce orężem nie wystarczają na sensowne posługiwanie się mieczem dwuręcznym który noszę, jestem ranny, przemęczony, przemarznięty i, nie przymierzając, zbyt impulsywny.

Parskam histerycznym śmiechem. Towarzysze i wróg pewnie pomyślą że śmieję się z nieumarłych lub ich przywódcy, ale prawda jest całkiem inna i boleśniejsza. Retrospekcja pojawia się przed moim umysłem, urywki z całego życia. Zawsze dziecko nieszczęścia, pomiatany śmieć i odpad ludzkości, arogancki snob myślący tylko o tym jaki to on potężny i wszechmogący. Nie dość że niegodny służby w imię Morra, niegodny tej misji, niegodny zwalczania nieumarłych i służenia Imperium i kościołowi, to jeszcze bezsilny.

Ta myśl napawa mnie gniewem, gniewem na własną głupotę, arogancję, zmarnowane życie i żałosny przebieg misji w Norsce z mojej strony. Wygląda na to, że jestem niczym. Z tą myślą, rzucam na prawicę Donharda Odrętwienie, zaraz potem inkantuję Akceptację Przeznaczenia, by ja i reszta wyzbyli się strachu przed śmiercią i przyjęli nieunikniony koniec.

Powoli idę w stronę wrogów, unosząc miecz na wysokość piersi, z szaleńczym uśmiechem. Kiedy zbliżą się wrogowie, lub kiedy ja do nich podejdę, atakuję potężnymi atakami, nie patrząc co rąbię, ważne by w coś trafiać. Wrogie ciosy staram się zbijać, nie ma czasu i miejsca na unikanie. Kopię, walę mieczem, biję i wkładam w to całą swą siłę i gniew. Jeśli jestem niczym, i jeśli mam obrócić się w proch, z którego powstałem, zabiorę ze sobą tego zdrajcę, przysięgam w myślach na Morra! Zaklinam mego boga, by dał mi siłę i moc, bym wyrżnął tą bandę raz na zawsze, razem z plugawym oszustem, zdrajcą i mordercą.
_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Hest
Strażnik
Strażnik


Dołączył: 23 Cze 2005
Posty: 64
Skąd: z tąd i owąd :)

PostWysłany: Czw Kwi 12, 2007 20:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<staram się w tym całym zamieszaniu powoli, nie zwracając niczyjej uwagi przejść na tyły by móc skryć się w ciemnościach nocy. Gdy tylko nadarzy się okazja uciekam na bezpieczną odległość od tego miejsca, lecz nie chcę tracić z oczu miejsca wydarzeń, szukam dogodnej kryjówki i obserwuję rozwój sytuacji...>
_________________
Sesja Altdorf(wejście do kanałów): Grom Harginson
Sesja Wichry Północy: Diehl Jager
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Czw Kwi 12, 2007 21:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Zanim ktokolwiek cokolwiek zrobi lub powie rzucam sie jak strzała odrazu na kapłana. Zobaczymy jak zatanczy z prawdziwym szermierzem. Biegne co sił w nogach z wyciągniętom bronią . Chce go zabic szybko nie zwracam uwagi na wolne truposze. Koncentruje sie na kapłanie.Koniec zabawy przestało mnie to już bawić. Wykozystuje martwiaki jako tarcze przed innymi martwiakami i kapłanem. Koniec miłego Nurgotha pora sie z tad wydostać. Jestem mocno skoncentrowany na celu. Również zdaje sobie sprawe z zagrorzenia magią>
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Pią Kwi 13, 2007 17:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- A więc to prawda - mówiać to zaciskam pięśći,ąz palce mi sinieją - zdradziłes nas....
< Zaczynam przyzywać całą swoja energię..wiarę..moc..przeciwnik jest potęzny lecz złamał kodeks..Rada mi wybaczy..>
- Z prochu powstałeś.... - zaczynam inkantację...pierw chce zniszczyc jego sojuszników
< Nastepny czar to Kosa Żniwiarza...zaczynam pędzić na zdrajce >
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3914
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Kwi 13, 2007 19:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ruszam za Nurgothem. Jeśli jemu się nie uda poprawie po nim moją nową bronią. Atakuje tylko kapłana unikając walki z trupami odpychając je lub przewracając jeśli trzeba. Uważam żeby nie zranic towarzysza przede mną. Musimy zakończyć to tu i teraz , ucieczka i chowanie się nie ma sensu.
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 01:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Holst: Ruszyłeś jako pierwszy... podniosłeś miecz i zacząłeś inkantować pierwszą klątwę... Światło pochodni na moment oświetliło twarz Donharda... zauważyłeś że coś szepcze... Idziesz krok za krokiem... Przecinasz pierwszego nieumarłego, który wyszedł zza kapłana... niemal czujesz, jak twoje marne ludzkie ręce przenika boska energia... kolejny trup upada przecięty w pół... kolejny... jesteś otoczony... nawet tego nie zauważyłeś... tniesz wszystko dookoła... nagle czujesz ukłucie gdzieś z boku... kolejne w plecach. Odwracasz się i tniesz wściekle dwa trupy, które były na tyle sprytne, aby zajść cię od tyłu...

Nurgoth
: Rzuciłeś się do przodu... Omijasz zamieszanie jakie sprawił Holst... Dopadasz do kapłana, ale czyste cięcie zasłania ci jeden z nieumarłych... próbujesz go wyminąć, ale kolejny wychodzi zza Donharda... Klniesz... Próbujesz odepchnąć jednego... drugiemu wymierzasz cięcie szablą...

Aderus: Jesteś tuż za Nurgothem... Przebijasz jednego z nieumarłych, którzy stanęli ci na drodze. Twoja włócznia łagodnie zagłębia się w jego ciał błyskając runami wyrytymi na ostrzu i na drzewcu, których wcześniej nie widziałeś.... Jednak Donharda zasłania już kolejny trup... Zaczynacie budować z Nurgothem mur złożony z ciał przed waszym celem...

Dantes: Inkantujesz pierwszą modlitwę... czujesz jak wypełnia cię spokój... Pierwszy wers... Trupy, które wychodzą zza drzew upadają... jeden po drugim... Drugi wers... Zwróciłeś na siebie uwagę Donharda... Trzeci wers... W twoich rękach pojawia się świetlista kosa złożona z samego światła... wiązki fioletowego wiatru Shyish przepływają sennie poprzez twe palce... Idziesz do przodu... Czwarty wers... trupy rozstępują się przed tobą...

Diehl
: Odszedłeś kilkanaście metrów w tył. Obserwujesz uważnie sytuację. Zwróciłeś uwagę na wycie wilków, które rozległo się gdzieś niedaleko... Widzisz dość nieciekawą sytuację z przodu. Twoi towarzysze zostali otoczeni przez trupy... niemal zginęli ci z widoku pod ich ciałami... nagle całą polankę rozświetla fioletowy błysk... kilka trupów upada... odsłaniając walczące postacie, skąpane w owym fioletowym blasku.

---------------------------------------------

Holst
: Czujesz jak energia z ciebie ucieka... Coraz wolniej uderzasz mieczem... dopiero teraz zauważyłeś, że życie wycieka z ciebie dwoma strumieniami. Czujesz jak szata zaczyna nasiąkać krwią na boku i plecach. Parujesz cios wymierzony w twoją głowę... upadasz na kolano...

Nurgoth, Aderus: Tam gdzie wy nie zdołaliście dotrzeć, tam Dantesowi się udało... ożywieńcy wpierw rozstępują się przed nim, ale zaraz potem starają się go pochłonąć... mimowolnie przechodzicie z ataku do obrony... Walczycie we fioletowej poświacie, której źródłem jest dziwaczny strumień energii w dłoniach Dantesa. Uderzacie raz za razem, upewniając się, że słowo trup, nie zmieniło swojego znaczenia. Jednak ich jest tak dużo... Krwawcie z kilku drobniejszych ran... Mimo to, wciąż macie nadzieję...

Dantes
: Dopadasz do kapłana... Widzisz uśmiech na jego twarzy. Widzisz jak jego spierzchnięte od zimna usta coś szepczą... Widzisz oczyma duszy, fioletowe wstęgi gromadzące się wokół jego rąk. Uderzasz... Twoja kosa trafia w owe wstęgi i na chwilę zatrzymuje się na nich... widzisz grymas zadowolenia na twarzy przeciwnika... niemal przeczuwasz swoją porażkę... i czujesz jakby ktoś ważny zwrócił swoją uwagę na ciebie... czujesz się mały... czujesz się jedynie narzędziem w rękach pana... twoje ręce nie są już twoje... słyszysz krzyk kruka gdzieś nad tobą... kosa przecina fioletowe wstęgi, a zaraz potem Donharda... uśmiech przeradza się w przerażenie... Kapłan upada... bez ran... bez śladu krwi na sobie... moc Shyish zraniła jego duszę...

Trupy zaczynają upadać... jeden po drugim... chyba wygraliście. Ta wesoła myśl pojawia się w waszych głowach... wygraliście mimo tak dużej liczby przeciwników. Potyczka rodem z sag... rodem z legend... o ile w legendach bohaterowie tracą towarzyszy podczas podróży... Kastor dalej ledwo żywy, leży pod drzewem, a Holstowi mało brakuje, aby dołączył do niego. Poza nimi Otto... Olaf... Thomas... Sil? Nawet nie wiecie co się stało z Sil.

Diehl: Wzrok przyzwyczajony do ciemności zaczyna dostrzegać ruch między drzewami... kilkanaście sylwetek biegnących w stronę polanki... zbyt żwawe jak na ożywieńców... Kilka metrów od ciebie przebiegł wilk... a zaraz za nim drobna zielonoskóra postać... Chowasz się za drzewem...

_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic


Ostatnio zmieniony przez Jaracz dnia Sob Kwi 21, 2007 11:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ethereal
Landgraf
Landgraf


Dołączył: 22 Lip 2005
Posty: 2989
Skąd: Elbląg

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 13:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podpieram się na mieczu by nie upaść w śnieg i drżącą ręką wyjmuje bandaże, starając się oczyścić rany z krwi i obwiązać je opatrunkiem. Niezależnie od tego czy mi się nie uda czy nie, wypuszczam z palców rękojeść i padam twarzą w śnieg, starając się pozostać przytomny.
_________________
Ulfir Egillsson, Norsmen - Wichry Północy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Fratus
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 12 Wrz 2005
Posty: 567
Skąd: Z Wezendorfu

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 16:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Oby ta broń była tego wszystkiego warta.... Ruszajmy czym prędzej. Trzeba znaleźć ciepłą jaskinie żeby doprowadzić ich do porządku i wracać do cywilizacji.... Już widze te Ciepłe wybrzeża Tilei ... Żwawo.
<Zaczynam zbierać się chowam szable. Pomagam podnieść się Holstowi.>
_________________
#Przyjaciel czy Wróg? => Ludiver, człek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 16:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Opadam na kolano, modlę sie w duchu do Morra - dziękuje mu za jego mądrośc, potęge i łaskę. Rozglądam się do okoła...Po chwili wstaje i pomagam Nurgothowi podnieśc Holsta >
- Teraz przydała by się gorąca kąpiel.... - sile się na uśmiech
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3914
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Kwi 18, 2007 20:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Będąc nadal pod wpływem adrenaliny uciszam moich towarzyszy.>
-Zdaje mi się , że coś słyszałem. Gdzie jest Diehl?? Diehl??
<Kiedy próbuje wypatrzeć Diehla i usłyszeć coś co może było tylko moim złudzeniem przez głowe przelewa mi się chaotyczny potok myśli: Co ja tu robie??... Powinienem szukać Kerila... Zgineło tylu towarzyszy... Gdzie piękna Sil?? ... Czy tam w krzakach coś jest??... Jak się teraz mają moje tresowane pchły??... Tylu tu parających sie magią ludzi, nienajlepsze dla mnie towarzystwo... Chyba krwawie... Powinienem opatrzeć Holsta i Kastora... Dawno nie miałem młota w ręku... Powinienem coś zaśpiewać... i zatańczyć z jakąś białogłową...Jak ja teraz wróce do domu?? ...Domu??.... >
-Słyszeliście to... ??
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pią Maj 04, 2007 16:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na skraju polanki, na granicy światła jakie daje pochodnia, zaczynają pojawiać się sylwetki. Drobne... okryte skórami... gdzieniegdzie miga zieleń skóry... gdzieniegdzie żółte oczy wilków... jesteście otoczeni. Wyczerpani. Przeklinacie świat, który zgotował wam taką wyprawę... bohaterowie... przeżuwacie to słowo powoli... Naliczyliście dwudziestu... broń już ślizga się wam w rękach... pot i krew... wasza krew... wiecie że nie dacie rady... bohaterowie... słowo to już pozbawione jest smaku... Mięśnie pieką was wyczerpane nienaturalnym wysiłkiem włożonym w próbę przeżycia... Bohaterowie... to tylko słowo... uświadamiacie sobie, że już z tej polanki nie odejdziecie...
Aderus... gdzieś z oddali dochodzi ciebie odgłos młota uderzającego o rozgrzaną stal... czyżby znalazło się dla ciebie zajęcie w zaświatach?
Holst... Dantes... słyszycie krzyk nocnego kruka... wasz przewodnik przybywa po was...
Nurgoth... czujesz jak nogi powoli miękną pod tobą... nie tak chciałeś umrzeć... nie na suchym lądzie!
Diehl... starasz się nie oddychać gwałtownie... powstrzymujesz nagłą chęć ucieczki... Na razie nie zauważuli twojej obecności... gdzieś niedaleko słyszysz brzęk kolczugi... uderzenie stali o stal... walka? Widzisz kilkanaście metrów od ciebie wysokie sylwetki idące ławą w stronę polanki...

-----------------

Czas przyśpiesza. Wódz goblinów, pomarszczony staruszek na białym uśmiecha się szeroko, ukazując pożółkłe spiłowane zęby i daje sygnał do ataku. Ale gobliny nie atakują... za nimi słychać dziwny dźwięk. Jakby stal uderzająca o blachę... To nie odgłos kowadła Aderus... nadzieja powoli wkrada się w twoje serce... to wyzwanie bitewne Norsmenów... miecz uderzający równomiernie o tarczę... to to powstrzymało zielonych od zmiażdżenia was. Teraz już wszyscy rozpoznajecie ten dźwięk... Nadzieja...
- Olric!
Gobliny odwracają się w stronę nowego zagrożenia... z pomiędzy drzew wypada dziesiątka Norsmenów. Rzucają się na przerażone gobliny. Niektórym udaje się uciec... wy już nie macie siły walczyć... oglądacie rzeź. Kilka minut później jest już po wszystkim. Diehl... wychodzisz z pomiędzy drzew... dołączasz do towarzyszy... Norsmeni wchodzą w krąg światła. Dowodzi nimi Yorii... to mieszkańcy Strandheimu...
Nadzieja... radość... uniesienie... modlitwy dziękczynne ku bogom... bezpieczeństwo... Tracicie przytomność.

---------------------

Budzicie już dopiero w trakcie podróży... Wyczerpani... ale żywi. Yorii zadbał o was transport na noszach. Poruszacie się powoli... ale Norsmenii tylko śmieją się, jak któryś z was próbuje wstać... rzeczywiście, jesteście zbyt słabi. Odnalazła się też Sil... na wpół zamarzniętą odnaleźli ją Norsmeni, gdy wy buszowaliście w świątyni... podróżujecie.
Czwartego dnia zmarł Holst. Jego rany były zbyt poważne... i tak długo się trzymał. Pochówek w środku lasu... krótka ceremonia... dusza polecona Morrowi.
Otto, Asten, Olaf, Thomas... Holst. Krwawa cena, za jedną włócznię. Broń, na którą co rusz spoglądacie... Aderus się nią opiekuje. Może czasami za bardzo się stara... nie daje jej nikomu dotykać... nawet gdy, śpi, jego kłykcie bieleją na drzewcu.

W końcu docieracie... Strandheim... odpoczynek... bezpieczeństwo.

_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Wichry Północy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16
Strona 16 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.