Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Rozdział szósty: Walka o życie i duszę.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 50, 51, 52
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Nie Lip 01, 2012 14:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spróbowałem objąć Jordiego, Axerunda i Ismene na raz. Uśmiecham się szeroko. Jaki to majestatyczny widok... możliwe, że w życiu już takiego nie zobaczymy... smok walczący z Chaosem, a nie z kimkolwiek kto podejdzie do jego legowiska.

Nie miałem słów na opisanie tego. Na wyrażenie uczuć.

To już prawie koniec. Koniec.

Niestety koniec oznacza też spłacenie swoich długów. Wątpię czy pozostaniemy tutaj. Prawdopodobnie odpłyniemy. Będę musiał wykuć dla Axerunda przedmioty, a jeżeli nie do znaleźć w zgliszczach miasta przeklętego Leona i odebrać mu oręż, a potem oddać go zbrojmistrzowi.

A potem...

Pomimo to nie jestem w stanie smucić się. Koniec koszmaru. Koniec szalejącego zła. Kolejny raz udaje się odeprzeć Chaos i zadać mu... co najmniej dotkliwy cios.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Nie Lip 01, 2012 15:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Żaden inny mag się tam nie dostanie powiadasz? Jakoś nie ufam magom. Przeważnie bywa tak, że kłamią i wszystko kończy się dobrze tylko dla nich. Co do smoka. Nie wierze aby one istniały, ale nie możemy ryzykować potyczki z czymś tak wielkim jak smok. Moje ciało mogłoby tego nie przetrwać. Dobrze. Więc pójdziemy do faktorii. Jeśli tam nie przetrwamy to na pewno krasnoludy mają tajne przejścia pod ziemne. Przecież to ich specjalność. Ruszamy, starajmy się nie zwracać na siebie uwagi. Wybierajmy dłuższą ale spokojniejszą drogę jeśli to będzie możliwe i macie mnie słuchać bez jakichkolwiek sprzeciwów. W drogę!
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Lip 01, 2012 19:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Walka z własną ręką odziera mnie z wszelkiej nadziei. Zagubienie sięga zenitu. Po zmrożeniu jej lodowym podmuchem staję ja wryty, ale nadal nie wiem co zrobić.>

<No i? Czyżby jedynym sposobem pozbycia się tego cholernego miecza i klątwy Khorne jest pogodzenie się z utratą ręki? Ale co ze mnie będzie za strzelec bez ręki? Co ja wtedy ze sobą zrobię?>

<Rozglądam się jeszcze przez chwilę z niedowierzaniem dookoła. Nie zauważam jednak niczego wokół, niczego i nikogo. Jestem ja i moja ręką. Mój rozsądek a naprzeciw niego ręka z mieczem.>

< A może by tak rozgrzać ten cholerny miecz, rozmrozić w ten sposób ramię i iść drogą Chaosu? Drogą mistrzostwa? >

<Stoję bez ruchu, prowadząc wewnętrzną walkę we własnym, słabym umyśle. W końcu ustawiam się prawym bokiem do jakiejś ściany, podnoszę głowę, spoglądam w niebo i krzyczę.>

- Myrmidio!!!!

<Robię mocny zamach ciałem i uderzam zamarzniętym prawym ramieniem o ścianę.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Pon Lip 02, 2012 21:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Dzięki niech będzie Verenie i Tobie za pomoc.

<Wycharczałem na klęczkach masują sobie delikatnie obolałą krtań. Na chwile zesztywniałem spoglądając na mojego wybawcę a następnie na kupkę popiołu pozostała po napastniku.>

- Jak to na razie?... No ale szczęście ze Aciccis cała. Ale jak? Nie mówiłeś że idziesz ja ratować. Zresztą jak wrzuciłem cię do tej studni to generalnie sam wyglądałeś jak byś potrzebował ratunku.

„Cholera ale ze mnie papla. Tak bezceremonialnie wypytuję faceta… maga… a przecież to wcale nie musi być sprzymierzeniec. No i ciekawe czy się na cos przyda? No bo jak na razie magowie jakoś nie zrobili na mnie wielkiego wrażenia. No właśnie może poza ta elfką.”

<Po dłuższej chwili się prostuję.>

„Jery. Co teraz? Jakoś nie za bardzo mam pojęcie co teraz. No może najlepszym wyjściem będzie konfrontacja… Zawsze to lepsze niż gapić się na studnię.”

- Ty tez przybyłeś tu ubić jakiegoś wielkiego złego maga? No moi towarzysze… No nie bardzo mam pojęcie gdzie dalej się udać a raczej od znalezienia maga to byli oni…

„Troche to takie naciągane ale też i prawda. Ciekawe co też sobie ten myśli… Osz ty ofiaro…”

- Tak w ogóle to Kurt jestem. Dzięki za pomoc.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Wto Lip 03, 2012 17:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Widząc bibliotekę i zabite kobiety aż się we mnie zagotowało. Podszedłem do Vitriel i wysłuchałem jej słów.>

-Przez Ciebie już jestem martwy głupia kobieto! Mogłaś uciec! Na Khorna!

<Warczę z złości, lecz zostaję przy niej. Wyciągam kielich i rozcinam sobie dłoń by utoczyć do nigo krwi. Wznoszę go.>

-Panie nasz Khornie..Władco zasiadający na tronie z czaszek...ocal tę istotę by mogła przysłużyć się Twej chwale...Panie krwi, Panie czaszek.. Spójrz łaskawym okiem na swych gorliwych wyznawców...Niech Twa łaska spłynie na tę oto Vitriel...

<Zacząłem modły i dokończyłem w myślach.>

Wymorduję dla Ciebie nawet całe miasto...każdego kto nie przysłuży się Twej wielkości...tylko ocal ją od śmierci by mogła nas wspierać w walce... Leon Grymien przeleje dla Ciebie dziś tyle krwi ile nigdy nie przelał..nawet swą własną...lecz ocal ją..

<Następnie wlewam z zawartość kielicha w Vitriel, a następnie sam biorę łyk. Czekam na efekt.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Lip 05, 2012 00:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Leon>

<Wykrzyczałeś modlitwe do Khorna i napoiłes umierającą Vitriel swoją krwią. Twoje okrzyki zwabiły jednak strażników zamkowych, tych któzy pozostali przy życiu. Zaatakowali zaciekle ale dla ciebie to bez różnicy...Złożyłeś przysiegę samemu bogu krwii. Mimo iż straż była bardzo doświadczona jednego po drugim szlachtowałeś ich jak połacie mięsa odcinając kończyny i ćwiartując torsy...Walczyłeś dopóki zabrakło przeciwników. Rozejrzałeś się dokoła po zachlapanych krwią ścianach i podłodze usłanej trupami. Vitriel żyje wygląda na to ,że twoja krew i moc pana czaszek pomogła jej...Chciałeś coś powiedzieć ale nagle chwycił cię okropny skurcz, który zamienił się w przerażający ból. Jakaś wewnętrzna siła rozerwała cię od środka a twoja zbroja rozsypała się w proch. Twoje ciało zaczęło się zmieniać ,rozlewać jak podgrzana galareta , po czym budowało się na nowo. Wyrosły ci skrzydła a twarz zdeformowałą się jeszcze bardziej, palce i kopyta zamieniły się w szpony. Usłyszałeś w głowie tysiące głosów ale tylko jeden z nich był najgłośniejszy. Spojrzałeś na zakrwawioną Vitriel jak na ofiarę. Zbliżyłeś się do niej i złapałeś ją za ramiona jak lalkę. Odbiłeś się od podłogi i wybiłeś głową dziurę w sklepieniu wydostając się na zewnąt i wzbijając w powietrze. Dojrzałeś z daleka jak Shatahaj zciera się ze smokiem..Jakikolwiek będzie wynik tego starcie nie obchodzi cię to. Teraz interesuje cię tylko jedno: - Kieruj się na północ.- Trzymając Vitriel poleciałeś ku północnym pustkowiom.>


<Kurt>

<Kapelusznik zaśmiał się w niebogłosy. >

-Tak masz rację. Magowie do niczego się nie nadają...hahahaha.. A ten wielki mag odszedł. Pewnie ze strachu przed tobą Kurt... Jestem Synem Ojca, miło mi cię poznać...Ale musisz już iść ..to nie miejsce dla ciebie...Wracaj do lasu...pochowaj swoich towarzyszy jeśli chcesz...Odejdz w pokoju a ja zajmę się Vitriel... Czas na ciebie Kurcie...

<Kapelusznik zawinął w powietrzu peleryną i cały świat stanął ci przed oczami. Kiedy wszystko przestało się błyskać i kręcić zdałeś sobie sprawę, że jesteś na plaży. Stoisz pośród setek ciał mutantów i zwierzoludzi oraz besto których nawet w swoich koszmarach nie chciał byś zobaczyć żywych. Samotny statek unosi sięna wodzie tak jak go zostawiliście. Obok ciebie leży worek, jesteś pewien ,że w środku są "kamienie". Nad wyspą unosi się wielka łuna dymu. Czy warto tu zostawać?? Jesteś silny, jeśli zostaniesz powinieneś sobie poradzić ale czy chcesz żyć na odludziu??>


<Klaus>

<Wahałeś się mimo świadomości co się z tobą stanie jeśli zatrzymasz miecz nadal o rozważałeś. Zadecydował impuls. Nie ważne jaki będziesz , Najważniejsze ,żebyś był sobą i wolny. Zebrałęś wszystkie siły i roztrzaskałeś swoje ramię o pobliską ścianę. O dziwo wcale nie bolało. Ręka odpadła i rozsypała się jakby była czym obcym. Miecz upadł na kamienie a ty rzuciłeś się do ucieczki... Jak najdalej od miecza, jak najdalej z tąd, jak najdalej od śmierci...Biegłeś tak przed siebie aż dotarłeś do bram miasta. Wtedy zdałeś sobie sprawę jaki jesteś samotny. Ludzie z grupy zginęli , krasnoludy jeśli przeżyły będą chciały cię dopaść, nikt nie jest po twojej stronie. Dokąd teraz powinieneś pójść? Czy zostać na wyspie ,czy znaleźć sposób żeby się z niej wydostać?? Ręka a raczej jej brak narazie ci nie doskwiera , poprostu jej nie czujesz.>


<Pascal>

<Rozkazującym tonem oznajmiłeś dziewczynom dokąd idziecie. Leilia prowadziła przez zamkowe korytarze tak abyście unikali ciekawskich oczu i wrogich broni. Przemknęliście do komnat służby a tam za piecem odnaleźliście ukryte przejście. Chłodny niski korytarz w pierwszej chwili wydawał się niebezpieczny ale z każdym kolejnym krokiem upewniał cię ,że to bezpieczny sposób opuszczenia zamku. Przeciskaliście się korytarzem kiedy nagle podłoga usunęła się wam z pod nóg. Zjeżdżaliście pochylnią aż znaleźliście się w murowanym ,zakratowanym pomieszczeniu. Jakiś krasnolud przygląda się wam zza krat zainteresowaniem jakby oceniając kim jesteście i jak bardzo możecie być niebezpieczni...>


<Ingwar>

<Ocknąłeś się w jakimś chłodnym pomieszczeniu na kamiennym stole. Nad tobą pochylony stary krasnoludzki medyk, ten sam który poskładał Rhunara po tym jak potraktowałeś go toporem. Czujesz się strasznie zmęczony. Ciasne bandaże oplatają twoje zniszczone ciało. Nie wiesz gdzie dokładnie jesteś ale to chyba już nie zamek. Jakieś podziemia, może faktoria?? Nieopodal usłyszałeś cichy łomot i popiskiwanie jakby dziewczyn. Znajomy głos żartobliwie uderzył cię swoja wyrazistością.>

-Jesteś zbyt paskudnym smarkaczem ,żeby Grimnir pozwolił ci wejść do Hal Przodków...


<Rhunar>

<Udało ci się objąć całą trójkę choć nie łatwo. Cieszyłeś się razem z przyjaciółmi kiedy niespodziewanie porażający huk rozniósł się echem a brama do faktorii wypadła z zawiasów. W przejściu pokazał się miedziany potwór Khorne'a z przeklętym sztandarem, a zanim dziesiątki mutantów. Pociski odbijały się od pancerza khornity, nawet wielkie stalowe strzały miotane przez balisty Jednak kiedy tylko potwór przekroczył wejście nadleciał smok i zatrzymał go na chwilę zamrażającym oddechem. Jakby z pod ziemi wyrósł czarny rycerz ,którego zostawiliście na placu po tym jak się nafaszerowałjakimiś zaklęciami i urósł. Ten sam który pokonał Ingwara w kopalni. Tym razem jednak rzucił się na Shatahaja mocno zajmując herosa krwawego boga wymianą bezlitosnych ciosów. Ten moment wykorzystał rycerz w czerwonej zbroji i smoczym hełmie przebijając się przez tłum mutantów. Rozpoznałeś w nim V. Kiedy V dotarłdo obu walczących błyskawicznie natarł na Shatahaja i o dziwo wydarł z jego ręki sztandar krwawego boga po czym oddalił się w tempie konia wyścigowego. Zmok nadleciał raz jeszcze. Tym razem zwolnił ,wręcz zawisł w powietrzu nad bramą i zalał mrożącym oddechem całą okolice. Zionął kilkanaście raz aż wreszcie wszyscy chaotycy przy bramie zamienili siew jedną wielką bryłę lodu. Potężne uderzenia skrzydłami rozniosły na strzępy wszystkich oprócz dwóch najsilniejszych z zamrożonych. Tych dwóch smok ujął w łapy , wzbił się wysoko i poleciał w kierunku wielkiej wody...>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Czw Lip 05, 2012 07:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozglądam się po klatce

(Tego mogłem się przecież spodziewać. Chyba za dużo dostałem po głowie.)

Przyglądam się uważnie, na tyle ile mogę krasnoludowi.

- Witaj krasnoludzie. Nie chcemy kłopotów. Pragniemy dostać się do bezpiecznego schronienia jaki jest wasza faktoria lub prosić ciebie i twoich pobratyńców o pomoc w bezpiecznym wydostaniu się z tego miasta.

Czekam na reakcje krasnoluda, nie prowokuje go, lecz gdy będzie zagrażał dziewczyną zaatakuje go bez wahania.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Czw Lip 05, 2012 10:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sapię ciężko. i mówię spokojnym dudniącym głosem.

- Za proste by to było... nie po to Grungni włożył we mnie tyle pracy by dać mi odejść gładko w zaświaty... widocznie cel mej ścieżki życia jest jeszcze nie ukończony. Najważniejsze że maga unieszkodliwiłem, chwilowo nie jest naszym zmartwieniem. Chociaż troche mnie to kosztowało...

Rozglądam się szybko nerwowo...

- Gdzie młot Rhunara? Miałem go przy sobie... Co z Hrabia i resztą? I...i.... KARGUN? ŻYJE?


- Ale im wpierdoliliśmy z Kargunem, przeszliśmy po nich w taki sposób że sam Grimnir by sie nie powstydził... Są jakieś wieści od Rhunara? Ruszył na bardzo ważna misje?Co się dzieje wogóle?Jak ja tutaj się znalazłem?
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Lip 06, 2012 14:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ingwar>

<Rozejrzałeś się nerwowo po ciemnej sali oświetlonej ledwo kagankiem. Oprócz starego medyka ,Karguna i ciebie, nie ma tu nikogo a przynajmniej nie było dopóki jeden z inżynierów nie przyprowadził dwóch młodych dziewczyn i zmasakrowanego rycerza...>

-Tak oberwałeś ,że nie rozpoznajesz już mojego głosu Ingwarze?... Jestem zmęczony...to wszystko...Młot mamy tutaj, hrabia nie żyje a resztki straży walczą z mutantami o każdy korytarz. Miasto upadło, resztkami sił broni się tylko faktoria a o Rhunarze ani słowa...

<Stary zabójca odziany w swój standardowy strój połatany dratwą stanął nad tobą. Widać ,że tu i ówdzie wystają mu zakrwawione bandaże. Wzdrygnąłeś się gdy rycerz z łoskotem zwalił się na podłogę.>


<Pascal>

<Krasnolud upewniwszy się ,że nie jesteście pomiotami chaosu wypuścił was z klatki zamykając kraty za wami po czym powiódł waszą trójkę wgłąb korytarza do ledwo oświetlonej izby z trzema innymi osobami. Dwie poznałeś od razu. Siwego "irokeza" i łysego pękatego ,nadpalonego mężczyznę owiniętego teraz w bandaże...
Na chwilę pojawiła ci się przed oczami tajemnicza kobieta z łodzi i wyszeptała.. -Teraz jesteś zdany sam na siebie,powodzenia i dziękuję ,że uratowałeś moje dzieci...- Obraz kobiety zniknął a ty runąłeś jak kupa złomu na podłogę. Powieki poklejone krwią nie zamykają się chociaż twoje oczy same wywracajasię na drugą stronę...chcesz spać...Jednego jesteś pewien. Twoja matka jest z ciebie DUMNA.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Pią Lip 06, 2012 15:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Dzielnie sie spisałeś, jak ty ich utrzymałeś?Tak długo... Nigdy nie dorównam twoim umiejetnościom w walce. To było mistrzostwo i perfekcja w czystej postaci.

Podnosze sie powoli...

- Jak zdechł hrabia, co z Leilą? Jezeli miasto pada coż wole umrzec wsrod swoich. Nie tracmy czasu, do faktorii.Dajcie mi młot i miecz.

Spogladam na truchło rycerza.

- Jemu chyba nic już nie pomoże,dzielnie sie spisał, ale nie możemy sobie pozwolic na targanie ciała spowolni nas.

- Nie traćmy czasu...port przejety, nie ma ucieczki...nie zamierzam uciekać do lasu jak elf.



Wstaje pomyslałem przelotnie o Shehtar..."Może chociaż im sie uda..."
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek


Ostatnio zmieniony przez Warmlotek dnia Sob Lip 07, 2012 07:50, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Sob Lip 07, 2012 00:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Rozglądam się po pobojowisku i siarczyście spluwam na najbliższą szkaradę.>

- Wróciłem do punktu wyjścia. Nie miałem okazji tej wyspy pozwiedzać ale coś czuje ze nie będzie mi się tu podobało. Tsza będzie się stąd wydostać. Jakoś. – spoglądam na dziwaczny okręt z lekkim niepokojem - Jakiś ten okręt dziwny ale innego… nie widzę. Może się nada tylko jak samemu żeglować czymś takim. No niby widziałem jak inni żeglowali ale samemu… to tak jak widzieć miecz a wziąć go do ręki. No nic nie ma co gadać do siebie.

<Przenoszę worek na tratwę potem siadam na brzegu mając morze za plecami wyciągam pistolet. Spokojnie i metodycznie najpierw wycieram lufy a potem ładuję. Po cichu powtarzam instrukcję.>

- Zabezpiecz kurek... Potem miarka prochu…Potem ubij… Potem kulki… Potem ubij… To że wróciłem nie znaczy że nie mogę się przygotować.

<Po skończonej operacji odbijam od brzegu podpływam łodzi. >

- Halo! Jak mu było… Wilhelm!... Jest tu kto?

<Odczekuję chwile. Jeżeli nikt się nie odzywa zarzucam hak. Wspinam się i rozglądam. >

- Ahoj… jest tu kto?

<Zostawiam worek koło moich rzeczy jeżeli są tam gdzie je zostawiłem. Staram się określić ilu będzie potrzebnych by żeglować czymś takim. Jeżeli nic się nie wydarzy wracam na wyspę. Próbuje znaleźć jakieś miasto.>

„Może uda znaleźć się jakąś załogę chętną opuścić to miejsce.”
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Nie Lip 08, 2012 11:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

(A więc dokonało się. Spełniłem swój obowiązek i odzyskałem honor. Dziękuje ci Pani i wszystkim dobrym bogom za możliwość odkupienia siebie. Teraz oddaje się w wasze ręce i na waszą łaskę!)

Padam na ziemie

(Matko idę do ciebie!)
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Wto Lip 10, 2012 10:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Koniec Rozdziału szóstego>
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 50, 51, 52
Strona 52 z 52

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.