Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt IV Cz2 Strach w każdym z nas
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 29, 30, 31 ... 41, 42, 43  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Pią Sie 21, 2015 22:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Oślepię ich na parę chwil. Kiedy powiem, zasłonicie oczy, a ja rzucę zaklęcie - rzekł cicho czarodziej do Elise i Victora - Potem wymykamy się, czy to tyłem, czy przodem, czy przez... heh... wywalone okno.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Sro Sie 26, 2015 20:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Wojowniczka wzieła głęboki oddech kiedy to okazało się, że transakcja, której chciała dobić została niespodziewanie przerwana. Nie sadziła, że hełm stanie się szybko nabytkiem tak chętnie pożądanym przez innych. Atmosfera w karczmie zrobiła się nieprzyjemna. O ile jeszcze przed chwilą mogła dobić targu w przyjazny sposób, wydawało się, że teraz o takim nie ma co marzyć. Odgłosy wyciąganej broni świadczyły o tym, że tamten miał nie małe wsparcie. >

- Zróbmy tak...- głos wojowniczki rozniósł się po pomieszczeniu- Zawalczymy wręcz o to co oboje chcemy dostać. Jeden na jednego...Ten z nas, który wygra będzie miał prawo zakupu...Chyba się nie boisz stanąć na przeciw kobiety??? A może jesteś tchórzem kryjącym się w cieniu?

<Tellan nasłuchiwała odgłosów wokół niej i przyzwyczajała wzrok do ciemności wpatrując się w miejsce, z którego dochodził głos, czujnie przygotowywała się do odparcia ewentualnego ataku>

[Hm... Jak by nie patrzeć handlarz jest przy mnie...]
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Wrz 21, 2015 17:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan, Kurt, Draco, Magnus, Ecoliono, Frank, Viktor>

<Mężczyzna w cieniu w odpowiedzi na wasze sugestie wydarł się na kapłana>
-Zamknij się klecho! Nie masz to nie dasz... <Szybko głos zawrócił do Tellan> - Nie będę go kupował, jest mój! Goblin Ci w pysk pakował dziewko...
<Propozycja Kurta mogła postronnym wydawać się interesująca, może nawet rozsądna ale odpowiedzią na nią było> - Napierdalać!!

<Magnus zdążył pociągnąć Elise w kierunku podłogi i właśnie przewracał stół kiedy sala rozbłysła ogniem wypluwanym z samopałów a w uszach obecnych zadudniło jakby ktoś ciskał gromy. Dało się dostrzec kilka sylwetek ukrytych za stołami znacznie więcej w samej karczmie ale kto bierze udział w tej walce miało się dopiero okazać. Viktor przypadł obok Magnusa, Drako pochwycił drewniany stołek i przesłonił nim część swojej głowy, Tellan sięgnęła po miecz a Kurt pospiesznie zaczął przygotowywać swoją wielolufową broń do strzału. Frank siedział spokojnie i nikt w półmroku nawet nie zauważył jak czarodziej zmienił wygląd. Nawet Magnus był zbyt zaaferowany nadchodzącą burdą. Trzy błyski i huki nastąpiły po sobie a dym o zapachu palonego prochu wypełnił salę. Kule dosięgły celu chociaż nie wszyscy o tym wiedzieli. Jedna kula trafiła Tellan w twarz rozdzierając policzek a rana spłynęła obficie krwią. Druga kula spenetrowała bok Draco a mężczyzna zgiął się od bólu zaciskając zęby. Ostatnia kula uderzyła w Kurta zatrzymując się na jego torsie a wojak czuł jak gorący kawałek metalu gryzie jego ciało. Kurt warknął wściekle i odpowiedział ogniem a huk jego broni był kilka krotnie głośniejszy niż trzy wcześniejsze. Kłęby dymu zasnuły wojaka i zrobiło się ciemno ale tylko na moment bo gdy już ludzie mieli rzucać się sobie do gardeł z żelastwem. Magnus użył szklanego paciorka przygotowanego specjalnie na tę okazję i eksplozja światła oślepiła wszystkich. Czarodziej szarpnął za rękę Elise i mruknął do Viktora: > - Uciekamy. <Czasu było niewiele więc trójka uciekinierów wybrała drogę na zaplecze. >


<Magnus ,Viktor>

<Magnus potrącił jakiegoś draba po drodze do kuchni torując sobie przejście. Razem z Elise i Viktorem szybko udało im się wydostać po schodach z kuchni do wyjścia na ulicę. Minęli kilku zdziwionych, kiepsko ubranych parobków i nie zaczepiając nikogo znaleźli się na tyłach karczmy w wąskiej ślepej uliczce. Było słychać, że rozróba rozgorzała na dobre ale kto wygrywał trudno było stwierdzić po samych odgłosach.>


<Tellan, Kurt, Draco. Ecoliono, Frank>

<Handlarz zwany Shmenrickiem rozpłynął się pośród cieni , błysków i wystrzałów. W jednej chwili stał tuż przed Tellan a w drugiej już go nie było. Po wielkim błysku Magnusa nastąpiła chwila spokoju w której wszyscy starali się zrozumieć co się dzieje i zlokalizować przeciwnika. Dalej wszystko potoczyło się raczej szybko. Trzech ludzi rzuciło się na rycerzyce przewracając ją z łoskotem na podłogę, dwóch kolejnych zaczęło okładać pałkami Draco. Koko pchnął z całej siły Kurta sięgającego po kolejne pistolety tak, że ten drugi potoczył się się po podłodze robiąc dużo hałasu, jednak salwa z kusz która była dla niego przeznaczona przyszpiliła do ściany mężczyznę który czaił się za plecami Kurta. Ecoliono stał cały czas tam gdzie stał i nikt się nim nie interesował. Albo ślepy kapłan Morra zdawał się nie stanowić zagrożenia albo moc Morra chroniła go tak dobrze. Podobnie było z Frankiem, ten jednak po prostu siedział sobie na dupie i wyglądając na tutejszego po prostu obserwował co się dzieje.>

-Załatwić kurwisynów...<Warknął urwany głos>

<Ktoś rzucił kuszę na podłogę, ktoś pobiegł w stronę zbierającego się Kurta, ostrze błysnęło w półmroku i niewątpliwie wojak miałby wizytę u chirurga gdyby nie drobny dość niski człowieczek który wyskoczył jak na sprężynie do wroga przewracając go razem z krzesłami i ławą na dechy podłogi. Kopana po głowie Tellan, nie mogąc użyć swojego ogromnego oręża wyciągnęła ręce przed siebie i zamaszystym ruchem szarpnęła za nogi jednego z tych którzy okładali Draco pałami. Drab fiknął kozła i walnął czerepem o ziemię, zastygł bez ruchu pojękując. Kislevita natychmiast wykorzystał okazję i roztrzaskał trzymany stołek na łbie drugiego ze swoich przeciwników. Chłop padł jak długi z przefasonowaną mordą. Następnie kopniakami i szturchańcami bronią Draco odegnał zaskoczonych napastników od rycerzycy aby ta mogła wstać i dobyć miecza. >

-Żarty się skończyły... <Syknęła wściekła Tellan plując krwią i ruszając do ataku.>

<Kurt nie bardzo miał czas na celowanie, co więcej nie do końca wiedział w kogo celować więc darował sobie pistolety i łapiąc za Kąsacza ruszył z pomocą Koko blokującego teraz wielką ławą czterech ludzi z mieczami. Głuche uderzenia stali o drewniany blat świadczyły, że ciosy nie dochodzą celu jakim był najemnik Kurta. Sam Kurt wpadł z zębatym mieczem na wrogów i nawet w półmroku jego kunszt szermierczy okazał się bardzo dobry. Z każdym pociągnięciem ostrza ubywał przeciwnik a Kurtowi śmiała się gęba do czasu aż poczuł zimne ostrze zagłębiające się w jego plecy. Krótki miecz na szczęście nie sięgnął serca a napastnik wystraszony tym, że Kurt nadal żyje wycofał się natychmiast. >

<Tellan wściekła się nie na żarty i chociaż nie był to jeszcze jej bitewny szał to dla postronnych musiała wyglądać jak szaleniec. Krzyczała ,że ma wszystkich dość i jednocześnie rozpędzała swój potężny oręż kręcąc prawie że pełne młynki z prawa na lewo i z lewa na prawo. Draco widząc, że to nie przelewki odskoczył od rycerzycy jak najdalej zanim i jego dosięgło by to straszliwe ostrze. Młócąc ludzi, siedziska, stoły a nawet wyszarpując deski z podłogi Tellan siała śmierć i zniszczenie wkoło siebie wszędzie gdzie dosięgło jej ostrze.>

-O w mordę.. Zwijamy się...<Mruknął niezadowoloni głos na taki obrót spraw. Pozostali na nogach przeciwnicy wymknęli się tyłem zostawiając rozrabiającą Tellan razem z resztą bywalców. Ponownie pojawiła się drobna postać człowieczka i tym razem zamiast rzucić się na kobietę chlusnęła jej w twarz wiadrem pomyj i krzyknęła głosem, który absolutnie świadczył iż człowiek ten nie ma tyle siły aby zatrzymać "wariatkę" > -Opanuj się! Kobieto... <Rozjuszona i dysząca wojowniczka zatrzymała się nerwowo szukając kogoś kogo mogła by bez żalu rozpłatać.>


<Elbereth>

<Bez mrugnięcia okiem wróciliście na targ gdzie szybko kupiliście parę zdrowych, szybkich koni o śnieżnobiałym umaszczeniu, osprzęt do jazdy, jedzenie na kilka dni podróży i lekkie ale ciepłe ubrania do jazdy oraz kilka bibelotów dla Ciebie. Handlarze chcieli robić wam problemy bo jesteście elfami ale koniec końców potęga pieniądza zwyciężyła. Następne klepsydry zeszły wam na szukaniu napierśnika. Upierałaś się, że ma być jak najlepiej dopasowany a znalezienie czegoś na twoją sylwetkę nie było łatwe. Wreszcie po wielu staraniach i odwiedzinach chyba wszystkich rzemieślników w Couronne udało wam się zakupić dla ciebie profilowana, zdobianą płytę osłaniającą klatkę piersiową i część brzucha. Zadowoleni zabraliście wszystko do najbliższej karczmy aby zjeść ciepły smaczny posiłek złożony z dwóch dań i słodkiego deseru. Chwilę odpoczęliście po czym ruszyliście przez miasto do wschodniej bramy Couronne.>

-Będę Cię wspierał ale nawet nie próbuj migać się od obowiązków. Pamiętaj, że jesteśmy niezależnymi elfami i małe tego nie zmieni... <Beltherion zmierzył Cię wzrokiem dając Ci do zrozumienia, że nadal będzie sobą.>- Nie będę twoją niańką, może trochę opiekunem...
<Zatrzymaliście się na chwilę przed bramą wyjazdową z miasta jakby się upewnić czy wszystko macie po czym wolno wyjechaliście na rozległe równiny pokryte łąkami i polami.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Wto Wrz 22, 2015 22:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na słowa nieznajomego który nam groził, uśmiechnąłem się smutno. Ludzie często ignorują Bogów i obrażają ich i ich wysłanników na ziemi. Zignorowałem jego słowa, nie pozwoliłem żeby nade mną zapanował gniew. Spokojnie stojąc czekałem na to aż rozpocznie się awantura w karczmie. Wtedy rozległy się strzały i walka w pomieszczeniu rozgorzała na dobre. Dzięki opiece mojego Bogów żadna z wystrzelonych kul nie trafiła we mnie. Gdy moi towarzysze zaczęli walczyć, postanowiłem wierząc że Morr czuwa nade mną pozostać tam gdzie stałem. Jak widać Morr i Bogowie mieli mnie w opiece nikt mnie nie zaatakował, choć jak słyszałem po jękach i urwanych okrzykach moi towarzysze jakoś sobie radzili w walce, mimo że kilku z nich opuściło karczmę nie wdając się w walkę. Gdy jęki i odgłosy bijatyki ustał, a jakiś nie znany mi głos starał się wodą i własnym głosem uspokoić Tellan która jak słychać było w furii siała spustoszenie i popłoch wśród przeciwników. Odezwałem się do towarzyszy uspakajającym głosem.

-Jeśli zakończyliście tą walkę, proponował bym opatrzyć poranionych towarzyszy. I powstrzymać swój gniew, Morr nie potrzebuję więcej dusz w swym królestwie.

Dodałem z lekką goryczą w głosie. I kontynuowałem wypowiedz.

-I można poszukać tych towarzyszy co się wymknęli z karczmy w czasie starcia.

Następnie sprawdziłem pobojowisko które zostawił po sobie Panni Tellan, szukając tych ogrodów dusz które potrzebują obrzędu by przejść do królestwa Morra i proszę Morra o opiekę i bezpieczną drogę dla tych dusza w swej modlitwie.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
DevilWeb
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 29 Wrz 2012
Posty: 94

PostWysłany: Sro Wrz 30, 2015 16:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<cały czas ostrożnie rozglądam się dookoła siebie.>
WIdzę ze Tellan sama potrafi zadbać o siebie, chwile wcześniej a sam by leżał tu na ziemi. Szalona to kobieta a zarazem intrygująca.
<patrzę czy ktoś jest bardziej ranny niż ja , mam na myśli ludzi po mojej stronie.
Jeśli trzeba pomagam . Czekam aż się wszystko uspokoi. Po wszystkim prubuje się opatrzyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Sro Wrz 30, 2015 20:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Albo pajac jest głupszy niż nakazuje prawo albo ma tu więcej luda w środku niż myślimy”

<Pomyślał Kurt gdy tamten zaczął pyszczyć. Potem w ruch poszły samopały. I słusznie zgadł że on sam miał większą siłę ognia niż te patałachy. Trafili go ale wiedział że i on musiał kogoś trafić. Z takim rozrzutem po prostu musiał. Nagle błysk. „No to teraz Magnus im pokaże” Przez chwile nic się nie działo. Kurt zaczął po omacku wyciągać drugą salwę, nie zdążył. Koko zwalił go z nóg ratując mu skórę. Skończył się czas na fortele bo zaczęła się ręczna robota. Oprychy rzuciły się na nich I gdyby nie niski człowieczek który powalił nadbiegającego nożownika, najemnik miałby nieliche kłopoty. >

- Się robi…

<Odparł Kury hersztowi stając na nogi. Kąsacz jakby sam wyskoczył z jaszczura pierwszym zamachem robiąc wokół siebie nico miejsca by po chwili wskoczyć na karki drabom próbującym zarąbać Koko. W ferworze walki rana postrzałowa przestała boleć i najemnik wyszczerzył zęby do padających wrogów. Przyjemnie znów było czuć ruchy sprawnych ramion i kłaść przeciwników niczym zboże w żniwa. Dobrą zabawę przerwał cios w plecy. Zbroja i błyskawiczny obrót uchroniły go przed śmiertelną raną. Napastnik widząc że wielkolud nie tylko nie padł ale nadal zamierza kąsać upuścił z brzękiem krótki miecz i cofną się o krok z otwartą gębą, potkną o roztrzaskany mebel i wycofując się rakiem znikną w ciemności dymie i kłębowisku walczących. Tymczasem Tellan zaczęła swoją młóckę i tak ja się wszystko szybko zaczęło szybko się skończyło. A ogień szału kobiety zgasiło wiadro pomyj.>

„Dobry jest, skubany. A już myślałem że będzie jak z Iruychem. Chwila, chwila… to chyba ten mikrus co powalił nożownika”

<Kurt podszedł i poklepał „małego” po plecach. >

- Dobra robota.- potem zwrócił się do toważyszy - Tellan, tee nowy… Dracko – zacią się najemnik -, Morte w porządku? Pomóż pozbyć mi się zbroi i jakoś obandażować do czasu aż znajdziemy jakiegoś felczera. Koko, całyś? Poszperaj tutaj trochę. Znajdź to żelazo co mi ta ostatnia gnida wraziła w plecy. Może udało się dopaść któregoś z tych strzelców i jakiś pistolet lub kusza ostała w coś nie wierze że bym w nic nie trafił. Może znajdziesz jeszcze coś ciekawego. Przyda się na zapłate dla doktora.

<Mówiąc to podparł się mieczem niczym kijem wędrownym rozejrzał się już na spokojnie po karczmie.>

„Żadna karczemna burda ino regularna bitwa, niby speluna w podłej dzielnicy, ale chyba nawet tu ciężko będzie żeby wszystko to rozeszło się po kościach.”

<Tellan łapała powietrze wielkimi haustami wodząc półprzytomnie wzrokiem po sali, po magu z towarzyszką i łowcy czarownic nie było nawet śladu.>

„Kurde dali nogę. Czarodziejowi się nie dziwie mam babę pod opieką, ale on? Chendożony w zadek łowca dup?”

<Pomyślał i spluną z pogardą.>

- Ahrrr – jękną gniewnie gdy Mort’e mocował się z jego koszulką kolczą – ledwo mnie poskładają do kupy a już jedne z drugim robią we mnie dziury. Wielebny znasz się coś na leczeniu pomuygł byś co? - zapytał nieco obcesowo kapłana Morra.

- Panie karczmarz, pozwól tu – zwrócił się do właściciela tego przybytku. – Sam widziałeś że my w prawie. Napadli nas, chcieli okraść i pierwsi strzelali a my prośbą i groźbą ich próbowali powstrzymać. My do nikogo pretensji nie mamy, a oni sami na siebie to ściągnęli. – Mówił w czasie gdy Mort’e pomógł mu rozebrać się do pasa. – Interes też mam tutaj. Zaciąg grupy najemników ogłosiłem, tutaj w tej karczmie. Przez dwa dni mogą tu przychodzić ludzie i pytać o Kurta i „Kąsaczy” każ im czekać na mnie będę odwiedzał karczmę i jutro i pojutrze. A właśnie – zwrócił się do niewysokiego – Szukasz może ciekawej roboty? Znasz dobrego medyka w okolicy?

- Jak tam Koko znalazłeś co? – spytał gdy Morte skończył Kurt sam zaczął rozglądać się po karczmie w poszukiwaniu jakichś żywych napastników. – Warto by przepytać kogo co to za jedni nas napadli i co to ten Shmenrickiem jest. – Gdy znalazł kandydata na kapusia nachylił się nad nim i z paskudnym uśmiechem zagadał – No to teraz nam co nieco opowiesz albo oddamy cię jej – tu wskazał na uwalaną we krwi rycerzyce – to jak będzie?
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Czw Paź 01, 2015 22:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ta scena mogła wyglądać całkowicie inaczej...Gdyby tylko propozycja, którą złożyła Tellan i jej towarzysze nie została odrzucona, spór o hełm nie zakończył by się tak krwawo. Niestety, ostatnio sprawy z rzadka mają się tak jak sobie to w głowie ułoży ona i jej towarzysze.

W szaleńczym boju wojowniczka wyładowała swoją frustrację na przeciwnikach tnąc z impetem ich ciała i miażdżąc kości. I chociaż czuła ból od łomotu, który spuścili jej napastnicy, smak krwi która sączyła się z jej ust spotęgował gniew. Kto wie jak długo wyładowywała by swą złość gdyby nie "kubeł zimnej wody", którym potraktowano ją znienacka.
Ścierając z twarzy pomyje wojowniczka miała chwilę by ochłonąć. Spod przymrużonych oczy spojrzała na mężczyznę trzymającego wiadro w ręce. Nadaj dyszała i zaciskała dłoń na mieczu oceniając zagrożenie. Kiedy zrozumiała, że ci którym zależało na hełmie zmyli się z karczmy wojowniczka opuściła miecz. Po chwili głos Moryty i Kurta zwrócił jej uwagę. Jej towarzysze byli ranni, a karczma była zdemolowana. >

- Parszywe dranie...- Tellan burknęła pod nosem po czym podeszła do towarzyszy. Biorąc głębokie wdechy wojowniczka wyciszała swój szaleńczy temperament. Dopiero co opuścili sanktuarium, a już byli okaleczeni. Kobieta pokręciła głową z dezaprobatą. Kiedy Kurt skończył rozmawiać z karczmarzem Tellan również zwróciła się do mężczyzny.

- Gdzie mogę znaleźć tego handlarza? Chcę odzyskać mą własność zanim tamci się do niej dobiorą. - znalawszy kawał materiału wojowniczka poczęła ścierać z siebie krew zanim ta zastygnie.
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Nie Paź 04, 2015 16:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na słowa najemnika przerwałem na moment swą posługę przy zmarłych i zwracając się w jego stronę i odpowiedziałem mu.

-Nie aż tak na leczeniu się nie znam, lecz radził bym ci synu przemyć rany alkoholem i zabandażować je kawałkiem czystego materiału, co by od upływu krwi nie udać się do krainy Morra.

Kontynuując swą posługę przy zmarłych, reaguję na słowa Kurta, który zwraca się do karczmarza mówiąc o tym co się wydarzyło i o prawie które go chroni, uśmiecham się cierpko i myślę sobie że prawo może ich nie uchronić -śmierć to śmierć. Na słowa Pani Tallen o hełmie zastanawiam się dlaczego dla jednej martwej i bezwartościowej rzeczy jest w stanie wystawiać siebie na poważne niebezpieczeństwo ale i narażać resztę towarzyszy.Następnie jak zakończyłem obrządki także zwracam się do karczmarz z pytaniem.

-Macie tu może mały wózek mości karczmarzu, co by zmarłych mógł przewieźć na cmentarz co by ich godnie i zgodnie z wolą Morra pochować. I przydał by się kto do pomocy gdyż sam nie dam rady. A po za tym mości karczmarzu znasz tu może w mieście jakiegoś dobrego kowala?

Mam tez nadzieję że bracia w klasztorze nie martwią się o mnie, nie wiem czy to dobrze że nie poinformowałem brat Francisa o tym że opuszczam świątynie Shallayi.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg


Ostatnio zmieniony przez Orthan dnia Sob Paź 10, 2015 14:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Sro Paź 07, 2015 18:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niewątpliwe było to że ich kompani sobie poradzą. Pytanie tylko jak bardzo zbiry rozzłoszczą Tellan. Ze środka na szczęście dochodziły tylko zwyczajne odłosy spuszczania tęgiego wpierdolu, a nie bestialskie wycia i potępieńcze zawodzenie. To dawało pewną nadzieję, że karczma się nie rozsypie.

Na wszelki wypadek Magnus stanął odwrócony do tylnego wyjścia z karczmy. Skoro oni się wydostali istniało prawdopodobieństwo że kto inny też się tendy ewakuuje. Czy przyjaciel czy wróg. Głupio by było dać sobie wrazić kosę pod żebro przez nieuwagę.

- Poczekajmy na resztę na ulicy. Chyba wszyscy mamy dość starć ze strażą miejską na jakiś czas, co?
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Sro Paź 07, 2015 19:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ja nie widzę powodu, który miał by mnie przy nich trzymać. Przydało by się iść na targ po zapasy i ruszyć w drogę powrotną.

< Po tych słowach ruszyłem uliczką i próbuję dotrzeć na targ. Staram się wywiedzieć od przechodniów gdzie znajdę interesujące mnie miejsce. Jeżeli natrafię na jakiegoś uczonego to pytam się go w klasycznym.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Sob Paź 10, 2015 13:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Łowca miał poniekąd rację. Niewiele ich tak naprawdę trzymało przy bandzie zabijaków pod wodzą Tellan. Z drugiej strony... Jeżeli z Elise mieli coś zaradzić na sytuację na Północy podróż w większej grupie miała sens.

- A ty co o tym sądzisz, Elise? - zapytał cicho czarodziej po czym dodał głośniej do ich towarzysza - Czekaj, Viktor. A masz pieniądze na zapasy i podróż?
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Wto Paź 20, 2015 14:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Magnus, Viktor>

<Odgłosy walki dochodziły do was jeszcze przez jakiś czas a potem wszystko ucichło. Viktor ruszył w jedynym możliwym kierunku aby wyjść z zaułku. Wyglądało na to, że bez względu na to co powie czarodziej, łowca czarownic zrobi po swojemu. Elise pokiwała lekko głową poprawiając przy tym swoje rozwiane włosy.>

-Sama nie wiem Magnusie. Patrząc za siebie wydaje mi się, że nic gorszego od tego co było już nas nie spotka. Bretonia to nie mój dom i bardzo chętnie wrócę do Imperium... tylko... Tylko, że nie wiem co tam zastanę. Tir zawsze się mną opiekował nawet z ukrycia a teraz go nie ma... Borys i ta mała księżniczka przepadli bez śladu. Nie wiem co zastanę po powrocie do domu. Chciała bym poszukać matki w okolicach Wolfenburga, nie wiem też co z ojcem ale mam złe przeczucia. W tej chwili zostałeś mi tylko Ty Magnusie.
Wszystkie moje monety oddałam na świątynie Shallyi ale zawsze możemy coś zarobić występując jak za dawnych czasów. Uważam, że podróżowanie w grupie z Tellan jest tak samo niebezpieczne jak i bez niej. Odgoni od nas tyle kłopotów co i przyciągnie chociaż w grupie zawsze raźniej. Według mnie Tellan nie chce nikogo z nas skrzywdzić.

<Viktor usłyszał zawołanie czarodzieja, sięgnął do pustej sakiewki i nawet chciał się odwrócić z odpowiedzią kiedy z tylnego wyjścia karczmy wypadło pięciu mężczyzn w długich brązowych płaszczach. Bez wahania pchnęli łowcę czarownic na ścianę aby utorować sobie drogę> - Spadaj łazęgo- <warknął jeden po czym zniknęli za rogiem biegnąc ulicą.>


<Tellan, Kurt, Ecoliono, Draco, Frank>

<Karczmarz odpalił resztę lamp tak aby w głównej izbie znów było widocznie. Mały człowieczek okazał się być Mortem, drugim z najemników Kurta. W ciemnościach wydawał się być jeszcze mniejszy niż w rzeczywistości. Koko przyświecił lampą na plecy Kurta i rzekł.> - Nic jeno dziura, trzeba załatać... <Po czym według wskazówek wielki najemnik począł szukać łupów wojennych i ewentualnych żywych do przesłuchania. Morte w tym czasie zdjął uszkodzoną koszulkę kolczą Kurta i przyglądał się bacznie ranie. >

-Głęboko weszło , trzeba wydłubać albo zostawić dla medyka ale nie dłużej niż dzień bo zacznie gnić...
<Koko znalazł krótki zakrwawiony miecz o szerokim ostrzu, na pierwszy rzut oka toporny jednak solidnie wykonany. Oprócz tego najemnik przyniósł Kurtowi trzy kusze. >
-Tam jest jeden żywy, trochę żelastwa tu leży ale nic specjalnego ...<Wielkolud wskazał na żywego człowieka któremu Drako rozwalił stołek na głowie. Oprócz tego w karczmie leżało około dwunastu ciał zabitych ale tego nie było do końca wiadomo ze względu na walające się części pozostawione przez Tellan.
Drako obejrzał swoje rany w świetle lampy i dostrzegł, że postrzał wygląda poważnie. Przedziurawiony na wylot bok krwawił dość mocno. Siniaki i stłuczenia od ciosów pałką zdawały się być jedynie dodatkiem. Twarz Tellan spływała krwią ale trudno było ocenić czy to była jej własna krew czy też krew przeciwników. Poza tym wojowniczka zdawała się być zdrowa na ciele a co z umysłem wiedziała tylko ona sama.
Ecoliono powoli przesuwał się po karczmie i dotykał zmarłych odprawiając nad nimi modły i czyniąc wiadome dla siebie znaki. Ciał było całkiem sporo więc jeśli kapłan miał tutaj "posprzątać" to absolutnie potrzebna mu była pomoc. Wątpliwym było aby ktoś się o kapłana martwił bo przecież on sam służył Morrowi i był samodzielny, nawet mimo swojej ślepoty dawał sobie radę w tym niebezpiecznym świecie.
Frank nawet nie drgnął, siedział niezauważony przy ścianie za stołem i obserwował. Zresztą był tutaj tylko zwykłym "klientem" ,który przyszedł coś zjeść.>
<Karczmarz niechętnie z wami rozmawiał patrząc na zniszczone meble i podłogę. Trupy to chyba był jego najmniejszy problem bo gdy Kurt zaczął mówić o prawie, tęgi chłop pokiwał tylko znacząco głową że się zgadza. Przełknął głośno ślinę i zaczął mówić.>

-A kto zapłaci za zniszczenia? Zrobiliście więcej bałaganu niż tamci.

<Karczmarz zawiesił na moment oskarżycielskie spojrzenie na Tellan po czym odwrócił głowę ze strachem.>

-Mam swoją karczmę i innej pracy nie potrzebuję... Medyka znajdziecie przy rynku, w tej okolicy to najwyżej rzeźnika ale tego to już macie wśród was...O zaciągu opowiem, może znajdą się jacyś szaleńcy jak wy... Chociaż... jesteście przygotowani. Chodzi z wami kapłan Morra jakby na zapas... Wózek jest przed karczmą ale nie mam nikogo do pomocy, jak widać jestem tutaj sam a mój parobek poszedł na targ. Sam bym pomógł ale muszę pilnować interesu... Shmenricka znajdziecie w jego domu i pewnie jest też kowalem którego szukacie. Ma warsztat kilka uliczek na północ, łatwo zauważyć...

<Drako opatrzył sobie bok na tyle ile umiał, chciał też pomóc Tellan i Kurtowi ale wojowniczka nie była chętna aby ją dotykać a Kurtem zajmował się już jego pomocnik Morte jednak zapowiadało się, że wizyta u medyka będzie nieunikniona.>
<Kurt szarpnął pozostałego przy życiu mężczyznę i zaczął go wypytywać ale zbój był uparty i nic nie powiedział poza jednym.>
-Nie zrobicie mi nic gorszego niż zabijecie... nic wam nie powiem...

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Sro Paź 21, 2015 23:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Jak dasz rade wyłuskać i nic w środku nie popsuć to wydłub ale pewnie z szyciem na plecach i tak bez cyrulika się nie obejdzie więc jak nie jesteś pewien to zostaw. Tylko na drogę zabandażuj. – polecił Morte’owi - Kusze bełty i to – oddał Koko zakrwawiony miecz – zabieramy ze sobą.

<Karczmarz w końcu doszedł do siebie a widząc że towarzystwo nie zamierza ulotnić się niczym dym zaczął jazgotać jak to zwykle karczmarze mają w zwyczaju. Zwłaszcza po rozróbie.>

- Nie my zaczęli i nie mamy w zwyczaju dawać się okradać. Po tych dwunastu niedoszłych rabusiach h powinno być dość żelaza i sakiewek by zapłacić za szkody a jak zgłosi się tyle chętnych by było z czego wybierać to dostaniesz coś ekstra i żeby nie było że jestem gołosłowny – Kurt rzucił karczmarzowi srebrną monetę – To za informacje.

<Kapłan zaczął uwijać się przy trupach. Najemnik w czasie gdy Morte bandażował rany przyglądał się w milczeniu jego mrówczej pracy. „Jak on się uchował w tej zawierusze? Albo go Morr lubi i pilnuje albo tak mu się naraził że nie chce mieć go u siebie” – Kurt uśmiechną się do tej myśli – „Dobrze jest mieć siły wyższe po swojej stronie. Czy wtedy na wyspie czy tutaj”
- Koko pomóż Ojcu jak możesz. –

Lepiej z Morrem dobrze żyć bo ostatnio coraz częściej się o nie ocieram
<Potem zajął się jeńcem.>

- Oj chłopie, chłopie błądzisz. Sęk w tym że my nie dla pokazu i porządków mamy ze sobą kapłana. Śmierć to jest to co ja ci mogę dać i jest to najlepsze co ci mogę zrobić bo będzie szybka. Ona da ci długą i tak paskudną że nawet karczmarz się porzyga, ale to co on zrobi z twoim duchem… gdy już go z ciebie wyciśniemy… Myślisz że dlaczego wyszedł z tego bez szwanku. Jego Bóg go lubi i nie odmówi mu takiej drobnostki jak zesłanie jednej śmierdzącej duszy na wieczne cierpienie… sam wybieraj. Bo jak okażesz się pomocy to nie tylko zachowasz życie ale będziesz miał zasługę w zaświatach jak on się za tobą wstawi – Powiedział Kurt nachylając się nad rannym.

<potem podszedł do Tellan>

- Ja z Morte’m poszukamy tego doktora. Dziurawią mnie tu szybciej niż kapłanki dziury we mnie zalepiają więc lepiej niech zszyje mnie fachowiec. Mogę też zabrać nowego w końcu nam pomógł no i chce się do nas przyłączyć. Potem chyba tu wrócimy. Bo gdzie by nas miała reszta szukać? Jedyne gdzie byliśmy to port i uzdrowisko, chyba że masz jakiś pomysł? Draco przeciekasz. – Odezwał się Kurt głośniej wskazując ranę „nowego”. – Morte zna tutejszy język pomoże mi rozmówić się medykiem jak chcesz możesz się z nami zabrać a po wszystki tu wrócimy.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Czw Paź 22, 2015 01:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odprawiłem obrządki nad zmarłymi i odmówiłem modlitwy do Morra by przyjął ich dusze do swojego domeny. Gdy karczmarz odpowiedział na moje pytanie, ucieszyło mnie to że będę posiadał wózek by przewieść ciała do pochówku, przynajmniej jakaś drobna pomoc w wypełnianiu posługi wobec Morra i zmarłych no i swą pomoc zaoferował najemnik Kurta w postaci jego towarzysza Kokka. Jeszcze raz zwróciłem się do karczmarza z zapytaniem.

-Mości Karczmarzu czy wiesz może gdzie znajduję się tu jakiś kupiec bławatny? A po za tym czy nie rozpoznajecie kogoś z zmarłych może mają rodziny lub ktoś ich zna? Lepiej by ich groby miał wyryte iminie.

Jeśli karczmarz wskazuję mi drogę udaję się tam i kupuję parę metrów najtańszej tkaniny i kilka metrów liny, następnie wracam do karczmy gdzie pakuję ciała zmarłych na wóz i szukam Pani Tellan i zwracam się do niej tymi słowami.

-Jeśli mogę oddalę się teraz i udam się do klasztoru Morra gdzie w jego ogrodzie pochowam należne mu dusze. Jeśli będziecie chcieli wyruszać do imperium i będziecie mnie chcieli powiadomić o tym Pani, możecie mnie tam Pani znaleźć lub w świątyni Shallayi gdzie będę pełnił posługę wobec Pana Śmierci.

Potem podziękowałem najemnikom Kurtowi i Kokko za pomoc w pełnieniu posługi wobec zmarłych i Morra.
Następnie wraz z wózkiem z ciałami udaję się klasztoru, gdzie zawijam je w całuny z zakupionego materiałów i lin i dokonuję pochówku grobach. Następnie udaję się do klasztoru gdzie oznajmiam bracią swe przybycie i jeśli mi się udaję spożywam z nimi wieczorny posiłek i odmawiam wieczorną modlitwę, potem udając się na spoczynek, by następnego dnia znów sprawować posługę wobec zmarłych w świątyni Shallayi.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Nie Paź 25, 2015 18:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Masakra, której byłem świadkiem, nie powinna mnie szokować ni dziwić. Wszakże widziałem już wcześniej do czego zdolna jest ta grupa. Mimo wszystko w moim młodym, nie skalanym eksperiencją, umyśle zrodziła się trwoga. Ale nie mi będzie dane oglądać ich dalsze przygody.

Upewniając się, że dalej jestem schowany w cieniu, sprawdziłem swoje zapasy. Czas mi w drogę, a podróżowanie bez prowiantu szkodzi na zdrowie. Permanentnie, rzekłbym. Pora wracać do Imperium.

Dbając o swą prywatność czekam aż zamieszanie uspokoi się na dobre. Dopiero wówczas wybieram się po sprawunki do karczmarza lub w inne miejsce gdzie będę mógł uzupełnić zapasy.

Dopiero potem wybieram się do doków.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 29, 30, 31 ... 41, 42, 43  Następny
Strona 30 z 43

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.