Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt IV Cz2 Strach w każdym z nas
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 41, 42, 43  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pon Paź 26, 2015 19:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan poprosiła karczmarza o wodę po czym zmyła z siebie krew. Na słowa Kurta skierowane do karczmarza przytaknęła głową>

- Dobrze mówisz Kurcie... Nie było to naszym zamiarem by robić tu burdę...Pomogę kapłanowi uprzątnąć ciała, a wy udajcie się do medyka. Jak tylko skończymy dołączę do was. Niech któryś stoi przed drzwiami bym mogła was łatwo odnaleźć. - Tellan zwróciła się do Moryty- Rozumiem ojcze twą powinność wobec zmarłych. Jak tylko uporam się z moją sprawą i będziemy gotowi do dalszej drogi powiadomimy cię niezwłocznie. Draco, możesz do nas dołączyć jeśli rozumiesz na co się porywasz. Ostatnimi czasy los nas nie oszczędza, więc musisz być przygotowany na wszystko. Mam nadzieje, że pozostali nie oddalili się zbytnio i wkrótce do nas dołączą.

<Po tym jak się rozdzielili wojowniczka pomogła kapłanowi zapakować ciała na wóz. Kiedy skończyli udała się w kierunku medyka.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1619

PostWysłany: Pią Paź 30, 2015 22:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Przygotowania pochłonęły trochę czasu. Dobijanie targu z handlarzami chwilami mnie irytowało, lecz wolałam zacisnąć zęby byle tylko dostać potrzebną rzecz. Po jakimś czasie poczułam zmęczenie oraz głód. Na szczęście znaleźliśmy odpowiedni napierśnik dla mnie.>

-Już zaczęłam tracić nadzieję… <Powiedziałam zadowolona.>

<Po załatwieniu wszystkich sprawunków z radością przyjęłam syty posiłek oraz wygodne miejsce w karczmie. Ta chwila spokoju i powrotu do dawnego życia była mi potrzebna. Gdy już po kąpieli szykowałam się w pokoju do drogi odezwałam się uśmiechnięta do Beltheriona.>

-Już zapomniałam, że dzień może tak wyglądać. Bez kolejnych ataków z różnych stron i zmartwień. Miła odmiana…Chwila beztroski.

<Podeszłam do niego zarzucając mu ręce na szyję i całując namiętnie.>

-Brakowało mi tego…Sprawdzisz czy napierśnik jest dobrze założony?

<Gdy nadszedł czas by ruszać upewniłam się, że wszystko spakowałam. Dokumenty oraz książka były najważniejsze. Karwasza nawet nie ściągałam. Spojrzałam na świecące na karmazynowo znaki.>

Spoczywa na mnie odpowiedzialność… muszę pamiętać by używać go mądrze… i odzyskać naszą rękawicę…

<Westchnęłam cicho sprawdzając resztę, po czym włożyłam rękawiczki i płaszcz. Wyszłam z karczmy z Beltherionem, dosiedliśmy wierzchowce, zarzuciłam kaptur na głowę i ruszyliśmy przez miasto.>

-Czy ja się migam od obowiązków? Dobrze, że to podkreśliłeś… jesteśmy niezależni i małe tego nie zmieni. Pamiętaj, że to działa w obie strony.

<Uśmiechnęłam się lekko spoglądając przed siebie.>

-Czy wyglądam na kogoś kto potrzebuje niańki? Wręcz przeciwnie… jakbym chciała być niańczona to bym z domu nie wyjeżdżała. Potrzebuję silnego mężczyzny, którego wsparcie pozwoli mi sięgnąć po potęgę.

<Zerknęłam na niego z zalotnym uśmiechem.>

-Chyba zauważyłeś, że już dawno nie jesteśmy tą samą, którą spotkałeś na plaży. Ostatnie miesiące zmieniły mnie bardziej niż ostatnie lata. Przekraczałam granice, o których nawet nie śniłam, że będę przekraczać. Mądrzejsza o te zdarzenia zaczęłam marzyć o tym co dotąd było nieosiągalne. Dlatego potrzebuję silnego mężczyzny...a nie niańki jak sugerujesz. Gdyby nie złożone przyrzeczenie to ruszałabym teraz z Tellan na daleką północ. Niestety sprawy tak się ułożyły, że muszę wrócić do Imperium. Jednak nic straconego… tam czeka inny rodzaj mocy, który chcę zdobyć.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Nie Lis 08, 2015 18:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Heh... wieje tchórzem. - zaśmiał się czarodziej i pomachał dłonią przed nosem jakby odpędzając przykrym zapach.

Czarodziej jeszcze chwilę podumał. Przykro mu było z powodu towarzyszy Elise, jednak przynajmniej Tir był już teraz osądzany przez Morra i nic nie mogli więcej zrobić jak pomodlić się za niego.
Zastanawiał się ciągle nad pozostaniem z Tellan i jej kompanami. Kto tak naprawdę pozostał? Tellan, Kury i jego kompani, Ecoliono i dzisiaj dołączył z rana jakiś Kislevita. Elfy poszły gdzieś w cholerę, podobnie Ingwar. Krasnoludy znikły, może gdzieś są jeszcze w okolicy.

- Tak, w obecnej chwili nie mamy za co wrócić do Imperium. Skupmy się na zarobieniu na siebie. Jak za starych dobrych czasów... - pokiwał głową czarodziej uśmiechając się smutno - Jak będziemy mieli za co wtedy zajmiemy się podróżą. Może też dowiemy się co z krasnoludami i czy nie potrzebują naszej pomocy. Tellan i reszta nie wyruszą tak prędko, więc w razie czego dołączymy do nich, a już w samym Imperium zastanowimy się co dalej.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Czw Lis 12, 2015 01:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Wydałem z siebie cichy pomruk niezadowolenia kiedy spostrzegłem, że moja sakiewka jest pusta. Dodatkowo moje niezadowolenie z obecnej sytuacji, zostało o drobinę podniesione przez fakt popchnięcia mnie na ścianę.>

-Hmm… No cóż… Chyba będzie trzeba coś wykombinować, aby dostać się szybko do Imperium.
< Powiedział do siebie półgłosem łowca czarownic, po czym spojrzał na Magnusa.>

- Jak dobrze potrafisz przekonywać ludzi?

< W głowie Viktora zaczął kiełkować pewien plan, który trzeba było wykonać w kilku krokach. A jednym z nich była sprzedaż broni palnej. Nie zachwycała go ta myśl, jednak służba nie drużba i czasem trzeba rozstać się z lubianą bronią.>

- Wiesz co Magnusie? <Zapytał retorycznie łowca.> -Może poprosimy o pomoc lokalną władzę… Wydaje mi się że nie powinni nam odmówić jakiej kol wiek pomocy, zwłaszcza, że moje dokumenty są całe. Może nie w tym mieście ale innym najbliższym lub jakiejś wiosce. Co ty na to?
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Czw Lis 12, 2015 20:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Bliżej mi do trefnisia czy bajarza niż do negocjatora. - stwierdził czarodziej - A pamiętaj, że to Bretonia jest i tutaj nie masz tak wielkich wpływów jak w Imperium, nawet mając listy i glejty.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Pią Lis 13, 2015 15:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Zdaję sobie sprawę z tego że nie mam tu tak wielkich wpływów jak w Imerium. Jednak cóż stoi na przeszkodzie, aby udzielić bratniej pomocy kolegom po fachu?

<Łowca zrobił, krótką przewę w wypowiedzi i rzekł dajej.>

- Nigdy nie zaszkoodzi spróować. Zawsze istnieje przecież cień szansy, że nie odprawią nas z kwitkiem.
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Pią Lis 13, 2015 20:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czarodziej wzruszył ramionami bez dalszych dyskusji. Zwrócił się do Elise.

- Dobra. Zobaczymy co zdziałają Twoje pełnomocnictwa, choć wolałbym się nimi nie podpierać za bardzo. Jaki masz dokładnie plan tak w ogóle?

_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
DevilWeb
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 29 Wrz 2012
Posty: 94

PostWysłany: Nie Lis 15, 2015 22:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po zlozonej przez tellan mi ofercie odpowiadam jej:
- najpierw pani mosimy porozmawiac o celach podrozy po moim dolaczeniu do twojej kompani.
<rozgladam sie dookola , patrzac na jej braci miecza.>
A takze chcialbym sie czegos o was dowiedziec, ale najpierw medyk na mnie czeka.wybacz
<Udaje sie razem z wszystkimi do medyka, z wszystkimi ktorzy tam zmierzaja.Ostroznie podazam w kierunku wyjscia a pozniej medyka.kieruje sie za osoba ktora oczywiscie mysle ze wie gdzie medyk sie znajduje.jesli ktos potrzebuje pomocy,mam tu na mysli pomoc w chodzeniu, pomagam>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lis 16, 2015 21:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Frank>

<Jak tylko "Podróżnicy" opuścili karczmę zaszedłeś do właściciela przybytku i zakupiłeś prowiant na dobre dwa tygodnie. Wędzony barani udziec, bukłak jasnego piwa, ziemniaki, fasolę i trochę kiełbasy. Sporo Cię to kosztowała bo karczmarz twierdził iż imperialne złoto jest tutaj mniej warte. Ostała ci się ostatnia złota moneta. Nie chciałeś się wykłucać co by nie zwracać uwagi. Byłeś jednak pewien, że w każdej karczmie czy sklepie potraktowano by Cię podobnie. Z jakiegoś powodu niezbyt lubi się tutaj Imperialnych. Może to zaszłości z dawnych lat, polityka a może obecne wydarzenia w środku Starego Świata. Tak czy inaczej zapłaciłeś, zabrałeś prowiant i nie zaczepiany przez nikogo udałeś się do tej części portu gdzie kotwiczą statki. Po drodze rozglądałeś się dla pewności czy aby nikt za Tobą nie podąża. To paskudne uczucie niepewności, że zmutowany Klaus strzelec może zadać cios w każdej chwili nadal Cię prześladuje. Wszedłeś na główną ulicę i mogłeś się teraz rozejrzeć po nabrzeżu. Ludzie , krasnoludy, niziołki, wszyscy uwijają się przy pracy załadowując lub rozładowując statki z przeróżnych towarów. Podoficerowie, kupcy, skrybowie skrupulatnie prowadzą spis przepływających dóbr obserwując przy tym każdego kto wchodzi i schodzi z pokładu.>


<Tellan, Draco,Kurt, >

<Morte opatrzył rany Kurta ale nie wyciągał metalu z jego ciała, postanowił zostawić to dla medyka. Koko ruszył z pomocą Morrycie, tak samo Tellan jak tylko umyła sobie twarz w wiaderku zimnej wody. Karczmarz uciszył się i wsłuchiwał się w słowa Kurta na temat śmierci i potępienia duszy. Zerkał z zaciekawieniem i odrobiną lęku to na Tellan to na Ecoliono. Słowa Kurta musiały zadziałać a może wizja udręczonego ducha bo ranny złamał się i zmienił nastawienie. >

-Pytajcie o co chcecie, nie chcę być potępiony przez Pana Śmierci... <Mężczyzna patrzył nerwowo na ślepego kapłana, który właśnie wybierał się do kupca handlującego tkaninami. > -To był Burmann, Fritz Burmann tak się nazywa, jest znaczącym oprychem w okolicy. Shmenrick to zwykły handlarz rupieciami, czasem trafi się u niego na coś wartego uwagi i to chyba akurat to coś. Burmann powiedział, że dzięki temu czemuś co ma Shmenrick możemy opanować całe miasto i zarobić masę złota.Handlarz dostał to niby od jakiegoś ogromnego Norsmena z garbem i długą brodą..Śledziliśmy Shmenricka aż tutaj żeby się upewnić, że to ma i wtedy pojawiliście się wy. Shmenrick ma swój sklepik w porcie to całkiem niedaleko ale po tym tutaj chyba się tam nie pokaże przez długi czas przynajmniej dopóki Burmann żyw...

<Kurt zabrał ze sobą Morta i Draco oraz rannego zbira aby w razie potrzeby zadać mu dodatkowe pytania. Mężczyźni nie uszli daleko a już dołączyli do nich Koko i Tellan. Kierując się wskazówkami karczmarza całą grupa wyszła z portu i udała się główną ulica miasta do medyka. Z racji późnych godzin popołudniowych ruch pieszych zmalał i dotarcie do celu zabrało wam niewiele ponad kwadrans. Gabinet Medyka Louisa Felthuesa przywitał was wypastowaną podłogą i bielonymi wapnem ścianami. Posadziliście dupska na ławach w korytarzu i już po chwili sam "uzdrowiciel" do was wyszedł. Drobny człowiek o łysym czerepie, okrągłej facjacie i z kozią czarną bródką wypluł z siebie potok słów. Ni w ząb nie zrozumieliście co do was mówi do momentu aż Morte nie przetłumaczył wam na imperialny. >

-Witam szanownych klientów. W usunięciu jakiego problemu mogę pomóc??


<Ecoliono>

<Po odprawionych modłach za tragicznie zmarłych począłeś pakować trupy na drewniany wózek do przewozu beczek. Z pomocą przyszedł Ci Koko i Tellan dzięki czemu uporałeś się z tym bardzo szybko, a raczej oni zrobili to za ciebie. Karczmarz bez oporu wskazał ci skład płócien w porcie dokąd od razu się udałeś i zakupiłeś potrzebne tobie rzeczy. Całkiem sporo Cię to kosztowało bo aż trzy sztuki złota ale jak to mówią łaska Morra nie ma ceny...
Wróciłeś do karczmy, włożyłeś płótna i linę na wózek z ciałami i powoli ruszyłeś przez miasto pchając ciężki wózek w stronę, z której niewidzialna przez normalnych ludzi nić wiodła Cię do świątyni Morra. Tam o późnej już porze pochowałeś wszystkie ciała oblekając je wcześniej w "całuny". Po obrządku skierowałeś swoje kroki do klasztoru ale nie było wieczerzy. Gdy przechodziłeś przez kaplicę usłyszałeś ciche modły braci w wierze. Wszystko wtedy wydało się znowu widoczne i jasne jak w dzień. Na kamiennym ołtarzu obleczone w odświętne szaty spoczywało ciało przeora klasztoru Arne Vascoine. Wszyscy czterej bracia kapłani, Darius, Francis, Filip i Klemens zanoszą modły do Morra.>


<Magnus, Victor>

<Elise nie wydawała się zachwycona pomysłem Viktora związanego z szukaniem pomocy u lokalnych władz. Mimo to jednak Magnus z Viktorem doszli do porozumienia i razem z bardką poszliście szukać miejscowej świątyni Sigmara by otrzymać jakieś wsparcie w powrocie do Imperium. Jednak okazało się, że nie tylko w Couronne ale w całej Bretonii nie ma ani jednej świątyni Sigmara. Tafiliście natomiast dzięki uprzejmości straży miejskiej do siedziby gildii łowców nagród jednak tam nie chciano was wpuścić. Elise zapytała po raz kolejny o łowców czarownic w mieście Couronne ale ludzie zdawali się być zamknięci, nikt nie powiedział o nich ani słowa, tylko kiwali głowami z dezaprobatą i wyrzutem, że wogóle zadaje się takie pytania. Na dodatek papiery jakie posiada Viktor bardziej odstraszały ludzi niż ich wam zjednywały. Od straży miejskiej również nie uzyskaliście żadnej pomocy a na dodatek padły kłopotliwe pytania na temat waszego wcześniejszego miejsca pobytu i celu. Elise oznajmiła, że ma dość i nie będzie rozmawiać z nikim więcej w imieniu Viktora. Ludzie patrzyli na was przez cały czas z wielką dozą nieufności. Łowca czarownic pociągnął jeszcze Magnusa i Elise na targ a potem ponownie do portu. Okazało się, że za pistolet i osprzęt który Viktor chce sprzedać handlarze nie chcą dać więcej niż 40 sztuk złota a statki płynące do Imperium są dwa Tygrys i Kosa z czego Tygrys płynie przez Albion a Kosa wypływa dopiero za tydzień...>

-Wygląda na to, że jeśli złoto nie spadnie nam z nieba będziemy musieli na nie zapracować...


<Elbereth>

<Zanim wyruszyliście Beltherion sprawdził twój napierśnik i stwierdził>

-Jak na ludzkie normy to jest w porządku. Jak na elfie to prawie śmieć...

<Gdy wyjechaliście poza miasto elf podjął rozmowę.>

-Potęgę? Czy władzę? To dwie różne rzeczy. Zdajesz sobie sprawę, że przybędzie nam wrogów o ile nie będziemy ich eliminować na bieżąco. Przyrzeczenie? Czy to nie Tellan mieliśmy służyć? <elf splunął ukradkiem.> -Teraz będzie tylko trudniej. Spodziewaj się , że im będziesz silniejsza tym większa liczba wrogów zaatakuje Cię z ukrycia...

<Beltherion obrzucił Cię ciekawskim spojrzeniem.>

-Nawet ja nie będę w stanie wszystkich wykryć lub powstrzymać na czas. A niebawem będzie jeszcze małe...

<Po chwili namysłu elf zapytał.> - Jak bardzo śpieszy ci się do Imperium?
Musimy obrać odpowiednią drogę. Najkrótsza będzie jednocześnie najniebezpieczniejsza... Wybrzeże, bagna, czy góry??

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus


Ostatnio zmieniony przez Blackswordsman dnia Sob Gru 26, 2015 15:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Pon Lis 16, 2015 22:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dzięki pomocy Tellan i Koka udało mi się zapakować wszystkie ciała na wózek, a dzięki wskazaniu przez karczmarza składu z materiałem udało mi się zakupić materiał i liny które wykorzystałem do zawinięcia ciał w całuny. Nie zmartwił mnie ubytek trzech koron, nigdy nie potrzebowałem bogactwa w wiedziałem że te trzy sztuki monet i trud mojej pracy byłe miłe memu Panu Morrowi. Następnie pchając obładowany wózek ruszyłem w stronę klasztoru i kierując się wolą Pana Śmierci dotarłem do bram klasztoru. Tam w ogrodzie Morra dokończyłem obrządki nad zmarłymi i wykopałem świeże groby gdzie złożyłem całuny z ciałami. Następnie udałem się do głównego budynku klasztornego, poszukałem moich braci w refektarzu licząc na to że spożywają wieczorną wieczerzę. Następnie skierowałem swe kroki w kierunki kaplicy, zbliżając się do niej posłyszałem ciche modlitwy braci, następnie ujrzałem światło i wszystko wydawało się widoczne i pokryte blaskiem. Na kamiennym ołtarzu Morra spoczywało ciało Przeora Arne Vascoine, a wokół niego modlili się prosząco łaskę Morra o braci Francis, Darius, Filip i Klemens. Na ten widok zamarłem na chwilę po czym poruszony ruszyłem cicho w stronę modlących się braci, po czym uklękłam i zacząłem się żarliwie modlić prosząc by Morr dopuścił do swojego królestwa swojego wiernego sługę i by zaopiekował się jego duszą.

Morr, bóg ponury,
Krucze pazury
I skrzydła czarne,
Jak losy marne.
To, co nas czeka,
Wiemy z daleka,
Śmierć to nagroda,
Co czeka twe sługi
.

Panie nasz, Morrze,
Ponury boże,
Odpuść nam winy,
Zło co czynimy,
Przyjm nas do siebie:
Błagamy Morrze,
Miej litość Panie,
Twego sługę wiernego,
Racz przyjąć dziś Panie.

Trzeba dla Morra mieć zawsze względy,
Umrzeć człowieczym losem jest przecie,
Spełniaj więc zawsze Mu sakramenty,
Kruk dziś przemawia: Wszyscy umrzecie,
Lecz swego sługę racz przyjąć dziś Panie.

_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Sro Lis 18, 2015 19:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pierwsza porażka. Magnus tylko przewrócił oczami jak Viktor nie patrzył.
Przy drugiej porażce czarodziej już mnie się z tym krył. Kiedy Elise zaprotestowała przeciw dalszemu zgarnianiu krzywych spojrzeń na spółę z łowcą czarownic dostała stanowcze poparcie Regenbogena.

- Spójrz prawdzie w oczy, Herr Hark. To Bretonnia i jeżeli nie pojedziesz w głąb jednej z puszczy do Sigmarheim to twoje pełnomocnictwo może się co najwyżej przydać na rozpałkę. To królestwo Pani Jeziora. Patrząc po tych wszystkich ludziach powinniśmy się cieszyć, że nas nie obili.

Zirytowanie Elise nie dziwiło w ogóle Magnusa. Też nie był specjalnie przekonany do pomysłu Victora, a szastanie papierem inkwizytorskim nigdy nie przysparza przyjaciół. Kiedy na targu okazało się, że najlepsza oferta to śmieszne pieniądze w porównaniu z tym ile dano by za broń palną w Imperium to czarodziej omal nie wybuchł śmiechem na widom miny inkwizytora.

- Tak w ogóle oglądając te wszystkie krzywe spojrzenia Bretończyków przypomniała mi się pewna historia. W górach w jednej dolinie, chyba Bladych Sióstr, mieszkają Bretończycy, którzy są bardzo odizolowani od reszty świata. Prawdziwa kraina szczęśliwości, bo ciężka droga do tego miejsca, aby komukolwiek chciało się tam zasuwać i ich łupić. Ale znalazł się kiedyś jeden bardzo gorliwy łowca czarownic, który tam przybył i od razu uznał, że tak miłe i pozytywne miejsce nie może istnieć. Nie mógł jednak znaleźć dowodu, że mieszkańcy posiłkowali się mrocznymi mocami. Tak bardzo go to wpieniało że... cóż. Pewnego wieczoru przyłapano go na dosypywaniu spaczenia do beczki z winem. Utopili go w niej. To chyba dość popularna historyjka w Bretonii, więc... - czarodziej wzruszył ramionami - Siądźmy gdzieś na boku i odpocznijmy chwilę, a te papiery schowaj głęboko i ich już nikomu nie pokazuj. Z Elise, wiemy jak zarobić na podróż, a ty?
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Czw Lis 19, 2015 16:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Hehe wystarczy wiedzieć gdzie nadusić.”

<Pomyślał Kurt widząc jak jeniec pęka.>

- Do kogo mógł się nasz ptaszek udać po ochronę? Kto nie lubi Burmanna i gdzie go szukać?

<Dopytał jeszcze jeńca najemnik. A gdy wyszli z karczmy dał znak Morte’wi znak by został z jeńcem nieco w tyle tak że mógł porozmawiać z Tellan bez świadka.>

- Ciężko będzie szukać tego kupca na chybił trafił a i tak ten miejscowy zakapior może bruździć. Może byśmy poszukali sojusznika. Każdy ma wrogów taki Bormann też. Można by zaproponować pomoc w pozbyciu się gnidy w zamian za znalezienie dla nas Shmenricka. A może udało by się załatwić od razu transport do imperium i w ogóle co tam się innego dało by się załatwić. Dali byśmy tego łosia co za nami idzie jako zaliczkę bo co z nim zrobimy?

<W końcu dotarliśmy do medyka.>

- No proszę nie wygląda nawet nieźle. Jak ktoś chce konkurować z siostrzyczkami musi trzymać poziom. – skomentował potem kazał tłumaczyć.
- No pomoc by się nam przydała. Jemu szycie – wskazał kciukiem na Draco – Mnie wyłuskanie ołowiu i szycie. Tellan ty też potrzebujesz medyka? – zapytał jeszcze raz. – Ile to wyjdzie?

„Jak nie policzy drogo to może i tego buraka niech opatrzy może podobroci tym razem coś więcej wyśpiewa.”
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Sro Lis 25, 2015 21:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan spojrzała na Kurta i pokiwała twierdząco głową>

- Dobry to pomysł, jednak nie zależy mi na odszukaniu tego Burmanna. Podejrzewam , że przy kolejnym naszym spotkaniu może pola się jeszcze więcej krwi, a i jego sposób działania nie będzie uczciwy. Oni maja przewagę bo to miasto to ich dom. My nawet nie znamy języka. Chociaż z drugiej strony...Skoro tamtemu tak bardzo zależało na hełmie pewnie będzie szukał Shemricka. Warto było by wówczas pójść jego śladem. Prędzej czy później znajdzie handlarza. Że też ze wszystkich rzeczy jakie mieli musieli oddać "ten" hełm...

<Tellan westchnęła ciężko, założyła ręce na kark i na moment spojrzała w niebo>

- Nie wiem czy im będzie zależało na odzyskaniu tego tu- wskazała głową na mężczyznę z bandy Burmanna- Ale jak będzie dobrze współpracował to może i zyska. Wiem, że wszyscy chcecie stąd wyjechać jak najszybciej, ja również.

<Tellan zwróciła się do Morte>

- Zapytaj lekarza czy w trakcie opatrywania moich towarzyszy mogłabym gdzieś za parawanem zobaczyć czy również potrzebuję jego pomocy.
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Pią Lis 27, 2015 01:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Mnie też ten Burmann koło ptaka latał gdyby miał odpuścić nam i temu handlarzowi. Chociaż jak bym go dorwał to za tą kulkę – pomacał się po boku – sprzedał bym mu całą garść ołowiu... tak dla zasady. – Uśmiechną się złośliwie. - ale co potyczka to musze mnie łatać i wolał bym sobie tej przyjemności oszczędzić.. – zrobił przerwę na wdech – Żeby tego szmaciarza śledzić to i tak będzie potrzeba pomocy kogoś z miejscowych bo ta ofiara losu nam w tym nie pomoże.- miał na myśli jeńca - I tu znów wracamy do konkurencji. Zmniejszą przewagę Burmanna zarówno jak chodzi o poszukiwania jak i liczebność a może dali by radę go nawet szpiegować. I nawet gdy wtedy walczyć z nim „za darmo” mieli byśmy jakieś wsparcie a za parę dni powinienem mieć kilku ochotników to by się ich od razu na Burmannie przetestowało. Jego – wskazał na jeńca – to bym oddał konkurencji jako gest dobrej woli. O ile to nie jakaś rodzina Burmanna to nie oddał by za niego dziurawego buta.

- Hej. – Zwrócił się od jeńca – Jaka jest szansa że twój szefo odpuści temu Shemrockowi albo nam?
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Wto Gru 01, 2015 01:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przemierzając nabrzeże zachodzę w głowę jak przy takim stanie finansów dotrzeć do Imperium. Stan żartobliwie można określić, jako ekonomiczno-seksualny: zaglądam do sakwy, a tam chuj. Ot, wulgarne żarty z czasów nauki nie poszły na permanentne zapomnienie.

Wkradnięcie się na pokład nie wchodzi w grę. Owszem, mógłbym korzystać z Cieni, lecz co gdy siły opadną lub trafimy na anomalię magiczną? Głupio odkryję się, a przeczuwam, że wyjście z tej potencjalnej sytuacji wiodłoby wprost do morza. Ponadto ma kondycja również nie napawa mnie optymizmem.

Wobec tego przemierzam port nasłuchując rodzimych dialektów tudzież narzeczy. Zapamiętuję jednostki, przy których słyszałem reikspiel, a kolejno po tym szukam odosobnionego miejsca, w którym mógłbym zmienić ubranie na mniej godne.

Szlag, było by łatwiej być Złotym lub Niebieskim...
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 41, 42, 43  Następny
Strona 31 z 43

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.