Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt IV Cz2 Strach w każdym z nas
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 32, 33, 34 ... 41, 42, 43  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Pią Sty 15, 2016 02:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Czy ja wiem… był całkiem hardy na wstępie dopiero jak go morytą poszczułem to pękł. Wydaj mi się że chyba wszystko co dało się z niego wyciągnąć to wypaplał. Miejsce gdzie jest sklep tego handlarza, miejsce gdzie rezyduje jego szef. - wskazał głową na oprycha - Jest twój. Jak coś więcej z niego wyciśniesz... no zaskoczysz mnie - uśmiechą się paskudnie - Do tego sklepu można tak czy siak iść niezależnie czy go tam zastaniemy czy też nie. Z jego szefem różnie… za trzy dni powinienem mieć ekipę zabijaków to można będzie pomyśleć czy warto z nim dalej szukać zwady. A potem co jak hełm odzyskasz? Imperium, „Hrabinia”, pustkowia? Nie wiem kogo uda się namówić na taką wyprawę. Sam mam wątpliwości. Nie widziałaś tego co ja na wyspie.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Czw Sty 21, 2016 18:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan potarła czoło i zmarszczyła brwi>

- Masz rację. Ty znasz się najlepiej na wyciąganiu informacji z innych. Jestem chyba przemęczona po ostatnich wydarzeniach... czekając kolejne dni dajemy im szansę na przygotowanie się do ewentualnego spotkania z nami. Z drugiej jednak strony wsparcie się przyda, szczególnie , że po tamtym można się spodziewać wszystkiego...Czysto to on nie gra... Hm... może na początek zajrzę do sklepu handlarza, a dalej zobaczymy... - wojowniczka podeszła bliżej Kurta- Co do reszty to nic się nie zmieniło. Muszę udać się na pustkowia. Nie mogę wrócić do hrabiny teraz ponieważ z każdym dniem mam coraz mniej czasu. Potrzebuję pomocy ale nie oczekuję, że znajdą się chętni... I tak jak mówisz...nie wiem czego mogę się tam spodziewać ale zrobię wszystko, żeby dowiedzieć się jak najwięcej... Wykorzystam każdy środek, który choc w najmniejszym stopniu zwiększy moje szanse na przeżycie tam... Można mieć wszystkie pieniądze świata i pozycje, ale co z tego jeśli szczęście jest poza zasięgiem....
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Sty 29, 2016 23:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ecoliono>

<Ruszyłeś ku wyjściu a twoje ślepie oczy wiodły cię do drzwi. Kiedy do nich dotarłeś okazało się, że są zamknięte. Nacisnąłeś na klamkę i ani drgnęły. Ktoś musiał umyślnie je zakluczyć. Uderzyłeś w grube drzwi pięścią a stłumiony łomot zniknął w korytarzach katakumb. Co to wszystko znaczy? Czyżby o tobie zapomnieli? Raczej nie leży to w naturze kapłanów by zapominać o zmarłych a co dopiero o żywych. Krzyknąłeś nawołując do otwarcia drzwi upewniając się czy aby ktoś nie znajdował się w pobliżu. Niestety odpowiedziała Ci tylko cisza. Mały kruk zerwał się do lotu i rozmył w powietrzu sunąc w głąb katakumb. Spod drzwi zaczął wydobywać się dziwny kwaśny zapach. To na pewno coś co nie występuje normalnie w naturze.>


<Magnus, Viktor>

<Kiedy po skończonym występie na rynku Magnus i Elise wracali do Świątyni Shallyi dołączył do nich Viktor. Trójka podróżników zgodnie ruszyła pod bramy aby w zamian za pomoc potrzebującym otrzymać miejsce do spania na noc. Maszerując we trójkę głównymi ulicami wyraźnie czuliście się śledzeni. Nikt was jednak nie zaatakował. Po minach artystów Viktor mógł wyczytać, że oboje Magnus i Elise są zadowoleni ze swoich występów na rynku. Możliwe, że zarobili coś więcej niż na jedzenie. Viktor również zdawał się być bardziej pogodny niż ostatnimi dniami, widać któraś z rzeczy umyślonych wcześniej poszła jak należy. Długą chwilę trwało kiedy dopchaliście się wreszcie do bramy by porozmawiać ze strażnikami.>

-Miejsce na nocleg? To będzie bardzo trudne. Pomoc się siostrzyczkom przyda a i owszem ale nie gwarantuje, że będzie jakieś miejsce na nocleg poza kawałkiem ziemi na wewnętrznym dziedzińcu. Jeśli macie jakieś inne miejsce to na waszym miejscu bym z niego skorzystał. Pośle kogoś coby się upewnił ale nic nie obiecuję.


<Strażnik rzeczywiście posłał kogoś aby sprawdził czy znajdzie się jeszcze jakieś miejsce dla waszej trójki. Minęło dobre kilka minut gdy posłany mężczyzna wrócił i uzyskaliście odpowiedz.>

-Mogę was wpuścić ale spać prawdopodobnie będziecie na powietrzu a może nawet na stojąco... To jak będzie?


<Frank>

<Oczy bosmana zwężyły się jakby nagle chciał zasnąć a jednocześnie czułeś na sobie ciężar jego wzroku.> -Szarek, za dużo gadasz, za mało robisz... Płyniemy do Imperium, to ci starczy... Do roboty!!

<Rudobrody kopnął w twoją stronę wiadro ze szmatą w środku.> - Napełnij je wodą i bierz się za szorowanie... Jak się okażesz przydatny to może coś porozmawiamy... <Po chwili namysłu bosman Ulf dodał.>

-Jutro odbijamy od brzegu więc jeśli chcesz się pożegnać z jakąś niewiastą to dziś ostatnia chwila majtek Szarek. Ale to po tym jak wyczyścisz pokład... Zgłoś się do mnie wtedy. Żarcie co drugą wachtę jak nie masz miski to twój problem. A teraz już robota czeka... Im dłużej będziesz zwlekał tym dłużej będziemy stać w porcie a to kosztuje złoto...

<Paru marynarzy łypnęło na ciebie okiem z hamaków leniwie przyglądając się nowej twarzy na pokładzie.>


<Tellan, Kurt, Draco>

<Zapłaciliście medykowi tyle ile chciał, dwadzieścia dwie sztuki złota. Robota jest wykonana solidnie i nie ma na co narzekać. Ogólnie wiadomo, że tylko ludzi przy złocie stać na medyka. Reszta musi zaufać felczerom, wróżbitom i guślarzom lub pozostaje im się modlić o szybką łagodną śmierć. Macie ze sobą wszystkie rzeczy z którymi tu przyszliście. Draco znalazł gliniany flakon święconej wody ze świątynia Shallyi w kieszeni swojego ubrania. Jest cały i nietknięty. Opuściliście dom medyka razem z Koko, Morte i jeńcem. Tellan starała się go jeszcze postraszyć i wyciągnąć coś więcej ponad to co udało wam się dowiedzieć jednak bez rezultatu. Udaliście się więc do sklepu Shmenricka ,który mieści się w porcie. Idąc wąskimi uliczkami czuliście się nieswojo. Gdyby nie to, że jest was aż sześcioro prosilibyście się o kłopoty. Śmierdzące zaułki magazynowe musiały widzieć wiele wybitych zębów, strzaskanych nosów i zerwanych mieszków z monetami. Za każdym razem mijając skrzyżowanie widzieliście jak tutejsi "bywalcy" podpierają ściany w oczekiwaniu na kogoś kto zamiast do wychodka postanowił pójść na tyły aby pozbyć się nadmiaru spożytego alkoholu. Sklep handlarza położony jest na rogu skrzyżowania jednej z takich przyjaznych uliczek z główną drogą przewozu ciężkich towarów. Niski parterowy budyneczek przypomina bardziej przybudówkę lub stróżówkę magazyny niż sklep z jednym wyjątkiem. Nad niskimi, wąskimi drzwiami widnieje krzykliwy szyld w kilku językach. "Cuda Shmenricka". Małe zabarykadowane okienka nie pozwalają zajrzeć do wewnątrz. Patrząc zarówno od uliczki jak i od drogi wygląda na to, że jest tu tylko jedno wejście i zarazem wyjście. >

-Jesteśmy na miejscu, to tu Shmenrick ma swój sklep. Puśćcie mnie. Powiedziałem wam co chcecie. Nic więcej nie wiem...<Wydukał jeniec.>


<Elbereth>

<Beltherion obserwował cię kiedy mówiłaś o planach. Zdawało ci się jakby myślał dokłądnie o tym samym co ty.>

-Skoro ja wybieram to jedziemy przez góry. To najkrótsza ale może się okazać, że najtrudniejsza ścieżka. Zatem na na południe a potem prosto na wschód...

<Zwróciliście konie na południe i ruszyliście mało uczęszczaną drogą wzdłuż rzeki. Krajobraz nie jest zbyt ciekawy. Gdzieś w oddali po lewej widać góry majaczące na horyzoncie. Poza tym wszędzie dokoła roztaczają się łąki i pola. Teren jest równy jak dywan w pałacu. Trzeba naprawdę mocno wytężyć wzrok aby dostrzec jakieś pojedyncze drzewa lub samotne głazy. Nie widać też zwierząt poza ptakami wysoko na niebie. Upłynęła dobra klepsydra zanim elf znów się odezwał.>

-Tak, mam pewne plany co do naszej podróży do Imperium. Skoro już jesteśmy w Bretonii to chcę odwiedzić pewną wioskę , która znajduje się na szlaku naszej wędrówki na wschód, Hautmont. Właśnie dlatego pojedziemy przez góry. Właściwie to małe górskie miasteczko ale dla nas jak wioska. Długo tam nie zabawimy. W najgorszym wypadku spędzimy jedną noc jeśli będzie trzeba. Musze coś stamtąd zabrać, nic więcej. Dla mnie to będzie raczej nudna podróż ale ty może będziesz cieszyć się nowymi miejscami, nie krępuj się. Potem możemy od razu jechać po tą rękawicę jeśli już wiesz w jaki sposób ją odzyskać.

<Słońce zaczęło chylić się ku zachodowi.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Sob Sty 30, 2016 13:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie podobało mi się to zamknięcie w katakumbach, ani zachowanie kapłanów coś było nie tak - nie odpowiadali na mije łomotanie do drzwi ani na okrzyki. Braci nie powini mnie zamykać w podziemiach, na pewno o mnie nie zapomnieli - to buło pewne. Ne wiem czemu ale zaczołem podejrzewać że w klasztorze dzieję się coś złego - być może stali za tym bracia z klasztoru, a śmierć Ojca Przeora nie był zgodna z wolą Morra - nie wiem czemu ale coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu że mam tu do czynienia z działaniem mrocznych potęg.

Gdy poczułem dziwny lekko octowy kwaśny zapach wydobywający się z pod drzwi, domyśliłem się że bracia chcą mnie uśpić za pomocą jakiegoś gazu lub co gorsza zabić mnie za jego pomocą.
Widząc też że pierzasty sługa Morra leci prosto w głab katakumb uznałem że to znak od Morra, który od początku ostrzegał mnie przed niebezpieczeństwem, postanowiłam uciekać kierując się szybkim krokiem za krukiem. Miałem nadzieję że bracia tak szybko nie ruszą w pościg.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Czw Lut 04, 2016 00:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Spróbujemy gdzie indziej.

Magnusowi nie podobało się spanie na zewnątrz. Szczególnie że mieli ogon. Jedyne inne miejsce jakie przychodziło mu na myśl to Świątynia Morra, w końcu był on nie tylko Panem Śmierci, ale także Panem Snów. Na pewno kapłani nie mieli nic przeciw przenocowaniu paru osób.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Czw Lut 04, 2016 14:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Niewykluczone, że Ulif ma słuszność. Być może istotnie za dużo kłapię dziobem wprowadzając konfuzję do roli mej dramatis persona? Powinienem lepiej oceniać własne całościowe charakteryzacje. W przeciwnym wypadku takie błędy mogą być powodem wpędzenia mnie do grobu. Lub do bezkresnej tafli słonej wody. Obie perspektywy są mało zachęcające. Chyba, że dla grabarza lub ryb.

Nie wiedząc z kim mógłbym się pożegnać w tej dalekiej od Imperium krainy, postanowiłem dokonać audytu mego zaopatrzenia. Kilka złotych koron trzeba będzie schować (nie wiadomo z kim przyjdzie dzielić mi mozoły ciężkiej pracy). Ubranie na zmianę, hubka, krzesiwo i proszę! Sztućce! Miski zaś brak, co według słów bosmana, grozi głodem.

- Pochwaleni - skłoniłem się grzecznie marynarzom.

Chcąc nie chcąc ja, uczeń najpotężniejszych umysłów Imperium, chwytam za ścierę i biorę się do roboty. Zupełnie jak za starych, dobrych czasów.

Wędrując po kolejnych pomieszczeniach statku rozglądam się, rzecz to jasna, za zwykłą, drewnianą miską.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Czw Lut 04, 2016 23:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Gdzie chcesz iść teraz?

<Zapytał spokojnie Viktor, spoglądając w stronę czarodzieja i jego partnerki. Łowca czarownic zastanawiał, się czy powiedzieć parze o jutrzejszym wyjeździe, czy zachować tę wiedzę dla siebie."Później ..." pomyślał Łowca w oczekiwaniu na dalsze kroki.>[/i]
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Pią Lut 05, 2016 19:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Świątynia Morra. Myślę, że Ojciec Ecoliono znajdzie tam dla nas miejsce. Morr to także Bóg Snów... a więc potrzeba spokojnego śnienia - Magnus wykonał bliżej nieokreślony gest dłonią - Nadążacie? Ludzie się boją jego przybytków, ale tak naprawdę nie ma czego. A mamy tam przyjaciela, więc...
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lut 08, 2016 00:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ecoliono>

<Czując kwaśny odór , kaszląc i obawiając się o swoje życie Ecoliono ruszyłeś wgłąb katakumb. Szybko opuściłeś "prawdziwą dziedzinę Morra" ponieważ świetliste kształty, które widziałeś oczami duszy zostały za tobą i zapanowała prawdziwa ciemność jak ta która zawsze towarzyszy Ci w drodze. Idąc przy ścianie zagłębiałeś się coraz bardziej w katakumby a woń torfu i zmumifikowanych i zasuszonych zwłok był jedyną rzeczą, której byłeś teraz pewien. Czułeś jak przesuwasz dłonią po piaskowej ścianie a czasem twoje palce natrafiały na kości i płótna. Nie słyszałeś żadnych głosów ani hałasów. Śmiertelna cisza zakłócana była tylko cichym szuraniem twoich butów o podłoże. Czarny mały kruk musiał odlecieć na dobre bo już go nie znalazłeś. Gdy dotarłeś do miejsca gdzie korytarz na pewno się rozwidlał, zamarłeś. Czy iść dalej? Jeśli Cię gonią to lepiej tak. Ale jeśli Cię nie gonią wtedy możesz zabłądzić i to miejsce będzie twoim grobem tak czy inaczej.>


<Magnus, Viktor>

<Elise z lekkim uśmiechem skinęła głową. >

-Ja rozumiem. Zapewne nie będzie to najprzytulniejsze z miejsc ale bezpieczniejsze niż spanie na dworze. Chodźmy odwiedzić niewidomego kapłana...

<Viktor zastanawiał się przez chwilę nad słusznością tej decyzji i przychylił się do pomysłu Magnusa. Spanie pod jakimkolwiek dachem był lepsze niż spanie na dworze. Zapytaliście o drogę i wskazano wam ciemny strzelisty budynek gdzieś w głębi miasta. Podążyliście w tamtym kierunku. Cały czas ktoś was śledził jednak do niczego nie doszło, może dlatego, że mimo spokojnej renomy miasto Courrone ma całkiem liczne garnizony straży miejskiej, której regularne patrole przechadzają się szczególnie głównymi ulicami. Zapadł już zmrok więc rozpalono latarnie a w większości domów migoce światło wydobywające się przez okna. Dziedziniec świątyni Morra jest zawsze otwarty a mimo to jest pusty. Wysoka świątynia ze strzelistą wieżą jest jeszcze otwarta a światło w domku dozorcy zapalone. W budynku klasztornym przemykają cienie tańczące w świetle lamp. Pora jest już zbyt późna na nabożeństwo czy wieczerze ale jeśli ktoś chce się pomodlić może nadal wejść. Klasztor wygląda na dobrze utrzymany i na pewno ma miejsce do spania dla wędrownych kapłanów i nowicjuszy...


<Frank>

<Ulf zostawił ciebie i poszedł gdzieś na górę wydzierać się na ludzi, którzy zwijali żagle. Co drugi z gapiów odpowiedział ci na przywitanie mruknięciem czy też kiwnięciem ręki. Reszta zdaje się ma cię w głębokim poważaniu. Niewiele tu do oglądania a i do sprzątania niewiele więc zostawiłeś "śpiochów" samym sobie i wyszedłeś zaczerpnąć wody do wiadra po czym zabrałeś się za sprzątanie. Szybko udało ci się rozeznać na statku mniej więcej gdzie co jest. Dwie ładownie są zamknięte na kłódkę, jest kajuta kapitana , kwatery oficerskie, kuchnia i mesa i najprawdopodobniej zbrojownia, również zamknięta tyle że na zamek. Okręt posiada dziesięć średnich armat na zewnętrznym pokładzie i trzy wysokie maszty. Mimo uzbrojenia wygląda jednak na statek transportowy a nie wojenny. Zmywając pokład szukałeś miski ale nie znalazłeś żadnej bezpańskiej. Wygląda na to, że każdy tutaj pilnuje swego. Wszędzie panuje duży porządek. Jeszcze nie widziałeś ani kapitana ani oficerów. Wszystkim dotychczas zarządza bosman i marynarze jeśli muszą uwijają się szybko z robotą. Kiedy Ty sprzątałeś załoga ładowała jakieś duże skrzynie na statek a Ulf pilnował , żeby wszystko szło sprawnie i ostrożnie. Zmierzałeś akurat z mokrą szmatą w kierunku steru kiedy dostrzegłeś "porzuconą" srebrną miskę leżącą sobie samopas poniżej mostka przy schodach. Wtedy też kucharz zadzwonił na wieczerzę...>


_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pon Lut 08, 2016 21:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Okolica, w której znajdował się sklep Shmenricka wydawała się być tak samo parszywa jak i sam handlarz. Przemierzając uliczki wojowniczka ani na moment nie traciła czujności. Gdyby nie szyld widniejący nad drzwiami mogli by przejść obok. Tellan przystanęła przed drzwiami przyglądając się im przez moment.>

- Przynajmniej nie ma innego wyjścia. A ty- spojrzała w kierunku jeńca- nigdzie nie pójdziesz dopóki tak nie zdecydujemy. Chciałbyś coś jeszcze dodać?


<Tellan chwyciła za klamkę i ostrożnie pchnęła drzwi. Na wszelki wypadek chwyciła za miecz gotowa odeprzeć atak.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Wto Lut 09, 2016 02:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Stając na rozwidleniu korytarza w katakumbach chwilę zastanawiałem się co zrobić, jako że w podziemiach panowała całkowita cisza nie wiedziałem czy bracia nadal są zagrożeniem czy nie. Być może nie ruszyli za mną w pościg, uznając mnie za martwego. W każdym razie przypomniałem sobie radę, którą udzielił mi kiedyś w młodości przyjaciel mojej rodziny krasnolud Thirgrim, na temat podróży po podziemiach. Szybko pośliniłem swój palec i policzek - dzięki temu będę mógł wyczuć delikatne ruch powietrza w którymś z korytarzy i rozpoznać bezpieczną drogę dzięki temu. W końcu jak mówił krasnolud, jeśli w którymś z wybranych przez ciebie korytarzu krąży powietrze, powinno być tam bezpiecznie i może znajduje się tam wyjście na powierzchnię.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Sob Lut 13, 2016 12:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Tak sobie myślę że nie warto się spieszyć z tym włamem. Cwaniak założył kantor w takim miejscu że musiał płacić tu komuś płacić za ochronę. A kręci się tu tylu meneli że na pewno ktoś doniesie komu trzeba jak tylko zaczniemy coś kombinować. Warto by się dogadać. Oszczędzi nam to potem kłopotów a i może coś się uda na tym zyskać. Przecież nikt nie lubi jak się mu obcy pałętają po terenie– Zrobił pauzę jakby czekał na potwierdzenie swojej propozycji ale po chwili zaczął znowu mówić. – Najpierw wypytamy naszego gadułę kto tu kogo trzyma za mordę. – Zwrócił się do jednego ze swoich najemników.

- Mort’e wypytaj go komu się tu płaci za ochronę i gdzie go znaleźć.


- Potem -zwrócił się znów do Tellan - złożymy mu wizytę i propozycję. My robimy włam do kantoru a oni udają ze nic nie widzą przy czym dzielimy się tym co znajdziemy sześć do czterech dla nich albo siedem do trzech dla nich bo w końcu idziemy po ten twój hełm. A jako zachętę powiemu mu że nas ten łazęga oszukał na uczciwym interesie i że pewnie ich też skrobie na kasę a włam to będzie „tylko” wyrównanie strat. Nawet możemy mu podrzucić historyjkę jak by miał mu potem ten cały Shmenrick to ochronił przecież kantor przed spaleniem. Co wcale nie będzie dużym kłamstwem. Bo jak by miały być problemy z ucieczką to można by go podpalić dla odciągnięcia uwagi.

_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Pon Lut 15, 2016 20:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czarodziej bez ceregieli udał się do wejścia do świątynni. Nikomu nie można odmówić modlitwy, a to na duchownych na pewno zrobi lepsze wrażenie, niż przekupywanie ciecia.

- Pomodlimy się chwilę i jeżeli ktoś będzie czuwał... zapytamy się o widzenie z ojcem Ecoliono albo możliwość przenocowania.

Monastyr jak monastyr, bywały ładniejsze i bywały brzydsze. Magnus miał tylko nadzieję, że ich znajomy jeszcze nie śpi i załatwienie noclegu (choćby w świątynnych ławach) nie będzie problemem.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Wto Lut 16, 2016 22:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan, Kurt, Draco>

<Wasz więzień już się więcej nie odzywał uciszony przez Tellan. Kurt miał całkiem niezły plan niestety Tellan zależało na czasie więc ewentualna rozmowa ze zbirami z okolicy musiała zostać odłożona na później. Kobieta nacisnęła na klamkę i pchnęła drzwi a sklep stanął otworem. Drzwi były otwarte. Rycerzyca z mieczem przed sobą weszła do środka nie przejmując się zbytnio ciasnotą pomieszczenia. Draco wszedł tuż za Tellan a Kurt wraz z Koko, Morte i więźniem postanowili zaczekać przed wejściem na wypadek gdyby ktoś chciał robić awanturę.>
<Mały sklepik zdawał się składać tylko z jednej izby, która poza starym zniszczonym kontuarem była całkowicie pusta. Zupełnie jakby w sklepie nigdy nic nie było albo ktoś właśnie zlikwidował działalność. Podłoga była brudna od kurzu i piachu ale widać też było kilka całkiem świeżych błotnistych odcisków butów. Za kontuarem na ścianie wiszący koc zasłaniał przejście jak się okazało do drugiej izby, która pewnie była swojego rodzaju magazynem. Ciche odgłosy krzątaniny oznaczały, że ktoś się tam właśnie kręcił. Może był to sam handlarz a może ktoś szukający tego samego co Tellan. Wojowniczka razem z Draco odsłonili owy koc i zobaczyli dwóch ludzi przeszukujących półki na zapleczu. Jasnym było, że to szabrownicy prawdopodobnie nasłani przez kogoś. Widząc Tellan i Draco ,w pierwszym momencie mężczyźni dobyli noży i chcieli się rzucić na wojowników ale szybko zaniechali tego, być może dostrzegli reszte waszej kompani przy drzwiach. Zaczęli się tłumaczyć i wydać było, że chcą wyjść ze sklepu bez awantury. Gorące ukłucie w mózgu dało znać Tellan, że hełm jest gdzieś blisko, gdzieś w tym sklepie. >

-Détendez-vous. Ce malentendu, je sors. Just're perdue. Spline nous et rien de grave doit se produire.



<Magnus, Viktor>

<Weszliście do świątyni Morra. Posąg pana śmierci stał za ołtarzem z krukiem na ramieniu i patrzył się na was niepokojąco. Elise skłoniła się i na chwilę pogrążyła w modlitwie, podobnie postąpił Magnus i trochę jakby od niechcenia Viktor. Mimo późnej pory udało wam się doczekać jednego z kapłanów. Ubrany w czarną togę mężczyzna o bladej twarzy i ze znakiem Morra na piersi przemierzał właśnie świątynie więc bardka uprzejmie go zaczepił mówiąc po bretońsku i tłumacząc wam obu rozmowę. >

-Kapłanie , szukamy schronienia na noc. Czy ja i moi towarzysze mogli byśmy spędzić noc w świątyni lub w klasztorze jeśli macie miejsce. Jest tutaj nasz przyjaciel, Ojciec Ecoliono, także jest kapłanem Morra. Czy mogli byśmy z nim porozmawiać?

<Mężczyzna przystanął i obejrzał was dokładnie. Jego ciemne oczy były równie niepokojące co spojrzenie posągu w świątyni. >

-Możecie spać w świątyni jeśli chcecie. Tak brat Ecoliono jest w klasztorze jednak jest teraz zajęty balsamowaniem zwłok i raczej nie zobaczycie się dzisiaj. Spróbujcie jutro rano, może wtedy spotkacie brata Ecoliono. Wejdźcie.

<Kapłan otworzył kratę i wpuścił was do wnętrza świątyni zamykając od razu za wami.>

-Spijcie gdzie chcecie ale uważajcie Morr patrzy na was... Spokojniej nocy...

<Morryta odszedł zostawiając was w świątyni.>


<Ecoliono>

<Postąpiłeś jak uczył Cię kiedyś krasnolud i pośliniłeś policzek i palec. Czekałeś obracając się to w prawo to w lewo aż poczułeś powiew powietrza. Zdałeś sobie wtedy sprawę, że wieje z kierunku z którego przyszedłeś a oba korytarze, które rozciągają się przed tobą są chyba ślepe o ile owy znajomy krasnolud dobrze cię nauczył. Uczucie strachu przebiegło przez twoje ciało. Dawno się niczego nie obawiając chodząc za znakami jakie dawał Ci Morr. Teraz jednak żadnych znaków nie było. Mały kruk zniknął gdzieś bezpowrotnie a na domiar złego żadne dobre bodźce nie docierały do twoich zmysłów jak to zawsze jest kiedy chodzisz po powierzchni ziemi. Duchota, fetor zwłok i ziejąca pustką przestrzeń, to wszystko co w tym momencie do Ciebie docierało. Czyżbyś musiał zawrócić pakując się w ręce tych , którzy Cię zamknęli? A może to ostateczna próba, wezwanie do twojego Pana...Snów.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Sro Lut 17, 2016 01:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeśli stary krasnolud miał rację obydwa korytarze kończyły się ślepo. Jedyne wyjście z katakumb znajdowało się przy grobowcu ojca przeora. Nie miałem wielkich szans by się wydostać, tym bardziej że bracia solidnie zabarykadowali wejście i wyjście z podziemi klasztornych. Jednak nie zamierzałem podać się strachowi ani zwątpieniu, szybko odmówiłem modlitwę do sprawiedliwych bogów. Po czy ruszyłem w stronę wyjścia z katakumb. Miałem nadzieję że przeklęci współbracia usłyszą mnie, niech wiedzą że nie podam się bez walki i żaden trucizna czy uwięzienie nie powstrzymają mnie. Docierając do drzwi zacząłem nieustanie uderzać w drzwi i krzyczeć.

-Słyszycie mnie przeklętnicy, wasi przeklęci bogowie nie pomogą wam gdy nadejdzie dzień sąd! Morr osądzi wasze niesprawiedliwe dusze i nigdy nie traficie do jego królestwa! Zresztą jesteście podłymi tchórzami, boicie się ślepca! Własnym kijem wymierzył bym was pokonał, zresztą nie myślcie że nikt się nie dowie że zdradziliście swojego boga i współbraci w wierze!
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 32, 33, 34 ... 41, 42, 43  Następny
Strona 33 z 43

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.