Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt IV Cz2 Strach w każdym z nas
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 33, 34, 35 ... 41, 42, 43  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Sro Lut 17, 2016 21:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan czuła się rozczarowana, że handlarzowi tak szybko udało się zwinąć interes. Obawiała się, że będzie musiała szukać dalej, a to wiązało się z dalszą utratą czasu w tym mieście. Kiedy jednak weszła w głąb sklepu, skąd doszły ich odgłosy czyjejś obecności poczuła, że hełm jest gdzieś blisko. >

- Morte!- zawołała, kiedy szabrownicy zwrócili się do nich, cały czas nie spuszczając z nich oka. Co prawda porzucili na moment myśl o zaatakowaniu jej i Draco, ale w każdej chwili mogli zmienić zdanie.- Potrzebuję twojej pomocy w tłumaczeniu.


Ale mają go przy sobie...albo jest gdzieś ukryty. Mam nadzieję, że sami go nie szukają. W przeciwnym razie tak łatwo go nie oddadzą...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Czw Lut 18, 2016 13:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Uzbrojenie statku transportowego nie dziwi mnie szczególnie. Ci, których można spotkać na otwartych wodach, niekoniecznie muszą mieć przyjazne zamiary. Ponadto sama obecność zbrojnego ekwipunku może posiadać walor informujący o ewentualnej chęci obronny.
Z zawodowego przyzwyczajenia pozostaję cały czas czujny. Nie zaszkodzi raz na jakiś czas wysondować energię magiczną, która być może unosi się w tym miejscu.

Znaleziona srebrna misa, choć kusi złodziejską naturę, może okazać się zaczynem wielu komplikacji. Z tegoż powodu zabieram (zdaje się) drogocenny przedmiot i szukam pana Ulifa.

- Panie bosmanie - zacząłem grzecznie. - Chiba ktoś zgubił ło te miseczkję - śpieszyłem z wytłumaczeniem prezentując przedmiot. - Walała się zguba po pokładzie i żem pomyślał, że ktoś może jej szukać, nie?

Mam nieodparte wrażenie, że mogę żałować swej wrodzonej uczciwości i grzeczności, która winna charakteryzować każdego młodego człowieka.

Wtedy, gdy jest to rzecz jasna opłacalne.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Pią Lut 19, 2016 02:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„No chyba już się on nam na nic nie przyda. Trzeba będzie się go pozbyć. Będę musiał wysłać Morte’a aby sprawdził czy jest na niego jakiś list gończy.”
<Zastanawiał się nad więźniem gdy Tellan poszła sprawdzić drzwi. Spodziewał się że co najwyżej pocałuje klamkę.>
„No raptusy też czasem mają szczęście”
<Pomyślał gdy okazało się że drzwi do kantoru są otwarte.>

- Miejcie oczy otwarte.

<Uczulił swoich podwładnych. Potem rycerzyca zawołała z głębi budynku. Kiwną głową najemnikowi by wszedł do środka. Samemu przysuną się bliżej futryny żeby usłyszeć co też mają rabusie do powiedzenia. >

- Koko uważaj, byli by głupsi od buta gdyby nie mieli czujki.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Pią Lut 19, 2016 21:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Huh... udało się. Dach nad głową, w twarz nie wieje... co prawda trochę chłodno, ale znajdzie się na to sposób.

Magnus zaczął się krzątać, rozkładając na jednej z ław posłanie. Rozglądał się przy tym po świątyni podziwiając jej wnętrze. Co prawda statua Morra wydawała się złowieszcza, ale zwykle było to raczej spowodowane strachem przed śmiercią, a nie przed samym Panem na Ogrodach. Ciekawe.

- Hmmm... Zawsze mnie ciekawiło jak w świątyniach Morra mocno wieje Shyish i jak się układa... - stwierdził cicho siadając w jednej z ław.

Zamknął oczy, wziął głęboki oddech i skorzystał ze swojego magicznego zmysłu, aby zbadać strukturę Wiatrów Magii.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Lut 25, 2016 13:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ecoliono>

<Po krótkiej modlitwie zebrałeś się w sobie i postanowiłeś wrócić do miejsca, w którym na pewno znajduje się wyjście. W miarę jak zbliżałeś się do drzwi wszystko znów stawało się wyraźne i świetliste, musiałeś być dokładnie pod świątynią. Jednakże nieznane ci kwaśne opary nie rozwiały się. Idąc czułeś paskudny smród w nosie a twoja twarz zaczęła cię piec. Momentalnie dostałeś ataku kaszlu a dym wdzierając się do wnętrza twego ciała wżerał się w ciebie jakby zjadając cię od środka. Dotarłeś pod solidne drzwi katakumb i zacząłeś w nie uderzać i krzyczeć. Szybko jednak twój krzyk zamienił się w ochrypły charkot a uderzenia z silnych zrobiły się słabe aż twoje ciało odmówiło ci posłuszeństwa. Nogi się pod tobą ugięły , zamachnąłeś się jeszcze na drzwi ale twoja ręka już do nich nie dotarła. Powoli przechyliłeś się na prawy bok i upadłeś niczym zwalone przez wichurę drzewo. Ponownie światło zamieniło się w ciemność.
Nie wiesz ile czasu minęło ale kiedy się obudziłeś byłeś zdrowy. Widziałeś wszystko jakby twoje oczy były zdrowe. Zielone łąki dokoła i kilka dróg zbiegających się przy ociosanych kamieniach ustawionych tak aby tworzyć połączoną podwójną literę. Znak Morra. W okolicy nie widać żywej duszy. >


<Tellan, Kurt, Draco>

<Morte szybko przetłumaczył słowa. Okazało się, że szabrownicy nie chcą z wami walczyć o ile wypuścicie ich ze sklepu. Podobno trafili tu przez pomyłkę. Tellan zastanawiała się chwilę ale tylko do momentu kiedy była pewna, że owi ludzie nie mają tego po co ona przyszła. Koko dostrzegł jakiegoś człowieka za rogiem popalającego fajkę, Kurt dałby głowę, że kiedy stanęliście przed drzwiami owego jegomościa nie było na rogu.
Tellan obeznana z dawnych lat z językiem łotrzyków i złodziei zauważyła kilka gestów dzięki którym szabrownicy porozumiewali się bez słów. Dzięki temu szybko wywnioskowała, że owi ludzie będę walczyć tylko w ostateczności i nie są tutaj sami, ktoś ich pilnuje. Aby uniknąć niepotrzebnego rozlewu krwi wypuściliście więc obu obwiesiów, a ci od razu się ulotnili, tak samo człowiek z fajką.
Sklepik wygląda na pusty. Na zapleczu na regałach jest kilka starych koców i jakieś gliniane naczynia , które po głębszych oględzinach okazały się pustymi pojemnikami , w których ktoś kiedyś przechowywał zioła lub przyprawy. Drewniane ściany, sklepienie i podłoga nie mają żadnych dodatkowych widocznych przejść. Wydaje się, że nic tutaj nie ma jednak Tellan jest pewna, że hełm jest tutaj w tym budynku. Kurt stojąc przed wejściem razem z Koko zauważył, że ruch na uliczkach mimo iż był mały o tej porze, teraz jakby zamarł. >


<Frank>

<W wolnej chwili skupiłeś się na wiatrach magii i ku twojemu zaskoczeniu nie wyczułeś nic. Na statku nie ma żadnego źródła magii, no może poza tobą samym. Srebrną miskę zabrałeś ze sobą i od razu ruszyłeś na poszukiwania bosmana. Jak mogłeś się domyślić był w kantynie gdzie właśnie podawano jedzenie, właśnie siadał do stołu z blaszaną michą pełną parującego gulaszu. Tłum ludzi ustawiony w kolejce czeka na swoją kolej do jedzenia i każdy ma swoją miskę. Kiedy marynarze zobaczyli cię ze srebrną miską zaczęli szeptać coś do siebie na temat tego, że już jesteś trupem i pewnie skończysz jako rezerwowe racje w spiżarni.
Zaczepiłeś bosmana zanim jeszcze zaczął jeść. Ten spojrzał na ciebie wrogo, wstał od stołu i miałeś wrażenie, że zaraz dostaniesz w ryj ale co dziwne Ulf zaczął rechotać na całą stołówkę po czym wziął od ciebie srebrną miskę. >

-Hahaha... to ci dopiero. To micha psa kapitana. Kiedy dopadnie cię włochaty niedźwiedź będziesz wiedział za co... haha... <Bosman klepnął cię w plecy tak, że prawie się zadławiłeś własną śliną , po czym wydarł się na całą izbę. >
-Kuchta! Daj nowemu drewnianą michę i porcję z dna , co by był smaczniejszy jak go niedźwiadek będzie jadł...hahaha!! Dzięki młody, nie wiem czy jesteś taki odważny czy taki głupi. Możesz dziś wyjątkowo usiąść przy moim stole jak chcesz...

<Bosman usiadł i zabrał się za jedzenie pakując swoje grube paluchy do miski i wybierając jedzenie.>


<Magnus, Viktor>

<Elise i Viktor również rozłożyli swoje posłania na ławach. Viktor marudził do siebie pod nosem jakby narzekał i coś mu się nie podobało. Skupiłeś się na wiatrach magii. Pełno tu Shyish i spokojnie sobie faluje. Jednak z jakiegoś powodu wszystkie pozostałe wiatry magii w nieznacznej ilości lgną do posągu w tej świątyni. Jest to odrobinę dziwne. Elise zdaje się być niespokojna i zmartwiona. Zaczęła się przechadzać po świątyni jakby czegoś szukała. >

-Coś jest tutaj dziwnego Magnusie. Nie wiem co ale czuję...coś. Staram się omijać smutne miejsca takie jak to , tyle że tutaj... Tutaj jest jakoś wesoło...

<Świątynia wygląda tak jak powinna. Wszystko jest na swoim miejscu. Posąg, ołtarz, ławy, drzeworyty ze scenami śmierci, świece, kadzielnica, witraż z czarnego szkła przedstawiający Morra przyjmującego wędrujące dusze. >


_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Czw Lut 25, 2016 18:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Viktor wiercił się na ławie, próbując znaleźć jak najwygodniejszą pozycję do spania, aby zregenerować zmęczone ciało. Ława nie była najwygodniejszym łożem, o jakim teraz marzył łowca czarownic, ale mimo wcześniejszych pomruków pod nosem starał się więcej nie narzekać. Ignorując przemyślenia Eliese i kładąc się lekko zwinięty, na lewym boku usilnie próbował zapaść w spokojny sen.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pią Lut 26, 2016 09:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Pokojowe zakończenie spotkania z buszującymi w sklepie szabrownikami był nam wszystkim na rękę. Najwidoczniej uznali też, że i tak nie ma tu już niczego wartościowego dlaczego warto było by brudzić sobie ręce. Jednak Tellan czuła, że hełm jest gdzieś w tym pomieszczeniu. Jak tylko szabrownicy opuścili sklep wojowniczka rozpoczęła poszukiwania.>

- Czuję, że hełm jest gdzieś w tym miejscu...
- powiedziała głośno do towarzyszy- Musi być gdzieś dobrze ukryty...

<Tellan zaczęła przeszukiwać każdy kąt począwszy od odgrodzonej części sklepu, z której wybiegli mężczyźni. Sprawdzała podłogę i ściany szukając ukrytych skrytek, przeszukała dokładnie regał jak i powierzchnię za nim oraz pod spodem. Skupiła swoje zmysły aby poczuć energię hełmu, która ją przyciągała.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Lut 26, 2016 17:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mieszkając w Altdorfie widziałem kilkukrotnie rozjuszony tłum plebejuszy gardłujących na ważniejszych arteriach miasta. Wznosili hasła jakoby miejscy bogacze posiadali zbyt duże majątki, przeznaczając je na zbytki podczas gdy ów biedota znosi mozół ubóstwa. Zerkając na drogocenną misę, jak się okazuje psią misę, przypomniałem swoje naczynia z okresu wczesnoszkolnego.

Poprawka - naczynia nie były moje. Nam nie wolno posiadać. Przynajmniej uczniom.

Zrobiłem głupią minę, gdy bosman powziął chwilowo zastanawiać się nad dylematem odwagi i głupoty.

- A ja ni wiem, panie bosmanie! - Machnąłem przesadnie ręką. - No i ten tego, dzięki. Nie często się nadarza, ten tego, bym mógł z tak znakonomitą osobistością żreć - powiedziałem wysilając się na dupowlazczy ton.

Jeśli zaszła taka potrzeba, poszedłem po miskę z jedzeniem. Podziękowałem grzecznie kucharzowi i pełen dumy zasiadłem koło bosmana. Czuję, że napytałem sobie biedy. Być może zazdrosna, marynarska brać uzna, że "młody" zbyt szybko zdobywa wpływy i zechcą mi przywrócić strukturalny rezon? Bez wąpienia skomplikowałoby to podróz.

- A może, ten tego - zacząłem z pełnymi ustami strawy - zaniósłbym panu kapytanowi miseczkję? Hę? Co by się nie zeźlił, że psiak mu ją wyniósł i problemik się stworzył? Hę? Jak bosman, ten tego, myśli?
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Pią Lut 26, 2016 20:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Okazało się że gryzący i trujący gaz nadal unosi się przy wyjściu z katakumb. Chwila wystarczyła by płucom zaczęło brakować tlenu, a gryzące opary spowodowały że każdy oddech stał się męczarnią nie do opisania. Krzyk szybko zmienił się w ochrypły cichy szept. Opadnięcie z sił było natychmiastowe, nie byłem w stanie uderzać w zabarykadowane drzwi. Poczułem że tracę świadomość, a moje ciało upada na twarde kamienne płyty w katakumbach. Ostatnie co widziałem to tajemniczą świetlistość która promieniował z kaplicy, tak że wszystko było dla mnie widoczne.
Gdy się ocknąłem ze zdumieniem odkryłem że widzę normalnie, a wokół mnie znajduję się zielona łąka, po środku na skrzyżowaniu dróg stoi wyciosany z kamieni symbol mego Pana Morra. Lekko zdumiony podszedłem do symbolu, a wiedząc że jest to święte miejsce pomodliłem się do Morra, następnie rozejrzałem się po okolicy sprawdzając gdzie się znajduję.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg


Ostatnio zmieniony przez Orthan dnia Sob Lut 27, 2016 02:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Sob Lut 27, 2016 01:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Ratuje nam już któryś raz że szprecha po ichniemu.” Pomyślał gdy Morte kolejny raz tłumaczył z bretońskiego.

<Gdy cwaniaki zwinęli się z kantorka wraz z czujką Kurt nabrał nadziei że jakoś ro będzie. Już miał wejść do środka i pomóc w poszukiwaniach gdy nagle coś zauważył… a dokładniej zauważył że nie widzi ludzi. Nawet podpici menele zniknęli z ulic. Pacną Koko wierzchem dłoni.>

- Znajdź sobie jakąś dobrą osłonę albo właź do środka żeby byle dupek z kuszą nie zrobił jeża z dupy. Noc jeszcze młoda a już czuć trupa. Zobaczę jaki im idzie.

<Z tymi słowami znikną w kantorku.>

- Jak wam idzie? Tsza się nam spinać. Może robię się nerwowy ale chyba nam się szykuje kolejna akcja jak w karczmie.

„Nadal szukają, Cholera jasna.”

<Kurt zaczął pomagać w poszukiwaniach.>

- W takiej dzielnicy też bym się w jakąś skrytkę zaopatrzył.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Sob Lut 27, 2016 14:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Coś się kończy coś zaczyna. Koniec tego życia to początek następnego. Hmmm.. Ametystu jest tu dużo... spokojny jest... ale wszystko inne legnie do posągu. Ciekawe skąd to się bierze.

Mając cichą nadzieję, że żaden z kapłanów go nie nakryje, czarodziej obszedł ołtarz i podszedł do posągu, aby go dokładniej zbadać. To dziwne zjawisko sprawiło, że ciekawość zawrzała i odpędziła na moment zmęczenie. A nóż odkryją coś ciekawego? Wszak gdzieś pod miastem urzędowały skaveny, była też jakaś mafia... Oj w Bretonii działo się więcej tajemniczych rzeczy niż można się było spodziewać.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Lut 28, 2016 12:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Magnus,Victor>

<Victor ułożył się na ławie najlepiej jak umiał i położył się spać. Jego ciało widocznie nadal regenerowało się jeszcze po wyleczonych mutacjach. "Były Łowca czarownic" zasnął a swoim ciężkim oddechem sygnalizował swoją obecność w półmroku. Elise nie mogła spać, przechadzała się cichutko po świątyni rozglądając się uważnie za czymś, czego chyba nie było. Czyżby kobieta popadała w paranoję po tym wszystkim co ją spotkało? Magnus w tym czasie zakradł się za ołtarz i począł oglądać wielki posąg Morra wykuty z jednej czarnej bryły, prawdopodobnie marmuru. Z bliska podobizna Pana śmierci wygląda jeszcze bardziej niepokojąco,Magnus poczuł namacalnie jakby ocierał się o śmierć. Przez plecy przebiegł mu zimny dreszcz strachu. Czarodziej rozejrzał się niespokojnie, ale poza śpiącym Viktorem i Elise przesuwającą się niczym duch po świątyni, nikogo z nim nie było. Statua zdawała się być w porządku. Gładkie zimnie krawędzie były martwym kamieniem w które rzeźbiarz starał się tchnąć życie swoim kunsztem. Jednak kiedy Magnus obszedł kamienny wizerunek Morra i przyjrzał się jego podstawie dostrzegł, że na dolnej krawędzi ubrania Pana Snów namazano jakieś symbole.Z początku Magnus myślał ,że są namalowane jakimś barwnikiem ale szybko okazało się, że namazane znaki jakby wżarły się w kamień i stały się jego częścią. Nie były ty ani runy, ani żaden ze znanych alfabetów. Jasnym jednak było, że są to symbole magiczne. Tylko kto i w jakim celu miałby je tutaj umieszczać, bo na pewno nie kapłani Morra. Magnus usłyszał jak ciężkie drzwi gdzieś się zamknęły i ktoś nadchodził. Czarodziej szybko popędził do miejsca gdzie spał Viktor, Elise poszła w jego ślady. Z bocznej nawy wyszła postać Morryty odziana w czarną togę z kapturem na głowie. Kapłan rozejrzał się i zatrzymał wzrok na trójce "intruzów". Przetarł oczy jakby w niedowierzaniu, postał jeszcze chwilę po czym przeszedł do ołtarza, ukląkł i zaczął modlitwę.>


<Tellan,Kurt,Draco>

<Poszukiwania artefaktu w sklepie rozpoczęły się na dobre. Tellan razem z Draco i Morte przeglądali każdy kąt przetrząsając wszystko co tylko udało się znaleźć, koce, naczynia, meble. Szybko do oględzin składziku dołączył Kurt a Koko wszedł tylko do środka razem z więźniem i zamknął drzwi. Opukiwany był każdy kąt, każda ściana, deska w podłodze. Nic nie świadczyło o tym, że jest tutaj jakaś skrytka. Po chwili jednak Kurt znalazł małą skrytkę w kontuarze. Zapewne służyła do chowania niewielkich przedmiotów jak sakiewka lub klejnoty. Niestety w tej chwili była pusta. Nie daliście jednak za wygraną wiedząc ,że to czego szukacie jest tutaj. Nawoływanie hełmu nie ustawało, był gdzieś tutaj co zaczynało budzić irytację Tellan. Koko przespacerował się po głównej izbie sklepu i usiadł ciężko na kontuarze. Mebel zaskrzypiał pod ciężarem zwalistego najemnika. Wtedy w sklepieniu, tuż nad drzwiami wejściowymi otworzyła się ukryta skrytka. Tellan pobiegła tam czym prędzej, zerknęła w otwór i stwierdziła, że cokolwiek tam jest potrzeba jej podwyższenia aby tego sięgnąć. Kurt wziął więc rycerzyce na barki i pomógł jej dosięgnąć ukrytego w dachu zawiniątka. Okryty w szmaty przedmiot okazał się czarnym hełmem z przyłbicą, w kształcie ludzkiej czaszki. Tellan poczuła podniecenie na widok odnalezionej zguby. Kobieta czuła niepohamowaną chęć przymierzenia hełmu , tak na wszelki wypadek żeby upewnić się, że to ten właściwy.>

-Skoro mamy to coś to ruszajmy do Kisleva. Moi towarzysze broni czekają na świętą wodę, którą dostałem w świątyni aby ich uzdrowić... <Drako zdawał się być zniecierpliwiony.> Pomogę wam w drodze na północny wschód a jeśli wszystko dobrze się skończy to będę miału was dług. Ruszajmy czym prędzej byle statkiem...


<Frank>

<Zabrałeś od pulchnego ogolonego na łyso kucharza miskę z jedzeniem. Rzeczywiście, w owym momencie wszyscy poza bosmanem i kucharzem patrzyli na ciebie srogo. Usiadłeś i zacząłeś jeść. Nawet smaczne jak na normy okrętowe. Wieprzowina w sosie z odrobiną warzyw. Bosman nie przerywając jedzenia zastanawiał się nad twoim pytaniem na tyle długo, że zacząłeś wątpić czy je usłyszał. Wreszcie oblizał palce stuknął pięścią w stół i powiedział. >

-Ciekawy pomysł. Dobra masz miskę i oddaj ją kapitanowi. Może nie jesteś taki babci synek na jakiego wyglądasz.

<Bosman oddał ci srebrną miskę.>

-Tylko lepiej, żeby trafiła do kapitana bo inaczej czeka cię specjalna kara...

<Na te słowa marynarze siedzący obok zachichotali radośnie wyobrażając sobie zapewne jak przyjmujesz karę.>

-Kajutę kapitana znajdziesz sam, tyle raczej umiesz. Miska którą dał ci kucharz należy teraz do ciebie. Dbaj o nią bo drugiej ode mnie nie dostaniesz. Kiedy wrócisz od kapitana zgłoś się na szkolenie do mnie. Czeka cię jeszcze dużo pracy dzisiaj. Sporo muszę ci pokazać skoro jeszcze nie uciekłeś na ląd.

<Bosman wstał od stołu i zadowolony z czegoś uśmiechał się pod nosem. Wtedy dopiero poczułeś się osaczony. W oczach otaczających ciebie ludzi, rzeczywiście musiałeś podpaść. Widocznie wazeliniarstwo nie jest tutaj pochwalana. Przepite, wysuszone wiatrem i solą twarze marynarzy zdradzały ukrytą groźbę. Czułeś w kościach, że ktoś bardzo ci podziękuję za otrzymanie żarcia bez kolejki. >


<Ecoliono>

<Bez obaw i z dużym zainteresowaniem ruszyłeś w stronę "bramy Morra". Przystanąłeś przy niej i odmówiłeś krótką modlitwę. Kiedy zacząłeś się rozglądać odkryłeś, że tuż obok stoi blady, siwy, stary człowiek w szarej wypłowiałej todze. Obrzucił cię ciekawskim spojrzeniem i rzekł>

-Witaj chłopcze, a czego ty tutaj szukasz. Wyglądasz na kogoś kto zabłądził, zgubił drogę. Dokąd zmierzasz? Może będę w stanie tobie pomóc młodzieńcze.

<Powietrze w okolicy wydaje się świeże i rześkie. Jak okiem sięgnąć wszędzie dokoła widać zielone pola i łąki pełne wysokich traw. Na błękitnym niebie latają czarne ptaki. Nie masz pojęcia jak i kiedy dokładnie znalazłeś się w tym miejscu. Może to sen, a może umarłeś tam pod drzwiami dusząc się na śmierć. Odkąd pamiętasz byłeś ślepy a teraz widzisz to wszystko na własne oczy, bez wizji, bez pomocy Boga Śmierci. A może to jakieś szalbierstwo, hipnoza lub czary dające ci ułudne uczucie spokoju podczas gdy tak naprawdę zjadają Cię robaki?? >

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus


Ostatnio zmieniony przez Blackswordsman dnia Czw Mar 10, 2016 14:26, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pon Lut 29, 2016 19:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tak... to on...W końcu wrócił w moje ręce...Nie powinnam była go tak łatwo oddawać krasnoludowi...Gdyby dostał się w niepowołane ręce...

<Pomyślała Tellan przyglądając się dokładnie hełmowi po czym wsuneła go na głowę nie spuszczają przyłbicy.>

- Dziękuję za pomoc.- zwróciła się do towarzyszy przeszukujących z nią sklep. Na słowa Draco zmarszczyła czoło.- Co dokładnie trapi twoich braci? Jaka to choroba ich nęka? Chciałabym pomóc ale nie wiem czy będę w stanie. Co do statku... Możemy się rozejrzeć czy któryś wybiera się w tamte strony w najbliższym czasie...No i obiecałam ojcu Ecoliono, że jak będziemy opuszczać miasto damy mu znać. Kurt chyba miał tu jeszcze coś do załatwienia, prawda?
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Pon Lut 29, 2016 23:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widząc stojącego obok mnie starszego siwego mężczyznę w starej spłowiałej todze zdumiałem się, przysiągłbym że wcześniej tam go nie było. Skołowany i zdezorientowany, słysząc jego słowa skłoniłem głową na powitanie i odpowiedziałem mu.

-Masz rację Panie, chyba rzeczywiście się zgubiłem i nie za bardzo wiem gdzie się znajduję.

Spojrzałem w zamyślenia na starszego mężczyznę po czym kontynuowałem.

-Wiem że wcześniej byłem w klasztorze Morra w Couronne i tam razem z współbraćmi w katakumbach modliłem się do Morra by litościwie przyjął duszę zmarłego Ojca Przeora do swego królestwa. Potem zdarzyły się te wszystkie dziwne wypadki, jeszcze ten pierzasty posłaniec Morra. Zresztą widzę ta łąka i symbol Morra, nie rozumiem za bardzo dlaczego? Wiedz Panie że od urodzenia jestem ślepcem.

Jeszcze raz rozejrzałem się po miejscu w którym się znalazłem, po czy patrząc na mężczyznę, przypomniałem sobie że zapomniałem się przedstawić.

-Wybacz mi Panie, zapomniałem o wychowaniu. Jestem Ecolino d'Elhyare pokorny sługa Boga Śmierci, jeśli mógłby cię Panie prosić oto byś wyjawił kim jesteś kim jesteś i gdzie się znajduję obecnie był bym bardzo wdzięczny.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg


Ostatnio zmieniony przez Orthan dnia Wto Mar 01, 2016 19:32, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Wto Mar 01, 2016 00:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kurt chciał zaprotestować gdy Tellan z miną wygłodniałego wilka założyła hełm ale nic się nie stało. Odetchną z wyraźną ulgą. >

- Bracia nie bracia ale po kolei. Najpierw trzeba się stąd wydostać. Na zewnątrz zrobiło się podejrzanie cicho. Mam nadziej że tylko mi się wydaje zniknęły nawet menele a to już jest niepokojące. Już raz oberwałem za to twoje wiadro i chyba robię się nerwowy. – Dodał z uśmiechem zawodowca.

- Koko pożycz od pana Shmenrick’a drzwi posłużą nam za pawęż. Mam nadzieje że to moja paranoja. Jak wejdziemy między budynki to je gdzieś zastawimy. Będziesz nas osłaniał z lewej. Mort’e weź naszego „języka” z prawej porobi za żywą tarcze. Drako i ja pojedziemy środkiem. Tellan, Ty jak masz już całą zbroje idź przodem. Wiem że głupio tak wypychać cię na przodek ale w zbroi masz największą szansę. Jak by doszło do czegokolwiek.

<Gdy Tellan nieco się oddaliła zagadał do Mort’a>

- Wiem że skoro teraz ma hełm to wiadro pomyj może okazać się niewystarczające ale jak by co weź cebrzyk. Niech nawet nasze mięso armatnie je niesie spróbować nie zawadzi mieć gdyby doszło do najgorszego.

- Nowy, eee …Drako jak zacznie się jatka nie leź jej pod miecz. Choć by nie wiem co. Bo inaczej zbierać cię będą do cebrzyka. Bez hełmu może, - powtórzył z naciskiem – może mieli byśmy szansę ją powstrzymać w czterech ale tylko może. Rozumiesz mnie?

<Potem z znów podszedł do Tellan>

- Ogłosiłem zaciąg do własnej drużyny na za dwa trzy dni w tej karczmie co była zadyma. A potem do imperium byle by znaleźć jakaś robotę na drogę powrotną. Czy to statkiem czy karawaną to już jeden pies. Im spokojniej tym lepiej żeby się zgrać ale sama wiesz jak to bywa. Co zrobi reszta… nawet nie będę zgadywać. Chyba im przygód starczy na jedno życie i myślę że nie ma co się dziwić nie?

_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 33, 34, 35 ... 41, 42, 43  Następny
Strona 34 z 43

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.