Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt IV Cz2 Strach w każdym z nas
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 37, 38, 39 ... 41, 42, 43  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Wto Lip 12, 2016 14:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy Magnus zaczął znikać Kurt szturchną Mort’a pod żebra.

- Kopsnij się do tutejszych władz i postaw kogo się da że u morytów działają kultyści a potem pobiegnij do matki przełożonej u Shalay i im też powiedz. – Wysłał najemnika z zadaniem – A… i powiedz wielebnej że pewnie będzie tsza kogoś składać jak dojdzie do walki.


Gdy Kurt uznał że Magnus już polazł na górę staną niejako drugi w kolejce na górę. Musiał się nad czymś zamyślić bo Koko musiał go zabrać z drogi lecącemu dzwonowi.


- No, no to teraz nie ma już co zwlekać. –
Powiedział flegmatycznie jakby nadal pogrążony w myślach patrząc za znikającą bardką. Wyciągając kaczą stopę – Mogła od razu pobiec z Mort’em. – Skomentował wracając myślami do rzeczywistości. - Panie przodem? – Zapytał Tellan.
- Jest cholernie stromo. Jeden na przedzie reszta go asekuruje żeby nie zjechał. Jak ten dzwonek. I uwaga bo nie wiadomo co to było. Zaatakowali go czy jakaś pułapka.

_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Sro Lip 13, 2016 20:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kiedy lecący z hukiem dzwon oznajmił, że tam na górze już wiedzą, że ktoś kręci się przy wieży nie było się co dłużej zastanawiać tylko ruszyć za Magnusem.>

- Niech będzie...- odpowiedziała Tellan na komiczną uprzejmość Kurta szykując broń. Weszła więc do środka i trzymając miecz blisko siebie wspinała się ostrożnie po schodach z nadzieją, że więcej niespodzianek jak ten dzwon nie będzie.

Mam nadzieję, że z Magnusem wszystko porządku...Miejmy nadzieję, że to on był zaskoczeniem dla nich i coś już działa


-Wąsko tu....
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Lip 15, 2016 12:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odkąd wypłynęliśmy stałem wyprostowany w gnieździe. Zaraz przypomniałem sobie o ćwiczeniach w Gabinecie Cieni polegających na siedzeniu w miejscu i wpatrywaniu się w jeden punkt do momentu aż zacznie ów punkt zaczepienia wzroku zachowywać się. Otóż to - zachowywać się. Pamiętam zdziwienie, gdy pierwszy raz byłem przekonany, że oto jabłko, które stało nieruchomo nagle zmieniło swą lokalizację o kilka centymetrów. Podobnie jak wielu uczniów i ja myślałem, że posiadłem jakąś ponad naturalną zdolność przenoszenia przedmiotów. Dopiero potem mistrzowie wytłumaczyli nam, że w spokoju i ciszy czai się magia. Stąd majaki, realne fatamorgany.

Zasnąłem. Wtedy nie zasypiałem. Tam nie kołysało, a jak kołysze i myśli się o latach względnej beztroski to człeczyna, jak stała to odlatuje w odmęty kuzyna snu wiecznego.

Przebudzon i nastraszon przez starszego marynarza prawie wypadłem z roli głupkowatego chłopaka.

- E, ten tego, psze pana no ni znom się - odpowiedziałem. - Nie wim czemu żem komara przycioł. Ten tego chyba żem jeszcze nie przywykł. Ale to się zmieni, nie? Ten tego, se myśle, że pan Ulif pewno chce bym się uczył od doświadeczonego marnarza czyli, ten tego, ode pana, a jak!

Potem zaśmiałem się, jak na wzorowego idiotę przystało.

- A kucharzyna to niech lepiej se nie myśli nic bo ja, ten tego, wybredny nie jestem! Ot, zdażyło się raz jeden opuścić żarłodawanie i wielkie mi, ten tego, halo! Żeby mu nie było przykro, to zjem dwie porcje, ten tego, jak byndzie okazyja jaka!

Znów zaśmiałem się, jak na wzorowego idiotę przystało.

- A chłopaków to się nie bajam bo, ten tego, w kupie to każdy je cwany, tako powiadam panu, o! No, ale chrzest musi być, wiadomka. Tylko bez dodatków, bo ja może i młokos, ale w ryło dać, ten tego, umim!

Teraz się nie zaśmiałem, gdyż sytuacja rysuje się dla mnie co najmniej niekorzystnie. Pora wychylić czoło ku przeznaczeniu. Skinąłem marynarzowi głową i zgramoliłem się na dół.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Nie Lip 17, 2016 22:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ręka złamana. Jak cholera, na pewno. Kurwa, ale boli.

Leżąc krzywo na cholernych schodach Magnus starał się nie poruszać i przezwyciężyć przejmujący ból. No podejdź. No podejdź...

Pytanie... czy gnojek będzie miał osłonę... na pewno... wyczuje też gromadzenie dużych ilości energii. Trzeba podejść do tego...


Magnus wyczekał aż pojawi się przeciwnik. A wtedy... a wtedy wystrzelić zaklęciem w schody pod stopami przeciwnika. Czarnoksiężnik na pewno będzie chronił siebie, ale nie otoczenie. A jak schody się rozprysną, to skurwiel spadnie ze schodów i posmakuje tego co Magnus. A jak będzie trzeba to go czarodziej zatłucze tą jedną ręką, która jest sprawna.

Nie ma litości dla cholernych nekromantów.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lip 25, 2016 17:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


<Świątynia>


<Tellan , Kurt, Koko i Ecoliono ruszyli kolejno jeden za drugim po schodach na górę. Wojowniczka szła bardzo wolno przeciskając się z ogromnym mieczem, trzymając go przed sobą po skosie, w pionie co chwile szurając nim o ściany i schody klatki schodowej. Tuż za nią kroczył Kurt ze swoim wielolufowym pistoletem gotowym do strzału wyzierając pod ramieniem kobiety. Kolejny po schodach wdrapywał się Koko. Tellan i Kurt ledwo mieścili się na schodach ocierając pancerzami o ściany ale Koko, on musiał dosłownie wciskać się na siłę. Cała trójka do tego zgarbiona i powykrzywiana w razie walki miała mobilność bliską zeru. Tylko Ecoliono idąc na samym końcu, trzymając się ścian poruszał się w miarę swobodnie. Wspinaczka zdawała się trwać wieki. Krok za krokiem, zakręt za zakrętem, spiralne schody zdawały się nie mieć końca. W którymś momencie Tellan stanęła na bardzo śliskim stopniu i straciła równowagę i nogi zjechały jej w dół. Nie mogąc podtrzymać się rękoma upadła na twarz kopiąc przy tym Kurta w goleń. Wojowniczka uderzyła szczęką o kamienne schody, jej zęby zazgrzytały jakby dostała ciężkiego podbródkowego a w ustach poczuła smak krwi. Aby dopełnić obrazu nieszczęścia przyłbica hełmu zatrzasnęła się pod wpływem upadku a może maczały w tym łapy siły wyższe...Kobieta utonęła na chwilę w ciemności po czym owa ciemność zmieniła się w purpurową zasłonę, pryzmat przez który świat był teraz w jednym kolorze, krwistej czerwieni.>


<Kopnięty przez Tellan Kurt wypatrujący celu na schodach próbował łapać się śliskiej kamiennej ściany ale rękawica nie zwiększała przyczepności dłoni w skutek czego wojak poleciał na plecy pilnując aby kacza stopa czasem nie wypaliła prosto w Tellan. Ponownie sytuację uratował Koko. Biorąc szybko głęboki oddech najemnik nadymał się jak balon i po prostu utknął między ścianami. Jego zbroja jęknęła napierając na kamienie gdy ręce najemnika przytrzymały Kurta od tyłu aby ten nie rozwalił sobie łba. Ecoliono zatrzymał się z niepokojem nasłuchując co się przed nim dzieje...>

-Ostrożnie, upadek może nas kosztować życie...<Mruknął Koko>

<Magnus leżał czekając aż ktoś się pojawi. Pozycja była bardziej niż niewygodna ale przynajmniej dawała wrażenie, że czarodziej jest raczej bezbronny. Po chwili na schodach magister magii dostrzegł tego człowieka obdartego ze skóry i mięśni, który rzucił w niego dzwonem, a za nim szedł jeszcze ktoś odziany w kapłańskie szaty wyznawców Morra. Obdarty ze skóry widząc Magnusa ruszył w jego kierunku. Czarodziej nie tracąc czasu wystrzelił potężny promień światła pod nogi potwora krusząc w ten sposób schody. Odbity błysk światła na moment oślepiła całą trójkę a eksplozja światła zatrzęsła wieżą. Odłamki kamieni i kurz zasypały Regenbogena a dwójka napastników runęła w dół razem ze sporą sekcją schodów. Świetlisty słyszał jeszcze jak staczają się w dół a potem cisza. >
<Tellan i Kurt ledwo zdołali stanąć na nogach kiedy wieża zatrzęsła się i słychać było głuchy łomot. Zaraz po tym ze schodów spadły najpierw kamienie a potem dwie osoby z których jedna wyglądała jak torturowany, obdarty ze skóry mężczyzna, a druga jak kapłan Morra. Tellan nastawiła szybko miecz tak, że pierwszy ze spadających nabił się torsem na ostrze aż do połowy miecza. Czarna śmierdząca jucha spłynęła po metalu zalewając rękawice Tellan. Kurt nie czekając wypalił z kaczej stopy w domniemanego kapłana Morra. Huk broni poniósł się echem po klatce schodowej tak że wszystkim teraz piszczało w uszach. Chmura dymu na moment zasnuła wojaka aż zakasłał. Wystrzelone kule poszarpały dotkliwie ciało "morryty" z czego jedna roztrzaskała mu głowę. Dym i kurz opadły. Obaj przeciwnicy byli martwi, nie ruszali się. >
<Magnus wykonał swój plan nawet z nawiązką pozbywając się dwóch wrogów za jednym zamachem, jednak teraz nie możliwym było wejście na szczyt wieży bez umiejętności latania lub przyklejania się do ściany i wspinaczki. Jeśli ci dwaj ,których czarodziej delikatnie mówiąc spuścił w dół, byli wszystkim co miało czekać poszukiwaczy przygód na szczycie wieży to wszystko było jak najbardziej na miejscu, ale co jeśli tam na górze nadal ktoś się ukrywał, a magiczne zmysły magistra jednoznacznie wskazywały, że właśnie tak było...>
<...ale tylko do pewnego momentu.>

-...ała.. zostaw mnie!! Przebrzydłe ptaszysko,wynoś się!! Zaraz polecisz do swego pana głową w dół pierzasta pokrako!! Ała... Oż ty gnido, ścierwojadzie pierdolony...Aaaaaaaa... <łup>

<Cisza i zanikająca energia wiatrów śmierci oznaczała, że to koniec nekromantów. Magnus leżał tam gdzie leżał gdy ponad nim na oberwanych schodach wieży usiadł mały czarny kruk. W dziobie trzymał czyjąś gałkę oczną zwisającą z kłębka włókien nerwowych. Ptak intensywnie wpatrywał się w oczy czarodzieja jakby jego miały być wydziobane następne, a jednak Regenbogen nie czuł się zagrożony.>
<Nie wiadomo co się stało tam na górze ale Ecoliono mimo braku zmysłu wzroku, zobaczył jak brudna czarna mgła rozprasza się nad świątynią a zła magia śmierci rozmywa się na wietrze.>


<Frank>

<Marynarz kiwnął na ciebie dłonią jakby cię ponaglając. Wyszedłeś z gniazda i powoli zszedłeś na pokład. Wiatr się wzmógł a ludzie wskoczyli na maszty i na komendę stawiać żagle rozwinęli tyle płótna, że przez chwilę pomyślałeś jakoby to był statek powietrzny a nie zwykły okręt morski. Żagle zaciągnęły wiatr i przyspieszyliście. Z góry ktoś zagwizdał, podniosłeś głowę by zobaczyć co to. To ten ślepy na jedno oko marynarz, pokiwał z góry ręką jakby do ciebie. Wtem ktoś zarzucił na ciebie lasso ze sznura okrętowego , ktoś inny pchnął cię z całej siły i wypadłeś przez lewą burtę do morza. Sznur szybko się zacisnął a ty wylądowałeś w wodzie. Coś ci przypomniała ta sytuacja, tylko wtedy nie byłeś przywiązany. Zanurzyłeś się w spiętrzonej morskiej toni i niewątpliwie poszedłbyś na dno ale statek szarpnął cię za sobą. Zacząłeś panicznie machać rękami i nogami. Wszak pływanie to jedna z tych umiejętności których jeszcze nie opanowałeś nawet w czarach. Zimne, mokre fale chłostały cię po twarzy podtapiając cię kiedy ty walczyłeś z żywiołem. Spojrzałeś się na statek i wydarłeś o pomoc. Przy relingach zgromadziła się chyba cała załoga obserwując cię z uśmiechami na twarzach i obstawiając jakby zakłady ile wytrzymasz. Wtedy zrozumiałeś, to był chrzest. Tylko, że ty nie potrafiłeś pływać a obecna sytuacja była nie lada wyzwaniem dla kogoś kto to potrafił. Statek ciągnął cię z sobą a ty opadałeś z sił. Postanowiłeś złapać sznur i spróbować się wciągnąć na pokład ale brak oddechu i twoja słaba kondycja fizyczna uniemożliwiły ci to. Kolejna fala chlusnęła ci w twarz i woda zamroczyła cię, znalazłeś się pod lustrem wody i nie miałeś już siły się szamotać. Wtedy lina napięła się najbardziej jak to tylko możliwe i poczułeś, że jesteś wciągany na pokład. Kilka mocnych szarpnięć a ty już leżałeś na deskach pokładu cały przemoczony, zmarznięty i z ledwością łapiący oddech. Od razu zwymiotowałeś wodą i żółcią. Zdawało ci się, że twoja ślina stała się tak gęsta jak galareta i staje ci w gardle.>

-Oficjalnie witaj na pokładzie starszy majtku Szarek, hehehe... <Zadudnił głos bosmana Ulfa.> - Pozbieraj się jak już do siebie dojdziesz... posprzątaj po sobie i marsz do kantyny a potem zameldujesz się na mostku...

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Wto Lip 26, 2016 00:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wspinając się powoli nasłuchiwałem, kilka razy po odgłosach rozpoznałem że wspinaczka na szczyt wieży o mało nie zakończyła się upadkiem w dół. Na szczęście dzięki refleksowi Koko nic takiego się nie stało - jak widać bogowie mieli nas w opiece.

Wtedy wieża zatrzęsła się, tak że by nie upaść musiałam pochwycić się zimnej kamiennej ściany. Po chwili na wprost przed nami posypały się kawałki kamieni i gruzu i zaraz potem usłyszałem metalicznym dźwięku i głośnym huk wystrzału - najwyraźniej plugawcy musieli spaść na dół przez powstałą wyrwę, a Tallen i Kurt stoczyli krótka walkę z nekromanckim pomiotem.

Po chwili z szczytu wieży dało się słyszeć jakieś nie wyraźne okrzyki po czym nastała cisza, a wraz z nastaniem ciszy zniknęła mroczna nekromancka magia otaczająca przybytek klasztoru niczym jakiś mroczny całun. Westchnąwszy z ulgą, zwróciłem się spokojnie do moich towarzyszy.

-Pokonaliśmy ich, nie ma już żadnego śladu po mrocznej magi nekromantów - dzięki niech będą ci Pani Kruków żeś nas ochraniał. Teraz trzeba poszukać Magnusa i upewnić się że nic mu nie jest, a potem zająć się innymi czekającym na nas problemami
.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Wto Lip 26, 2016 17:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt męczył się na wąskiej klatce schodowej. Nie szło się wyprostować, nie szło się zamachnąć. W tej chwili był wdzięczny bogom za swoją podręczną artylerię. Nawet gdy Tellan wyłożyła się na schodach pistolet był bezpieczniejszy niż nadstawione żelastwo. Sytuację uratował Koko.

Na to go ze sobą zabrałem” Pomyślał zadowolony. Potem się skapną że Tellan opadła przyłbica „To nie wróży nic dobrego…” Na szczęście z góry dosłownie nadlecieli wrogowie. Zagrało żelazo i ołów. Wszystkie pięć kulek trafiły w komiczny sposób zmieniając trajektorię lotu teraz już trupa. Chwilę trwało nim wykaszlał dym.

Mam nadzieję że zbroja się krwią nażarła bo nadzieje nas jak jabłko na festynie.

Kurt schował do tylnej kabury jeszcze gorący pistolet przezornie trzymając rękę na rękojeści samopału.

- Tellan. – Starał się mówić głośno i wyraźnie. – Magnus. Musimy go znaleźć. Uratować. Wróg pokonany. Zwyciężyłaś. – Niewiedział które słowa przebiją się przez zbroję. A zupełnie przypadkiem nie mieli wiadra pomyj żeby zafundować jej terapię wstrząsową.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Wto Lip 26, 2016 23:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Witaj Posłańcu. - powiedział z wysiłkiem czarodziej przewracając się ostrożnie w bardziej komfortową pozycję - Przepraszam za naruszenie wieży... Mam nadzieję, że Morr nie będzie miał do mnie urazy... widzę, też że poradziłeś sobie z tamtym. Uch... ale cholernie boli.

Usiadł na stromych schodach i otrzepał się z kurzu prawą ręką. Lewa była na pewno złamana. Otarł jeszcze czoło z krwi i pyłu i wytarł dłoń w ubranie. Potem pogładził czarne ptaszysko po łbie.

- To się odbuduje. Mam nadzieję, że nie rozwaliłem Ci gniazda. - nadstawił rękę, aby kruk mógł mu przysiąść.

Czarodziej miał tylko nadzieję, że niedługo ktoś podejdzie tutaj na górę. Ręka bolała jak cholera i schodzenie w takim stanie bez asekuracji byłoby... ciężkie. Bardzo ciężkie.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Lip 29, 2016 12:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Powrót do przeszłości szczęśliwie okazał się nie pełny. Szczęśliwie dla mnie. Szczęśliwy był i dla załogi.

Summa summarum: wszyscy zadowoleni!

Musiałem się opić wody, gdy traciłem przytomność. Splunąłem jeszcze raz na ziemię i nim powstałem upewniłem się, że nie mam ochoty na kolejnego pawia.

- Tak jest, psze pana - rzuciłem do Ulifa dysząc jak myrmydion po ciężkich harcach z syrenami.

Bez gadania posprzątałem to, co wyrzuciłem z siebie. Marynarze muszą mieć ze mnie niezły ubaw, ale jak mawiają wielcy filozofowie karczemni: [Nieuniknionego nie unikniesz!.

Potem, postępując z zaleceniem bosmana poszedłem coś zjeść do kantyny.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Sob Lip 30, 2016 19:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Droga na górę była dla Tellan nie małą udręką. Ocierając się o ściany i jednocześnie pilnując aby miecz nie zaklinował się w szczelinach stawiała ostrożnie kroki obawiając się upadku na towarzyszy idących za nią. No i stało się. Pechowy krok, który postawiła przyprawił ją o nie mały ból szczęki. W ustach poczuła słodki smak krwi, na domiar złego świat wokół niej przybrał oblicze, którego ostatnio próbowała unikać. Ledwo zdążyła stanąć na nogi, a z góry spłynęła lawina kamieni za którą stoczyły się dwie postacie. Jedna z nich nabiła się prosto na miecz wojowniczki pokrywając oręż i rękawice czerwona posoką. Natychmiast poczuła jak zbroja wchłania jej całą esencję. Jeszcze jakieś odgłosy do góry i zapadła cisza. Wojowniczka czuła jak krew krąży w niej coraz szybciej. Poczuła jak jej ciało zaczęło zespajać się ze zbroją. Bestia chce się z nią połączyć. Pragnie więcej krwi...>

Podnieś przyłbicę... podnieś ją...Szybko...

<Tellan skupiła całą swą uwagę na tym aby nie dać bestii zapanować nad sobą. Jakby zza ściany usłyszała głos Kurta wołającego ją...>

...Magnus...tak...potrzebuje nas...

<Kobieta sięgnęła do hełmu i z trudem odchylała przyłbicę jakgdyby ta zespoliła sie z resztą na zawsze. Nagle zastygła.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3941
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Sie 04, 2016 15:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


<Świątynia>

<Kiedy nekromanci byli już naprawdę martwi Tellan opuściła miecz pod nogi i zaczęła szamotać się próbując zdjąć z głowy hełm lub chociaż podnieść przyłbicę. Kobieta w pewnym momencie zamarła a wraz z nią reszta jej towarzyszy wstrzymując oddech. Ku uciesze wszystkich rycerzyca opanowała się i uniosła przyłbicę odsłaniając swoją twarz.>

-Dobrze, Kurt. Pójdę sama. Nie ma potrzeby ,żeby wszyscy pchali się na górę jeśli Ecoliono ma rację i wrogowie są pokonani. Zresztą ledwo się mieścimy. Poradzę sobie sama. Zabierz tylko na dół mój miecz, bardziej tu przeszkadza niż pomaga.

<Nie było co debatować więc po kolei jeden za drugim, Ecoliono, Koko i Kurt schodzili teraz na dół. Wąskie kręte schody okazały się jeszcze trudniejsze do pokonania w dół niż w górę. Na szczęście nikomu nic się nie stało i trójka bohaterów bezpiecznie zeszła do przedsionka świątyni. >
<Kruk patrzył się jeszcze przez chwilę na Magnusa po czym upuścił na schody oko trzymane w dziobie. Na monolog czarodzieja ptak wydał z siebie złowieszcze - Kraaa..- Kiedy mężczyzna musnął pióra kruka ten wzbił się w powietrze i nie miał najmniejszego zamiaru przysiadać na ramieniu człowieka. Powód był dość oczywisty, Magnus nie był morrytą a co więcej, chyba nie nadszedł jeszcze jego czas na odpoczynek wieczny. Ptak pomachał skrzydłami i poleciał w górę znikając za ścianą i sklepieniem klatki schodowej. Magnus usadowił się wygodniej i czekał na ratunek. Czarodziej usłyszał metaliczne kroki i niedługo trwało aż zobaczył przed sobą Tellan, której rękawice umazane były w ciemnej zaschniętej już krwi. Bez zbędnych słów kobieta pochwyciła Regenbogena i przełożyła go sobie przez lewy bark i pochylając się aby żadne z nich nie wadziło głową o sufit zaczęła schodzić opierając prawe ramię na ścianie. Gdy wreszcie oboje zeszli cało na dół Kurt , Koko i Ecoliono czekali na nich zniecierpliwieni. Magnusa ułożono na kocu, na placu przed świątynią. Krótko po tym pojawiła się straż miejska w liczbie trzech patroli po pięć osób, a zaraz za nimi Elise, Morte i siostra Shalyi. Przybyłe kobiety od razu zajęły się opatrywaniem czarodzieja. Bardka trzymała głowę Magnusa przecierając ją i owijając bandaże. Kapłanka rozcięła rękaw szaty rannego po czym bardzo ostrożnie składała złamaną rękę usztywniając ją drewienkami i płótnem. Ból nie ustępował ale czarodziejowi było jakoś lżej. Elise wyglądała na bardziej złą i radosną a Regenbogen pomyślał przez chwilę, że może ona zaraz dołoży mu na dokładkę za to co zrobił. Jeden z dowódców patrolu rozporządził ludźmi aby zablokowali
wyjście z terenu świątyni i podszedł do Ecoliono zapewne dlatego, że był on jedynym kapłanem Morra na dziedzińcu. >

-Co się tutaj stało kapłanie. Gdzie winowajcy?

<Morte w tym czasie podszedł do Kurta> - Zrobiłem jak chciałeś szefie. Po drodze spotkałem naszą śpiewaczkę, już była u kapłanek chociaż nie wiem jak mnie wyprzedziła.



<Frank>

<Nadal mokry, zmarznięty, ociekający wodą i ledwo żywy poczłapałeś na posiłek. Kilka razy zakręciło ci się w głowie. Zostawiając ślady na deskach pokładu wtoczyłeś się przed blat kucharza. Kuchta pociągnął sobie duży łyk jakiegoś zajzajeru i spojrzał na ciebie rozbawiony.>

- Chrzest co? Dziś nie ma specjałów. dawaj michę.

<Wystawiłeś drewnianą miskę a kucharz nachochlował ci jakiejś klejącej brei do środka. >

-Smacznego...

<Nie byłeś pewien czy to ze złośliwości czy też naprawdę dzisiaj dostali do jedzenia to co ty. Usiadłeś i wpatrywałeś się chwilę w miskę. Bez wątpienia zawartość przypominała to co wyrzuciłeś z siebie jeszcze kilka chwil temu na pokładzie. Gęsta białożółta breja odbijała twoją twarz w swoim lustrze. Jakoś nie miałeś ochoty jedzenie mimo iż wewnątrz kiszki grały marsza.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 713

PostWysłany: Czw Sie 04, 2016 22:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Dobrze się spisałeś. Kurde. Obydwoje chłopaki dajecie radę. – Pochwalił swoich ludzi z entuzjazmem. – Jak uda nam się znaleźć wam podobnych w tej dziurze to zawojujemy całe imperium. – Dał się ponieść radości, że kolejny raz uszedł z życiem.

- Pewnie znowu powiedz że to tak nie działa ale miałem nadzieję że zbroja nażre się jednym trupem. – Powiedział cicho Tellan oddając jej miecz. – Przez chwilę napędziłaś nam stracha.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 183

PostWysłany: Sob Sie 06, 2016 14:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słysząc słowa mężczyzny, odpowiedziałem ponuro.

-Plugaw rytuały i magia nekromantów, a co gorsza heretycy byli to jedni z sług Morra. Na szczęście ta dwójka zdrajców już nie żyje, choć przez ich działania świątynia Morra mocno ucierpiała.
Ojciec Przeor zapewne za sprawą mrocznej magi został skrytobójczo zamordowany, ja sam ledwo uniknąłem śmierci z rąk nekromantów którzy spróbowali pogrzebać mnie żywcem.
Niestety nie wiem co dzieję się z resztą moich Braci, mam nadzieję że nic im się nie stało i Morr czuwał nad nimi. Gdy by nie czarodziej Magnus, Rycerz Tallen i grupa najemników pod przywództwem Kapitana Kurta - nekromanckie plugastwo mogło by poważnie zagrozić miastu i jego mieszkańcom.

_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1238

PostWysłany: Wto Sie 09, 2016 20:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

O jak dobrze.

Dotyk Elise był lepszym remedium niż nawet najmocniejszy znieczulacz. Szczególnie, że Magnus starał się teraz jak najbardziej okazywać iż wcale nie boli go jak jasny skurwysyn. Za tą połamaną rękę to by przyładował tym nekromantom całą serię świetlistych promieni. No ale było już po wszystkim. Na znak tego czarodziej uniósł pięść z wyprostowanym kciukiem, gdy kapłan wymienił jego imię.

Bez zbędnych słów i złorzeczeń Tęczowy Hierofanta dał opatrzyć swoje zgruchotane ciało.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Sro Sie 10, 2016 00:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zataczając się niczym pijany marynarz w podrzędnym porcie, w podrzędnym kraju, dotarłem do jakże sympatycznego kuchty. Zerknąłem na niego wzrokiem niecierpiącym cierpliwości i mruknąłem coś nieparlamentarnego pod nosem.

Stare, ludowe i przy okazji mądre porzekadło prawi: "Nie wkurwiaj tego, co ci jeść daje". Toteż ja, człowiek pokorny i potulny z natury, pierwej breję - całkiem wymownie - smakuję palcem. Stwierdziwszy, że zachodzi prawdopodobieństwo przejścia tegoż cudu gara przez gardło, jem.

Choć bez zachwytów.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 37, 38, 39 ... 41, 42, 43  Następny
Strona 38 z 43

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.