Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt VI Nowy Ład
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Pon Mar 29, 2021 08:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt zaległ w kaplicy w milczeniu. Znalazł sobie miejsce między dziewczynami. Nie znał zbyt wyszukanych modlitw poza zwyczajowymi regułkami więc trwał w milczeniu. Objął chlipiące dziewczyny.

„No nie spodziewałem że zginie w tak zwyczajny sposób. Nie to żeby spalenie połowy obozu było zwykłe. Ale strzała. Po Elberetch spodziewał się że nim wyzionie ducha to nie będzie co pochować” Objął dziewczyny gdy kapłan zakończył obrzędy.

Po chwili drgną zaskoczony i bezwiednie ścisną je mocniej.

„Skubana…”

Gdy wstała śmiejąc się w głos przez chwilę był pełen najgorszych przeczuć ale gdy zaczęła wykazywać zwykłą dla siebie energię odetchną z ulgą.
„Niektórzy mają dobrze. Jak mnie ocucili to byłem zdechły jak śnięta ryba. A ta… jeszcze trochę i zacznie tańczyć.” Niemniej ucieszył się i podszedł jej pomóc.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Kwi 01, 2021 21:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Klaus>

<Kobieta odgarnęła włosy z twarzy i spojrzała na ciebie błyszczącymi oczyma. Przywołała cię do siebie palcem wskazującym a nogi same poniosły cię na przód. Dała ci znak i przykucnąłeś tuż przy jej bali mogąc z bardzo bliska podziwiać jej mokre, nagie ciało. Wasze oczy spotkały się. Pogłaskała cię po policzku i podrapała pod brodą. >

-Ależ oczywiście, ,możesz coś dla mnie zrobić słodki nieznajomy. Zachowaj nasze spotkanie tylko dla siebie. To co tu widziałeś, czułeś i słyszałeś, niech zostanie w twojej głowie. Chętnie bym cię schrupała i wyssała z ciebie resztę energii ale twoje serduszko by tego nie wytrzymało, a ja troskam się o ciebie ponieważ trudno spotkać tak grzecznego chłopca jak ty. Mimo iż się nie przedstawiłeś. Wracaj do mnie
od czasu do czasu... <Wyciągnęła się w twoją stronę i pocałowała cię delikatnie w usta.> - A teraz zmykaj, zanim zatrzymam cię na zawsze. Wyjdź przez te drzwi, a następnie wybierz wyjście po prawej. Jeśli zbłądzisz po lewo wtedy... Wtedy tu zostaniesz. Do zobaczenia nieznajomy... Nie daj się złapać handlarzom niewolników. Była bym zawiedziona. <Kobieta puściła do ciebie oko.>


<Elbereth, Rhunar, Kurt>

<Powrót Elbereth do żywych wywołał niemałe zamieszanie. Różyczka i Etelka zemdlały na widok bladej elfki wstającej z kamiennej płyty. Na szczęście miał je kto asekurować przed upadkiem. Fale westchnień, zachwytu i poruszenia przetoczyła się przez świątynię Morra. Kurt pomógł Elbereth zejść na podłogę a Beltherion z szelmowskim uśmiechem przytulił Elfkę trzymając jednocześnie śniętą Różyczkę. Melisa rozpromieniona w uśmiechu aż podskoczyła z radości widząc Elbereth wśród żywych i pocałowała Rhunara.> - Ona żyje, tak się cieszę Rhunarze... Elbereth żyje...

<Beltheriona wskazał śpiącą w kocach, nieprzytomną mroczną elfkę.>
-To twoja Carras, El. Twój medyk ją opatrzył ale śmierć nadal blisko niej więc Morryci modlą się o jej powrót do zdrowia. Rivanath? Tak się nazywa ten medyk? Rycerze zabrali go na spytki do zamku, jako jedynego zdolnego do rozmowy. Chyba masz nam coś do powiedzenia prawda? Powinnaś się choć trochę wytłumaczyć, uspokoić ludzi. Wstawanie publicznie z martwych nie jest czymś codziennym nawet w takim miejscu jak to. Tak sądzę... Poza tym tęskniłem wariatko... I ta mała też.

<Elf zaczął cucić omdlałą dziewczynę,tak samo postąpiła Anika z Etelką.>

<Kościsty kapłan rozpłynął się gdzieś korzystając z zamieszania jakie spowodowała elfka swoim powrotem do żywych. Obecni w świątyni ludzie przyglądali się Elbereth z zaciekawieniem.>

-Wszystko dobrze się skończyło, chyba... <Mruknął Jordi do Rhunara.> - W każdym razie dobrze idzie...


<Ecoliono>

<Po przewertowaniu ksiąg udałeś się do klasztoru. Z łatwością znalazłeś tam wszystko czego potrzebowałeś. Poświęciłeś czas na modły i już miałeś udać się do Tellan i Iruyha, gdy dotarła do
ciebie wieść iż czarodziejka Elbereth powróciła do twierdzy, jednak jej rany były na tyle poważne iż zmarła i właśnie teraz w świątyni Morra odbywa się jej ostatnie pożegnanie.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1617

PostWysłany: Sob Kwi 03, 2021 19:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Odetchnęłam z ulgą, gdy jedyny Kurt podszedł by mi pomóc. Wiedziałam czego się spodziewać, a mimo to sytuacja była nieco przytłaczająca. Uśmiechnęłam się blado podając mu ręce i z gracją, na jaką było mnie stać w obecnym stanie, zeszłam z zimnego ołtarza.>

-Dziękuje Kurcie. Dobrze Cię widzieć, choć okoliczności.... są osobliwe.

<Stanęłam nieco chwiejnie szybko przenosząc ciężar ciała na zdrową nogę. Znalazłam się w objęciach Beltheriona nim zdążyłam dobrze złapać równowagę. Zamknęłam oczy ze świstem wciągając powietrze, ale mimo bólu objęłam go równo mocno. Słuchałam jego głosu ciesząc się momentem wytchnienia. Puściłam go po zaledwie kilku chwilach odsuwając i zwróciłam się ku zebranym w Kaplicy. Skinęłam po kolei każdemu kogo znałam.>

-Osobiście nie uważam bym musiała tłumaczyć się komukolwiek z czegokolwiek, z wyjątkiem mojej Pani, ale z szacunku do Mistrza Zakonu oraz tego miejsca pokuszę się o wyjaśnienia. Na początek pozwolę sobie dopełnić formalności wobec tych których nie znam, a są tu obecni. Zwę się Elbereth Liranna Kelaris Telrunya. <Położyłam dłoń na piersi i skłoniłam się nieco, jak nakazywał mi obyczaj.> Pierwsza Zaprzysiężona Służka Największej i Najpotężniejszej Kapłanki Khael Mensha Khaine, Shasuuviel. Namiestnik Elfiego Miasta w Marienburgu z jej ramienia oraz mag bitewny. <Wyprostowałam się dumnie.> Dzięki uprzejmości Melisy wiedziałam, że Twierdza jest w stanie oblężenia. <Zaczęłam spokojnym tonem.> Rozważałam kilka różnych możliwości przejścia przez obóz wroga, ale nie mogłam nie skorzystać z nadarzającej się okazji. Opóźnienie działań wroga, nawet o dzień to więcej czasu na przygotowania dla Was. Nie żałuję swojej decyzji i zapewne podjęłabym ją po raz drugi. A tak prywatnie nie potrafię odpuścić sobie okazji by utrzeć nieco nosa Wiedźmie. I jestem daleka od wyrównywania rachunków. <Odchrząknęłam.> Ale przejdę do rzeczy, aby każdy mógł wrócić do swoich spraw.

<”... Tylko jak zwięźle to wszystko wyjaśnić?... “ Pomyślałam, po czym skoncentrowałam się na obrazie mojej Pani by również mogła usłyszeć moje wyjaśnienia. Wzięłam głęboki oddech.>

-Trafiłam przed Bramę Morra gdzie odbył się Sąd nad moją osobą. <Zachowywałam spokój, ale moje spojrzenie przepełniało przerażenie i ból.> Sama perspektywa wiecznego odpoczynku jest kuszącą propozycją w obliczu rzeczywistości, ale nie dałam się przekonać. <Spojrzałam przed siebie, ponad głowami wszystkich.> Musiałam wrócić. Też zwróciłam się do Pana Snów i Śmierci z prośbą by mi na to pozwolił. Byłam zdeterminowana i gotowa zapłacić każdą cenę. Morr wysłuchał moich modłów i poddał mnie próbie, która miała zdecydować o moim losie. Tak długo czekałam. <Zamilkłam na moment.> Czas nie ma tam znaczenia. Tam minęły tygodnie, tu raptem chwila, a ja mam wrażenie jakby ubyło mi kilka lat. <Odchrząknęłam ponownie spoglądając na zebranych.> Jak widać obdarzono mnie łaską i pozwolono wrócić. Szczegółów mojego pobytu w Królestwie Zmarłych nie będę omawiać publicznie, gdyż dotyczą spraw prywatnych. A teraz wybaczcie, ale chciałabym porozmawiać w nieco węższym gronie. Może zabrzmi to absurdalnie, ale nieco mi się spieszy. Dziękuję za tak liczne przybycie.

<Zakończyłam. Nie miałam nic więcej do powiedzenia. Powoli pokuśtykałam w kierunku Carras i spojrzałam na nią z góry.>

-Pamiętaj rozkazy i nawet nie waż się mnie zawieść.

<Powiedziałam do nieprzytomnej elfki wiedząc, że nie będę w stanie jej pomóc. Odwróciłam się w kierunku Mistrza i skierowałam w jego stronę. Każdy krok przychodził mi z trudem, a mithrilowe buty na obcasie nie pomagały.>

-Mistrzu. <Skinęłam mu łapiąc oddech.> Byłabym zobowiązana, gdyby ktoś przyprowadził do mnie Rivanatha. Znachor jest moim niewolnikiem. I tak nic nie powie, a wypadałoby by zajął się tym czym powinien, czyli mną. <Spojrzałam mu w oczy.> O powrocie uprzedzałam, zdarzenie opisałam, a wszystko co robiłam wcześniej dotyczy mojej służby, więc jest objęte tajemnicą. Proszę po niego posłać, a my może przystąpmy do rozmowy, gdy osoby postronne opuszczą to miejsce. Musimy wspólnie przemyśleć parę spraw nim ruszę w dalszą drogę. <Odwróciłam się do Melisy.>

-A Tobie dziękuję za to co robiłaś. Widziałam i czułam. Zakładam, że możecie mieć pytania, ale to czego doświadczyłam powinno zostać pomiędzy Morrem, a mną. Są nieco pilniejsze i bardziej przyziemne tematy niż mój pobyt w zaświatach.
<Zamilkłam czekając aż Kaplica opustoszeje z obcych.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Pon Kwi 05, 2021 01:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Się rozgadała… i nic nie powiedziała.”

Ale nie było co się odzywać. Na szczęście nikt nie wymagał tego od niego. Gdy Beltherion przejął elfkę wrócił do dziewczyn i podniósł Etelkę i tak stał s nią na rękach do puki Anika jej nie docuciła. Potem zaczekał aż żałobnicy wyjdą.

Miał nadzieję że nikt go nie wyprosi. Miał nieprzeparte wrażenie że jak będą gadać bez niego to znów zostanie z tyłu z tematem. Poza tym był ciekaw co ma El do powiedzenia o ataku. Planował przeżyć wraz z dziewczynami a to wymagało wiedzy, przygotowań i… być może sprzętu. A nic z tego nie załatwi będąc poza obiegiem.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Kwi 07, 2021 21:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Wysłuchuję kobiety z uwagą i oddaniem. Przyjmuję pocałunek z rozkoszą. Czuję, że muszę postąpić właśnie tak, jak zostało mi to przestawione. Więc mimo tego, iż chciałbym zostać jak najdłużej i jak najbliżej kobiety, to w końcu podnoszę się na nogi.> -Bywaj Pani. Na pewno wrócę. - <Skłaniam się lekko i z żalem powoli kieruję się we wskazanym kierunku. Wychodzę przez drzwi i zgodnie z instrukcjami wybieram wyjście po prawej. Z czasem mój umysł rozjaśnia się. Wygląda na to, że im dalej jestem od niej, tym jestem w stanie myśleć trzeźwiej, choć nie jest to najprostsze. Jednak głębokie oddechy, jakie głośno biorę, chyba przyspieszają ten proces.>

<"Dobra. Co teraz? Hm... Najpierw muszę odzyskać sprzęt, a to oznacza, że pewnie muszę znaleźć tego strażnika, który mnie rozbroił w forcie. Ewentualnie będę musiał przejść się do samego fortu, by to załatwić. No nic, będę musiał przegadać to ze strażnikami w mieście. Zapytam pierwszego z brzegu o to, a jak nie będzie w stanie mi pomóc, to spróbuję rozmówić się z jego dowódcą. W końcu wychodzę o własnych siłach i wolny z siedziby ich Pani, po spotkaniu z nią, to mogę się zawsze powołać na to, że mają mi oddać sprzęt z jej polecenia. No a potem... Hm... Jakby się stąd bezpiecznie wydostać? Chyba muszę pogadać z Gustavem. Może się z nim dogadam jakoś. No nic popytam o niego w mieście i spróbuję dobić jakiegoś targu.">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Pią Kwi 09, 2021 22:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pokiwałem głową na słowa Jordiego.

- Wszystko dobre co się dobrze kończy. Z czym właściwie przybyłeś pod bramę, mówiłeś że masz jakieś dobre wieści.

Chciałem się dowiedzieć co też się stało że inżynier się do nas pofatygował, póki towarzystwo zajęte było obskakiwaniem Elbereth.

Potem słuchałem w skupieniu tego co mówi Elbereth. Powrócić z progu Ogrodów Morra...

W sumie... sam dzięki Melisie wróciłem z bezkresu Podświata.

Na to co powiedziała czarodziejka kiwał głową.

Gdy się w końcu odezwałem rzekłem poważnie.

- Fakt że powróciłaś do życia tam gdzie nie decydują o tym wasi bogowie jest samo w sobie bardzo znamienne. Powiedz więc cóż to za sprawy? Czego się zdołałaś dowiedzieć przez ten czas kiedy nie było cię na Upadłych Wzgórzach?
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sob Kwi 10, 2021 21:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Klaus>

<Z żalem opuściłeś komnatę kobiety i znalazłeś się w krótkim korytarzu rozchodzącym się na dwie odnogi. Wybrałeś tę po prawej, a gdy przeszedłeś przez drzwi okazało się iż jesteś w miejscu w którym strażnik zostawił cię poprzedniego dnia, zanim wszedłeś do sali audiencyjnej. Zaskoczony spotkałeś tam strażnika miejskiego, który zdawał się na ciebie czekać. Nie widziałeś tego mężczyzny wcześniej. Zresztą miasto musi mieć co najmniej kilkudziesięciu strażników. Mężczyzna wręczył ci twoje rzeczy i zostawił cię samopas. Pozostało ci wydostać się z miasta. Nie musiałeś zbytnio wypytywać o Gustava i jego chłopaków. Z łatwością znalazłeś ich na targu niewolników. Plac pełen był ludzi i nieludzi. Ci ostatni byli skrępowani lub w kajdanach. Wiele ciekawskich oczu spoglądało na ciebie z niezdrowym zainteresowaniem. Gdy dopchałeś się do Gustava ten spojrzał na ciebie i rzekł z przekąsem.>

-Czego potrzebujesz nieznajomy?


<Elbereth, Rhunar, Kurt>

<Czarny Kruk poprosił nie znających osobiście Elbereth o opuszczenie świątyni na pewien czas, a ludzie rozeszli się zostawiając małą grupę zebranych przyjaciół.>

-Mniemam, że reszta może zostać... <Rzekł rzeczowo mistrz zakonny.>

-Przyprowadźcie tu tego medyka bracie... <Czarny Kruk odprawił jednego z kapłanów po Rivanatha.>

-Jakie przynosisz wieści elfia czarodziejko?

<Melisa uśmiechnęła się uprzejmie odpowiadając>

-Najważniejsze, że wróciłaś. Bałam się, że zawiodłam i straciliśmy cię na zawsze...

<Jordi pochylił się i ściszonym głosem rzekł do Rhunara.>

-Cóż przyjacielu, zdążyłem. Mój konwerter energii jest gotowy. To tylko pierwszy egzemplarz o małej mocy ale jeśli zadziała
jak tego chcę szybko będę mógł go rozbudować. Poza tym potrzebuje...

<Inżynier zamilkł w pół słowa wlepiając oczy w Elbereth.>

-Potrzebujemy tego... <Wskazał na klatkę piersiową Elbereth ,na której opierał się wiszący na szyi amulet złożony z klejnotu o kształcie sopla lodu w kolorze lawendy, wplecionego w naszyjnik ze stopu metali, przedstawiający pożerającego swój ogon smoka.>
- No i twojego klejnotu oczywiście...
-Myślę, że możesz mówić Elbereth. Skoro wróciłaś z zaświatów Morr przysłał cię z jakąć misją. Chwila minie zanim przyprowadzą medyka. Nie traćmy czasu.
<Głos morryty był łagodny a jednak ponaglający.>



_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Kwi 12, 2021 17:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Gdy wychodzę z budynku i natykam się na strażnika z moimi rzeczami, który mi je tak po prostu oddaje, to nie jestem w stanie ukryć zaskoczenia. Ale nie chcąc budzić niepotrzebnego zainteresowania po prostu odbieram swój sprzęt, sprawdzając czy jest wszystko, i umieszczam na swoim miejscu. Po czym odzywam się krótko.> - Dziękuję. Bywaj. - <Po czym odchodzę w poszukiwaniu Gustava, nadal troszkę zadziwiony tym, że zostawiono mnie samopas.>

<Dość szybko trafiam na ślad jego bandy i kieruję się na targ niewolników. Rozglądam się uważnie po otoczeniu, starając się jednocześnie zachować pewność siebie, tak by nie odstawać w zachowaniu od reszty i nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Nie wychodzi mi to jednak tak dobrze jak myślałem, bo czuję na sobie wzrok innych. Toteż moje myśli, które na początku kręciły się wokół tego, czy nie zakupić sobie jakiegoś niewolnika i nie mieć przez to dodatkowej korzyści z wizyty tutaj, szybko zaczynają krążyć wobec rozmyślania nad niebezpieczeństwem pozostawania tutaj zbyt długo. Toteż zamiast swobodnie przejść się po terenie kroki kieruję bezpośrednio do poszukiwanego przeze mnie człowieka. Przy okazji staram się choć kątem oka obserwować otoczenie w celu wyszukiwania potencjalnych kłopotów. Gdy dochodzę do Gustava to staję pewnie w miejscu i również pewnym tonem odzywam się w odpowiedzi na jego powitanie. >

- Witaj przyjacielu. - <Czuję, że w przypadku takiego rodzaju człowieka, nie ma się co bawić w jakieś rozwinięte pogaduchy, a i też nie powinienem za długo zwlekać z opuszczeniem tego miasta, zarówno z powodu niezdrowego zainteresowania, jakie budzę, jak i też z powodu trupa jaki zostawiłem w celi. Postanawiam więc przejść od razu do sedna sprawy.> - Jak widzisz, mimo że nie śmierdzę groszem, to jednak udało mi się tu dostać, jak i zachować wolność. No ale już czas na mnie, a coś czuję, że jak tylko opuszczę mury tego miasteczka, to od razu jakiś Twój konfrater uzna to za dobrą okazję na zarobek i wyląduję tutaj znowu, tym razem jednak nie z własnej woli. A tego bardzo chciałbym uniknąć. Toteż pomyślałem sobie, że może Ty mógłbyś mi jakoś pomóc w tym, by nic tak niemiłego mi się nie przydarzyło w drodze powrotnej. Bym mógł oddalić się stąd bezpiecznie na tyle daleko, by ryzyko natknięcia się tam na kogoś Waszej profesji nie odbiegało od tego, które istnieje w pozostałych regionach Imperium. - <Spoglądam z uwagą na rozmówcę.> - Oczywiście nic za darmo. Jak już mówiłem, nie lubię mieć długów wdzięczności. Myślę, jednak że jako ludzie interesów i wielu zdolności dogadamy się co do formy zapłaty. Aczkolwiek przyznam od razu, że zależy mi na czasie, więc byłbym dozgonnie wdzięczny, gdyby udało się coś wymyślić i zorganizować szybko. - <"W zasadzie jakby była okazja, to mógłbym ruszyć nawet dziś. Tylko wcześniej przydałoby się zrobić zakupy, by uzupełniać zapasy prowiantu, bo po drodze nie będzie na to żadnych szans.">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1617

PostWysłany: Pon Kwi 12, 2021 22:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Stałam dumnie wyprostowana, choć wyraźnie zaciskałam szczękę i uginałam w kolanie ranną nogę. Czekając aż obcy opuszczą Kaplicę zwróciłam się w pierwszej kolejności do krasnoluda.>
-Dziękuję Rhunarze. <Uśmiechnęłam się nieznacznie.> Dla mnie osobiście jest to doświadczenie… <Zamyśliłam się szukając słowa.>... które wstrząsnęło moim jestestwem, lecz nie doszukiwałabym się większego znaczenia w tym zdarzeniu. Mam olbrzymie ego, ale aż tak wyjątkowa to nie jestem. Za to byłam gotowa ponieść każdą cenę i każdą konsekwencję byle tylko wrócić. <Zacisnęłam pięści.> Poświęciłam własną esencję życiową zostawiając część siebie w Królestwie Morra oraz odrzucając propozycję słodkiego odkupienia. Chłód zaświatów będzie mi towarzyszył po kres życia i już nigdy nie będę taka sama. Mogę mieć tylko nadzieję, że czas zatrze wspomnienia.
<Spojrzałam na Melisę.>
-Zapewniam Cię, iż nie zawiodłaś. To ja nie mogłam się powstrzymać i poniosła mnie dobra zabawa. Nie zdążyłam zareagować na łuczników przez co zrobiło się niepotrzebne zamieszanie. Absolutnie nie ma czym się przejmować, choć zdaję sobie sprawę, że wszystko wyglądało nieco przerażająco. Nie chcę trywializować, lecz nie to jest teraz najważniejsze.

<Skinęłam głową, jakbym sama ze sobą chciała się zgodzić. Zamilkłam na moment rozglądając się po kaplicy, jakbym chciała się upewnić, iż nikt nie zamarudził i zostaliśmy sami.>

-Mój mały wybuch kupił przy dobrych wiatrach najwyżej kilka dni. Sam Książę oraz jego Generałowie przebywają w Marienburgu wraz z wojskami. I wiem, że to święte miejsce może bronić się miesiącami, ale… <Spojrzałam na Czarnego Kruka.> Jak długo? Okupowani przez armię ludzi, potem demonów… Niedaleko stąd jest miejsce, w którym składano ofiary podczas poprzedniego oblężenia. I nie mówię o dwóch, trzech, ale dziesiątkach. Część tu obecnych może powiedzieć, jakie odczucia mieli podczas pobytu w obozie wroga. Jak ciężko człowiekowi znieść samą obecność, gdy są w okolicy. Oczywiście… Twierdza jest samowystarczalna. Może wszyscy wytrzymają presję i pozostanie niezdobyta. Tyle, że Książę Lucas zaraz będzie miał całe Imperium i zostanie ogłoszony Imperatorem. Przecież nikt nie będzie zwracał uwagi na nasze zdanie w tej sprawie. <Zamknęłam na moment oczy zbierając myśli. Ból przypominał nieprzyjemnie o ranach. Marzyła mi się butelka wina i gorąca kąpiel.> Mają przewagę we wszystkim. Armia, zapasy, sprzęt, przedmioty magiczne, magowie w tym demonologów oraz nekromantów… <Otworzyłam oczy spoglądając po wszystkich.> … ale my mamy siebie… <Powiedziałam poważnie wykrzywiając usta w dziwnym grymasie, jakbym powstrzymywała śmiech. Odchrząknęłam.> A tak naprawdę potrzeba nam zwykłej pułapki na Wiedźmę. Wywabić, na chwilę zająć i ciach… po kłopocie. Nawet mogę się podjąć odwrócenia jej uwagi, ale zwiążę ją w walce raptem na moment. Może dwa czary. Niestety ma za dużo czasu i zdołała się zabezpieczyć przed magią. Od naszego pierwszego do ostatniego spotkania nieco odmłodniała i uodporniła się na wszystkie moje czary. Można powiedzieć, iż osiągnęła naprawdę sporo, ale wciąż nie jest wszechpotężna. <Uśmiechnęłam się do siebie.> Z uporem maniaka przerywam jej ostatni rytuał, więc mamy okazję póki jej się nie uda. Hmmm… cóż jeszcze… <Spojrzałam w górę zastanawiając się.> Jeśli ktoś ma lepszy pomysł na wyeliminowanie problemu to jestem otwarta na propozycje. Osobiście uwielbiam i nienawidzę tej zabawy w kotka i myszkę, ale podejrzewam, iż nikt nie podziela mojego entuzjazmu. <Zamilkłam. “...Tyle informacji… Które się im przydadzą, a które nie? Jak je ująć by nie zdradzić przypadkiem szczegółów moich obowiązków? Albo tych, które sprowadzą na nich zagrożenie? To trudniejsze niż się spodziewałam.”> Mamy niewiele czasu. <Opuściłam wzrok na zebranych.> A ja mam go jeszcze mniej podróżując między obowiązkami, a pobytem tutaj. <Odruchowo podniosłam dłoń i palcami dotknęłam srebrnej obroży z kameą na szyi.> Mogę mieć jednak pokrzepiającą wieść… <Uśmiechnęłam się blado.> Wietrznica trzyma w tajemnicy jakiekolwiek związki z demonami i ukrywa ich obecność demonów przed większością ludzi. Przynajmniej na razie. Osobiście nieco mnie zaskoczyło, jak się kryguje na tym etapie, ale jej sprawa. Zapewne ma więcej, jak jeden powód. Ponadto nie natknęłam się na żadnego żywego maga Collegium. Próbowałam się skontaktować z moim dawnym Mistrzem, ale po upadku Altdorfu niestety nie mam żadnego odzewu. <Rozejrzałam się nagle po zebranych.> Czy ma ktoś cokolwiek do picia? Trochę zaschło mi w gardle od tego wszystkiego. <Odchrząknęłam. Dyskomfort zaczynał mi doskwierać. Ból, zimno oraz zmęczenie robiło swoje.> Na powszechny bunt ludzi bym nie liczyła. Nawet jeśli nie popierają to wolą trzymać głowę nisko i nie wychylać się by samemu nie stracić życia. Instynkt przetrwania. Uch…< Pochyliłam się lekko do przodu.> Ci pod murami to jak na razie zwykła armia. Dobrze uzbrojeni, zorganizowani. Budują machiny. Zapewne zwiększą czujność po mojej wizycie. Z tego co się rozejrzałam nic nie przykuło mojej większej uwagi. Nie wyczułam magii, istot magicznych, czy demonicznych. A właśnie… Naczelny demon naszej Wiedźmy. <Westchnęłam.> Bykogłowy rycerz. Jego prawdziwa tożsamość również jest ukrywana. Miałam przyjemność stanąć naprzeciw niego w Altdorfie i to co mogę powiedzieć z doświadczenia… Jest szybszy niż mgnienie oka. Nawet, jak się powstrzymuje może urwać głowę jednym uderzeniem. Sama śmierć to najpiękniejsza rzecz, jaka może spotkać z rąk tej istoty. Pozostaje Rawderick, który jest po prostu nikczemnym człowiekiem oraz van der… von der… Najpotężniejszy człowiek w całym Starym Świecie. Choć tak naprawdę jest to organizacja, ale on ją reprezentuje. Bladego pojęcia na razie nie mam dla kogo pracuje. Może przy odrobinie szczęścia zdobędę te informacje. <Westchnęłam ponownie.> Na razie to wszystko. Być może część informacji to nic nowego albo są dla Was bezużyteczne, ale ciężko mi ocenić o czym wiecie, a o czym nie. Mogę jedynie liczyć, iż okażą się w jakiś sposób pomocne.
<Zamilkłam zaciskając usta. Wyglądałam na strapioną, zmęczoną, ale utrzymywałam dumną postawę.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 181

PostWysłany: Wto Kwi 13, 2021 17:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Dotarwszy do kaplicy, dość szybko odkryłem że elfia czarodziejka żyje - a z jej słów wynikało że Morr okazał łaskę i pozwolił opuścić bramy jego królestwa.
Do tego z słów elfiej czarodziejki, wynikało że oblegająca armia jak podejrzewaliśmy nie tylko składała się z ludzi, ale też demonicznych bytów. Do tego dochodziła kwestia wiedźmy, z słów czarodziejki wywnioskowałem że możliwe jest jej pokonanie.

-Czyli jeśli pokonamy wiedźmę, to nasi wrogowie mocno ucierpią - rozumiem też że to wiedźma kontroluję Księcia Lucasa? Choć dziwi mnie ze książę nie ogłosił się Imperatorem, skoro Altdorf znajduje się w jego rękach i nic nie stoi mu na drodze.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Pią Kwi 16, 2021 07:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Generalnie jak uda mi się zbliżyć na długość miecza porąbie wiedźmę na dzwonki szybciej niż niziołek pstrąga. Wiem że pewnie większość z was powie to samo ale tylko Ja nie mam nic innego do roboty jak tylko machanie mieczem. Jak macie jakiś sposób na neutralizację tych świętych, czy tam święconych strzał mogę poprowadzić wycieczkę może kupimy nam kolejne dni. – Na chwile zamilkł. – Elbereth ma rację. Siedząc za murami ograją nas bez walki skoro te wszystkie plotki o podbojach Lucasa okazały się prawdą. Wystarczy że nas tu zatrzyma.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Pią Kwi 16, 2021 22:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zastanawiałem się dłuższą chwilę nad nowinami przyniesionymi przez Elbereth. W końcu się odezwałem wielce zmartwiony.

- Czy wiesz może jak wyglądają sprawy na pograniczach Imperium? Czy siły Lucasa ścierają się z armiami Imperialnymi? Czy wiedźma współpracuje bezpośrednio z Rujnującymi Potęgami? Wiesz może o tym?

- Z tego co mówisz wynika że Wiedźma szasta na prawo i lewo rytuałami. Ukrywanie całych armii demonów. Ukrywanie typa śmierdzącego magią na kilometr. Czynienie się niewrażliwą na czary. Do tego potrzebne są naprawdę unikatowe rzeczy. Albo okoliczności. Albo potężna zapłata w krwi.

- Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć jak była w stanie unicestwić Altdorf - Imperialną stolicę z siedzibami najpotężniejszych organizacji w Imperium, imperialnego dworu, zakonów.... - aż machnąłem ręką.

Przechodziło to moje wszelkie pojęcie, a biorąc pod uwagę jeszcze te nowe nowiny. Ilość upływającego czasu też nie dawała mi spokoju. Parę dni, a tyle zmian. Sama Elbereth była nieobecna kilka a wydawało się jakby... jakby zdołała odbyć niezwykle daleką podróż - tyle wiedziała.

- A mówiąc już też o unikatowych rzeczach. - zapytałem wskazując wisior na jej szyi - To nosisz na wierzchu coś co właśnie takie rytuały mogłoby idealnie zasilić. Gdzieś ty to znalazła?
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1617

PostWysłany: Nie Kwi 18, 2021 19:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Milcząco spojrzałam na Kapłana, który dołączył do Nas w Kaplicy. Z wdzięcznością skinęłam morrycie, który podał mi wodę. Wzięłam głęboki oddech jakby chciała odpowiedzieć, ale do rozmowy włączyli się Rhunar oraz Kurt. Skorzystałam z tych kilku chwil by zebrać się w sobie. Zmarszczyłam czoło wyraźnie zmartwiona i nerwowo popiłam wodę. Mój wzrok utknął w martwym punkcie. Mogło się zdawać, że myślami jestem nieobecna, ale gdy Rhunar wspomniał o naszyjniku odruchowo położyłam na nim dłoń.>

-Dużo osób o niego zagaduje… <Uśmiechnęłam się pod nosem.> Zaspokoję Twoją ciekawość. Weszłam w posiadanie obu przedmiotów w Altdorfie. Sam amulet przypadł mi do gustu, a magicznych kamieni nie wypada nosić w kieszeni, bo łatwo zgubić. Przy pierwszej okazji zleciłam oprawę. Dodatkową satysfakcję sprawia mi fakt, że zwinęłam go Wiedźmie sprzed nosa. Jakież to musi być frustrujące mieć prawie wszystko, ale nie móc osiągnąć pełni. Hihihi…
<Zaśmiałam się cicho pod nosem.>
-I zgadzam się z Tobą Kurcie. W normalnych warunkach wojny byłabym pierwszą, która by wysunęła propozycję wypadów i ataków z zaskoczenia. Skoro nie mamy siły w liczbie to trzeba sposobem. Jak najbardziej. Mistrz będzie pewnie uwzględniał tę możliwość, ale wszyscy musimy mieć z tyłu głowy inny szczegół. Istoty, które nie są ludźmi. I nie chcę nikomu umniejszać, czy obrażać, ale nie oszukujmy się. Zdolnych do walki z kimś więcej niż zwykła armia jest garstka. Zwykłych ludzi na taki wypad nie wyślemy, bo szkoda ich żyć. A jeśli Ty, czy Rhunar zostaniecie poważnie ranni? Kto stanie naprzeciw prawdziwemu zagrożeniu? Mamy coraz mniej czasu, ale trzeba mądrze zdecydować, żeby nie było to naszym gwoździem do trumny. <Odchrząknęłam i popiłam łyk.> Zapewne gospodarz podejmie najrozsądniejszą decyzję. Najważniejsze by wytrzymały mury i ludzkie serca.
<Zamilkłam na moment by ostatnie zdanie wybrzmiało z pełną powagą.>

-I właśnie dlatego wiedźma jest kluczem do rozwiązania sporej części naszych problemów. Trzyma pełną kontrolę nad Księciem Lucasem. Ludzka armia zdobywa kolejne terytoria. Tam gdzie jest faktyczne zagrożenie wysyła armię istot demonicznych. Jednocześnie organizuje okrutną nagonkę na inne rasy. Plan niemal doskonały. <Uśmiechnęłam się.> Wykorzystuje zamieszanie robiąc czego dusza zapragnie i sięgając po każde narzędzie, które pozwoli osiągnąć niezwykłą potęgę. A przy tym ma sporo ofiar w zapasie do złożenia, jeśli nachodzi ją ochota na potężne rytuały. Jestem przekonana, że pokonanie jej złamie urok permanentnie i Książę wróci do siebie, ponieważ udało mi się przełamać jej wpływ. Problem polegał na tym, że się zorientowała i przywróciła pełną kontrolę nad Lucasem. <Wzięłam głęboki oddech.> A Altdorf jest właściwie w jej rękach. Zło czuć w samym powietrzu. Setki…<Pokręciłam głową.> Bariera między osnowami zaciera się w całym mieście. Z tego co widziałam nie dziwi mnie, dlaczego Książę przebywa w Marienburgu. Sama chciałabym by choć część tego była halucynacją wywołaną gorączką i wstrząsem. Hmmm… Niestety w trakcie pełnienia mojej służby nie zawsze jestem w stanie wchodzić w posiadanie wszystkich informacji. Jednak postaram się dowiedzieć czy i kto jeszcze walczy oraz, jak się mają sprawy na pograniczach. Nie mam pewności co do Wiedźmy oraz jej ewentualnego czczenia Mrocznych Potęg. Żaden symbol nie przykuł mojej uwagi, ale z pewnością można podejrzewać, że współpracuje. Sama nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, ale wspomnienia wciąż mam żywe. Widziałam symbole, które mogłyby przybliżyć tożsamość Bykogłowego, ale musiałabyś sama je zobaczyć. <Spojrzałam na Melisę.> Może to co zobaczyłam udzieli odpowiedzi.

<Skupiłam się otwierając umysł dla Melisy. Obrazy tego spotkania wciąż były żywe w mojej pamięci. Moment, w którym przekroczyłam próg i znalazłam się oko w oko z demonicznym rycerzem. Krwawe symbole wymalowane na podłodze, w których stanęłam. Nie oderwałam wzroku od elfiej czarodziejki, póki nie przekazałam jej szczegółów. W końcu odwróciłam twarz w bok i popiłam.> - Może to pomoże w jego identyfikacji.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Nie Kwi 18, 2021 20:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Wychodzi na to że jedynie możemy ją zwabić w jakieś miejsce i przygotować je do uwięzienia Wiedźmy czy któregoś z jej sług. By nie mógł uciec, teleportować się czy cudować. Lub samemu zacząć stosować rytuały - robić coś dzięki czemu będzie musiała skupić się na naprawianiu szkód na swoim zapleczu, a nie dalszej ekspansji.

- Gdyby się dało coś zrobić z tą jej armią. Pozbawić ją tych przeklętych demonów.

- Kto wie... może nawet bogowie będą w stanie nam pomóc. Gdy osłona jest cienka łatwiej można z nimi porozmawiać.

Zacząłem kręcić dłonią w powietrzu, aż poklepałem swój runiczny kostur.

- Choćby... użyć jakiegoś rytuału... by te demony unicestwić. Dałbym swoją runę przeciw chaosowi do takiego przedsięwzięcia.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Kwi 18, 2021 22:47    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Klaus>

<Gustav zmierzył cię wzrokiem. Przez moment wyglądał jakby się zastanawiał czy nie wydusić z ciebie życia w miejscu, w którym stałeś. Niespodziewanie jednak się uśmiechnął. >
-Widzisz grubasa za mną<szepnął chytrze> wiesz co musisz zrobić. Zanim ponownie wzejdzie słońce. Dam ci pięć dni i konia jeśli ci się uda. Co zrobisz z tym czasem to już twoja rzecz...
<Zerknąłeś ukradkiem na grubego wieprza stojącego w tłumie. Obwieszony błyskotkami tłuścioch wyglądał na bogatego małego ogra i na pewnie nie był sam.>
-I nie jesteśmy przyjaciółmi nieznajomy. Jeszcze raz mnie tak nazwiesz a nakarmię szczury twoim ścierwem... <Warknął Gustav głośniej, obnażając zęby i ostrze swojego noża.>
<Nie musiałeś być uczonym aby zrozumieć, że masz pozbyć się grubasa, który zapewne w jakiś sposób zaszedł Gustavowi za skórę.>



<Elbereth, Rhunar, Kurt, Ecoliono>

<Jeden z kapłanów podał Elbereth wody, może nawet była święcona ale elfka była tak spragniona, że nie zwracała na to uwagi. Beltherion trzymając pod lewym ramieniem Różyczkę stanął za Elbereth i pozwalając jej plecom oprzeć się na swojej klatce piersiowej objął ją prawym ramieniem w pasie.>
-Jak zawsze udajesz twardszą niż jesteś...<powiedział złośliwie we wspólnej mowie.>

<Na rewelacje o wypadzie Czarny Kruk odparł.>
- Morryci będą bronić twierdzy do ostatniego. Tutaj jesteśmy najsilniejsi. Tutaj nasz Pan daje nam siłę i natchnienie jak nigdzie indziej. Nie będę nikogo zatrzymywał jeśli chcecie walczyć poza twierdzą. Rycerze i Kapłani Morra pozostaną w murach do obrony tego świętego miejsca.

<Mistrz zakonny zwrócił się do Ecoliono ale tak aby wszyscy go słyszeli.>
-Imperium jest w stanie wewnętrznej wojny. W przeciwieństwie do czasu pokoju gdzie imperator wybierany jest większością głosów elektorów, w czasie wojny wszyscy książęta muszą się zgodzić co do jednego kandydata. Oznacza to, że książę Lucas nie zdobył jeszcze całego Imperium i nie może obwołać się imperatorem...

<Czarny Kruk spojrzał poważnie na Kurta.>
-Oczywiście masz plan jak pokonać dwie oblegające armie Kurcie? Z informacji zwiadowców wróg ma co najmniej dwadzieścia razy tyle wojów pod murem co my wewnątrz. Są bardziej czujni i zapewne nas oczekują. Może mają nawet ukryte wsparcie. Jak chcesz ich pobić? Przekradniesz się sam? Jak Elbereth?

<Mistrz zakonny przypatrywał się "dziwnej" wymianie wiedzy między elfkami i dodał.>
- Cała ta ziemia jest poświęcona Morrowi, Panu Snów i Śmierci, aż do miejsca gdzie wróg robił obóz. Trochę nam tej ziemi zabrali swoimi plugawymi ofiarami, na szczęście udało wam się to ukrócić. Demony i wszelkie nienaturalne istoty są tu słabsze, dlatego wytrwamy. Lecz za granicą poświęconej ziemi nie mamy przewagi, dlatego jeśli chcecie organizować tam jakiekolwiek działania musicie działać samodzielnie.

<Elbereth i Melisa stały naprzeciw siebie kilka chwil bez ruchu niczym zaklęte w kamień. Wreszcie Elbereth odezwała się jednym zdaniem, a potem Rhunar wyraził swoją opinię.>

-Tutaj znamy i czynimy rytuały dotyczące zmarłych i ich spokoju. Jeśli ktoś może wiedzieć coś więcej to nasz Bibliotekarz..

<Melisa przemówiła dopiero po chwili otrząsając się z odrętwienia.>
-Bykogłowy rycerz to książę demonów wyklętego boga chaosu, którego imienia nie przywołam. Konsumując twoje nienarodzone dziecko przedłużył swoją bytność w tej płaszczyźnie... A co do rytuału Rhunarze. Co konkretnie chciałbyś osiągnąć i gdzie? Unicestwić nie, przegnać tak. Jeśli Osnowa jest dziurawa to ten kto kontroluje takie miejsce może przepuszczać eteralne byty do woli. Nie jesteśmy w stanie zabić demonów w naszej rzeczywistości. Możemy je jedynie odesłać osłabione do "domu". Mogą one jednak wrócić, te lub inne, swobodnie przez rozdarcie w Osnowie. Z tego co opisałaś to Altdorf nie tyle został zdobyty co zamieniony w wielkie międzywymiarowe wrota. Tak jak i tu, w Altdorfie znajduje się węzeł magii. W przeciwieństwie do miasta ten tutaj jest chroniony czystą wiarą. Zgadzam się, że musimy zastawić pułapkę na wiedźmę. Ona także wciągnęła w magiczną pułapkę moją drużynę. Poza Shehtar nie wyczuwam nikogo z nich. Nikt się też nie odezwał. Nie tracę jednak nadziei..

<Dwóch rycerzy Morra przestąpiło próg świątyni wprowadzając medyka, który wcześniej ratował Elbereth. Mężczyzna pognał do czarodziejki lecz gdy się zbliżył nie do końca wiedział co zrobić. Na jego twarzy malowała się mieszanina radości, obawy i zaskoczenia.>
-A jednak się udało, udało...
<Medyk spojrzał po zebranych i uspokoił się jakby zdał sobie sprawę, że zdradza jakąś wielką tajemnicę.>
- Elbereth, pani witaj spowrotem. Cóż mogę dla ciebie uczynić... <Rzekł uspokajając głos i siląc się na powagę.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następny
Strona 9 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.