Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt VI Nowy Ład
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sob Kwi 24, 2021 19:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy Melisa wspomniała o towarzyszach i o swojej nadziei na to że żyją uścisnąłem mocniej jej dłoń.

- W takim razie bardziej niż pozbycie się demonów priorytet zyskuje ustabilizowanie rzeczywistości w Altdorfie. - rzekłem - Wtedy znacząco zostanie utrudnione zarówno przywoływanie kolejnej armii jak i utrzymanie jakiejkolwiek już przywołanej.

- Myślę, że każdy z nas będzie musiał odwiedzić Bibliotekarza. Chociażby po to by dowiedzieć się jak naprawić Zasłonę albo jak można uziemić Wiedźmę by zniwelować jej przewagi i moce jakimi dysponuje.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Orthan
Skrzydłowy
Skrzydłowy


Dołączył: 17 Lip 2014
Posty: 181

PostWysłany: Nie Kwi 25, 2021 21:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zamyśliłem się na słowa Mistrza, być może Altdorf upadł ale znaczna część Imperium nadal mogła stawiać opór - oczywiście do czasu.
Nadal jednak jak zauważył Mistrz sama twierdza była pod oblężeniem, do tego trzeba było zająć się uchodźcami. Do sam obiecałem Rycerz Tellan że jej pomogę, musiałem najpierw zająć się rytułałałem a następnie skupić się na pozostałych problemach.
_________________
Ecoliono d'Elhuyer-Sesja Przyjaciel czy Wróg
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1617

PostWysłany: Pon Kwi 26, 2021 20:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-A spodziewałeś się po mnie czegoś innego? <Zapytałam z przekąsem opierając się o elfa.> Przecież nie usiądę na posadzce i rozpłaczę się z powodu kilku dziur w moim ciele. <Rozluźniłam się w jego objęciu. Może ból nie ustępował, ale przynajmniej zrobiło mi się nieco cieplej.> Wydaje mi się, że bycie twardym to podstawa naszych profesji Bel.
<Spojrzałam na elfkę.>
-Jeśli Twoi towarzysze trafili do Altdorfu to należy ich, jak najszybciej wydostać z tamtego miejsca. Może ich nie wyczuwasz, ponieważ przebywają w innej osnowie. Sama próbowałam nawiązać z Tobą kontakt. O ile nie postrada się zmysłów i znajdzie dobrą kryjówkę to można tam przeżyć. Sama natknęłam się na cztery osoby… chyba wspomniałam o tym Mistrzowi, gdy rozmawialiśmy ostatnim razem. <Zmarszczyłam czoło.> Wystarczy omijać demony szerokim łukiem i zaakceptować otaczającą Cię absurdalną rzeczywistość. <Uśmiechnęłam się blado.> Powiedz, jak się nazywają to będę się za nimi rozglądać podczas kolejnych podróży. Przynajmniej póki się nie znajdą. A jeśli się na nich natknę to postaram się po… <Słowo utknęło w moim gardle.>... pokierować w stronę twierdzy.
<Dokończyłam i przymknęłam oczy. Ściany miały uszy.>
-Stabilizowanie Altdorfu… <Spojrzałam na Rhunara.> Jak już będziecie chcieli się tam wybrać to wiem, jak przejść przez miasto nie wpadając na istoty demoniczne. Omówimy ewentualne plany, przy mojej następnej wizycie w Twierdzy. <Popiłam.> I wypraszam sobie. Dumnie kroczyłam drogą i nie ukrywałam swojej obecności. <Zwróciłam się do Czarnego Kruka.> Ale muszę przyznać Mistrzowi rację. Atak teraz jest z strategicznego punktu widzenia skazany na niepowodzenie. Sam przecież nie pójdziesz. Posyłanie strażników to, jak wysyłanie owieczek na rzeź. Po prostu będzie gorzej i na to musicie się przygotować. Muszę dzielić swój czas między Tal Ystin Khaine, moje misje oraz tę Twierdzę, więc nie zostanę, ale będę zaglądać. Przy jednej z okazji mogę się wybrać z Tobą powalczyć z nimi z zaskoczenia, ale na pewno nie teraz Kurcie. <Westchnęłam.> Jeden problem na raz. Wiedźma. Potem będzie można się zająć resztą. Jak zaczniemy się rozdrabniać na wszystkie problemy na raz to żadnego nie rozwiążemy.
<Powiedziałam, choć nie robiło mi większej różnicy, czy ktoś weźmie pod uwagę moją radę. Wypiłam ostatni łyk wody gasząc pierwsze pragnienie. Skupiłam się na “Obecności”, która przywitała mnie przy pierwszej wizycie. Nie byłam pewna, czy poruszać jej temat. Wszak była to święta ziemia morrytów i ich prywatne sprawy.>
-Mistrzu.. <Powiedziałam, choć spojrzałam w bok.> Czy zaspokoisz moją ciekawość? Rozumiem, że ta osobliwa i nieco przerażająca “Obecność”, która tak bacznie się przygląda jest czymś naturalnym w Twierdzy? Nie bliskość samego Morra, czy artefaktów… To Coś innego co tak bardzo stara się przykuć moją uwagę.
<Nim jednak otrzymałam odpowiedź w końcu wprowadzono do Kaplicy Rivanatha. Spojrzałam na niego gniewnie, gdy tylko zaczął paplać, ale szybko zrozumiał, że ma przestać. Odchrząknęłam.>
-Nie bez powodu jestem Pierwszą Riv. Nigdy więcej nie waż się we mnie wątpić. <Wyswobodziłam się z objęcia krzywiąc z bólu.> Napraw to i ruszamy. <Wskazałam na jedną z ran mówiąc tonem nie znoszącym sprzeciwu.> I nie chcę słuchać ile powinnam wypoczywać. Mam parę dni, więc mów gdzie znajdziemy tego człowieka. <Odkaszlnęłam krwią. Zaczęło szumieć mi w uszach i kręcić się w głowie. Położyłam dłoń na jego ramieniu by się nie przewrócić. Znów było mi zimno, jak w zaświatach, ale mimo to krople potu wystąpiły na moje czoło. Ból był trudny do zniesienia i każda kolejna minuta była co raz trudniejsza.> Spójrz mi w oczy. Teraz. Muszę go znaleźć teraz.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Kwi 28, 2021 21:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<"O... Ktoś tu nie radzi sobie z porażkami." Przechodzi mi przez myśli i mam ochotę się złośliwie uśmiechnąć, ale robię wszystko by zachować powagę i pewność siebie. Staram się stać pewnie i nie pokazać po sobie żadnej reakcji na ostatnie słowa i zachowanie Gustava. Rzucam niedbałe spojrzenia na wskazanego grubego osobnika, po czym wraca do wpatrywania się pewnym wzrokiem w rozmówcę. Po czym pewnym głosem odzywam się znowu.>

- Jak sobie Szanowny Pan życzy. - <Skłaniam się lekko i staram się przejść przez tłum w kierunku zadanego celu, tak by móc go minąć blisko i jeśli się da lekko potrącić, jakby przez przypadek. Tak jak to bywa jak się człowiek przeciska przez tłum. Ma to wyglądać jak coś całkowicie naturalnego, jakby ktoś inny mnie popchnął i jakbym stracił lekko równowagę. Chcę rzucić potem zdawkowe.> - O! Przepraszam. - <I przejść dalej, jakby nigdy nic. Jednak dochodząc do kupca i aranżując tę całą akcję staram się uważnie obserwować kto zareaguje nerwowo na moje podejście do celu, a może i uniemożliwi mi takowe. No i kto potem będzie obserwował mnie dłużej, niż to wymaga zwykła ciekawość, czy też kto zareaguje nerwowo tudzież z troską. "Ci pierwsi to będzie prawdopodobnie ochrona, Ci drudzy to podwładni. Muszę mieć jak najwięcej informacji co do tożsamości obu tych grup z jego otoczenia, jeśli chcę wykonać swoje zadanie">

<Po wydostaniu się z tłumu staram się znaleźć jakiś budynek, przy którym będę mógł stanąć, opierając się plecami i udając znudzenie, obserwować z tyłu, czy też z boku cel, jak i otoczenie. Nadal starając się wyłuskać z tłumu, jak i z osób podobnych do mnie, takowe które bardziej interesują się stanem człowieka, którego mam wyeliminować, tudzież przyglądają się zbyt długo mnie. Aczkolwiek udaję, że mam to gdzieś, czy ktoś się na mnie gapi czy nie, po prostu stojąc pewnie i spokojnie obok. "Hm... Można by odwrócić zlecenie i dogadać się z wieprzem. Ale kurna nie znam człowieka, nie wiem jaki jest i czy można mu ufać bardziej niż Gustavowi. Gustavowi też nie wiem czy można ufać, ale przynajmniej jakoś go już znam i coś czuję, że dotrzymuje słowa. Przynajmniej za pierwszym razem tak zrobił, choć widzę, że nie jest z tego zbytnio zadowolony teraz. No ale to już coś. A ten to całkowita niewiadoma. Poza tym nie wiem, czy nawet jakbym się z nim dogadał, to nawet byłby w stanie zapewnić mi bezpieczeństwo w drodze stąd. No i gdzie by się kierował. No nic. Trzymam się pierwotnego planu. Muszę określić z kim jest, jak niebezpieczna jest jego świta, gdzie się zatrzymał. Ech... Mało czasu. Ale cóż. W końcu opuści ten plac i gdzieś ruszy, a to oznacza, że nadarzy się okazja na pozbawienie go życia. No ale póki jest w tłumie to mogę tylko obserwować.">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Sob Maj 01, 2021 11:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kurt słuchał Czarnego Kruka i czół jak zaczyna w nim kipieć.

- Jak bym wiedział to bym tu nie siedział. – odburkną. - Ja tu nie jestem od wielkich planów ale od roboty. A czy ja mówiłem o pokonaniu. Może nie wyglądam ale liczyć umiem. Ale zamiast siedzieć na dupie i czekać aż się namyślą i znajda sposób żeby tą twierdze ugryźć można spróbować uprzykrzyć im życie. Może da to nam więcej czasu a może będą bardziej zmęczeni bo będą musieli się lepiej pilnować. Przecież musi być stąd jakieś wyjście na zewnątrz. - „Może nie jesteście na tyle bystrzy by o tym pomyśleć ale na pewno dość tchórzliwi” ale tego nie powiedział na głos, przynajmniej na razie. - Znacie na całej tej magii i innych cudach. Może znajdzie się sposób aby osłonić mały oddział przed strzałami, albo ukryć przy odwrocie. Lepsze to niż siedzenie na dupie i czekanie aż Lucas zdobędzie wszystko bo wtedy pozostanie nam co? Pójść i się pokłonić? „A wy pewnie pobiegniecie w przodki aż papcie pogubicie ścigając się kto pierwszy cmoknie go w jego koronowany zadek” Tego też jak na razie nie powiedział głośno.

- Mamy kupę nowych ludzi. Na razie się cieszą że się uratowali ale to się szybko wypali. A potem zaczną kombinować i zaczną się problemy. Jak już są trzeba coś z nimi zrobić. Nawet ja nie będziecie chcieli zrobić wypadu… czy nie będzie jak – się poprawił - Jakoś ich zorganizować w dziesiątki, może trening zrobić. Włócznie pałki czy miecze dawać tylko na czas treningu. Nawet jak nie zad się na nic to poprawi to morale, da im zajęcie, zapewni karnoś a jak przyjdzie co do czego to będą wiedzieć z której strony dzida kole.

- Czy trzeba to tłumaczyć? - Machną ręką. - A zresztą… po co ja sobie strzępię język. – Dokończył niby do siebie ale tak aby każdy usłyszał. – I tak każdy ma nas maluczkich w dupie.

„Jak ja nie lubię tych nadętych dupków z kijami w dupach. Niby tacy ważni a każdy z nich ma te samą krew w żyłach. Wiem… A gdzie by oni byli gdyby nie my?”

Kurt skiną elfce głową z wdzięcznością i z uznaniem. „Jedyna która lapie o co w tym chodzi”

- Możesz na mnie liczyć. Ja się przed walką nie będę uchylać.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sob Maj 08, 2021 23:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Klaus>

<Ruszyłeś w stronę kupca i tak jak podejrzewałeś miał ze sobą ochronę. Zanim zbliżyłeś się na odległość miecza jakiś typ ze strasznie poharataną gębą zaszedł ci drogę zmuszając cię od obejścia grubasa szerokim łukiem.> -Zgubiłeś się? <Warknął> Nie chciałeś się angażować w konflikt więc zwyczajnie odszedłeś. Gdy przyglądałeś się otoczeniu dostrzegłeś jeszcze trzy inne osoby, które ci się nie spodobały. Dwóch mężczyzn stojących oddzielnie w oddaleniu od wieprzka oraz stojąca nieopodal niego kobieta. Jeśli był ktoś więcej to dobrze się ukrywał. Stałeś tak całkiem długo aż nastąpiła przerwa w aukcjach. Twój nowy cel opuścił plac a razem z nim szpetny ryj, zgrabna kobieta i jeszcze jakiś inny kupiec, który gawędził z nim dość przyjaźnie. Dwóch pozostałych zainteresowanych twoją osobą ludzi straciłeś z oczu ale czułeś, że jesteś nadal obserwowany. Trudno to będzie zrobić na ulicy. Kupiec udał się do gospody pod Słodkim Sznyclem kierując swoje kroki ku wejściu.>


<Elbereth, Rhunar, Kurt, Ecoliono>

<Melisa spojrzała na resztę z nadzieją.>

-Naprawdę ruszylibyście ze mną do Altdorfu aby odnaleźć moich towarzyszy? Rhunar na pewno spotkał wszystkich...

<Elfka zerkała na zebranych jakby szukając kogoś.> Tak, tylko Rhunar. Moi towarzysze to V, mężczyzna skomplikowanego pochodzenia. Jest bardzo... <elfka błądziła myślami szukając słów.>... Powiedzmy, że rzuca się w oczy. Jest przystojny, silny, sprytny, ma krucze włosy... Cóż na pewno go rozpoznasz kiedy go zobaczysz.
<Czarodziejka pogłaskała Rhunara po policzku jakby chciała podkreślić, że jest tutaj z nim.>.

-Oczywiście jest jeszcze jego paskudny brat Zavo,łysy, wytatuowany, oprych jakich mało ale świetnie walczy. Poza tym są jeszcze trzy kobiety. Siostra V i Zavo, Limon. Drobna i delikatna, prawie jak Różyczka, poza włosami wcale nie przypomina żadnego ze swoich braci i jest świetną tropicielką. Do tego Krwawa Wiedźma Meelee, pół krwi elfka. Nawet mnie trudno jest powiedzieć czy bardziej lubi walkę bronią czy magię. Na koniec mroczna elfka Shehtar Hollow Shartenauviel. To kapłanka mordu, kiedy nie jesteśmy razem traktuje mnie jak najgorszego wroga ale w drużynie wiem, że zasłoni mnie własną piersią. Ukrywa się przede mną mimo iż wielokrotnie ją wywoływałam prosząc o pomoc i wiem, że jako jedyna z drużyny faktycznie znajduje się w Imperium. Nie oczekuję, że ich znajdziesz ale może... Sporo podrożujesz więc kto wie...

<Czarny Kruk odpowiedział na uwagę runotwórcy.>

-Powiadomię Bibliotekarza iż chcecie z nim rozmawiać. Uprzedzam jednak, że jest mało żywym rozmówcą. Ma wielką wiedzę i prawdopodobnie odpowie na wasze pytania ale nie dam wam zajrzeć do ksiąg ponieważ nie oddaliście się całkowicie służbie Naszemu Panu Morrowi. Znajdziecie go w przyklasztornej bibliotece, rzadko opuszcza to miejsce. Co do samej wiedzmy...

<Mistrz zakonny spojrzał na Elbereth.> - Jeśli mamy pomóc to musisz nam dokładnie opowiedzieć jakimi mocami, przedmiotami i umiejętnościami dysponuje. Wiesz o niej chyba najwięcej z nas wszystkich biorąc pod uwagę, jak często się widzicie. Nalegam abyś została i udzieliła nam wyczerpujących informacji.

<Melisa szybko zareagowała.> -Ja opowiem o czarownicy. Sama raz na nią wpadłam, opowiem też o tym co Elbereth mi pokazała w swoich myślach. Resztę uzupełni kiedy wróci, a wróci do nas niebawem prawda?

<Oczy elfich czarodziejek spotkały się gdy Melisa rzuciła Elbereth znaczące spojrzenie. W tym czasie odziany w czerń medyk bez słowa dłubał przy ranach Elbereth sprawiając jej tyle samo bólu co ulgi. Rany były zaopatrzone już wcześniej, mimo to medyk upychał palcami jakieś medykamenty w miejscach gdzie ciało Elbereth było dziurawe. Opatrunek na brunatno brudnym od zaschniętej krwi udzie zmienił całkowicie. Elbereth może wyglądała mizernie ze względu na brud, krew i rany jednak w mithrilowym płomiennym stroju nadal prezentowała się dumnie. >

-To nie takie proste Elbereth, pani. Tylko jedno z nas może się do niego udać i musisz to być ty. Ja mogę jedynie dać ci przedmiot który cię do niego zaprowadzi i zdarzy się to jeszcze dziś, jeśli zechcesz. Reszta będzie w twoich rękach... <Medyk nie powiedział nic więcej jakby wszystko to było jakąś wielką tajemnicą.>

<Czarny Kruk zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią dla Elbereth po czym odparł.> -Jeśli wyczuwasz niepokojącą obecność znaczy to iż jeden ze strażników tego miejsca zainteresował się twoją osobą. Trudno mi powiedzieć kto dokładnie ale skoro Pan Nasz Morr wypuścił cię ze swego królestwa nie powinno ci nic grozić. Możliwe iż masz przy sobie coś co zwraca uwagę. Zapytam o to Bibliotekarza.

<Mistrz zakonny zmierzył Kurta wzrokiem i zdawało się, że spojrzenie pełne było politowania jak i powagi.>

-Obchodzi mnie los każdej duszy w tej twierdzy Kurcie. Skoro masz w sobie tyle energii to proszę bardzo. Możesz sformować oddział ze wszystkich, którzy zechcą za tobą pójść. Możesz szkolić ludzi, nawet kobiety i dzieci jeśli taka wasza wola. Plac treningowy jest do twojej dyspozycji. Broń dla ludzi też się znajdzie. Wyjścia dla żywych z tej twierdzy są tylko przez dwie główne bramy. Nie ma tu, żadnego tajnego przejścia którym można umknąć chyba, że do domeny Naszego Pana Morra. Jeśli zdecydujesz się na wypad będziemy w stanie osłonić twój odwrót. Co do rycerzy i akolitów Morra nie zmienię zdania, pozostaną w murach twierdzy. Takie ich przeznaczenie.

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
Strona 10 z 10

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.