Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Pałac Elektorski
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Witamy na dworze
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gariel
Mistrz Rycerski
Mistrz Rycerski


Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 409
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Lip 18, 2008 11:11    Temat postu: Pałac Elektorski Odpowiedz z cytatem




Do Hergig zjezdżają się mieszkańcy całego Imperium, nawet Middenheimu, aby zobaczyć Pałac Elektorski. Wykonany z wielkim rozmachem, przepychem i w nowoczesnym stylu, pałac służy do przyjmowania dyplomatów, gości z zagranicy oraz, przede wszystkim, bankietów i zabaw arystokracji.
Znajduje to zatrudnienie większość kucharzy, młodych i przystojnych strazników oraz ładnych i zgrabnych dziewczyn do słuzby. Każdy w uniformie, z bezbłędnie opanowaną sztuką etyki i heraldyki. We wszystkich oknach powstawiane są szyby. Pałac jest zadbany w każdym detalu.

Tuż koło pałacu znajdują się stajnie, w których przechowywane są konie oraz powozy możnych, którzy zjezdżają się na przyjęcia. Ponadto, przechowywane są tam wszystkie najlepszej rasy konie elektora i jego dzieci, dwóch córek i nieletniego jeszcze syna.

Gdy jaki biedak, głodny i przemęczony, jakimś cudem znajdzie się w pobliżu pałacu, usłyszeć może muzykę piękną jak spiew aniołów, poczuje on zapachy dodchodzące z kuchennego komina tak kuszace, tak intensywne, że najeść mógłby się samym zapachem. Oczom jego ukażą się piękne damy oraz elegenccy panowie, nienagannie ubrana służba no i światła, przepiekna gra świateł ze wszystkich pomieszczeń oraz lamp. Blask pałacu mógłby go onieśmielić, powalić na kolana. Nie, na kolana powalą go strażnicy i przepędzą tam, skąd przyszedł, nie ma tu dla niego miejsca.

Tu... tu bawią się książęta.

_________________
The Emperor is weak, Undead shall rise...

#Sesja Sylvania - Otto Welmann, akolita
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gariel
Mistrz Rycerski
Mistrz Rycerski


Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 409
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Lip 25, 2008 21:17    Temat postu: ~ Przyjazd Odpowiedz z cytatem


NAT KREBS

Długo wyczekiwana chwila w końcu nadeszła. Nie musiałeś widzieć, żeby wiedzieć iż Twój Pan wraca do domu. Służba cały dzień tylko o tym mówi a Hergig pogrążone jest w chaosie przygotowań, prac i plotek. Ty sam byłeś już na to gotowy. Starannie dopilnowawszy wszystkich pracowników, porządku i potraw na ucztę, teraz spokojnie oczekujesz jego przybycia.

Kiedy wiadome jest, że elektor wraz z orszakiem mają lada moment wjechać na teren pałacu, wychodzisz na zewnątrz wraz z całą służbą. Wszyscy ustawiają się w równym rzędzie i kolejności zostawiając przestrzeń w drzwiach, gdzie stanąłeś ty, gotów przywitać gości.

Starasz się dopilnować posłuszeństwa i powagi wśród służby, jednakże sprawia Ci to co raz więcej problemów. Ciągłe rozmowy, śmiechy i podszczypywania między przedstawicielami różnych płci wyprowadzają Cię z równowagi. Wśród nich jest Bernard Toll, syn jedynak Twojego kuzyna, który załatwił Ci kilka lat temu posadę w ratuszu. Bernard zdaje się przewodniczyć grupie młodych, nieposłusznych sług w pałacu, psuje całą organizację pracy i wciąga w to innych pracowników. Już dawno wywaliłbyś go na ulicę gdyby nie fakt, że no... to syn Twojego kuzyna.

KONRAD VON UBERLEB

Jedziesz tuż za swoim chlebodawcą, Ottonem von Vilenburg. Sam pałac, choć piękny, niezbyt Ci się podoba. Przypomina Ci on zdarzenia sprzed kilku lat, kiedy właśnie w takim pełnym przepychu miejscu i dokładnie tego samego pokroju ludzie oddawali się nieczystym przyjemnościom, a co było dalej, sam wiesz, przecież nie możesz o tym zapomnieć a płomienie stosu nadal odbijają się blaskiem w Twoich oczach.

Nie można jednakże wiecznie żyć przeszłością. Znajdujesz się wśród znakomitych, wysoko wykształconych ludzi. Z uśmieszkiem na twarzy wychwytujesz pełne nienawiści spojrzenia kierowane w Twojego "nieżyciowego" Pana. Mógłbyś wręcz poczuć ich chęć wbicia mu sztylety w plecy. Jedyne co ich powstrzymuje to zdolny wojownik służący mieczem właśnie Ottonowi, ty.

Wśród całej tej zgrai wychwytujesz też pełne sympatii spojrzenia kobiet, w tym jedno wyjątkowo intensywne, niezwykle powabnej Anieli von Fockelheim. Cóż za dziewczyna ! I wielkie wyzwanie ! Ale czy podołasz? Ty ?

CHRISTINA VALOIS

Męcząca podróż w końcu dobiega końca. Zaczynało nużyć Cię siedzenie w tej karocy, nawet tak wspaniałej. Miałaś ochotę poflirtować, podbić kilka serc a jedno z nich może zaciągnąć do łóżka. Nie jesteś jednakże sama, wraz z Tobą przyjechała Twoja przyjaciółka, Hrabina Pomadour, już podstarzała, zamiast bawić się z Tobą, powoli zmienia się w przyzwoitkę, a to nie jest Ci na rękę.

Wyglądając przez okno napotykasz wzrokiem kilku bardzo przyzwoitych mężczyzn, tylko, którego zwabić w swoje sidła?
Po chwili spostrzegłaś też większy problem. Markiza Anna Goewell, tak Ci nienawistna jak Ty jej. Nieprzeciętna jej uroda ściąga mężczyzn, nawet Twoich, tak samo jej spory majątek. Anna uważa, że "coś" takiego jak Ty, Bretonka, nie powinna być tu nawet zaproszona. Obie zrobiłybyście WSZYSTKO by wyeliminować się nawzajem z łask i dworu. Wszystko by ośmieszyć i poniżyć rywalkę.

YU TOHEI

Ze sprawnie ukrytą pod przepięknym uśmiechem pogardą spoglądasz na wszystkich dookoła. Ty, Nipponczyk, jesteś o klasę wyżej od tego rasowego motłochu. W końcu Nippon to kraj ludzi, których rasa jest rasą Bogów, wy powinniście rządzić.

Jedziesz tuż obok samego elektora Friedricha von Hergig, wymieniasz się pokłonami z jego doradcami, sam w końcu pełnisz pośrednio i taką funkcję. Nie raz przedstawiasz plany Nipponu wobec Imperium elektorowi, czasami Twoje oferty trafiają i do samego Imperatora. Teraz jednakże nie masz nic do roboty, żadne rozkazy od Twojego rządu nie nadchodzą, ale Ty i tak masz co tu robić, w pałacu, w Hergig, w Hochlandzie.

Mijając bramy Pałacu Elektorskiego zauważyłeś pewną postać opierającą się o mur. To Katsuke Tedoroito-Maso, łobuz, cwaniaczek na którego twarzy i powiece widać bliznę od noża. Twój obecnie jedyny łącznik z resztą "pracowników ambasady". Na pewno ma ciekawe informacje.

AEGNOR TARALOM NIHMEDU

Spokojnie przyglądasz się wiwatującym tłumom oraz próżnym arystokratom wirującym wokół Ciebie. Rennear Et'mena i Kenaem Nirmenal w milczeniu jadą tuż koło Ciebie. Wyglądacie jak anioły. Dzieci pokazują was matką a wszystkie kobiety patrzą na was jak ziszczenie marzeń.

Ty jednak nie możesz teraz się dekoncentrować. Jedziesz blisko samego elektora i choć tak na prawdę mało interesuje Cię los ludzi, zależy Ci na jego życiu. A ciężko jest nie zauważyć, że tak samo blisko znajduje się Yu Tohei, jakiś Nippończyk, dla Ciebie wygląda jak urodzony skrytobójca, czekający na odpowiednią chwilę by zabić elektora von Hergig.

Wjeżdżając do pałacu wyczuwasz coś... coś ale cóż to jest, nie wiesz, nie znasz i nigdy tego jeszcze nie czułeś, możliwe, iż to "coś" jest dobre, ale Twoja intuicja mówi inaczej.

ADAM DERRITZ

Grając i śpiewając wesoło z podziwem wjeżdżasz na tereny Pałacu Elektorskiego. Takiego nie było nawet w Nuln ! Czujesz coś ciężkiego na żołądku, to trema, musisz dziś jeszcze, wieczorem, wystawić sztukę a od jej powodzenia zależy Twoja pewna pozycja na dworze. Nie chcesz przecież wrócić na ulicę, a do Nuln... nie chcesz.

Tak na prawdę nie znasz tu nikogo. Nieśmiało patrzysz na markizy, księżne i hrabiny, które i w Twoją stronę kierują wzrok, jednak brak w nim przestrachu, jest tylko pożądanie.

IVAN OSTAPOVICZ

Zamykasz wielki pochód stojąc na czele drużyny konnych kozaków. Z Kislevskią werwą i zawadiactwem patrzysz na kobiety, lśniąc mundurem i posturą jakiej brak większości obecnych tu mężczyzn.

Jedziesz zaraz za karocą tej Bretonki, Christiany Valois. Nie wiesz, czy to różnica między pochodzeniem, ale czujesz że chętniej byś się z nią bliżej zapoznał, a co w tym trudnego dla takiego kislevskiego wojaka.

Za Tobą natomiast jedzie Twój sierżant, Sasza Krupov. Jest już zmęczony walką i najchętniej by odpoczął, ale nic nie mówi, jest Ci bezwzględnie posłuszny. On, jak i Ty wolelibyście ujrzeć nieskończone stepy Kieslevu, niż zatłoczone komnaty Hochlandu, cóż, służba zobowiązuje a nie można przynieść hańby sobie i swoim ludziom.

WSZYSCY

Wjeżdżacie na teren Pałacu, po chwili dojeżdżacie do wielkich drzwi, gdzie wita was już majordomus Nat Krebs. Trzeba się rozgościć, ulokować no i zaplanować następny dzień, następny ruch. A nienawistnych wzroków wam nie brakuje. Ale nie przejmujecie się tym dzisiaj, gdyż z okazji wielkiego powrotu i zwycięskiej wojny elektor szykuje bal tak wspaniały, że ściany tego pałacu nigdy jeszcze nie był świadkami tak wielkiego wydarzenia.


_________________
The Emperor is weak, Undead shall rise...

#Sesja Sylvania - Otto Welmann, akolita
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pią Lip 25, 2008 22:06    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ach! W końcu w domu!

Na tę chwilę czekałem tak długo, w końcu wyśpię się porządnie, najem, zabawię się, a co za tym idzie - napiję. O tak, od dawna w moim gardle nie gościł znakomity trunek. Marzy mi się kielich wina z najlepszych zachodnich winnic lub kwaterka najznakomitszej kislevskiej.

Muszę teraz sprawiać wrażenie, że w rzyci mam moich ludzi i świecić gębą przed tutejszą biedotą. Co za świat. Jednakże o pozycje trzeba walczyć. Mój, świętej pamieci, ojciec nie nadarmo mianował mnie głową rodu Ostapovicz, muszę prezentować swój ród nie tylko na mych rodzimnym ziemiach, lecz także tu - w Imperium. Imperialiści muszą obaczyć, że Kislevczyk potrafi być silny nie tylko poprzez swe wpływy, ale przez hart ducha, ciężką pracę i wielkie czyny.

Ta pani z Bretoni... Bardzo interesująca, obaczymy jak będzie zachowywała się na dworze. Jestem bardzo ciekaw przyszłych relacji z tą panią. Podobno jest bardzo pewna siebie.

Nim sierżant Krupov oddali się przywołuję go, byle blisko podjechał.

- Sasza, Sasza... - Mówię z uśmiechem na twarzy. - Chciałbym kiedyś mieć syna takiego jak ty, przyjacielu, niestety! Te wszystkie nadworne dziewki są powodem pewnego zamieszania w mej głowie, nie mogę się zdecydować, z którą chciałbym mieć potomka.

Śmieję się w głos, tak by wszyscy widzięli, że Ostapovicz, mimo zmęczenia i trudu, dalej pozostaje dumny, wesoły i jego ducha nie złamie żadna wyprawa wojenna.

- Dobrze spisałeś się na tejże wyprawie, wzorowo. Zasługujesz na konkretną nagrodę. Odwiedź mą komnatę przed balem, dam ci małe wynagrodzenie za twe trudy oraz ostatni rozkaz w tym czasie.

Mam nadzieję, że me słowa zainteresowały sierżanta. Kiedy oddali się ja udaję się do mych komnat i wypoczywam. Przede wszystkim biorę kąpiel i każę wyprać moje szaty. W trakcie zażywania kąpieli opróżniam jedną butelkę jakiegoś słabego winiacza, musze się napić. Po tym relaksie zasiadam w fotelu, nabijam fajkę ulubionym zielem i ponownie oddaję się luksusom tego miejsca.

Kiedy nadejdzie stosowna pora wołam służkę, aby pomogła mi się ubrać na bal. Byle była urodziwa. Jeśli jest prawię jej próżne komplementy, aby zrobiła się czerwona jak burak.
Przywdziewam typowy kislevski strój. Długi ciemno czerwony płaszcz. Do tego zakładam wysokie kozaki, w które upchałem czarne spodnie. Na dłonie wciągam skórzane rękawice z prostymi oddobami. Przepasam się brązowym, długim pasem. Końcówka pasa ma być długa. Szyję obwiązuje czarną hustą. Przy pasie mocuje mą szablę, którą od wielu lat dzierży głowa rodu. Jest to szabla typowo paradna, bogato zdobiona, która była używana jedynie podczas pojedynków na balach. Ogólniej rzecz biorąc jej ostrze lśni jak psu jajca. Sama pochwa od miecza to istne dzieło sztuki. Przyozdabiana złotą nicią, a w jej centralnym miejscu znać wyszytego białą nicią niedźwiedzia.
Włosy związuje z tyłu, krótką brodę przyczesałem, taki miałem kaprys.

Oglądam się. Mam nadzieję, że pomimo prostego ubioru będę jakoś się prezentował na balu.

Przed wyjściem na bal wyłoiłem trochę gorzałki. Dobra, bo z Kisleva.

Kiedy, w końcu, zjawi się Sasza wręczam mu sześćdziesiąt złotych koron i rozkazuje, aby zabawił się z żołnierzami w jakiejś karczmie.

- W razie gdybyś nie wypełnił mego rozkazu, ukażę cię chłostą - śmieje się. - Zabawcie się, należy wam się.

Czekam na bal.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 00:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest jeden plus 'pomocy' Ottonowi - nigdy sie nie nudze. Ten człowiek mógłby obdzielić swymi wrogami tuzin przeciętnych dworzan.

Kiedy dostrzegam wzrok panny von Fockelheim lekko kiwam jej głową z delikatnym, dokładnie wyćwiczonym, uśmiechem.

Przez kilkanaście uderzeń serca jade dalej przy boku arystokraty, jakbym zignorował szlachciankę, w końcu jednak gwałtownie, lecz bardzo sprawnie, zmieniam kierunek jazdy swego konia i podjeżdżam kłusem do piękności, na odchodnym rzucając tylko

-Wybacz, lecz to sprawa niecierpiąca zwłoki.

Będąc już blisko Anieli równam tempo jazdy z jej i odzywam się cicho:

-Pani, wybacz mi tę śmiałość, lecz nie sposób było niedostrzec Cię w orszaku, co więcej, nie mogę się nadziwić, że istota o tak powalającej urodzie jak twoja, Pani, zechciała zwrócić uwagę na moją skromną osobę. Pozwolisz bym Ci przez kilka chwil towarzyszył?
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Argoth
Szabrownik
Szabrownik


Dołączył: 19 Paź 2006
Posty: 18
Skąd: Oświęcim

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 00:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No i zaczęło się. Tyle cholernych przygotowań i jak zwykle przez tych zidiociałych obszarpańców wszystko weźmie w łeb. Na Taala...czym sobie na to zasłużyłem? Czyż nie dopracowałem wszystkich szczegułów jak należy? Czyż nie pouczyłem służby jak ma się zachowywać? Odpowiedzialność. To słowo coraz bardziej mnie przytłacza. Wszystko to, nad czym pracowałem przez tygodnie może trafić szlag. I to nie z mojej winy, a z całą pewnością nikt inny jak właśnie Krebs za to oberwie. Ale z drugiej strony...czemu winni są ci biedni, naiwni kucharze, pokojówki, pazie, stajenni etc. Nie potrafią czytać i pisać, poprawnie mówić, chodzić, jeść...żyć! Chyba muszę sie napić, bo jak słysze swoje myśli, to zdaje mi się, że zaczynam dorównywać im poziomem.

Przyglądam się uważnie przybyłym gościom, dyskretnie poprawiając mankiety. Kątem oka kontroluję zachowanie służby.

Toll. Dłużej nie zdzierżę jego szczeniackich wybryków. W kogo on się wdał? Napewno nie w ojca. Już ja się policze z hultajem.

Witam z uśmiechem wchodzących do pałacu, bacznie przyglądając sie gościom w poszukiwaniu znajomych twarzy.

Mistrz Derittz...słyszłem coś niecoś o tym jegomościu. Na balu z pewnością usłysze więcej. Wiele pięknych dam zjechało do mego Pana. Jest i Christina. Miło. Nie ma to jak stara znajoma z Bretonni. Może jednak nie wszystko stracone jesli chodzi o towarzystwo. Obym tylko znalazł czas.

Kiedy tylko uporałem się z gośćmi, wracam do pałacu poganiając służbę.
- Brać się do pracy! - zniżam głos prawie do szeptu - Jeśli natychmiast nie przestaniecie się wydurniać...zapomnijcie o ciepłym posiłku przez miesiąc. Toll, pozwól na moment - odchodząc nieco na bok gestem przywołuje młodzika. - Po twoim zachowaniu, młodzieńcze, odnoszę wrażenie, że kołyska, w której spałeś dzieckiem będąc, zapaliła sie pewnego dnia, a twój bystry ojciec gasił cię łopatą! Moja cierpliwość się kończy i jeśli myślisz, że będe cię tu trzymał bo jesteś z rodziny, to sie grubo mylisz. Masz ostatnią szanse.

Po tych słowach udaje się do swego pokoju. Nalewam sobie szklanice whisky, po czym szykuje się na bal, w trakcie modląc się o cierpliwość i szczęście.
_________________
Zrobię to szybko, cicho i bezboleśnie...

#sesja: Witamy na Dworze: Nat Krebs
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 01:35    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Doprawdy doprawdy.... - mówię do siebie pod nosem - czyżbym trafił lepiej?
Przeciągam spojrzenia dam, omijam wzrokiem panów. Uśmiecham się szeroko. Nie śpiewam na razie o urodzie dam. W myślach próbuję dopasować nazwiska do twarzy i przypominam sobie scenariusz, nad którym pracowałem ostatnim czasem.
To nie może przypominać Nuln - postanawiam - ani trochę. Trzeba się wznieść na wyższy szczebel sztuki!
Nagle widząc jedną z arystokratek oczy się szklą, a uśmiech staje się sztuczny. Palce mylą struny. Tylko kilka osób jadących blisko i akurat zwracających na mnie uwagę mogło to zauważyć. Trwa to ledwie chwilę, ale dla mnie... ech. Po chwili zmuszam się, by odwrócić wzrok od arystokratki, a na moja twarz powracają barwy.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 12:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widząc Katsuke wykonuje drobny gest ręką, skręcam nadgarstek jakbym chciał rozluźnić kości, potem poprawiam sobie ułożenie zbroje w okolicy nadgarstka oraz ramienia i jadę dalej.

Kiedy w końcu skończymy tą paradę zsiadam z konia i bez słowa rzucam lejce stajennemu, oni już tam dobrze wiedzą co trzeba robić. Odchodząc składam lekki ukłon Elektorowi. Udaję się bezzwłocznie do swojej komnaty, trzeba sie pozbyć tego żelastwa... na miejscu powinien na mnie czekać sługa, ten hultaj Hirokazu, o ile znowu nie wdał się w jakąś awanturę... w każdym razie na miejscu wzywam do siebie kogoś aby pomógł zdjąć tą zbroję i ustawił ja na stojaku. Nakazuje niezwłocznie przygotować dla mnie kąpiel i ubranie na ten bal: czarne kimono z białym lotosem na piersi i na plechach, czarną hakamę oraz wszystkie konieczne dodatki - czarny pas 'obi', plecione klapki i białe skarpety 'tabi'. Po kąpieli wybieram sobie także broń, będzie to katana i wakizashi z okresu Daimyo ze złoconymi rękojeściami i pochwami. Mam tylko nadzieję, że te imperialne półgłówki pamiętają, że taka broń jest oznaką szlachectwa w Nipponie i tradycja wymaga aby miał ją przy sobie...

Odpoczywam wylegując sie na wygodnym łożu i obserwuję swoja kolekcje broni. W między czasie wzywam zaufanego sługę aby znalazł, a dokładniej został znaleziony przez Katsuke, i przekazał mu wiadomość ode mnie: "Porozmawiamy jutro rano, w stałym miejscu." .

Kiedy nadejdzie odpowiedni czas ubieram się w przygotowane ubranie i upinam sobie włosy. Broń wkładam za pas, poprawiam sobie rękawy kimona i przeglądam sie w lustrze czy wszystko pasuje i czy materiał układa sie jak należy.
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 12:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Dumnie schodzę z konia i kieruje swe słowa w Eltharinie do Renneara Et'mena i Kenaem Nirmenal >

- Edhelen aleksein hir - mówię a potem przechodzę na staroświatowy - Przekażcie list elektorowi...a potem dołączcie do mnie

< Jestem spokojny i opanowany. Chętnie przyjrzę się zwyczajom ludzkim, tak wiele o nich mówił mi mój nauczyciel...Sam nipończyk wygląda dla mnie egzotycznie choć nie oznacza że nie widzę w nim zagrożenia...od czasu do czasu zerkam na niego raczej z ciekawości. Po raz pierwszy widzę człowieka tak dziwnie ubranego i wyglądającego.
Czekam spokojnie aż służba zaprowadzi mnie do moich komnat lub apartamentów. Tam też siadam na jakimś łożu i nalewam sobie wina z karafki do kielicha... Sączę do połowy po czym odstawiam....
Proszę służącą by przygotowała mi kąpiel... wszakże nie pójdę brudny na bal. Gdy już zakończę toaletę, ubieram się w zieloną, bogato zdobioną szatę. Zdejmuję rękawice i zbroje i kładę ją na łożu....
Czekam na mych "braci" wyglądając przez okno i podziwiając niebo i inne cuda natury...
Gdy już moi czcigodni bracia dołączą do mnie chcę wiedzieć jaka jest wola i decyzja Elektora >
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1619

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 13:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Widok znienawidzonej Anny zepsuł mi humor. Mówię do księżnej Pompadour.>

-Widziałaś ją ?! Jak do tego doszło, że ona sie tu znalazła?Sądziłam, że jej rodzina w końcu wyda ją jako klacz rozpłodową jakiemuś kislevskiemu księciu...a ona co? Psuje mi humor i apetyt.

<Humor poprawia mi dopiero wprowadzenie sie wskazanych dla mnie apartamentów. Służbie każę rozpakować wszystkie moje kufry. Wszelkie suknie i pantofle lokuję w buduarze. Zwracam się do mojej osobistej pokojowej Marie.>

-Przygotuj mi gorącą kąpiel i owoce...jestem trochę głodna..Przypilnuj by wszystkie moje rzeczy były schludnie ułożone...i nie pomieszaj tym razem pantofli...ostatnio nie mogłaś znaleźć tych do przejażdżki...oby to się więcej nie powtórzyło. Wyobrażasz sobie moja droga Marie,że przybyła tu ta małpa...markiza od siedmiu boleści!

<Gdy moja kąpiel jest już gotowa rozbieram się i udaję do pokoju kąpielowego. Wołam za sobą Marie by pomogła mi w toalecie.>



<Leżąc wygodnie już w wodzie mówię ponownie do Marie>

-Możesz mi pomasować barki...strasznie mnie zmęczyła podróż...ileż można jechać...jeszcze dzień i bym zwariowała od tych prostackich warunków. Zauważyłaś, iż księżna Pompadur robi się...taka przyzwoita. Już nie w głowie jej flirtu. Cóż sie dziwić...Przygotuj mi proszę suknię balową...najlepiej tę złotą z gołymi ramionami...i przygotuj też tę kolię z diamentów i szmaragdów. Przynieś mi też kielich wina różanego.

<Wychodzę z kąpieli i przy pomocy Marie ubieram się. Pokojowa układa mi gustowną kompozycję z włosów wpinając w nie drobne diamentowe kwiatki. Zabraniam jej pudrowania włosów. Do sukni dobieram ręcznie malowany wachlarz w kolorze sukni. >



<W końcu wygodnie siadam na sofie i wypoczywam czekając na sam bal.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Gariel
Mistrz Rycerski
Mistrz Rycerski


Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 409
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 23:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


IVAN OSTAPOVICZ

Sasza przyjął ogromną sumę pieniędzy z uśmiechem i świecącymi oczyma. Nawet nie odpowiedział na Twoją zaczepkę, po prostu zwiał do chłopaków, czujesz, że jeszcze o nich usłyszysz. Kislevici z pieniędzmi i bez zakazów...
Przygotowałeś się na bal, jesteś pierwszym z gości ale czekał już na Ciebie elektor. Przywołał Cię do siebie.

- Serdecznie witam oficerze Ostapovicz. Jak się miewają wojska naszego sojusznika?

KONRAD VON UBERLEB

Młoda dziewczyna lekko się zarumieniła.

- Ależ tak... oczywiście proszę pana. Jestem Aniela von Fockelheim, a Pana godność?

NAT KREBS

Bernard uśmiecha się głupkowato przytakując chętnie każdemu Twojemu słowu. Widzisz, że ma Cię głęboko w dupie i myśli teraz o tyłeczku swojej koleżanki a nie obowiązkach.

Gdy poszedłeś do swojej komnaty nadchodzący bal nie dał Ci wypocząć, musiałeś się przebrać i iść na salę, porozmawiać z Panem i nadzorować służbę.

Miałeś okazję bliżej przyjrzeć się Mistrzowi Derritzowi. Kiedyś widziałeś jego podobiznę na jakimś dokumencie, jakim nie pamiętasz.

ADAM DERRITZ

Spoglądając na tą pannę przypomniała Ci się Twoja ukochana oraz to, co jej zrobiłeś. Jednakże trzeba było się skupić na pracy. Udało Ci się zebrać kilku aktorów, zorganizować rekwizyty i przygotować do sztuki. Lepiej, żeby wyszło Ci idealnie, bo idealnego masz chlebodawcę.

YU TOHEI

Po chwili wrócił sługa, lekko zdenerwowany i roztrzęsiony, potwierdził odebranie wiadomości przez Katsuke. Masz złe przeczucia, Katsuke bardzo rzadko potrzebował się z Tobą kontaktować, a kiedy to się działo, sprawy przybierały zły obrót.

Kiedy przygotowałeś się do balu, w drzwiach zatrzymali Cię dwaj strażnicy.

- Wybaczcie, ale nie wolno nam wpuścić nikogo z bronią, może wasza mość zostawić ją u nas, będzie bezpieczna.

AEGNOR TARALOM NIHMEDU

Dostałeś notkę, w której dowiadujesz się, że elektor chętnie wita Ciebie i Twoich przyjaciół na swoim dworze, życzy Ci pomyślności i zaprasza na bal, tuż koło siebie.

Ten z nipponu, Yu Tohei, nie daje Ci jednak spokoju, wyczuwasz od niego złe intencje, nie możesz ich sprecyzować, ale nie dobrze, że jest tak blisko elektora.


CHRISTINA VALOIS

Jesteś w końcu przygotowana, piękna jak nigdy. W drodze na salę spotkałaś tego nippończyka, ma jakieś problemy ze strażnikami.
Przypomniałaś sobie o pewnym drobiazgu, który zostawiłaś w komnacie. W drzwiach ujrzałaś liścik.

Po co się tu pojawiłaś Bretońska dziwko? Jeszcze dziś się wyprowadź, albo spotkasz Panią Jeziora kurewko

Domyślasz się od kogo ten list, trudno jednak będzie to udowodnić...


_________________
The Emperor is weak, Undead shall rise...

#Sesja Sylvania - Otto Welmann, akolita
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sob Lip 26, 2008 23:50    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wzdycham zażenowany w myślach mówiąc ' Ja wiedziałem, że to sie tak skończy... nie mam teraz siły na kłótnię... '.

- Niech wam będzie, ale te miecze są więcej warte niż wasz roczny żołd. Lepiej ich nie zgubcie i broń boże nie tykajcie rękami ostrzy bo osobiście was wychłoszczę! Mój sługa Hirokazu odbierze potem od was tą broń.

Wyjmuję broń z pasa i podaje strażnikom, następnie przechodzę dalej w kierunku sali balowej. Uśmiecham się, jak zawsze, w nadziei, że nic więcej nie zepsuje mi dzisiaj humoru...
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 11:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Wiadomośc którą przekazali mi przyjaciele powinna radować me serce, jednakże coś nie daje mi spokoju..Ten obcokrajowiec, coś dziwnego jest z nim..a może to różnica kulturowa sprawia iż on zagrożeniem może być dla Elektora.. >

- Mellyn atta te lu tul vasse - mówię w Eltharinie, po czym przechodzę na staroświatowy

- Broń zapewne każą nam oddać, więc bądźcie czujni..Ten Yu Tohei wyczuwam od niego dziwną aurę... lecz nie mam pewności, co do jego intencji... więc bracia uważajcie na niego

< Czekam aż moi przyjaciele ubiorą się stosownie - ja sam jeszcze dopełniam formalności: sprawdzam czy ubiór jest perfekcyjnie czysty i schludny, włosów nie zawiązuje w kok tylko je rozpuszczam, zakładam białe rękawiczki na dłonie, szaty obwiązuje białą szarfą w pasie - i wychodzimy razem. Idę dystyngowanie, uśmiechając się do napotkanych osób. Mijam strażników, jeżeli mnie zatrzymają pokazuję iż ja i moi mellyn nie posiadamy żadnej broni. Gdy już wejdziemy na salę czekam aż majordomus nas zapowie a wtedy podążam złożyć wyrazy szacunku i podziękowania za przyjęcie na dwór Elektorowi >
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1619

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 16:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Uśmiecham się do siebie i zgniatam liścik. "A zatem denerwuje się ta suka moim towarzystwem na dworze. Jeszcze zobaczymy..." Biorę drobiazg z pokoju i zwracam się do Marie.>

-Masz ten liścik...schowaj go do mojej szkatuły na biżuterię. Jutro się zajmiemy pewną drażniąca mnie sprawą. Postaraj się by jutro przed obiadem odwiedził mnie skryba...

<Wychodzę z komnaty i udaję się na przyjęcie. Mijając strażników przy drzwiach uśmiecham się do nich przyjaźnie. Gdy rzekraczam progi sali balowej staję i rozglądam sie zalotnie po całej sali. Otwieram wachlarz i delikatnie się wachlując wchodzę na sale. Na początku me kroki kieruję w stronę Elektora. Mijane osoby witam skinieniem głowy. Gdy już dojdę do gospodarza lekko dygam i mówię spokojnym tonem.>

-Wyrazy uznania Panie za to cudowne przyjęcie. To był dla mnie prawdziwy zaszczyt, gdy otrzymałam od Ciebie osobiste zaproszenie. Mam nadzieję, że czas spędzony tutaj będę miło wspominać. Mam również nadzieję, że pomyślnie spędzony tu czas pozwoli mi podjąć stosowną decyzję i być może podejmę decyzję wspomóc Twą kampanię własnym wyborowym oddziałem i innymi środkami.

<Mówię na tyle głośno by najbliższe otoczenie słyszało me słowa i propozycję militarnego wsparcia...Zależy mi na tym by plotki dotarły jak najprędzej do nienawidzonej przeze mnie kobiety.Skłoniam się nonszalancko i ruszam dalej. Przyłączam się do towarzystwa Panów i Pań, którzy rozprawiają akurat o polityce i z pewnością zajmują wysoką pozycję. Od czasu do czasu rozglądam się po sali w poszukiwaniu mężczyzny, który mógł by mnie bardziej zainteresować.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 17:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po przybyciu na salę skinołem głową elektorowi. Sam winnien wiedzieć, iż nie należę do osób, które lizą stopy swoim pracodawcom. Mam głęboką nadzieję, że miłościwy elektor zaznajomi się na otaczających go personach.

- Witam, panie - zacząłem niezwykle twardym głosem, lecz kiedy wtrąciła się bretońska pani odsunąłem się na bok. Wojna nie jest dla kobiet. Co za ludzie...

Zająłem miejsce gdzieś blisko mego pana. Kiedy nadejdzie stosowna chwila odpowiadam na wcześniej zadane pytanie.

- Wojska miewają się świetnie - rzekłem z uśmiechem na twarzy. - W końcu o odwadze naszej armii aż cały świat huczy! Nie nadarmo przecież mówi się o nas "Tarcza na Chaos". Naszej waleczności mógł, łaskawy pan, doświadczyć na niedawnej ekspedycji. Wszak nie posiadałem najlepszych jednostek dostępnych mi, ale muszę powiedzieć, że moi chłopcy wykonali kawał dobrej roboty. Otrzymali ode mnie godną nagrodę.

Mam nadzieję, że elektor nie zapyta o jaką nagrodę chodzi. Zapewne nie będzie pochwalał tylu pijanych Kislevitów w środku jego miasta. Oby Sasza ich dobrze przypilnował.
Oby nie sam nie schlał się jak prosie.

Jeśli elektor ma mi coś jeszcze do powiedzenia to zostaję, jeśli nie zajmuję swoje miejsce i czekam aż bal rozpocznie się na dobre, a wtedy korzystam z luksusów bycia wysoko postawioną gnidą. Jem, piję, ba! Nawet dużo piję. Tutejsze wino jest takie dobre, a jak się przyjemnie po nim rozmawia z tutejszymi dziewojami!
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Nie Lip 27, 2008 18:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po zajęciu kwatery od razu rozdzielam rekwizyty. Niech aktorzy się przygotują. Ja sam zaglądam na salę bankietową i na miejsce, w którym mam wystawić sztukę. Staram się wszystko objąć myślami.
- Niech im się tylko nie spodoba... - mruczę pod nosem przeglądając poplamionymi tuszem palcami rękopis.
Wracam na korytarz opuszczonego chwilowo skrzydła mieszkalnego pałacu, gdzie ćwiczą moi aktorzy i przysłuchuję się im.
- Nie tak! - daje się słyszeć mój głos odbijający się echem po korytarzu, gdy rugam aktora - Z nienawiścią to mów.... z nienawiścią. Pomyśl, że ktoś ci rypał kobietę. Pomyśl, że właśnie do niego te słowa kierujesz... dalej... no właśnie. Dobrze! Emocje ludzie... emocje!
Sam też będę grał. Poprawiam w pamięci tekst Adelberta, gdy ten zwraca się do swojego brata po haniebnym uczynku. Nagle przychodzi mi coś na myśl.
- Koledzy w sztuce... mam pomysł! Trzeba będzie zejść z desek sceny między ludzi. Po co mamy charakteryzować otoczenie podczas scen na dworze wielmoży? Wejdźcie pomiędzy ludzi. Przecież my jesteśmy na dworze! - śmieję się wesoło, ale nagle poważnieję. - niech tylko nikomu nie przyjdzie do głowy traktować zebranych jako mieszkańców wsi... bo koniec z nami.
Wołam któregoś z nudzących się sług.
- Zorganizuj dwa komplety rynsztunku dla moich aktorów. Wielmoża musi mieć eskortę. Poza tym jedna z ostatnich scen wymaga obecności zbrojnego.
Zwracam się do aktorów:
- Kończcie panowie, kończcie. Jak zapomnicie to improwizujcie. Nie chcę ciszy, tam gdzie nie jest potrzebna. W razie czego ratujcie kolegów.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Witamy na dworze Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 11, 12, 13  Następny
Strona 1 z 13

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.