Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Pałac Elektorski
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Witamy na dworze
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Wto Sie 26, 2008 02:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<`Doprawdy doprawdy... wszyscy są usłyszeć właśnie Ciebie Adamie... nie możemy ich zawieść, wszak każdy dźwięk wydobyty z nawet lekko potrąconej struny twej lutni i każde słowo wydobyte z twego gardła, to zarazem brzęk monet uderzających o dno twej kiesy. Nie zawiedź ich i nie zawiedź mnie Adamie`>

- Jakże mógłbym... - spostrzegam się, że Joanna dalej stoi obok mnie - ich zawieść

Uśmiecham się do niewiasty i korzystając z faktu, że wciąż mnie trzyma za rękę, przyciągam ją do siebie. Nie składam jednak pocałunku.

- Wolę śpiewać dla Ciebie niż dla nich... - uwalniam ją z objęć - życz mi szczęścia.

Wychodzę na salę i powoli obchodzę stół, wokół którego zebrali się goście. Każdemu przypatruję się z osobna i korzystam z okazji by utrzymać kontakt wzrokowy.

- Elektorze! - kłaniam się nisko gospodarzowi - szanowni goście! - tym razem wra z ukłonem obracam się na pięcie tak, żeby gest objął symbolicznie całą salę - Usłyszycie zaraz pieśń, która objawiła mi się ledwie kilkanaście chwil temu pomiędzy przyśpieszonym oddechem napełnionym obawą o życie waszmości a uderzeniem serca, gdym usłyszał relację jednej ze służek, gdy łamiącym się głosem opowiadała o wydarzeniach w lesie pełnym, jak się okazuje grozy! Pieśń ta moi drodzy, to pieśń sięgająca dawnych czasów, gdy proch jeszcze nie królował w elektorskiej zbrojowni. Słowa tej pieśni powstały w miejscu owianym romantyczną otoczką tajemnicy. W miejscu o którym możemy czytać w książkach Jeanna-Pierra! - Zajmuję miejsce przy jednym z filarów i uderzam w struny lutni - Posłuchajcie... o legendzie Jedwabnej Obroży...

Znów uderzam w struny i zaczynam śpiewać:

Do czasów zamierzchłych sięgnać musimy. Gdyśmy los nas przewrotny kusili. Jako rycerze w blachy odziani lancami srebrzystymi honor podpierali.
Żył tedy rycerz co jasne miał włosy, piękne miał lico i tęgie miał ramię. Dumnie kroczył wśród świata ros. Nigdy nie odmówił pomocy damie. Aldrick jego imię brzmiało i z rodu dumnych Gerardów się wywodził. Choć potężna, wielu wrogów miała rodzina. Lecz z każdej opresji Aldrick wychodził cało. Wiele przygód przeżył. Z Olbrzymem stawał w nierównej walce i przegnał setkę barbarzyńców pewnego razu. Jak świat szeroki jego imię znano. Wiele córek mu obiecywano... żadnej nie wybrał. Aldrick bowiem złożył ślubowanie przed samą Panią Jeziora. W czystości miał żyć, póki nie odnajdzie kielicha złotego, Graalem zwanego.
Zdarzyło się także, że żyła na świecie piękna wiedźma i choć drugi wiek stąpała po ziemi, dzięki mocy swej, jędrność ciała i bystrość umysłu zachowała. Posłyszała Etelka, jak jej imię brzmiało, iż żyje gdzieś potężny rycerz, co Aldrick się zowie. Etelka, która obdarzona została wielką złośliwością postanowiła uwieść żyjącego w czystości mężczyznę i lec w nim w swym łożu. Plan swój knuła trzy dni i trzy noce, aż w końcu postanowiła wprowadzić go w życie.
Zdarzyło się akurat, że Aldrick przemierzał szlak zupełnie niedaleko chaty, której mieszkała Etelka. Aldrick zawsze skory był do pomocy, więc nic dziwnego, iż popędził w las, posłyszawszy krzyki dziewczęce. Jego rączy rumak wpadł pomiędzy otaczających biedną rudowłosą niewiastę mężczyzn i staranował trzech z nich. Rycerz nadział na lancę kolejnych dwóch, a ostatniego ściął swym mieczem szerokim na dłoń. Gdy zszedł z konia, niewiasta rzuciła mu się w objęcia dziękując po stokroć za ratunek z opresji. Łzy w jej oczach i prośba o dalszą pomoc, skłoniły Aldricka do odprowadzenia Etelki do jej chaty. Ledwo przekroczyli strumyk i spalone drzewo, a jużci znaleźli się pod drzwiami chaty. Oczywiście wcześniej Etelka zasłoniła magią kurzą stopę, na której wznosił się jej dom, jak i pale z nabitymi czaszkami ustawione promieniście wokół polany. Rycerz, niczego się nie spodziewając wkroczył do środka za niewiastą. Skorzystał z jej zaproszenia świadom, że się ściemnia, a księżyc już wychyla swe rogi zza chmur.
Niewiasta napoiła rycerza źródlaną wodą, gdy ten odmówił wina i podała mu parujący półmisek mięsiwa. Aldrick z chęcią przyjął poczęstunek, w niewiedzy o ziołach kryjących się w przyprawionym mocno mięsie. Krótko po pierwszym kęsie jednak świat zaczął wirować i w końcu legł na ziemię. Etelka wiedziała, że rycerz złożył śluby czystości, więc kierując się czystą złośliwością połączyła w nocy ich ciała w miłosnej grze, dając upust swojej niezaspokojonej chuci, a na koniec założyła mu na szyję jedwabną obrożę natchnioną przez diabły piekielną mocą.
Aldrick obudził się nad ranem w lesie, w obozowisku, tak jakby sam je rozłożył. Oczywiście nic nie pamiętał z poprzedniego dnia. Została tylko jedwabna obroża i śmiech Etelki oddalający się od obozowiska. Rycerz oczywiście próbował zdjąć obrożę, lecz ta, natchniona niewyobrażalną wytrzymałością, nie chciała się rozedrzeć. Ufny w moc Pani Jeziora, Aldrick zwinął obóz i ruszył w dalszą podróż.
Niedużo czasu zleciało, gdy znów mógł się wykazać odwagą i umiejętnościami. Kupiecki wóz napadnięty przez zwierzoludzi rysował się kilkadziesiąt metrów od rycerza. Jego rączy rumak przebył tą drogę w ledwie kilka chwil. Już uderza wspaniały rycerz na abominacje, kładąc jedno za drugim, ratując życie bezbronnych kupców. Nie zauważa przerażonych oczu ludzi, którzy mu się przypatrują. Ociera miecz z zielonej mazi i z uśmiechem rusza przestrzec kupców. Jakież jego zdziwienie, gdy tamci się cofają łamiącym głosem mówiąc o mutancie.
Tak się złożyło że poprzedniego dnia padało i na drodze została kałuża wody. Wzrok Aldricka zupełnie przypadkowo spoczął na odbiciu w lustrze wody. Twarz monstra wypełniała całą kałużę! Rycerz nie mógł uwierzyć własnym oczom. Kupcy uciekli, a on wciąż wpatrywał się w swoje odbicie. Z jego gardła wydostał się głuchy jęk. Gdy krzyknął, las usłyszał jedynie warkot.
Zrządzeń losy nigdy mało, bo akurat traktem podążał inny błędny rycerz. Erwin von Kreutz w normalnych okolicznościach pozdrowiłby Aldricka i wspólnie z nim posilił się przed dalszą wędrówką. Jednakże tym razem ujrzał Złowrogą bestię, nad ciałami zwierzoludzi i kupców, których Aldrick nie zdążył uratować. Opuściwszy przyłbicę swojego hełmu ruszył do przodu mierząc lancą w niedoszłego rycerza. Ten umyka przed ciosem. Krzyczy, lecz Erwina dobiega potworne wycie. Zawraca konia i znów mierzy w Aldricka. Ten nie mając wyboru sięga po miecz i znów uskakuje przed ciosem. Trzykrotnie się ścierają i Erwin zostaje zmuszony zejść z wierzchowca. Znów się ścierają na ziemi. Iskry lecą, gdy ostrza się stykają. Metaliczny dźwięk rozchodzi się echem po lesie, płosząc zwierzęta. Po raz ostatni się ścierają. Erwin opuszcza gardę. Aldrick może wyprowadzić czyste cięcie, lecz... Rycerz waha się i przez to przyjmuje uderzenie Erwina. Aldrick pada jeszcze żyw... jeszcze do odratowania. Modli się do Pani Jeziora o łaskę, lecz Pani Jeziora nie może mu pomóc. Etelka zadbała o wszystko, zmuszając rycerza do złamania ślubowania. Teraz już nie jest otoczony opieką swej Pani.

Erwin opuszcza miecz kończąc żywot mutanta. Dumny, bo obronił bezbronnych mieszkańców okolicznych wiosek, przed tą krwiożerczą bestią. Nie wie, że to Aldrick przed nim leży. Czymże się tu martwić skoro honor i duma zwyciężyły tego dnia?

A Etelka już czeka na Erwina z jedwabną obrożą.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1619

PostWysłany: Wto Sie 26, 2008 09:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Zaskoczona widokiem Isaaca przed drzwiami mej komnaty uśmiecham się łagodnie i podaje mu swe ramię. Teraz towarzystwo silnego mężczyzny dodaje mi otuchy.Staram sie opanować drżenie spowodowane dzisiejszymi wydarzeniami.>

-Merci Panie Wallenstein za towarzystwo..Doprawdy...już niegdy nie wybiorę się na polowanie,czy spacer do lasu..Głupio postąpiłam chcąc pomóc tej zdradzieckiej Annie...trzeba było mi wracać do pałacu, a nie ratować ją z opresji.Od tego są mężni rycerze...dałam się podejść i złapać jak małe dziecko.Całe szczęście wybawił mnie Pan z opresji...

<Daję się prowadzić na sale i do stołu.Rozglądam się za elfem,a ponieważ go nie widzę wśród towarzystwa zagadauję do towarzysza.>

-Przepraszam...nie widział Pan Lorda Nihmedu?Sądziłam, iż wrócił z resztą towarzystwa do pałacu...a pragnę mu podziękować za pewną sprawę.Niestety nie widzę go na sali...czyżby pozostał w komnacie lub nie wrócił z resztą?<Spoglądam sie na Isaaca wzrokiem bezbronnej kobiety, która potrzebuje jego natychmiastowej pomocy.> Mam nadzieję, że nic mu się nie stało...i jest bezpieczny. Czy Pan wie może gdzie on jest? Niepokoję się o niego i przyznaję,iż jest mi przyjacielem.

<Po uzyskanej odpowiedzi zasiadam i staram się skupić na pieśni oraz jej słowach. Sączę wino dla ukojenia nerwów.Po zakończonym występię artysty dołączam się do oklasków i wiwatów.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Wto Sie 26, 2008 19:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Wszystko zaczęło się od kiedy opuściłem budynek ambasady. W jednym z okien wystawy zobaczyłem tą katanę <pokazuję na broń za pasem>, która należała do mnie... brzmi to dziwnie ale widząc ja tam wiedziałem, że jest, albo była moja! Sprzedawca powiedział mi, że kupił ją na targowisku od tajemniczego kupca, który handlował egzotyczną bronią... postanowiłem zająć się tym później, ponieważ nie nawykłem jeszcze do zgiełku waszych miast. Wróciłem więc do pałacu. Wtedy moim oczom ukazał się obraz straszliwy! <mój głos stopniowo nabiera siły aż na końcu przechodzi w krzyk> Moja cenna kolekcja broni i sprzętów z Nipponu została skradziona! Do cna! Książę dobrze wiesz jak była ona bogata a wszystko co mi z niej zostało mam przy sobie!

<biorę głęboki wdech, uspokajam oddech i mówię dalej spokojnym głosem>

- Wybacz mi słowa uniesienia Książę, ale poświeciłem prawie całe życie aby zebrać tą kolekcję i tracą ją utraciłem także cząstkę siebie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tej kradzieży mógł brać udział mój osobisty sługa a nawet ktoś ze straży. Skusiła ich pewnie żyła złota płynąca z handlu egzotyczną bronią... <zawieszam głos czekam na to co powie Elektor, nie chce mu niczego narzucać lub sugerować.>
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Czw Sie 28, 2008 16:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Opdchodze do okna i otwieram je szeroko. Stoje tam przez chwile oddychając głęboko. Gdybym zrobił coś więcej wtedy w lesie, teraz płonąłbym na stosie wyklęty przez Imperium.

Ubieram się i po chwili wzywam do siebie jakąś służke.

-Przekaz prosze lady Anieli von Fockelheim że chciałbym się z nią spotkac w ogrodzie. Tylko zrób to dyskretnie.

Kiedy dziewczyna odejdzie ja wychodze z komnaty i schodze do ogrodu, gdzie staram sie znalesc jakas lawke posrod róż.
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gariel
Mistrz Rycerski
Mistrz Rycerski


Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 409
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Sie 28, 2008 21:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


ADAM DERRITZ

Twoje wystąpienie spotkało się ze wzruszeniem a następnie oklaskami. Kobiety były widocznie oczarowane Twoją sztuką, choć co domyślniejsi Panowi nie patrzyli przychylnym okiem na heroizację mutanta.

Wyjątkowo oczarowana była Joanna, której widocznie poświęcałeś więcej uwagi niż innym kobietom. Ona to wiedziała i była równie zawstydzona jak... zakochana.

Już chciała do Ciebie podejść, kiedy drogę do niej zatarasował Ci tłum gratulujących gości...

CHRISTIANA VALOIS

- Ależ wielmożna Christiano, to zaszczyt dla mnie, iż zezwalasz mi stanąć u Twojego boku... na tym przedstawieniu oczywiście - dodał nieśmiało, co było wręcz nienaturalne w zestawieniu z jego zwykłą pewnością siebie i elokwencją.

Na pytania o Lorda Nihmedu nikt nie był wstanie odpowiedzieć. Elf zniknął nagle i nie było go w czasie walki z krwiożerczymi mutantami z wioski. Dosłownie, słuch o nim zaginął.

Po wystąpieniu Mistrza Derritza, muzycy poczęli przygotowywać się do pieśni tanecznych. Niektóre pary już zaczęły wstawać. Nagle zobaczyłaś przed sobą dłoń Isaaca.

- Markizo de Valois. Mogę prosić do tańca?

YU TOHEI

Elektor był wręcz przerażony wyjawionymi przez Ciebie faktami.

- Tak nie może być na Sigmara ! Zaraz po przedstawieniu zerwę na nogi wszystkie siły, by odnaleźć zaginione przedmioty ! Nie shańbię domu przed ambasadorem Nipponu... A teraz... proszę usiąść spokojnie. Waszmości problemem zajmę się osobiście !

CONRAD VON UBERLEB

Służka skinęła delikatnie, bez problemu przemknąłeś się do ogrodu gdzie jesteś sam, ponieważ wszyscy siedzą teraz na przedstawieniu.

Po kilkunastu minutach pojawiła się Aniela. Podeszła do Ciebie trochę zirytowana.

- Czemu wezwałeś mnie w trakcie przedstawienia, kochany? Coś się stało?

_________________
The Emperor is weak, Undead shall rise...

#Sesja Sylvania - Otto Welmann, akolita
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pią Sie 29, 2008 02:32    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Adam z wesołym uśmiechem przyjmuje gratulacje. Adelbert z podłym uśmiechem w duszy planuje upodlenie arystokratów, którzy nie rozumieją tak naprawdę sztuki.
Gdy tylko skończą się gratulacje podchodzę do Joanny i zaciągam ją za jeden z filarów, tak żeby ukryć się przed okiem gości. Dotykam jej gładkiej jak aksamit ręki. Palcami wodzę po jej łabędziej szyi...
- Ach... Joanno... Ileż słów ci powiedzieć chciałbym... lecz te słowa tak błache się wydają przy Twym pięknie, przy Twym wdzięku. Zaprawdę, nie ty winnaś być tu służką, lecz żony tych fircyków.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Pią Sie 29, 2008 08:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Domo arigato gozaimasu! (Dzięki stokrotne)
< kłaniam się i zajmuję swoje miejsce przy stole. Zapewnienia Elektora mnie uspokoiły, teraz na pewno znajdą Hirokazu a ja w między czasie zajmę się swoimi sprawami...

Przedstawienie mnie nie interesowało ale oczywiście słuchałem a po zakończeniu 'oklaskałem', jednak bez większego entuzjazmu.

Jeśli nie ma w pobliżu wina wołam sługę aby mi podał, nie mając nic lepszego do roboty rozglądam się po sali .>
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1619

PostWysłany: Pią Sie 29, 2008 09:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Zaniepokojona szukam wzrokiem innego elfa, który z pewnością przybył z Lordem Nihmedu. Wspominał,że w pałacu przebywają jego bracia...należałoby ich powiadomić.Przywołuję służącego bądź służkę i wydaję instrukcje.>

-Powiadom proszę Jaśnie Pana Elektora, iż nie wiadomo gdzie Lord Nihmedu...Następnie odnajdź, któregoś z towarzyszących mu braci i przekaż tę samą wiadomość co gospodarzowi.Drugie tyle dostaniesz jak przyniesiesz mi wiadomość...że powiedziałeś/aś komu trzeba i jak się czegoś dowiesz.Śpiesz się bowiem to pilna sprawa.

<Dyskretnie daję pięć złotych koron by naprawdę się pośpieszył/a.Zaniepokojona spoglądam za osobą, której poleciłam zawiadomić odpowiednie osoby.Po chwili spoglądam na Isaaca proszącego mnie do tańca.Uśmiecham się lekko i wstaję podając mu dłoń.>

-Z największą rozkoszą zatańczę z Panem.

<Daję się poprowadzić na parkiet i prowadzić w tańcu przez Isaaca.Mimo wszystko nie wyglądam na najszęśliwoszą na tej sali...wręcz przeciwnie.Wyglądam na trochę przygnębioną i zmartwioną...mimo wszystko staram się dobrze bawić.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Gariel
Mistrz Rycerski
Mistrz Rycerski


Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 409
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Sie 30, 2008 16:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


ADAM DERRITZ

Oddech Joanny stał się szybszy, a skóra drżała pod Twoim dotykiem W jej oczach widziałeś podziw, miłość i nadzieję. Przytuliła się do Ciebie delikatnie, upewniając się, że nikt nie patrzy.

- Nie zasługuję na takie komplementy od wielmoży...

Po chwili wzięła głębszy oddech i nie dając Ci powiedzieć słowa pocałowała Cię namiętnie, po czym wyszeptała.

- Znam... takie miejsce, gdzie będziemy mogli być sami...

YU TOHEI

Wino naturalnie szybko dostałeś. Rozluźniło Cię to. Widząc tańczące pary poczułeś się wręcz samotnie. Nie ma nawet Twojego sługi, a reszta Twoich pracowników jest w mieście, nie znasz tu nikogo, nie ma nikogo nawet Twojej rasy.

Nie zaślepiony innymi i balem zauważyłeś kilka nietypowych osób. Pierwszą z nich był nietypowy jegomość siedzący dosłownie w kącie, bacznie obserwujący poczynania Mistrza Adama Derritza. Jest też jeden strażnik, który o dziwo pilnuje z daleka Ciebie, dokładnie przygląda się temu, co robisz. Próbuje być dyskretny, ale Ciebie trudno oszukać. W pewnej chwili wezwał go do siebie elektor, wymienili kilka słów. Strażnik zasalutował po czym wyszedł z sali.

CHRISTIANA VALOIS

Twoje polecenia szybko zostały wypełnione i służka zniknęła gdzieś za rogiem. Choć zawsze robiłaś to wprawnie, tym razem nie udało Ci się zakryć swojego humoru i samopoczucia. Isaac szybko to odkrył i widocznie go to zabolało, bo szybko posmutniał. Gdy taniec się zakończył, podziękował Ci sztywno, po czym zniknął wychodząc z sali.

Niedługo po tym pojawiła się służka meldując, że wypełniła zadanie a elfy wyjechały już z pałacu w poszukiwaniu swojego lorda.


_________________
The Emperor is weak, Undead shall rise...

#Sesja Sylvania - Otto Welmann, akolita
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sob Sie 30, 2008 20:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< 'Pod obserwacją kudarane (idiotyczne), co jeszcze, może dostanę ochronę?! Naze? (dlaczego)' - fakt ten mnie zdziwł jednak takż trochę rozbawił gdyż umiejętności tych obserwatorów są conajwyżej mierne.

' Dawno nie czułem samotności i tęsknoty do swoich... uczucia dość idiotyczne ale jednak tak bardzo ludzkie... ' - upijam łyk wina i odstawiam kielich. 'Trzeba sie trochę rozerwać... '.

Wstaję od stołu i niezbyt szybkim krokiem idę w stronę siedzącego człowieka, który obserwuje tego sztukmistrza Derritza - 'Zadanie kilku pytań nikomu nie zaszkodzi, może przy okazji dowiem sie czegoś ciekawego....' - po drodze zabieram z tacy dwa kielichy wina. Kiedy podejdę do niego kłaniam się i mówię:>

- Witam waszmościa, pozwoli pan, że się przedstawię, jestem Yu Tohei, goszczę na dworze Ksiecia Elektora od jakiegoś czasu ale nie miałem okazji Pana poznać osobiscie... może napijemy sie razem na początek dobrej znajomości ? <podaje mu kielich z winem obserwując jego reakcję, nie zadaję na razie kolejnych pytań. >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Nie Sie 31, 2008 02:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spoglądam jej głęboko w oczy
- Za słodyczą Twych ust pójdę za Tobą w otchłani czeluść. Prowadź Joanno.

<`Czyżbym znalazł odkupienie? Nie! Ale to może być moja szansa... Nigdy! Nie daj się zwieść! Pewnie została podstawiona. Cicho bądź! Zamilknij!`>

Myśli Adelberta i Adama tłoczą się w głowie prowadząc wojnę, ale nie zważam na razie na to. Daję się prowadzić służce... swoją drogą to dziwne, że zwykła służka ma szlacheckie nazwisko... chyba, że pochodzi z bogatego domu i służy żonie elektora... ale jej słowa temu zaprzeczają... spytam się o to przy okazji.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1619

PostWysłany: Pon Wrz 01, 2008 11:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Dziękuję za towarzystwo panu Wallensteinowi.>

-Jest Pan nieocenionym gentelmenem i towarzyszem...proszę mi wybaczyć,iż nie jestem dziś duszą towarzystwa. Te wszystkie zdarzenia dzisiejszego dnia...wytrąciły mnie z róznowagii...Jestem damą wielkiej wrażliwości i strasznie to przeżyłam. Gdy tylko dojdę do siebie wynagrodzę Panu po stokroć dzisiejszy wieczór. Proszę wybaczyć zuchwałość, lecz zapraszam pana na spacer w dniu jutrzejszym.

<Uśmiecham się do niego i żegnam. Zasiadam samotnie przy stole i popijam wino. Od czasu do czasu zagryzam jakąś przekąskę lub owoc. Na wieści od służki ożywiam się trochę i wręczam jej obiecaną zapłatę.>

-Elektora powiadomiłaś również?

<Upewniam się i odsyłam ją. Rozglądam się po sali..."Wszyscy są tacy rozbawieni i beztroscy...zakochanie...nie przejmują się niczym i nikim."Wzdycham lekko.Nie przesadzam z winem by się nie upić. Czując zmęczenie żegnam się z Elektorem gratulując mu jeszcze raz zwycięskiej wyprawy i dziękując za przepyszną kolację. Oczywiście czynię to w momencie, gdy gospodarz nie jest zajęty rozmową. Wracam samotnie do swej komnaty, w której zamykam się na klucz.Sprawdzam również czy okna w mych komnatach są pozamykane.Zrzucam z siebie suknię i ubieram jedwabną podomkę zakrywającą gorset i pończochy, lecz z pokaźnym dekoltem. Rozkładam się na leżance i rozmyślam przy kielichu wina.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Gariel
Mistrz Rycerski
Mistrz Rycerski


Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 409
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto Wrz 02, 2008 15:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


YU TOHEI

Osobnik spojrzał na Ciebie spode łba, jakby wkurwiało go samo Twoje istnienie.

- Graham Sidbach. Jestem naczelnym inspektorem straży miejskiej w Nuln Panie ambasadorze, nikim. Ale rad jestem, iż ktoś Twojego pokroju chce ze mną rozmawiać. I ja nie raz myślę o Nipponie, choć widziałem go tylko na mapach...

Wziął od Ciebie kielich i jak na prostego człowieka przystało, władował w siebie jednym haustem całą jego zawartość.

ADAM DERRITZ

Przy Joannie czułeś błogi spokój i wręcz bezpieczeństwo, nagle poczułeś, że nic innego się dla Ciebie nie liczy. Kątem oka dostrzegłeś, jak z Grahamem rozmawia ambasador Nipponu, Yu Tohei. Ale przecież, niby czemu mieliby być w zmowie....

Teraz było to nieważne. Nie wiesz nawet kiedy znalazłeś się w ciemnym i pustym pokoju gościnnym, niezamieszkałym przez nikogo. Poczułeś na sobie jej pocałunki, ciepło jej ciała i oddech. Jest taka niewinna, taka podobna do Twojej Joanny... może to dar od Bogów? Może to druga szansa...?

CHRISTIANA VALOIS

Służka przytaknęła i z wdzięcznością odebrała zapłatę. Po chwili zostałaś zupełnie sama jako i Isaac Cię opuścił.
Ku rozczarowaniu wielu młodzieniaszków opuściłaś salę i udałaś się do swojej komnaty, gdzie zabezpieczywszy się przed wszelaką kradzieżą i ciekawskim okiem przebrałaś się i delektując winem oraz ciepłem kominka rozmyślasz nad tym co się stało.

Zorientowałaś się, że nie ma nigdzie Twojej służki. Może ona bawi się i jest szczęśliwa, przynajmniej ona.

O Elfim Lordzie brak jakichkolwiek wieści, a za oknem słońce zachodzi w krwawym blasku. Dobrzy ludzie będą gotowali się do snu, a źli, czekają na harce...

_________________
The Emperor is weak, Undead shall rise...

#Sesja Sylvania - Otto Welmann, akolita
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Sro Wrz 03, 2008 01:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odwzajemniam pieszczoty i dodaję coś od siebie. Zanurzam się w burzy zmysłów wraz z ukochaną Joanną. Przez całą noc zgłębiam tajemnice boskiego stworzenia i przekonuję się co rusz o grzechu poznania. Liczę każdą gwiazdę jaką ujrzę podczas niebiańskiego uniesienia i opadam w nieskończoną otchłań jej ust.

<`Tak Adelbercie... ciesz się póki możesz.... wiesz? Bo ja wiem? Zdradzę ci tajemnicę Adelbercie. To podstęp! Taaaak... Graham zadbał o wszystko. Nie tylko chce Twoich pieniędzy, ale chce Ciebie zniszczyć. Joanna jest podstawiona. To samo imię... podobne nazwisko? Nie mów że nie zauważyłeś. Ale oni nie wiedzą, że my wiemy. A my wiemy, że oni nie wiedzą, że my wiemy. A oni... nieważne... Adelbercie... zagrajmy w tą ich grę, ale na naszych zasadach... Przykro mi. Też bym chciał, żeby ta Joanna okazała się prawdziwa... przykro mi, a tymczasem zagrajmy`>
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1619

PostWysłany: Sro Wrz 03, 2008 12:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Mówię do siebie.>

-Nic dziwnego,że jej nie ma...w końcu dałam jej dziś wychodne. Pewnie gdzieś się bawi korzystając z uroków swej egzystencji. Ciekawe co porabia? Jej życie jest takie nieskomplikowane...pewnie zakocha się w kimś bez pamięci i opuści mnie by zalożyć rodzinę...jak wszyscy, których znałam...

<"Życie niższego stanu jest takie beztroskie i proste...bez komplikacji i goryczy...".Wygodniej rozkładam się na leżance.Spoglądam na malowniczy zachód słońca za okno i odpływam myślami daleko stąd.Od czasu do czasu popijam wino i cicho wzdycham za wzniosłym szczęściem i niedoścignionymi marzeniami.Chwilami myślę o Lordzie Nihmedu...Czas przestaje dla mnie istnieć...minuty płyną wolno...po pewnym czasie budzę sie z odrętwiałego zamyślenia i rozglądam trochę nieprzytomnie po pokoju.Staram się zorientowac jaka może być godzina. Jeśli Marie nadal nie ma wówczas kładę się do łoża i zasypiam.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Witamy na dworze Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Następny
Strona 11 z 13

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.