Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Rozdział czwarty: Rodzina
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 67, 68, 69
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3938
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 15:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Baldus, Filip, Ingwar, Runar>

<Krasnolud podniósł hełm Ingwara. Obejrzał go dokładnie. Podumał trochę.>

-Może jednak mówisz prawdę bo stosujesz się i znasz nasze prawo. Jam jestem Jordi Strzelimłot, Mistrz Gildii Inżynierów na placówkach poza karakami i Mistrz tutejszego cechu.

<Rudy krasnolud wstał i pokazał zaciśniętą pięść z pierścieniami oraz symbol gildii wybity na skórzni,kowadło na tle matalowych trybów. Cały odziany w skórzane zadbane odzienie.>

-Wysłucham twojego nieszczęścia i wieści...
- Słuchajcie tedy wszyscy. Wyjdziecie na zewnątrz i zaczekacie. Dopóki was nie poproszę. Zostanę sam z Ingwarem. Jeśli ktoś będzię podsłuchiwał rozkarze pozbawić go uszu. Tako rzecze. Opuśćcie strażnice...

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 15:36    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Skoro Miszcz Cechu tak chce.

Wychodzę od razu aby reszcie nie blokować przejścia. Ustawiam się razem z pozostałymi strażnikami, kątem oka obserwuję podejrzliwie niziołka. Człeczyną nie ma co się przejmować.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Martin von Carstein
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 376

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 15:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<No to sprawa załatwiona, można wyjść i przeżyć. Chodźmy sskarbie, tylko jeszcze jedno... zdejmuję kapelusz, skłaniam się i mówię...>

- Czy Czcigodny Strzelimłot pozwoli mi się oddalić? Warunki już ustaliliśmy, jeżeli potrzeba umowy na piśmie to proszę mi dać znać, a ja niezwłocznie się zjawię. Teraz jednak chciałbym oddać się moim sprawunkom. Mogę? Nie będzie to wam sprawiać kłopotów?
_________________
http://vaevictis15mm.blogspot.com
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 17:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

(Trochę zbity z tropu,kiwam głową podchodzę i siadam na krześle nie czekając na żadne zaproszenie.Czekam aż wszyscy wyjdą i zaczynam swoją opowieść w języku moich przodków)


- Zacznę od początku byś mógł wszystko należycie zrozumieć i ocenić.

Po prawdzie przybyłem tu także po pomoc nie tylko z poczucia obowiązku.

Zlecono mi misje by wyruszyć jako posłaniec na tą wyspę Wichru i Mroku do EmeraldKeep do Jordiego Strzelimłota mistrza cechu.

Chociaż nienawidzę wody musiałem wsiąść na jakaś człeczą krypę i dopłynąć tutaj na Wyspę Mroku i Wichru.

Niestety po drodze w ogromnej mgle wychynął na nas jak duch! (wzdrygam się) statek poświęconym Mrocznym Bogom.

Setki mutantów, były wszędzie, wbili się nam w bok i statek tonął.

Wiedziałem iż ze słabowitymi człeczynami nie ma szans na obronę statku byli wyżynani jak prosiaki na ucztę.

Przebiłem się do szalupy i jako jedyny uratowałem się, zaraz po tym statek zatonął, a ten przeklęty statek rozmył się we mgle jakby nigdy go tutaj nie było.

Jakieś istne czarostwo!

Zaiste to nie był dobry początek podróży.

Dryfowałem parę dni aż dopłynąłem do brzegu i zacząłem poruszać się wzdłuż niego sądząc iż znajdę jakiś port czy miasto.

Sądziłem jeżeli wyspa jest zamieszkana na pewno nie odmówią sobie dostępu do morza i handlu.

Natknął żem się na pobojowisko, zmutowane ścierwo wyrżnięte w pień.
Pomyślałem że "Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem".

Spotkałem na wpół szalonego długouchego wielbiciela drzew... ELF! (krzywię się jakbym właśnie poczuł Trolle łajno).

Jeżeli istnieją w ogóle jakieś inne nie szalone...
(podkreślam te słowa chwila ciszy).

Niestety musiałem się z nim układać wszędzie wokoło był tylko las, nie wiedziałem gdzie się znajduje ani czy w ogóle jestem na wyspie do której zmierzałem.

Elf miał ze sobą jakaś bandę zwierzaków, które go słuchały.

Powiedział że przeprowadzi mnie przez puszczę ale chce ode mnie bym spojrzał na jakieś żelastwo którego nazbierali i czy da się coś z nim zrobić.

Zgodziłem się jako iż wyjścia nie miałem.

Jednak nie ufałem temu dekadenckiemu golibrodzie wiadomo „Słowa Elfa są śliskie niczym smar maszynowy”.

Doprowadził mnie do polany, mówię ci to żelastwo było skażone.

Pozostałości po tym co zebrali po walce z Wyznawcami Mrocznych...

Ten Elf zaczął opowiadać jak znalazł się na tej wyspie że też był rozbitkiem i że te zwierzaki przygarnęły go, ma jakiś pomocników, którzy wyruszyli gdzieś człeczyna i krasnolud.

Krasnolud nie zdążył zająć się żelastwem, więc potrzebowali mnie.
(prycham z rozdrażnieniem)

Opowiadał mi że ciągle walczą z Mrocznymi, a te zwierzaki nazywał rodziną.

Chciał żebym to bydło szkolił na wojowników!! Wyobrażasz to sobie!?
Potem zaczął skurwiel mi się żalić, latały wokoło jakieś maluchy tych zwierzaków, a on powiedział że to jego..Zamarłem…dzieci.

Powiedział mi że został zgwałcony przez zwierzaka, nawet jak na standardy elfów to było za wiele.

Nazwałem go Kurwą mutantki i kazałem mu się nadziać na własna halabardę albo mogę mu w tym pomoc jak wyprowadzi mnie z tego lasu.

Brak jakiegokolwiek honoru, ale czego można się spodziewać w końcu po elfie.

Oczywistym jest ze nic bym dla nich nie przekuł…

Odszedłem i postanowiłem sam znaleźć drogę z tej puszczy.

Po drodze natknąłem się na bagno i na… nie uwierzysz …Pradawną Hydrę!!

To było jak sen ni wiem czy porządny oddział krasnoludzki dałby rade tej bestii.

Wycofałem się na wcześniej upatrzoną pozycje, a hydra zaniechała pościgu.

Wtedy spotkałem jakiegoś Łowcę, człeczynę, ale był dziwny, zresztą jak ten cały las i wszystko co się tutaj dzieje.

Wyprowadził mnie z lasu skrótem.

Dotarłem do strażnicy przez która przeszedłem i spotkałem dwójkę podróżników człeczynę i krasnoluda.

Nie zagdniesz! To byłą ta dwójka o, których mówił Elf.

Krasnolud nazywał się Skalf, a człeczyna Alex jakiś mag albo alchemik.

Jak się przedstawili skojarzyłem od razu i jak po słabowitych człeczynach nie dziwi mnie to tak po krasnoludzie byłem w szoku.

Nie wyglądał jak przeciętny krasnolud imperialny, czy krasnolud z twierdz.
Chyba jakiś z Norski, ale ciężko stwierdzić.

Ostrzegali mnie przed jakimś hrabia i że mają jakiś przyjaciół w puszczy, ale co mnie jakiś hrabia obchodzi.

Ich wrogowie nie są moimi, a i polityka tej wyspy mnie nie obchodzi.

Powiedziałem mu ze ta puszcza to splugawione miejsce i wszystko co w nim żyje, pełno mutantów, a nawet gorzej elfów.

Dla mnie wszelki dobrowolny kontakt i pomoc mutantom jest zdradą rasy i wszystkiego co dobre na tym świecie.

Dla mnie to on kwalifikował się na pójście w ślady Throrina… jak można pomagać mutantom !! krasnolud .!!! niedorzeczne…źle żem zrobił powinienem mu wbić Topor miedzy oczy…wstyd i hańba dla niego i jego całego klanu jak i dla naszej rasy.

Tak splugawić swój honor...

(trzęsę głową po prostu nie mogę tego zrozumieć ani ogarnąć)
Odeszli, a ja ruszyłem w swoja stronę, zabrałem się z jakimś wozem i paroma konwojentami do tego miasta gdzie ukończę moja misje.

Na moście zasadzili się na nas jaszczuroludzie wpadliśmy do wody konie, wóz, ja i moja tuba z wiadomością.

Rzuciłem się za nią w kipiel rzeki.

Prąd porwał mnie parę set metrów dalej ledwo co nie utopiłem się przez to cale żelastwo ale tube wyłowiłem i misja mogła być kontynuowana.

Udało mi się dopaść brzegu ledwo żywy wyczłapałem się z kipieli jak
wróciłem do mostu jaszczury odchodziły z łupem a człeczyny były wyrżnięte.

Człeczynom bym już nie pomógł a rzucać się na tuzin jaszczuroludzi tez by nic nie dało, wiec tak ledwo trzymając się na nogach ruszyłem dalej aż straciłem przytomność…

Odnalazł mnie Kargun podobno go znasz,a on zna ciebie,dowlókł mnie do miasta do karczmy.

Uratował mi życie.

Gdy doszedłem do siebie postanowiłem iż zwlekać nie można muszę dostarczyć wiadomość do ciebie w końcu możę to być sprawa nie cierpiąca zwłoki.

Poza tym czułęm cały czas jakby ktoś lub coś nie chciało bym ukończył mą misje wiec postanowiłem nie czekać.

Ruszyłem do tej faktorii.

Przy samej bramie gdy jużem był zadowolony iż udało się mi dotrzeć do celu podróży.

Strażnicy przed brama mnie zatrzymali powiedzieli "Czekaliśmy na ciebie".

Ogłuszyli mnie i tak zamiast w środku znalazłem się w lochu w tutejszym zamku.

Zabrali mi wiadomość i cały mój sprzęt,a ja miałęm zostać stracony na torturach, próbowali ode mnie wyciągnać co zawiera posłanie jednak głupie człeczyny nie wiedzą iż porządny krasnolud nie otwiera wiadomości nie do siebie.

Jakbym miał ją znać zostałą by przekazana ustnie.

Wtem znów ukazał się Kargun z jakaś dziewuchą chyba była to córka hrabiego która widziała mnie kazała się nazywać kapłanką.

Młoda nawet jak na standardy człecze.

Powiedziałą że nie mogła patrzeć jak torturuję się inne stworzenie i uratowali mnie.

Schowała nas u siebie w pokoju odzyskałem sprzęt jednak nie wiadomość.

Poszła spróbować odzyskać moje posłanie do ciebie.

Jednak siedząć z Kargunem tam nagle ktoś zapukał do drzwi zaczał się dobijać i wołać ta dziewczynę która nam pomagałą.

Usłyszeliśmy klucz przekręcający się w zamku.

Kargun schował się pod łóżko ja za drzwi.

Weszła i ogłuszyłem ją uderzając lekko w potylice,padła.

Niestety nie była sama była jeszcze druga człecza samica która wezwała straże i alarm.

Odciągnąłem straże od miejsca zdarzenia,chciałem by skupili się na pościgu mojej osoby i tak też się stało.

Kargun bedzie miał wolną ręke na ucieczke chciałem mu dać czas do ucieczki kiedy mnie bedą gonić.

Umówiliśmy się wieczorem za karczmą tam się spotkamy.

Wyskoczyłem przez okno uciekałem przez ogród i wybiegłem na blanki.

Tam na dole stała jakaś elfica która kazałą mi skakać i że mnie złapie.

Skoczyłbym tak czy inaczej jednak ona użyła magii i ściagneła mnie na dól i zamieniła w...kwiatek...odczarowała mnie w karczmie.

Ludzie Hrabiego rozpowiedzieli iż ubiłem człęczą samice chociaż nie jestem co do tego przekonany.

Sądzę iż po prostu chcieli mnie pojmać i jakiś pretekst był potrzebny.

Ogłuszałem już nie raz i mam w tym wprawę to nie był zabójczy cios.

Doszedłem trochę do siebie i udałem się za karczmę niestety zamiast Karguna spotkałem tam Mroczna Elfke bodajże miała na imię Shetar czy coś takiego..dziwne te elfie imiona.

Także szukała Karguna,doszło do walki...Mówię ci do chłystków nie należe,a ona bawiłą się mną jak szmacianą lalką.

Jej cios złamał mi szczęke i prawię odcieła mi przedramie.

Miała tyle siły co wół,a szybkość jej także była zatrważająca,pogruchotała mi kregosłup z trudnością jaką ogr depcze robaka(mówie ze wstydem i nieskrywana nienawiścią).

Rzuciła na mnie jakiś urok i gdy wykrwawiałem się na ziemi odeszła mówiać iż swoje zadanie wykonała.

Ten oto tu człeczyna uratował mnie zaciągając do pokoju i wzywając jakiegoś człeczyne gadającego z bogami zdjął ze mnie urok i uleczył w ciagu minuty.

Straciłem posłanie do ciebie, zhańbił mnie elf, tak też oto jestem kim jestem utraciłem honor i zawiodłem...

Nie wiem czego mogła dotyczyć wiadomość, wiem że na tej wyspie dzieją się dziwne rzeczy i od kiedy wylądowałem na niej cały czas coś na mnie poluje.

Czuje się jak marionetka bogów.

Potrzebuję sprzedać mój ekwipunek w tej faktorii by opłacić człeczynę za jego pomoc w dostaniu się do ciebie, oraz wymienić te najprzedniejszej jakości bronie...Młot krasnoludzki jednoręczny i Topór krasnoludzki jednoręczny
(wyjmuje i podaje je Jordiemu)

Na Topór Dwuręczny lub Młot Dwuręczny w zależności czym tutaj dysponujecie.

Moje topory mają runy na sobie jak każdy oręż najprzedniejszej jakości z naszych kuźni, jednak nie wiem czy są to ozdobne runy czy mają jakąś moc.

Jednak najważniejsze jest uratowanie Karguna nie mogę pozwolić by zgnił w lochu gdy on postawił na szali swe życie by uratować moje.
Poza tym myśl że jakieś człeczyny torturują krasnoluda doprowadza mnie do furii i nie mogę tego tak zostawić.
Na dodatek w tym zamku dalej pewnikiem jest moje posłanie do ciebie...

Chociaż zapłacił żem najwyższą cenę za tą misje, nie mogę ruszyć własną ścieżką dopóki nie rozliczę przeszłości...
Jestem tu od niedawna i nie wiem co się tutaj dzieje, jednak coś jest tu bardzo nie tak jak powinno...

(Kończę moją opowieść czekajać na słowa Jordiego)

_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Skrobo
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 106
Skąd: Wolne Miasto Gdańsk

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 19:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wychodzę. Rozglądam się dookoła. Zbliżam do niziołka i mówię:

- przepraszam, czy pan Zioło...ehm...chętny?
_________________
#Przyjaciel czy wróg? => Baldus (zazwyczaj), człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3938
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 20:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Filip>

<Jordi pozwolił ci odejść. Umowa na piśmie zostanie Ci dostarczona. Kiedy wyszedłeś zaczepił cię ten człowiek. Ciekawe czego on od Ciebie chce.?? Reszta także posłusznie wyszła na zewnątrz. >


<Baldus>

<Wyszedłeś doganiając niziołka, wygląda że jest zaskoczony twoim podejściem>


<Runar>

<Ustawiłeś się razem z siedmioma topornikami nieopodal strażnicy. Wydają się być spokojni ale zauważasz, że wypatrują każdego sygnału , krzyku, rozkazu. Człowiek i niziołek także wyszli. Rozmawiają ze sobą. Poczułeś lekkie drętwienie w ramieniu ale szybko minęło. Ciekawe jak długo potrwa ta rozmowa i co z niej wyniknie...>

-Ten nizołek, Ziołochętny czy jak mu tam, ma bardzo dobry tytoń. Trzeba poprosić Mistrza by załatwił nam zniżki i stałe dostawy.


<Ingwar>

<Jordi słuchał Cię uważnie, każdego twojego słowa. Przyglądał się każdemu twojemu grymasowi. Nie spuszczał cię z oka ani na chwilę. Zdawało ci się nawet,że całą twoją historię wchłonął na jednym dechu. Kiedy skończyłeś opowieść Mistrz pokiwał głową. >

-Ciekawa i smutna to opowieść. Czy owa mroczna elfka nie nazywała się Shehtar?? Jak wyglądała dokładnie? To bardzo ważne...

-Jeśli posłanie jest w zamku Hrabiego należy je wydostać tak samo jeśli chodzi o Karguna. Tak znam Karguna, jest moim przyjacielem i zrobie wszystko co w mojej mocy aby mu pomóc. Nie możemy jednak wystąpić zbrojnie przeciw Hrabiemu. Jest nas zbyt mało. Co więcej nie ma żadnych dowodów na winę Hrabiego. Zakaładając że masz rację musimy mieć twarde dowody, że to Hrabia a nie ktoś z jego otoczenia. Jesteś pewien ,że Kargun jest w zamku?? Mamy umowę na piśmie z Hrabią i dopóki nie wypełnimi naszych zobowiązań podlegamy mu.

-Potwierdzasz plotki i strachy. Elfy i jak ich nazwałeś zwierzaki nie są nam wrogami skoro walczą z siłami mrocznych bóstw i nie atakują nas. Niech siedzą sobie w lesie. Las nie jest dla krasnoludów...
Statek widmo. Od wielu miesięcy krążą plotki o statku widmo rozbijającym słabsze konwoje i wolniejsze statki. Dobrze,że choć ty ocalałeś synu...

-Ze wszystkiego co powiedziałeś twoją winę widzę tylko w utracie posłania. Od kogo było posłanie? Kto je napisał? Jeśli nie zostało rozczytane i je odzyskasz twoje winy będą odkupione..

-Co do broni ...<Jordi wziął od Ciebie broń i obejrzał dokładnie. Obmacał ujął na moment w dłoń>

-Nie posiada ona run z mocą lecz ozdobne. Jednak jakość wykonania jest wysoka. Nie sprzedawaj ich jesli dobrze ci służyły. Broń dwuręczną podaruję Ci za to ,że jesteś krasnoludem. Nie zapłacisz ani miedziaka.

-Wybacz moją próbę ale nasz kowal run został niedawno otruty. Nie możemy sobie pozwolić na kolejne straty nie wiedząc nawet kto tego dokonał. Na szczęścię przybył do nas inny kowal run ale to nie umniejsza naszej straty i niebezpieczeństwa.

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 20:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przeciągnąłem się lekko, aby rozprostować pozostałe kończyny.

-Taa... - wtrącam się do rozmowy, nie mówiąc zbyt głośno - Niziołki słyną z kuchni, tytoniu i paru innych rzeczy, których akurat ja nie lubię.

Wymownie skrzywiam się do strażników.

-Miałem na kontynencie swego czasu nieprzyjemne zatarczki z nimi. "Pożyczyli" sobie ode mnie jedno z moich dłut. Jak wściekły wparowałem do karczmy i znalazłem pożyczacza to drań prawie ze stołka spadł ze strachu. Powiedział mi że już miał mi oddawać, bo chciał tylko zobaczyć... - zamykam oczy na chwilę - Myślałem że go tam rozerwę. Zobaczyć dłuto... mój mistrz, Białogrzywy, by mi zmienił rysy twarzy kolekcją swoich, gdybym, stracił w taki sposób chociaż jedno które mi podarował.

Pokręciłem głową.

-Od tego czasu do niziołków podchodzę z dużą rezerwą, ale jeżeli mówicie, że ten tutaj ma dobre palenie i jest możliwe układanie się z nim to zapewne można mu w pewnym stopniu zaufać.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Martin von Carstein
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 376

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 21:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Żebrakom i złodziejom mówimy nie! Niech się do pracy wezmą uczciwej, prawda sskarbie. My tutaj ciężko harujemy od świtu do zmierzchu, a taka łachudra, ludzka łachudra żeruje na naszym wysiłku. Ale trzeba delikatnie do niego przemówić. Poprawiam lekko kapelusz i fajkę w zębach i trochę niewyraźnie przemawiam do tego osobnika, kątem oka staram się dostrzec i zapamiętać jak on wygląda... ludzie są tacy podobni...>

- Przepraszam, bardzo przepraszam Szanownego Pana. Nie mam teraz czasu, przepraszam, jeżeli nie jest pan umówiony to bardzo mi przykro. DowidzeniaSzanownemuPanuiżyczęmiłęgodnia...

<Staram się szybko oddalić w kierunku wyjścia, zanim zacznie się masakra, a potem sprzątamy...>
_________________
http://vaevictis15mm.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Martin von Carstein dnia Sro Lut 23, 2011 22:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 22:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

(Kiwam głową smutna rozumiejąc sytuacje Jordiego)

- Zaiste przykro to słyszeć, smierć każdego kowala run to niepowetowana strata.
Ta elfka...hmmm..(zastanawiam się chwile dokładnie) przedstawiła się...zwała się Shehtar Hollowshartenauviel(łamię język by powtórzyć to nazwisko)
Miałą mlecznobiałą karnację na sobie nosiła żywozielony płaszcz złożony jakby z liści spod niego wyzierała czarna jak smoła zbroja segmentowa. Pokaźny młot bojowy jednoręczny umocowany z prawej i średnia tarcza o kształcie grotu z lewej strony, zaostrzona od spodu o czym się boleśnie przekonałem...(krzywię się z irytacją)

- Nie wiem możliwe iż Hrabia nic o tym nie wie a jego doradcy robią co chcą za jego plecami,przesłuchiwał mnie dziwny typ po głosie bym go poznał nie zapomne tego głosu do końca życia jednak był uważny i stał za mną bym nie mógł go zobaczyć,a potem wyszedł.
Ja także zrobie wszystko by go uwolnić nawet za cenę własnego życia.
Ostatnim razem jak go widziałem leżał pod łożem w pokoju tej młodej człeczej samicy.
Nie pokazał się pod karczmą więc wątpie by udało mu się ujść z zamku i gdzieś tam napewno jest.Obstawiałbym lochy.

- Nie interesuje mnie polityka i wojna na tej wyspie,chociaż z chęcia wrócę do puszczy by zmierzyć się z Hyrdą i odkupić swoje winy, jednak to póżniej.

- Co do listu, mój ojciec polecił mnie do wykonania tego zadania i dostałem list do ręki.Podejrzewam jeżeli do ciebie wysłali go mogła to być wiadomość z gildii inżynierów,a wtedy nie dość że w khazalidzie będzie spisany to tajnym kodem gildii inżynierów co może już im sprawić nie lada kłopot.
Wątpie by nawet siła któryś z krasnoludów zdradził im kod lub przetłumaczył pismo.
Jednak nie mamy pewności...nic nie zdradzono mi miałem po prostu dostarczyć wiadmość.
Zszokowało mnie iż połowa tutaj człeczyn zna khazalid.

- Zaiste szczodry uczynek za co jestem wdzięczny, do kogo mam się udać po broń i gdzie polecasz sprzedać zbroję?
Masz jakiś pomysł jak sprawdzić gdzie jest Kargun i jak go uratować?
Przydałoby mi się jakieś pismo bym mógł wchodzić i wychodzić z faktorii bo w innym wypadku jak stąd wyjdę to nie wpuszczą mnie z powrotem.

- Myśle nad człeczyną, ma jakieś dziwne talenty szepną zaledwie coś strażnikowi i z wrogiego stał od razu się przekonany iż to nie mnie szukają.Ma jakieś chyba mocę o których nie mam pojęcia.Jednak jak narazie nie zawiódł mnie.Czy mam go odesłać czy może się przyda wraz ze swoimi umiejetnościami?
Zresztą jak chcesz możesz sam z nim pogadać.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Sro Lut 23, 2011 23:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przysiadam obok Skalfa. Stukam dziobem w jego dłoń, a potem pokazuję, również dziobem swoje nogi. Następnie wzbijam się w powietrze, kołuję chwilę nad nim, obniżając lot i w końcu przysiadam ostrożnie na jego ramionach. Zaciskam lekko pazury na barkach i czekam, aż mnie złapie. Wtedy postaram się podnieść nas obu. Gdy będzie gotowy puszczę jego barki, aby nie przebić mu szponami skóry i mięsa.

Sprawdzam swoje siły. Na razie nie wylatuję poza platformę. Jak to nie wyjdzie, polecę na poszukiwanie innych ptaków. Jeśli udałoby się je przekonać do pomocy damy radę.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Skrobo
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 17 Sty 2011
Posty: 106
Skąd: Wolne Miasto Gdańsk

PostWysłany: Czw Lut 24, 2011 00:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Nie nie, Pan był łaskaw mnie źle zrozumieć. Interes mam do Waści. Pieniądze zarobić można...

Uśmiecham się uprzejmie, jakby potraktowanie mnie jak żebraka nie zwróciło mojej uwagi.

- zwę się Coriolanus z Bingen, magister pharmaceuticcuss universitetas talabeciana.

Wyciągam dłoń w geście przywitania.
_________________
#Przyjaciel czy wróg? => Baldus (zazwyczaj), człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Czw Lut 24, 2011 00:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

No to pojawia się coraz więcej problemów... jednak jest to pewna radość, że magia nie ma na mnie wpływu teraz to może znaczyć, że później też nie będzie miała czyli będę mógł się śmiać z magów kiedy oni będą się zastanawiali czemu ich zaklęcia nie działają...

Tymczasem jednak Alex pewnie obmyślił jakiś plan, pytanie tylko co rozumie przez siadania mi na ramionach... chyba nie zamierza mnie nieść w swoich szponach ?

- Mam złapać twoje nogi czy jak ? Szponami to mi wyrwiesz mięśnie a nie uniesiesz w powietrze... i tak jesteś za mały na to aby mnie nieść...

Wzruszam ramionami i podnoszę ręce łapiąc nogi Alexa-ptaszyska ciekawe czy o to mu chodziło.
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Martin von Carstein
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 376

PostWysłany: Czw Lut 24, 2011 01:12    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kolejny interesant z "cudownym" sposobem na zarobek. Co teraz... maść na kuśkę czy inny genialny wynalazek? A najpewniej domokrążca... kto zarobi ten zarobi, ale to mi śmierdzi handlem detalicznym i wątpliwym zyskiem, za to dużym nakładem pieniędzy. Lub też szuka kucharza i służącego w jednym... na jakąś ucztę... "Drogi Przyjacielu, dam srebrnik za dzień, wystarczy że ugotujesz obiad, deser, przystawki, zakąski dla 300 osób i posprzątasz po nich. Jakie to ludzkie i prymitywne... Zatem szybko, bo mi się spieszy... topory nie czekają, a czas to pieniądz! Mój pieniądz!...>

- PrzepraszamprzepraszamjeżeliniejestPanumówionyto... <wdech>... niestetyniemamdlapanaczasuwięcproszęowybaczeniejeżelipanchcejakiśdateklubmapaninteresytoproszęsięzapisaćumojegosubiektaniemamczasu... <wdeeeech>... bardzopanaprzepraszamalepoprostuniemamczasuterazmuszęiśćdowidzeniaszanownemupanudowidzeniaiproszęprzekazacwyrazyszacunkużonieiucałowaćpociechydowidzeniadowidzeniaimiłegodniażyczęaufwiedersehnen.

<Ruchy Mój Sssskarbie, ruchy do bramy! Baczę uważnie na me rzeczy, zwłaszcza na sakiewkę i inne kosztowności... "interesy" i "można zarobić"... Sangwiczny człowiek>
_________________
http://vaevictis15mm.blogspot.com
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3938
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Lut 24, 2011 01:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Koniec rozdziału czwartego.
_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 67, 68, 69
Strona 69 z 69

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.