Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Pewnego razu w Bretonii...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Pewnego razu w Bretoni
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Nie Maj 09, 2010 13:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Jak przy dobrym to mogę - powiedziałem ze skromnym uśmiechem na twarzy.

Podszedłem bliżej i dosiadłem się. Ściągnąłem kapelusz z głowy.

- Słucham?
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Sob Maj 15, 2010 10:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Czekam spokojnie na zamówienie, lecz zwróciłem większą uwagę na rozmawiających mężczyzn gdy wymówili słowo "marynarz", pomimo to spokojnie konsumuję posiłek. Gdy skończę delikatnie odsuwam nogę i wstaję. Spokojnym krokiem podchodzę i mówię:

- Salut chers messieurs. Par hasard, je vous ai entendu parler et très bien fait parce que je peux vous aider - zaczynam mowę w ich ojczystym języku a następnie przechodzę do staroświatowego - otóż jestem marynarzem ... w jakim charakterze chcielibyście mnie zatrudnić??

Czekam na ich reakcję.. spokojnie choć powieka prawa delikatnie mi drga a ja zaczynam o dziwo czuć zimne ciarki na plecach..
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Pon Cze 14, 2010 20:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Olivier i Wolfgang

Starszy wioski przyglądał się z rozbawieniem na waszą rozmowę, szykując przy tym strawę. Zdawało się wam, że cieszył go fakt, żeście się jeszcze nie rzucili do gardeł. Po kilku chwilach podał wam posiłek- może nie specjalnie wykwintny, lecz z pewnością żerny- składał się na chleb, zupę, saraninę(Olivierowi się wydawało, że niespecjalnie legalnie upolowaną) i kielich wina. Gdy skończyliście jeść, starszy wioski odchrząknął i zaczął to mówić raz po Brerońsku, a raz w reikspiel:

- Dobrze, panockowie. Inszuję, iż smakowało jadło. To tera słuchajta, bowiem nie będę się dwa razy powtarzał. Ostatnio z wioski zaginęło nam troje dzieci. Ino wiem wiem, iż leśny lud często nam zabiera młode, lecz miały już imiona, a i pierwsze słowa zaczęły mówić. Tedy chciałbym, byście się tym zajęli, szlachetni ludzie. Nu i zapłata... jako wy wiecie, panie Oliwierze, iże my dużo nie mamy, tedy damy wom po złotym franku, bo na tyle się rodzina zrzuciła. Nu i jeść u nas za darmo możecie. A i ludzie waszego przywódcy będą się mogli u nas skryć bezpiecznie- ostatnie słowa skierował do Oliviera- jeśliście zainteresowani, odsyłam was do Gabriell, Mariett i Anne, matek porwanych dzieciaczków. Chyba, żeście macie jakieś pytania?

Guliwer:


Usiadłeś przy owym gościu, który od razu nalał tobie kubek wina i wyszczerzył zęby. Co ciekawe- białe, co było rzadką cechą w tym świecie. Po zamoczeniu ust w trunku, kontynuował:

- Wyglądasz mi na Tileańczyka w Altdorfie, jeśli rozumiesz o co chodzi. Zagubiony waść jest, a i pewnie zdziwiony, że taka dziwna osada funkcjonuje w typowej feudalnej krainie. Nie mniej nie ma co się dziwić- sama historia tego miejsca jest równie pokręcona, co sama jej egzystencja. Zwą mnie Adolf- jestem... podróżnikiem po Bretoni, chyba jak waść. Swoją wędrówkę zacząłem od Sirlandu, a jak widać tutaj skończyłem. Nie mniej mam zamiar iść do Mousillion, miejsca jeszcze bardziej niezwykłego niż to Sigmarheim. Czy chce podróżować waść ze mną?


Kyriakos:

- Bardziej z szacunkiem, chamie- zakrzyknął jeden z nich, niemal się podnosząc z miejsca, jednak drugi już go uspakajał- na kolana powinien ten chłystek błagać, byśmy go wzięli do załogi, bez zbędnych pytań. Ha... gdybym miał swój batog, nauczył bym go szacunku.
- Gillesie, opanuj się- odpowiedział dumnie kolejny z nich, spoglądając na ciebie- więc jesteś marynarzem, tak? Więc bardzo nas to cieszy, bowiem potrzebujemy ludzi do załogi na okręt, który będzie pływał przy Smoczych Kłach. Musimy tam płynąć, bowiem mamy misję od naszej Pani, która dała nam znak. Ale, że wiemy, że nie każdy jest równie religijny, co my- proponujemy więc zapłatę każdemu, kto z nami popłynie. Dniówka wynosi 50 pensów bretońskich, więc nie mała suma, ale i niebezpieczeństwo duże. A więc co powiesz na to, chłopie?

Widzisz, że ludzie siedzący w karczmie przyglądają się tobie z zaciekawieniem. Wygląda na to, iż dawno żaden rycerz nie wypowiedział tylu słów do prostego chłopa.

_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pon Cze 14, 2010 21:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wysłuchałem słów tego człowieka, a kiedy padło ostatnie zdanie, ciężko westchnąłem kręcąc przy tym głową.

- Nie, dziękuję. Nie znam pana, ani nie łączą nas wspólne cele. Od paru lat podróżuję sam i moje towarzystwo odpowiada mi najlepiej.

Napiłem się.

- Chyba, że przekona mnie pan do miasta Mousillion.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Sob Cze 19, 2010 17:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Darmowe jedzenie i jeszcze złota moneta? Czego jeszcze chcieć od życia? Tylko ten Olivier... co to za gadka o ludziach jego przywódcy? Lokalna rebelia? Czy zwykli bandyci?

Kiwam głową.
- Nie mam pytań. Chodźmy Olivierze. ja po tutejszemu nie umiem, więc zdaję się na Twoje tłumaczenie.

Szykuję się do wyjścia.
Złota moneta i jadło... ech...
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sob Cze 19, 2010 17:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Uśmiecha się... tego nam właśnie potrzeba... złotem płacą... niebywałe >

- Zaiste zacna nagroda... jednak zadzieranie z leśnym ludem nie jest bezpieczne i dobrze o tym wiecie... poszukam tych dzieci ale jeśli to Oni zabrali nie ma raczej sposobu aby je odzyskać.

< wzruszam ramionami i poprawiam włosy >

- A więc chodźmy.

< wstaję i zbieram swoje rzeczy >
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Wto Cze 22, 2010 10:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spoglądam spokojnie na mężczyzn obserwując ich zachowanie. Szczególnie na mimikę ciała gdy mówili o misji od Pani Jeziora.. Gdy wypowiedział ostatnie zdanie "chłopie" normalnie nóż mi się otwierał w kieszeni, lecz szlachcic to szlachcic trza mu okazać szacunek.

"Zafajdane psy, normalnie statkiem kierować nie umieją. Ha.. tacy z nich wielcy Panowie że muszą prosić się o pomoc chłopa..dobre..dobre" - choć głowę mą przepełniały setki pytań, ugryzłem się w język a żadnej z myśli nie przełożyłem na słowa

Uśmiechnąłem się grzecznie, wyjąłem fajkę która po nabiciu "odpaliłem". Wypuściłem gęsty dym i rzekłem:

- Waszmoście mają me usługi. Fystos mnie zwijcie. Que le vent, et la fortune nous a favorisés - rzekłem na końcu

Choć próbowałem to jednak musiałem zadać to pytanie:

- Czego tam będziemy szukać i czego dokładnie oczekujecie ode mnie ?
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Wto Cze 22, 2010 13:13    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Guliver:

Mężczyzna spojrzał na ciebie w uśmiechu, polewając jeszcze trunku do kubka. Nie krzywiąc się- wypił je jednym chlustem. Po chwili karczmarz wam podał jadło- kawałek pieczonego świniaka dla każdego. Wyglądał całkiem apetycznie:

- Widać, że jesteś nowy w Bretoni, co? Mousillion to nazwa krainy na południowym zachodzie, blisko morza. Znana ze swojej... niezależności, jeśli wiesz o czym mówię. Nazywają ją tam niby przeklętą, ale to jak zawsze chłopskie bajania, ot co! Byłem tam już raz i ani razu nie widziałem niczego, co mógłbym określić jako miano chaosu. Nie mniej- zachód jest mniej cywilizowany niż wschód i samotne podróże po tych ziemiach mogą doprowadzić do rychłej śmierci. Nawet najdzielniejsi rycerze trzymają się tu raczej razem. Co do samej ziemi- jest tam kilka przepięknych punktów widokowych, jak i miejsc do spoczynku, specjalnie przygotowanych dla wędrowców. A i w mieście da się zarobić nie małe pieniądze. Wiadomo- gmina niesie, że niby przeklęta, to tępe chłopstwo słucha. To jak będzie?



Olivier i Wolfgang


Wolfagang, masz słuszne przeczucie, że chyba twój towarzysz Olivier działa w jakieś bandzie banickiej, zwłaszcza patrząc na to jak się ubiera. Nie mniej- nie wygląda również na jednego z takich, jakich się spotyka na traktach w Imperium. Zwłaszcza, że starszy zdawał się go znać. Wolisz jednak zostawić te informacje dla siebie.

Wyszliście z domu starszego i widzieliście, że ktoś chciał się dorwać do wierzchowca Wolfa. Nie mniej- udało się wam chłopaka przegonić. Widząc to starszy, zawołał kilku- według niego- zaufanych ludzi do pilnowania zwierza. Wy zaś ruszyliście do kobiet, by z nimi porozmawiać. Nie było to jednak łatwe zadanie. Matki były zapłakane, popadały powoli w paranoję z braku swoich dzieci. Owymi zaginionymi były dwie dziewczynki i jeden chłopiec, wszyscy w wieku 10 lat. Olivier- wiesz już, że to na pewno nie jest sprawka "leśnego ludu". Wedle podań, porwania następowały w wieku trzech lat, nigdy później. Łączyło ich coś jeszcze- wspólny kolor włosów, bowiem porwani byli blondynami. Jedna z matek dodała jeszcze, że widziała napastnika, lecz coś ją w tym momencie ogłuszyło. Kątem oka ujrzała, jak znika gdzieś za oknem. Po długiej sesji- dodała wam jeszcze, że był ubrany w płaszcz i był dość wysoki.

Wyszliście z domostw. Informacji było mało, ale Olvier wiesz, że być może pomoże wam pewna "staruszka" mieszkająca w chacie, w głębi lasu. Ludzie często chodzili do niej po różne porady.


Kyriakos:

- Frytkos?- zaśmiał się jeden z rycerzy, zaś pozostali do niego dołączyli. Zdawało ci się, że chyba traktują cię dalej z pogardą. Uspokoił ich jeden z nich, najwidoczniej przywódca zebranych. Spojrzał na ciebie dość surowym wzorkiem. Przeszywał cię i pamiętasz, jak i twój dawny przełożony tak spoglądał... ta upiorna twarz. Tak- zdecydowanie to on... i jeszcze ten sposób mówienia. Czyżby nawiedzały cię po raz kolejny duchy zmarłych towarzyszy. Starając się skupić, usłyszałeś:
- Dobra, Frytkos. Nie powiemy ci, czego szukamy, bowiem to jest misja od naszej pani i tylko uszy cnotliwego rycerza mogą przyjąć to do wiadomości. Ale czego od ciebie oczekujemy? Posłuszeństwa- przede wszystkim. Po drugie- postawy. I po trzecie- sumiennego wykonywania obowiązków. Do twoich zadań należeć będzie między innymi czyszczenie podług, ptasie gniazdo i zwijanie żagli. Bosman będzie ci wydawał polecenia, nie my. Jakieś jeszcze pytania, Frytkos...?

Ten ton... tak- to zdecydowanie umarły już kapitan Allios.

_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sro Cze 23, 2010 17:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- No to zapowiada się ciekawie... jeślisz jeszcze się nie zorientował... bo i boś nie z tych stron, to nie jest sprawka 'leśnych ludzi' nie zgadza się nic, wiek kolor włosów i chyba nawet metody. Elfów nie ujrzysz, nie usłyszysz chyba no, że one tego chcą.

< wzdycham 'wiercąc' czubkiem buta dziurę w drodze >

- Możemy iść do 'babki' mieszka na uboczu ale zadziwiająco dużo wie i zawsze ma dobre rady dla gości... pójdziemy ?
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Czw Cze 24, 2010 11:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

" W mordę trolla i na trójząb Stormfelsa.. Szlachta szlachta ale te kutasie mózgi.. przesadziły"

Wstaję dumnie, starając się przerzucić ciężar na zdrowszą nogę. Spoglądam spokojnie, choć kąciki ust skierowane są ku dołowi, ręce układam w wieżę a brwi układają się bardziej ku dołowi delikatnie opadając na czoło.

- Panowie mi wybaczą ale nie zamierzam pracować dla takich ludzi jak wy. Szukajcie gdzie indziej.. dziękuje ale jednak nie skorzystam - odchodzę odwracając się plecami do nich i wracam do swojego stolika.

Siadam zamyślony..

"Cienie..znów te cienie.. ciągle mnie one prześladują. Na Morra czyżby mój czas się kończył. Wiedziałem że oni nie odpuszczą, wiedziałem.. Tak przeszłość każdego dopadnie... każdego.. Szlachcic czy ubogi, król czy parobek ale przeszłość zawsze nas dopada. Pod osłoną nocy cienie ożywają i nas znów ścigają"

Gdyby ktoś patrzył na marynarza dostrzegł by jak zakłada ręce na ręce a barki unoszą się do góry "chowając" jego szyję. Knykcie kostek zaczynają bieleć a oczy patrzą w dół gdzieś w lewo jakby czegoś szukał.
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Pią Cze 25, 2010 14:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ja nie tylko i nie tutejszy, ale i języka nie rozumiem. Jeśli to jednak nie elfy, a zbóje, to miecz wystarczy. Elfy tylko z opowiastek znam. Prowadź do babki. Oby nam coś powiedziała. No bo kto chciałby porywać dzieci? Zwyrodniałe chłopy co najwyżej, albo jacyś czarownicy.

Spluwam na ziemię.

- I jednych i drugich mieczem. A może dzieci same uciekły?
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Cranmer
Graf
Graf


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 1751
Skąd: z nienacka :D

PostWysłany: Sob Lip 17, 2010 14:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Zbóje... nie znam, znaczy nie słyszałem, o żadnej bandzie co by się czymś takim zajmowała... chyba, że jacyś łowcy niewolników rodem z Imperium do nas zawitali.

< wzdycham... znowu mówię za dużo. >

- Chodźmy. Dzieci... jakby uciekły same to by wróciły po kilku dniach. Albo by je kto przyprowadził, uwierz mi, las ma oczy i uszy.
_________________
#Wichry Północy, Kazdin
#Ciężkie jest życie na morzu, Miguel Rodriguez de Gillera
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
pawelczas
Rycerz Zamku
Rycerz Zamku


Dołączył: 15 Cze 2009
Posty: 326
Skąd: się wziął Alice Cooper?

PostWysłany: Sob Lip 17, 2010 15:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Olivier i Wolfgang

Gdy przedyskutowaliście problem, ruszyliście w stronę lasu. Wolfgang- chciałeś wziąć ze sobą konia, nie mniej chłopak, który go pilnował wyperswadował ci(z małą pomocą Oliviera w roli tłumacza), że skoro zmierzacie do lasu, jest on ci całkiem zbędny. Co więcej- zaradził również, byś wsypał nieco piasku do kieszeni, bowiem będzie cię to chronić przed "złem". Gdy pytałeś o szczegóły, dowiedziałeś się, że tak na to matka mówiła, a on sam nie zna szczegółów. Dowiedziałeś się od Oliviera, że to chłopski przesąd. A może jednak nie?

Gdy doszliście do granic lasu, obaj nie mieliście wątpliwości, iż jest to (nie)słynny Las Loren. Już sam jego wygląd sprawiał, że po waszych plecach przeszedł dreszcz. Stare, już prawie szare i wyginające się drzewa przybierały dość upiorny kształt. Pomimo tego, pokryte były liśćmi. Co więcej, był na tyle gęsty, że w oddali nie było nic widać poza czarną plamą. Najbardziej niepokojąca była ta cisza- rzadka rzecz, zwłaszcza patrząc przez pryzmat lasów w Imperium, znanych przez Wolfganga.

Olivier- ty i twoi "bracia" mieszkaliście w tym lesie od sporego czasu, ale wciąż odnosiłeś wrażenie, że byliście obserwowani. Nie raz przeszukiwaliście las, lecz niczego nie znaleźliście. Nigdy nie zapuszczaliście się głęboko. Oblatywał was strach. Być może był to ten jakże tajemniczy leśny lud, o który krąży tyle plotek w Bretoni? A może jeszcze co innego.

Wolfgang, po raz pierwszy widzisz coś takiego. W porównaniu do znanych ci lasów, ten był nienaturalnie cichy. Żadnej zwierzyny, tylko wszechobecna cisza, taka, że słyszałeś swój oddech i Oliviera. Bałeś się... zwykły podmuch wiatru sprawiał, że podskakiwałeś. Czy jesteś pewny, że chcesz tam wejść?

Kyriakos:

Chowając się, zauważyłeś, że twój były kapitan powstał gwałtownie ze stołu. Widziałeś jego postrzępiony mundur marynarski, w którym zawsze paradował po okręcie i zmuszał was do ciężkich prac. Był brutalny i sposób jaki chodził by walnąć kogoś był podobny do tego, w jakim teraz do ciebie zmierzał. Bałeś się. Czeka cię kara? Ale za co!? Przecież on nie żyje! Widział to, co robiłem? Złapał cię gwałtownie za ubranie, tak, że uderzyłeś ciałem o stół. Masz wrażenie, że inne osoby, będące w karczmie jakby się same wycofywały. Czy one też to widzą? Po chwili odezwał się głos, który był identyczny jak twojego przełożonego:

- Śmiesz odmawiać Rycerzowi! Ty, prostaku? Ja cię jeszcze nauczę posłuszeństwa, psi synu.
- Zostaw, go Gilles!- odpowiedział przywódca, stając na równe nogi- jaki obraz robi to naszemu zakonowi. Zbieraj się i idziemy...

Po chwili cię puścił. Szok i gwałtowność sytuacji, a może po prostu, to nie było prawdą, co zobaczyłeś- w każdym razie kapitan zmienił się w rycerza. Po chwili- jego towarzysze również wyszli. Ludzie wrócili do swoich czynności, wciąż się tobie przypatrując. Czułeś ból na plecach i masz problemy ze schylaniem się.

_________________
Manfred, Rycerz Płonącego Słońca- Wichry Północy
Robert, Błędny Rycerz z Bretoni- Miasto
Lafel, Łowca-Zwiadowca- Sylvania
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Jaracz
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 29 Cze 2005
Posty: 2221
Skąd: Olsztyn

PostWysłany: Nie Lip 18, 2010 13:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pewnie że nasypałem piasku do kieszeni. Może się z chłopstwa nie wywodzę, ale armia potrafi wbić do łowy różne głupoty, a przez szeregi przewijają się najróżniejsi ludzie. Również i chłopi ze swoimi zaraźliwymi przesądami.

Konia zaś zostawiłem niechętnie. Wszak to mój najwierniejszy do tej pory towarzysz podróży. Jak go nie będzie po powrocie, posypią się łby.

Lasów zawsze nie lubiłem. Nie widać przeciwnika. Strzały lecą z ciemności. Nie to co na otwartym polu. Jedyną jasną stroną jest fakt, że można ulżyć pęcherzowi bez łażenia w krzaki. Wszak tu wszędzie krzaki.

A strach... nie nowina. Człowiek po drugiej szarży ciężkiej kawalerii, gdy otaczają Ciebie chłopcy z pierwszego zaciągu, zdąży się przyzwyczaić. Ilu nas przeżywało? Dwudziesta część? Nawet mniej. To hazard. Najcięższy z wierzchowców mógł zawsze wpaść na Ciebie. A włócznie to wyjątkowo śmieszna broń.... szybko się łamią. Więc owszem... odczuwam strach. To jednak nie powód by stać w tym cholernym pierwszym szeregu i nie wejść zarazem do lasu zamieszkałego przez duchy.
_________________
#Przyjaciel czy Wróg => Alex Zir, człowiek, magister alchemik.
#Przekleństwo Wzgórz Hager => Brokk Imrakson, krasnolud
#Sylvania - Ziemia Przeklętych => Gerhard, człowiek
#Lily et Pique - Blaise Cillianmour, szlachcic
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kain
Mod Magów
Mod Magów


Dołączył: 20 Lut 2005
Posty: 2262

PostWysłany: Czw Lip 22, 2010 15:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy czuję ból siadam przy stole i wypijam wino do końca. Widzę znów jak mary mnie otaczają, oczy moje rozszerzają się ze strachu. Przestaję kontrolować swoje myśli na chwilę bowiem przeszłość wraca jak upiór. Gdy jednak dochodzę do siebie wstaję i idę powoli do portu. Chcę się przyjrzeć temu co tam się dzieje, może posłyszę plotki jakie ciekawe i normalną pracę znajdą.

"A ty kundlu spierdalaj. Nie potrzebne nam Twoje złoto. A Twoja Pani Jeziora to pewnie już dawno zadławiła się tą wodą. A żeby tak was Stormfels pochłonął. Ha.. jestem Kyriakos.. ten co uciekł Krakenowi... "

Dziwne myśli mam jakieś. Czasem są ich dziesiątki, czasem setki, tysiące a czasem kilka. Czuję ból na całym ciele. Liczne blizny, noga, teraz plecy.. ból stał się nie odłączną częścią mojego życia.

"Tak gdy jeszcze raz spotkam tego pastucha to zobaczy. Kosa w żebra i po sprawie. Ścierwojad.. pewnie jego matka pochodzi z jakiego burdelu czy co..Ojciec może i szlachta.. ale kurewską krew ten mieszaniec ma z pewnością"
_________________
#sesja Miasto: Dante Cavenaghi
#sesja Wichry Północy: Kain

Kobiet potrafiących służyć za materac jest wiele na tym naszym nie najweselszym ze światów. Ale znalezienie dowcipnie czy roztropnie gadającego materaca nie jest już takie proste
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
To forum jest zablokowane, nie możesz pisać dodawać ani zmieniać na nim czegokolwiek   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Pewnego razu w Bretoni Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.