Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Epilog cz 1
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Nie Lip 15, 2012 15:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Szczerość i dobre intencje, Ingwarze. To zawsze jest klucz do sukcesu. - odparłem ze wzruszeniem ramion.

- Idź się więc posilić, a ja dozbroję się i sprawdzę co z tym statkiem. Dobrze by było pomimo wszystko, aby nie było zbyt wielu do wyżynania. Dosyć ludzi poginęło ostatnimi czasy. Aha...

Wyjąłem zza pasa rębak.

- To twoje. Fajny jest i w ogóle, ale jednak wolę swój młot - podałem ciężki miecz Ingwarowi.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn


Ostatnio zmieniony przez Stalowy dnia Nie Lip 15, 2012 16:42, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Lip 15, 2012 16:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Przyglądam się dokładnie temu co zostało z miasta. Widok ocalałych napawa mnie nadzieją, ale i strachem. Nie wiem czy ktoś mnie nie rozpozna i nie rozniesie na strzępy. Ale nie mam innego wyjścia jak wejść między nich.>

- Jestem sam... Ledwo uszedłem z życiem.

<Na słowa o porcie szybko kalkuluję "Mhm... Skoro oni tam zmierzają, to znaczy, że jest jakaś szansa by się z tej przeklętej wysypy wydostać. A z nimi będę bezpieczniejszy... Łatwiej mi będzie z cywilami i strażnikami, niż samemu">

<Widząc jak się rozglądają dookoła sprawdzam, czy z tego co znalazłem po piwniczkach i innych kryjówkach nie pozostała mi żadna żywność. Jeśli tak to się dzielę z rodziną i żołnierzami.>

- Pójdę z wami. Jak najszybciej trzeba opuścić to miasto. Gdzieś mogli jeszcze pozostać chaosyci, a ja nie dość że nie mam żadnego miecza to i zostałem pozbawiony ręki.

<Rozglądam się po ulicach zasłanych ciałami.>

- Wiadomo ilu ludzi i krasnoludów przeżyło ten szturm? No i czy w porcie będzie czekał jakiś statek, przecież dzielnica portowa została całkowicie spalona, a statki potraktowane bronią oblężniczą... Tam może już niczego nie być.

<Mówiąc te słowa sam pozbawiam się nadziei. Opuszczam głowę i pojedyncze łzy zaczynają spływać mi po policzkach, bo wiem, że mogłem skończyć jako część tej mrocznej siły, która dokonała tej rzezi. Człapie powoli za towarzyszami w kierunku portu i staram się nawet nie rozglądać. Nie chce tego widzieć, chcę stąd uciec. Nie ważne kim będę, i co będę robił, ale nie chce mieć już nic wspólnego z Chaosem. Nie chce przez niego kuszony i oszukiwany.>

<W pewnym momencie zaczynam w myślach modlitwę do znanych mi bogów. Czuję bowiem, że tylko ponowne i żarliwe zwrócenie się w ich kierunku może uchronić mnie od macek Khorne'a.>

<"Myrmidio, ma Pani i nauczycielko... Przebacz mi bo zgrzeszyłem pychą... Odwróciłem się od Ciebie na rzecz przeklętego boga Chaosu, który zdołał zawładnąć moim słabym umysłem. Zadufany w moc jaką mi obiecał złamałem wszelkie zasady, które od lat wpajasz swoim wyznawcom. Zabijałem bezbronnych, stawałem przeciwko swoim niedawnym sojusznikom, wyłamywałem się z linii rozkazów - stałem się bezwolnym poddanym Khorne'a, zapominając o tym, że siła, moc i umiejętności powinny być zdobywane zgodnie z prawami boskimi, a nie wbrew nim. Zawiodłem siebie i Ciebie! Daj mi jednak siłę i moc bym mógł wrócić pod twe skrzydła i służyć tak jak tylko będę potrafił. Poniosłem sroga karę za ma pychę i zdradę, i jestem gotowy na kolejne próby, ale proszę, nie daj umrzeć na tej przeklętej ziemi.">

<Nie wiem w którym momencie, ale moje słowa zaczynają bezwolnie wydostawać się z mojej głowy przez usta. Na początku jak ciche mruczenia, którego nie da się zidentyfikować>

- Vereno. Pani, która zawsze sprawiedliwie oceniasz postępowanie wszelkich istot, zmiłuj się nad moimi błędami. Spójrz na moje uczynki przez perspektywę mego słabego umysłu i całego życia, a nie jedynie przez wypadki ostatnich dni. Osądź mnie sprawiedliwie i mądrze. Wskaż mi drogę, bym mógł odzyskać twą łaskę i wrócić na łono sprawiedliwych.

<Z czasem mój głos staje się lepiej słyszalny, a słowa bardziej zrozumiałe.>

- O Shallyo, proszę ulecz me ciało i duszę. Daj siłę, bym mógł wrócić do życia. Okaż miłosierdzie małemu człowiekowi, który zgubił drogę. Pomóż mi i wszystkim żyjącym, by po tym strasznym wydarzeniu mogli wrócić do normalnego życia. By ich ciała i dusze zostały oczyszczone z piętna Chaosu.

- Morrze, przyjmij wszystkich tu, którzy z nie swojej winy pożegnali się z życiem, do swojego królestwa. Przywitaj ich tam jak zwycięzców, mimo że często ulegli siłom spaczenia i zmienili się w bezmyślne kreatury. Ulecz ich dusze, by mogli cieszyć się u Ciebie wszelkimi względami.

<Podnoszę głowę i spoglądam w niebo.>

- A Ty o wielki Sigmarze chroń nas przed zaborczą łapą Chaosu. Nie pozwól by jego niegodziwe siły po raz kolejny skierowały się ku nam. Wypędź je z tego świata raz na zawsze, pozwalając by twe dzieci mieszkały w spokoju i nie były narażone na skażenie złem!

<Sam jestem zdziwiony tym, skąd u mnie ta chęć na modlitwę. "Nigdy nie podejrzewałem się o taki skłonności. Najwidoczniej wszystko co się wydarzyło na tej wyspie uwolniło w końcu emocje, których ujście musiałem znaleźć w modlitwie do jedynych, prawdziwych bogów.">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 09:02    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przytaknąłem krasnoludowi krzywiąc się z bólu.

- Mimo wszystko i tak dziękuje. Uratował mi pan życie, choć to pana obowiązek.

Nastąpiła dłuższa przerwa milczenia

(Jeszcze do ciebie matko wrócę i będziemy razem.)

Zwracam się do dziewczyn

- Drogie panie moje. Pomożecie mi dostać się na okręt. Sam nie dam rady, a trzeba nam zostawić za sobą wszystko co nas spotkało na tej wyspie i żyć dalej.

- Powiedzcie mi jeszcze co z moim orężem i zbroją? Nadaje się jeszcze do użytku? Rycerz bez zbroi to jak medyk bez narzędzi chirurgicznych.


Staram się uśmiechnąć
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 09:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Spojrzałem unosząc brew chwilowo na Rhunara, jednak nic nie powiedziałem, ani nie naciskałem by wyjaśniał tego czego nie chciał, wymijająca odpowiedź nie było przypadkowa i po prostu to uszanowałem.

Przyjałem miecz czując znajomy ciężar w dłoni i poczułem sie jakby stary przyjaciel do mnie wrócił.

"Bliźniaki znowu są razem i mogą okazać swą moc i potęgę w mojej dloni...Czas nadać wam imiona moim przyjaciele"

Głaszczę obie bronię chwilę...przyglądając się nim...klękam i kłade je przed sobą ostrzami na zewnątrz.Przyglądając się mieczowi który nie ma tej mocy co jego bliźniak jednak szybkością i precyzją powala wrogów...

Przejeżdżam lekko po ostrzu palcami lewej ręki gdyż zawszę dzierżę go właśnie w tej dłoni, przekrzywiając głowę i...nacinam wnętrzę dłoni puszczając krew na lśniące ostrze miecza przyglądając sie jak spływa powoli po nim

Szpeczę do miecza W Khazalidzie...

- Od dziś jesteśmy połączeni a twe i imię brzmieć będzie...RIL! BARAK ! KHAZK ! "Lśniący honor ziemi" - pochylam się i całuję ostrze miecza następnie prostuję się i przenoszę wzrok na drugi miecz...

Ten jest cięższy, ma moc i siłę, chociaż mniej finezyjny mało która zbroją jest w stanie sie mu oprzeć i jego nienawiści...Nacinam ostrzem prawę wnętrze ręki i szpeczę do do miecza...

- Od dziś zowiesz się... AZT BARZUL UN DUM "Niosący Przekleństwo i Zagładę"


Całuję jego ostrze, nastepnie wstaję, wycieram w bandaże krew po lekkim nacięciu i mówie dalej w khazalidzie do Rhunara.


- Rhunarze jakbyś miał chwilę prosiłbym cie byś wykuł mi runy na moich mieczach. Mógłbyś zrobić tą przyjemność przyjacielowi?
- mówię lekko zakłopotany tak otwartą prośbą


Zdejmuje bandaże ze swojego ciała, ukazując smutną i przybitą minę

"Bogowie co za wstyd ryj goły jak u niemowlęcia..."

Odwracam lekko głowę od Rhunara, jakby czując ciężar jego wzroku na mnie.

Zajmuje sie w końcu workiem... i jej zawartością....
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 16:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Kto tu!!

<Wodzę mieczem dookoła… >

- Skąd wiesz?? Kim jesteś?

<Gdy odpowiada mi cisza. Chowam miecz i pistolet przerzucam baryłkę na plecy i udaje się dalej w górę miasta. >

„Lepsza tak wskazówka niż żadna. A centrum miasta faktycznie wydaje się być mniej zniszczone. I tak mnie wypadnie droga w tamte strone.”

<Idąc nie w kierunku mniej zniszczonej części nie przestaję zaglądać do co bardziej zachęcających budynków w poszukiwaniu czego do jedzenia czy picia. >

<Gdyby były tu krasnoludy… może udało by się sprawdzić wszystkie pomieszczenia w tej łajbie i sprawić że okręt by wyglądał na bardziej… no normalniej.>
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 21:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kurt>

<Wspinając się zawaloną uliczką do centrum miasta mijałeś tylko zgliszcza i trupy. Nie znalazłeś nic przydatnego ,a przedmioty które widziałeś były wcześniej w rękach chaosu. Dopiero kiedy dotarłęś do zniszczonej bramy i miejsca gdzie trupy leżały na wysokość kilku metrów spotkałeś żywego krasnoluda, a zaraz potem kilku ludzi, żłonierzy i mieszkańców. Wypytywali o statek którym przypłynąłeś. Szybko doszliście do porozumienia i zgodziłeś się ich zabrać na pokład a oni przygotują prowiant. Jakiś inny krasnolud przybiegł i wykrzyczał ,że masz się poddać albo spalą cię na stosie jak chaośnika. Długo tłumaczyłeś w jaki sposób wszedłęś w posiadanie statku i chyba ci uwierzyli.>


<Pascal>

<Dziewczeta bardzo chętnie pomagały ci we wszystkim. Karmiły cię , ubierały, pomagały chodzić, wszystko co przyspieszało twoją gotowość do opuszczenia tego miejsca. Za tydzień , może dwa będziesz już całkowicie samodzielny. Dowiedziałeś się,że zbroja leży w rupieciarni. Jest zbyt uszkodzona aby ja nosić. Natomiast bronie leżą w izbie obok, są całe i sprawne chociaż brudne i zakrwawione. Nikt się nimi nie zajmował od czasu walki, wszyscy mieli ważniejsze sprawy na głowie, na przykład twoje życie. Stary krasnolud oznajmił ci ,że statek ma być gotowy jeszcze dziś więc przygotuj się odpowiednio do podróży. Zabierz ze sobato co uważasz za stosowne i niezbędne. >

-Wrócimy na ląd to dostaniesz nową zbroje synu. Mamy świetnego zbrojmistrza i kowala...Myślę ,że zasłużyłeś na nową zbroje..



<Klaus>

<Kolejno składałeś modlitwy do wszystkich dobrych znanych ci bóstw podążając jednocześnie za swoimi "wybawcami". Po drodze do portu dołączyła do was jeszcze garstka cywili, kobiety i dzieci. Musieli się bardzo dobrze ukryć,że przeżyli. Cały czas kierowaliście się do portu i kiedy znaleźliście się w miejscu gdzie wielki "mutant?" zniszczył bramę, spotkaliście krasnoluda wypytującego jakiegoś wojaka z mieczem dwuręcznym i pistoletem za pasem o statek w porcie. Szybko okazało się ,że ów człowiek dysponuje statkiem ,który moze zabrać was z wyspy i potrzebuje tylko zapasów i załogi.>


<Ingwar, Rhunar>

<Żartując sobie jak za dawnych czasów Rhunar oddał miecz Ingwarowi ,a ten odprawił rytuał nadania imion broniom ,któe zaakceptował. Nie wyglądały jak bronie krasnoluda ale tylko krasnolud mógł wykuć takie miecze. Może i wyglądają mało artystycznie ale są skuteczne i solidne. Wreszcie nadszedł moment rozpakowania prezentu. Pod kocem była skrzynia jak się okazało a nie worek. Ingwar bezceremonialnie dobrał się do zawartości byle szybciej zobaczyć co jest wewnątrz. Kiedy skrzynia została otwarta a zawartość wyciągnięta waszym oczom ukazała się czarna jak smoła zbroja segmentowa z dziwnego materiału. W dotyku twardy jak stal a jednocześnie lekki jak skóra. Zbroja została wykonana na kogoś znacznie wyższego i szczuplejszego niż Ingwar, w jaki sposób ma pasować? Czarny pancerz osłania korpus i ramiona, a u dołu sięgać będzie zapewne bioder. Zbroja jest matowa i dziwnie pachnie, jakby jakimiś nieznanymi ,przyjemnymi dla zmysłów perfumami. Do zbroji dołączony jest hełm,półpłytowy,mosiężny, zamknięty, bez osłony szyji, z góry półokragła kopuła,po bokach płaskie ścianki .Osłania uszy i nos, kończy się na wysokości ust.Po bokach wkute są lekko zakręcone baranie rogi. Hełm w przeciwieństwie do zbroji wygląda na robote krasnoludzką. >

<Kiedy oglądaliście prezent dla Ingwara , dotarł do was inyżnier zwany Herdk i oznajmił ,że znaleźli się ocalali z miasta ludzie ,a statek khornitów jest pusty i przypłynął nim jeden człowiek ,który go podobno znalazł więc żadnej walki nie będzię bo tamten nie chce walczyć tylko szuka jedzenia i załogi.>

<Wszyscy>

<Przygotowując się do szybkiego opuszczenia wyspy zaczęliście się zastanawiać co można w miaręszybko zabrać ze sobą. Co przyda się w podróży i po niej a co nie będzie obciążało bezsensownie statku ,którym macie płynąć.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 22:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sięgam po broń i próbuje ją wyczyścić. Powolutku małymi kroczkami, aby się nie przemęczyć. Każdej osobie za okazaną pomoc dziękuje, a gdy dziewczyny mi pomagają próbuje się coś o nich dowiedzieć.

- Jeszcze raz dziękuje, że bogowie pozwolili mi trafić na krasnoludzkiego medyka. Co do kowala i zbrojmistrza to chętnie skorzystam z tych informacji. będzie mi bardzo potrzebna nowa zbroja i ewentualna naprawa oręża.

- Nikt mi nie mówił że Anastazja ma siostrę bliźniaczkę. Nawet jej ojciec który mnie najął. To dość intrygujące. Możecie mi to wyjaśnić? Chciałbym się również dowiedzieć kim była wasza matka która czuwa nad wami. Matczyna miłość to wielka moc.

Wysłuchuje uważnie słów dziewczyn. Gdy skończą mówić proszę je aby przyszykowały nas do drogi i zebrały przede wszystkim prowiant na drogę.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 23:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Statek? Czy on mówi, że ma sprawny statek? O bogowie, dziękuję!

<Wyrwało mi się z ust szybciej niż zdążyłem nad tym pomyśleć. "Ale jak? Wszystkie statki były zniszczone, a on ma statek. Swój własny? Sam? Nie wygląda na kapitana, ba nawet na wilka morskiego... Nawet na majtka! Czy to nie znowu złudy chaosu, które próbują mnie omamić kolejną sztuczką?">

<Gdy podbiega krasnolud i zarzuca człowiekowi, że ten statek jest chaosycki i trzeba go spalić, tracę nadzieję i już mam zamiar się rzucić na człowieka, nawet z gołymi rękami. A właściwie z jedną gołą ręką. Na szczęście wychodzi na jaw, że on sam jest po naszej stronie, więc zaczynam gorączkowo myśleć nad tym co mogę zrobić. Szybko zwracam się do krasnoludów, żołnierzy i właściciela statku.>

- Musimy się z tej wyspy zabrać jak najprędzej, gdyż nad nią ciąży widmo Chaosu. Trzeba zebrać jak najwięcej prowiantu na drogę... Ale przede wszystkim potrzebny jest ktoś z umiejętnościami nawigatora i masa silnych mężczyzn.

<"Chyba zaczynam się gubić, cholera muszę po kolei.">

- Ściągnijmy tu wszystkich żywych. Pewnie gdzieś znaleźli schronienia... może w zamku, albo w koszarach. Gdzieś musi być nas więcej. Może wśród nich jest jakiś doświadczony kapitan. Trzeba też przetrząsnąć wszelkie piwniczki domów w poszukiwaniu zapasów jedzenia i nabrać masę pitnej wody, bo droga na kontynent długa. Może gdzieś jest jeszcze jakaś niezbyt naruszona karczma, tam powinno być tego więcej. W koszarach była przecież dobrze wyposażona kuchnia. Czy ktoś zechce mi tam towarzyszyć? Sam dużo nie przyniosę.

<Spoglądam wymownie na moje skrócone prawe ramię.>

<"O Myrmidio, skąd u mnie taka inicjatywa? Chyba perspektywa opuszczenia tej przeklętej wyspy pcha mnie do działania. Poza tym czuję wewnętrzną potrzebę pomocy tym co przeżyli. W końcu to też po części moja wina.">

<O ile nie padnie inna sugestia ruszam z kimś do koszarowej kuchni. Zbieramy stamtąd tak dużo żywności ile się da, starając się dobierać tą, która może dłużej poleżeć na morzu, bez ryzyka zepsucia się. A przy okazji rozglądam się za jakimiś jednoręcznym mieczem i liną nadającą się na zrobienie lassa. Jako że z mojego łuku na razie nie będę mógł zrobić użytku patrzę też, czy nie ma w pobliżu jakiejś małej, jednoręcznej kuszy i bełtów.>

<"Mieliśmy cały oddział strzelców, ale to byli sami łucznicy. Może któryś z innych oddziałów posługiwał się jednak kuszami i ktoś zostawił ją w tym zamieszaniu. Bezpieczniej czuje się z bronią dystansową.">

<Staram się jednak za długo nie zwlekać, zdecydowanie nie chcę by ten statek odpłynął beze mnie.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 23:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Okręt jest częściowo gotowy do drogi. Ma zapas prochu i oleju do lamp czy do kuchni ale kompletnie brak prowiantu a wodę pitną tsza koniecznie wymienić. Widzę że wy też nie macie ochoty zostawać tu dłużej niż to konieczne. W porcie jest sporo wraków lub na wpół zatopionych okrętów. Przy odrobinie szczęścia powinniśmy tam znaleźć zapasy okrętów które gotowały się do wypłynięcia z portu. Zaoszczędzi nam to sporo czasu. Powinniśmy tez znaleźć zapasowe żagle bo nie uśmiecha mi się pływać pod umazanymi krwią żaglami no i na pełnym morzu będzie trudno wyjaśnić że to wcale nie chaośnicka bandera. A przy odrobinie szczęścia znajdziemy też jakieś towary które pozwolą na nowy start tym wszystkim którzy opuszcza to cuchnące śmiercią miejsce…

< W pewnym momencie mój monolog przerywa głośne burczenie w brzuchu.>

- Czy ocalało u was coś co nadawało by się do jedzenia. Od paru dni nie miałem nic w ustach i jeszcze trochę a zacznę wyjadać proch z beczki.

<Dodaję z wymuszonym uśmiechem. Po chwili rozglądam się po zebranych pozostałych mieszkańcach wyspy.>

- Słyszeliście może imię Aciddis? Albo cos o kimś kto nazywa się „Synem Ojca” lub imię Vitriel?

<Patrzę za odchodzącym jednorękim.>

- Ma facet rację. Dobrze by było znaleźć kogoś obytego z morzem. I przed wyjazdem odszukać każdego kto będzie chciał odpłynąć. No i każdego uzbroić bo na wodzie też jest sporo niebezpieczeństw. A nie wszystkie pływają pod chaotycka ale też pod piracka banderą.

<Idę z krasnoludami chwilę odpocząć i coś zjeść. Po załatwieniu najpilniejszych potrzeb pomagam w przygotowaniach do wypłynięcia. Pomagam przy zaprowiantowaniu okrętu, oczyszczeniu pokładu, wymianie żagli, poszukiwaniu ocalałych, oraz poszukiwaniu innych przydatnych w podróży jak i później towarów.>
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Wto Lip 17, 2012 00:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wydarzenie. Nowa sytuacja. Ciekawie, choć muszę przyznać, że i dziwnie. Cóż. Ważne że mamy się jak wydostać.

Zebrani na stołówce spojrzeli na mnie. Siedziałem na jednym z krzeseł popijając kufel piwa i zastanawiając się nad listą rzeczy potrzebnych.

- Szmaragdy, soczewki i oka ptaków. Ołów i serca zwierzoludzi. Warsztat... narzędzia... kowadło. Dobrze że nie mamy zagłady bo byśmy w życiu nie dotargali go... hm... hm...

Wstałem i przeszedłem się raz i dwa z kuflem w dłoni.

- Prowiant, woda i trunek. Przede wszystkim to będzie trzeba wziąć. Aha! Co tajniejsze rzeczy myślę, że pójdą na łódź podwodną, nie ma co ich okazywać ludziom. Sama łódź... myślę, że nie specjalnie będzie to dla nich zaskoczeniem. Lepiej nie pozostawiać na opustoszałej wyspie przyciągającej licho, żadnych niezwykłych wynalazków.

- Kolejne. Ważne rzeczy - dokumenty, księgi i temu podobne. Narzędzia, te najpotrzebniejsze, które pozwolą nam na naprawdę łodzi i okrętu. Mnie samemu potrzebne będzie co najmniej małe kowadło.

- Z pozostałych... musimy patrzeć na stosunek ciężaru do wartości. Nie wiemy ile będzie ocalałych. Mamy gdzieś księgę ze spisem tego co mamy na stanie?

Przechadzam się i zbieram informację od wszystkich. To ważne... bardzo ważne...

- Mistrzu Strzelimłocie... czy są jakieś wyjątkowo ważne rzeczy, które musimy zabrać? Cokolwiek tutaj pozostanie będziemy musieli zniszczyć, aby nie wpadło w niepowołane ręce.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Wto Lip 17, 2012 09:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przywdziewam zbroje, patrząc jak leży i czy nie będzie trzeba jej przerabiać... zapach mi nie przeszkadza całkowicie, zakładam hełm zakrywając całkowicie moja twarz.

Przypasuję Bronie do pasa albo pleców zależy jaka mam możliwość.
Poszedłem z Rhunarem witajac się z Jordim, gdy oni dysputowali ja siadłem sobie z boku, i szczególnie nawet nie przysłuchiwałem się nawet rozmowie.
W końcu to nie ja zarządzam faktorią ani nie ja wiem co w niej się znajduję.

Jednak w końcu wciąłem swoje trzy słowa...

- Ja bym przetrząsnął zamek wraz ze skarbcem... może tam znajdzie się coś ciekawego... Pozostawić tak wszystko na pastwę czasu...i losu...Kto wie co zebrał ten Hrabia przez te wieki, może jakieś starożytne krasnoludzkie artefakty by się znalazły...



- Ktoś kto sie zna na żegludze, nawigator, sternik, żarło, jakieś medykamenty, jeżeli uda się znaleźć, proch, kule, jeżeli nie ma na statku, armaty jezeli ich nie ma.
Nie zapominajcie ze chociaż stąd odpływamy to nie będzie spacerek, różne rzeczy mogą trafić się na morzu. Kompas, mapy, byśmy nie zgubili drogi i nie popłyneli do nowego świata. Boję się o zarazę na statku, tyle skatowanych osób w tak małym miejscu grozi tym...będziemy podróżować miesiac? dwa? .... weźcie to pod uwagę.Ile krasnoludów wejdzie do łodzi podwodnej? I ilu nas przetrwało?

_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 00:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Pascal>

<Zabrałeś się za czyszczenie broni i ekwipunku który ci pozostał ,a dziewczęta wyruszyły z krasnoludem na poszukiwanie prowiantu i innych niezbędnych rzeczy. Broń jest w dobrym stanie ,chociaż kowal przyda się zarówno toporowi jak i korbaczowi. Widać uchyłki ,rysy i pęknięcia powstałe po ostatniej walce z chaosytą. Modląc się do Ulryka oczekiwałeś powrotu panienek. Kiedy wróciły zjedliście razem posiłek przygotowany przez krasnoludy i trochę porozmawialiście. Dowiedziałeś się, że obie dziewczyny wiedziały o swoim istnieniu ale nikomu nie wolno było o tym mówić. Christian Sleevee nie był ich prawdziwym ojcem , a ojczymem. Dziewczyny nie znają swoich prawdziwych rodziców. Słyszały kiedyś jak piastunki rozmawiały między sobą i sugerowały ,że dzieci przyniesiono z lasu...Idąc tym tropem doszedłeś do wniosku,że może wcale nie urodziły się na wyspie a na starym lądzie...Siły wracają ci z każdą chwilą odpoczynku spędzoną w towarzystwie dziewcząt. W końcu byliście gotowi do drogi ,a w sakiewce zebrało się 85 sztuk złota. Dotarłeś na statek o własnych siłach.>


<Klaus>

<Wszyscy przyznali tobie rację. Potrzeba kogoś do dowodzenia statkiem ale skąd wziąść kogoś takiego? kiedy ludzie zaczęli wymieniać się uwagami Okazało się ,że jeden z ocalałych jest doświadczonym marynarzem. Mocno wysuszony jegomość po czterdziestu wiosnach, zgodził się wydawać komendy co do kierowania statkiem jednak przydałby się jeszcze nawigator. Po dłuższej dyskusji ludzie doszli do porozumienia i zaczęli w kilkuosobowych grupach przetrząsać resztki miasta w poszukiwaniu jedzenia i wszystkiego co może się przydać. Niestety ,żadna karczma nie ocalała a budynki wojskowe i najemnicze zostały zrównane z ziemią dokładniej niż pozostałe. Tylko koszary w zamku się ostały ale nikt nie odważył się tam chodzić kiedy ludzie zaczeli mówić ,że trupy patrzą tam na żywych wyciągając do nich ręce. Miecz znalazłeś bardzo szybko. Pośród zabitych wala się sporo uzbrojenia. Z kuszą było już trudniej ale otrzymałeś zwykłą kusze na korbę od krasnoludów. >


<Kurt>

<Udałeś się z krasnoludami do ich faktorii gdzie jeszcze raz zostałeś drobiazgowo wypytany po czym dostałeś posiłek. Przedstawiłęś swoje spostrzeżenia po czym pozwolono ci wrócić na statek gdzie razem z grupą ocalałych ludzi przygotowywaliście statek do podróży. Udało się wymienić żagle na zwykłe białe płótna, oczyścić pokłady z martwych i tego co z nich zostało. Zebraliście proste uzbrojenie dla ludzi ,nawet dla tych najmłodszych pasażerów. Chcieliście zbadać podtopione okręty ale okazały się śmiertelną pułapką. Po tym jak jeden z poszukiwaczy utopił się wewnątrz "wraku" zrezygnowaliście z przetrząsania statków. >


<Rhunar, Ingwar>>

<Rhunar zaczął wymieniać co mu potrzeba a jeden z inżynierów robił notatki potwierdzając od ręki co jest a czego nie ma. Woreczek szmaragdów przygotował ci sam Jordi, soczewke macie jedną, tę dużą którą sam obrabiałeś. Jak się okazało nikt jej nie zniszczył i cały czas byłą schowana w warsztacie. Nie ma oczu ptaków ponieważ nikt nie zbiera takich rzeczy a wieże magów napewno są nadal zabezpieczone przed intruzami. Sztabki ołowiu są w magazynie więc to też nie problem. Natomiast serca zwierzoludzi musisz zbierać sam. Kiedy o nich wspomniałeś wszyscy obecni na stołówce spojrzeli na ciebie jak na szaleńca i z niesmakiem. Prowiant zabierzecie z faktorii. Kilka wozów suszonych, wędzonych i peklowanych racji mięsa, owoców, oraz beczki piwa i troche krasnoludzkiego spirytusu "na odkażanie ran". Cały warsztat kowalski również zgodzono się przenieść na statek ale będzie trzeba korzystać z tamtejszego paleniska bo pieca nie da sie przenieść na statek. >

-Księgi i tajemnice krasnoludzkie zabiorę na łódź a resztę zniszczymy lub zabezpieczymy w inny sposób. Faktoria jest przygotowana nawet na śmierć wszystkich swoich obrońców.

<Ingwar przywdział zbroję którą podarowała mu Shehtar. Początkowo był zły i myślał ,że Shahtar znów z niego zakpiła gdyż pancerz był za ciasny i za długi , jak koszula nocna elfa. Ale im bardziej Ingwar był zły i im więcej przeklinał tym bardziej pancerz się dopasowywał a w końcu leżał jak na zamówienie. Dziwny materiał okazał się twardy conajmniej jak stal a jednocześnie lekki jak skórznia. Zarówno Rhunar jak i mistrz Jordi stwierdzili ,że to robota mrocznych elfów i nie jest to coś czego mogą używać "słabi" ludzie. Powinieneś uważać jak go używasz i poznać go w walce. Od ręki nikt nie potrafił powiedzieć nic więcej. Medykamenty zabierzecie z krasnoludzkiego lazaretu, wystarczy dla wszystkich. Łącznie z wami ,Kargunem, Jordim ,Axerundem i jego elfią żoną , w faktorii przeżyło szesnaście osób. Na twoją prośbę zbadano skarbiec w zamku ale okazało się,że ktoś was ubiegł. Nie została ani jedna sztuka złota. Cokolwiek było w skarbcu ktoś już to zabrał. Łodzią podwodną popłynie Jordi, Axerund, jego żona Ismene i najstarszy z pozostałych przy życiu inżynierów. Dodając do tego prowiant na kilka miesięcy i tajemnice krasnoludzkie, nic więcej sie tam nie pomieści>


<Wszyscy>

<Cały dzień poświęciliście na przygotowanie statku do wypłynięcia zbierając wszystko co uważaliście za przydatne aż w końcu wszyscy zebrali się w zniszczonym porcie aby opuścić tę nieszczęsną wyspę. Na statek który normalnie mieści około dwudziestu osób załogi wpowadziło się dwunastu krasnoludów i trzydziestu sześciu ludzi, z czego trzynastu mężczyzn a reszta to kobiety i dzieci. Zapakowaliście na statek tyle ile tylko się dało aby mógł płynąć bez ryzyka zatonięcia z powodu przeładowania. Dziesięć armat pod pokładem będzie musiało wystarczyć...Kiedy byliście już gotowi statek odcumował i wszyscy z ulgą i nadzieją na lepsze jutro patrzyli jak Wyspa Wichru i Mroku znika na horyzoncie.>



Koniec części pierwszej.

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.