Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt I Cz2 Na stałym lądzie...
Idź do strony 1, 2, 3 ... 57, 58, 59  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3938
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Lip 15, 2012 21:46    Temat postu: Akt I Cz2 Na stałym lądzie... Odpowiedz z cytatem

<Tellan>

<Mijały miesiące a ty razem ze swoimi kompanami wędrowałaś po lasach i wioskach szukając środków by przeżyć. Wiosną ,latem a nawet jesienią radziliście sobie całkiem dobrze ale zimą zarówno lasy jak i wsie nie dostarczały wystarczajaco pożywienia. Nawet chłopi nie mieli co jeść. Na dodatek Tego roku w jesień zaczęli was ścigać żołnierze i łowcy nagród jak się okazało nasłani przez twojego "fałszywego" męża. Wygnanie ciebie to dla niego zbyt mało. Postanowił się upewnić ,że nikt ci nie uwierzy ,a Ty nie będziesz miała możliwości się zemścić.
We czwórkę uciekaliście przez las gonieni przez oddział konnych strażników dróg i łowców nagród. Straciłaś już nadzieję ,że wam się uda..Wam? Tak naprawdę ścigają tylko ciebie a Klara ,Bruno i Bernard są przy tobie. Jednak jeśli was złapią nie oszczędzą nikogo. Wbiegliście na płaskowyż, drzewa zostały za wami. Nieopodal widać nadciągających za wami jeźdźców a przed wami...Jakby z pod ziemi wyrósł obóz. Ustawione w kupie namioty wokół ogniska zdają się być miejscem rezydowania żołnierzy ,którzy grzeją się przy ognisku. To chyba najemnicy bo ich choragiew nie przypomina żadnej imperialnej a może to bandyci?? Zdaje się ,że sami młodzi mężczyźni. Wyczerpani ,spoceni i zagubieni straciliście nadzieję na ucieczkę. >

-Na bogów!! Wpadliśmy w pułapkę, zapędzili nas tam gdzie chcieli <Oświadczył Bruno.>

-Jeśli się poddamy to może oszczędzą chociaż Ciebie Tellan..

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus


Ostatnio zmieniony przez Blackswordsman dnia Nie Wrz 14, 2014 17:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Nie Lip 15, 2012 22:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Zdenerwowana rozglądam się w poszukiwaniu miejsca w którym moglibyśmy się ukryć. Pot spływa mi po skroniach, a serce łomocze jakby chciało się wyrwać. Nigdy wcześniej nie byłam zmuszona uciekać. Nogi powoli odmawiają mi posłuszeństwa. Gdyby nie Klara i chłopaki już dawno by mnie dopadli.>

-Nie, to nie jest najlepsze rozwiązanie dla was. [odparła zdyszana] To mnie przecież szukają. Niepotrzebnie was to wciągnęłam przyjaciele. Musicie uciekać. Wierzę, że przydacie mi się jeszcze dlatego musicie żyć.

<Podchodzę do Klary i ujmuje jej dłoń w pożegnawczym geście. Nastepnie żegnam się z Brunem i Bernardem>

- Do zobaczenia przyjaciele. < usmiecham się na pożegnanie. > Dziękuję wam za wszystko.

<Zrezygnowana kieruję się w stronę obozowiska. Moje ciało i nogi drżą z obawy przed tym co sie może zaraz stać.>

Moge spodziewać sie po tym parszywym draniu już tylko najgorszego...A jednak bedzie mi dane dołączyć do was wkrótce kochani...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3938
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 21:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan>

<Z wielkimi oporami ale w końcu twoi towarzysze zgodzili się aby rozdzielić się. Może rzeczywiście macie większe szanse ,że ktoś przeżyje. Ruszyłaś przez śnieg nie wiedząc do końca co cię czeka w dziwnym obozowisku. Kiedy dotarłaś do wielkiego ogniska przy którym siedzieli żołnierze. Sami młodzi ...mężczyźni. Większość młodsza od Ciebie...Nie zdziwili się ani za bardzo nie przejęli twoją osobą. Ot zabłąkana kobietka pośród bandy wojowników. Poczułaś strach na myśl o tym co oni mogą z tobą zrobić. Część z tych ludzi rozgrzewa się miodem, inni grają w kości. Przy ognisku jest ich około dwóch tuzinów. Jednak jest kilku rzucających się w oczy. Bardzo podejrzany typ w czarnym płaszczu ogrywający wszystkich w kości, prosto wyglądający wielkolud postury ogra, szczupły facet z parszywywm spojrzeniem sępa, młody blondyn bawiący się nożami... Kiedy stanęłaś blisko ogniska i jego ogrzewającego kręgu mężczyźni spojrzeli na ciebie niczym wilki na swoją zdobycz. Człowiek z aparycją sępa zapytał złośliwie.>

-Czego tu szukasz kobietko?Życie ci nie miłe , a mozę chcesz nas rozgrzać jednego po drugim??


<Stałaś chwilę w konsternacji kiedy nadjechała sześcio osobowa grupa jeźdźców goniąca za tobą od kilku dni. Otoczyli cię i chcą pochwycić. Odniosłaś wrażenie ,że obie strony jednak nie są razem, a moze nawet się nie znają.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 21:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Stojąc w konsternacji spoglądam to na członków obozowiska to na jeźdźców. >

Chyba gorzej być nie mogło-pomyślałam- trafiłam między młot a kowadło...ale z drugiej strony...

<Spoglądam w stronę mężczyzny który się do mnie odezwał i nie dając po sobie poznać lęku który mną zawładną mówię stanowczym głosem>

- A właśnie, że życie mi miłe. Tylko że co niektórym wydaje się, że mogą mi je bezkarnie odebrać. < wypowiadająć te słowa kieruję twarz w stronę jeźdźców>

- Ten łajdak musiał wysłać was aż sześciu przeciwko jednej, słabej kobietce?Śmieszne <drwie sobie z nich> Widać sam nie potrafi poradzić sobie z niczym, tylko wysługuje się wami od brudnej roboty... Żal mi was bo prędzej czy później was też wynagrodzi w odpowiedni sposób <rzucam z ironią>[/i]
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3938
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 22:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Tellan>

<Człowiek o aparycji sępa zaczął się śmiać>

-Patrzcie jaka pyskata dziewka!! Podobasz mi się, z takim temperamentem ogrzejesz mnie przez całą zimę hehehe... <Nagle śmiech urwał się>

<Jeźdźcy nic ci nie odpowiedzieli. Uśmiechając się złowieszczo zarzucili na ciebie postronek a pętla mocno zacisnęła się na twojej szyi. Dopiero wtedy jeden z jeźdźców powiedział.>

-Ona idzie z nami, i zrobimy z nią co chcemy. Nie zginie, zabawimy się z nią wiele razy. To znana banitka i złodziejka ale możemy wam ją odsprzedać po zabawie. Napewno będzie świetną obozową dziwką na chłodne wieczory...

<Człowiek zacisnął ci pentlę na szyi i już chciał ruszać kiedy ktoś przeciął sznur pociskiem z łuku. Usłyszałaś poważny ale "wrażliwy" głos mężczyzny.>

-Każdy ma prawo do wolności i godności. Każdy ma prawo do walki o to...kobieto!! Jeśli chcesz do nas dołączyć to dam ci szansę wywalczenia sobie godności...Jeśli nie chcesz walczyć razem z nami o lepsze jutro oni cię zabiorą i sama wiesz co zrobią. Decyduj...

<Obejrzałaś się i zobaczyłaś młodego mężczyznę w błękitnym płaczu, z szlachecką szablą przy pasie. Jego srebrne lekko kręcone długie włosy powiewały na wietrze. Jego "żelazne" spojrzenie wbiło się w twoje przestraszone i zagubione oczy.>

-Hej odpierdolcie się!! To nasza zdobycz!! Jest na nią list gończy...!!


<Elbereth>

<Już od kilku dni jesteś w drodze. Zima dopiero się zaczyna na całego. Zimny wiatr nie oszczędza ani ciebie ani twojego wierzchowca. Odkąd opuściłaś karczmę nie widziałeś żywego ducha chociaż najbliższe misteczko powinną być gdzieś blisko. Z daleko na płąskowyżu dostrzegłaś ognisko i postanowiłaś to sprawdzić. Gdy zbliżyłaś się do źródłą światła odkryłaś obóz żołnierzy , porozstawiane namioty i... jakąś kobietę uciekającą przez ścigającymi ją jeźdźcami. Wbiegła ostatkiem sił do obozu. Sama jedna z tyloma żołdakami. Przeszło ci przez myśl co mogą z nią zrobić...i co mogą zrobic z Tobą jeśli zrobisz coś nie tak.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pon Lip 16, 2012 22:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Już przez wiele miesięcy Tellan czuła jak pętla zaciska się na jej szyi. Pętla zniewolenia która pozbawiała ją tchu każdego dnia. Niejednokrotnie budziła się w nocy oblana zimnym potem. Wizje z przeszlości nie dawały jej spokoju. A teraz znów sytuacja w której się znalazła i konsekwencje jakie może nieść ze sobą przypomniała jej o bólu. Słowa jeźdźcy przeszyły ją na wylot. I nagle ten mężczyzna. Spojrzała na niego. Chwyciła pętle w obie ręce luzując wrzynający się w szyję sznur. Drżała. Czy to ulga?Czy to dalej strach...?>

Nie liczyłam na pomoc...-pomyślała- obym nie popełniła kolejnego błedu

- Godność....<wymówiłam drżącym głosem spoglądając na mężczyznę> Jeśli los pozwoli nie dam wam dziś tej satysfakcji na jaką liczyliście <skierowałam się w stronę jeźdźców> Już nikt nie zabawi się moim kosztem... Po moim trupie...< wykrzyczałam ze złością patrząc im w oczy>
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1617

PostWysłany: Wto Lip 17, 2012 11:46    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Zatrzymuję wierzchowca i spoglądam opatulona spod kaptura na rozgrywającą się scenę. Wiatr oraz zimny krajobraz z pewnością niosą przebieg rozmów w tej sprawie. Z ciekawością zbliżam się odrobinę zachowując jednak bezpieczny dystans.>

Nie podoba mi się ta cała sytuacja...Co tu zrobić by jej pomóc? Czy wogóle warto jej pomagać?

<Moje myśli przerwał żal i litość wobec tej kobiety. Podjeżdżam jeszcze kawałek by mogli mnie usłyszeć, lecz na taką odległość bym mogła spokojnie spiąć konia i oddalić się w pośpiechu.>

-Czemuż to męczycie tę dziewkę?! Jeśli ma stanąć przed jakimś sądem i zostać ukarana to nie do was panowie należy wymierzanie sprawiedliwości.

Oby nie było kłopotów...ten młodzian wygląda na szlachetnie urodzonego...

<Spoglądam na mężczyznę w błękitnym płaszczu.>

-Pozwolisz Panie na takie postępowanie? Godzi ono w honor i morale.

<Obserwuję zgromadzenie. Nie chcę zostać nagle zaskoczona i podzielić losu tej kobiety.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3938
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 10:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elbereth>

<Podjechałaś ostrożnie tak aby widzieć wszystko i aby cię słyszano, na jakieś pięćdziesiąt kroków. Z mieczem nikt cię pieszo nie dogoni ale jeśli mają strzelców to z łatwością Cię dosięgną. Kiedy wypowiedziałaś słowa w kierunku przebywających przy ogniu, chudy mężczyzna z paskudnym spojrzeniem i wyglądem sępa na twarzy wykrzyczał.>

-Hej uszata panienko! Podjedź bliżej i rozmawiaj z nami oko w oko. Nie gryziemy a jeśli nawet to przyjemnie. Wyglądasz na taką co szuka silnych wrażeń. W naszych namiotach napewno je znajdziesz..a jeśli chcesz pomóc tej kobiecie to powinnaś stanąć z nią ramię w ramię...

<Szlachetnie wyglądający mężczyzna tylko na ciebie spojrzał badając z kim ma do czynienia. Jego "stalowe" spojrzenie przeszyło cię na wskroś. >


<Tellan>

<Kiedy wykrzyczałaś słowa pełne złości,gdzieś z drugiej strony usłyszałaś kobiecy śpewny głos mówiący o tym aby pozostawiono cię w spokoju. Na co zareagował od razu paskudnie wyglądajacy typ przy ognisku prawie ,że rzucając wyzwanie elfce. Jeźdźcy zdecydowali się pochwycić cię raz jeszcze. Już widziałaś jak ciężki buzdygan opada ci na głowę i zabierają cię na konia ale...>


<Elbereth, Tellan>

<Nagle powietrze przeszyły bełty kusz a pięciu z sześciu jeźdźców padło bez ducha na śnieg zsuwając się wcześniej z koni. Pozostały przy życiu chciał uciekać ale wtedy szlachetnie wyglądający mężczyzna znów przemówił.>

-Przyjechałeś pojmać tutaj tę kobietę więc czyń co do ciebie należy. Odjedziesz z nią lub tutaj pozostaniesz na zawsze...Szanse są teraz do przyjęcia...- Broń się dziewczyno jeśli naprawdę pragniesz godności...

<Tellan położyła rękę na sztylecie i łuku ,które to spoczywały swobodnie przy jej ubraniu...Jeździec bez wahania dobył buzdyganu i ruszył na kobietę. Odległość jaka ich dzieliła byłą zbyt mała aby kobieta mogła oddać strzał z łuku...>


<Ingwar,Klaus,Kurt,Pascal,Rhunar>


<Wyspa oddalała się a wy czuliście coraz większą ulgę wiedząc ,że zostawiacie to wszystko za sobą. Kiedy ląd był już tylko plamą na horyzoncie usłuszeliście grzmoty i zobaczyliście błyski na tle wyspy. Niektórzy z was domyślali się,że pozostała na lądzie grupa krasnoludów ,która przed odpłynieciem zniszczy to co jest ważne a czego nie da się zabrać. Wreszcie wyspa zniknęłą wam z oczu całkowicie zastąpiona widokiem bezkresnego oceanu. Każdy otrzymał wyznaczone funkcje na pokładzie z czego dowodzenie jako najważniejszy na pokładzie przejął Rhunar. Doświadczony marynarz Rafl bo takie nosi miano , kierował pracami przy żaglach i sterze, a reszta posłusznie kierowałą się jego wskazówkami. Nie ma teraz znaczenia status czy majętność. W oczach oceanu wszyscy są równi. Mięso każdego jest tak samo jadalne dla ryb. Każdy chciał przeżyć więc obyło się bez kłótni. Jako,że prawie wszyscy spali i żyli w jednej wspólnej izbie rozwieszono płótna na sznurkach aby stworzyć prowizoryczne ściany zapewniające podstawową intymność. Kajuta kapitana zostałą zamieniona na szpital i odosobnienie dla ewentualnie ciężko chorych. Nie było zbyt wiele miejsca .,mimo to każdy starał się rozwijać. Rhunar zajął się zgłębianiem tejemnej sztuki runów. Głównie polegało to na czytaniu i bazgraniu jakichś dziwacznych dla reszty znaków, jednak w oczak kowala run widać było zadowolenie. Ingwar prawie cały czas przesiadywał ze "białym Irokezem" ćwicząc szybkość lub rozprawiając w krasnoludzkim, chyba o elfach bo padały słowa łątwo kojarzone z tą rasą. Rycerz Pascal ćwiczył celność uderzeń i płynność walki bronią oraz poprawiał swoją kondycję. W wolnych chwilach zaprzyjaźniał się jeszcze bardziej z dwoma dziewczętami ,które jak się zdawało były teraz pod jego całkowitą opieką chociaż relacje między tą trójką czasem wydawały się bardziej niż "rodzinne". Niestety zanim odpłynęliście żaden z opiekunów dziewcząt się nie odnalazł a Pascal posanowił,ze zajmie się dziewczynami conajmniej do końca podróży. Jednoręki Klaus często ćwiczył z Pascalem wyrabiając sobie wytrzymałość i szybkość zadawania ciosów. Mimo słabej wcześniej znajomości obaj chyba się zaprzyjaźnili dzięki częstym modlitwom ,które obaj codziennie recytowali, z czego Klaus zdawał się przyjmować postawę pokutnika. "Właściciel" statku zwany Kurtem również ćwiczył przy każdej możliwej okazji. Razem z Ingwarem i Pascalem próbował swoich sił w broni dwuręcznej ucząc się władania nią od podstaw a wieczorami konsultował się i pobierał nauki od inżynierów krasnoludzkich na temat używania broni palnej. Mijały tygodnie a wielka woda zdawała się nie kończyć. Ludzie coraz częściej robili się niespokojni i zdziwieni tym ,że płyniecie nie wiadomo dokąd ,bez wytyczania kierunku. Tylko Wtajemniczeni wiedzieli iż przed statkiem płynie krasnoludzki pojazd podwodny ,który wskazywał kurs. Jesień minęła i zaczęła się zima. Powietrze zrobiło się ostre i zimne jak sztylety. Ludzie nie posiadając zimowych ubrań, które na wyspie były niepotrzebne, zaczęli chorować. Nawet zwiększone racje żywnościowe nie pomogły. Ponad połowa znajdujących się na pokładzie ludzi zachorowała a co trzecia z nich oddawała swoją duszę Morrowi lub Gazulowi. Pakowaliście ciała w płótna i odprawialiście w głębiny morza. Kiedy wszyscy pozostali wrócili do zdrowia i wydawało się,że to koniec kłopotów natknęliście się na potężny sztorm. Wtedy dopiero wasze kłopoty zaczęły się na poważnie. Marynarz Ralf został porwany przez jedną z fal które przetoczyły się po pokładzie, może rozdzieliło was od krasnoludzkiej łodzi a na dodatek wichura złamała wasz jedyny maszt. Kiedy sztorm ucichł okazało się,że wody oceanu zabrały nie wiadomo kiedy jeszcze pięć osób. Dryfowaliście z prądem w niewiadomym dla siebie kierunku przez kilka dni zanim Rhunar i inżynierowie nie naprawili złamanego masztu i żagli. Kiedy niebo rozchmurzyło się popłynęliście jak wam się wydawało na wschód aby odnaleźć ląd. Mannan był jednak dla was bardzo nie przychylny ponieważ tydzień później dopadł was kolejny sztorm. Tym razem nikt nie zginął i nawet znaleźliscie ląd,niestety statek trafił na mieliznę rozpruwając sobie brzuch i nabierając wody. Jednak oparł się na płytkim dnie co zapobiegło jego zatonięciu. Pogoda w końcu uspokoiła się i dostrzegliście przed sobą pokryty śniegiem ląd zaledwie kilkanaście metrów od burty statku. Prowiant wyczerpał się poprzedniego dnia. Jeśli szybko nie znajdziecie jedzenia i schronienia to albo zamarzniecie albi umrzecie z głodu.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 11:08    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zsunąłem się na linie na mieliznę i zacząłem oglądać uszkodzenia statku.

Zwróciłem się do Rhunara

- Przyjacielu, tam gdzie jest śnieg, nie ma dużo pożywienia, może uda mi się coś wytropić a ktoś posiada dobre umiejętności polowania upoluje coś, jednak dla tak licznego zgromadzenia nie damy rady... Zdechniemy z głodu.
Na moje oko nawet jak naprawimy tą dziurę, zepchniemy statek z mielizny, chociaż nie mam pojęcia jakbyśmy mieli tego dokonać. Zajmie to dużo za dużo czasu, nie przetrwamy, no może krasnoludy jeno, jednak i tak będziemy za słabi by pływać na oślep po morzach następne tygodnie.Ściągnijmy na ląd i ruszajmy przed siebie, może znajdziemy jakieś ślady lub osadę. Chociaż nie liczyłbym na ciepłe przyjęcie jedyny teren jaki kojarzy mi się ze śniegiem to Norska...Ważne że dotarliśmy gdzieś w końcu.
- mówię spokojnie do Rhunara analizując sytuację.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 16:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

(Dotarliśmy do brzegu. Dalej już nie popłyniemy.)

Kieruje słowa do dziewczyn

- Spakujcie wszystkie swoje rzeczy w zawiniątko aby jak najmniej zamokły, moje również. Na sobie zostawcie lekkie rzeczy, gdy dojdziemy do brzegu będziemy musieli je wyrzucić.

Szukam na statku pustej beczki po wodzie pitnej lub czym podobnym i dwie długie liny. Gdy już znajdę wracam z rzeczami do dziewczyn. Wkładam zawiniątka do pustej beczki i zamykam ją. Proszę jakiegoś krasnoludzkiego inżyniera aby ją zabezpieczył jak najbardziej potrafi przed nabraniem wody. Następnie przywiązuje do niej jedną z lin i idziemy do jednej z burt. Drugą linę przywiązuje do dziobu statku, a drugi koniec do siebie. Nie wiem jak jest głęboko, a pływać nie potrafię więc...

- Zaraz wrócę po was dziewczyny.

... przywiązuje beczkę do ramienia przytulam ją i wskakuje do wody. Jeśli stoję na dnie, a głowę mam nad powierzchnią wody to każe opuścić jedną z dziewczyn mi na ramiona i ruszam do brzegu. Gdy dotrzemy na brzeg odwiązuje od siebie beczkę i otwieram ja. Każę dziewczynie się szybko przebrać i ubrać jak najcieplej a przemoczone rzeczy wyrzucić, a ja odwiązuje linę której koniec jest na statku (tak możemy przetransportować ekwipunki) i zostawią ja na brzegu, każąc pilnować jej. Staram się to robić szybko, aby samemu nie być za długo przemoczony na wietrze. Wracam po drugą dziewczynę i również na ramionach przenoszę ją na brzeg. Przebieramy się (bez podglądania oczywiście), a po tym możemy pomóc innym ale bez wchodzenia do zimnej wody. W końcu mamy line która nas łączy.

Jeśli jednak jest głębiej to unoszę się z beczką na powierzchni i próbuje dostać się do brzegu. A dziewczyny muszą same się dostać na brzeg za pomocą liny której koniec trzymam, a drugi jest na statku. Gdy już jesteśmy na plaży przebieramy się i pomagamy.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1617

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 17:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Co ten brzydal sobie myśli...pewnie jego głowa nic innego nie potrafi...

<Zignorowałam obraźliwe i chamskie zachowanie mężczyzny o twarzy sępa. Natomiast wzrok tego "szlachetniejszego" sprawił, że zamarłam na chwilę. Ściągam kaptur i przyglądam mu się uważnie.>

Ciekawe jak postąpi...i czy puszczą ją później wolno...czy mnie puszczą wolno...nigdy nie wiadomo..mężczyźni..

<Moją uwagę rozproszyło zabicie pięciu jeźdźców.>

-To już inna sprawiedliwość... <Mruczę sama do siebie i przyglądam się walce. Pilnuję jednak by nikt, po za kobietą, się do mnie nie zbliżył.>

Być może zacznie uciekać to będę mogła jej w tym pomóc...Z drugiej strony mogą strzelać...wolałabym bym mnie nie zranili...Dlaczego wogóle walczą?
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 21:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Ech… niefart… Miałem cichą nadzieję ze po przybiciu do jakiegoś portu uda mi się to paskudztwo komuś opchnąć i spróbować się jakoś ustatkować. Ostatnio też kupę czasu płynęliśmy więc myślę że teraz to już będziemy gdzieś w pobliżu znanego świata. Ile to już będzie… prawie rok jak wypłynąłem. Choć na tamtej nieszczęsnej wyspie długo nie zabawiłem. I całe moje szczęście.”

<Wysłuchałem opinii krasnoluda.>

- No zostać i czekać na zmiłowanie losu na pokładzie tej łajby nie ma co... To racja.

<Odparłem przechylając się przez reling i mówiąc jednocześnie do obu krasnoludów. Na dłuższą chwilę zamyślił się patrząc w kierunku zamarzniętego lądu.>

- Mam chyba pomysł jak nie dać się temu mrozowi… W każdym razie nie tak od razu...

<Robię chwilę przerwy układając wszystko w myślach.>

- W ładowniach powinno nam zostać jeszcze trochę tej oliwy czy oleju. Zatęchł i śmierdzi nieziemsko ale palić się powinien i powinno być tego chociaż ze dwie beczki. Będziemy mogli go użyć jako opału. Można by proch zabrać. Też na opał lub na wymianę jeżeli spotkamy jakichś ludzi. Z płótna żaglowego może byśmy zrobić coś na kształt szałasu czy innej ochrony na noc a jak starczy to resztę pociąć na dodatkowe koce. A z resztek beczek czy drewna sanie lub płozy narychtować by nie dźwigać wszystkiego na plecach. Jak dobrze widziałem pod pokładem powinniśmy też mieć trochę dziegciu czy smoły okrętowej którą można wykorzystać.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 21:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Podroż była ciężka i niespokojna, ale nie narzekałem. Na początku miałem plan by nie rzucać się w oczy, ukrywać i przemykać chyłkiem, szczególnie że jeden z krasnoludów zdawał się być tym, którego zaatakowałem na rynku. Ostatecznie uznałem jednak, że to też jest jakaś próba boska i jeżeli mam żyć wśród innych to tylko jako ja, a co ma się stać to się stanie. Wszystko przyjmę z pokorą. Skupiłem się więc na ćwiczeniach z bronią i modlitwie. Bo co z tego, że mogę być najlepszym łucznikiem w promieniu tysiąca mil morskich, skoro jedną ręką nie jestem w stanie obsługiwać nawet najprostszego łuku. Uczyłem się więc też radzenia sobie bez jednej kończyny i w końcu udało mi się dojść do niezłej wprawy. Nie mogłem się już jednak wywyższać, bo i nie miałem do tego prawa. Wiedziałem, że muszę znać swoje miejsce.>

<Dobicie do brzegu, a właściwie osiadnięcia na mieliźnie, przyjąłem z ulgą. Wniosłem modły dziękczynne do Mannana, jednocześnie zastanawiając się, czy to co spotkało innych na morzu nie wynikało z tego, że towarzyszyłem im w drodze. Wszystko to spowodowało, że nawet nie zauważyłem, że Pascal postanowił jako pierwszy zejść na suchy ląd. Wydawało mi się, że poznałem go trochę w trakcie podróżny i wspólnych ćwiczeń, ale jak widać nie do końca mi się to udało, bo swoim zachowaniem mnie zaskoczył.>

<Odwracam się w kierunku innych towarzyszy podróży i spoglądam na smutne miny niewiast i mężczyzn. Radość z dobicia do brzegu ustąpiła już odczuciu niepewności i strachu. Nie mogę ich tak zostawić i ruszyć przed siebie... Przypłynęliśmy tu razem i musimy się sobą opiekować, przynajmniej do momentu jak nie znajdziemy jakiegoś bezpiecznego miejsca. Mamy tu kobiety, dzieci, rannych i chorych. Oni nie mogą sobie tak po prostu zejść po linie do lodowatej wody. To nie przejdzie. Poza tym oni nie są gotowi do obozowania na śniegu i wietrze. Przynajmniej nie przez długi czas.>

<Czuję, że jestem coś winien uchodźcom, więc mimo że nie ja tu rządzę to postanawiam zabrać głos. Mam jakieś tam doświadczenie w obozowaniu w dziczy, czy to jako samotny łowca nagród, czy jako członek wypraw wojskowych, więc wiem, że tu trzeba coś zorganizować.>

- Eghmm... Eghmmm... Jeżeli mogę coś powiedzieć, to proponowałbym się dobrze zastanowić, co mamy zamiar teraz zrobić. Ruszanie z całą grupą, z dziećmi i chorymi na ślepo po śniegu to jak dla mnie nie najlepszy pomysł. Nie znając kierunku i poruszając się powoli nigdzie nie dojdziemy, a Morr będzie na nas zły, że tak głupio trafiliśmy przed jego oblicze.

<Dawno już nie mówiłem tyle, więc głos przez chwile uwiązł mi w gardle. Poza tym jest tu dość zimno i czuję, że zaczynam mieć małą chrypkę. Odkaszlam i kontynuuję.>

- Jak dla mnie, to trzeba zorganizować w najbliższej okolicy jakiś tymczasowy obóz. - <Spoglądam na przeprawiającego się na brzeg Pascala> - Można i na brzegu.... Ale po pierwsze trzeba by przewieźć ludzi i wyposażenie na jakichś tymczasowych łodziach, albo tratwach. Kąpiel w lodowatej wodzie przy tak zimnym powietrzu to szybka śmierć, a część z nas do pływania się zdecydowanie nie nadaje. - <Tu spoglądam na małe dzieci i przerażone miny kobiet> - No chyba, że da się przejść suchą stopą. A po drugie budowanie wśród śniegu namiotów to średni pomysł, gdy tu na statku nadal wszystko jest gotowe. Ten statek już nigdzie nie popłynie, więc warto go wykorzystać do tego, do czego teraz najlepiej się nadaje. Do schronienia się przed wiatrem, mrozem i śniegiem.

<Spoglądam dookoła na wszystkich i szukam gestów poparcia do tego co mówię.>

- No ale bez względu na wszystko trzeba wypuścić parę osób na zwiad po najbliższej okolicy. Może uda się znaleźć jakąś wioskę, albo choć zasięgnąć języka. Wtedy będzie wiadomo gdzie poprowadzić nasze stadko tak, by wszyscy dotarli bezpieczni i w miarę zdrowi. A przy okazji można też spróbować zapolować na jakąś zwierzynę, bądź zdobyć jedzenie w inny sposób.

<Tym razem spoglądam na Kurta i krasnoludy, bo to oni są tu tymi, którzy podejmują decyzję.>

- Jako, że ja i tak się nie przydam do urządzania obozu, to zgłaszam się jako pierwszy do rekonesansu. Jako takie doświadczenie mam w tej kwestii, więc nawet brak ręki nie powinien mi w tym przeszkodzić.

<Uśmiecham się, głównie dla tego, że mi wypada, niż że czuję taką potrzebę. Jestem gotowy na to by ruszyć przed siebie. Już i tak za długo gnuśniałem na tej łajbie, szczególnie że nie byłem nawet zbyt użyteczny. Pora coś zrobić. I tym razem coś dobrego.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sro Lip 18, 2012 23:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Ingwar... jest zima... - powiedziałem cicho.

Rozważałem słowa wszystkich. No cóż. Część ma rację, a część nie.

- Klaus ma rację. Nie ma po co rozbierać łajby póki nam może służyć za schronienie. Nie mamy już żywności, a budowanie obozu to strata energii. Statek nigdzie nie odpłynie dziurawy i na mieliźnie. W tym wypadku już lepiej zabezpieczyć go tak, aby nadal nadawał się do zamieszkania.

- Kolejna sprawa. Nie mamy żywności, ale śnieg da nam wodę pitną. Z beczek czy drewna możemy zrobić tratwę i nazbierać śniegu z lądu po czym na pokładzie stopić go w wodę.

- Muszę niestety zaznaczyć też to... że nie wiemy czy to stały ląd czy wyspa. Imperium, Albion, Norska, Bretonia... moment.. gdzie jeszcze w zimie pada śnieg na kontynencie? Hmm... nieważne. Tak. Zrobimy zwiad, a potem wrócimy i ustalimy co dalej.

Zastanowiłem się chwilę. Spojrzałem po wszystkich.

- W porządku. Ja, Ingwar, Klaus i Kurt schodzimy na brzeg za Pascalem. Weźmiemy jego i dziewczyny na zwiad.

- Reszta zostaje na statku. Kargun wszystkiego przypilnuje.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Lip 19, 2012 10:01    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spoglądam na przemawiającego krasnoluda, przypominając sobie zdarzenia z wyspy. To jego zaatakowałem. I tego z irokezem. Ależ ja byłem głupi. Niech mi Myrmidia to wybaczy. I wszyscy bogowie krasnoludzcy.>

- Zejdźmy więc na ląd, tylko proszę darujmy sobie moczenie w tej nieziemsko zimnej wodzie. - <Mhm... Po linie, którą zaimprowizował Pascal też nie zejdę - nie z jedna ręką. Poza tym i tak trzeba zorganizować jakiś transport wodny.>

<Rozglądam się po statku. Czy mi sie wydawało, czy jak tu wsiadaliśmy to byłą jakaś mała szalupa? Tylko czy myśmy jej czasem nie przerobili na coś, co wydawało nam się bardziej użyteczne zaraz po wypłynięciu z portu>

<Szybko wpada mi jeszcze jeden pomysł.>

- Zanim zejdziemy i ruszymy sie rozejrzeć, to proponuję ustalić jakiś plan. Jeśli ruszymy wszyscy razem, szczególnie z nienawykłymi do takich akcji kobietami, to skutek całej akcji może być żaden. Ba, możemy wpaść w jakąś zasadzkę, albo inne kłopoty.

<Chwilę rozglądam się po osobach wybranych do zbadania lądu.>

- Ja w ogóle bym do tego kobiet nie brał. Jak tylko zejdziemy na dół, trzeba by je z powrotem zabrać na okręt. Cóż... Przewietrzyły się, rozprostowały kości, ale co one same mają tam robić?

<Oj Pascal, Pascal. Mój nowy przyjacielu... Prędzej działasz niż myślisz. Obyś tych dziewczyn w jakieś kłopoty nie wpędził, zamiast je chronić. I nas przy okazji.>

- A co do nas... Powinniśmy sie rozdzielić. W grupie raźniej i bezpieczniej, ale mniejsze szanse, że do zmroku coś uda się znaleźć. Ja mogę i chętnie pójdę sam. Mam pewne doświadczenie w cichym, skrytym, ale i sprawnym poruszaniu sie po takim terenie. No i łatwiej mi będzie zaskoczyć jakąś zwierzynę, o ile na takową gdzieś trafię.

<Czekając na opinię innych i szukając sposobu na "suche" dostanie sie na ląd zbieram wszystkie swoje rzeczy. Na statku zostawiam tylko łuk, który i tak mi sie nie przyda. Reszta rzeczy idzie ze mną. Nie ma się co pozbywać wyposażenia podróżnego. Może być tak jak w Kislevie, jak polowałem na tego bandytę w jego rodzinnych rejonach. Zawierucha odcięła mnie na całkowicie dzikim obszarze i musiałem sobie radzić tym co miałem. Rozpalenie ognia, przygotowanie wody i zbudowanie schronienia bez żadnych narzędzi jest niemożliwe, i w takich warunkach kończy się szybka śmiercią.>

<Spoglądam na towarzyszy i patrzę jak się szykują do zejścia ze statku. Oby oni też mieli tego świadomość. Poza tym mogą iść w parach, czy trójkach jak mają ochotę. W końcu jak nie potrafią się cicho poruszać to i tak nici z zaskoczenia. Ja tam czuje się pewniej w pojedynkę>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 57, 58, 59  Następny
Strona 1 z 59

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.