Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt I Cz2 Na stałym lądzie...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 56, 57, 58, 59  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Wto Sty 29, 2013 21:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Jakiego urzędnika… O co chodzi?”

<Nim jednak zdążyłem zapytać odezwał się Rhunar i dotarło do mnie że chodzi im o Iruyha. Posłałem krasnoludom pełne wyrzutu spojżenie.>

„No kurna pięknie. Jak szukać se wrogów to od razu na samej górze. Vereno ześlij na mnie trochę rozumu bo sługa twój musiał go postradać”

- Jako krasnolud rzekł. Pozwólcie się ino odziać i pójdziem spokojnie gdzie tsza.

<Powoli zwlekałem się z posłania i przyodziałem. Zawinąłem swój dobytek w ciasny węzeł i jeżeli strażnicy pozwolą a medyk się zgodzi zostawiam go do przechowania.>
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 01:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Elbereth>

<Na wspomnienie o inkwizycji Beltherion spojrzał na ciebie z ukosa.>

-Inkwizycja? Postradałaś rozum? Najpierw wykończą mnie a potem dopiero jego o ile władza nie wstawi się za nim. Niech będą już krasnoludy ale ty musisz z nimi rozmawiać. Ten kowal może mnie rozpoznać, przy odrobinie szczęścia ten twardo głowy wojownik też. Obyś miała racje i oby krasnoludy naprawdę się nim zajęły ale jeśli tego nie zrobią ,sam się tym zajmę. Jak już mówiłem, we śnie każdy umiera równie łatwo...bądź spokojna, pozbędziemy się tego wściekłego psa tak czy inaczej... A teraz cię rozluźnię...

<Beltherion chwycił cię mocno za pośladki, przycisnął do siebie i pocałował namiętnie. Wtedy ktoś zastukał do drzwi...>



<Tellan>

<Iruyh zostawił cię samą w bali po czym wrócił do sali teningowej i gimnastykował się wykonując różne dziwaczne ćwiczenia tym razem już bez broni. Kiedy skończyłaś kąpiel i wypiłaś napar stanęłaś w przejściu między izbami i oglądałaś swojego mistrza miecza. Nawet wykonując zwykłe przysiady, podskoki, uniki czy padanie jego twarz jest zacięta jakby zmagał się ze śmiercią. Kiedy zadałaś pytanie Iruyh przystanął i spojrzał na ciebie badawczo.>

-Nie, nigdy nikogo nie ćwiczyłem i sądzę ,że ty będziesz ostatnia...Dlaczego pytasz? Czy uważasz ,że niewłaściwie cię traktują jako giermka??

<Rycerz uspokoił oddech rociągnął po raz ostatni nogi , wstał i podszedł do ciebie spokojnie...>

-Jeśli masz jakieś uwagi to słucham Mój giermku. Może uznam ,że warto coś zmienić... <Twarz Iruyha zrobiła się poważna a wiecznie zamknięta powieka lewego oka zaczęła drgać jakby miała się podnieść.>

-Prawie bym zapomniał...Tytejszy skryba przyniósł dla Ciebie wykaz praw podstawowych miasta. Jutro otrzymasz księgę z prawami dla stałych mieszkańców,kupców i służących. Abyś otrzymała księgę praw urzędników i straży będę musiał poprosić Hrabinę osobiście o zgodę. Czarna opaska którą nosisz należy do mnie. Mogę jednak jej użyczyć osobie którą uznam za "godną". Narazie możesz ją nosić a potem mi ją oddasz. Jeśli chcesz przeczytaj wykaz praw podstawowych, leży na biórku. A wieczerza...

<Ktoś zastukał do drzwi po czym dwóch pomocników kucharza w białych koszulach i spodniach wniosło cztery zakryte półmiski i dzban, które postawili na stole, po czym wyszli.>

-Wieczerze podano...


<Klaus>

<Wróciłeś do Złotowłosej Maruviel i nie widząć nigdzie elfów podszedłeś do karczmarza i zapytałeś o nie. Karczmarz zmierzył cię wzrokiem od stóp do głów ale powiedział bez owijania w bawełne , który pokój należy do elfów. Zbliża się późna pora więc postanowiłeś nie tracić czasu i ich odwiedzić. Wszedłeś na górę i zastukałeś we wskazane przez karczmarza drzwi.>


<Pascal>

<Laial odwzajemniła twój uśmiech i cicho jakby troche nieśmiało powiedziała>

-Jeszcze nikt mnie nie zapraszał na kolacje sir Pascal...

<Odprowadziłeś dziewczynę do pałacu i tam się rozstaliście. Udałeś się do swojej komnaty gdzie służący przygotowali ci kąpiel. Dwóch młodych parobków zostało w komnacie oczekując na twoje dalsze polecenia.>


<Ingwar, Rhunar, Kurt>

<Dowódca straży, barczysty mężczyzna z młotem dwuręcznym skinął głową pozwalając wam się spokojnie przyodziać.>

-Oręż jednak zostaje tutaj. Nie potrzebujecie go. Będziecie go mogli odebrać później...

<Zdecydowani nie stawiać oporu zostawiliście wszelką broń w izbie medyka i przyodziani ruszyliście w towarzystwie straży do ratusza.murowanego, dwupiętrowego budynku z trzema herbami białej róży na oliwkowych polach. Ciężkie dębowe drzwi odsłoniły przed wami dużą izbę w której za sporym biórkiem siedzi niziołek wertując jakieś stronnice. Wszędzie jak okiem sięgnąć widać na tablicach dziesiątki obwieszczeń i proklamacji oraz innych papierów opatrzonych pieczęciami. Przed biurkiem urzędnika stoi kilka ław i stołów zapewne do wypełniania pism przez petentów. Niziołek nieznacznie podniósł na was wzrok aby sięupewnić kto wszedł i wrócił do czytania nie zwracając na was większej uwagi. Jego owłosiona twarz ledwie wystaje znad pulpitu. Tytułu dokumentów to przedewszystkim rozporządenia z nadanymi numerami i datami. Zawierają różne prawa opracowane w ciągu kilku ostatnich lat. Stanęliście przed halflińskim urzędnikiem który to przydziela opaski i poucza o prawach. Jak widać piastuje też stanowisko sędziego. Jakby specjalnie na tę okazję przywdział czerwone palto w białe róże.>

-Witam panów. Sierżancie o co są oskarżeni ci dwaj nowi mieszkańcy i ten przyjezdny??

<Dowódca straży wyprostował się i rzekł jakby recytując:>

-Napad , poranienie i próba zabójstwa wysokiego rangą urzędnika miejskiego, Sir Iruyha. Dodatkowo ten człowiek nie posiada opaski a ten kulawy krasnolud haniebnie obraził słowem w obcym języku naszą władczynię...


<Halfling zmarszczył brwii i zapytał.>

-Kto wysuwa oskarżenia??

-Cały urząd straży i mieszkańcy miasta. Co do braku opaski to całe miasto a co do obrazy naszej Czcigodnej Pani to ja sam...

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 08:52    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gdy zostanie nam udzielony głos odzywam się pierwszy.

-Jedyne co chciałem rzec, emmm...wysoki...sądzie iż osoba z która rzeczywiście walczyliśmy. Nosi przeklęta krasnoludzka zbroje nasaczona esencja demona, tak się składa że wśród nas znajduje się znawca w tej materii, i szczerze watpie by znalazła się w tym mieście osoba na tyle kompetentna by mogła podważyć te słowa.Ta osoba zagraża całemu miastu i uczyniliśmy to w celu obrony miasta i jego mieszkańców. Po drugie ten człek, nie miał żadnej rzeczy udowadniajacej jej stan, brak opaski jest także niepodważalny, miała za to osoba która z nia przebywała. Co by być dokładnym kobieta z czarna opaska ona ani nie właczała się do walki ani żadnego uszczerbku na zdrowiu nie doznala jak i nie broniła osoby z która się mierzyliśmy. Jak sad wie jesteśmy nowymi mieszkańcami, zgodnie z prawami miasta paktowanie z chaosem jest karana śmiercia. Prawa nie reguluja kto ma to wykonac, chociaz te które mieliśmy możliwość poznać. Dodatkowo nie możemy być sadzeni za prawa które nie zostaliśmy zaznajomieni. Co do obrazy osoba która mnie skarzy niech udowodni znajomość khazalidu bo nasz jezyk jest skomplikowany i czasem złe wychwycenie stawianych słów czasem nawet jedna litera zmienia znaczenie całego wyrazu.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 15:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jestem zaskoczony udogodnieniami jakimi mnie hrabina zaszczyca, lecz nie jestem niepełnosprawny i sam mogę sobie ze wszystkim poradzić. Odsyłam wszystkich służących po czym sam biorę kąpiel i sam się przygotowuje do kolacji. Gdy już jestem gotowy nim ruszę na spotkanie z mą towarzyszką udaje się na spacer po zamku. Chcę się dowiedzieć gdzie co jest. Nie wchodzę tam gdzie hrabina mi zabroniła.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 18:15    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Usiadłam przy stoliku kiedy kolacja została podana i kiedy Iruyh zajął miejsce naprzeciw kontynuowałam rozmowę>

- Zapytałam, ponieważ zastanawiałam się czy kiedykolwiek dzieliłeś się swym doświadczeniem z innymi, podobnymi do mnie... Twoje metody, choć bardzo wyczerpujące, są skuteczne...Przynoszą efekty, może jeszcze nie takie jakie byś sobie życzył tego po tym czasie, ale zaczynałam z niczym. Nie mam porównania w tej kwestii co to metod innych rycerzy...-uśmiechnęłam się na moment po czym wzięłam kęs podanej kolacji.

[Zastanawia mnie tylko skąd u niego taka troska po treningu...? ]

- Chciałabym jeszcze o czymś porozmawiać...-kontynuowałam nieco nieśmiało obawiając się jego reakcji- Może, nie wniesie to nic istotnego w twoim mniemaniu, ale chciałabym, żebyś wiedział dla maojego własnego spokoju- wzięłam głęboki oddech [Oby nie zepsuło mu to apetytu]- Chodzi o Elbereth i jej przyjaciela...czy też kochanka. Z resztą nie ważne kim dla niej jest. W trakcie naszej rozmowy poradziła mi, żebym nie kierowała się uczuciami w stosunku do ciebie, bo to może okazać się niebezpieczne...tylko, że w mojej opinii zapomniała o sobie. Odniosłam wrażenie, że sama dała się ponieść zgubnym uczuciom... Choć jest świadoma, kim jest Beltherion, widać akceptuje to. Miałam wrażenie, że rozmawiam z inną kobietą. Nie tą samą, którą poznałam wtedy w obozie... I chociaż twierdziła, że nie ostaje po żadnej ze stron wyczułam zwątpienie- przestałam mówić na moment i wpatrywałam się w niego po czym dodałam- Wiem, że nie obchodzi Ciebie co cała reszta o tym myśli, jednak nie da się ukryć, że będą chcieli odebrać ci zbroję...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 20:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zerkam na Ingwara. Mam ochotę przy tych wszystkich ludziach opieprzyć go, zdzielić w pysk i sam palnąć sobie w czoło otwartą dłonią. O nie... ja za jego słowa i niewypażony język nie będę odpowiadać. Jedno to zostać wykiwanym przez chaosytów, dzięki Bogom Przodkom, że nie wiedzą co i jak w tej straży, ale... to to już zbyt wiele. Ostrożnie wziąłem głębszy oddech aby się uspokoić ze zbulwersowania głupotą Ingwara.

- Przyznaję się do napaści i zranienia. - powiedziałem poważnie patrząc raz to w oczy dowódcy straży to niziołkowi - Mam szeroką wiedzę o magicznych przedmiotach, szczególnie wykonanych przez moją własną rasę. Zbroja... Sir Iryuha... należy do kategorii przedmiotów zakazanych i tworzenie ich w społeczeństwie krasnoludzkim jest karane bardzo surowo. Nie bez powodu ponieważ w dawnych czasach takie przedmioty powodowały straszliwe straty i nie mam tu na myśli strat materialnych. Pancerz tego rodzaju wpływa na właściciela - jego psychikę i duszę przez esencją istoty nadprzyrodzonej weń zawartej. Powiedziałem urzędnikowi Iryuhowi o tym, jednak on zlekceważył moje słowa. Miałem zamiar go powalić lub obezwładnić, gdyż celem moim było zniszczenie przedmiotu, który zwykł być z natury zły i dążąć do niszczenia wszystkiego wokół. - powiedziałem poważnie - Przyznałem się do czynów i motywy swoje powiedziałem. Jeżeli moja ocena jest błędna osobiście przeproszę Sir Iryuha i zrekompensuję obrazę jaką poczyniłem wobec niego swoim uczynkiem.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 21:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Przyglądałam się Beltherionowi z przymrużonymi oczami.>

-Chyba nie sądzisz, iż Ciebie bym naraziła świadomie na niebezpieczeństwo? Oczywiście sama bym się z nimi skontaktowała.. prawdopodobnie anonimowo. Zrobiłabym wszystko by nie wpadli na Twój trop. W czasie takiej wizyty nie opuszczalibyśmy pokoju. <Uśmiechnęłam się.> Nie zrobię nic co mogło by Cię narazić. Wolałabym nic nie robić w tej kwestii, lecz źle się stało, że Cię rozpoznał.Może nim cokolwiek zrobimy powinnam ponownie spotkać się z Tellan. Porozmawiać z nią spokojnie. Polubiłam tę dziewczynę. Może zamieniłabym kilka słów z tym Iruyhem by wybadać jego intencje. <Dotknęłam dłonią czoła i zamknęłam oczy.> Mam w głowie bałagan Beltherionie. <Westchnęłam.> Nie jestem pewna czegokolwiek. To fascynujące, lecz również męczące. Ostatnio wiele jest pierwszych razów. Pierwsza bitwa, pierwsza kłótnia, pierwszy wróg...

<Lekko zaskoczona otworzyłam oczy, gdy Belth chwycił mnie za pośladki i przyciągnął do siebie. Na ustach błąkał się uśmiech. Odwzajemniłam jego pocałunek gryząc go w dolną wargę. Wtem usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Zamarłam na moment i spojrzałam na ukochanego. Wyswobodziłam się z jego objęć by podejść do drzwi. Stanęłam przy ścianie. Odezwałam się w staroświatowym.>

-Niczego nie zamawiałam.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Czw Sty 31, 2013 22:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Patrzę lekko ogłupiony całym tym krasomówstwem.>

„No tsza by coś mądrego powiedzieć by nie zwalili winy na mnie.”

- No panowie krasnoludowie powiedzieli o co poszło jako że znam ich dobrze myślę że prawdę powiedzieli. Co do powodów tego co się stało. Jako że poznałem Kapitana… to jest sir Iruyha również nie chciałem by doszło do rozlewu krwi dopiero gdy wydawało się że kap… sir Iruyh nie poniecha ich po obezwładnieniu próbowałem stanąć między nim a tymi tu krasnoludami co by nikt więcej życia nie postradał. Na co są świadkowie. Jeżeli to je zbrodnia w tym mieście to ja także jestem winny. – Kończę zdanie z nutą dumy w głosie. I kontynuuję. – A jak chodzi o opaski to jako rzekliście panie jestem tu przyjezdny od wczoraj i dopiero dziś ten krasnolud – wskazuję na Rhunara – Mnie o nich powiedział i jak już medyk pozwolił wyjść z lazaretu miałem zamiar się tym zająć. Bo wcześniej w zamku nikt mnie nie powiedział że brak opaski to przestępstwo.
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pią Lut 01, 2013 19:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Iruyh wyraźnie się do ciebie uśmiechnął i rzekł>

-Robisz olbrzymie postępy pomimo wszystkich przeciwności z którymi się urodziłaś. Może nawet okażesz się być zaprzeczeniem tego ,że kobiety nie nadają się do wojowania.

<Na półmiskach przyniesionych przez służbe znajduje się pieczeń wieprzowa, jakieś egzotyczne owoce i warzywa , sos śmietanowy i świeży chleb. Dzban pełen jest dobrze uważonego piwa. Iruyh uważnie cię obserwował zajadając duże kęsy pieczeni maczane w sosie i "popychane" owocami. Kiedy skończyłaś opowiadać o swoich spostrzeżeniach skomentował je spokojnie, po czym spoważniał i zapytał z zaciekawieniem.>

- Czy kierujesz się wobec mnie uczuciami innymi ponad te jakimi kieruje się giermek troszczący się o dobro swego pana
<Spojrzałam na niego zaskoczona nieco tym pytaniem>


- Oczywiście, że kieruje się twoim dobrem. Wszystko co przysięgłam tobie jest dla mnie najważniejsze...- speszona opuściłam wzrok na jedzenie- Nie potrafię określić czy to coś innego... troska...wdzięczność...Nie wiem. Czy powinnam wyzbyć się tych uczuć, żeby być dobrym giermkiem?

<Iruyh patrzył na ciebie i zastanawiał się chwilę>

-Nie. Nie wolno wyzbywać się uczuć. Człowiek bez uczuć przestaje być człowiekiem...Giermek jest człowiekiem prawda? Ciesze się że to ty się o mnie troszczysz. Nikt sie tak o mnie nie troszczył...Nie potrafie sobie wyobrazić lepszego giermka od Ciebie Tellan. O wielu rzeczach nie musze wspominać a ty wiesz co zrobić. Jakbyś rozumiała lub wiedziała co czynić bez słów...Jakimi uczuciami byś mnie nie darzyła czy to dobrymi czy złymi jesteś świetnym giermkiem i tak jak powiedziałem...Cokolwiek się zdarzy, będę zawsze po twojej stronie, nawet jeśli kiedyś staniesz przeciw mnie. Czego oczywiście bym nie chciał...
-Jesteś jak nieoszlifowany diament. Ja mam zamiar nadać ci idealny kształt i może uda mi się zrobić z ciebie lepszego wojownika niż ja...


<Uśmiechnęłam się do niego szczerze>
- Jeśli sobie tego życzysz...chociaż ja nie mam takiej potrzeby. Może uznasz to za słabość, ale ja potrzebuję tyle, aby przeżyć. Nie wiem jakich przeciwników spotkam na swej drodze, ale za pewne nie będę choć w połowie równymi tym, z którymi tobie przyszło się zmierzać.- oparłam łokiec na blacie stolika i podparłam sobie głowę, kładąc policzek na dłoni, przez moment wpatrywałam się niego zastanawiając się, która cząstka jego rozmawia tu, teraz ze mną.

[Jego natura jest bardzo zmienna...trudna do przewidzenia...]

<Westchnęłam beztrosko i sięgnęłam po owoc. Przegryzając go między słowami kontynuowałam>

- Co będziemy robić w najbliższych dniach...? Choć teraz jestem zmęczona, dzięki maści i ziołom od medyczki czuję się o wiele lepiej. Mówiłeś, że nie znasz się na kobietach, a jednak jesteś czuły i troskliwy....

<Iruyh cały czas zachowując powagę mówi spokojnie a jednocześnie przyjaźnie.>

-Czy nie znając kobiet jest niemożliwe bycie istotą ludzką i dbanie o innych? Kiedyś dawno temu myślałem tylko o sobie. Ale żyjąc z najemnikami , dowodząc nimi nauczyłem się jak ważny jest każdy kto stoi po twojej stronie. Nauczyłem się być odpowiedzialnym za innych, za tych którzy we mnie wierzą, pokładają we mnie nadzieje i zaufanie... Czy uważasz ,że za bardzo się o ciebie troszczę? Czy czymś cię uraziłem jako giermka?

-Tak, chcę abyś była najlepsza. Jestem świadom ,ze przyjdzie taki dzień w którym odejdziesz w swoją stronę albo ja "ODEJDE" i wtedy będziesz musiała walczyć beze mnie. Chcę żebyś była przygotowana, abyś poradziła sobie zawsze... To niewielka cena za to ,że zgodziłaś się mnie wspierać...Co będziemy robić? Odpoczywać, ćwiczyć, jeśli będziesz chciała będziesz zgłębiać prawa. Będziemy się niewątpliwie poznawać a ja będę uczył cię nowych manewrów i wtajemnicze cię powoli w jeszcze kilka moich sekretów kiedy uznam ,że jesteś gotowa...


<Moja mina z beztroskiej zmieniła się w poważną>

- Hm... Niczym mnie nie uraziłeś, nie o to mi chodziło. Ale rozumiem już twoje działania. Pytam dlatego, że chcę cię poznać, na tyle na ile mi pozwolisz, a nie wszystko jest dostrzegalne w zachowaniu. Chcę znać mojego mistrza i nie być zaskoczoną...

<Skończyłam jedzenie, wytarłam usta i zanim wstałam od stolika powiedziałam>

- Powinnam się już położyć i pozwolić odpocząć memu ciału. Dałeś mi dziś mocny wycisk, mistrzu, a jutro ciąg dalszy.

<Jesli Iruyh nie ma nic przeciwko odchodzę w stronę szafy gdzie pozostawiam swoje rzeczy i zakładam koszulę. Dokańczam nocną toaletę i wślizguję się do łóżka.>

<Przebrałaś się i położyłaś do wygodnego szerokiego łoża z zasłonami. Iruyh dokończył kolację i usiadł na skraju łóżka obok ciebie. Ujął lekko twoją dłoń i powiedział trochę jakby nieobecnym tonem.>
-Wiem co to znaczy być rannym, umierającym, samotnym, opuszczonym przez wszystkich ponieważ zginęli albo uciekli, wiem co to znaczy widzieć wszędzie śmierć bez możliwości ucieczki , wiem co to znaczy bezsilność nawet jeśli twoje serce bije tak mocno że wyrywa się z piersi a krew płynie tak szybko że nie utrzymuje się w ciele... Kiedy człowiek jest zmęczony , i słaby wtedy trzeba mu pokazać ,że nie jest sam. Nie chodzi o litość czy matczyną opieke. Chodzi o wsparcie, aby dać do zrozumienia ,że z czymkolwiek się zmagasz ktoś ,nawet obcy może dodać ci sił...
-Ty Tellan dodajesz mi bardzo wiele sił... może dlatego nie obawiam się twojego dotyku...a teraz śpij. Masz rację musisz wypoczywać. Jutro czeka nas pracowity dzień...


<Wsłuchiwałam się w każde słowo które wypływało z jego ust. Kiedy mówił o tym wszystkim poczułam ogarniając mnie smutek, jednocześnie serce które przyspieszyło swego rytmu. Choć dla mnie nieznane dotąd rzeczy o których mówił, czułam, że są prawdziwe. Kiedy skończył zacisnęłam dłoń na jego dłoni>

- Jestem tu dla Ciebie, pamiętaj-powiedziałam łagodnie- I będę tak długo, na ile mi pozwolisz...-po krótkiej przerwie dodałam- Ty tez powinieneś odpocząć <przesunęłam się w bok aby zrobić mu miejsce na łóżku>
- Czasami sen przynosi spokój i ukojenie...- dodałam układając głowę na poduszce- czasami...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob Lut 02, 2013 19:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Na głos elfki reaguję głośno mówiąc w kierunku drzwi.>

- Tu Klaus. Chciałbym porozmawiać. Z Tobą i z Beltherionem. Jest tam może?

<Czekam na odpowiedź z tamtej strony .>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Nie Lut 03, 2013 02:26    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spojrzałam na Beltheriona, wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Zrobiłam krok w tył by przepuścić Klausa do pokoju.>

-Wejdź proszę. Cóż Cię sprowadza?

<Gdy Klaus przeszedł przez drzwi zamknęłam je za nim.>

-Napijesz się wina? Usiądź proszę. <Wskazuję krzesło.>

<Podchodzę do stolika i nalewam sobie. Po czym sama zasiadam na krześle.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Nie Lut 03, 2013 20:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Wchodzę do pokoju i rozglądam się po nim.>

- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Bo jeśli tak to przyjdę kiedy indziej.

<Spoglądam na elfy, po czym korzystając z zaproszenia siadam na wskazanym krześle. Macham głową, że chętnie napije się wina.>

- Chciałbym porozmawiać o Iruyhu. Choć tak na prawdę to o bezpieczeństwie Tellan, bo jak widzę jest ona dla Ciebie Elbereth dość bliska. No a jej bezpieczeństwo zależy teraz od jej rycerza. - <przełykam ślinę.> - Zachowanie Iruyha jest bardziej niż zastanawiające. Zmienił się bardzo i jest niebezpieczny nie tylko dla ludzi, oskarżających go o cokolwiek, ale dla każdego. Wliczając to Tellan i jego samego.

<Spoglądam na Beltheriona i zwracam się do niego.>

- Ta zbroja może mieć na niego negatywny wpływ, ale może to też wynikać z czegoś innego. Wy zdaje się nie lubicie się. A może inaczej... On nie lubi Ciebie. Choć to delikatne określenie. Może źródło tej nienawiści w jakiś sposób mogłoby wyjaśnić jego dziwne zachowanie choć w drobnym fragmencie.

<Czekam na reakcję elfów. "Nie wiem, czy ich to będzie w ogóle interesować. Nie chcę opowiadać im szczegółów, jeśli po nich to spływa jak woda po kaczce. Poczekam na reakcję.">
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Wto Lut 05, 2013 23:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Uśmiechnęłam się łagodnie.>

-Oczywiście, że nie przeszkadzasz. Uprzejmy jest... <Podałam Klausowi kielich wina, nalałam również Beltherionowi. Sama wzięłam łyk siadając wygodnie. Wysłuchuję jego słów do końca.>

-Widzisz.. hmm... Tellan jest kobietą, którą poznałam kilka, może kilkanaście dni temu. Straciłam rachubę...hmm.. nieważne. Maiłyśmy niewiele czasu by porozmawiać, czy nawiązać przyjaźń, lecz darzę ją sympatią. Leży mi na sercu jej dobro oraz bezpieczeństwo. W szczególności, że stara się stać zaradną oraz silną. Rozumiem jej motywy, te którymi nią kierują, lecz obawiam się. Wyraziłam dziś swoją szczerą troskę oraz zdanie. Jednak nasza rozmowa nie trwała długo. Mam nadzieję, iż nie wzięła mych słów jako afrontu wobec jej osoby oraz Iruyha. Tego mężczyzny w sumie nie znam. Nie sądzę bym miała okazję go poznać bliżej ze względu na pewne różnice. <Odchrząknęłam.> Mimo to Tellan może liczyć na moją pomoc jak pierwszego dnia, gdy się poznałyśmy. O ile będzie chciała ją przyjąć. Mam jednak nadzieję, że nie dojdzie do takiej sytuacji, w której to rycerz Iruyh jej zagrozi bezpośrednio. Oby spełniły się jej pragnienia...<Wzięłam łyk i spojrzałam Klausowi w oczy.> Sam mężczyzna i jego pancerz... cóż.. nie możemy się wypowiedź w tej kwestii, bowiem nie mieliśmy szansy zbadać tego rynsztunku. Jeśli jest jednak tak jak mówią krasnoludy to mamy problem. Z tego co widziałam nikt nie zareagował na to co zrobił dzisiejszego dnia na ulicy, więc wystąpienie przeciw niemu niesie za sobą spore ryzyko. Może krasnoludy mogą rzucić odrobinę światła na tę sprawę? Planowałam wybrać się do nich jutro by wypytać o tę kwestię. Co do Tellan... sądzę, iż póki sama nie podejmie takiej decyzji będzie trwać wiernie przy rycerzu bez względu na konsekwencje. Tak wnioskuję po naszej krótkiej pogawędce. <Uśmiechnęłam się, przechyliłam głowę na bok.> Wyjaśniłeś w jakiej sprawie nas odwiedziłeś, ale wyjaśnij mi jeszcze jedną kwestię. Jakie pobudki Tobą kierują? Tellan to zapewne jedna z wielu kobiet na Twej drodze, a Iruyh to..hmm.. zagadka do rozwiązania.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sro Lut 06, 2013 23:42    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Wysłuchuje Elbereth grzecznie. W końcu sam się odzywam.>

- Cóż, nikt nie zareagował na jego szlachtowanie krasnoludów pewnie z tego powodu, z jakiego teraz zaczął się wywyższać. Otóż oni w większości nie byli nawet mieszkańcami miasta, a on każe zwać się szlachcicem. I za nic ma to, że jeszcze tak niedawno był członkiem drużyny najemnej. Moim bratem, najemnikiem. Teraz jest wielkim szlachciurom i ja nie mam prawa się z nim bratać. Co mi jasno przedstawił wbijając mi sztych miecza w klatkę piersiową. I każąc się wynosić z jego... apartamentów.

<Spoglądam na elfkę, po czym kontynuuję.>

- Moje pobudki? Cóż... Gdy bogowie dali mi drugą szansę, zaprzysięgłem sobie, iż będę zwalczał Chaos i pomagał tym, którzy są przez niego niszczeni. Obawiam się, że zmiana charakteru Iruyha, jego dziwne zachowanie i cała ta sytuacja może mieć związek z Chaosem. Tak jak wspominały krasnoludy. I trzebaby coś z tym zrobić. Póki czas.
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Czw Lut 07, 2013 10:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Nie chciałabym Cię urazić Klausie...ale...hmm.. nie wyglądasz ani na kapłana, ani na nowicjusza, ani nawet na łowcę czarownic. Wnioskuję również, że Bogowie nie zesłali na Ciebie objawienia w tej kwestii. Nie możemy szafować sądów, czy zbroja jest skażona chaosem, czy też nie bez niezbitych dowodów. <Wzięłam łyk wina.> Nie sprzyjam złym Bogom, lecz zarówno Twoja jak i krasnoludów reakcja wydaje się trochę przesadzona. Należy sprawę przedyskutować oraz przemyśleć nim podejmie się jakieś kroki. Można również poobserwować zachowania Iruyha oraz Tellan. Wydaje się, iż po za dzisiejszym incydentem nie było wcześniej tego typu problemów. Podejrzewam, iż można również starać się o widzenie z Panią tego miasta by dyplomatycznie wyłuszczyć jej sprawę. Nie będzie mogła nie zareagować o ile przedstawi się jej jasne oraz silne argumenty. <Uśmiechnęłam się lekko.> Działajmy zgodnie z prawem miejscowym. Zaś jeśli chodzi o same zachowanie Iruyha... być może w forcie zachowywał się inaczej, bowiem był pośród najemników. To naturalne, iż szlachcic może się tak zachować, gdy wkracza się do jego komnat bez uprzedniego zapowiedzenia. Sama bym podobnie zareagowała, gdybyś wszedł sobie bez zapowiedzi, choć może niczego bym nie wbijała w Ciebie. Jednak z pewnością nie spodobałoby mi się, że ktoś może sobie przyjść ot tak. Nie będąc jego stanu faktycznie nie możesz się z nim bratać Klausie, chyba, że w trakcie sytuacji kryzysowych tudzież gdzieś po za murami miasta, tak jak w przypadku fortu. Przemawia przez Ciebie wzburzenie w tym momencie oraz pewna uraza. Nie spodziewałeś się takiego potraktowania, zapewne czujesz się zły, a te emocje mogą rzutować na Twoje decyzje oraz zachowania. Wydaje mi się, iż przed tą sytuacją byłeś nastawiony raczej na rozmowę, skoro poszedłeś do jego komnat. Teraz chcesz "coś z tym zrobić". Mam nadzieję, iż wino trochę ukoi Twoje nerwy oraz zamach na Twą dumę. Cieszę się, że przyszedłeś z tym do nas. Chętnie przedyskutujemy tę sprawę również z krasnoludami, aczkolwiek jak już wspomniałam, działajmy zgodnie z tutejszym prawem oraz z rozwagą. <Westchnęłam.> Klausie ani Ty ani ja nie znamy losów Iruyha. Być może jest szlachcicem od dawna, a w drużynie najemnej dowodził i zachowywał się inaczej właśnie ze względu na towarzystwo. Zakładam, że Dorian był stanu szlacheckiego, a również w forcie zachowywał się dość swobodnie. Prawdopodobnie w mieście to by uległo zmianie. To już nie jest fort najemników Klausie. Nie powinieneś zapominać o różnicach klasowych.

<Dopiłam wino i nalałam sobie kolejny kielich.>

-Życzysz sobie jeszcze wina? <Spojrzałam łagodnie na Klausa.> Miło z Twojej strony, iż obdarzasz nas pewnego rodzaju zaufaniem. Nie znamy się długo, a jednak postanowiłeś omówić tę delikatną sytuację z nami. Wydajesz się być zmęczony dzisiejszym dniem.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 56, 57, 58, 59  Następny
Strona 57 z 59

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.