Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt I Cz2 Na stałym lądzie...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 57, 58, 59  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pią Lut 08, 2013 23:58    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ingwar, Rhunar, Kurt>

<Kiedy Ingwar wygłosił swoją mowe niziołek zaczął się szczerze śmiać. Kiedy się opanował przemówił.>

-A to dobre...Sir Iruyh zagraża całemu miastu...to najlepszy dowcip tej dekady hehe.. oj przepraszam.<Niziołek spoważniał> -Wracając do sprawy. To ,że nie znacie wszystkich praw i urzędników nie jest żadnym usprawiedliwieniem, co więcej pokazuje tylko waszą ignorancję i brak chęci współżycia z mieszkańcami miasta na bardziej szerszej płaszczyźnie oraz niechęć do zgłębiania wiedzy w kwestii prawa. Sir Iruyh nie musi nosić opaski ponieważ wszyscy strażnicy, urzędnicy i władza wiedzą że ją ma. Oskarżyłeś krasnoludzie sir Iruyha o paktowanie z chaosem za co wobec ciebie dochodzi kolejny zarzut zniesławienia i to przed urzędem sądu. Mniemam ,że masz choć najmniejszy dowód na jakikolwiek pakt sir Iruyha z chaosem?? Oczywiście ,że nie masz bo takowego paktu nie ma...Wykonać wyrok śmierci na urzedniku, to już nawet nie próba zabójstwa a dodatkowo samosąd i podważanie władzy sądowniczej. Większość praw w Zweedorfie nie różni się od imperialnych. Gdyby każdy wymierzał własne prawo i robił samosądy to dopiero powstał by chaos...

<Dowódca straży która przyprowadziła was przed sąd spojrzał poważnie na Ingwara pewnie ujmując młot dwuręczny i rzekł w khazalidzie.>

-Słuch mam dobry krasnoludzie i dobrze wiem co powiedziałeś. Tak samo jak ty byś wiedział gdybym zamiast kura domowa na twoją matkę użył słowa z jedną literą więcej...

<Niziołek przytaknął znacząco głową.>

-Drugi krasnolud się przyznaje do napadu i zranienia. W porządku, narazie przyjmijmy więc ,że na zranieniu miało się skończyć. Inaczej niż w przypadku twego ziomka który sam stwierdził ,że chciał zabić i to w akcie samosądu... Kowalu załóżmy ,że twoje domysły są słuszne i było tak jak powiedziałeś. Zapomniałeś ,że nie jesteś w społeczeństwie krasnoludzkim. Skoro miałeś podejrzenia trzeba było najpierw wezwać straż. Czy sir Iruyh was zaatakował??Nie. Czy zachowywał się jakby miał uciec z miasta lub kogoś skrzywdzić? Nie. Poprostu bronił się przed BANDYCKIM napadem z waszej strony.

<Kurt został wysłuchany jako ostatni.>

-Aha czyli w twoim przypadku waść trzeba zmienić zarzut na: atak na przełożonego. Z tego co się dowiedziałem przybyłeś razem z sir Iruyhem i jego giermkiem. Zatem ostateczny wyrok wyda sir Iruyh. Zarzut o brak opaski oddalony.

<Niziołek zapisał pospierznie stronnice pergaminu po czym rzekł.>

- Dla mnie wasza wina jest oczywista. Krasnoludzie Ingwar, na mocy prawa skazuje cię na pięćdziesiąt batów, łamanie kości i w ostatecznym rozrachunku śmierć przez powieszenie i wystawienie zwłok na widok publiczny. Wymiar kary może byś zmieniony przez sir Iruyha lub Jaśniewielmożną Panią von Spee. Do czasu wykonania wyroku pozostaniesz w areszcie.
Krasnoludzie Rhunar, na mocy prawa skazuje cie na dwadzieścia batów i grzywne tysiąca złotych koron. Wymiar kary może byś zmieniony przez sir Iruyha lub Jaśniewielmożną Panią von Spee. Do czasu wykonania wyroku pozostaniesz w areszcie.
Najemniku Kurt, na mocy prawa skazuje cie na areszt do czasu osądu przez sir Iruyha. Wymiar kary nie może być zmieniony jednak za wstawiennictwem sir Iruyha lub Jaśniewielmożnej Pani von Spee możesz zostać uwolniony... Koniec posiedzenia sądu...

<Strażnicy wyraźnie są spięci i widać iż oczekują po was gwałtownej reakcji...>


<Tellan>

<Iruyh zerknął na twoją dłoń którą zacisnęłaś ,a potem spojrzał w twoje oczy. W jego wzroku dostrzegłaś ,że pod całym wojennym wykalkulowaniem kryje się choć odrobina żywego człowieka. Iruyh nieznacznie się uśmiechnął i powiedział. >

-Zostaniesz ze mną jak długo będziesz chciała Tellan. Ja pozwalam Tobie zostać przy mnie po kres świata...

<Iruyh zdjął skórznie a potem rozebrał się do naga. Bez skrępowania położył do łóżka przylegając ciałem do Ciebie ,z twarzą zwróconą w twoim kierunku. Objął cię ramieniem i zamknął oko. Potem powiedział cicho.>

-Przy Tobie Tellan odpoczywam jak nigdy a sen jest znacznie spokojniejszy. Spij dobrze...

<Zauważyłaś ,że bliskość Iruyha mimo iż jest mężczyzną przestaje ci przeszkadzać nawet kiedy przytula cię nago. Więcej ,wręcz czujesz że tak powinno być. Nie masz już żadnych obaw ,że mógł by zrobić ci jakaś krzywdę jak ludzie, którym trzeba wymierzyć karę. Zasnęłaś szybko wymęczona dzisiejszym dniem i treningiem.>
<Spałaś spokojnie i obudziłaś się jako pierwsza.Zdaje się ,że słońce już wstało. Trochę zaskoczona zobaczyłaś ,że leżysz wtulona w swojego mistrza miecza, któremu śni się chyba coś niepokojącego.>



<Pascal>

<Służba trochę zdziwiona zostawiła cię samemu sobie. Wziąłeś kąpiel, przebrałeś się w oficjalną liberię ze znakami pani tego miasta po czym ruszyłeś na przechadzkę po korytarzach zamkowych. Zanim poproszonę cię na kolację przeszedłeś parter i pierwsze piętro. Wiesz już gdzie są pokoje większości służby i straży zamkowej, gdzie jest kuchnia, sala tronowa, sala balowa, pokoje dla gości, sala muzyczna, jadalnia , koszary zamkowe. Udałeś się do jadalni gdzie czekała już na Ciebie Laial. Duży stół był zastawiony tylko dla dwóch osób a młody sługa czeka nieopodal na polecenia. Laial ubrana jest w strój służki pałacowej tym razem w pastelowych żółtobiałych kolorach. Na stole palą się świece a półmiski pełne są jedzenia. Mięso pieczone, owoce, świeży chleb, wszystko wygląda obiecująco.>

-Witaj sir Pascalu , kolacja gotowa. <Laial lekko ci się skłoniła , sługa nieopodal skłonił się nisko.>


<Elbereth Klaus>

<Beltherion nie do końca jest zadowolony z wizyty Klausa co widać po minie elfa. Przez cały czas się nie oddzywał ,przysłuchując się tylko wymianie zdań. Wreszcie postanowił zabrać głos.>

-Nie mam pojęcia dlaczego ten człowiek pała do mnie złymi uczuciami. Może jest uprzedzony do elfów?? Albo tak jak powiedziałeś ta zbroja podszeptuje mu czynienie zła...Zbroja rzeczywiście może byś przesiąknięta chaosem a dzisiejsze zachowanie tego człowieka by to potwierdzało co znaczy ,że jest zagrożeniem dla wszystkich wkoło. Powinniśmy coś zaradzić aby jego zło nie rozprzestrzeniało się na innych. Porozmawiamy o tym z krasnoludami jak tylko trochę ozdrowieją. Zdaje sie,że wiedzą dużo na ten temat. Warto było by się też zwrócić do władz i dowiedzieć jak postrzegają tego rycerza... Teraz jednak nie powinniśmy rozwlekać tej rozmowy ponieważ i ja i Elbereth jesteśmy zmęczeni dzisiejszym dniem. Ustalmy spotkanie jutro rano i wtedy będziemy planować i działać...

<Beltherion napił się wina i wbił wzrok w Klausa dając mu do zrozumienia ,że przedłużanie wizyty o tej porze nie jest mile widziane przez elfa.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sob Lut 09, 2013 13:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Słowa "sędziego" analizowałem na bieżąco. Hmmm... Widać, że Iryuh ma spore zasługi dla miasta. Pewnie jakiś naprawdę porządny tytuł. Heh... wyżej dupy nie podskoczysz. Mam też wyobrażenie o jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie, że wezwanie straży mogłoby być lepszym pomysłem, ale też nie musiało. Chociaż... dowódca straży wygląda mi na oddanego Sigmarytę, więc kto wie, z nim może dałoby się porozmawiać... no ale cóż. Za późno. Ślady na plecach i odpływ z kiesy będą chyba mi dostatecznie o tym przypominać.

Jednak na wyrok wydany na Ingwara zadrżałem. Zauważyłem, że sędzia dał pewną... bramkę. Pewne wyjście które mogłoby mu uratować życie... decyzja Hrabiny lub Czarnego Rzeźnika. Tyle czy taki gbur jak Ingwar, który sobie cały czas grabi i rzuca się do wszystkich mógłby uzyskać łaskę, któregoś z nich? Wyobrażenie, że Ingwar koży się przed nimi było... hmmm... było było... hmm.... nie było po prostu. Prędzej zdoła przed Hrabiną jeżeli już. Tylko musiałaby mu zaproponować coś co by mu... odpowiadało. Typu straczeńcza misja w celu ubicia tej mendy księcia albo pozycja nieokiełznanego szampierza.

Przez chwilę zastanawiałem się czy nie wystąpić naprzód i spróbować załagodzić sprawę. W sumie Kargun poprosił mnie, abym pilnował Ingwara. Z drugiej strony Ingwar jest dorosły i sam na własną prośbę ładuje się w coraz większe tarapaty. Chyba argument że ostatni cios prawie mu nie rozłupał czaszki i że od siły uderzenia pomieszało mu się w głowie byłby całkiem na miejscu... jakieś parę minut temu przy składaniu zeznań lub jeszcze u medyka.

Nie. Co najwyżej rozwścieczyłbym Ingwara i pewnie rozdrażnił niziołka.

- Ekhm - spróbowałem przerwać tą napiętą atmosferę - Czy możemy wiedzieć ile będzie trwało oczekiwanie w areszcie oraz... hmmm... grzywna do opłacenia wyłącznie w złocie?

Mówię spokojnie. Mam nadzieję, że to trochę poruszy zagęszczającą się atmosferę.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Sob Lut 09, 2013 16:10    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moja twarz czerwienieje, gdyby wzrok mógł zabijać... niziołek witałby się już ze swoimi bogami...W cokolwiek tam wierzy...

- TY MAŁY WYLINIAŁY GNIJĄCY KURWI SYNU ! JA CIĘ ZARAZ POŁAMIĘ ! A NASTĘPNIE Z TWOJEJ KRÓTKIEJ NÓŻKI ZROBIĘ PEJCZ I CIĘ NIM WYCHŁOSTAM ! CHODŹ TUTAJ ! MAŁY JEBAŃCU !
- Wybucham a mój głos niesie się po sklepieniu

Rzucam się w stronę ławy którą rzucam z całym sił w strażników, następnie najszybciej jak potrafię prowadzący adrenaliną rzucam się w stronę niziołka

- Może ja szczeznę ale ty nie dożyjesz kolejnego wschodu słońca...ARRRR!!! Chodz tu mały kurduplu !!!! Zaraz zmażę ci ten uśmiech z twej paskudnej mordy!

_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Sob Lut 09, 2013 19:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

< Otworzyłam szeroko oczy patrząc przez moment na niespokojną twarz Iruyha, jednocześnie czując ciepło jakie biło od jego ciała. Nie wiedząc dlaczego, wcale nie poczułam strachu ani wstydu przed tym, że tak łatwo uległam zapomnieniu i zatopiłam się w jego objęciu. Westchnęłam głęboko i na moment przymknęłam oczy, wahałam się czy powinnam przerwać ten niespokojny odpoczynek i doszłam do wniosku, że tak właśnie powinnam zrobić.>

- Iruyh...-uniosłam nieco głowę i spokojnym lecz wyraźnym głosem próbowałam wybudzić go z tego niepokojącego stanu - Iruyh...zbudź się...

_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sob Lut 09, 2013 23:00    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widząc narastającą frustrację Igwara również się przygotowałem. Kiedy wybuchnął, natychmiast rzuciłem się na niego, aby go przytrzymać.

- Uspokój się! Uspokój się na Bogów Przodków! - warknąłem.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
harry
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 05 Mar 2012
Posty: 711

PostWysłany: Sob Lut 09, 2013 23:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

„Czy ma sens mówić mu że w sumie to ja już pod nim nie służę? Cholercia gotowi są i mnie wygarbować skórę bykowcem…”

<Nie zdążyłem dokończyć myśli gdy Igwar się wydarł w niebogłosy. Patrzę w osłupieniu z otwartą gębą na krasnoluda.>

„W ten sposób umknie katu…”

<Pomyślałem patrząc na wojownika. Dopiero gdy Rhunar rzucił się go powstrzymać rzucam się Kowalowi run z pomocą>
_________________
Przyjaciel czy wróg? --> Kurt, człowiek
Przeznaczenie czy Przypadek --> Rudolf "Rudi" von Karien
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lut 11, 2013 00:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Wysłuchuję słów Elbereth spokojnie, ważąc każde słowo, które wypowiada. Uspokaja mnie jej ton głosu i sposób wypowiedzi, jak również treść, która każe się zastanowić nad tym co zaszło, a nie od razu podejmować radykalne kroki. Wino też ma pewnie na to swój wpływ.>

- Masz racje Elbereth. Wzburzyło mnie to, jak zostałem przez niego potraktowany i szukałem ujścia tym uczuciom. Dziękuję Ci za dobre rady i uspokojenie. Na pewno nie należy działać, tak jak zrobiły to krasnoludy. Trzeba najpierw rozeznać się w sytuacji.

<Uśmiecham się do elfki i spoglądam na Beltheriona, który wbija we mnie swój zniecierpliwiony wzrok. Jego słowa nie do końca do mnie przemawiają. "Nie zna go, tak? Nie wie dlaczego go nie lubi? Pss... Ściemnia. W forcie było jasno widać, że obaj się znają i nie darzą sympatią. I nie chodzi tu o rasę, bo przecież Elbereth ominęło tak szorstkie przywitanie. On coś ukrywa. Wszyscy tu coś ukrywają.">

<Przyglądam się dokładnie Beltherionowi w trakcie dopijania wina. Staram się spostrzec wszystko co wcześniej mi mogło umknąć. Od czasu gdy widziałem go w forcie, a potem spotkaliśmy się w lesie. Gdy tylko kończę wino, wstaję lekko, skinam głową i odzywam się.>

- Tak, tak. Na mnie już pora. Przepraszam, że zająłem wam czas. Na pewno jesteście zmęczeni. Więc. Do zobaczenia jutro.

<Odwracam się i wychodzę z pokoju.>

<"Dobra. To niech oni sobie tam kładą się spać jak tacy zmęczeni. Ja jeszcze postaram się dziś coś wymyślić. Ghhh.... A to znaczy, że muszę przeprosić się z krasnoludami. Ach, niech to szlak trafi.">

<Wychodzę z karczmy i kieruję się w stronę domu medyka, gdzie byli opatrywani ranni.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Pon Lut 11, 2013 13:27    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Widząc Laile i tak syto i pięknie zastawiony stół uśmiecham się sam do siebie. Podchodzę do kobiety kłaniam się i całuję ją w dłoń, po czym podchodzę do jej krzesła i odsuwając je od stołu przemawiam.

- Pani pozwoli.

Gdy tylko zasiadła, ja zajmuję swoje miejsce jak najbliżej niej.

- Ale jestem głodny. Cieszę się, że zgodziłaś się pani zjeść ze mną. A tak przy okazji to mam nadzieję, że dzisiejszy dzień spędziłaś pani w mym towarzystwie miłe popołudnie.

Siedzimy, jemy i pijemy wino. Rozmawiam z Laila na miłe i przyziemne tematy. Gdy się zrobi późno odprowadzą ją do jej komnaty.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 13:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Ingwar, Rhunar, Kurt>

<Niziołek nie zdążył odpowiedzieć na pytania Rhunar ponieważ Ingwar nagle oszalał jednak wszyscy oczekiwali właśnie takiej reakcji. Zanim Ingwar chwycił ciężkie biurko , Rhunar i Kurt już go trzymali powstrzymując krasnoluda przed popełnieniem kolejnego błędu. Strażnicy nie czekali. Dopadli do Ingwar i okładając go po głowie tępą częścią broni szybko go ogłuszyli. Następnie bez słowa zostaliście wszyscy trzej zabrani do aresztu mieszczącego się w jednym z barbakanów fortyfikacji zamkowych. Dwa piętra pod ziemią ulokowano was w chłodnej kamiennej celi z żelaznymi drzwiami. Minimalna ilość światła wpadajaca przez judasz w drzwiach nie napawa was optymizmem. Ingwar ocknął się z bólem głowy.>


<Tellan>

<<Sen Iruyha okazał się lekki. Jak tylko wypowiedziałaś jego imię ,rycerz obudził sie i otworzył oko. Druga powieka drgała ale nie uniosła się. Wypatrując niebezpieczeństwa Iruyh zauważył tylko ciebie i natychmiast się uspokoił. Spoglądał na ciebie dłuższą chwilę po czym wreszcie się odezwał.>
-Dzień dobry Tellan. Mam nadzieję ,że spałaś dobrze a moje mary nie zbudziły cię...

<Moment przebudzenia był trochę krępujący ale szybko sytuacja zmieniła się w zabawną. Wstaliście przyodzialiście się i zaczęliście ćwiczenia. Pierwsze ćwiczenie po rozcągającej gimnastyce całkowicie cię zaskoczyło. Jednak pozbierałaś myśli i ku zadowoleniu Iruyha wybrnęłaś z trudności z pochwałami. Kolejne ćwiczenia były już zwyczajnym męczącym treningiem w którym odczuwałaś jak wielkie braki masz jeszcze do uzupełnienia. Chociaż jest ciężko i trudno, każdego dnia odkrywasz ,że lubisz spędzać czas z tym dziwnym mężczyzną któremu przyrzekłaś posłuszeństwo. Kiedy wyraziłaś swoje zaskoczenie i zagubienie niektórymi reakcjami Iruyha on uśmiechnął się i raz jeszcze potargał ci włosy dłonią. >

-To tak jak ja. Poza treningiem też nie wiem czego się po tobie spodziewać...Ale odkrywam cię i poznaję każdego dnia...

<Ktoś zapukał do drzwi i dało się słyszeć głos.>

-Panie. Przynieśliśmy śniadanie oraz dokumenty do zatwierdzenia...

-Wejść!! <powiedział rycerz rozkazującym tonem.> -Tellan zasiądziemy teraz do posiłku a potem dalsza część treningu...

<Słudzy zastawili stół półmiskami z chlebem ,jajecznica, naleśnikami z serem i sałatką warzywną. Najstarszy sługa położył przy Iruyhu na stole trzy zapisane karty papirusu.>

-To pilna sprawa panie. Wyroki sądowe...

<Iruyh usiadł razem z Tobą wygodnie przy stole i zaczął wpatrywać się w pergaminy.>

-Przyjdzcie po dokumenty po śniadaniu...

<Słudzy opuścili izbę pozostawiając was samych przy śniadaniu.>

-Przeczytaj proszę na głos Tellan. To w pewnym sensie dotyczy i ciebie...

<Iruyh podał ci trzy karty pergaminu.>


<Klaus>

<Pożegnałeś się z elfami i ruszyłeś ponownie do domu medyka. Na zewnątrz robi się coraz zimniej i jest już całkiem ciemno. Kiedy zapukałeś do drzwi medyka otworzono ci jednak widząc iż sam nie potrzebujesz pomocy medyk wyprosił cię i powiedział,że już za późno na odwiedziny chorych i masz przyjść jutro. Trochę zrezygnowany wróciłeśdo karczmy i położyłeś się spać aby wstać w miarę rano.>


<Elbereth>

<Jak tylko Klaus wyszedł , Beltherion rzucił sie na ciebie i oddaliście się miłosnym igraszką i przedłużaniu elfiej linii. Gdzieś w środku nocy legliście zmęczeni i zapadliście w błogi spokojny sen.>


<Pascal>

<Kolacja z Laial udała się. Najadłeś się , napiłeś i miło spędziłeś czas z dziewczyną na rozmowach. Widać ,że dziewczyna jest bardzo wdzięczna za to ,że zaprosiłeś ją na spacer i wspólną kolację.>

-Tak bardzo mi się podobał dzisiejszy dzień w twoim towarzystwie sir Pascal. Jestem tylko służką na zamku Jaśnie Pani a wy sir traktujecie mnie jak dame wysokiego urodzenia. Wielce mi to schlebia...

<Po skończonej kolacji odprowadziłeś Laial pod drzwi jej komnaty , która znajduje się na drugim piętrze zamku, tuż przy wejściu na trzecie piętro. Laial ukłoniła ci się uroczyście i uśmiechając się rzekła cicho.>

-Sir Pascal czy zechcesz panie towarzyszyć mi jeszcze dalej. Chętnie spędzę z tobą czas aż do rana...

<Oczy Laial jak i jej rozpromieniona twarz wyraznie dają ci znać ,że kobieta ma ochotę spędzić z tobą upojną noc.>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 16:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Podnoszę się powoli na klęczki i prostuje się. Wzdechnałem przeciagle kręcac głowa lekko. Czuje łupiaca mnie potylice, pocieram ja lekko. Podnoszę nastepnie wzrok spogladajac twardo na towarzyszy, jednak nie mówiac nic.

Wstałem rozgladam się dokładnie po pomieszczeniu, obstukuje ściany szukajac pustych miejsc może któryś kamień da się wyciagnac lub bloczek. Prowizoryczna broń ale zawsze. Następnie badam drzwi dokładnie wraz z zawiasam może można je podważyć by wypadły z zawiasów. Spogladam na nie kowalskim okiem szukajac słabych punjtów..


Nie przyjmuje do wiadomości możliwości stracenia nadziei, zawsze jest szansa...
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 16:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zajrzałem przez lukę na korytarz po czym odwróciłem się od pozostałych.

- Zobaczymy, zobaczymy... - mówię cicho.

Przechadzam się z jednego końca pomieszczenia na drugi zastanawiając się. Kurt ma sytuację jasną jak cholera. Co najwyżej zostanie wylany z roboty, ewentualnie poczęstuje go ktoś batem parę razy. Sobą się nie przejmuję. Spokojnie wytrzymam dwudziestkę batów, szczególnie, że jestem w znacznie lepszej formie niż ci dwaj. Gorzej z grzywną, ale to też da się załatwić.

Najgorzej jest z Ingwarem. Co tu dużo mówić...

- Kiedy nie możesz kogoś pokonać siłą, trzeba sposobem. - powiedziałem poważnie - I zanim zaczniesz się wydzierać Ingwarze pomyśl sam jak nierozważnie przemawiałeś.

Gładzę się po brodzie i zastanawiam. Teraz wyraźnie widzę, że to wszystko było niefortunnym zbiegiem okoliczności. Gdyby tamci się nie pojawili podczas wizyty rycerza u kowala, pewnie wszystko bym przegadał, ewentualnie mógłbym potem pójść do kogoś lub porozmawiać z samym Durstarem i by się sprawa rozwiązała. Tak samo gdyby tamci przyszli, pewnie prędzej czy później się z czymś zdradzili i byśmy z czystym sumieniem mogli ich ubić. Niedobrze.

- Ludzie czy niziołek mogą sobie lekceważyć lub nie zdawać sprawy z różnych rzeczy... ale cóż... gówniany zbieg okoliczności nam się trafił.

Patrzę na Ingwara zmrużonymi oczami.

- Wiesz, że prawdopodobnie nie wykonają na Tobie tego wyroku... albo raczej nie będą tacy prędcy ku temu. - mówię cicho - Za dużo kłapałeś paszczą... teraz będziesz miał do wyboru albo śmierć... albo...

Zastanowiłem się dłuższą chwilę.

- ...albo służbę u nich... na marnych warunkach... albo... hmm... straceńcza misja od której się nie wymigasz. Tak... raczej to drugie.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 17:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie przerywajac swoich zajęć odpowiadam Rhunarowi.

- Nie żałuje żadnego słowa które wyszło z moich ust, były prawda. Nie zamierzam łgać nawet za cenę życia. Nie tak mnie uczono, nie tak mnie wychowano. Słowo krasnoluda to nie słowo elfa czy człeczyny. Słowo krasnoluda jest jak dozgonna przysięga dlatego warto je ważyć,by nikt nie mógł ci zarzucić iż pohańbiłeś się łgarstwem. Czynię jak uważam za słuszne. Sposobem mowisz, sposobem i podchodami elfy walczyly z nami. Ja elfem nie jestem, jestem krawnoludem i walcze po krasnoludzku. Gardze takim sposobem walki jest nie ho...

Przerywam w pol slowa nabierajac powietrza jakbym sie rozkrecal jednak w ostatniej chwili pohamowalem sie.Wypuscilem powietrze. Pokrecilem glowa przecaco.

- Nie Rhunarze to nie moja droga... - Kwituje

Spogladam fanatycznie na Rhunara a moj ton glosu jest twardy i pewny.


-Służe tylko jednemu bogowi i jednemu królowi nikt ni siła, ni strachem,ni magia do złamania przysięgi i zlozenia nowej mnie nie zmusi. Wiesz o tym dobrze.Tak samo jak nie zrezygnuje ze zniszczenia tego pancerza. To ze cos jest ryzykowne, trudne, może nawet ponad moje siły. Nie znaczy że można o tym zapomnieć, machnać ręką i zrzucić to na barki innych by kto inny tym się martwił. Krasnolud poddaje się tylko po śmierci i schodzi z zamierzonej ścieżki. Moja jest kult a potem Iryuh. Niech sobie wsadza w rzyc ich laske. Lepiej sprawdzmy czy jest mozliwosc wydostania sie stad bo to teraz najbardziej zaprzata moje myśli.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 18:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rozejrzałem się uważnie po celi w poszukiwaniu jakiś słabych punktów. Jako kamieniarz i kowal i na spokojnie prędzej coś znajdę niż Ingwar. Zaśmiałem się w końcu.

- A czy ja zełgałem? Powiedziałem wszystko co wiem, a ty rzuciłem im w twarz swoją interpretacją. To jest ważenie słów, a nie rzucanie się jak pstrąg nahaczyku. - machnąłem ręką - Sposób elfów? Uświadom sobie jedno - gdybyśmy działali Twoimi sposobami... gdybyśmy byli krasnoludami na Twój sposób myślenia o nas... -pokręciłem głową - To już dawno by nas nie było. Zero sprytu, zero rozumu, zero inteligencji. Głupia śmierć jest tak honorowa, jak wbijanie sztyletu w serce śpiącego.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 20:39    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Juz nas jest niewielu...i to pewnikiem dlatego ze jest wielu takich rozumnych sprzyciarzy tryskajacych inteligencja jak ty w naszej rasie.


- Postarajmy sie by ta liczba nie zostala zmniejszona o nasze dwa dupska.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek


Ostatnio zmieniony przez Warmlotek dnia Wto Lut 12, 2013 21:50, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Wto Lut 12, 2013 21:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kiedy usiadłam przy stoliku z wielkim apetytem patrzyłam na stół zastawiony jedzeniem. Chciałam się już poczęstować kiedy to jeden ze sług podłożył Iruyhowi papiery do podpisania. Spojrzałam zdziwiona na Iruyha i zastanawiałam się o co może chodzić, i jakim prawem Iruyh może zatwierdzać wyroki. Czyżby to kolejne, ekstraordynarne przepisy tego miasta ? Jeszcze większe zdziwienie pojawiło się na mej twarzy kiedy Iruyh oznajmił, że po części dotyczy to mnie. >


- Dotyczy i mnie? W jakim sensie? -zapytałam zaciekawiona i sięgnęłam po pierwszy z dokumentów. Powoli odczytywałam jego treść.
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 57, 58, 59  Następny
Strona 58 z 59

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.