Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt III Cz2 Co przyniesie jutro??
Idź do strony 1, 2, 3 ... 71, 72, 73  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Sro Lip 17, 2013 15:36    Temat postu: Akt III Cz2 Co przyniesie jutro?? Odpowiedz z cytatem

<Tellan>

<Obudziłaś się któregoś dnia rozluźniona , wyspana i zadowolona. Rozejrzałaś się po komnacie w której jak się okazało byłaś sama a na stoliku leżał list. Wstałaś leniwie się przeciągając i z ciekawością przeczytałaś zostawioną dla Ciebie wiadomość. Treść była trochę zaskakująca. Otóż jak tylko się obudzisz i doprowadzisz do porządku masz stawić się w komnacie audiencyjnej Hrabiny. Nic więcej Iruyh tam nie napisał. Nie podał powodu ani też nie zaznaczył czy sam tam będzie. Zastanawiałaś się gdzie on teraz jest i co robi...Zauważyłaś ,że zarówno miecz jak i zbroja Iruyha zniknęły..>


<Pascal>

<Nadszedł w końcu dzień w którym pozwolono ci opuścić komnatę. Laial pomogła ci się ubrać przynosząc jednocześnie wiadomość, że dziś Hrabina wydaję uroczyste przyjęcie na którym podziękuje Tobie oraz reszcie kompani ,która tobie pomogła w uratowaniu księcia. Zdałeś sobie sprawę,że trzeba uregulować należności dla najemników. Niewielu ich przeżyło ale jednak. Jako dowodzący wyprawą to na tobie spoczywa obowiązek zapłaty i powinieneś się spodziewać ,że może jeszcze dziś ludzie przyjdą zapytać o należność...>


<Ingwar,Rhunae, Elbereth, Kurt>

<Wreszcie po dwóch tygodniach pozwolono wam opuścić szpital. Może dlatego ,że medyk miejski powrócił do szpitala a może dlatego ,że byliście już zdrowi? Niektórzy z was byli bardzo nie zadowoleni z faktu, że byli trzymani w zamknięciu przez całe dwa tygodnie. Najbardziej Ingwar i Elbereth. Chyba tylko Kurtowi podobał się pobyt w szpitalu, błogie lenistwo i codzienna opieka ze strony urodziwej niewiasty. Na wyjściu ze szpitala medyk miejski oznajmił wam ,że Hrabina urządza dziś uroczyste przyjęcie na waszą cześć i będzie chciała wam podziękować za uratowanie księcia.>


<Klaus>

<Złoto w mieszku w końcu się skończyło a ty przypomniałeś sobie ,że przecież nie zapłacono wam jeszcze za misję ratunkową księcia Tassenick. Jak zbawienie przyjąłeś wiadomość od posłańca ,że dziś Hrabina wydaje przyjęcie na cześć wszystkich , którzy pomogli uratować księcia. Dowiedziałeś się także ,że wreszcie Iruyh może się z tobą zobaczyć i porozmawiać.>


<Magnus>

<Z utęsknieniem wyczekiwałeś dnia w którym wreszcie dostaniesz prace u Hrabiny, przede wszystkim ,żeby mieć czym zapłacić za jedzenie. Te dwa tygodnie przepękałeś na łasce karczmarza i przypadkowo spotykanych ludzi, którzy zachwycali się wyczarowaną przez ciebie tęczą, tęczą w środku zimy. W ciągu tych dwóch tygodni zauważyłeś przypadkowo coś dziwnego. Kilka razy po zapadnięciu zmroku kiedy szedłeś ulicą w sobie tylko wiadomym kierunku zdawało ci się ,że widziałeś postać która cię śledzi. Szybko ruszałeś w tamtym kierunku ale nigdy nikogo nie znajdowałeś. Dziwne przeczucie w głowie podpowiadało ci jednak ,że jesteś śledzony...>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sro Lip 17, 2013 16:54    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Magnus

Godność, godnością i takie tam, ale jak głód przyciska...
Dwa tygodnie minęły na dosyć ciężkiej pracy. Trzeba było się starać i być grzecznym inaczej karczmarz kazałby iść w cholerę. Dlatego co dzień rano przy śniadaniu czarodziej musiał obmyślać nowe sztuczki i pokazy jakie mogłyby zabawić widownię tak pomiędzy występem jednej a drugiej skąpo ubranej niewiasty. Cóż... taki przynajmniej miał plan.

Według prawa kto zostaje w mieście na dłużej miał zdobyć opaskę, a za drobniaki i strawę na opłatę by nie zarobił. Okazja do zarobienia odpowiedniej ilości złota nadarzyła się dwa dni od "zamieszkania" w karczmie. Wieczór dla pań, na który przyszły panny, mężatki i masa kobiet w różnym wieku pozwalała karczmarzowi ściągać lepsze pieniądze niż przez parę zwykłych dni. Niestety artysta który miał wystąpić tego wieczoru nie pojawił się, bo ponoć zmorzyła go choroba. W karczmie pozostał tylko jeden mężczyzna o jakimkolwiek talencie scenicznym... i był nim właśnie Magnus.

Czarodziej poczuł przemożną potrzebę ewakuacji do innej karczmy, ale jak na złość do najbliższego okna było za daleko (po wysadzeniu nie zdążył by przez nie wyskoczyć), a drzwi były wykluczone. Magnus nie widząc innej opcji zażądał za występ tyle aby starczyło na opłatę za "pozwolenie na pobyt na czas nieokreślony". Karczmarz z radością przybił umowę, a Regenbogen modlił się tylko, aby wieść o czarodzieju artyście nie rozeszła się za daleko.

Występ przed kobiecą publicznością zaczął się dosyć skromnie od śpiewu. Magnus sięgnął po trochę romantycznych pieśni i różnych takich. Wspomógł je odrobiną Białego Eteru aby dodać swojemu głosowi mocy i melodyjności. Niestety wraz z ilością rozlewanego alkoholu rosły oczekiwania publiczności dlatego musiał przejść do tańca... a dalej... cóż... czarodziej nie mógł odmówić sobie paru głębszych na dodanie odwagi.

Magnus nie mógł narzekać... karczmarz miał więcej klientów, a z wdzięczności dawał mu pełne posiłki i pozwalał mieszkać w sali głównej (lub u którejś z niewiast, które akurat chciały go przygarnąć na wieczór).

Tak zleciały dwa tygodnie. Zarobione pieniądze szły na komponenty do czarów i drobiazgi zostawiając czarodzieja praktycznie z niczym. Odwiedzał bibliotekę, świątynię i chodził po mieście starając się je dobrze poznać. Parę razy wpadł też do szpitala, aby zobaczyć co z rannymi.

Niestety zdał sobie również sprawę że jest śledzony i że ktoś bardzo chce wiedzieć co robi. Magnus przełknął ślinę kiedy zdał sobie sprawę ilu istotom na tym świcie już nadepnął na odcisk i to takim które prędzej spotkać nocą niż za dnia. Szpiedzy Hrabiny? A po cholerę... z pewnością jej doniesiono, że w mieście jest czarodziej żyjący z dnia na dzień. A może wampirzyca? Nie no... została suka głęboko w świętej ziemi zapieczętowana. Ha! A może czarodzieje kolegium cienia go... nie.. ich by nie zdołał raczej wykryć, są za dobrzy w swoim fachu.

Magnus stał się ostrożny i nerwowy. Kiedy w końcu minęły dwa tygodnie mag wybrał się w środku dnia pod szpital. Dzisiaj wypuszczali kompaniję która go uratowała i postanowił z grzeczności dowiedzieć się przynajmniej jak się mają po rekonwalescencji.

Rhunar

Mistrz Run spał każdego dnia bardzo długo i pochłaniał wielkie ilości jedzenia, jakby starając się za wszelką cenę wynagrodzić swoje umęczone ciało za wszystkie trudy jakie przeszło. Dotąd jednak w miarę pogodny krasnolud zmarkotniał i niewiele rozmawiał z pozostałymi. Nawet z Ingwarem, który był jego towarzyszem na dobre i na złe.

Całymi godzinami pisał w swojej księdze, wymyślał coś, planował i opracowywał. Kiedy tego nie robił zwykle wpatrywał się gdzieś w dal rozmyślając o swojej ukochanej. Czasem pod nosem nucił jakieś melodie z nadzieją że wiatr je poniesie do czarodziejki i że w ten sposób umili jej jakoś czas.

Fakt że popadł w krwawy szał poruszył go mocno. Ostatecznie nie mógł rozsądzić co tak bardzo go wkurzyło wtedy. Piosenka orków? A może ich beztroskie zachowanie, kiedy oni marzli i kostniali na piekielnym zimnie? Nieważne. Dwa tygodnie dla Rhunara było czasem przemyśleń i rozważań oraz intensywnej pracy umysłowej.

Kiedy w końcu przyszedł czas wyjścia poza szpitalne mury Rhunar był niesamowicie ucieszony jak na jego stan z ostatnich dwu tygodni. Miał pewien plan działania, który postanowił zrealizować jak tylko powróci do kuźni Durstara. Kiedy jednak pojawiła się wieść u przyjęciu u Hrabiny, Mistrz Run westchnął. Los znów nie dawał mu powrócić do pracy.

Rhunar i Magnus

- Kogóż to moje oczy widzą... - rzekł głośno Rhunar stojąc już na dworze na widok Magnusa idącego w ich kierunku - Czyż to nie nasz "smakowity" czarodziej?
- Haha... bardzo śmieszne... - mruknął Magnus - Widzę że wszyscy jesteście już cali zdrowi i wypoczęci ponad miarę. Idę do pałacu więc pomyślałem że po drodze sprawdzę jak się macie po leczeniu.
- To bardzo miłe z twojej strony, czarodzieju - odparł Kowal Run - A do pałacu w sprawie...?
Magnus spojrzał podejrzliwie na Rhunara, po chwili jednak westchnął ze zrezygnowaniem.
- Nie przybyłem do Nordlandu, aby żyć jako "czarodziej estradowy" na cudzej łasce. Mam coś do zrobienia i aby się tym zająć będę potrzebował pieniędzy. - wzruszył ramionami czarodziej - Słabo. Mam zamiar wziąć jakąś małą robótkę na parę tygodni, a potem ruszę dalej.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Sro Lip 17, 2013 18:44    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ubrałem się w mój rynsztunek jak zawsze zbroją wyglądająca jak skupisko metalu dopasowało się idealnie do ciała po założeniu.
Hełm włożyłem pod pachę, a w drugą wziąłem topór jako że nie jestem posiadaczem temblaka na ten moment.

Zadowolony z faktu iż doszedłem do siebie i jestem w pełni sił i mocy a na dodatek werwy do działania ruszyłem u boku Rhunara.

Spytałem się medyka jeżeli wie za ile zaczyna się przyjęciem. Na jego odpowiedź rzekłem jeno

- Dobrze, Darmowe żarło i beczki piwa... mi pasuję! - kiwam głową zadowolony

Na wejściu trafił się magik...

"Co on jest jakimś skrytym wielbicielem krasnoludów...? Lazi za nami jak smród z bąka... Czego on chce? Jednak z drugiej strony okazał się pomocny...mimo że obcy...Czas pokaże czym podszyty jest..."

Kiwnąłem tylko na powitanie do magika następnie zwróciłem się do Rhunara

- Trzeba znależć Pascala, mam nadzieje że nie odliczą nam kosztów leczenia z zapłaty...Mam dość tego pomieszczenia poją jeno wodą jak jakiś wodorost dobrze żem korzeni tam w to łoże nie zapuścił.
Piwa mi trzeba i wysmażonego na czarno mięsiwa...Aye...!
Ale najpierw mam sprawę u kowala.


Wychodząc straży rzekłem że wkrótce wracamy by zapamiętali nasze gęby i nie było problemów z wejściem po wyjściu.

W drodze jeżeli Rhunar mi towarzyszy mówię w khazalidzie

- Ciekawe jak się maja Ingrid i Kargun...kręci mi się to w myślach niczym wredna upierdliwa mucha.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sro Lip 17, 2013 19:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rhunar

Runiarz życzył powodzenia czarodziejowi po czym ruszył z Ingwarem do pracowni Durstara.

- Aye. Mnie też to niepokoi, ale Kargun wychodził z wielu już opałów, a Ingrid wygląda na niewiele słabszą od niego. Ech... jeżeli dzisiaj wieczór, a jest ranek to może zdołam coś podziałać u Durstara z tego com sobie zaplanował. Przynajmniej na tyle aby dobrze się prezentować wieczorem. - Rhunar potarł dłonie i chuchnął w nie - Podziękować za ratowanie Księcia to mogła nam w sumie już wtedy... sam nie wiem. Wyglądało jakbyśmy byli dla niej najemnikami, a teraz? Zobaczymy też co powie Pascal. Nasza wypłata tak naprawdę zależy od niego.

Magnus

Czarodziej pożegnał krasnoludy unosząc swój szpiczasty kapelusz z rondem i przywitał następnych wykurowanych poszukiwaczy przygód - Elbereth oraz Kurta.

(jeżeli nie będą chcieli zamienić z Magnusem więcej niż parę słów to czarodziej grzecznie się pożegna i uda do pałacu)
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Sro Lip 17, 2013 20:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Odwiedziny dziewczyn poprawiają mi humor i słucham je z pełną uwagą. Cieszę się ich szczęściem. Za każdym razem na pytanie o mój stan odpowiadam, że czuję się lepiej aby nie psuć nastroju dziewczyn.

Nadwornej medyczce przy każdej jej wizycie dziękuję oraz pytam jak się miewają inni ranni.

Służce Hrabiny Jestem bardzo wdzięczny za opiekę i próbuję się dowiedzieć jak mogę się jej odpłacić. Być może wspólna kolacja lub cokolwiek innego co uzna za odpowiednie.
W dniu przyjęcia proszę ją aby spytała swą panią o prywatną audiencję jeszcze przed balem.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 12:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Robię ponurą minę

- Nie bądź taki pewnien przyjacielu, dwa razy wyciągaliśmy go od pewnej smierci, ale cóż jakby potrzebował pomocy to by rzekł.

Na wzmiankę o Pascalu mówię

- Myśle że odpowiednio Pascal doceni nasz wkład w wyprawę, nie oszczędzaliśmy się. Jednak różne dziwy już widziałem, a łaskawość hrabiny by nam bokiem nie wyszła. Zawsze lepiej pozostać czujnym jeżeli chodzi o człeczyny, są jak flaga zmieniają opinie, osądy i przychylność w zależności jak im najwygodniej.

Spluwam na ziemie

- Widziałem że coś bazgroliłeś namiętnie z pasją, czyżbyś zaplanował solidne kucie? Dobrze ostatnimi czasy więcej z ciebie wojownika niż kowala. Jednak nie da rady tego zmienić dopóki nie wrócimy do domu...Wyczyszcze sobie zbroję przy okazji jak będziemy u kowala i toporzec

_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 14:18    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Czas mijał nieśpiesznie na odpoczynku, jedzeniu, piciu i towarzystwie Mimi. Nie zapominałem jednak od czasu do czasu wpaść do towarzyszy i zamienić z nimi kilku zdań. Podroczyć się z krasnoludami póki nie mogły się mi odpłacić, ponabijać w rozmowach z Kurtem z Pascala, czy poświecić troszkę czasu na dłuższe rozmowy z Elbereth. Zupełnie nie ciągnęło mnie do samego Pascala. Wolałem już poświecić swój wolny czas na modły do mej przewodniczki Myrmydii, czy też od czasu do czasu odwiedzić kaplicę Morra, by wznieść prośby o opiekę wobec naszych zmarłych przyjaciół. Nawet nie zauważyłem, że moja czysto cielesna znajomość z Mimi zaczęła się zmieniać w przyjaźń. Oprócz zwykłych zabawa zacząłem chętnie zwierzać się jej z moim przeżyć, a ona o dziwo chętnie słuchała. Magnus po pierwszej nocy się gdzieś zgubił i nie miałem okazji porozmawiać z nim poważnie o magii i o tym czy dałoby się magicznie przywrócić mi rękę.>

<Pieniądze niestety się zaczęły kończyć. Wszystko co przywiozłem ze sobą z wyspy plus to co zaoszczędziłem z wyprawy po księcia umykało w szybkim tempie z sakiewki. Wtedy przyszło zaproszenie od hrabiny i wyczekiwane zaproszenie od Iruyha. „No, może w końcu Pascal nam zapłaci. W końcu na wyprawie mieliśmy dobrze zarobić, a ja jak na razie jestem w plecy. Straciłem przecież konia z rzędem, a to nie tania rzecz. Nie wiem tylko co myśleć o zaproszeniu od Iruyha. Czemu zastawianie się nad nim zajęło mu aż tyle czasu?”>

<Nie myśląc dłużej zebrałem się w sobie. Wziąłem kąpiel, ogoliłem się, ubrałem i po pożegnaniu z Mimi ruszyłem do Iruyha. W trakcie drogi zastanawiam się usilnie jak zostanę przez niego przyjęty. Co ma mi do powiedzenia i jak mam się zachować, żeby znowu nie doszło do tego, że uniosę się honorem i go oleję. Postanawiam trzymać się dworskiej etykiety na tyle, na ile potrafię. „Jego pomoc jest mi skrajnie potrzebna, jeśli mam odzyskać możliwość posługiwania się oboma rękoma. Nie mogę stracić takiej okazji, przez swoją głupotę.”>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 14:31    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Dwa tygodnie w lazaracie były zarówno błogosławieństwem, jak i istnym piekłem. Rozproszona chwytałam się różnych rozmyślań, lecz nie byłam w stanie na dłużej się zatrzymać by się zastanowić. Dużo spałam, czytałam swą księgę od czasu do czasu coś notując. Gdy już tylko mogłam wstać trochę kręciłam się po sali niczym niespokojny duch. Czasem spoglądałam w dal przez okno jakby zapominając o tym gdzie jestem. Powracałam myślami do snów, które się powtarzały, w szczególności ostatni. Wewnętrzna rozmowa z samą sobą z jednej strony mnie intrygowała, a z drugiej przerażała. Jednak nie pisnęłam słowem o własnych rozterkach, ani nie konsultowałam tego z medykiem. Z ustęsknieniem wyczekiwałam opuszczenia tego miejsca by spotkać Beltheriona. Upewnić się, iż dotarł cały, zdrowy do miasta i spędza czas w ciepłej karczmie, nawet jeśli rozgrzewa go jakaś dziewoja. Krążyłam bez celu zdekoncentrowana troskami. Gdy wreszcie nadszedł czas z radością przyjęłam zakończenie leczenia. Ubrałam się, upewniłam iż spakowałam wszystkie swoje rzeczy. Zakładałam właśnie opaskę, gdy w drzwiach stanął nasz czarodziej. Wysłuchałam jego wymiany zdań z krasnoludami. Po tym jak Ingwar z Rhunarem wyszli spojrzałam na młodego meżczyznę. Uśmiechnęłam się.>

-Dobrze Cię widzieć w zdrowiu i w dobrym humorze mości Magnusie. Jak Ci się udały ostatnie dwa tygodnie? <Podrapałam się nad karwaszem. Założyłam torbę oraz płaszcz.> Miło z Twojej strony, że postanowiłeś nas odwiedzić. Ruszam do karczmy, Kurtz z pewnością również. <Spojrzałam na towarzysza pytająco.> Będziesz nam towarzyszył czy też może dołączysz do nas później? W razie czego Klaus podawał Ci nazwę karczmy. Tam z pewnością będziemy, a przynajmniej ja. <Zamilkłam na chwilę przyglądając się młodemu czarodziejowi.> Oczywiście nie cały dzień. Muszę kupić sukienkę na przyjęcie u Hrabiny oraz doprowadzić się do porządku... <Zamilkłam na moment. "Spotkać Beltheriona"> Czy Ty również zostałeś zaproszony? W końcu również do nas dołączyłeś.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 14:57    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rhunar

- Co racja to racja. Oszczędzać się nie oszczędzaliśmy, a ze mnie się więcej wojownika zrobiło niż kowala. Nie wiem czy zdołam znieść następną taką wyprawę. - runiarz szedł opierając się na lekkim dwuręcznym młocie jakby ten był kosturem - Taaa... trzeba doprowadzić się do jakiegoś stanu zanim staniemy przed Hrabiną... chociażby tyle aby wyglądać na "solidną kompanię".

Magnus

Magnus z zakłopotaniem podrapał się po głowie na pytanie o to jak minęły dwa tygodnie. Spojrzał w oczy elfce, a w jego tęczowych oczach widać było pewne zmieszanie.

- Bywało lepiej... bywało gorzej. Też tam pewnie zajdę, bo pod pieczą karczmarza zostawiłem trochę rzeczy... praktycznie przez ostatni czas tam mieszkałem... A co to za przyjęcie? Mnie nie zaproszono, pewnie dlatego, że wyruszyłem z wami. - wzruszył ramionami - Zobaczymy... jeżeli mi się uda dostać pracę to pewnie zobaczymy się na tej fecie.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 16:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Z uśmiechem i wesołąścią w oczach przyglądałam się młodemu mężczyźnie.>

-To całkiem dobra karczma. Wspaniale wyposażona nie tylko w jadło i trunki. <Przygryzłam lekko dolną wargę.> Jeśli zaś chodzi o pracę to być może Tobie się poszczęści. Przed naszą wyprawą udałam się do tutejszego urzędnika rozpytać czy miasto tudzież Hrabina nie potrzebuje usług maga, lecz jedyną ofertą jaką otrzymałam była wyprawa po za miasto. Też z tego powodu Pani tegoż miasta zaprasza nas dziś wieczór czyniąc nam zaszczyt oraz honor. W razie potrzeby wiesz gdzie szukać. <Zamilkłam na moment.> Jeśli znajdziesz chwilę w najbliższym czasie to chciałabym z Tobą porozmawiać na tematy o naturze magicznej. Pewne kwestie, które próbuję rozstrzygnąć. Sam dobrze wiesz jak czasem pomaga perspektywa innego czarodzieja w niektórych kwestiach.

<Spojrzałam na Kurta.>

-Idziesz ze mną do karczmy czy też mam już sama ruszyć?

<W zależności od odpowiedzi Kurta poczekałam na niego by wspólnie ruszyć do karczmy lub też skinieniem głowy się pożegnałam i wyszłam. Na dworze opatuliłam się płaszczem.>
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 17:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Magnus

Czarodziej wzruszył tylko ramionami.

- Chodzę do tego urzędasa co drugi dzień i dotąd nie doczekałem się żadnej oferty. Może dzisiaj... a co do karczmy... - wzrok czarodzieja trochę uciekał, ale po minie nic nie dało się poznać - taaa... jest dobrze wyposażona.

Magnus pomyślał o złotowłosej Arlette, której bardzo podobały się występy czarodzieja... nie tylko te estradowe.

- Ehm... dobra. Porozmawiamy jak wrócę do karczmy. Co do magii - zawsze jestem chętny do dyskusji. - rzekł czarodziej - No nic. Nie zabieram więcej czasu. Do zobaczenia.

Czarodziej uniósł kapelusz i pożegnał się po czym ruszył prędko do urzędu, aby zapytać o pracę.
Cholera... to było gorsze niż zbieranie wpisów za czasów nauk w Kolegium.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 20:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Pascal>

<W ramach wdzięczności zjadłeś wspólną kolację z Laial ,oraz odbyliście kilka wspólnych spacerów pod rękę po zaśnieżonym ogrodzie. Obiecałeś też ,że kiedy tylko zrobi się ciepło pojedziecie razem na przejażdżkę. Obserwując tę kobietę dostrzegłeś ,że bardzo jest w ciebie zapatrzona, więcej nawet, rozkochana.
W dzień przyjęcia Hrabina zgodziła się udzielić ci audiencji. Masz się stawić po śniadaniu w sali tronowej i przedstawić swoją sprawę. Jeśli będziesz potrzebował pomocy służby możesz wziąć kogo zechcesz. Laial przyszykowała specjalnie dla Ciebie odświętne ubranie pałacowe. Ciemnobłękitny mundur ze złotymi guzikami i spinkami ,przeszywany srebrną nicią z herbem Hrabiny białe lilie i czerwona orchidea. Czarne, wysokie, natłuszczone oficerki uszyto chyba specjalnie dla Ciebie kiedy odzyskiwałeś siły. Przebrałeś się a potem razem z Laial udałeś się do Hrabiny. Oczekiwała cię przechadzając się po sali tronowej. Tym razem jez przyodziana w krwistoczerwoną suknię z atłasu sięgającą zaledwie do kostek. Lakierowany,zapinany gorset jeszcze bardziej podkreśla jej i tak już pełne i kształtne piersi. Włosy upięte w "podniesiony koński ogon" nadają Hrabinie wojowniczego wyglądu. Czerwone rękawiczki oraz wysokie czerwone buty z obcasem i srebrny naszyjnik z rubinami, dopełniają obrazu kobiety która jest piękna, wyzywająca a jednocześnie pełna majestatu i czegoś...pozytywnego czego nie potrafisz opisać w tym momencie. Duże zielone oczy Hrabiny zatrzymały się na Tobie a małe czerwone usta wykrzywiły w uśmiechu.>

-Rycerz Pascal..proszę podejdź, chciałeś ze mną rozmawiać...

<Dwie postacie młodych sług chłopaka i dziewczyny ubranych dziś w czerń i biel, jak zwykle towarzyszą Hrabinie w oddali.>


<Klaus>

<Przygotowałeś się na spotkanie i ruszyłeś do pałacu. Po drodze nikt cię nie zaczepiał. Przy bramie strażnicy wiedzieli ,że sir Iruyh czeka na ciebie. Wpuścili cię przez bramę i pokierowali do ogrodu gdzie w otwartej altance siedział już Iruyh i przy stoliku bawił się kośćmi do gry.Co dziwne nie ma przy sobie ani zbroi ani miecza a byłeś pewien ,że nigdzie się bez nich nie rusza. Był poważny jak zwykle chociaż zdawało ci się ,że gdzieśna jego twarzy daje się dostrzec ukryty uśmiech. >

-Znalazłem czas ,żeby z Tobą porozmawiać Klausie...grasz może w kości??


<Ingwar, Rhunar>

<Zadowoleni z wolności zostawiliście elfkę i ludzi udając się do Durstara. Z daleka było słychać uderzenia młota kowalskiego a z małego kamiennego komina na warsztacie krasnoluda wydobywa się dym. Zapukaliście do drzwi ale nikt nie odpowiedział, widocznie kowal was nie usłyszał. Weszliście do środka i zobaczyliście Durstara przy pracy. Uwija się jak w ukropie pracując nad jakimś pancerzem...>


<Elbereth ,Magnus>

<Kurt został w lazarecie aby porozmawiać z medykiem, podobno aby poszukać tej pomocnicy Medyka pałacowego ,która zwie się Falle. Nie czekając dłużej udaliście się we dwójkę do karczmy Złotowłosa Maruviel. Ku waszemu zaskoczeniu w karczmie panuje względny spokój. Tu i ówdzie dziewczyny się migdalą z klientami ale wszystko wygląda przyzwoicie. Klausa nigdzie nie widać. Kiedy stanęliście przy szynku podeszła do was piękna złoto włosa elfka, skąpo ubrana w półprzezroczystą krótką spódniczkę oraz srebrzysty stanik zasłaniający lewo połowę jej piersi. Kobieta stanęła bardzo blisko was i uśmiechając się niebieskimi jak czyste niebo oczami odezwała się.>

-Ty jesteś Elbereth prawda? Mam coś dla Ciebie...

<Elfka chwyciła Elbereth jedną dłonią za pośladek , drugą za głowę i przyciągnęła ją do siebie po czym zaczęła ją całować wpychając język do buzi. Całkowicie zaskoczona Elbereth nie wiedziała co począć aż w końcu uległa. Wtedy elfia tancerka puściła czarodziejkę i powiedziawszy tylko: > - To od niego..-<pobiegła za scenę>

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Czw Lip 18, 2013 21:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Po kilku dniach przepełnionych zarówno treningiem jak i chwilami lenistwa czułam się przepełniona pozytywną energią. Moje ciało odpoczęło, a rany zdążyły się zagoić. Z każdym dniem mój duch stawał się spokojniejszy dzięki czemu w pełni mogłam oddać się obowiązkom jako spoczywały na mej osobie. Kiedy kolejnego ranka beztrosko wstałam z łózka i znalazłam mały liścik od Iruyha byłam nieco zaskoczona skąpą treścią wiadomości. Ubrałam się jednak pospiesznie choć gdyby sprawa była pilna raczej przysłał by kogoś z wiadomością lub zbudził mnie osobiście. Zażyłam porannej toalety i przywdziałam na siebie czarną skórznie. Zabrałam również miecz i ruszyłam do sali audiencyjnej.>

Hm....o co może chodzić. Czyżby miałą dla nas kolejne zadanie? Nie....to chyba nie to .... Jeśli Iruyh tam jest znaczy, że też musiał dowiedzieć się dopiero dziś o audiencji. Wcześniej nic nie wspominał...

_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Pią Lip 19, 2013 07:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wybuchlem rechotem

- Tak sie zapadles w pracy ze wyniesliby ci kuznie i bys nie zauwazyl Durstarze.
Nad czym tak niesamowitym pracujesz?

Witam sie z kowalem gdy oderwal sie od pracy.

- Pozwolisz ze wyczyszcze sobie zbroje i bron? Dzis musimy sie stawic w palacu zdaloby sie nie wygladac jak obdartusy. Pamietam o mym dlugu i pierwsze co zrobie wychodzac z palacu to ci go zwroce. Topor bojowy krasnoludzki jest przedni i o wiele bardziej mi lezy nizli rebacze, tak wiec chcialbym go zachowac.

Przechadzam sie po kuzni powoli

- Dzialo sie cos ciekawego podczas naszej nieobecnosci?

Rozgladam sie po kuzni

- Masz jakowe piwo? Od tygodni nie czulem smaku piwa w ustach...
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Pią Lip 19, 2013 20:33    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Rhunar

Mistrz Run strzelił lekko w tył głowy Ingwara.

- Młody. Nie spoufalasz się za bardzo? - rzucił Rhunar, bowiem uważał że jak na kogoś w gruncie rzeczy obcego Ingwar za bardzo się rozgaszcza.

Runiarz przyjrzał się temu nad czym pracuje kowal. Czyżby to było coś specjalnego skoro tak bardzo go to pochłonęło? Może potrzebuje pomocy?

Magnus i Elbereth

Czarodziej nie dał po sobie poznać zakłopotania sytuacją. Kiedy zasiadł do stołu razem z czarodziejką zaczęli sączyć wino i rozmawiać o przeróżnych rzeczach. A to o życiu, a to o różnych wydarzeniach, a to trochę o magii, a to trochę o zwykłych pierdołach. Magnus żartował co i rusz, na co elfka reagowała częstymi chichotami. Elbereth w pewnym momencie złożyła Tęczowemu propozycję towarzyszenia jej w czasie dzisiejszego przyjęcia. Magnus z chęcią przyjął ofertę, mogło to bowiem zapewnić mu w końcu rozmowę z jaśnie panią tego burdel-miasta. Dalsza rozmowa ciągnęła się niespiesznie, aż w końcu czarodziejka oznajmiła, iż już czas na nią, że musi się spotkać z przyjacielem i wystroić się na przyjęcie. Magnus pożegnał ją i został w karczmie patrząc jak na scenie jedna z dziewcząt wykonuje bardzo śmiały taniec.
Czarodziej westchnął. Nieźle się zagadali. W sumie wystarczyło że rzuci na siebie Blask Czystości, zmieni ubiór na całkiem biały i voila, będzie gotów. Ach... trzeba zamówić sobie obiad.
Magnus wstał ciężko od stołu i ruszył do szynku, aby zamówić sobie jedzenie.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 71, 72, 73  Następny
Strona 1 z 73

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.