Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Akt III Cz2 Co przyniesie jutro??
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 70, 71, 72, 73  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stalowy
Namiestnik
Namiestnik


Dołączył: 31 Paź 2010
Posty: 1237

PostWysłany: Sro Lip 02, 2014 14:05    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Szaleństwo. Szaleństwo.

Sam Magnus nie wiedział czy powinien im wszystko mówić. Jednego był pewien - źle się to skończy. Całkowicie jednak zapomniał o działaniu Księżyca Chaosu i naiwnie myślał że zdoła coś wykombinować, zanim piętna wywołają mutacje... co stało się szybciej niż przypuszczał.

Widział kiedyś mutujących ludzi i czarnoksiężników. Kończył ich marną egzystencję szybko i sprawnie.

Jednak nie widział, aby kiedykolwiek tykało to jego przyjaciół, towarzyszy czy ukochaną przez niego osobę.

I jego samego...

Czarodziej kiedy tylko zrozumiał co się dzieje, a wzrok odmówił mu posłuszeństwa zamknął oczy i spróbował spojrzeć swym nad przyrodzonym zmysłem. Widział uderzające w ziemię mroczne energie. Widział jak piętna pochłaniają tą moc i zmieniają ciała. Nie był pewien czy te zmiany są prawdziwe czy ułudne, czy też tymczasowe czy trwałe. Nim cokolwiek rozsądził otoczenie się zmieniło.

Magnus zaczął się obracać w miejscu i rozglądać z zamkniętymi oczami. Co się działa? Gdzie byli? To wymiar Chaosu? A może pustkowia? Senna mara? A może....?

Dopiero rumor i zamieszanie wyrwały go z zamyślenia. Rzucił się do Elise, przytulił ją i zaczął szeptać cicho coś, starając się uspokoić dziewczynę. To było straszne. To wszystko było straszne i nierealne.

- Słyszycie Inkwizytora i Klausa!? Dobrze mówią! Nie walczcie między sobą! Dajcie mi moment! Muszę się zorientować... gdzie... co się wokół dzieje. - zakrzyknął wciąż z zamkniętymi oczami.

Skupił się. Przyłożył swoje magiczne piętno do oczu i otworzył swoje magiczne zmysły, wciąż tuląc do siebie biedną Elise. Możliwe że to co Victor mówił było prawdą. Może woal jest tutaj cieńki i zdołają wybłagać bogów o łaskę? A może to wszystko mara i ułuda?

Był tylko jeden sposób aby się przekonać. Czarodziej musiał wyczuć... wyczuć co się dzieje wokół - aurę tego miejsca i wszystkich dookoła. Wtedy będzie wiedział co powinni uczynić...

... taką miał nadzieję.
_________________
Przyjaciel czy wróg? - Rhunar Ragnison, Magnus Regenbogen
Lily et Pique - Gundrik Grundisonn
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
luko
Ochmistrz
Ochmistrz


Dołączył: 26 Mar 2012
Posty: 574

PostWysłany: Sob Lip 05, 2014 21:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wysłuchałem z uwagą słów medyka delikatnie się podnosząc w łóżku tak aby wygodnie się posilić. Gdy skończył mówić ze zdziwioną miną odpowiedziałem.

- Wybaczcie mi ale chyba od uderzenia w głowę zapomniałem o tej sakwie. Uczyniliście dobrze, że żeście pobrali należną opłatę za swe usługi. Proszę mi jeszcze powiedzieć ile w tej sakwie zostało monet, oraz to gdzie jestem i kto sprawuje tu władzę. Oczywiście chciałbym również wiedzieć co ze mną. Kiedy będę w pełni sił?

Jedząc słucham odpowiedzi medyka i zastanawiam się co począć dalej.
_________________
"Przyjaciel czy Wróg?" ==> Pascal Wittenberg, człowiek
"Przeznaczenie czy Przypadek?" ==> MG (Mały Głód) Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Nie Lip 06, 2014 01:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


<Elbereth, Magnus, Ingwar, Klaus, Viktor, >

<Wypaloną słońcem i płomieniem równina... Nikt nie wiedział już czy to sen czy jawa, kto jest kim i czy ktokolwiek ich słyszy. Magnus , Klaus, Viktor...próbowali uspokoić..tylko kogo? Siebie? Bo przecież nie było tutaj ich towarzyszy nawet ich samych tutaj nie było, tylko jakieś okropne krwiożercze bestie z którymi nikt nie chciał by się spotkać nawet w biały dzień mając do pomocy zastęp wojowników... Nie było słychać słów tylko jakieś warknięcia , pomruki i ryki...Sami mówiący mieli wątpliwości czy to co chcieli powiedzieć było tym co wydobyło się z ich gardeł. Jedna z bestii , ta najbardziej ohydna i śmierdząca oddaliła się i tarzając się w piachu wyła do niebios. Inna, bardzo szybka, odbiegła kilka kroków i ujadała na resztę. Kolejna o wielu oczach kręciła się w kółko jak bączek mrucząc coś pod nosem a potem skoczyła na inną rogatą bestie jakby chciała spółkować bo przykleiła się do niej jak pijawka.. Po chwili szybka bestia jakby wpadła w szał, wróciła, rzuciła się z pazurami na tę która zionęła ogniem na inną z wielką bujną grzywą. Duża gruba bestia rycząc głośno zaczęła okładać łapami chudą, jaszczurko podobną bestie machającą łapami w dziwnych gestach. Gruba bestia przygniotła chuda i zaczęła ją dusić co w efekcie spowodowało, że rogata bestia wyrwała się objęć tej wielookiej bestii i rzuciła się na grubą bestie dźgając rogami i gryząc. Minęło zaledwie kilka uderzeń serca gdy pustynna równina na powrót stała się izbą szpitalną...
..Wtedy to można było zobaczyć, że Viktor pokryty dziwnymi znakami , w swojej ludzkiej postaci modli się na kolanach do bogów. Elbereth leżała na podłodze przygnieciona przez Ingwara , który zaciskał na łuskowatej szyi elfki swoje mocarne dłonie. Elise wisiała na tymże samym krasnoludzie bodąc go rogami w tył głowy i gryząc w bark. Klaus drapał i bił Tira a ten pluł ogniem na krasnoludkę Ingrid , której płonąca ogniem czaszka teraz strzelała płomieniami prawie po sufit. Magnus jakby przytulając powietrze próbował odnaleźć się w sytuacji. Reszta to jest Asta, Kargun i Beltherion stali jakby w transie a może po prostu nie wiedzieli co się dzieje i co powinni zrobić??
Szczęśliwie udało się rozdzielić walczących i posadzić ich na swoich miejscach a nawet ułożyć do snu. Cokolwiek ingerowało teraz w tej izbie nie było normalne bo okiełznać bandę mutantów było wysiłkiem ponad ludzkim. Nadszedł kolejny dzień, słońce przepędziło mrok i księżyce dając nadzieję na coś lepszego. Jednak świt nie przyniósł upragnionego uzdrowienia. Zmiany zarówno na ciele jak i umyśle pozostały u pacjentów pałacowego szpitala w Zweedorfie.
Viktor nie wymodlił uzdrowienia, Magnus nie dowiedział się niczego poza tym, że wszyscy zostali dotknięci chaotyczną mocą przemian niewiadomego pochodzenia. Czarodziej nie miał ani wiedzy, ani praktyki ,ani też jak dotąd żadnej styczności z podobnymi zdarzeniami. Ingwarowi musiano podać jakieś środki uspokajające bo łypał oczami na Magnusa i Elbereth ale jego poziom agresji ograniczał się teraz tylko do warknięć i złorzeczeń. Ranek nie przyniósł radości lecz kolejne smutki i zawodzenia szczególe nie strony kobiet. Jedno było pewne. Bez lekarstwa kwestią czasu było tylko to, że ktoś kogoś lub samego siebie zabije. Mutacje to nie przelewki, zabawa ani przeziębienie którego można pozbyć się leżąc w łóżku i popijając herbatę z miodem a bogowie najwyraźniej uważali , że nie jesteście godni lub gotowi na to aby wam pomóc.
Kiedy szykowano dla was śniadanie odwiedziła was w szpitalu władczyni zamku. Medyczka ukłoniła jej się bardzo nisko. Hrabina Elena von Spee ,tak została zapowiedziana kobieta, która wkroczyła do szpitala w towarzystwie dwójki podlotków chowających się za nią. Kobieta odziana w lekką, zwiewną, śnieżnobiałą suknie ze średnim dekoltem ukazującym wewnętrzny zarys jej piersi, przestąpiła próg izby w której się znajdujecie i przyglądała się wam uważnie z pewnej odległości. Złota kolia ze szmaragdami zdobi jej delikatną szyję. Kobieta ma upięte w gruby warkocz długie kruczoczarne włosy. Razem z delikatną twarzą, śnieżnobiałą cerą władczyni, krwistoczerwonymi, małymi usta, drobnym noskiem i uszami oraz przepięknymi dużymi zielonymi oczami widok Hrabiny sprawia, że czujecie się bezpieczni, spokojni i opanowani. Płacze i szlochy ustały. Ingwar przestał warczeć i skupił się Hrabinie. Kobieta przemówiła delikatnym ciepłym głosem ,w którym dało się słyszeć nutkę władzy. >

-Witajcie moi mili, ci których znam i ci którzy są dla mnie nowi. Bardzo mi przykro, że spotkały was takie okropności. Jeszcze bardziej mi przykro ponieważ nie jestem w stanie wam pomóc pozbyć się owych...chorób. Jednak na każdą chorobę jest lekarstwo, trzeba je tylko znaleźć. W tej chwili jedyną pewną metodą na uzdrowienie was jest podróż do świątyni kapłanek Shalayi w mieście Courone w Bretonii. Tam jeśli zostaniecie dopuszczeni przed oblicze matki przełożonej i poddani ceremonii uzdrowienia wasze troski znikną. Inne rozwiązania są niepewne lub zbyt niebezpieczne...Nie możecie zostać w zamku na zawsze , a w takim stanie nie pozwolę wam wychodzić na miasto. Zapewne macie wiele pytań, pytajcie. Odpowiem jak umiem najlepiej...


<Tellan>

<Chwyciłaś mocno miejsce gdzie pojawiło się niechciane oko. To zamknęło powiekę chroniąc się niczym żółw w skorupie. Chwilę szarpałaś swoją rękę nim zdałaś sobie sprawę, że w ten sposób jedynie się okaleczysz lub nawet stracisz rękę bo owe oko stało się jednością z twoim przedramieniem. Wściekła, smutna i pełna rozpaczy zarzuciłaś szybko na siebie koszulę , spodnie i buty po czym pomknęłaś przez zamek do świątynki Shalayi słysząc po drodze krzyki i zawodzenia. Wtedy nawet nie przeszło ci przez myśl, że to twoi towarzysze tak krzyczą. Gdy dotarłaś przed posąg Matki Miłosierdzia, gdzie padłaś na kolana, wlepiłaś wzrok w jej płaczące oblicze i oddałaś się żarliwej modlitwie. Mijały klepsydry a wschodzące słońce uświadomiło ci, że nastał już dzień. Modliłaś się dalej ale łaska boska nie spłynęła na ciebie. Obce oko nadal tkwiło razem z Tobą wpatrując się w ciebie z zaciekawieniem. Zapłakałaś a twoje łzy zrosiły kamienną posadzkę świątyni. Czyżby Dobrzy Bogowie byli źli i odwrócili się od ciebie za wszystkie życia które odebrałaś zarówno te złe jak i te przypadkowe? A może to kara za opuszczenie twego mistrza w potrzebie. Dlaczego nie wskoczyłaś wtedy w przejście zaraz za demonem kiedy miałaś ku temu okazję? W tej chwili tego żałowałaś. Czy zrobiłaś źle czy też dobrze miało okazać się już za niecały rok. Czy wyruszysz sama? Chyba tak bo któż chciałby iść na daleką północ ze zmutowaną kobietą która obcuje z demonami i bogowie wiedzą co jeszcze?? Wybuchnęłaś płaczem na dobre a gorące łzy pociekły ci na ubranie. Dlaczego Ty, dlaczego ciebie to spotyka?>



<Frank>

<Wysoki brodacz wziął od Ciebie pismo i widząc samą pieczęć rozkazującym tonem kazał ci iść za sobą. Ruszyliście do zasypanych śniegiem ogrodów a mężczyzna otworzył list i zaczął go przeglądać mrucząc coś pod nosem od czasu do czasu. Kiedy skończył zatrzymał się ,schował list do kieszeni ubrania i zmierzył ciebie ponownie wzrokiem. >

-Wygląda na to, że chcesz się uczyć...W porządku , będziesz się uczył, jednak zastrzegam iż nie mam wiele czasu i nie będę ciebie niańczył. Masz na imię Frank tak? Wozisz podręczniki ze sobą czy już je przepiłeś albo zgubiłeś, w najlepszym razie sprzedałeś. Mogę użyczyć ci jednej księgi ale nie masz prawa wynosić jej poza zamek. Resztę ksiąg powinieneś znaleźć w bibliotece. Chodź młodzieńcze, cenie sobie prywatność dlatego dostaniesz kwaterę w zamku , w pewnej odległości od mojej. Chcesz się uczyć, nie masz wyboru. Ale najpierw coś zjesz, mizernie wyglądasz...

<Adolfus ruszył raźnym krokiem do pałacu. Wchodząc pchnął energicznie drzwi jakby były ze słomy. Weszliście w wysokie korytarze z marmurowymi posadzkami zdobionym wszelakiej maści dziełami sztuki. Zbroje, obrazy, gobeliny, egzotyczne kwiaty. Adolfus stanął na środku korytarza i rzekł donośnym głosem , który poniósł się po korytarzu.>

-Słuchaj uważnie bo nie będę powtarzał. Zamek ma trzy poziomy nad ziemią i dwa pod ziemią. Na tym poziomie znajdziesz sale tronową, jadalnie , szpital , pokoje służby, sale balową. Piętro wyżej znajdują się pokoje dla gości i tarasy widokowe, pokój muzyczny i taneczny. I właśnie na pierwszym piętrze będziesz mieszkał podczas pobytu tutaj. Masz zakaz sprowadzania gości do zamku. Teraz najważniejsze. Na drugim piętrze znajdują się komnaty Jaśnie Pani Hrabiny i jej najbardziej oddanych sług. Kategorycznie masz tam zakaz wstępu. Jeśli dowiem się ,że się tam kręciłeś wylecisz na bruk szybciej niż zdążysz powiedzieć a...o ile wcześnie nie odrąbią ci łba. Z rzeczy mniej ważnych. Pierwszy poziom pod ziemią to łaźnie, kuchnia, spiżarnia, zbrojownia, magazyny, oraz komnaty regenta i jego szampierza. Regenta nie ma, jest w jakiejś dalekiej podróży ale jego szampierz ma podobną władzę więc nie wchodź jej w drogę. Drugi poziom pod ziemią to lochy, raczej nie chcesz tam chodzić, nic ciekawego. Moja siedziba to wygodna i cicha komnata w wieży przylegającej do zamku, można się do niej dostać z pierwszego piętra zamku ale to jeszcze potrwa zanim pozwolę ci siebie odwiedzać. Zwracasz się do mnie Panie Adolfusie. To najważniejsze powiedziałem. Chodźmy jeść...Jeszcze jedno. Panią Hrabinę poznasz jak tylko ją zobaczysz, poczujesz że to ona. Mam nadzieję , że twój opiekun nauczył cię podstawowych manier, wyglądasz na bystrego chwata.

<Kilkanaście kroków dalej byliście już w obszernej jadalni gdzie przy długim stole przygotowano dla was dwóch posiłek składający się z pieczonego i zupy oraz pieczywa.>


<Kurt>

<Medyk miejski także ciebie rozpoznał. Dał ci wody i poprawił poduszkę.>

-Twój koń jest w koszarowych stajniach waść. Karmią go i dbają o niego, jest w lepszym stanie niż wy. Wasze rzeczy są u mnie. Ruch niewielki na szczęście więc mam miejsce i spokój. Przychodzą ludzie jak zwykle ale to po pigułki, maści i proszki na różne takie. Czasem coś komuś w gips trzeba włożyć bo ślisko ale ogólnie spokój bo koniec zimy. Mieszkańcy grzeją się po domach a z bitwy, tej pod Beeckerhoven mało kto wrócił , żadnego ciężko rannego nie miałem, ty jesteś pierwszy. Jakaś tam grupa wróciła do pałacu w podłym stanie ale to dziwna sprawa. Podobno nikt nie widział jak wjeżdżali do miasta i jakiś tajemnym przejściem się dostali do zamku ale kto ich wprowadził tego też nikt nie wie. Krasnoludy, elfy i ludzie cała zbieranina. A wy sobie poleżycie dobre dwa tygodnie. Nogi odmroziliście tak ,ze prawie ciąć musiałem ale udało się uratować. Dobrze ,że miałem pomoc.

<Przechyliłeś głowę i rzeczywiście w tej chwili jesteś jedynym leżącym...>

<Dwa tygodnie minęły jak z bicza trzasnął i chociaż łysawy medyk był jedyną osobą do pogaduszek na co dzień to chętnie poświęcał tobie czas. Dowiedziałeś się, że wśród tych co trafili do szpitala na zamku są Elbereth, Klaus, Tellan, Ingwar, Beltherion i jeszcze kilka osób. Rany, odmrożenia i wyczerpanie odeszło i mogłeś wreszcie stanąć na nogi. Medyk przypomniał ci jeszcze o opasce którą powinieneś nosić jeśli nie chcesz znów trafić za kraty i mogłeś opuścić szpital w każdej chwili. Na pożegnanie rzucił jeszcze>

-Masz waść szczęście, że służysz Regentowi bo byś się nie wypłacił za leczenie...hehe żartowałem...


<Pascal>

<Medyk zaśmiał się.>

-Nie wiem waść ile tam jest złota, wziąłem tyle co się należało. Sądząc po wadze to jest tam zapłata za trzy może cztery miesiące pracy rzemieślnika. Mieć tyle pieniędzy i nie wiedzieć, dziwne to. Jesteśmy w Beeckerhoven a władzę w imieniu księcia Lucasa sprawuje Lord Culgan von Paxte. Musieliście naprawdę mocno oberwać po łbie , że nie wiecie nic. Pamiętacie chociaż jak się nazywacie? Ran mieliście wiele, niektóre paskudnie głębokie ale czaszki nie rozbito. Z tydzień zejdzie zanim staniecie na nogi i będziecie mogli wyjechać z miasta. Szwy muszą chwycić, ciało zrosnąć a wy nabrać sił. Chodzić możecie już teraz ale zalecam odpoczynek, dużo odpoczynku. Nie moja rzecz ale chyba braliście udział w tej bitwie pod miastem albo rzeczywiście wzięli was za przeciwnika i natłukli na trakcie. Łapska macie jak ogr więc pewnie rębajło do wynajęcia. Tutaj wszyscy obcy z bronią mają trudno chociaż najgorzej i tak zawsze mają chłopi...Zrobicie jak zechcecie. Możecie zostać u mnie albo wynająć pokój w karczmie. Ja daje dwa posiłki dziennie i zapewniam łóżko ale u mnie nie ma do kogo gęby otworzyć ani rozrywek żadnych, za to spokój jest nie licząc czasem krzyków przy zabiegach. Zwą mnie Marduk, medyk.

<Ciało bardzo boli przy każdym ruchu, szczególnie korpus i ramiona. Jeśli zostaniesz w łóżku zbyt długo będziesz musiał nadrabiać później spadek formy. Ciekawe jak potoczą się dalej losy tego konfliktu i kto z towarzyszy przeżył. Czy Lucas rzeczywiście pozbył się Wittenberga seniora? A może ojciec Pascala gnije gdzieś w więzieniu?>


_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Nie Lip 06, 2014 02:09    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Pomruki innych bestii wytrąciły mnie z równowagi co wykorzystała jedna z nich rzucając się na mnie. Padłam na rozgrzaną ziemię. Dłonie powiodłam do tych, które mnie dusiły. Wbiłam z całej siły paznokcie, a nogami próbowałam kopnąć bestię. Nagle pustynia ponownie zamieniła się w salę, lecz napastnik nie ustępował. Szarpałam się starając się chwycić każdy oddech. Zaczęłam powoli tracić przytomność, gdy został odciągnięty. Dotknęłam odruchowo szyi i usiadłam na podłodze rozglądając się z dzikością w oczach. Łapczywie łykałam wręcz powietrze kaszląc co jakiś czas. Położyłam się do łóżka przy czyjejś pomocy i zasnęłam niespokojnym snem. Obudziłam się o poranku jakby z koszmaru, który okazał się rzeczywistością. Usiadłam na łóżku oglądając łuski pokrywające moje ciało. Lekko zafascynowana i przestraszona jednocześnie dotknęłam jedną dłonią drugie ramię. Rozejrzałam się po sali jakbym nie mogła uwierzyć w to co się dzieje. Początkowo nie zauważyłam wejścia Hrabiny, lecz po chwili do mych uszu dotarł dźwięk jej głosu. Spojrzałam na nią ciemnym wzrokiem i zmrużyłam oczy. Milczałam słuchając jej z nutką niecierpliwości.>

-Z całym szacunkiem Pani, ale to nie choroby...i nie sądzę by Matka Przełożona nam pomogła. Zaś podróż do Bretonii przez ziemie ogarnięte wojną nie należy do najlepszych rozwiązań. Nim dojedziemy zapewne pozabijamy się wzajemnie.

<Lekko się uśmiechnęłam spoglądając w stronę Ingwara.>

-Tylko magia może nas wyzwolić. Nie wątpię w wielkość ludzkich Bogów, lecz elfy modlą się jedynie do swoich. Zapewne z krasnoludami jest podobnie. Rozumiem jednak, iż wysłanie nas jak najdalej stąd jest dla Waćpani najrozsądniejszym z wyjść. Nikt nie chce trzymać bandy naznaczonych pod swoim dachem. Znam jedno elfie starożytne sanktuarium w okolicy. Tam zapewne moi Bogowie bądź magia mnie wyzwoli z tego piętna.

<Wstałam z łóżka lekko się kłaniając.>

-Zatem Pani dzięki Ci za opiekę oraz przepraszam za wszelkie niedogodności jakie mogły Cię spotkać z mej strony. Opuszczę miasto. Potrzebne mi jednak jakieś odzienie jeśli łaska. Choćby gruby płaszcz. Niestety wszelkie moje odzienie oraz rzeczy zaginęły w mieście Lucasa. Jeśli nie to oczywiście mogę wyjść tak jak stoję.

...po za tym Jilia może gdzieś tam być...zmarznięta i przerażona... muszę ją odnaleźć, a magią zmażę to piętno...
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Nie Lip 06, 2014 16:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Modlitwa sprawiła że wróciłam do swej ludzkiej postaci a przynajmniej odniosłem takie wrażenie, jednak wciąż miałem na sobie te symbole. Ten fakt umocnił mnie w przekonaniu że
modlitwa coś dała a bogowie czuwają. Jednak nie wszyscy wyglądają jak dawniej... Modliłem się dalej z nadzieją ze w końcu osiągnę upragniony
efekt nim sięgnę po bardziej radykalne środki..
Przestałem się modlić kiedy Pani tego zamku postanowiła nas odwiedzić. Była to piękna kobieta jednak w obecnej sytuacji jej wygląd miał najmniejsze znaczenie. Wysłuchałem tego co ma do powiedzenia, po czym słuchałem jaszczuro-elfki. Raczej z czystej ciekawości postanowiłem wdać się w krótką rozmowę z hrabina.>

-Jakie są te inne sposoby o których wspomniałaś Pani? Ponieważ mi są znane tylko dwa..

<Może ktoś z naszych "bardzo" pomocnych magów wywnioskuje coś z odpowiedzi hrabiny. Ja puki co postanawiam próbować modlitwy a jeśli ona sam nie pomoże to do swych próśb prędzej czy później dodam dodatkowy argument proszący.. w postaci zabijania heretyków i magów.. Może wtedy bogowie uznają że jest jeszcze po co mnie ratować z tej skazy. Jednak póki co postanawiam jeszcze korzystać z samej modlitwy.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Nie Lip 06, 2014 19:19    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Marszczę się mocno wysłuchując słów hrabiny i zadumam się a następnie odpowiadam

- Bogowie nie pomogą w tej sytuacji, w naszej rasie co najwyżej nafaszerują nas bełtami przy pierwszej sposobności. Tak więc dziękuje ci Hrabino iż tolerujesz nas... Szczerze wątpię czy jesteśmy na tyle ważni by bogowie sobie nami zaprzątali głowę, nie oszukujmy się i to beż różnicy którzy... a nawet jeśli dotrzeć tam gdzie rzeczesz będzie niezmiernie ciężko, raz z powodu tego że większość z nas wygląda jak wygląda, dwa nie wiemy czy to cholerstwo to początek, koniec , czy też dopiero zapowiedź kolejnych plugawych mutacji... i ciało ciałem... ale umysł jak zostanie spaczony... to w takiej drużynie stanowimy spore zagrożenie... Poza tym po drodze jest duże prawdopodobieństwo że pozabijamy się nawzajem. Swoją drogą nie modle się do zadnych bogów poza krasnoludzkimi i nie zmieni się to bez różnicy na konsekwencje.

- Wszyscy pomutowali w mniejszym lub większym stopniu jednak moje ciało jest nietknięte, czy możesz mi to wyjaśnić Hrabino? Co jest ze mną nie tak...

- Rzeknij coż to za dwa pozostałe sposoby, jeżeli okazą się tak samo niemożliwe jak pierwszy to cóż...

Zatrzymałem się w pół słowa zamknąłem oczy oparłem wziąłem oddech a moje ręcę lekko drżały niezauważenie i przekłnąlem sline i wypowiedziałem dalej... poczułem jak gardło mi zaschło wymawiając kolejne słowa... widać że to jest bardzo ciężkie dla mnie...


- To ja proszę cię byś ratowała moja duszę i oczyszczenie przez ogień... Nie zniosę myśli iż mam chodzi jak plugawiec po tym świecie... wystarczająco już miałem z nimi do czynienia by wiedzieć co mnie czeka i jak będzie wyglądać moja kariera i jej koniec... Przysiągłem tepić to scierwo w każdej postaci i wszędzie gdzie się na nie natknę... wystarczy że już tolerowałem Tellan z jej demoniczną zbroją... Jeżeli mój kres na nadejść to napewno nie jako jedno z tych scierw.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Nie Lip 06, 2014 21:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

https://www.youtube.com/watch?v=37q1PXpW3rE

<Spływającą łzami twarz ukryła w dłoniach i klęcząc przed posągiem Bogini Miłosierdzia Tellan zastanawiała się nad przyczyną nieszczęść, które spadają na nią przez całe życie. Kiedy wydawała się już, że w jej życiu pojawiły się promienie szczęścia zwiastujące lepsze życie, po raz kolejny ich blask przysłoniły burzliwe chmury niedoli.

Ile jeszcze w życiu przyjdzie jej znieść? Ile jeszcze będzie musiała poświęcić aby móc spokojnie zanurzyć się w rzece szczęście, spokoju i miłości...A może ten moment nigdy nie nastanie...może takie jest jej przeznaczenie... może taka jest cena za zło, które wyrządziła...

Jej ciało drżało...drżało z rozpaczy, lęku...zwątpienie...Wiele godzin upłynęło zanim podniosła się z ziemi i wpatrując w posąg "Białej Gołębicy" złożyła przed nim przysięgę. Przysięgę dla życia, które chciała uchronić.

Wczesnym rankiem Tellan opuściła kaplicę i udała się do swojej komnaty do której wezwała służkę. Zanim ta pojawiła się w jej komnacie wojowniczka owinęła przedramię kawałkiem płótna aby zasłonić oko. Odświeżyła się i z pomocą kobiety przywdziała zieloną niczym wiosenna trawa suknię, zaczesała schludnie włosy po czym założyła naszyjnik oraz pierścień. Zjadła w samotności śniadanie, a następnie udała się do skrzydła szpitalnego. Pewnym krokiem weszła do sali i orientując się w sytuacji przywitała się z będącymi tam towarzyszami oraz hrabiną>

- Witajcie...- spojrzała po twarzach obecnych, a jej oblicze wyrażało jedynie powagę. Zatrzymując się nieopodal hrabiny gustownie i z szacunkiem ukłoniła się przed nią- Witaj Eleno... -skierowała swoje spojrzenie na kobietę po czym ponownie zwróciła się ku pozostałym wsłuchując się w rozmowę. Na mojej twarzy widoczne było zmęczenie, a spojrzenie było mgliste i wyraźnie zaniepokojone.

- Nie wątpię, że każdemu z was zależy na tym aby wyzbyć się piętna, którym zostaliśmy obarczeni...może jest kilka sposobów...a może tylko jeden...nie dowiemy się dopóki nie spróbujemy...Poszukajmy informacji, wśród magów, kapłanów...wszędzie gdzie się da...Hrabina z pewnością chce nam pomóc...skorzystajmy z jej rady...
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Nie Lip 06, 2014 22:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Spoglądam na Tellan która do nas dołączyła>

-Jeśli znasz kapłana lub czarodzieja który jest na tyle blisko ze udzieli nam pomocy to mogę ruszyć od zaraz.. jednak pytanie się ich o pomoc raczej zakończy się w jeden sposób, zabiją nas z łaski abyśmy nie cierpieli lub z obowiązku. Masz rację co do tego że musimy znaleźć jakiś sposób.. ja znam póki co dwa.. jeden to boża łaska a drugi to stos.. z czego ostatniej metody zapewne chcą uniknąć wszyscy.

<Spoglądam na hrabine>

- Jeśli masz Pani jakieś księgi które mogą nam pomóc.. to zapewne nasz drogi Magnus z chęcią do nich zajrzy aby odkręcić to za co jest odpowiedzialny..
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Blackswordsman
Mod Bestii
Mod Bestii


Dołączył: 18 Sty 2005
Posty: 3939
Skąd: Brama wymiarów północnego bieguna:)

PostWysłany: Pon Lip 07, 2014 01:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem


<Elbereth, Magnus, Ingwar, Klaus, Viktor, Tellan>

<Tellan przyodziana w soczysto zieloną suknię i ozdobiona biżuterią pojawiła się w szpitalu tuż po Hrabinie. I chociaż wojowniczka starała się wyglądać ładnie i dostojnie to jej czerwone zapuchnięte oczy oraz blada twarz zdradzały wielkie zmartwienie. Hrabina Elena natomiast przywitała Tellan chwytając mocno jej dłoń. Kobiety wymieniły porozumiewawcze spojrzenia. >

-Mogła bym rozkazać was spalić jak tego życzy sobie krasnolud Ingwar. To pewnie było bu dla mnie najłatwiejsze rozwiązanie po tym jak ktoś kolejno wyrzucił was z esencji Osnowy do mojego pałacu. Jednak wielu z was uczyniło dla mnie wiele dobrego więc staram się chociaż ocalić wasze życia. Mylisz się czarodziejko Elbereth sądząc, że chce się was pozbyć. Chce was ratować jednak nie ma w tym mieście środków które mogły by wam pomóc tak jak tego chcecie. Przez trzy tygodnie robiłam wszystko co mogłam aby uzdrowić księcia Tassenick z owej przeklętej choroby.Aż do wczoraj kiedy postanowiłam wysłać go do Courone. Ponieważ zmiany na waszym ciele i umyśle to choroba. Rozwija się nieprzewidywalnie i skutki mogą być wszelakie. Nie znam nawet wzmianek o jakiś pobliskich sanktuariach elfów w tym landzie więc zapewne mówisz czarodziejko o innych krainach...
<Kobieta przeniosła wzrok na krasnoluda. Ingwar nie mógł dostrzec w nim żadnej urazy czy złości i zrobiło mu się głupio.>
- Ingwarze u ciebie choroba dotknęła najpierw mózgu, rozwija się w tobie nienawiść do osób władających magią a może nawet do wszystkiego co magiczne. Jakie będą następne skutki tego nie wiem. Moi medycy mogą zaopatrzyć ciebie w leki które na jakiś czas ostudzą twoje mordercze zapędy ale to tylko odwlecze prawdziwy problem.
<Hrabina spojrzała na Viktora w sposób taki jakby chciała odczytać wszystkie znaki na jego ciele.>
-Mogę udostępnić wam wszelkie księgi o chorobach i próbach radzenia sobie ze skutkami niszczycielskich mocy. Nie znajdziecie tam jednak nic czego sama już nie przeczytałam lub nie próbowałam. Doradzam wam udanie się do Courone ponieważ jest to sposób najbezpieczniejszy i tak naprawdę najbardziej pewny. To nie wasza wiara was uzdrowi bo jak sami widzicie jest ona tak mała, że sami nie wierzycie iż ktoś wam pomoże. To wiara kapłanek ma was uzdrowić. Jeśli jednak nie chcecie się tam udać to droga wolna. Możecie udać się gdzie chcecie. Nie jesteście więźniami, ale po mieście również nie pozwolę wam chodzić.
<Hrabina postąpiła kilka kroków i patrzyła po kolei na każdego z obecnych w szpitalu.>

-Chcecie znać inne metody pozbycia się tych okropieństw które was dosięgły , więc powiem. Możecie próbować usunąć je magią ale szanse są minimalne. Wręcz przeciwnie, możecie wzmocnić zmiany lub je nawet pomnożyć jeśli przetrwacie owe zabiegi. Jeśli zmiany są miejscowe możecie odciąć lub spalić "kłopotliwe" miejsce co jeśli was nie zabije to uczyni trwałymi kalekami a choroba i tak może powrócić. W kronikach pewnego krasnoludzkiego podróżnika opisano jakoby zarażony krasnolud dotarł na przeklęte północne ziemie i został uleczony przez padający tam deszcz. Niestety nie dożył powrotu zabity przez bestie. Zapiski odnaleziono i skopiowano sto lat po jego śmierci o ile są prawdziwe. Możecie szukać mistycznych urządzeń starożytnej rasy Slaanów. która to rasa podobno opracowała skuteczną metodę zamiany chaosu w stan uporządkowany i czysty. Gdzie są i jak wyglądają owe urządzenia, nikt nie wie. Mogę wezwać dla was inkwizycję a wy pomodlicie się do kogo chcecie żeby was nie zabili tylko wyjawili tajemne metody oczyszczenia znane tylko najwyższym dostojnikom kościoła w razie gdyby ich samych dosięgły niszczycielskie moce. Już za samo to, że wspomniałam o tym spalili by mnie za herezje. Możecie paktować z demonami jeśli czujecie się na siłach. Za odpowiednią cenę zrobią wszystko..podobno...Lub możecie się modlić do swoich bogów o pomoc i liczyć na cud który nie nadejdzie bo wasza wiara jest mniejsza niż ziarnko piasku...Jak widać rozwiązań macie co nie miara a każde gorsze od poprzedniego.

<Kiedy Hrabina Elena opowiadała wam co możecie uczynić Elise wtuliła się w Magnusa, krasnoludy zaczęły coś rozważać między sobą a Beltherion położył swoje prześwitujące dłonie na łuskowatych ramionach Elbereth i szepnął coś do niej w języku elfów.>

-Jeśli wyjedziecie oddam wam wasze sprzęty, zapewnie ubrania i suchy prowiant na kilka tygodni. Jeśli zostaniecie to będzie tylko kwestią czasu kiedy ktoś rozpali dla was stosy a może i wy sami to uczynicie...

_________________
Jestem mieczem i zbroją. Moja droga tam gdzie krew.

MG tu i tam ^^
#Sesja Przekleństwo Wzgórz Hager Gatz
#Sesja Miasto Darrow
#Sesja Wichry Aderus
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Warmlotek
Mod Czarnej Biblioteki
Mod Czarnej Biblioteki


Dołączył: 11 Cze 2010
Posty: 1443
Skąd: Puławy

PostWysłany: Pon Lip 07, 2014 11:03    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wstałem mając dośc użalania się nad sobą

- Dość lamentów, kto chce brać dupę w kroki i ruszamy do Coroune... Hrabino... czy można użyczyć jakieś sanie od ciebie i trochę zaopatrzenia na podróż? Jak daleko jest coroune ile trwa podróż? Macie jakieś mapy by spojrzeć na drogę jaka winniśmy sie kierować. I poprosiłbym o ten lek...
Przydałoby się też ukryć te mutację przed wścibskimi oczami jak nie uzbrojeniem to innymi metodami... Zrobimy wóz osób chorych na trąd zmierzający do bretonii do światyni... proszących o wyleczenie... może to być dobra przykrywka a ludzie będą unikać nas jak ognia... nie znam osoby która nie lękała by sie tej choroby.
Bedę powozić jako iż moje ciało nie jest zmutowane.
Żwawo ! wstać z tych wyr !
Hrabino czy można prosić hmm o jakiś list dla matki przełożonej by nas przyjęła? Nie wiadomo jaka sytuacja będzie i równie dobrze mogą odesłać nas z kwitkiem. Nie mozemy też tam wpaść i pomachać zmutowanymi częściami ciała. Nawet jeżeli on nie zdziała nic, będziemy mieli chociaż pretekst by zainteresować matkę przełożoną naszą gromadką bardziej niż reszta osób która tam może gnić błagając o pomoc. Takie miejsca najcześciej są oblegane... przez chorych.

Rozglądam się po drużynie

- Ktoś zna bretoński?
_________________
#Sesja Przyjaciel czy Wróg? ==> Ingwar Ingersson, krasnolud
#Ciężkie jest życie na morzu==>Hektor Lombard, człowiek
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Xsary
Markgraf
Markgraf


Dołączył: 09 Sty 2005
Posty: 2039
Skąd: Nowa Sól

PostWysłany: Pon Lip 07, 2014 12:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Adolfus, znaczy się pan Adolfus, widać nie jest człowiekiem cierpiącym na brak samodyscypliny. Zrozumiałem doskonale przesłanie wypowiedzi obfitującej w mnogość słów, a także jej styl. Nie przywykłem do bezkrytycznego słuchania poleceń, przez co spotykałem się niegdyś z karami dyscyplinarnymi, lecz całość wypowiedzi wysłuchuję grzecznie i co jakiś czas kiwam głową.

Na wieść o kwaterze ucieszyłem się. Lubię myśleć o sobie, jako o realiście, toteż nie spodziewam się standardów baronowskich. Prycza bez pluskiew w zupełności wystarczy.

- Odnośnie ksiąg, panie Adolfusie - zacząłem, gdy mi zezwolono mówić - mój Mistrz polecił, abym nie podróżował z podręcznikiem. Pomimo tego, iż jestem dopiero uczniem, a moja praktyka w Kolegium bynajmniej nie jest przesądzona, zalecono mi bym nabierał odpowiednych nawyków. Jednym z nich jest ukrywanie swojej tożsamości, a z faktu, iż podręcznik posiada nomen omen pokaźne gabaryty, mógłby zdradzać powód mej obecności na ziemskim padole.

Oby to było jasne dla mego nowego protektora.

- Dostosuję się do obyczajów obowiązujących i w mieście i na dworze. Dziękuję zrazu za opiekę i wikt. Chciałbym jeszcze dowiedzieć się czym mógłbym się zająć, gdy nie będę pobierał nauk. Nie znoszę bumelanctwa i ponadto wierzę, że jeśli posiadam bliżej niesprecyzowane talenty, mogą zostać wykorzystane.
_________________
#Sesja Przyjaciel czy wróg? - Frank albo Fred
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Voltiur2
Basztowy
Basztowy


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 133

PostWysłany: Pon Lip 07, 2014 15:16    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Uważnie słucham słów hrabiny, po czym spoglądam na Ingwara który lekko zmienił podejście do sprawy. Po słowach jego i hrabiny uznałem że trzeba zrobić kilka rzeczy przed wyjazdem. >

-Ingwarze nie możemy jechać od tak no chyba że chcesz aby czcigodna hrabina miała mały problem a my dodatkowy..

<Robię krótką pauze po czym spoglądam na hrabine i z pełną powagą mówię dalej.>

-Hrabino nie przedstawiłem się ponieważ z początku uznałem że to nie ma sensu.. Nazywam się Viktor Hark, jestem wysłannikiem Inkwizycji z ramienia kościoła Sigmara. Zostałem tu wysłany w celu przeprowadzenia śledztwa.. Więc jeśli mamy gdzie kolwiek wyruszyć i to z szansą powodzenia najpierw muszę wysłać raport który zapewni nam i tobie hrabino alibi. Zwłaszcza że w Imperium wiesza się nieludzi niczym obrazy w pałacach.. Mogę chronić nas prawnie, napisy na ciele ukryć pod bandażami, jednak aby nasza wyprawa się powiodła będą poza wozem potrzebne nam dodatkowe konie, najlepiej dla mnie i Tellan, wtedy będzieme łatwiej argumentować swą władzę.. Może ktoś z obecnych chce coś jeszcze powiedzieć o Lukasie nim zacznę pisać do Altdorfu?

<Spoglądam po towarzyszach po czym wracam wzrokiem na hrabine.>
_________________
Przyjaciel czy Wróg?-Viktor Sombra Hark
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Arya
Klucznik
Klucznik


Dołączył: 12 Lip 2012
Posty: 683

PostWysłany: Pon Lip 07, 2014 15:29    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Po kolejnej przemowie Hrabiny Tellan zwróciła się w stronę kobiety, a następnie towarzyszy>

- Pozwolisz Eleno, że zajmę się organizacją wszystkiego czego obecni tu będą potrzebować i odeskortuję księcia bezpiecznie do Courone, oczywiscie jeśli sobie tego życzysz...- zrobiłam kilka kroków do przodu po czym kontynuowałam- Niepokoi mnie również fakt, że wśród nas nie ma Borysa i Jilii... Nie mam o nich żadnych informacji...Nie wiemy co się z nimi stało...Może ty Magnusie bądź Elbereth potraficie odpowiedzieć na to pytanie...- Tellan zrobiła krótką pauzę, zaciągnęła się powietrzem po czym kontynuowała- Jeżeli chcecie ruszyć do Courone pojadę tam z wami. Dopilnuję aby przyjęli was tam, tak jak się należy. Sama nie zostanę tam na długo. Po Courone wyruszam na Północ. Zapewne wiecie po co muszę się tam udać...i pewnie nie jednego z was niewiele to obchodzi...być może odnajdę tam również Jilię i Borysa bo póki co nie potrafię znaleźć innego wyjaśnienia gdzie obecnie mogą się znajdować...Jeśli, któreś z was chce udać się tam ze mną to musi szybko podjąć decyzję....- Tellan zamilkła na moment patrząc na reakcję obecnych po czy zwróciła się w stronę Magnusa, Elbereth i Beltheriona- Chciałabym jeszcze z wami porozmawiać na osobności...oczywiście jeśli chcecie... O wszystko czego będziesz potrzebował, pytaj mnie Viktorze. W miarę możliwości zorganizuję co trzeba. Pozostali niech przygotują listę potrzebnych im rzeczy... Przygotowania do drogi nie powinny zając nam wiele czasu.
_________________
Przyjaciel czy Wróg : Tellan
Przeznaczenie czy przypadek?: Erin
.........................................................................
"One must feel chaos within, to gi­ve bir­th to a burning star"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ariena
Mod Bogów
Mod Bogów


Dołączył: 30 Gru 2004
Posty: 1618

PostWysłany: Pon Lip 07, 2014 18:48    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Z uwagą słuchałam wszystkich po kolei w tym Hrabiny. Moja twarz nie wyrażała emocji jakbym się zamyśliła i zapomniała, że nie jestem sama.>

...zatem nie wie o jaskiniach... to nawet lepiej... pytanie czy tam znajdę odpowiedź... może tak...może nie...

<Nagle drgnęłam, gdy dotknął mnie Beltherion szepcząc. Spojrzałam mu w oczy i odpowiedziałam krótko. Cmoknęłam spoglądając na Victora.>

-Wiem sporo o Lucasie.. <Przekręciłam głowę.> Wiem wszystko o powodach tej wojny, wiem kto ją rozpoczął i dlaczego. Wiem kto przyzywa demony i kto sprowadził nekromantów na te ziemie. Nawet wiem kto ostrzy sobie zęby na władze w tych landach... i to nie bezie Lucas tylko ktoś dla kogo toruje drogę. Choć Luca jeszcze o tym nie wie. <Uśmiechnęłam się lekko.> Jednakże to chyba nie jest istotne Victorze... w końcu to raport dla Inkwizycji w Altdorfie, w innej sprawie.

<Spojrzałam na Panią zamku.>

-Dziękuję Ci za Twą pomoc, troskę oraz łaskę Pani. Udam się jednak w miejsce, w którym spoczęli moi przodkowie, gdy jeszcze władali tą ziemią. Tutejsze jaskinie skrywają zamierzchłe czasy świetności mych praojców. Im oddam się pod ocenę. Jeśli zasługuję by żyć ocalą mą duszę oraz ciało, a jeśli nie... wówczas z pokorą przyjmę ich werdykt. Mogę opuścić miasto jutro o brzasku aby nie wzbudzać sensacji. Najlepiej jakimś tajnym tunelem lub nim wstanie słońce. Starałam się z godnością oraz oddaniem służyć Twej misji. Będę wdzięczna za jakieś odzienie oraz odrobinę prowiantu.

<Skłoniłam się lekko Hrabinie po czym zwróciłam się do Tellan.>

-O czym chcesz z nami porozmawiać Tellan? Teraz chyba będzie najlepszy czas na to.
_________________
Poeta to ktoś, kto pragnie w jasny dzień pokazać światło księżyca
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email MSN Messenger
Lokim
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 21 Sty 2012
Posty: 706
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lip 07, 2014 19:20    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Gdy znalazłem się pośród bestii na równinie, próbowałem mówić, przekonywać, zachować spokój. Ale nie wyszło. Nie rozumiałem własnych słów, były tylko jak myśli, które nie potrafią wydostać się na zewnątrz. Jakby ktoś uszkodził mi krtań. A reszta? Reszta nie była już przemienionymi towarzyszami. Byli bestiami. Warczącymi bestiami, które rzucały się na siebie. Odszczepieńcami, mutantami, pomyłkami natury, których żaden dobry bóg nie mógłby znieść. Trzeba było je zniszczyć. Jednego po drugim.>

<Rzuciłem się w końcu z łapami na tego, co zionął ogniem. Po chwili jednak znowu byłem w sali szpitalnej, a me ręce okładały przemienionego Tira. Zagubiony stanąłem na środku i grzecznie pozwoliłem położyć się znów do łóżka. "O Myrmidio. Znowu nad sobą nie panuję. Tak jak na wyspie. Ale tam... Tam choć wiedziałem co za to odpowiada i mogłem się tego pozbyć. A tu? Tu nie wiem. Nie rozumiem. Nie chcę znowu tego przeżywać" Zacząłem się modlić, jednak zmęczenie spowodowało, że szybko zasnąłem i dopiero przybycie hrabiny rozbudziło mnie na dobre.>

<Staram się skupić na tym co jest mówione. Rozglądam się uważnie po sali. Jestem smutny i widać w mych oczach zrezygnowanie. "Tej próby chyba nie przejdę. Nie potrafię. Jest za trudna. Musieliście się pomylić co do mnie." Jednym uchem słucham słów, które padają, a z drugiej strony zastawiam się nad tą próbą zesłaną na mnie przez bogów. W końcu jakoś udaje mi się dojść do równowagi psychicznej i gdy Ingwar wspomina o planie z wozem, sam cicho odzywam się do reszty.>

- Ja też nie mam widocznych zmian. No przynajmniej na ten moment. Więc mogę robić za ochroniarza, zwiadowce czy co tam taki konwój z chorymi potrzebuje. Tylko... Tylko nie wiem czy mamy jakiekolwiek szanse dojechać do Bretonii. Nie wiem, po prostu nie wiem.

<Znowu popadam w marazm, a me usta poruszają się delikatnie. I ciężko stwierdzić, czy to wydobywa się z nich szept modlitwy, przemyśleń, żałości, czy po prostu nieartykułowane dźwięki, wynikające z załamania.>
_________________
Przyjaciel czy wróg?- Klaus Jurgiel

Telegram: @LokimR
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum drachenfels.nazwa.pl/drachenfels/forum/ Strona Główna -> Przyjaciel czy Wróg? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 70, 71, 72, 73  Następny
Strona 71 z 73

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Wchodzę tam! - Mapy taktyczne do gier fabularnych.